Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Anonimowa

  • Avatar
    A
    Anonimowa 21.03.2021 09:37
    Wszystkiego zbyt
    Komentarz do recenzji "Hungry Heart: Wild Striker"
    Pierwsza sportowa seria, gdzie nie czuję potrzeby oglądania odcinków jednego po drugim.

    Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że wszystkiego jest tu po prostu zbytek.

    Zbyt dużo dłużyzn
    Zbytnio ogólnie pompatyczne (ech, nie tylko pierwszy opening)
    Zbytnio przesadzone emocje – wyśrubowane czasem karykaturalnie
    Cechy zbyt podkreślane wyglądem – w przypadku obrońcy te kwadratowe rysy twarzy i wygląd 40latka, a menedżer jak chuchro 14letnie
    Zbyt toporne relacje, takie często trochę na siłę
    Nazbyt prosty humor (czasami prawie prostacki)
    Zbyt ograniczone barwy – głównie pomarańczowy i zielony
    Za dużo powtarzania scen – takie (znowu na siłę) budowanie napięcia emocjonalnego

    Ogólnie ciężko mi się to ogląda. Trzyma mnie przy tym jedynie zamiłowanie do sportowych serii.

    Wiem, że piłka nożna to nie gra w szachy, ani taniec towarzyski – ale naprawdę można to było zrobić mniej topornie.

    A plusy?
    Trochę polubiłam głównego bohatera, oraz kapitan żeńskiej drużyny. Czasem bawiły mnie ich proste interakcje.

    I pierwszy ending. Choć nie idealnie wykonany, to sprawiał mi niemałą przyjemność. Jeden z nielicznych endingów, które oglądałam i odsłuchiwałam za każdym razem.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 19.03.2021 15:54
    Polecam wielbicielom serii szkolnych
    Komentarz do recenzji "3D Kanojo: Real Girl"
    W porównaniu z innymi seriami szkolnymi z wątkiem romansowym – ta według mnie wypada nawet dobrze.

    Nie ma zbędnych emocji, którą z tysiąca haremetek wybrać, bo nie ma haremu.
    Nie ma też zagmatwanego trójkąta z jego dylematami.  kliknij: ukryte 

    Nie ma dere, ani magii z kosmosu, ani żadnych youkai.

    Za to jest sporo realizmu. I szczerzy bohaterowie. Oraz relacja od startu, a nie po jednym, czy po dwóch sezonach.

    Główny bohater jest w pewien sposób zasadniczy i wyizolowany. 3D girl zmienia jego życie wywracając na drugą stronę, ale nie ma co oczekiwać od osoby dotąd aspołecznej, że nagle dozna wybuchu inteligencji emocjonalnej.
    Za to ma mnóstwo dobrych chęci, jest to też typ osoby, która od razu działa gdy potrzeba. Może i jest otaku, ale to typ bohatera, a to więcej, niż niejedna dziewczyna/kobieta potrzebuje. Oczywiście  kliknij: ukryte , ale cóż – nie każda dziewczyna i kobieta chce być samowystarczalna. A jak się okazuje chłopaki otaku w tym anime – również nie chcą.

    Tu w pierwszym sezonie nie będą problemy wzięte z księżyca. To jest zwyczajne mierzenie się ze zmianami, z nowymi potrzebami i z nowymi realiami.

    Bardzo mi się podobało pokazanie, że wszystko do człowieka wraca –  kliknij: ukryte 

    Czy jest to 100 procent romans?
    Ma sporo cukierkowych romantycznych scen, ma też akcenty humorystyczne i ma trochę mniej wesołych. Generalnie bym to oceniła jako dosć realistyczną serię szkolną(licealną) – o dojrzewaniu do relacji. Do tych bardzo bliskich relacji i do tych przyjacielskich także.

    Ze względu na realizm(mnóstwo osób znałam takich jak bohaterowie w tej serii), oraz ze względu na niemal zupełny brak udziwnień (pozytywna rzadkość) – podwyższam ocenę na 8/10

    Nawet bardzo skromna grafika nie przeszkadzała mi w odbiorze. Polecam.
  • Avatar
    Anonimowa 18.03.2021 10:23
    Re: Podróż w kierunku życia
    Komentarz do recenzji "Hoshi o Ou Kodomo"
    W tym momencie moja ocena waha się pomiędzy 7 a 8/10.

    Nie jestem zwolenniczką dosyć pesymistycznego spojrzenia na życie, które prezentował w wielu swoich produkcjach Makoto.
    Nie jestem też wielbicielką grafiki w stylu studia Ghibli.

    Graficzne mój zachwyt wzbudził Ogród słów. Tu już się wcześniej wypowiedziałam na ten temat, więc powtarzać nie ma potrzeby.

    Film jest dla mnie obyczajowo­‑fantastycznym ukazaniem wewnętrznego pojednania z własnym życiem, z bólem tęsknoty za tymi, którzy odeszli i z poczuciem wewnętrznej pustki po ich utracie. Zrealizowany w prosty, nieco mityczny sposób – jako droga na końcu której to kliknij: ukryte . Dlatego to nie fabuła, a sam proces jest tu najważniejszy.

    Za grafikę i idealizm mitologiczney odjęłam aż 7 punktów. Za postacie i za fabułę nie przesłaniającą tematu dodałam 4 punkty.

    Po namyśle dodam jeszcze jeden dodatkowy punkt – za to,  kliknij: ukryte  To zindywidualizowane (choć tylko zasygnalizowane, a nie pokazane) poszukiwanie wewnętrznego ukojenia  kliknij: ukryte 

    Prostota fabuły jest tu dla mnie zdecydowanie na plus.

    W efekcie dam 8/10
  • Avatar
    A
    Anonimowa 11.03.2021 14:35
    Dramat obyczajowy przede wszystkim
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Jeżeli ktoś szuka tu anime kryminalnego, gdzie złoczyńca będzie się bawić głównym bohaterem niczym marionetką,
    albo jeśli ktoś chce zobaczyć sieć intryg i szereg plot twistów – to się zawiedzie.

    To jest naprawdę niezły dramat obyczajowy, tyle że wykorzystujący element przenoszenia w czasie w celu zapobieżenia zdarzeniom (jako ucięcie w zarodku całej sieci zdarzeń)

    To oczywiście trochę gdybologia na zasadzie „Co by było gdyby” ale przedstawiona w całkiem rzetelny sposób, zgodnie z mechanizmami działania określonego typu sprawców, oraz dosyć solidnym przedstawieniem trudnych wątków obyczajowych.

    W zasadzie nie dałam 10, bo pewne zachowania zostały trochę przerysowane.

    Natomiast motywy działania sprawcy są podane na tacy w większości odcinków po trochu.
    Także główny bohater, który z początku jawi się jako zamknięty w sobie i bezemocjonalny – wraz z wyjaśnianiem zdarzeń z dzieciństwa zaczyna nabierać sensu (czy też głębi)

    Oczywiście łatwo jest oceniać działania bohatera i jego antagonisty – siedząc wygodnie przed komputerem i mając wszystkie potrzebne dane i podpowiedzi podane jak na talerzu.

    Natomiast jeżeli spróbować spojrzeć na wszystkie te wydarzenia ze zwykłej, ludzkiej perspektywy – np. na to, co tak naprawdę mógł zrobić główny bohater i jakimi danymi dysponował, oraz jakimi danymi nie dysponował jego antagonista – to anime zaczyna być logiczne i mieć rzeczywisty sens.

    Człowiek to tylko człowiek. Mało kto jest super przenikliwy, posiada wysokie zdolności analityczne i chłodny umysł.  kliknij: ukryte 

    Jeżeli spojrzymy na to anime jak na partię szachów, albo rozgrywkę GO – to my jako widzowie jesteśmy postronnym obserwatorem, który ma możliwość bezemocjonalnego analizowania każdego ruchu z obydwu stron.

    Słowem kluczowym jest BEZEMOCJONALNEGO.

    Łatwo jest oceniać czyjeś podejmowane działania nie będąc częścią danego procesu.
    Łatwo jest także analizować, gdy umysł jest chłodny i nie targają silne emocje. Np strach, który jest często skutecznym blokerem logicznego działania. Albo przywiązanie.

    Bohaterowie są prawdziwi, bo nie są ani w stu procentach chłodni, ani w stu procentach bezemocjonalni.
    Nie są też superbohaterami z kreskówki, tylko zwyczajnymi ludźmi, którym przyszło zmierzyć się z niekoniecznie zwykłymi zdarzeniami. Ludźmi, którzy starają się jak mogą – z użyciem w miarę dostępnych danych i często mniej dostępnych możliwości.

    Nie ma tu „genialnego” Sherlocka Holmesa, tylko zupełnie zwyczajny chłopak, który w dzieciństwie przeżył traumę.
    Z drugiej strony większość ludzi nie zakłada, że  kliknij: ukryte 

    Jako kryminał jest to średnie anime, choć wcale nienajgorsze. (maks 5/6 na 10)
    Jako dramat jest to według mnie naprawdę solidny kawałek animowanego kina obyczajowego. (9/10)
  • Avatar
    Anonimowa 21.02.2021 00:40
    Re: Satyra, parodia i absurdalny humor, oraz pytania egzystancjalne
    Komentarz do recenzji "Arakawa Under the Bridge"
    Dziś domknęłam pierwszy sezon.

    Gdyby po ok 8ym odcinku seria utrzymała swój specyficzny humor (mieszanka mocnej satyry, groteski i słodkich okruchów romansu) to byłaby to moja pierwsza 10/10 dla serii komediowej.

    Niestety po 8ym odcinku moja ocena poszybowała w dół, bo zaczęło się robić zbyt zwyczajnie i obyczajowo (według mnie).

    Na szczęście ostatni 13ty odcinek podreperował sytuację.

    Z czystym sumieniem wystawiam 9/10 :)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 16.02.2021 23:18
    Podobnie jak poprzednicy
    Komentarz do recenzji "Minami-ke"
    Lekka, miła i zabawna seria o siostrzyczkach – w epizodycznej, komediowo – okruszkowej formule.


    Coś przyjemnego dla relaksu i odprężenia.
  • Avatar
    Anonimowa 13.02.2021 03:54
    Re: Tak tak tak 3 razy na tak
    Komentarz do recenzji "Arakawa Under the Bridge"
    Po takiej zachęcie nie sposób nie obejrzeć :)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 10.02.2021 18:33
    Okruchy marzeń
    Komentarz do recenzji "Runway de Waratte"
    Jako okruchy życia dla mnie sprawdziły się świetnie. Nie jest łatwo zrobić serię typu okruszkowego tak, by przyciągała uwagę i by ciekawiło, co będzie dalej.

    I choć wizualnie liczyłam na więcej, to oglądanie serii sprawiło mi niemałą przyjemność.

    Nie wiem, na ile prawdziwie odzwierciedla to świat projektowania, czy modelingu, ale samo ujęcie podążania za marzeniami, przebijania się przez mur niechęci lub niewiary – wyszło według mnie całkiem nieźle.

    Polecam. Szkoda, że to tylko 12 odcinków, bo chętnie zostałabym z tą serią i z postaciami na dłużej.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 7.02.2021 15:27
    Zmiana oceny na wyższą
    Komentarz do recenzji "Servant x Service"
    Seria, którą pierwotnie odbierałam jako lekką obyczajową komedię – poprzez wprowadzenie abstrakcyjnej postaci królika kierownika straciła u mnie półtora punkta i początkowo dałam jej ocenę 5/10

    Rzecz w tym, że to nie jest komedia, a jest to satyra, zrealizowana w tak lekki, komediowy sposób, że częściowo zagłusza warstwy satyryczne.

    Nie zgadzam się z tym, co zostało napisane w recenzji.
    Liczyłem na wątek edukacyjny i podróż po japońskim urzędzie, lecz twórcy zmarnowali potencjał, a sama akcja równie dobrze mogłaby się dziać w dowolnym innym biurze.

    Oczywiście rozumiem rozczarowanie osoby recenzującej, bo rzadko kiedy ktoś podchodzi do jakiegoś anime zupełnie bez oczekiwań. Zwłaszcza wiedząc na jaki temat ono będzie.

    Dla mnie to nie jest zmarnowany potencjał w tej serii.
    Dzięki temu jak zostało ono zrealizowane – posiada według mnie większy uniwersalizm. Praktycznie można „podstawić” niemal każdy urząd i to nie tylko w Japonii.
    Dzięki temu widz­‑petent być może spojrzy z nieco większym zrozumieniem na osoby pracujące w urzędach, a osoby chętne do pracy będą miały szansę lepiej przemyśleć swoją decyzję.
    Zwłaszcza, że w poszczególnych odcinkach wyraźnie są pokazane mankamenty tej pracy, jak choćby to, że większość ludzi przychodzi do urzędu skołowana, lub zestresowana, często z żalem i pretensjami do urzędników. Niby to oczywistość, ale nie zawsze – szczególnie dla osób prosto po liceum, czy nawet po studiach.

    Poza tym jest tu mnóstwo smaczków, jak choćby wymieniony przez wielu komentujących królik. To fakt, że stanowi on jeden z elementów owej satyry, a jego rola ma podsumowanie w wielu dialogach.
    Choć akurat moje doświadczenie zawodowe na szczęście nigdy nie zetknęło mnie z takowym „królikiem”.
    Oczywiście wolałabym, żeby było to trochę realniej przedstawione, bez herbatek i piwa. Ale z drugiej strony ta abstrakcyjna herbatka i piwo tylko podkreślały rolę królika ;)

    Stąd po namyśle przywróciłam ocenę 6,5 zaokrąglone do 7/10.

    W sumie każda postać była tu potrzebna, aby odsłonić różne ludzkie słabostki.
    I jeżeli nie będzie się zwracać uwagi na mocno odmłodzony design postaci, to otrzymujemy całkiem niezłą i lekką satyrę obyczajową dla dorosłych.
  • Avatar
    Anonimowa 25.01.2021 19:11
    Re: Czy to jest seria sportowa?
    Komentarz do recenzji "Ballroom e Youkoso"
    Zdecydowanie jest to bardziej obyczajowa seria (według mnie)
    Zresztą tag okruchy życia jest tu podany jako pierwszy.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 21.01.2021 19:21
    Kazuki
    Komentarz do recenzji "Just Because!"
    Kazuki to jedyna postać z żeńskiego grona, która może i nie wzbudziła we mnie wielkich pozytywnych emocji, ale to jedna z niewielu dziewczyn w seriach, która jest dla mnie w jakiś sposób godna naśladowania

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Anonimowa 19.01.2021 12:25
    1+1=5
    Komentarz do recenzji "Nagareboshi Lens"
    Ta miniatura nie jest ani wybitna fabularnie, ani jeżeli chodzi o jej realizację, ani też w jakikolwiek sposób wybijająca się z tłumu poza… Komunikowaniem się postaci.

    Może to tylko ja obejrzałam te wszystkie filmy/serie anime – w których najwięcej problemów wynika z braku kontaktu, lub brakuje dobrej i szczerej komunikacji między głównymi postaciami.

    Tutaj jest inaczej. Bohaterowie są szczerzy! Nie złośliwi, nie ironiczni, nie udający że czują co innego, albo że wcale nic nie czują. Nie są także napastliwi, czy na siłę próbujący emocjonalnie „obezwładnić” drugą stronę.

    Są zwyczajni, ale w tym pozytywnym sensie. Mówią (rozmawiają) o tym co myślą i co czują, nie wstydzą się przyznać do tego, co oczekują, nie czekają aż ktoś się tego domyśli. I nie wstydzą przed innymi ludźmi tego wzajemnego „przywiązania”

    I za ten ich feedback moja ocena poszybowała ponad dwa punkty w górę.

    Szkoda, że to tylko namiastka/miniatura anime.
  • Avatar
    Anonimowa 17.01.2021 21:36
    Re: Lukier
    Komentarz do recenzji "Nagareboshi Lens"
    Czasami taka dawka słodyczy jest potrzebna :)

    Dla mnie była tu jedna ważna (życiowo) myśl, więc to dobrze, że obejrzałam
  • Avatar
    A
    Anonimowa 14.01.2021 09:34
    Niejednorodne, nie całkiem takie jak się wydaje.
    Komentarz do recenzji "Peach Girl"
    Romans, okruchy komedii i szczypta dramatu, czyli nie taki dzwon pusty, jak go malują.

    Po pierwszych odcinkach można odnieść wrażenie, że to anime to wydmuszka, a postacie są płaskie, niczym wycinanki z papieru. I wydarzenia irytujące na poziomie Hana yori dango, albo Itazura na kiss.
    A jednak z każdym odcinkiem irytacja zaczyna ustępować i ukazane postacie są coraz bardziej trójwymiarowe.

    Kto dotrwa do końca będzie po drodze mógł zastanowić się nad tym, jak często nie docenia się tego, co się ma – myśląc, że tak będzie zawsze. I że wiele osób w związkach myśli, że wystarczy być – aby wszystko układało się jak najlepiej.

    A najgorsza (czytaj: z najtrudniejszym charakterem osoba) – stać się może się źródłem inspiracji – do wytrwałości. I przykładem działania, gdy działać trzeba albo odpuszczenia, gdy potrzeba odpuścić.

    To, co najbardziej mi się tutaj spodobało, to pokazanie, że mimo tego, że każdy człowiek jakiś jest, to cele, oczekiwania i pragnienia – te u podstaw – zawsze pozostają te same.
    Że prawie każdy – oczekuje przede wszystkim pełnej akceptacji, uwagi, oraz bezpieczeństwa. I nikt nie chce być z kimś, kto ma tylko oczekiwania, albo traktuje drugiego człowieka jedynie jako przedmiot zaspokajania własnych potrzeb.

    Oczywiście myśli te czasem pokazane i powiedziane są wprost, a czasem wynikają z postaw bohaterów pobocznych, tych z trzeciego planu.

    Jeden z prawdziwszych trójkątów w anime. Pomimo, że nadal dosyć mocno wyidealizowany.

    Polecam wyłącznie zagorzałym wielbicielom romansów, albo tym, którzy już w swoim życiu przeżyli nieco więcej.

    Ocena – gdyby pominąć niedostatki grafiki, albo animacji – falowała niczym amplituda pomiędzy 3 a 7, by w odcinkach kończących wzrosnąć do 8, a może dla niektórych nawet 9/10

    I podobnie jak wymienione już produkcje – jednym spodoba się bardzo, a innym wcale.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 7.01.2021 05:29
    Clover i miód
    Komentarz do recenzji "Honey & Clover"
    Moja pierwotna ocena serii była zaniżona z powodu nierealnego wręcz wyglądu Hagu­‑chan oraz irytującej mnie nieco postaci „głównego” bohatera – którego osoba niczym klamra rozpoczyna i spaja to anime.

    Pomimo przerw w oglądaniu nie ma tu postaci, o których bym szybko zapomniała. Ani fabuły – choć to głównie okruchy życia.

    Ostatnie dwa lub trzy odcinki podniosły moją ocenę aż o dwa punkty. I sprawiły, że chciałabym Hachimitsu and clover polecić wielbicielom takich niespiesznych i momentami emocjonalnych okruszków.

    Zwłaszcza, że finał napełnił mnie prawdziwym ciepełkiem :)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 29.12.2020 15:15
    Komentarz do recenzji "B-Project: Kodou Ambitious"
    Pierwsza seria z reverse – której nie obejrzę (wytrzymałam półtora odcinka)

    Wiem, że gusta muzyczne są różne, ale to co usłyszałam w odcinku pierwszym i na początku drugiego – Nazywając to oględnie – raczej to nie moja muza.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 29.12.2020 02:48
    3 miniaturki
    Komentarz do recenzji "Koitabi ~True Tours Nanto"
    Po raz pierwszy oglądałam miniaturki uczuciowe, które wzbudziły we mnie nostalgię – i nieuchwytne emocje – niczym dźwięki miedzianych dzwonków na wietrze
  • Avatar
    Anonimowa 23.12.2020 23:33
    George
    Komentarz do recenzji "Paradise Kiss"
    Zapomniałam dodać, że George trafia do niewielkiej grupy postaci, która potrafi zrobić wrażenie :)

    I nie tylko tym jak bardzo jest realnie pokazany  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Anonimowa 23.12.2020 22:20
    A jednak sympatycznie
    Komentarz do recenzji "Masamune-kun no Revenge"
    Na szczęście okazało się, że anime nie zabrnęło w całkowite powielenie schematu.

    Było zabawnie i dość ciekawie.

    Zdarzyły się nawet momenty z nutką wzruszenia i zaciekawienia  – przynajmniej dla mnie ;) I główny bohater też nie był z papieru, choć wszystko oczywiście przerysowane i trochę mało realne :)

    Właściwie sporo postaci budziło sympatię, nawet te teorycznie antagonistyczne.

    A zakończenie  kliknij: ukryte 

    Ogólnie przypomina mi trochę klimatem pewną znaną serię :) ale wydało mi się ciekawsze i lżejsze. Polecam – mimo że podobne bohaterki są w wielu innych seriach.
  • Avatar
    Anonimowa 23.12.2020 01:24
    Re: Interesujące
    Komentarz do recenzji "Kung Fu Cooking Girls"
    Miałam napisać dokładnie to samo, ale skoro już to zostało zrobione, to tylko się podpiszę i zacytuję meritum:

    Diablo napisał(a):
    całość to umilające życie około 9 minut radosnej głupawki:)
  • Avatar
    Anonimowa 22.12.2020 19:07
    Re: Jedna z lepszych
    Komentarz do recenzji "Paradise Kiss"
    I jeszcze tylko dodam cytat z recenzji,
    który moim zdaniem najlepiej oddaje wartość tego anime:

    Podczas oglądania Paradise Kiss jedna rzecz rzuca się w oczy – to nie jest zwykłe shoujo. Seria ta reprezentuje gatunek zwany josei, adresowany do młodych, dorosłych kobiet (innym przedstawicielem tego nurtu jest chociażby Honey and Clover – obie te serie są zresztą często ze sobą porównywane). Różnica jest wyraźna: zupełnie inaczej niż w anime dla nastoletnich dziewcząt, znacznie dojrzalej spojrzano na problemy, z jakimi każdy z nas się styka: szkoła, stosunki z rodzicami, związki, wybór drogi życiowej. Wszystko tu jest bardzo realistyczne, niemal czuje się prawdziwe życie – szczególnie w kwestii stosunków damsko­‑męskich. Rzadko widuje się anime, gdzie para ludzi przeżywa trudności nie tylko ze względu na rywali (bądź rywalki), zawirowanie losu, Dylematy Moralne, czy Tragiczną Przeszłość. W Paradise Kiss główną przeszkodą dla miłości są charaktery bohaterów. Tak jak w normalnym świecie – ludzie brną w związki, nie zważając na różnice poglądów i celów życiowych.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 19.12.2020 21:02
    Romeo i Julietta
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Komedia pełna abstrakcji i absurdu, z humorem niezbyt wysokich lotów, z pomału rozwijającym się romansowym haremem.

    Większość postaci wzbudziła moją sympatię (większą lub mniejszą), a ich projekty są odróżnialne i całkiem przyjemne.

    Seria nie zasługuje według mnie na więcej niż 6,5 lub 7/10, ale dodałam punkt – ponieważ były dwa momenty w których miałam łzy ze śmiechu.
  • Avatar
    A
    Anonimowa 18.12.2020 16:03
    Ciekawe i, sympatyczne, przygodowe
    Komentarz do recenzji "Blood Lad"
    Blood Lad to jedna z tych serii – o której istnieniu dowiedziałam się dzięki sekcji komentarze, a raczej dzięki wpisowi Ziomaaala :)

    Wrażenie po seansie jest pozytywne. Od samego początku akcja jest dosyć wartka, każda z postaci jest trochę inna – nawet te poboczne i łatwo je też odróżnić wizualnie.

    Podobało mi się, że nie jest wszystko jasne i przewidywalne już na samym początku  kliknij: ukryte 

    Bohaterowie są według mnie sympatyczni, każdy ma inne cechy i umiejętności /talenty wrodzone. Na plus są ich moce – pozwalające na zgrabne wplatanie wątków /scenek komediowych. I choć seria korzysta ze schematów to z lekką dozą autoironii.


    Główny bohater – pomimo, że jest wampirem – to na szczęście
    uniknął moim zdaniem otoczki niepotrzebnego patosu :)
    Przypomina mi on pod wieloma względami  kliknij: ukryte  chociaż to pierwowzór i anime Blood Lad powstały wcześniej.

    Żałuję jedynie, że główna postać żeńska nie jest trochę bardziej wyrazista. Wzbudzając pewną sympatię – niemal ginęła i rozmywała się na tle pozostałych osób.

    Co do zakończenia – w odcinku dziesiątym wyjaśniono większość wątków, a otwarte zakończenie sprzyjało kontynuacji serii. Gdyby tempo akcji i rozwój fabuły zostały utrzymane, to można było z tego zrobić przygodowe anime nawet na 50 odcinków. To oczywiście moje wrażenie.

    Reasumując – polecam jako lekką serię przygodową, z odrobinę ironicznym humorem i potencjałem na romans pozbawiony zbędnych ozdobników i dramatów. Moje subiektywne wrażenie to 7/10 choć gdyby było więcej odcinków – to ocena by wzrosła.

     kliknij: ukryte 

    I jeszcze jedno – im mniej się wie o tej serii, tym jest ciekawiej ;)
  • Avatar
    A
    Anonimowa 17.12.2020 14:46
    Podsumowując całość
    Komentarz do recenzji "Mikakunin de Shinkoukei"
    Podsumowując seans : rzadko kiedy oglądając okruchy w wersji lekko komediowej doświadczałam tak skrajnej przyjemności – gdy starszej siostry nie było na ekranie, oraz skrajnej irytacji gdy Benio na nim gościła. I nie chodzi tylko o jej obsesję na punkcie  kliknij: ukryte . Ta istota budziła mój głęboki niesmak zaprawiony awersją oraz irytacją. Irytacją do tego stopnia silną, że zamiast wystawić serii 7,5 na 10 chciałam obniżyć ocenę do 4 lub 5.

    Benio posiada wszelkie nielubiane przeze mnie cechy : egoizm, egocentryzm, wewnętrzne zakłamanie, namolność – a wręcz molestowanie podmiotów swojej obsesji, oraz udawanie kogoś lepszego niż jest – czyli bycie na pokaz.
    Do tego wszystkiego bywa niesłychanie ograniczona, uparta i zazdrosna. A jej poczucie zajedwabistości jest tak olbrzymie – że nie jest w stanie przyjąć jakiegokolwiek feedbacku. Niestety poświęcono jej mnóstwo czasu antenowego – co skutecznie obniżyło moją przyjemność z seansu.

    Dla równowagi dano postać wiceprzewodniczącej – najbardziej chyba ogarniętej postaci wśród licealistek tu ukazanych.
    Widzi ona wszystko takim jakie jest i jako jedyna jest na tyle silna, że umie zapanować nad emocjonalizmami Benio.

    Z postaci które wzbudziły moją sympatię muszę wymienić przyjaciółkę głównej bohaterki, oraz mamę – która oprócz bycia zrównoważoną i kulturalną – jest też świadoma i szczera. A na swoje obie córki patrzy rzetelnie, bez względu na pokrewieństwo.


    Osobny akapit należy się według mnie młodszej siostrze bohatera. Jest to mieszanka wybuchowa i zabawna. Jednocześnie jeszcze dziecinna i niezwykle dorosła, pragmatyczna, czasem przesadnie nieufna, z naprawdę silnym instynktem samozachowawczym w relacjach z Benio. Czasami odnosiłam wrażenie, że ma ona więcej rozsądku, czy też rozumu – niż całe jej otoczenie ;) Nie znaczy to, że nie ma żadnych wad :) jak choćby obsesyjne zbieranie pewnych gadżetów xd.

    Na koniec główny bohater – robiący na pierwszy rzut oka wrażenie wyzbytego z uczuć mruka, a jednak potrafiący się zatroszczyć o tych, których kocha i starający się nadrobić braki w umiejętnościach społecznych. O niezwykle oddanej postawie dla własnej narzeczonej nie wspominając ;)

    Ogólnie (także dzięki zakończeniu) seans zrobił pozytywne wrażenie. Gdyby było mniej starszej (nie)idealnej siostry na ekranie zapewne dałabym wyższą notę. Szczególnie za pewien nietypowy wątek, który ujawni się w odcinku 5ym (choć liczyłam na większe rozwinięcie tematu)

    Całość serii ma posmak głównie obyczajowy, mówi według mnie
    poznawaniu wzajemnym, o tolerancji dla odmienności i o potrzebie wyznaczania granic różnych zachowań.
    W pewnym sensie jest to anime z pomału zakradającym się romansem – nieco mniej sztampowe i trochę oryginalniejsze niż większość.

    Mimo ewidentnych wad (oszczędności w grafice i animacji, oraz omówiony wątek starszej siostry) – polecam
  • Avatar
    Anonimowa 23.11.2020 18:37
    Cytaty zamiast oceny użytkowników
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    (Wycięłam ponad połowę tekstu, bo to bez sensu prowadzenie dyskusji, która prowadzi jedynie do bezsensownego udowadniania racji, oraz wykazywania nieprawdziwości czyichś domniemanych twierdzeń, albo do kłótni)


    Zostawię jedynie myśl, że Ja akurat – czytając czyjeś wypowiedzi skupiam się na treści owych wypowiedzi, a nie na uprzedzeniach wynikających z zaszufladkowania osoby piszącej.

    Każdą myśl traktuję
    jako myśl w danym temacie, zamiast szukać kontekstu w postaci osoby, która ją wypowiedziała. Czyli skupiam się na meritum.

    Nie szufladkuję pojedynczych ludzi, nie gloryfikuję, ani nie obniżam oceny ich wypowiedzi przez wzgląd na to – KTO DANE MYSLI WYPOWIADA.

    „Nawet głupiec potrafi powiedzieć coś mądrego
    a mędrzec, lub człowiek wysoce wykształcony może palnąć głupstwo” czyli przekazać treść niezweryfikowaną, lub swój własny subiektywny wymysł/osąd – nie przystający do realiów (których może nie znać, albo zna je tylko z poziomu badacza)



    Co do Made in Abyss – choć mam w dużej mierze zdanie podobne do owego „J”, to wcale nie muszę pisać, że do myślę podobnie do „J”, czy do tego co pisze użytkownik „gość”
     – bo wystarczy przecież zacytować to, z czym się zgadzam.

    I uważam, że forma cytowania jest bardziej wydatna w lepszym pokazaniu/wskazaniu, co się ma na myśli, niż laurkowanie tekstu, nadawanie mu szyldów – które mogą tylko odstraszyć lub tylko zachęcić potencjalnych czytających.



    Wracając do Made in Abyss.

    Pewne twory, czy też utwory z punktu widzenia Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – moim zdaniem w ogóle nie powinny powstać, a jeżeli już powstaną, to autor powinien je zniszczyć, a już z całą pewnością nie publikować.

    Ale skoro wieloma ludźmi kieruje jedynie chęć zysku, lub dowartościowania za wszelką cenę – to niestety owe twory doczekują publikacji i nawet ekranizacji


    Częściowo rozumiem wydawców, bo skoro autor daje próbkę tego, co stworzył i przedstawił główny zamysł, to niekoniecznie muszą przewidywać w którym kierunku ów autorski (po)twór podąży.
    Później zaś jest za późno. Środki na produkcję poszły, są odbiorcy, więc brną w to dalej.