Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Anonimowa

  • Avatar
    Anonimowa 31.05.2020 08:43
    Re: Komedia, satyra, parodia?
    Komentarz do recenzji "Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru"
    Bohater wykazywał według mnie autoironię.

    Natomiast satyra (także według mnie) dotyczyła relacji społecznych, gdzie jednostkę obdarzoną samodzielnym myśleniem oraz szczerością wypowiedzi próbuje się na siłę „uzdrowić” oraz dopasować do społecznych oczekiwań

    Oczywiście możnaby wnioskować, że nauczycielka miała dobre serduszko i chciała mu pomóc odalienować się. Tylko że ja odebrałam to jako próbę manipulacji i na siłę wpasowywania jednostki odstającej od społeczeństwa.

    Bohater był na swój sposób geniuszem, myślących samodzielnie ludzi jest mało i dopóki był sam kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 22:31
    Re: Komentarze po wylogowaniu
    Komentarz do recenzji "Prétear"
    1. Doświadczenie z tekstem utraconym uczy mnie, że to nie zawsze działa.

    Póki co mam oprogramowanie które nie tworzy schowków wielopoziomowych/wielokrotnych a za to ekran dotykowy łatwiej powoduje utratę tekstu.
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 21:33
    Re: Komentarze po wylogowaniu
    Komentarz do recenzji "Prétear"
    Pkt 3. *po samoczynnym wyrzuceniu z tego serwisu.

    A nie po wylogowaniu
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 21:30
    Komentarze po wylogowaniu
    Komentarz do recenzji "Prétear"
    1. Tanuk blokuje pisanie swojego nicku bez zalogowania.

    2. Istnieje ryzyko utraty tekstu podczas powtórnego logowania(np źle skopiowany tekst lub inny błąd )

    3. U mnie przeglądarka nie odświeża stanu po wylogowaniu z tego serwisu


    4. W tym konkretnym przypadku nie zwróciłam uwagi że temat wpisałam zamiast nicka. (temat zazwyczaj piszę PO napisaniu KOMENTARZA) Zobaczyłam już post factum. Nauka na przyszłość aby nie pisać z tabletu, czy telefonu. Albo kupić sobie okulary  kliknij: ukryte 

    5. Takiego właśnie offtopu starałam się uniknąć.

    6. Nie udowodnię, że nie jestem żyrafą.


    ... The end…
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 20:45
    Kontakty gimbazjalne
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    W tym anime w odcinku pierwszym dziewczę zabawiało się tym chłopakiem.

    Moim zdaniem lepiej nie drażnić się z nikim, bo takie zabawy różnie się kończą. A podmiot drażniony może obudzić w sobie agresję – zamiast chęć rywalizacji, czy udziału w grze.

    I niewinne niby droczenie może pójść w inną niż spodziewana stronę
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 19:29
    Komentarz do recenzji "Prétear"
    Wyrzuciło mnie z zalogowania, a nie chciałam offtopować żeby się wytłumaczyć. To tylko tworzenie sztucznego ruchu na portalu i zapychanie serwera.

    Nie potrzebuję nikogo udawać, bo i po co?
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 19:20
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 19:13
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    Ja akurat uważam, że większą szansę mają na przetrwanie i bardziej udane są te małżeństwa, które oparte są na szczerości i otwartości zamiast na manipulacji.

    Manipulację można porównać do słodyczy – niby ok i przyjemnie, ale tylko służy drożdżom i bakteriom :)

    A generalizowanie, że „ludzie lubią być manipulowani” w takim czy innym zakresie to lekka przesada.

    Ją osobiście nie lubię być manipulowana, bo to ograniczałoby moją wolną wolę i świadome dokonywanie wyboru. Nie lubię także manipulować, bo jest to dla mnie rodzaj zakłamywania jakiejś części rzeczywistości.

    Czym innym jest świadome dostosowanie do ustalonych, lub narzuconych reguł.

    Jeżeli zaś jest to rodzaj gry na którą obie strony świadomie się zgadzają To nie mam nic do tego – tylko czy wówczas dalej można nazywać to manipulacją?

    Nie da się nie wpływać na otoczenie, ale wpływ to nie to samo co manipulacja.

    A dziewczyna w tym anime ewidentnie chłopakiem manipulowała.  kliknij: ukryte 

    Przypomniał mi się wątek z Harego Pottera jak pewna wiedźma/czarownica zmanipulowała młodzieńca aby z nią był a z tego związku urodził się… „sam wiesz kto”

    W sumie to do tego najczęściej manipulacja prowadzi.

    Jeżeli trzeba się wzajemnie okłamywać to czy dalej jest to związek?
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 16:16
    Re: Szkolny romans - historia prawdziwa :)
    Komentarz do recenzji "B Gata H Kei"
    Być może wprowadzone zostały wątki Kyoki i jej brata po to, aby główna bohaterka została nieco „wybielona” na zasadzie kontrastu.

    Inaczej główna bohaterka dla wielu byłaby „tą złą” albo nie do przyjęcia  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 16:02
    Re: Co się komu podoba.
    Komentarz do recenzji "Maou-sama, Retry!"
    Dziękuję, potrzebowałam poukładać sobie ten wątek z mocami i odpornością głównego bohatera.

    Ale to że bohater zawsze  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 29.05.2020 15:39
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    Postaram się odpowiedzieć grzecznie, tak aby nikogo nie urazić, ale nie wiem czy mi się to uda.

    Jest takie powiedzenie:
    „dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło”

    Niestety jest to prawda. Druga wojna światowa jest tego dowodem.

    Gdyby natomiast zwierzęta umiały mówić ludzkim językiem, to mnóstwo kotów powiedziałoby właścicielom co myśli na temat „wspólnych " zabaw.

    Co więcej rozumiem że z czasem ofiara może polubić oprawcę i z czasem zaakceptować niewłaściwe traktowanie.

    Zabawa, czy też podchody w których wykorzystuje się słabość przeciwnika… A potem powstają serie takie jak ta, czy jak Kaguya sama – które przekonują odbiorcę że w manipulowaniu innymi ludźmi nie ma nic złego.

    Idąc tym tokiem myślenia sprzedawca telemarketer który przy pomocy technik sprzedażowych wciska niepotrzebną usługę klientowi nie robi nic złego?

    Domokrążca który wejdzie do domu staruszki pod pretekstem poprawienia umowy o świadczenie usług też nie robi nic złego nawet jeśli okradnie tę staruszkę, bo przecież „sama go wpusciła”

    Ostatnim punktem usprawiedliwienia jest nauka zwana Wiktymologią, która część odpowiedzialności przenosi ze sprawcy na ofiarę.

    Nie. Nie jesteśmy zwierzętami. Mamy możliwości panowania nad odruchami, chęciami, działaniem, a nawet nad myśleniem.

    Kiedyś prawa były bardzo czarno białe. Ząb za ząb, a oko za oko.  kliknij: ukryte 

    A gdyby w tym anime tenże chłopak pacnąłby ją za to dokuczenie, to większość oglądających byłaby oburzona.

    Ale niektórzy odebraliby to jako obronę.

    Wiem, że nic nie jest czarno białe. Że wszystko ma swój początek, przyczynę i skutek. Tylko niektórym brakuje empatii, albo wyobraźni aby przewidzieć skutki końcowe swoich działań lub zaniedbań.

    Ale społeczne przyzwolenie na molestowanie, dokuczanie i podobne formy regulacji stosunków społecznych przeszkadza mi. Nawet gdy to przyzwolenie propagowane jest w anime.

    Nawet jeśli w tym konkretnym przypadku anime ten chłopak  kliknij: ukryte 

    Przykro mi, jeżeli uraziłam kogoś tym co piszę. Po prostu – lawina kamieni często spada z pierwszych rzuconych. Podobnie z niewłaściwymi zachowaniami. Nie korygowane mogą się eskalować  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 28.05.2020 23:31
    Co się komu podoba.
    Komentarz do recenzji "Maou-sama, Retry!"
    Przeczytałam recenzję, przeczytałam komentarze i ponownie dochodzę do tego samego wniosku, że każdy z nas ma inny gust i coś innego dla każdego jest przyjemne, lub ciekawe.

    Jestem fanką wszelkiej maści isekai – tych animowanych i przede wszystkim tych aktorskich.
    Jestem świeżo po seansie i sprawił mi on przyjemność na tyle, aby dać ocenę 7/10.

    Zacznę od minusów :

    Opening i ending – nie był ani ładny, ani jak dla mnie dopasowany do klimatu serii i do głównego bohatera.

    Tylko dwie inteligentniejsze żeńskie postacie, ale nawet one traciły rezon w zetknięciu z głównym bohaterem.

    I coś, co mi przeszkadzało, pomimo że mam wysoką tolerancję na autorskie rozwiązania (dopuszczam nawet najbardziej niewiarygodne) natomiast nie lubię niekonsekwencji kliknij: ukryte 

    Całość mam wrażenie jest zrealizowana w taki sposób, jakby miała zadowolić graczy RPG.

    A teraz moje plusy:

    Relacja z pierwszą bohaterką  kliknij: ukryte 

    Bohater: wizualnie, dialogi i monologi, jego sposób radzenia sobie z ludźmi i wyzwaniami  kliknij: ukryte  , całkiem niezły negocjator i strateg jak na warunki w jakich przyszło mu działać, opiekuńczy ale nie nadopiekuńczy, kulturalny (na ile sytuacja pozwalała), dbający o PR swoich przedsięwzięć i o własny dobry wizerunek. Nie nadużywający przemocy ani alkoholu i bez fetyszy. Szybko podejmujący decyzje oraz dostosowane do okoliczności. Umiejący delegować zadania odpowiednim osobom. Po prostu ludzki – pomimo posiadania potencjału – mądrze z niego korzystający i stałe rozwijający. Głównie to odróżnia go od wielu bohaterów anime.

    Rzecz w tym, że wielu ludzi umie wylevelować swoje postacie w grze, ale naprawdę niewiele osób umie to robić w swoim życiu ze sobą – w taki sposób, aby nie krzywdzić i nie zaniedbać innych i nie dać się ponieść pracoholizmowi, żądzy władzy lub posiadania.
    W tym kontekście bohater podoba mi się jako człowiek.
    A brzmienie głosu aktora który odgrywał tę postać dla mnie było przyjemne  kliknij: ukryte 

    Generalnie dźwięk w tym konkretnym anime odpowiadał mi bardzo, a wyciszenie zmniejszało automatycznie przyjemność z oglądania.

    Grafika bez fajerwerków, ale przynajmniej postacie dorosłych były dorosłe i w miarę zróżnicowane – także wagowo

    Szkoda tylko, że seria urywa się tak nagle.

  • Avatar
    A
    Anonimowa 28.05.2020 14:32
    Komentarz do recenzji "Karakai Jouzu no Takagi-san"
    Nie lubię manipulatorów ani ludzi (w żadnym wieku) którzy bawią się kosztem innych. kliknij: ukryte  Jest to dla mnie zabawa egoistyczna do granic.

    Porzucone po pierwszym odcinku z powodu irytującej mnie bohaterki i nielubianego typu projektów postaci  kliknij: ukryte .

    W założeniu komedia, a w praktyce/odbiorze  – pozostał mi lekki niesmak oraz zmęczenie.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 28.05.2020 14:08
    Komentarz do recenzji "Taishou Mebiusline: Chicchai-san"
    Dałam aż 5 punktów za grafikę i za chibiki. I za to, że zupełnie nie wiem dlaczego się śmiałam choć nie wiem czy było tu coś do śmiechu.

    Za muzykę powinny być punkty ujemne.

    Porzucone po kilku odcinkach z obawy o stan umysłu  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 28.05.2020 12:54
    Mieszany odbiór
    Komentarz do recenzji "Salaryman Kintaro"
    Jedna z niewielu serii, które porzuciłam choć nie było tutaj (nie zauważyłam?) postaci socjo/psychopatologicznych.
    A za to wiele wątków czy motywów było dosyć realistycznie odwzorowanych.

    Dla mnie główny bohater wcale nie jest bohaterski. I z mojego osobistego punktu spojrzenia na płeć mniej piękną na miano bohatera nie zasługuje.

    A sama seria wydała mi się jakaś gorzka/ciężka.

    Wiem, że życie to nie same rozkosze, kwiatki i bławatki, ale jakoś tak tutaj oprócz postaci dziecięcej nie znalazłam nikogo do obdarzenia sympatią czy mianem bohatera.

    Być może to nadmierny idealizm w odniesieniu do animacji – ale to anime było zbyt dosadne, nieprzyjemnie dosłowne, ale jednocześnie absurdalne (bo z kosmicznym, nierealnym głównym bohaterem – w dawnym stylu filmów z superbohaterami kina akcji).
  • Avatar
    A
    Anonimowa 28.05.2020 01:22
    Bajka o ludziach zagubionych w samotności
    Komentarz do recenzji "Prétear"
    Zacznę od tego, że ta seria to bajka. Po prostu bajka – wykorzystującą jako główne motywy – Kopciuszka i Królewnę Śnieżkę. Oczywiście zrealizowana po japońsku i w japońskim stylu , więc pomimo kilku pierwszych sympatycznych i komediowolekkich odcinków powoli zamienia się w bajkę z treściami mocno obyczajowymi.

    Mówi o samotności wśród bliskich, o niezrozumieniu uczuć tych z którymi żyjemy i tworzymy rodzinę oraz przyjaźnie.
    O tym, że samotność z wyboru i odcięcie się od ludzi nie zmniejsza cierpienia ale je silnie zwiększa.
    Pokazuje także, że pozostawianie członków rodziny samym sobie i oczekiwanie, ze „skoro są silni i sobie poradzą” to można pozwolić im samotnie rozwiązywać swoje problemy – do niczego dobrego nie doprowadza.

    W bajce tej jak na dłoni ukazane jest do czego wprost prowadzi wyobcowanie oraz brak zrozumienie ze strony otoczenia.  kliknij: ukryte 
    Jest też swoistym napomnieniem – abyśmy byli otwarci na drugiego człowieka, oraz poświęcali uwagę nie tylko własnym problemom, albo własnemu szczęściu.

    Dałabym za to wszystko 9/10, ale obniżę noty za przemiany  kliknij: ukryte 
    I drugi punkt za te paskudztwa  kliknij: ukryte 

    Natomiast podobało mi się realne odwzorowanie przemian wewnętrznych, np. wychodzenie z impasu itp. Nie jak w Kuroko Basket gdzie jedna przemowa i naprawione było serce danej postaci.

    Gdyby tę bajkę zrobić w postaci filmu aktorskiego, wyszłaby moim zdaniem całkiem niezła basń. A tak tylko i aż 7/10
  • Avatar
    Anonimowa 24.05.2020 17:11
    Emocje Japończyków
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Właśnie oglądam Violet Evergarden i tam główna postać jest przez nas (Polaków) odbierana jak android.

    Wiem, że generalnie Azjaci, Japończycy w szczególności mają tendencje do maskowania uczuć oraz emocji.

    U nas też taka tendencja się pojawią.

    Kiedyś nie jeden raz ktoś rzucił się na trumnę gdy żegnał kogoś kogo kochał a dziś może chlipnie ze dwa razy, pozałatwia sprawy materialne, a potem ma depresję dłuższy czy krótszy czas.

    Sam fakt, że ktoś ma łzy w oczach w miejscu publicznym wzbudza dziś niemal sensancję.

    Jakby Wszechobecny materializm zabijał uczucia, a kanon zachowań społecznych nakazywał „trzymać fason” i nie pokazywać emocji.

    A statystyki zachorowań na depresję czy IBS są coraz powszechniejsze. A emocje zastępują uczucia.

    Być może stąd taka reakcja bohatera i jego otoczenia. Nikt nie przeżywa, nikt nie pyta jak on się czuje, nikt mu nie współczuje.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 24.05.2020 16:44
    Odcinek drugi Violet Evergarden
    Komentarz do recenzji "Violet Evergarden"
    Pierwszy odcinek potraktowałam jako wprowadzenie, natomiast drugi niezwykle mi się spodobał. Zwłaszcza ujęcie tematu komunikowania swoich uczuć i myśli.

    Grafika postaci wyjątkowo przyjemna, malarska.

    Dialogi i inne sekwencje zrealizowane podobnie jak w filmach aktorskich a nie animacjach.

    Na razie 7,5
  • Avatar
    A
    Anonimowa 24.05.2020 15:13
    Mile i przyjemne 8 minut seansu.
    Komentarz do recenzji "Mahou no Chocolate"
    Pomimo nieciekawej grafiki ośmiominutowy seans spędzony całkiem przyjemnie.

    Walentynkowa historyjka bez udziwnień i bez dramatów :)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 24.05.2020 13:54
    Komentarz do recenzji "Terra e..."
    10/10 w kategorii dramat

    10/10 w kwestii dylematów społecznych i wartości ogólnych

    6/10 grafika ( zwłaszcza postaci Mu. Jednym który wizualnie świetnie został poprowadzony był Keith.
     kliknij: ukryte 

    8/10 animacja (ale być może zawyżam)

    12/10 budowanie nastroju w niektórych scenach

    7/10 za poprowadzenie fabuły (punkty odjęte za przeskoki czasowe)

    8/10 postacie – jedne rewelacja inne trochę płaskie.

    4/10 realizm (Sci­‑fi czasem rewelacja, a czasem czysta fantazja autorska.)

    10/10 wartość ogólna (za emocje, uczucia i przemyślenia w trakcie oraz po, a także za niepowtarzalny nastrój)

    Pierwsza produkcja która (pomimo, że wiedziałam co nastąpi (znałam wątki i fabułę)) dostarczyła mi tyle uczuć  kliknij: ukryte .

    Ogólnie 9/10  kliknij: ukryte 

    POLECAM.
  • Avatar
    Anonimowa 24.05.2020 13:32
    Re: Szkolny romans - historia prawdziwa :)
    Komentarz do recenzji "B Gata H Kei"
     kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 24.05.2020 11:32
    Bajka o rycerzu :)
    Komentarz do recenzji "Seisen Cerberus: Ryuukoku no Fatalite"
    Rozumiem, że większość osób oczekuje od tej serii przygodówki dla conajmniej osób nastoletnich.

    Tylko że twórcy na podstawie RPG stworzyli serię /bajkę w stylu amerykańskim, a nie japońskim.

    Jako osoba która lubi konwencję amerykańskich bajek, oraz przez sentyment do RPG daję tej produkcji pełne 7/10.

    Może jest to produkcja naiwna, ale oglądając ją miałam przyjemność jakiej nie doświadczam zazwyczaj oglądając bajki w stylu japońskim.

    A teraz plusy (według mnie)

    Projekty postaci (bardzo spodobał mi się graficznie projekt głównej postaci – młodego, pełnego zapału rycerza).
    Projekty są typowe jak w niektórych RPG. Znajdą się i lole i kocie uszka i rycerze pełni rycerskiej siły i waleczności.

    Kolory i tła – bardzo, bardzo proste ale pasujące.

    Fabuła – bajkowa, mocno bajkowa  kliknij: ukryte 

    Postać antagonisty. Zazwyczaj w japońskich produkcjach główny antagonista ma wybitne super moce, super psyche/intelekt, albo jest silnym youkai czy zlepkiem youkai.
    Tutaj natomiast mamy do czynienia z kimś bardziej realnym i prawdziwym. Podobnym do elit (gospodarczych/politycznych) z naszego prawdziwego świata. Z chciwym, pozbawionym ideałów, serca i skrupułów, wykorzystującym wszystkich i wszystko. Manipulującym i żądnym władzy. Jedynym motorem napędowym jego działań jest żądza władzy i konsumpcjonizm – jakie to ludzkie, gdy ktoś jest pozbawiony uczuć… Cały nasz obecny świat opiera się w większości na takich podstawach…

    Protagonista/protagoniści nie są „rycerzami bez skazy” jak książę z Czerwonowłosej Śnieżki. Bufoneria, niemoc, materializm – często im towarzyszą.

    W sumie seria piętnuje zupełnie ludzkie wady i słabości i używa do tego konwencji czysto bajkowej.

    Nie należy tu szukać bardzo skomplikowanej japońskiej fabuły. To po prostu jest bajeczka. I nastawiwszy się na seans po prostu bajki w zachodnim stylu – można jakieś przyjemne godziny z tym produktem spędzić.

    Nie będziemy płakać ze wzruszenia ani śmiać się do rozpuku, choć sporo komediowych (satyrycznych) smaczków było tutaj przemyconych. No właśnie – przemyconych a nie za każdym razem rzuconych ogladającej osobie w twarz.

    Komu polecić? Być może komuś, kto chce sobie przypomnieć albo obudzić w sobie wewnętrzne dziecko. To taka bardzo przydatna funkcja naszej psychiki – która pozwala marzyć, wierzyć w spełnienie tych marzeń oraz oczyszcza z sarkazmu i zmęczenia życiem.

    Rozrywka będzie prosta, ale być może – obudzi w kimś jakieś cieplejsze odczucia.
  • Avatar
    Anonimowa 23.05.2020 23:17
    Re: Szkolny romans - historia prawdziwa :)
    Komentarz do recenzji "B Gata H Kei"
    Kyoka musiała być :) jakby nie ona  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 23.05.2020 16:48
    Recenzja KamilW
    Komentarz do recenzji "Itazura na Kiss"
    Przeczytałam obie recenzje.

    Zgodzę się w większości z recenzją Kamila, z jednym małym wyjątkiem.

     kliknij: ukryte 

    Generalnie słodko – gorzka (z naciskiem na gorzka) historia, która podobnie jak NHK jednych rozbawi do łez a innych poirytuje niemiłosiernie.

    Do polecenia tak młodzieży jak dorosłemu widzowi.

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 23.05.2020 15:58
    Przemoc w anime
    Komentarz do recenzji "Itazura na Kiss"
    Wiem, że minęło już 5 lat, ale dopiszę moje 3 grosze.

    Po pierwsze jak wielokrotnie podkreślałam jestem przeciwna przemocy – tak fizycznej jak psychicznej.

    Stąd stygmatyzuję ją często w filmach innych gatunków niż horror/kryminał /wojenne (w których jest to jeden z elementów gatunkowych)

    A zwłaszcza neguję przemoc i agresję w romansach, czy realistycznych okruchach zycia/seriach szkolnych.

    Tutaj wystąpiły według mnie trzy sceny na całą serię.

     kliknij: ukryte 

    Obydwu płciom zawsze należy się szacunek. A przemoc jest dopuszczalna tylko w obronie własnej lub w obronie kogoś opresjonowanego.

    W każdym innym przypadku trzeba i zazwyczaj można znaleźć inne – bardziej humanitarne rozwiązanie

    To oczywiście moje zdanie w tym temacie.