x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Komedia, satyra, parodia?
Natomiast satyra (także według mnie) dotyczyła relacji społecznych, gdzie jednostkę obdarzoną samodzielnym myśleniem oraz szczerością wypowiedzi próbuje się na siłę „uzdrowić” oraz dopasować do społecznych oczekiwań
Oczywiście możnaby wnioskować, że nauczycielka miała dobre serduszko i chciała mu pomóc odalienować się. Tylko że ja odebrałam to jako próbę manipulacji i na siłę wpasowywania jednostki odstającej od społeczeństwa.
Bohater był na swój sposób geniuszem, myślących samodzielnie ludzi jest mało i dopóki był sam kliknij: ukryte to nie mieszał w interakcjach i systemie. Więc nie wiem czy takie dostosowanie go na siłę do norm społecznych było mądre oraz właściwe. (Na siłę – bo występuje przymus ze strony nauczyciela)
kliknij: ukryte oglądam sobie obecnie inną – świetną zresztą satyrę na system szkolny i nauczycieli – Ansatsu Kyoushitsu – polecam :)
Re: Komentarze po wylogowaniu
Póki co mam oprogramowanie które nie tworzy schowków wielopoziomowych/wielokrotnych a za to ekran dotykowy łatwiej powoduje utratę tekstu.
Re: Komentarze po wylogowaniu
A nie po wylogowaniu
Komentarze po wylogowaniu
2. Istnieje ryzyko utraty tekstu podczas powtórnego logowania(np źle skopiowany tekst lub inny błąd )
3. U mnie przeglądarka nie odświeża stanu po wylogowaniu z tego serwisu
4. W tym konkretnym przypadku nie zwróciłam uwagi że temat wpisałam zamiast nicka. (temat zazwyczaj piszę PO napisaniu KOMENTARZA) Zobaczyłam już post factum. Nauka na przyszłość aby nie pisać z tabletu, czy telefonu. Albo kupić sobie okulary kliknij: ukryte :p
5. Takiego właśnie offtopu starałam się uniknąć.
6. Nie udowodnię, że nie jestem żyrafą.
... The end…
Kontakty gimbazjalne
Moim zdaniem lepiej nie drażnić się z nikim, bo takie zabawy różnie się kończą. A podmiot drażniony może obudzić w sobie agresję – zamiast chęć rywalizacji, czy udziału w grze.
I niewinne niby droczenie może pójść w inną niż spodziewana stronę
Nie potrzebuję nikogo udawać, bo i po co?
Kiedy małżeństwo oparte jest na szczerości i prawdzie jest to początkowo bardziej bolesne, ale przy odpowiedniej dawce taktu jest to po prostu relacja dużo zdrowsza
Manipulację można porównać do słodyczy – niby ok i przyjemnie, ale tylko służy drożdżom i bakteriom :)
A generalizowanie, że „ludzie lubią być manipulowani” w takim czy innym zakresie to lekka przesada.
Ją osobiście nie lubię być manipulowana, bo to ograniczałoby moją wolną wolę i świadome dokonywanie wyboru. Nie lubię także manipulować, bo jest to dla mnie rodzaj zakłamywania jakiejś części rzeczywistości.
Czym innym jest świadome dostosowanie do ustalonych, lub narzuconych reguł.
Jeżeli zaś jest to rodzaj gry na którą obie strony świadomie się zgadzają To nie mam nic do tego – tylko czy wówczas dalej można nazywać to manipulacją?
Nie da się nie wpływać na otoczenie, ale wpływ to nie to samo co manipulacja.
A dziewczyna w tym anime ewidentnie chłopakiem manipulowała. kliknij: ukryte przynajmniej w odcinku pierwszym – to najbardziej mnie zniechęciło do kontynuacji oglądania serii
Przypomniał mi się wątek z Harego Pottera jak pewna wiedźma/czarownica zmanipulowała młodzieńca aby z nią był a z tego związku urodził się… „sam wiesz kto”
W sumie to do tego najczęściej manipulacja prowadzi.
Jeżeli trzeba się wzajemnie okłamywać to czy dalej jest to związek?
Re: Szkolny romans - historia prawdziwa :)
Inaczej główna bohaterka dla wielu byłaby „tą złą” albo nie do przyjęcia kliknij: ukryte xd
Re: Co się komu podoba.
Ale to że bohater zawsze kliknij: ukryte W czystej koszuli pod krawatem, choć pustynia, upał, dziewczyny w lekkich sukienkach…a on pierwszy raz kąpie się dopiero po otwarciu gorących źródeł (albo nie widziałam).
Jakby był w brązowych, czy szarych ubraniach to by tak nie raziło. xd
Jest takie powiedzenie:
„dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło”
Niestety jest to prawda. Druga wojna światowa jest tego dowodem.
Gdyby natomiast zwierzęta umiały mówić ludzkim językiem, to mnóstwo kotów powiedziałoby właścicielom co myśli na temat „wspólnych " zabaw.
Co więcej rozumiem że z czasem ofiara może polubić oprawcę i z czasem zaakceptować niewłaściwe traktowanie.
Zabawa, czy też podchody w których wykorzystuje się słabość przeciwnika… A potem powstają serie takie jak ta, czy jak Kaguya sama – które przekonują odbiorcę że w manipulowaniu innymi ludźmi nie ma nic złego.
Idąc tym tokiem myślenia sprzedawca telemarketer który przy pomocy technik sprzedażowych wciska niepotrzebną usługę klientowi nie robi nic złego?
Domokrążca który wejdzie do domu staruszki pod pretekstem poprawienia umowy o świadczenie usług też nie robi nic złego nawet jeśli okradnie tę staruszkę, bo przecież „sama go wpusciła”
Ostatnim punktem usprawiedliwienia jest nauka zwana Wiktymologią, która część odpowiedzialności przenosi ze sprawcy na ofiarę.
Nie. Nie jesteśmy zwierzętami. Mamy możliwości panowania nad odruchami, chęciami, działaniem, a nawet nad myśleniem.
Kiedyś prawa były bardzo czarno białe. Ząb za ząb, a oko za oko. kliknij: ukryte ja akurat nie stosuję
A gdyby w tym anime tenże chłopak pacnąłby ją za to dokuczenie, to większość oglądających byłaby oburzona.
Ale niektórzy odebraliby to jako obronę.
Wiem, że nic nie jest czarno białe. Że wszystko ma swój początek, przyczynę i skutek. Tylko niektórym brakuje empatii, albo wyobraźni aby przewidzieć skutki końcowe swoich działań lub zaniedbań.
Ale społeczne przyzwolenie na molestowanie, dokuczanie i podobne formy regulacji stosunków społecznych przeszkadza mi. Nawet gdy to przyzwolenie propagowane jest w anime.
Nawet jeśli w tym konkretnym przypadku anime ten chłopak kliknij: ukryte zakochał się w tej dziewczynie.
Przykro mi, jeżeli uraziłam kogoś tym co piszę. Po prostu – lawina kamieni często spada z pierwszych rzuconych. Podobnie z niewłaściwymi zachowaniami. Nie korygowane mogą się eskalować kliknij: ukryte jak w przypadku Taigi z Toradora – tam po prostu zabrakło rodziców, którzy nauczyliby i wpoili dziecku właściwe zasady, wartości i sposoby na reagowanie
Co się komu podoba.
Jestem fanką wszelkiej maści isekai – tych animowanych i przede wszystkim tych aktorskich.
Jestem świeżo po seansie i sprawił mi on przyjemność na tyle, aby dać ocenę 7/10.
Zacznę od minusów :
Opening i ending – nie był ani ładny, ani jak dla mnie dopasowany do klimatu serii i do głównego bohatera.
Tylko dwie inteligentniejsze żeńskie postacie, ale nawet one traciły rezon w zetknięciu z głównym bohaterem.
I coś, co mi przeszkadzało, pomimo że mam wysoką tolerancję na autorskie rozwiązania (dopuszczam nawet najbardziej niewiarygodne) natomiast nie lubię niekonsekwencji kliknij: ukryte czyli w końcu bohater umiał tworzyć bariery i być odporny na magię, czy był to jednak jego słaby punkt? Teoretyczne przy bardzo silnej fizycznie wysokopoziomowej postaci wzrasta także ogólna odporność.
No i czysta biała koszula przez cały czas :)
Całość mam wrażenie jest zrealizowana w taki sposób, jakby miała zadowolić graczy RPG.
A teraz moje plusy:
Relacja z pierwszą bohaterką kliknij: ukryte jednak bardzo ojcowska. Nie zauważyłam zapędów pedofilskich w żadnej scenie
Bohater: wizualnie, dialogi i monologi, jego sposób radzenia sobie z ludźmi i wyzwaniami kliknij: ukryte to że używał zasobów RPG nie ma tu dla mnie znaczenia , całkiem niezły negocjator i strateg jak na warunki w jakich przyszło mu działać, opiekuńczy ale nie nadopiekuńczy, kulturalny (na ile sytuacja pozwalała), dbający o PR swoich przedsięwzięć i o własny dobry wizerunek. Nie nadużywający przemocy ani alkoholu i bez fetyszy. Szybko podejmujący decyzje oraz dostosowane do okoliczności. Umiejący delegować zadania odpowiednim osobom. Po prostu ludzki – pomimo posiadania potencjału – mądrze z niego korzystający i stałe rozwijający. Głównie to odróżnia go od wielu bohaterów anime.
Rzecz w tym, że wielu ludzi umie wylevelować swoje postacie w grze, ale naprawdę niewiele osób umie to robić w swoim życiu ze sobą – w taki sposób, aby nie krzywdzić i nie zaniedbać innych i nie dać się ponieść pracoholizmowi, żądzy władzy lub posiadania.
W tym kontekście bohater podoba mi się jako człowiek.
A brzmienie głosu aktora który odgrywał tę postać dla mnie było przyjemne kliknij: ukryte oraz bardzo seksowne.
Generalnie dźwięk w tym konkretnym anime odpowiadał mi bardzo, a wyciszenie zmniejszało automatycznie przyjemność z oglądania.
Grafika bez fajerwerków, ale przynajmniej postacie dorosłych były dorosłe i w miarę zróżnicowane – także wagowo
Szkoda tylko, że seria urywa się tak nagle.
Porzucone po pierwszym odcinku z powodu irytującej mnie bohaterki i nielubianego typu projektów postaci kliknij: ukryte wodogłowie .
W założeniu komedia, a w praktyce/odbiorze – pozostał mi lekki niesmak oraz zmęczenie.
Za muzykę powinny być punkty ujemne.
Porzucone po kilku odcinkach z obawy o stan umysłu kliknij: ukryte xd
Mieszany odbiór
A za to wiele wątków czy motywów było dosyć realistycznie odwzorowanych.
Dla mnie główny bohater wcale nie jest bohaterski. I z mojego osobistego punktu spojrzenia na płeć mniej piękną na miano bohatera nie zasługuje.
A sama seria wydała mi się jakaś gorzka/ciężka.
Wiem, że życie to nie same rozkosze, kwiatki i bławatki, ale jakoś tak tutaj oprócz postaci dziecięcej nie znalazłam nikogo do obdarzenia sympatią czy mianem bohatera.
Być może to nadmierny idealizm w odniesieniu do animacji – ale to anime było zbyt dosadne, nieprzyjemnie dosłowne, ale jednocześnie absurdalne (bo z kosmicznym, nierealnym głównym bohaterem – w dawnym stylu filmów z superbohaterami kina akcji).
Bajka o ludziach zagubionych w samotności
Mówi o samotności wśród bliskich, o niezrozumieniu uczuć tych z którymi żyjemy i tworzymy rodzinę oraz przyjaźnie.
O tym, że samotność z wyboru i odcięcie się od ludzi nie zmniejsza cierpienia ale je silnie zwiększa.
Pokazuje także, że pozostawianie członków rodziny samym sobie i oczekiwanie, ze „skoro są silni i sobie poradzą” to można pozwolić im samotnie rozwiązywać swoje problemy – do niczego dobrego nie doprowadza.
W bajce tej jak na dłoni ukazane jest do czego wprost prowadzi wyobcowanie oraz brak zrozumienie ze strony otoczenia. kliknij: ukryte czyli depresja, tendencje destruktywne i autodestruktywne
Jest też swoistym napomnieniem – abyśmy byli otwarci na drugiego człowieka, oraz poświęcali uwagę nie tylko własnym problemom, albo własnemu szczęściu.
Dałabym za to wszystko 9/10, ale obniżę noty za przemiany kliknij: ukryte nie ubrane, wręcz erotyczne – przemiany bohaterki. I to nie tylko w połączeniu z młodzieńcami, ale co zrobiło na mnie słabe wrażenie – także nagie łączenie jej z dziecmi
I drugi punkt za te paskudztwa kliknij: ukryte z którymi zmagali się protagoniści
Natomiast podobało mi się realne odwzorowanie przemian wewnętrznych, np. wychodzenie z impasu itp. Nie jak w Kuroko Basket gdzie jedna przemowa i naprawione było serce danej postaci.
Gdyby tę bajkę zrobić w postaci filmu aktorskiego, wyszłaby moim zdaniem całkiem niezła basń. A tak tylko i aż 7/10
Emocje Japończyków
Wiem, że generalnie Azjaci, Japończycy w szczególności mają tendencje do maskowania uczuć oraz emocji.
U nas też taka tendencja się pojawią.
Kiedyś nie jeden raz ktoś rzucił się na trumnę gdy żegnał kogoś kogo kochał a dziś może chlipnie ze dwa razy, pozałatwia sprawy materialne, a potem ma depresję dłuższy czy krótszy czas.
Sam fakt, że ktoś ma łzy w oczach w miejscu publicznym wzbudza dziś niemal sensancję.
Jakby Wszechobecny materializm zabijał uczucia, a kanon zachowań społecznych nakazywał „trzymać fason” i nie pokazywać emocji.
A statystyki zachorowań na depresję czy IBS są coraz powszechniejsze. A emocje zastępują uczucia.
Być może stąd taka reakcja bohatera i jego otoczenia. Nikt nie przeżywa, nikt nie pyta jak on się czuje, nikt mu nie współczuje.
Odcinek drugi Violet Evergarden
Grafika postaci wyjątkowo przyjemna, malarska.
Dialogi i inne sekwencje zrealizowane podobnie jak w filmach aktorskich a nie animacjach.
Na razie 7,5
Mile i przyjemne 8 minut seansu.
Walentynkowa historyjka bez udziwnień i bez dramatów :)
10/10 w kwestii dylematów społecznych i wartości ogólnych
6/10 grafika ( zwłaszcza postaci Mu. Jednym który wizualnie świetnie został poprowadzony był Keith.
kliknij: ukryte Ale już Tony jak kobieta.
Mnie osobiście najbliższe sercu graficznie i nie tylko były postacie Keitha i Blue Soldiera
8/10 animacja (ale być może zawyżam)
12/10 budowanie nastroju w niektórych scenach
7/10 za poprowadzenie fabuły (punkty odjęte za przeskoki czasowe)
8/10 postacie – jedne rewelacja inne trochę płaskie.
4/10 realizm (Sci‑fi czasem rewelacja, a czasem czysta fantazja autorska.)
10/10 wartość ogólna (za emocje, uczucia i przemyślenia w trakcie oraz po, a także za niepowtarzalny nastrój)
Pierwsza produkcja która (pomimo, że wiedziałam co nastąpi (znałam wątki i fabułę)) dostarczyła mi tyle uczuć kliknij: ukryte niestety smutek/rozpacz królowały, nadzieja czy inne znacznie rzadziej .
Ogólnie 9/10 kliknij: ukryte odjęłam punkt za zabicie prawie wszystkich postaci które polubiłam
POLECAM.
Re: Szkolny romans - historia prawdziwa :)
kliknij: ukryte Owszem, jestem przeciwniczką związków kazirodczych, ale to było w satyryczny sposób potraktowane. Ona była po prostu stalkerką i to zaborczą, a do tego jej brat miał faktycznie olbrzymie powodzenie.
Nie podoba się Tobie całe to rodzeństwo, wątek stricte kazirodczy, czy też to że była ona stalkerką / podglądaczem?
Bo żadna z postaci święta nie była xd
Bajka o rycerzu :)
Tylko że twórcy na podstawie RPG stworzyli serię /bajkę w stylu amerykańskim, a nie japońskim.
Jako osoba która lubi konwencję amerykańskich bajek, oraz przez sentyment do RPG daję tej produkcji pełne 7/10.
Może jest to produkcja naiwna, ale oglądając ją miałam przyjemność jakiej nie doświadczam zazwyczaj oglądając bajki w stylu japońskim.
A teraz plusy (według mnie)
Projekty postaci (bardzo spodobał mi się graficznie projekt głównej postaci – młodego, pełnego zapału rycerza).
Projekty są typowe jak w niektórych RPG. Znajdą się i lole i kocie uszka i rycerze pełni rycerskiej siły i waleczności.
Kolory i tła – bardzo, bardzo proste ale pasujące.
Fabuła – bajkowa, mocno bajkowa kliknij: ukryte łącznie z zakończeniem :)
Postać antagonisty. Zazwyczaj w japońskich produkcjach główny antagonista ma wybitne super moce, super psyche/intelekt, albo jest silnym youkai czy zlepkiem youkai.
Tutaj natomiast mamy do czynienia z kimś bardziej realnym i prawdziwym. Podobnym do elit (gospodarczych/politycznych) z naszego prawdziwego świata. Z chciwym, pozbawionym ideałów, serca i skrupułów, wykorzystującym wszystkich i wszystko. Manipulującym i żądnym władzy. Jedynym motorem napędowym jego działań jest żądza władzy i konsumpcjonizm – jakie to ludzkie, gdy ktoś jest pozbawiony uczuć… Cały nasz obecny świat opiera się w większości na takich podstawach…
Protagonista/protagoniści nie są „rycerzami bez skazy” jak książę z Czerwonowłosej Śnieżki. Bufoneria, niemoc, materializm – często im towarzyszą.
W sumie seria piętnuje zupełnie ludzkie wady i słabości i używa do tego konwencji czysto bajkowej.
Nie należy tu szukać bardzo skomplikowanej japońskiej fabuły. To po prostu jest bajeczka. I nastawiwszy się na seans po prostu bajki w zachodnim stylu – można jakieś przyjemne godziny z tym produktem spędzić.
Nie będziemy płakać ze wzruszenia ani śmiać się do rozpuku, choć sporo komediowych (satyrycznych) smaczków było tutaj przemyconych. No właśnie – przemyconych a nie za każdym razem rzuconych ogladającej osobie w twarz.
Komu polecić? Być może komuś, kto chce sobie przypomnieć albo obudzić w sobie wewnętrzne dziecko. To taka bardzo przydatna funkcja naszej psychiki – która pozwala marzyć, wierzyć w spełnienie tych marzeń oraz oczyszcza z sarkazmu i zmęczenia życiem.
Rozrywka będzie prosta, ale być może – obudzi w kimś jakieś cieplejsze odczucia.
Re: Szkolny romans - historia prawdziwa :)
Recenzja KamilW
Zgodzę się w większości z recenzją Kamila, z jednym małym wyjątkiem.
kliknij: ukryte Kinnosuke – bez pamięci zakochany w Kotoko kolega z klasy – początkowo jego niespodziewane wejścia i krzykliwo‑chaotyczne zachowanie mnie irytowały, ale po pojawieniu się Chris i historii z nią związanej zyskał ostatecznie (choć dość późno) moją sympatię.
Ja odniosłam przeciwne wrażenie.
Wcześniej darzyłam sympatią /współczułam Kinnosukemu, ale jego zachowanie wobec Chris było jeszcze gorsze niż zachowanie głównego bohatera do Kotoko.
Tym bardziej nie mogłam ukryć rozczarowania i niesmaku, ponieważ on sam wcześniej był w podobnej jak Chris sytuacji, a tu nie dość, że jej nie współczuł, to traktował tak ją tak obcesowo, że główny bohater wydawał się przy tym milutki
Generalnie słodko – gorzka (z naciskiem na gorzka) historia, która podobnie jak NHK jednych rozbawi do łez a innych poirytuje niemiłosiernie.
Do polecenia tak młodzieży jak dorosłemu widzowi.
kliknij: ukryte W sumie oprócz matki bohatera postacią która wzbudziła we mnie niekłamaną sympatię był pielęgniarz – ale nawet on nie był kryształową postacią…
Przemoc w anime
Po pierwsze jak wielokrotnie podkreślałam jestem przeciwna przemocy – tak fizycznej jak psychicznej.
Stąd stygmatyzuję ją często w filmach innych gatunków niż horror/kryminał /wojenne (w których jest to jeden z elementów gatunkowych)
A zwłaszcza neguję przemoc i agresję w romansach, czy realistycznych okruchach zycia/seriach szkolnych.
Tutaj wystąpiły według mnie trzy sceny na całą serię.
kliknij: ukryte Pierwsza między głównymi bohaterami i to niestety dziewczyna zaczęła nie tylko krzycząc ale RZUCAJĄC CIĘŻKIMI KSIĄŻKAMI. (zazwyczaj dwie postawy prowokują agresję – nadmierne uleganie/uniżoność albo jak w tym przypadku akt przemocy.
Czy nikt się nie zastanowił, że facet mógł stracić oko dostając kantem książki?
Druga scena pomiędzy drugą parą – narzeczonymi w szpitalu – także i mnie się nie podobała
Natomiast lasagna 777 pominęła scenę gdy bohaterka policzkuje chorego nastolatka. Ale mam nadzieję, że nie był to przejaw szowinizmu.
Obydwu płciom zawsze należy się szacunek. A przemoc jest dopuszczalna tylko w obronie własnej lub w obronie kogoś opresjonowanego.
W każdym innym przypadku trzeba i zazwyczaj można znaleźć inne – bardziej humanitarne rozwiązanie
To oczywiście moje zdanie w tym temacie.