x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Całkiem niezły szkic, polecam
Jeżeli obejrzeć na spokojnie, to można wczuć się w klimat tej historii. Ilość odcinków pozostawia niedosyt, ale nie ma gwarancji, że rozciągnięcie jej na standardowe 12 nie spowodowałoby, że całość stałaby się miałka. A tak mamy zgrabną całość, z miarę wiarygodnymi bohaterami, bez niepotrzebnych dłużyzn, albo dziwnych „udoskonaleń”.
Stąd w kategorii realistycznych miniatur podciągam ocenę do 8/10
Całkiem przyjemnie spędzony czas.
Re: 75 odcinków już za mną
:)
Tu jest sporo cringu i serię trzeba polubić, żeby ją w całości obejrzeć. kliknij: ukryte Albo musi nas ów cringe bawić
Ja wystawiłam jej obiektywne 7/10 ale przyjemność z oglądania miałam na poziomie 10/10 :)
I nawet powtórzyłam seans :)
Re: "Nie" - dla spojlerów
Oznacza to jedynie, że być może dana osoba lubi w produkcjach element zaskoczenia, nawet, jeżeli jest on przewidywalny, to spojler „psuje całą zabawę”. Jak mi zepsuł w pewnej kultowej serii, gdy wiedziałam że główny bohater w połowie akcji zginie.
Gdzie Ci bohaterowie...
Ale cóż, do końca odcinka czwartego bawiłam się znakomicie. :) Do tego momentu jest to po prostu komedia obyczajowa dość niestandardowa :)
Re: to już było
Inaczej tu odebrałam tę „propagandę” :/
Każdy twórca pokazuje swoje własne spojrzenie na świat i wyraża swoje osobiste przekonania, i nazywać to od razu propagandą – to jest wg mnie nieco na wyrost.
Zresztą, dość pesymistyczna (miejscami) wizja autora dotycząca tego, do czego prowadzi rozwój cywilizacyjny – może kogoś deprymować, ale akurat w tej serii jest to punkt spójny, i zespalający całość.
kliknij: ukryte Przynajmniej nie ma tu takiego zakończenia jak np u duetu Obata – Ooba.
Natomiast punkt, który można było dużo bardziej dopracować, urzeczywistnić, i urealnić – to rzekomy romans/zadurzenie Sama. Dialogi, sceny, jego działania – to wszystko wyglądało bezpodstawnie. Chyba że strzała Amora uderzyła chłopaka w głowę, a nie w serce.
Tak trochę narzekam, bo cały środek był ledwie strawny, ale i tak tak te wszystkie sceny dziejące się kliknij: ukryte na okrętach i z okrętami w czasie walk – wywołały we mnie pewną nostalgię. Zupełnie jakbym znowu miała 8 lat i zaczytywała się w powieściach Verna kliknij: ukryte (tu w przygodach Nautilusa :)
Stąd owa nostalgia każe mi wystawić nieco lepszą ocenę za całość. Zwłaszcza że udało mi się odsłuchać zarówno opening jak i ending w całości.
Obiektywnie do odcinka nr 5
Subiektywnie na razie sprawia mi przyjemność. Bajka, ale czasami potrzeba czegoś nieznośnie lekkiego.
15+ Przemoc, satyra, flaki, okrucieństwo i koty
Odnoszę wrażenie, że poprzez swoją twórczość wyrażała silną niezgodę na zastany świat, oraz panujące w nim realia. Tak rodzinne, jak ogólnoludzkie.
Czarny humor, abstrakcja, ale przede wszystkim okrucieństwo i groteskowa satyra - nie polecam widzom młodszym niż 15 – 17 lat.
Gdybym miała to do czegoś porównać – byłby to kolaż w stylu Folwarku zwierzęcego i naszej rodzimej animacji o pewnym kapitanie.
Coś.... więcej niż komedia
Stworzono coś na kształt szkolno – przygodowej nieco groteskowej komedii, z humorem często na granicy, ale kolaż ten jest udany, ma coś do zaoferowania nawet wtedy, gdy się już wiele anime‑komedii obejrzało wcześniej.
Rzecz w tym, że tu jest dużo więcej zaoferowane. To nie jest tylko pusta kolorowanka do śmiechu. Nawet, jeżeli przemyślenia nie mają wymiaru głęboko filozoficznego, to zawarto tu wiele o naturze człowieka i jego funkcjonowaniu w relacjach z innymi. A że przykrywka z gagów i hałaśliwych żartów i akcji często pędzącej z bohaterami jest głośna i kolorowa, to dzięki temu owym przemyśleniom nie towarzyszy nadmiar patosu i moralizatorstwa. Raczej wynikają one z działań i relacji bohaterów na ekranie, w dodatku mówione są wprost i nie owijane w górnolotne słowa.
Jeżeli ktoś nie ma uczulenia na czasem krindżowy humor, żarty bdsm, oraz fanserwisowe wstawki to POLECAM.
Jeżeli nawet nie sprawdzi się jako komedia, to i bohaterowie i akcja są wystarczająco ciekawe.
Pierwsze dwa, trzy odcinki dają pojęcie o tym, czym jest ta seria, pierwszy epizod to trochę za mało.
Natomiast jeżeli komuś się spodoba, to podobnie jak ja będzie żałować, że nie ma więcej sezonów.
Przyjemnego seansu (kto jeszcze nie widział).
Nostalgiczne, smutne okruchy
No właśnie, świat przedstawiony (trochę w konwencji sci‑fi) robi tylko wrażenie pretekstu do pokazania głównego bohatera.
Bardziej wycinek, niż cała historia, ale i tak warta obejrzenia.
Scenki ze staruszkami trochę rozładowują ładunek emocjonalny – dramat zmieniając w melancholijna okruchy.
Ani magical girls ani horror
Zwłaszcza podobał mi sposób w jaki pokazano uwikłanie głównej postaci i to, czym jest bezwzględna presja otoczenia i wymuszanie na jednostce określonych ról – wbrew niej samej, a nawet za cenę złamania jej psychiki.
Czyli skutki braku zrozumienia zarówno ze strony otoczenia szkolnego (albo zawodowego) jak i ze strony jej najbliższych.
Jednym zdaniem – dramat obyczajowy w dosyć abstrakcyjnej, nietypowej formie.
Jestem na tak ;)
Minusy – projekty pierwszaków w porównaniu z Senpajami. Rok różnicy a z wyglądu 10 lat, szczególnie w odcinkach ok 40tego. Tak jakby ta trójka to 2 klasa podstawowa, a reszta 17, czy nawet 20 lat. I w ogóle grafika z błędami rażącymi.
Plus – wszystkie projekty postaci poza pierwszakami. Nareszcie mogłam popatrzeć na profile ludzi, a nie nosorożców xd. Nawet te duże oczy dawały radę. Drugi plus ewoluujące postacie. Bufon główny bohater staje się Ludzki i mozna go obdarzyć jakąś sympatią.
Generalnie pozytywne wrażenia, dobrze że MC od początku ma umiejętności wysokie i uzasadniony talent. Seria wciąga po trochu, ale jednak :)
Koroshi Ai
Plusy:
' Dorosłe postacie, które są dorosłe (w większości).
' Nastolatki wyglądają jak nastolatki a dzieci jak dzieci.
' Projekty bohaterów są foremne, nie rażą wielkimi głowami, czy wielkimi oczami (tu znów ten sam wyjątek)
' Spójność formy z fabułą i dźwiękiem.
' Wątek romansowy nie jest prowadzony w nadmiernie wydumany sposób.
' Seria jest domknięta kliknij: ukryte choć pozostawia pole do kontynuacji
' Sama fabuła też nie jest wymyślna w sztuczny sposób, nikt tu nie romantyzuje zdarzeń, ani bohaterów. Jest krew, przemoc, są rany, oraz jest zmęczenie.
' Nie ma tu sztucznie wykreowanych osób, nawet jeśli to tylko szkic, czy zarys to odwzorowujący w dużej mierze rzeczywistość, więc nie super herosi itp.
Minusy
' Cała pozostała grafika (procz postaci) jest oszczędna czasem do bólu, a miejscami wręcz toporna.
' Podobnie oszczędnie bywa z animacją.
' Muzyka, choć spójna z akcją, to robi czasem wrażenie odtwarzanej w kółko i wciąż tej samej.
' Animacja w środku openingu, i muzyka w środku openingu (bo początek i koniec był całkiem całkiem).
' Tempo akcji czasem zbyt wolne.
I to tak pokrótce.
Generalnie dodam dwa punkty za to, że anime dosyć realistyczne w drobiazgach i ogólnym ujęciu, bez upiększania przemocy i zabijania, i bez sztucznego romansidła.
Samej przemocy jest tu sporo, ale nie odniosłam wrażenia jej gloryfikowania.
Jeszcze jeden punkt do oceny za brak taniego fanserwisu.
Re: Satyra jakich mało
Melancholijna i smutna baśń fantasy
Opowieść o wielorybich dzieciach to dla mnie nostalgiczne i pełna smutku opowieść o przemijaniu, cieszeniu się codziennością i pamiętaniu o tych, co odeszli z naszego życia.
Przepiękna dla mnie grafika, nastrojowa oprawa dźwiękowa, oraz melancholijny klimat. Polecam.
Kropki
Ja znam tę zagadkę inaczej rozpisaną. Trzeba połączyć ciągło, za pomocą łamanej, bez odrywania ołówka/dlugopisu i bez przechodzenia dwukrotnie przez jakikolwiek punkt.
W tym momencie zastanawia mnie, kto to tak zaprezentował w serii – twórcy, czy tłumacze.
Dokładnie tak.
Ale tu widzowi wmawia się, że to tylko „geniusze” je rozwiązują, więc widz ma się tylko zachwycać, zamiast myśleć ;p
Zarysy romansu, szkolne okruszki i zagadki logiczne
Z jednym wyjątkiem nie jest to też seria z tajemnicami.
Za to możemy oglądać pomalutku rozwijające się uczucie dwójki licealistów wzajemnie na siebie oddziałujących.
A całość w niestandardowej oprawie szkolnych okruchów, z wieloma zagadkami logicznymi i możliwością samodzielnej dedukcji lub indukcji. Albo z przyjemnością czerpaną z obserwacji wnioskowania głównej czwórki bohaterów.
Zalety w tej serii (według mnie) :
Główny bohater, outsider, i jego powolny, ale sensowny rozwój, spójność charakteru i działania, oraz intelekt (przy jednoczesnej skromności)
Brak nachalnego fanserwisu
Naturalny rozwój relacji między postaciami
Sposoby rozwiązywania zagadek przypominające mi serial z por. Colombo, albo książki A. Christie, czy A. Conan Doyle.
Elementy występujące tradycyjnie w szkolnych seriach w większości ukazane w ciekawszy sposób.
Nawet kliknij: ukryte szkolny festiwal pokazany ciekawiej niż w większości tego typu seriali.
Płynność animacji, spójność grafiki
Minusy w serii:
Niespójna postać głównej bohaterki. Z jednej strony najlepsza uczennica, potrafiącą błysnąć myśleniem koncepcyjnym, czy dojrzałością, a z drugiej strony infantylizm i naiwność kilkuletniego dziecka. To mi po prostu nie grało. Zwłaszcza, kiedy wymagała łopatologicznych wyjaśnień w prostych kwestiach (nie mylić tego z prośbą o uzasadnienie tez i koncepcji).
Niejednorodność poziomu zagadek. Jedne bardzo zaawansowane, inne zupełnie proste i absurdalne.
Co mi się najbardziej spodobało? Odcinki 4 i 5 kliknij: ukryte muszę przyznać, że sposób opowiedzenia historii z wujkiem wywarł na mnie spore wrażenie kliknij: ukryte a zwłaszcza społeczny motyw kozła ofiarnego i skutki traumy oddziałujące na późniejsze życie uczestnika zdarzeń.
Także cała część dotycząca kliknij: ukryte festiwalu.
Oraz czysto logiczny proces wnioskowania na podstawie jednego zasłyszanego zdania.
Także spokojne otwarcie i sensowne domknięcie serii.
Polecam wyłącznie osobom lubiącym szkolne okruszki ze szczyptą (niewielką) romansu. I z mnóstwem „główkowania” :)
Lekkie ecchi, czy romantyczne okruszki?
Główni bohaterowie nie są szczególnie inteligentni, ale są sympatyczni, wbrew pierwszemu wrażeniu obydwoje znają swoje mocne strony i jednocześnie żadne nie jest aroganckim pyszałkiem, ani primadonną. Marin jest osobą szczerą i naturalną, czasami trochę za bardzo zakręconą (szczególnie w temacie cosplay‑u), oraz świadomą własnej atrakcyjności, ale nie wywyższająca się z tego powodu.
Gojo, który do tej pory żył jedynie swoją pasją odziedziczoną po dziadku i cały wolny czas poswięcał tworzeniu ubrań dla tradycyjnych japońskich lalek – nagle ma do czynienia z żywą, atrakcyjną dziewczyną, która nie całkiem swiadomie będzie wplatywać go w różne, czasem dwuznaczne sytuacje. A obojgu towarzyszyć będzie pasja cosplayowania.
Humor w serii jest w miarę lekki, często też miewa zabarwienie erotyczne. Bohaterowie są przyjaźni, i da się ich polubić, dzięki czemu seans przebiega w dość miłej atmosferze.
Dodatkowym atutem jest grafika, obie główne postacie są dosyć atrakcyjne, harmonijnie zbudowane, twórcy starali się zachować anatomiczne proporcje. Także animacja robiła na mnie wrażenie dość płynnej. Pełno jest detali, które cieszą oko. Jedynie nosy bohaterów czasem zaznaczone jako ciemniejsze trójkąciki nieco odstawały od ogólnie dobrego wrażenia.
Tempo akcji jak to w slice of life, ale nie nudziłam się ani chwili, być może za sprawą radosnej i żywiołowej Marin.
Temat cosplay‑u nie został poruszony bardzo szczegółowo, ale był pokazany w różnych aspektach, także w finansowym, czy eventowym.
Generalnie polecam widzom 16+
Nie do końca komedia
Za to na pewno szkolna i z pewnością różnych uczuć jest tu pod dostatkiem.
Co mnie ujęło?
Realizm relacji, prawdziwość zachowań gimnazjalistów, szczerość i naturalność.
Co na nie? Wątek uczuciowy incestowy
Filozofia życia, śmierci i istnienia Boga wg Obaty i Ooby
To, co mogli zrobić twórcy adaptacji, to nadać temu anime głębi poprzez operowanie kolorem, kreską, muzyką i doborem seiyuu. Zamiast tworzyć anime infantylne, przegadane i patetyczne mogli ograniczyć mankamenty pierwowzoru i stworzyć coś bardziej na poziomie Stein Gate, czy Ergo proxy. Tu w efekcie dostajemy coś skierowane do nie wiadomo jakiej grupy docelowej. Zbyt poważne dla jednych, i zbyt płaskie, oraz dziecinnie przedstawione dla innych.
To co jednak im się udało, to w miarę ładnie przenieść na ekran zakończenie, sceny grupowe i społeczne reakcje, oraz nieco poprawić projekty postaci.
Szkoda, że seria z tak poważną tematyką powieliła mankamenty pierwowzoru.
Więcej
Główni bohaterowie nie są cukierkowi, ani sztucznie mroczni, czy oziębli. Każde z nich ma jakiś fragment historii która go ukształtowała, ale i charakter wpływający na interakcje i losy. Nawet jeżeli to mały rys, albo szkic, to jest to grupa, a nie harem.
Pięknie pokazano efekt synergii.
Za mało animacji i muzyki, ale i tak dobrze mi się to oglądało. Przyjemne dla mnie projekty postaci, życzyłabym sobie więcej tego typu anime. 8,5/10
Konwencja bardziej sportowego anime, np Chihayafuru, ale tutaj łatwiej było mi polubić bohaterów.
I nie opuszczę Cię już od ślubu ;)
Ten seans to jednak moje drugie podejście do niego
(wcześniej, po pierwszym (groteskowym) odcinku – odpuściłam oglądanie). Teraz wróciłam „z polecenia”. I dobrze.
Szkoda byłoby nie obejrzeć, bo to są całkiem udane komediowe okruszki. Na szczęście nie wynikły tu w trakcie żadne dziwne, bardziej wydumane treści, kliknij: ukryte np. wielokąty, i wszystko ma „ręce i nogi”.
Sporo jest miłych scenek, ale twórcom udało się uniknąć fanserwisu, który być może odbierałby ogólny urok tej serii.
Trochę infantylna oprawa graficzna (np. projekty postaci) początkowo mi przeszkadzała, choć w sumie jest odpowiednia do klimatu. I nadaje lekkości tematyce ;)
Niestety nie wyjaśniono niektórych kwestii kliknij: ukryte np. pochodzenia żonki, więc trzeba bedzie sięgnąć do źródeł.
Jednak polecam, ale tylko w całości i na lekko przyciszonych głośnikach ;)
Dla wielbicieli komedii romantycznych, albo lekkiej satyry na młode małżeństwo jak znalazł :)
Żart w żarcie
To prawda :)
Pomimo, że recenzja w sporym stopniu zniechęca do obejrzenia, to mnie ten niespełna 6 minutowy seans przyniósł i rozrywkę i odrobinę radości.
Tezuka jak zwykle żartuje, zarówno z konwencji, jak i z samych początków tworzenia, epoki kina niemego.
Udało mu się zamieścić w tej krótkiej produkcji: parodię, satyrę, i wewnętrznie wbudowany w kadry żarcik, i żarty fabularnie.
Zdecydowanie polecam, jednak po wcześniejszym przeczytaniu recenzji, żeby wiedzieć co wizualnie nas spotka :)
Slice of life , nastolatki, fanserwis i trochę komedii
Trochę próbuje moralizowania, trochę wychowania, z początku nieco szowinistyczne względem płci męskiej.
Pomimo wielu realnych aspektów (np opowieści z wychowania się z małej miejscowości) w/w fabuła robi wrażenie mocno nierzeczywistej i nie mam tu na myśli pokojowych walk o odsyłanie zagubionych duszyczek.
O ciągłym karaniu obecnego w tym haremie rodzynka nawet nie ma co wspominać. W większości przypadków to on sam prowokuje i dziewczyny i babcię.
Nie przykuwa to anime do ekranu, nie bawi jak inne komedie, ale daje się obejrzeć w miarę lekko, chyba że ktoś ma uczulenie na oglądanie bohaterów takich jak ten tutaj (zwyczajny, mniej inteligentny, a bardziej napalony szesnastolatek, który robi różne prace tylko dlatego, że musi.)
Czy polecić seans?
A czy poleca się coś pomiędzy 4 a 6 na 10?
Chociaż jedna scena (wykładu dla osób starszych) mnie osobiście mocno rozbawiła ;)
Re: Parodia plus parodia
– satyra/parodia
– Postacie:
pracownicy biurowi,
androidy/cyborgi,
magical boys
I wiele innych
Elementy fantasy i sci‑fi też się znajdują ;)
W każdym razie nie samymi power rangers seria żyje :)
Re: Nie do końca tak pieknie
Motyw kliknij: ukryte Hazukiego w baśniowej przestrzeni obrazu był potrzebny. Wielu ludzi nie przeżywa w pełni swojego życia, lecz ukrywa się w jego własnej imaginacji.
Tu na odwrót, poprzez doświadczenie niebytu główny bohater docenił nareszcie wartość życia i myślę, to to jedno z ważniejszych przesłań tego filmu. Doświadczenie własnej niemocy, aby później móc zacząć doświadczać przeżywania, działania, obudzenia z dotychczasowego niemal sennego letargu.