x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Problemem produkcji niewątpliwie jest główna bohaterka. Patrząc na jej zachowanie, aż chce się zakrzyknąć: o, jaki wyrośnięty przedszkolak! Wkurza. Jakoś się do niej przyzwyczaiłam i do jej głosu, jednak przez większość seansu miałam ochotę ją… uderzyć, co raczej nie najlepiej świadczy o postaci. kliknij: ukryte Jeszcze gorzej, że wszyscy, nawet jest nie od początku, się nią zachwycają, ją lubią, na wszystkich działa kojąco. Chciałabym wierzyć, że w dalszej historii pojawi się postać, która okaże się (do końca!) odporna na dobroć Tooru. Bo to, że się sama bohaterka zmieni, wątpię, musiałaby ta zmiana mieć bardzo poważne uzasadnienie – jeśli by miała wyjść „bo tak”, już lepiej, by zostało jak jest.
Nie no, serio, Tooru psuje przyjemność z oglądania, tak jak psuje kliknij: ukryte trójkąt romantyczny między nią, Kyo i Yukim. Zamiast kibicować któremuś, by związał się z dziewczyną, ja kibicuję obu, by żadnemu nie przypadła rola jej chłopaka. Tak więc wszelkie miłe sceny między Tooru a Kyo/Yukim, zamiast wzbudzać u mnie poczucie przyjemności i ekscytacji („o tak, pocałuj ją, chłopie!”), wywołują u mnie… no nie wiem, jak to nazwać… obojętność? Nie, coś innego, ale teraz tego nie nazwę. Już fajniej się patrzy na scenki ze specjalną dedykacją dla fudziosiek.
Poza tym nie przepadam, jak z bohaterki/bohatera w anime robi się męczennika na siłę.
Z innymi bohaterami mam znacznie mniejszy kłopot, ale im też daleko do ideału. Większość to chodzące stereotypy, do bólu przejaskrawione kreacje, które albo są przesadnie nieśmiałe/ciche, albo zbyt radosne, albo zbyt krzykliwe. Rozumiem – dać jedną osobę, która z początku wydaje się spokojna, ale później objawia swoją moc darcia paszczy, ale przy trzech‑czterech niemal tak samo wykreowanych postaciach robi się to zwyczajnie nudne i irytujące. Szczęście w nieszczęściu, że najciekawszymi bohaterami okazała się trójka panów, których widzimy najczęściej, czyli Kyo, Yuki i Shigure. Na spięcia między dwójką pierwszych zawsze miło się patrzy, a Shigure jest uroczy kliknij: ukryte (choć i tajemniczy…). Całkiem dobre, mimo też pewnego przerysowania, są też przyjaciółki Tooru (Satomi Satō jako Saki Hanajima fajnie operuje głosem). Ze znaków zodiaku, poza wyżej wymienioną trójką, polubiłam najbardziej krówkę i konika morskiego.
Na marginesie – kliknij: ukryte jak dobrze zrozumiałam, zodiaki mają kolor włosów odpowiadający ich zwierzęcej postaci. Hatoriego to się z jakiegoś powodu nie tyczy? Zgodnie z wyglądem jego konika powinien mieć znacznie jaśniejsze włosy. Nie znalazłam informacji, by się farbował, a zbytnio wczytywać się w treści dotyczące mangi nie chcę. Nie pamiętam też, by w dotychczasowych odcinkach wyjaśniono tę kwestię – nie zdziwię się, jeśli była o niej mowa, a ja przegapiłam i teraz się niepotrzebnie czepiam.
Co do fabuły, jak widzę, na razie poznajemy po kolei poszczególnych bohaterów, nie jest więc ona zbyt wciągająca. Kolejne historie nie przedstawiają się intrygująco, ale jakoś się ogląda. Dramat na ogół dość płynnie przeplata się z komedią, ta zaś – cóż, wstawki humorystyczne nie są tu najwyższych lotów. W sumie dramy też nie powalają i są takie, jakie by pewnie niemal każdy wymyślił, gdyby to on brał się za napisanie FB. Z drugiej strony udziwnianie też by nie było dobre (zobaczymy, co będzie później).
Graficznie jest przyjemnie dla oka. Muzycznie – do zapomnienia, choć seiyuu dają w większości radę.
Chyba tyle. Intryguje mnie, co dalej, zgaduję jednak, że najciekawsze dostaniemy dopiero w drugim, a może nawet w trzecim sezonie.
odcinek 20
Reszta w porządku.
po sześciu odcinkach
odcinek 7
Z rzeczy, które wyszły lepiej w dwójce, czy nie tyle lepiej, bo nie ma z czym porównać, co stanowiły plus sam w sobie, to Nodaime. Świetna postać, czułam pewną satysfakcję podczas kliknij: ukryte jego zwycięskich starć z Benten.
Co jeszcze mi się podobało w całym anime?
Kurczę, oczywiście, że przede wszystkim bohaterowie! Dla nich się to ogląda. Yasaburou – im więcej scen z nim widziałam, tym bardziej mnie urzekał. Dobrze widzieć głównego bohatera, który jest zwyczajny (w sensie nie ma przerysowanego charakteru jak wiele postaci w anime), ale nie nudny, pewny siebie, ale nie wyniosły czy zarozumiały. No i ten głos – Takahiro Sakurai wykonał świetny kawał roboty. Zresztą, to samo można powiedzieć o innych bohaterach. Z innych moich ulubieńców muszę wymienić:
- Yajirou ( kliknij: ukryte żaba; mówiąc szczerze, przez te podobne do siebie imiona nadal nie potrafiłabym przypisać do poszczególnych braci ich nazw bez ściągi; jedynie Yasaburou mi się nie myli): z braci spodobał mi się najbardziej, a jego wątek w pierwszym sezonie najmocniej mnie poruszył. No i miał naprawdę przyjemny dla oka projekt ludzkiej postaci, nie wiem, czemu, ale rozczulałam się, gdy go widziałam. Szkoda, że przez większość swojego czasu kliknij: ukryte był płazem
- Benten: poproszę więcej takich kobiecych postaci, dobrze? Nie to co zwykle dostajemy… W pierwszym sezonie chemia między nią a Yasaburou była znakomita.
- Kinkaku i Gingaku: boziu, genialne bliźniaki, kradły każdą scenę, w której się pojawiły. Głosowo – rewelacja, zwłaszcza Kinkaku (ten więcej się odzywający) – nieważne co mówił, wystarczyło, że się odezwał i już mi się gęba śmiała. Nie wierzę, że jego seiyuu ma tak niewiele ról na koncie.
Reszta bohaterów też mniej lub bardziej mi się podobała, jednakże powyższe typy (wraz z Nodaime) to moi ulubieńcy.
Tyle. Jedynkę oceniam na 9/10, a dwójkę, mimo marudzeń na początku, na 8/10.
Nie musi ci być przykro, dziękuję jednak za troskę. :)
odcinek 19
Pewnie wrócę do anime po emisji wszystkich odcinków – na razie czuję się nim zmęczona i bardzo rozczarowana. Próbuję sobie przypomnieć, czy inny tytuł podobnie mnie zawiódł… nie, raczej nie.
Pierwsza połowa (powiedzmy do kliknij: ukryte złapania Angelino) bardzo przyjemna, dużo się dzieje, przez co nie zwraca się uwagi na schematy występujące od początku w filmie. Po prostu się chłonie akcję i kibicuje bohaterom. No ale jak zaczynają dochodzić kolejne elementy fabuły, kolejne wątki, a w dialogach coraz więcej pobrzmiewa banalnych tekstów, robi się nudno i tu już mocno bije po oczach sztampowość produkcji. Przy ostatnich 20 minutach niecierpliwiłam się, kiedy to się skończy – i nie, nie było w tym żadnej ciekawości, jaki będzie koniec, który bynajmniej oryginalnością nie grzeszy.
Szkoda. Pewnie w przypadku odwrotnej sytuacji – kiepska pierwsza połowa, porządna druga – byłabym zadowolona (o ile bym w ogóle dobrnęła do połowy), no a tak czuję jedynie rozczarowanie. Więcej niż 5/10 nie mogę dać.
odcinek 15
Reszta odcinka… Czy twórcy w ogóle mają jakiś pomysł, jak prowadzić fabułę? Za tydzień pewnie znów dostaniemy coś zupełnie innego, pojawią się kolejne postacie „na raz”. Z tych wszystkich, jakie dotychczas poznaliśmy, można by wymyślić masę fajnych wątków czy rozbudować te, które widzieliśmy, no ale lepiej im od razu podziękować i zaprosić kolejne do paru scenek.
W ogóle tak mało mnie już obchodzi ta seria, że nie zauważyłam, że tydzień temu nie było odcinka.
Re: drugi odcinek
drugi odcinek
Ogólnie dalej bardzo mi się podoba. Jak dla mnie – jak na razie największe pozytywne zaskoczenie sezonu.
trzeci odcinek
po trzech odcinkach
odcinek 13
Nie lubię porzucać serii w połowie sezonu, no bo skoro wytrzymałam tyle odcinków, głupio, żeby się mój czas zmarnował, z drugiej strony mogę zmarnować go jeszcze więcej, pozostając przy anime, które co chwila wali w widza różnymi głupotkami wymyślonymi na potrzeby kiepskiego scenariusza.
Muzycznie wciąż nijako i na jedno kopyto, no ale to już nie powinno mnie dziwić – dziewczyny wykonują taką i taką muzykę i tyle; mnie ona po prostu nie podchodzi. Nowe piosenki przewodnie też nie wzbudziły mojego zachwytu.
pierwszy odcinek
Kurczę, znów będzie problem z imionami, czy to Belo i Bela czy Bero i Bera. Najlepsze, że na jednej i tej samej stronie potrafią podawać obydwie wersje.
Anime prezentuje się lekko i wie, jak wywołać uśmiech u widza (jakoś w tym sezonie, po zapoznaniu się z pierwszymi odcinkami KnA, zwracam dużą uwagę na humor…). Bohaterowie też na plus. Bałam się, że Taiju będzie mnie irytował swoim ADHD, ale o dziwo przyjemnie się na niego patrzy, ot, taka pocieszna postać.
Zaskoczył mnie ending – intrygujący.
Nie, ta seria na coś takiego się nie zapowiada, aczkolwiek udało mi się obejrzeć bez większego bólu cały odcinek, gdy zaś inne isekaje z sezonu porzucałam po pierwszych minutach. Dalej nie będę się jednak męczyć z wątpliwą przyjemnością obcowania z irytującą mamuśką. Głos to ona ma kiepsko dobrany. Główny bohater już lepiej wypada.
Bohaterów wielbię wszystkich, w drugim odcinku zaimponował mi zwłaszcza Takehisa.
To będzie dobry shounen.
pierwszy odcinek
Mafuyu i Ritsuka kupili mnie od razu, gęba mi się śmiała, kliknij: ukryte gdy pierwszy robił drugiemu miejsce na schodach – niby nic, a cieszy. Na kolejne sceny między nimi też patrzyło się w porządku, nawet ta kliknij: ukryte z odciągnięciem od samochodu wyszła całkiem naturalnie. Pozostałą dwójkę myślę, że również polubię. Teraz czekać, aż wszyscy stworzą zespół i będą grać, i śpiewać.
Właśnie, co do gry – kolejny plus. CGI przy instrumentach oczywiście widoczne, ale ogólnie animacja podczas występu wypadła dobrze, a na pewno nie razi po oczach. Tego się w sumie bałam najbardziej, mogę więc odetchnąć z ulgą, heh. No, jeszcze przydałoby się posłuchać Mafuyu – byłam pewna, że już w pierwszym odcinku usłyszymy jego głos, no ale niestety..
Muzycznie też się chyba nie zawiodę. Opening, choć niepozorny, z każdym kolejnym odsłuchaniem podoba mi się coraz bardziej. Ending to, no cóż, słodki piesio.
Słodzę strasznie, ale naprawdę nie mam do czego się przyczepić. Oby tego nie zepsuli.