x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Prawie 10/10
kliknij: ukryte
Niekoniecznie. Teoretycznie tak, ale ważniejsze jest, czy osiągnięte marzenie nas uszczęśliwia, dopinguje do czegoś więcej, lub rozwija.
Poza tym zupełnie inaczej odbieram tę serię.
Dla mnie to co przeżyli nie było w żaden sposób przewidywalnie nudne „bo skoro mam moc to mogę mieć wszystko”..
Wiesz, tam się jednak sporo działo, był czynnik niestabilności, niepokoju.
I w tym ichnim świecie ginęli ludzie, czasem ich bliscy.
To nie jest coś jak „osiągnąłem wszystko i się nudzę”
O jakiej nieśmiertelności mówisz????
To co przeżyli, to ich, nic tego nie zmieni, więc jeżeli zachowali pamięć, to powinny, a nawet musiały zajść zmiany wewnętrzne.
Tak działa ludzka psychika. Doświadczenie przyswajamy także poprzez umysł.
Re: No, u.
Dzięki, choć to takie bardziej wspólne przemyślenie ;)
Dziękuję za pozytywną wymianę zdań :)
I za rekomendację, bo tego akurat nie znałam :)
Najlepsze
Temat główny potraktowany rzetelnie (nie tylko jako hobby, czy pasja, ale też jako odkrywanie i uzewnętrznienie części siebie, czyli „pot i łzy”)
Do tego budowa serii oparta na monologach wewnetrzych głównego bohatera pozwala na jego lepsze zrozumienie. I ogarnięcie całego procesu wewnętrznego, bez zakłamywania, czy fantazjowania o nim.
Na plus ciekawy bohater drugoplanowy i wszystko z nim zwiazane ukazane jest choć trochę sensownie. Zupełnie inaczej niż w wielu anime, ujęte poważniej.
Z jednej strony seria porusza dosłownością i realizmem. Z drugiej przekazuje emocje postaci w sposób bardziej niż zazwyczaj stonowany i bardzo prawdziwy. Bez histerii, bez przesady. Bez karykaturalnie udziwnionej mimiki.
I choć animacja kuleje, to sposób przekazania tematu, dojrzewanie bohatera, zmiana stosunku otoczenia (i zaistnienie tła rodzinnego) oraz pokazanie zwyczajności i rzeczywistości w interesujący sposób podciegnelo u mnie ocenę. Na duży plus ciekawa kreska w udany sposób zaadaptowana z mangi.
Nie spodziewałam się niczego a dostałam zacny kawałek obyczajówki i jeszcze lepszy ogarnięty tematycznie. Wizualnie (szkice, rysunki, obrazy, postacie) co najmniej dobrze.
Do czasu, aż zobaczę lepsze anime o tworzeniu 10/10
Oryginalność
Sonny boy jest bardzo metaforyczny. Alegoryczny. Posługuje się językiem symboli i zazwyczaj używa ich w sensowny sposób. Do tego prezentuje dojrzałe spojrzenie na kwestię dorastania/dojrzałości i na miejsce człowieka w świecie i w społeczeństwie. Porusza też ogólnie kilka ważniejszych zagadnień. Przynajmniej ja tak odbieram tamtą serię.
Można obejrzeć
Grafika… Pierwsze 10 odcinków oglądałam w rozmiarze ekranu smartfona „żeby oczy przywykły " ;>
Mimo, że większość zdarzeń można przewidzieć, to była tu dla mnie (prawie na koniec) jedna niespodzianka xd (kto oglądał, ten wie ;)
Momentami krew się leje strumieniami, bywają odcięte głowy (ale schowane do worka), oraz stratowanie przez konie, przez rydwany i piechurów i tylko wielka szkoda, ze grafika z animacją nie były lepsze, ale i tak wolę to, niż często cukierkowe obecnie projekty postaci, czy walki. Tu przynajmniej nosiło jakieś znamiona realizmu tamtych czasów.
Dobrze mi się to oglądało i wcale nie chodzi o Nakama power. Po prostu żaden lider, przywódca, czy dowódca nic albo niewiele znaczy, jeżeli nie będzie umiał odpowiednio pokierować i „pociągnąć za sobą” ludzi. Charyzma, zaufanie wzajemne, szacunek – to jest w tym anime i naprawdę nie chodzi o cudowną moc przyjaźni. Przynajmniej w moim odbiorze.
Momentami przegadane, ale i tak mi się podobało.
Nareszcie seria fantasy bez haremu.
Zacznę od plusów :
1. Jedna z niewielu, jak nie jedyna dotąd sensowna para w serii typu przygodowe fantasy plus okruchy życia.
2. Fanserwis jest nieprzesadzony (a w tym gatunku łatwo o balansowanie na granicy)
3. Dosyć zdrowe relacje damsko‑męskie, przyjaźni, oraz na linii brat‑siostra kliknij: ukryte zwyczajna troskliwość, miłość, a zazdrość – wynikająca z przywiązania
4. Przyzwoite domknięcie sezonu (nawet jeśli będzie kontynuacja)
5. Przyjemne i różnorodne projekty postaci, oraz ich wygląd dopasowany do wieku.
6. Bywa słodko, bywa czule, i bywa brutalnie, ale zazwyczaj jest to w sensownych granicach.
7. Świat przedstawiony nie jest zaawansowany ale ma spójne zasady funkcjonowania.
9. Dobrze dopasowani seiyuu do postaci i idealny opening do treści
10. Najważniejsza dla mnie część : odejście od determinizmu i podkreślenie wolnej woli i to mimo niesprzyjających okoliczności (a to bywa rzadko w anime)
Polecam mimo niektórych skrótów fabuły i mocno średniej strony technicznej. Warto spróbować choć kilka pierwszych epizodów.
Ode mnie 8/10 nawet jeśli nieco zawyżone.
Dosyć przyjemna seria prawie sportowa
Negliżowanie kapłana trochę niepasujące do klimatu tej serii, która bardziej trąci spokojnym i lekkim dramatem, niż komedią, albo przygodą.
I znowu motyw kliknij: ukryte obcinania dłuższych włosów, ech.
Jak przy Horimiya.
Generalnie w miarę przystępne i dosyć przyjemne. Mogę polecić :)
Główna para itp (odcinek 7)
Natomiast siostra głównego bohatera, mimo że specyficzna, nie robi na mnie wrażenia cyborga, ale raczej (jak na razie) osoby odpowiedzialnie podchodzącej do życiowego poczucia misji i do swojego potencjału i tzw „błogosławieństwa”.
Spodobał mi się kliknij: ukryte statek powietrzny :) .
Według mnie warto (póki co) obejrzeć tę serię.
Nie tylko ze względu na główną relację, albo na grafikę (sylwetki kobiecych postaci są całkiem zgrabne, męskie też są proporcjonalne, kolory cieszą oczy, a animacja czy fanserwis nie razi bardzo), ale też dlatego, że w wielu aspektach kliknij: ukryte (jak na razie) seria zrywa z typowym deterministycznym podejściem.
Re: Odcinek 6
Dla mnie byłoby 8/10
Tutaj oprócz mocnej głównej postaci, to humor opiera się właśnie o tę codzienność ujętą w lekko satyryczy sposób. I nie tylko dlatego, że główny bohater ma określoną przeszłość, ale też, że jest bardzo kliknij: ukryte męski i perfekcyjny w tym co robi. Bez tego by nie było aż tak zabawnie (przynajmniej dla mnie)
Kenjiro Tsuda pasuje rewelacyjnie :)
Prawie 10/10
Takiej kondensacji wierzeń, przekonań, alegorii, oraz symboliki dawno nie widziałam w serialu z nastolatkami. Zazwyczaj można spotkać je głównie w kinie eksperymentalnym. A tu – taka perełka. Niestety z początkową 10 nie gra mi zakończenie. kliknij: ukryte Myślę, że po dwóch latach życia w warunkach skrajnych człowiek musi nabrać większej odwagi życiowej, determinacji, nieszablonowego myślenia, oraz otwartości. A także siły do podejmowania trudnych społecznie decyzji.
A tu… Niemal jakby się te dwa lata wcale nie zdarzyły.
Nawet jeżeli działoby się to „tylko” w umysłach bohaterów, to nawyki, oraz nowy sposób myślenia i działania wywarłby na nich znacznie większe piętno. Zwłaszcza, że głównych bohaterów nie dotknęła niepamięć przeżytych zdarzeń. Już bardziej wiarygodne było zakończenie w Midori no hibi.
Mimo to Sonny Boy to doskonała alegoria życia, a także (według mnie) manifest antywojenny.
Mogę nie zgadzać się z punktem widzenia autorów odnośnie wielu kwestii poruszonych, ale i tak zaliczam to anime do tych, które warto obejrzeć.
Mocne 9,5/10
Ps. Poza jednym odcinkiem wszystko mi się podobało. Relacje, postacie (Nozomi!, Rajidani, a nawet główny bohater, oraz ich otoczenie np chłopak kliknij: ukryte zjedzony przez wiadomo co), kreska, kolorystyka, i nawet niedoskonały ending dotąd brzmiący w pamięci. Ale co najważniejsze – symboliczne ukazanie wielu życiowych „zakrętów”, możliwości i pragnień. Skutków – i przyczyn działania. Oraz konsekwencji wyborów.
Dla mnie to alegoryczna perełka. Można analizować każdy odcinek z osobna :)
Sezon 4y
Sezon drugi
Ironia zawarta w tytule
To jak bardzo autorzy bawią się słowem jest już nawet zawarte w samym tytule.
W końcu odnosi się on nie tylko do kliknij: ukryte tej jednej jedynej przyjaciółki z dzieciństwa.
Paradoks, ironia i jednocześnie przerysowanie wynika z tego, że kliknij: ukryte każda z walczących o chłopaka dziewczyn była jego przyjaciółką z dzieciństwa xd.
A przecież kliknij: ukryte haremu przyjaciółek z dawnych lat często się w anime nie spotyka :) Nawet w haremowych seriach.
O ile jednak takie Nisekoi próbowało bazować na zagadce i lubianym motywie kliknij: ukryte Romeo i Julii nie dając przez cały pierwszy sezon kliknij: ukryte jednoznacznych odpowiedzi, o tyle tu wszystkie karty są systematycznie odkrywane i cały czas ubarwiają fabułę.
Sympatyczna seria sportowa
Może technicznie było jak było, ale starano się w miarę poprawnie odwzorować sylwetki, twarze, oraz ruch. A opening i ending pasowały do całości.
Główny bohater jak i większość postaci wzbudziła moją sympatię, o problemach postaci (jeżeli jakieś były) rozmawiano jak w życiu, bez typowego dla anime przesadzonego dramatyzmu. Rodzina głównego bohatera może trochę cukierkowo pokazana, ale budziła przyjemne odczucia :)
Jedna z niewielu tak lekkich serii, która nie jest kopią kopii i niesie pozytywny przekaz. Mimo że pokazano trochę staroświecki model relacji, to jednak miło się na to patrzyło. Jak ktoś nie ma uczulenia na pływaków, piłkę ręczną i sporty drużynowe to polecam.
10 do weryfikacji
Re: 9 a może i Dziesiątka?
Niewiele jest animowanych produkcji eksperymentalnych aż tak spójnych, udanych.
I choć zwykle omijam produkcje, gdzie kliknij: ukryte większość filmu, czy serii to głównie spożywanie trunków, to jednak tutaj nawet to było pokazane w pewnym sensie w sposób ciekawy i stanowiło mocne punkty fabuły. W dodatku świetnie pokazujace wewnętrzne procesy i różne podejście do życia wszystkich bohaterów.
Samo to, że w tak „krótkim” filmie tak zgrabnie zarysowano wiele postaci. (w końcu to „tylko” 1,5 godziny, a nie dwie, czy trzy).
Kino obyczajowe w tak oryginalnym, fantazyjnym wydaniu? Perełka :)
Seria dla dzieci i młodzieży
Bardzo podobał mi się klimat pierwszych kilkunastu odcinków. Dopóki trwała podróż to możnaby tę serię polecić jako kino familijne, później to już raczej tylko dla młodszej widowni.
Ogólne wrażenie 6/10.
Za fabułę dodatkowy punkt.
Mimo wszystko był to dość przyjemny seans.
Przepraszam
Nagle znajduje się bohater, który jawnie i szczerze określa swoje uczucia, chce stworzyć udany związek poligamiczny, kliknij: ukryte dziewczyny godzą się na to, seksu nie ma, za to są różne uczucia i taka seria jest omijana szerokim łukiem, albo jedynkowana.
Nikomu (prawie) za bardzo nie przeszkadza animowane maltretowanie dzieci, znęcanie się, ucinanie kończyn, a animowani demoniczni pedofilscy opiekunowie dostają noty 9/10. W dodatku większość kiepskich haremów ma noty powyżej 6 i tam to jest nieważne, że w owych seriach bohater nie może się zdecydować, buja się od lewa do prawa, albo ociera i wyciera o wszystko, co się do niego łasi.
Tymczasem komediowa satyra, w której ma szansę zaistnieć prawdziwy i jedyny legalny, wspólnie uzgodniony harem zasługuje na same jedynki?
Akceptacja inności, niezły kryminał, kiepski horror - z inteligentną bohaterką
Nie wiem, jaką ocenę dostałoby ode mnie to anime gdybym nie musiała czytać tłumaczenia w tym samym czasie. Być może niższą. Ale – ponieważ czytać lubię od zawsze, to długie monologi głównej bohaterki ciekawiły mnie zamiast nudzić.
Seria ma sporo z horroru, zwłaszcza walki. Niestety jest to horror najniższych lotów. Trochę obrzydliwy i rozpisany z małą ilością wyobraźni. Na tym polu twórcy polegli. Widać że nie oglądali klasyków horroru umiejących budować stan zagrożenia, napięcia i grozy i operując tym bardziej niż dosłownością. Jeżeli natomiast miały to być walki jak w seriach przygodowych, to znowu zabrakło im fantazji. Równie dobrze w trakcie głównych walk z idolką można zasłonić część ekranu, aby skupić się na czytanej treści. Może miało to wprowadzić element dramaturgii i dynamiki, a tylko przeszkadzało. Rozumiejąc specyfikę tego czym była idolka to trudno o większe zaawansowanie techniczne walk, a jednak gdyby w tym czasie pokazano więcej działań zakulisowych, albo internautów, albo naszej głównej pary żeńskiej.
Seria moim zdaniem jest bardzo dobra w pokazaniu wątków obyczajowych, relacji, oraz emocji. Związek głównej pary bohaterów jest jednym z bardziej życiowych i realistycznych w anime. Aż szkoda, że pokazali z nimi tak niewiele scen. Wzajemną troskliwością i dbaniem o prawdziwe zapewnienie bezpieczeństwa drugiej osoby ujęli mnie obydwoje. Jednocześnie zazdrość Iwanagi, niepewność i troska w momencie w którym Kurou znika z jej pola widzenia, oraz nieustające latami uczucie do niego. Rzadko widuję tak prawdziwie pokazane emocje i relacje w anime.
Podobnie Kurou troszczący się o nią na swój własny, męski sposób. I próbujący ja chronić czasem nieco dziwnymi, ale logicznymi metodami.
Zupełnie prawdopodobnie pokazane są też „moce” głównych bohaterów. Choćby fakt, że po dużym wysiłku intelektualnym i fizycznym konieczna jest regeneracja.
Jako kryminał myślę, że jest całkiem w porządku. Szczególnie kliknij: ukryte wątek z kuzynką. Stworzono według mnie wystarczająco silnego i inteligentnego przeciwnika. Nie wszystko jest też odsłonięte od pierwszych minut. Rozgrywka z użyciem kliknij: ukryte internautów jako narzędzi – bezcenna.
Czy wątek z idolką jest za długi? Nie jest, jest poprowadzony logicznie, tylko w trakcie czytania/słuchania – za mało jest zróżnicowanych scen na ekranie, przez co walki wydają się nudne i przydługie.
Komu mogę polecić? Zdecydowanie osobom które lubią skoncentrować się na ścieżce prowadzącej do celu, a nie na zdobywaniu kolejnych „odznak”, celów, punktów. I oczywiście obowiązkowo trzeba lubić dłuższe monologi, czyli umieć uważnie słuchać (albo czytać). Bez tego – seans w dużej mierze będzie tylko pokazem niezbyt atrakcyjnych, a nawet nudnych scen walk z upiorem.
PS. Jeszcze dwa aspekty.
Po pierwsze jest to naprawdę rzadki przykład anime, w którym postacie żeńskie są jednocześnie atrakcyjne i inteligentne. Może nie jest to Sherlock Holmes i doktor Moriarty, ale jak na standardy anime jest moim zdaniem naprawdę wyróżniająco.
Drugi apekt to kwestia niepełnosprawności kliknij: ukryte lub odmienności. Bez upiększeń i bez nadmiernego dramatyzmu, za to z akceptacją stanu, jako wyniku podjętych decyzji. A także przykład związku, w którym akceptuje się drugą osobę bez względu na jej ułomności, czy jego nietypowe cechy.
Świetnie w tym kontekście pokazano postać policjantki i jej ograniczenia mentalne i emocjonalne w zakresie akceptacji tego, kim jest Kurou. Bardzo ludzkie i niezwykle prawdziwe.
Trudna w ocenie seria, ale warto dla odsłuchania i odczuć
kliknij: ukryte Niestety dwunasty odcinek był jak ta pęknięta struna, po której niestety nie nastąpiła dalsza gra i widz wpada z głównym bohaterem w matnię. Szkoda, że nie pociągnęli całości w jednym stylu. Seria jest zbyt eklektyczna.
Pierwsze 4 odcinki absolutnie mnie wciągnęły swoim realistycznym, uwewnętrznionym, ale przede wszystkim pełnym pasji muzycznym klimatem.
Później nagle otrzymujemy szkolny serial w zupełnie innym stylu, standardowym, lżejszym, często nieco zabawniejszym, oraz bardziej dynamicznym. Ta część przypominała mi anime Chihayafuru które bardzo lubię.
Za obie te części szykowalam wspólną ocenę 9/10 kliknij: ukryte (średnia z 10/10 za pierwsze odcinki i prawie 8/10 za dalsze)
I… Stało się zakończenie. Czarna przestrzeń, pustka. Zupełnie jakby twórcy byli sadystami, którzy po przedwiośniu – przez chwilę pozwolili się cieszyć ciepłym (a nawet gorącym) i radosnym latem tylko po to, by nagle wrzucić widza wprost w listopadową szarugę i zimny, ponury, deszczowy klimat.
Kompozycja serii zamknęła się jak pierścień, a szkoda, bo kliknij: ukryte happy end byłby dla mnie tutaj pasujący. Albo chociaż gdyby kliknij: ukryte zakończenie było pełne nadziei.
Mimo wszystko polecam. Zwlaszcza, że porządnych muzycznych serii za dużo nie ma.
Całość ma wiele tematów do przemyślenia, ale motywy przewodnie to ~ pasja i miłość. Miłość do muzyki oczywiście. A może i do ludzi ogólnie.
Oraz dążenie do samookreślenia i do wyznaczenia sobie własnej drogi, oraz połączenie oczekiwań innych z byciem sobą.
Raczej dla pasjonatów wymienionych treści.
Pierwsze myśli (odc. 1)
Ogólny odbiór na plus.
To, czego mi osobiście zabrakło, to nieumiejętność grafików, animatorów, montażysty, aby w pełni oddać zamierzenie reżysera w scenie z sakurą.
Ukazanie człowieka pochodzącego z dużego miasta, do którego dociera prawdziwe piękno przyrody, rozległego krajobrazu, woń czystego powietrza i listowia, bezkres i wspaniałość gór.
W teorii zostało to przekazane poprzez postać, ale do takiego właśnie oddechu i zachwytu przydałaby się godna oprawa w stylu deszczowej sceny z Kotonoha no niwa i z odpowiednią oprawą muzyczną.
Wiem, wiem że za duzo wymagam od zwykłej okruszkowej serii, ale tego mi tu zabrakło.
Aby pokazać piękno przyrody i gór wcale nie trzeba olbrzymich środków.
Trzeba tylko umieć to piękno dostrzec oraz przeżyć.
Refleksja
Najciekawsze, że akurat ten mini teledysk animowany można rozumieć i odbierać na wiele sposobów…
Przyjemny romans ze szczyptą dramatu i...
Nawet jeżeli ktoś obejrzał już mnóstwo romansów, to czas tu spędzony być może będzie przyjemnie, trochę lukru i cukierków jest ze szczyptą dramatu w tle. Jest rowniez kliknij: ukryte happy end, czyli dla mnie na plus.
Jest kilka rzeczy… Z kosmosu wziętych, dziecinnie zrealizowanych, ale za to są także niemal rownoprawni bohaterowie w całej paczce. a to rzadkość w takich anime. Na szczęście (dla mnie) nie jest to kolejny sztampowy harem bez rozwiązania, a relacje pomału, ale idą w różnych kierunkach i „grzechu stagnacji” nie stwierdziłam ;}
Dosyć udana i romantyczna wersja trójkąta kliknij: ukryte a nawet wielokąta miłosnego.
To co dla mnie stanowi zaletę, to przyjemne postacie i brak wydumanych dramatów. Oraz udana mieszanka emocji. Nie nazbyt wysublimowanych i nie sztucznie skrajnych. I dobrze oddane wiele z zachowań i sposobów przeżywania (to na szczęście nie zostało z kosmosu wzięte)
Jednym słowem – polecam.
7 na 10
Obyczajowe, sportowe, pozytywne
Owszem, jest tu pokazana gimnastyka sportowa – ale służy jako uzupełnienie tematu, a nie jako fundament.
Tym fundamentem – dla mnie jest proces zmiany punktu widzenia głównych trojga bohaterów – z których każdy nosi w sobie pewną bolesną niemoc.
W sumie bardzo pozytywna seria, może być motywująca, a może odprężająca.
Szczególnie spodobała mi się postać teściowej głównego bohatera :) mimo, że drugoplanowa.
Jedyny minus dla mnie to animacja w openingu – oczy mogły rozboleć ;)
Natomiast ending bardzo pasujący do klimatu serii. Mimo, że zwyczajny, to przyjemnie relaksował po seansie.
Być może kiedyś powtórzę seans. Mimo, że nie jest to anime wybitne, to jednak mocno pozytywne. kliknij: ukryte I zakończenie mimo, że przewidywalne, to jestem nim usatysfakcjonowana :)