x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: gdzie bron na Uber Karaluchy?
Da się. Moderacja
Re: gdzie bron na Uber Karaluchy?
Co do drugiej misji to nie mam pewności bo tak tam z tym zamotali, że się pogubiłam xD ale chyba było tak: kliknij: ukryte w mandze były tak jakby dwie frakcje z celami kompletnie się wykluczającymi, pierwsza oficjalna miała ich wszystkich wybić xp a dokładnie znaleźć gniazdo karaluchów i anihilować ich wszystkie jaja :p
A druga tajna frakcja, miała wziąć jedno jajo na ziemie do tajnych badań :p no ale wyszło co wyszło xD.
W misji z seri TV chodzi niby o te żywe okazy do badań nad szczepionką czy czymś xp ale… przecież oni mieli już na ziemi jeden okaz? xD pokazywali go głównemu bohaterowi na początku podczas rekrutacji, po tych zapasach z miśkiem xp no to nie mogli go popadać? xp kurcze nie pamiętam już tylko czy on był żywy czy nie. =_="
druga Madoka ?
Odcinek 8 był już zwyczajnie intensywny i jak dla mnie trochę wręcz upiorny, kliknij: ukryte dziewczęt w dość brutalny, naoczny sposób zostają skonfrontowane z losem jaki je czeka.
Sonoko Nogi pokazuje im na swojej osobie przyszłość, oraz koszt jaki poniosła w wydarzeniach mających miejsce dwa lata wcześniej, gdy była na ich miejscu a które opisuje LN „Washio Sumi is a Hero” [link] , będąca prequelem do obecnej serii anime „Yuki Yuna is a Hero”.
Swoją drogą trochę dziwne, że nie zaczeli ekranizacji od tych wcześniejszych wydarzeń z Light Novel.
Aktualnie najbardziej podobał mi się odcinek 5, pełen bardzo efektownych walk i po brzegi wypełniony emocjami. Widowiskową konstrukcją i stopniowaniem napięcia przypominał wręcz bardziej finał sezonu niż odcinek ledwo piąty, będący nawet nie w połowie serii.
Muszę przyznać, że twórcy potrafią mnie miejscami zaskoczyć. ;3 Absolutnie zamierzam śledzić dalszy bieg wydarzeń.
Re: Luna w Crystalu
Tentacle i Godzilla
Poza tym dorzuciłabym jeszcze syndrom 'strojów' (ubranie to w tym przypadku byłoby mylące i wprowadzające w błąd pojęcie) przeczących wszelkim prawom fizyki i grawitacji xp
Ja rozumiem, że istnieje coś takiego jak te plasterki pod wyjątkowo wydekoltowane suknie wieczorowe, coby się wypadek nie zdarzył na czerwonym dywanie i wszystko się przyzwoicie na miejscu trzymało… ale żaden projektant przy zdrowych zmysłach nie próbowałby komuś sprzedać takich dekoltów jak w tej serii xD kto by i jak miał to nosić? xD właścicielka fabryki super‑kleju? xp bo jak inaczej miało by się to trzymać? xD
Veronica Lautreamont i jej erm (z braku laku nazwę to minimalistyczną zbroją skrzyżowaną z kostiumem kąpielowym xp ), desingiem owej 'zbroi' przebija nawet prawdopodobnie półpłynne pancerze z „Seiken no Blacksmith” xD
Tak w sumie to co dokładnie ochrania taka zbroja? Kolana i Ramiona xp Oraz szyję (wiadomo, w obcowaniu z korowanymi głowami mus, skoro miewają fanaberie z tym ścinaniem ;p ).
Anime od pełnoprawnego Hentaia oddziela bardzo cienka kreska… bohaterki częściej paradują półnagie, nagie, w potarganym przyodziewku niż odziane.
Nie wspominając już o malowniczych i jak na teoretycznie NIE‑hentaja, bardzo graficznych scenach z Tentaclami...
Momentami to wyglądało jakby twórcy się zapominali, że jednak tego hentaja nie robią, zagalopowali a potem trzeba było te co bardziej pikantne scenki wycinać… Może jak już tak bardzo chcą hentaje kręcić, to niech sobie kręcą i po problemie?
Nie polecam nikomu. Brak fabuły, nawet te pozbawione gracji smoczyska nie ratują. Nie wspominając o zmutowanej, opętanej smoko‑Godzilli z anielskimi skrzydełkami w wielkim finale…
Cukiereczku drogi piękne masz sreberko...
Do NGNL zasiadłam wręcz z ogromnym entuzjazmem, wprost urzeczona (na pierwszy rzut oka) prześliczną grafiką. To co jednak ostatecznie otrzymałam, było niestety jak bajecznie kolorowe opakowanie prezentu, zwieńczone na bogato kokardką i dla animuszu posypane z fantazją brokatem w ilościach hurtowych. Wszystko się aż skrzy, błyszczy kolorkami i zachęcająco nimi wabi. (Podobał mi się nawet ten zastosowany patent z miękko i niewyraźnie zarysowanymi konturami, zwłaszcza na postaciach).
Niestety, był to jeden z tych prezentów który ładniej wygląda nieotwarty…
Po bliższych oględzinach okazało się że animacja już tak nie zachwyca, a nad czym bardziej ubolewam, mimika postaci, zwłaszcza głównych, praktycznie nie istnieje i sprowadza się do tego samego wyrazu twarzy.
Właśnie bohaterowie (sic!), dawno tak irytujących i antypatycznych indywiduów chyba nigdzie w żadnej serii na raz nie zebrano. Są tu dosłownie wszystkie anime grzeszki: postacie kobiece służące jedynie do ozdoby ekranu, jakieś chodzące fetysze wszelkiego rodzaju (dzień dobry, mam na imię fanserwis, nie mam charakteru ale mam kocie/lisie/królicze uszka, ogonki, wąsiki co‑tylko, moim zadaniem jest wylewać ci się z ekranu), lolitki, anielice, elfki, przesadnie inteligentną, milczącą, małą dziewczynkę o IQ na dźwięk którego cała Mensa razem wzięta, zapłakałaby rzewnie z tęsknoty.
Sora, nasz główny męski protagonista, nieoficjalny pan i władca, nieoficjalnego haremu, zasługuje na osobny akapit, bo jest tak Cool, że i jeden cały tom tego nie pomieści. xp Niby zwykły, nieśmiały (sic!), niepozorny nastolatek ale w wirtualnym świecie przeistacza się w demona strategi, manipulatorstwa i sukcesu!
Jest najlepszy, we wszystkim i od wszystkich. Planuje i przewiduje na bilionbilionówbiliardów kroków w przód przed przeciwnikiem. Szacowny Tatsuya Shiba nie miałby z nim najmniejszych szans, bowiem albo jego ruchy zostałyby przewidziane co do centymetra, albo zostałby zagadany na śmierć, a jego fanatyczna siostrzyczka Miyuki natychmiast zmieniłaby wyznanie i wyznawanego xp.
Co to wszystko ma wspólnego z grami? Nie mam bladego pojęcia. Poza tym, że duet siostra‑brat (błagam, znowu?!) powtarza wszystkim i każdemu z osobna do znudzenia, że w grach najważniejsza jest wspólna zabawa i czerpanie radości z grania. Taka mantra na dziś. Piękna, szkoda, że twórcy tego anime nie przemyśleli jej troszkę dogłębniej i nie zastosowali także do swojej serii.
A cha, jeszcze ktoś tam w między czasie grał o jakieś królowanie nad jakimiś wirtualnymi państwami, chyba…
Podsumowując: Parę żywszych scen, trochę kolorków, nieśmieszne żarty, tona fanserwisu, a reszta to nieustanne, monotonne i wręcz maniakalno‑obsesyjne monologi… nie polecam.
PS: przepraszam z góry za rozgoryczony ton, podyktowany potwornym rozczarowaniem. To jest moje nieobiektywne, a wręcz mocno subiektywne zdanie.
Jeśli twoje jest inne, to absolutnie masz do niego prawo, jak i ja do swojego więc proszę nie czuj się urażony/a :)
Re: cyferki, literki i jakieś abecadło xp
Jakoś nawet mi to do głowy nie wpadło, bo przecież sprawa wydawać by się mogła tak oczywista, że nawet nie pomyślałam żeby rzut własnym okiem na nie sugerować xD
A to chyba najlepsze rozwiązanie ;) zamiast tylko na oceny wzrokiem troszkę w dół podążyć i samemu weryfikować ;) ewentualnie dla nieprzekonanych jakiś zwiastun na yt obaczyć ;)
cyferki, literki i jakieś abecadło xp
Oglądam anime o naprawdę różnych datach produkcji, zwłaszcza uwielbiam te klasyczne x3 a niektóre perełki z lamusa nieraz ledwo się ruszają czymkolwiek na ekranie ;) więc moja tolerancja dla animacji czy jej stylu (o muzyce nawet nie wspominając) jest na tyle wyrozumiała, że wszystko przeżyję dla wciągającej historii czy ciekawych bohaterów ;3
Ba, moja najukochańsza seria anime jest z roku 1979 xD że o takiej „Ace o Nerae!” z 1973 nie wspomnę xD czy biedny „Attack No.1” z 1969 xD albo „Aishite Knight” która to urocza seria mimo, że najmłodsza z tego zestawu bo z 1983 to animację miała wprost potworną xD ale co tam, sentymenty ponad grafiką! ;D
Coś z kosmosu x3
I też nie jestem pewna czy by przeszedł ten test pomyślnie, kliknij: ukryte w końcu Migi kiedy wyjaśniał mu zmiany jakie zaszły w jego organizmie, wspominał coś o pojedynczych komórkach krążących po ciele w krwiobiegu (że już o naprawianiu serca które tą krew przecie pompuje nie wspomnę xp ), niech więc lepiej Shinichi unika pobierania krwi xp
Również obawiam się o to zakończenie. Zwłaszcza po przeczytaniu recenzji mangi (którą to recenzję na szczęście przeczytałam już w trakcie oglądania anime xp ).
Mam wielką nadzieję, że je doszlifują. W końcu podjęli się już uwspółcześnienia czasu akcji i postaci, więc dla dobra serii czemu nie? Może nawet w jakimś porozumieniu z mangaką. Szkoda by było nie wykorzystać takiej okazji na dopracowanie tego newralgicznego bądź co bądź elementu.
Re: lilia w cieniu
Arigato za odpowiedź :) wiesz, w „Maria Sama Ga Miteru” też dużo nacisku położonego na wątek Shoujo‑ai nie było ale cykl podobał się mi na tyle, że i tak go lubię :3
Jeśli anime jest ogólnie intrygujące a do tego ma interesujący wątek Shoujo‑ai to ja naprawdę nie będę wybrzydzać ;p 100 razy bardziej wolę takie serie niż jakieś nieciekawe i nieudane w obu przypadkach.
Youkai w dobrym anime nigdy za wiele x3
Jednak właśnie jestem świeżo po recenzji „Yozakura Quartet ~Hana no Uta~" i muszę powiedzieć, że brzmi tak zachęcająco, że czuję się zaintrygowana na tyle, że tym razem muszę ten tytuł jednak sama wybadać x3
I to po mimo tego, że chyba twórcy sami sobie nie ułatwili widzom z nim obcowania -.-"
Czy tylko mnie się to ekranizowanie wydaje jakieś dziwnie zawiłe i skomplikowane? xD Tym bardziej dziękuję za to objaśnienie :) bo idąc tropem dat produkcji wygląda na to, że tylko można by sobie sporo namieszać -_-"
Re: lilia w cieniu
Co do „Oniisama E…" to owszem manga jest piękna i polecam, ale jej adaptacja anime akurat też jest bardzo udana i również gorąco ją polecam :) warto choćby dla przepięknej oprawy audio‑wizualnej i niepowtarzalnego klimatu :)
Oglądałam też „Re: Cutey Honey” [link] ale to taka bardziej zwariowanie‑zabawna seria i raczej nie na poważnie :p
Są jeszcze „Kapłanki przeklętych dni” [link] ale to jest anime tak specyficzne, że albo się spodoba albo odrzuci xp więc chyba zależy co kto lubi :p bo taki tam gatunkowy misz‑masz wrzucili, że widz musi dysponować sporą dozą tolerancji xp
Prawdę mówiąc przez większość seansu ta seria bardziej mnie irytowała niż zachwycała, ale ostatni odcinek nieco wywindował moją opinię.
Tak mocno zagrał na emocjach, że dawno czegoś tak przeraźliwie dołującego i smutnego nie oglądałam xD zwyczajnie chwyta za serce xp więc nie wiem, możesz spróbować ale nalegać nie będę bo mam tutaj zaburzony obiektywizm ;p
A oglądałeś może Blue Drop "~Tenshi‑tachi no Gikyoku~" albo „Touka Gettan”? Bo mam je w planach ale przyznam, że trochę boję się zabrać po ostatnich rozczarowaniach -_-"
Ballada Pasożyta
Szczególnie, że zawsze kończą w takim momencie, że chce się, musi szukać kolejnego odcinka. x3
A już zwłaszcza po epizodzie 5 i teraz 9 to się dosłownie siłą musiałam odciągać od mangi xD i powtarzać jak mantrę „nie będziesz sobie mangą spoilerować' xD ale słowo daję, iście tytaniczny to wysiłek. ;p
Nawet opening mi się podoba xD co się u mnie rzadko zdarza bo zwykle są to niestety jakieś przesłodkie j‑popy xp i ogólna oprawa muzyczna serii.
Naprawdę mocno trzymam kciuki żeby anime dalej trzymało równy poziom do końca, bo dawno czegoś dobrego z tego akurat gatunku nie było i by się w tej kwestii jakaś miła odmiana losu przydała x3
spiskowa teoria pasożyta ;p
Oraz tych bardziej nagłaśnianych: Mahouka Koukou no Rettousei, Akame ga Kill!, Cross Ange: Tenshi to Ryuu no Rondo, Tokyo Ghoul etc. Jakie by one jakościowo nie były…
Tymczasem „Kiseijuu: Sei no Kakuritsu” nie dość, że miał pecha nie być ani jednym ani drugim, to jeszcze swego czasu na Tanuki manga „Kiseijuu” została nieźle obsmarowana. -_-"
Podejrzewam, że ludzie przychylniejszym okiem spojrzą na tą serię po jej zakończeniu i ewentualnej pozytywnej (mam nadzieję) recenzji x3
Re: dramat, Romans i Josei :)
Co do 'darcia kotów i pretensji' to rozczaruję cię ale główna para miała od początku raczej spokojną i przyjacielską relację :)
Niestety owszem miał miejsce jeden wypadek samochodowy xp aczkolwiek mam nadzieję, że to nie przekreśli chociaż podjęcia próby zapoznania się z tym tytułem :p
Naprawdę jest to pozycja tak różna od ostatnich anime romansów jakie oglądałam, że warto spróbować na nią zerknąć, choćby w celach czysto poglądowych :p (że już o pięknym wykonaniu audio‑wizualnym nie wspominając x3 ).
A poza tym, kto nie lubi dobrych dram? xD Myślałam, że akurat jesteś ich orędowniczką :p
Re: "Mahouka..." vs „Guilty Crown”
lilia w cieniu
Teraz wszyscy wolą ekranizować asekuracyjnie komedyjki, haremówki, ewentualnie jakieś flaczki xp (eh, żeby to jeszcze chociaż były adaptowane co ambitniejsze tytuły nawet z tych wymienionych -_-" ).
Jednak z anime Shoujo‑ai/yuri poleciłabym starsze tytuły:
„Aoi Hana”, „Simoun”, „Oniisama E…", „Revolutionary Girl Utena”, „Maria Sama Ga Miteru”,
Ewentualnie jeszcze możesz spróbować „Sasameki Koto” albo „My‑HiME”, może nie genialne ale niezłe i mi się zwyczajnie podobało xD
dramat, Romans i Josei :)
Czegoś takiego naprawdę ze świecą szukać w współczesnych produkcjach anime, w zasadzie z tych nowszych przychodzi mi namyśl jedynie cykl o Emmie (tyle, że kostiumowy, a Sonata jest współczesna).
Zgadzam się, że Yu‑jin była świetną postacią kobiecą :) od początku dało się ją polubić, przejąć jej emocjami i kibicować w dążeniu do szczęścia.
Co jeszcze szalenie mi się spodobało to przecudowna oprawa graficzna, wszystkie te tła jak malarskie pejzaże.
Zauroczyły mnie też projekty postaci (znowu, zwłaszcza projekt Yu‑jin, która wyglądała absolutnie prześlicznie ale jednocześnie w miarę realistycznie, z zachowaniem azjatyckich rysów i nie przesadnie dużych oczu, jak to w anime bywa ;p ).
Doceniam też to, że postacie zmieniały się wraz z biegiem lat, ich sposoby ubierania, fryzury.
Muzyka była piękna, klasyczna i melancholijna, pozwalała zagłębić się w ten sentymentalny klimat.
Nawet muszę pochwalić wszystkie osoby podkładające głosy. Też miałam już wcześniej odczynienia z Koreańską dramą aktorską, więc nie miałam problemu z przestawieniem się na ten język z Japońskiego.
Koreański jest bardzo piękny, miękki i melodyjnie uroczy. Najbardziej oczywiście podobał mi się dobór głosów głównej pary, idealnie brzmiących.
Absolutnie polecam każdej osobie poszukującej czegoś z gatunków już wspomnianych: dramat, romans i josei :)
Re: Znowu...
A już na pewno nie pojmuję dla kogo i po co ekranizowali ten koszmar „Akuma no Riddle” bo przy takim „Inugami‑san to Nekoyama‑san” to chociaż z parę razy idzie się uśmiechnąć xp a po seansie tamtego to człowieka tylko głowa boli od natłoku absurdów -_-".
Nie rozumiem tego współczesnego rynku anime :( albo komedyjki bez fabuły albo jakieś angstowo‑tragiczne pesuod‑dramaty z wydumaną atrapą fabuły zakręconą jak słoik na zimę -_-". I potem człowiek nie ma co oglądać.
Re: "Mahouka..." vs „Guilty Crown”
Całkiem możliwe, że zmienię zdanie kiedy wyjdzie wersja DVD bez tego irracjonalnego paskudztwa cenzorskiego na ekranie >_<", jakiś latających groszków i inszych kwiatków xp na razie to jest dla mnie zbyt konfundujące do przyswajania innych wrażeń niż zdumienie na cenzurę w horrorze xp
Re: "Mahouka..." vs „Guilty Crown”
Chyba, że nie chcę xp to wtedy poglądowo oglądam 1‑2 odcinki jak np ostatnio w przypadku genialnych‑inaczej „Terra Formars” gdzie tyle żeczy nie zagrało, że zwyczajnie nie byłam w stanie przez to przebrnąć xp
męka i katusze rysowane
Bohaterowie byli, to w zasadzie tyle ile można o nich powiedzieć bez wdawania się w niepotrzebne epitety, bo „papierowi” to niestety w tym przypadku byłby za duży komplement.
Fabuła… cóż jej nie było, a przynajmniej nie zaobserwowałam. Może nie do trwałam do odcinka w którym się wreszcie jakaś pojawia, ale powiem szczerze, że zwyczajnie nie dałam rady przez to przebrnąć :(
Dawno nie miałam odczynienia z tak męczącym tytułem -_-".
Raczej odradzam, jest tyle wspaniałych serii przy których o wiele lepiej spędzić ten czas.
Re: trzy grosze do oprawy audio‑wizualnej
Jedyne co próbowałam Ci wytłumaczyć to, że bez względu na to jakie by one nie były, dobre czy złe, oprawa audio‑wizualna ma prawo się podobać mimo wszystko :p
Przecie ja tam żadnym specem od jakości animacji nie jestem xD jedyne w czym się mogę wypowiadać to subiektywne odczucia i czy mi się coś wizualnie/muzycznie podoba czy nie właśnie :p
Dlatego cieszę się, że wreszcie udało nam się to wyjaśnić i dojść do porozumienia ^_^
unikać jak kocie wody xp
(i też po obejrzeniu „Cat Soup” aż trudno uwierzyć, że te dwa tytuły są tego samego autora -_-" )
Chyba siłą umysłu wyparłam tego małego koszmarka pamięci xp Nikomu absolutnie nie polecam.
Jeśli ktoś chce lepiej obejrzeć właśnie „Cat Soup” która w przeciwieństwie do tego jest intrygującą, surrealistyczną miniaturką.
Re: trzy grosze do oprawy audio‑wizualnej
Może po prostu uznajmy, że się na tym nie znam, nie mam gustu i niedowidzę xD ale to wszystko co wymieniłeś podczas seansu „Shingeki no Kyojin” ani trochę mi nie przeszkadzało, ba, nawet tego nie zauważyłam xp
A już na pewno nie przeszkodziło w śledzeniu z zaintrygowaniem wydarzeń. Z dwojga złego wolę więc moje ignoranckie, nie fachowe podejście :p
Podsumowując:
Oprawa audio‑wizualna, w tym ten dla niektórych nieszczęsny opening, mnie się całkiem subiektywnie bardzo, bardzo podobała, jestem nią zachwycona i co tylko.
A tobie się nie podobało, raziło owczy niedoróbkami i fuszerką animatorów.
Już w porządku? :p
To jak z obrazami Pabla Picassa, dla jednych bohomazy bez ładu i składu, z zaburzoną anatomią, dla innych twórcza gra z postrzeganiem ludzi albo po prostu coś ładnego xp
Chyba jesteś wstanie zrozumieć, że nie każdy postrzega świat jednakowo i nie wszystkim przeszkadzają te same rzeczy bo skupiają się na innych, na przykład pozytywnych? :)
Naprawdę skończmy już tą polemikę, bo żadne z nas zdania nie zmieni, ani nawet nie powinno skoro uważa jak uważa i bardzo dobrze x3 miłego wieczoru :)