x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Ale zgadzam się – za mało Kinoshity. :( Innych pobocznych postaci zresztą też, polubiłam każdego nie mniej niż głównych.
Ja jestem chyba wśród mniejszości, bo anime mi się we wszystkim bardzo podobało i trochę mnie śmieszy jeżdżenie po nim za zakończenie (nagle seria dostaje 1‑2 – mówię ogólnie, nie o Tanuki), które wcale takie złe nie było, ładnie rozegrali obie główne rozmowy. I bez przesady, że to było jakoś bardzo szybkie, kliknij: ukryte Shinako z Rikuo nie związała się przecież na początku ostatniego odcinka, chociaż oczywiście ukazanie upływu czasu w serii twórcom „trochę” nie wyszło (w drugiej połowie sezonu było lepiej). Czytałam też z poniższych spoilerów, z czego zrezygnowano w adaptacji, i stwierdzam, że postąpiono bardzo dobrze, skupiając się na najważniejszych wątkach. Żeby jednak nie było, też żałuję, że jednak liczba 18 odcinków okazała się nieporozumieniem, bo zwyczajnie seria mi się świetnie co odcinek oglądała i z chęcią bym jeszcze na cudną Haru czy kochanego Rou popatrzyła. :)
- grafika: jakie toto ma cudne kolory! Podczas oglądania nie raz, nie dwa przyłapywałam się, że zamiast skupiać się na akcji, podziwiałam tła; no i ta ekspresyjna mimika postaci – wystarczy spojrzeć na Makoto i już humor lepszy :D
- czuć, że twórcy mieli radochę przy tworzeniu anime i że włożyli w projekt dużo serca, dzięki czemu nie powstało jedynie „pocieszne patrzydełko”, ale seria zarówno „z jajem”, jak i umiejętnie bawiąca się różnymi schematami, niekiedy je nawet celnie wyśmiewająca, nie mówiąc o wszelkich nawiązaniach do np. popkultury (pewnie nawet nie wszystkie wyłapałam);
bonus: za rozwiązanie z językiem, którym mówią bohaterowie, mają u mnie jeden punkt do oceny – to było tak genialnie proste, że do dziś się śmieję :D
Ogólnie jednak jak na razie nie mam do czego się przyczepić. Serie z lata będą musiały się mocno postarać, żeby przebić w moich oczach GP.
Re: Fruits Basket (2020) po 9 odcinku
Oj, nie kuś, nie kuś, bo rzeczywiście i ten sezon postanowię zrecenzować. :D Tylko musiałabym się przełamać i go zacząć oglądać, z drugiej strony po komentarzach o Akito aż jestem ciekawa, czy rzeczywiście jest tak źle, więc może nie będzie to takie trudne.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Rinsey
Oj, wszystko się da. :D
Też pewne obawy mam, jak to wyjdzie, ale to raczej normalne przy takich zmianach. Studio jest w porządku, pojedynczych nazwisk nie oceniam. Pozostaje czekać, no i liczyć, że rzeczywiście anime wyjdzie na jesieni.
A newsy każdy może wstawiać na główną stronę, nie tylko redakcja.
„Po zakończeniu eliminacji drużynę Karausno czeka mnóstwo pracy – pokonanie Shiratorizawy to zaledwie pierwszy krok na drodze po mistrzostwo. Jednak niespodziewane zwycięstwo nad najlepszą drużyną w Japonii zwraca uwagę osób, które do tej pory nie interesowały się podupadłym szkolnym klubem. Nieoczekiwanie Karausno"
A ten sezon rzeczywiście najgorszy ze wszystkich dotychczasowych, ale wciąż to bardzo dobra seria (końcówka recenzji – tak bardzo się zgadzam!). Zmiana kreski mi specjalnie nie przeszkadzała.
po dwóch odcinkach
No ale oceny jak na razie nie wystawiam, bo to w końcu głupota oceniać ledwo zaczęte anime. Pewnie wrócę, gdy już wyjdzie całość i gdy będę miała lepszy nastrój na tego typu shoujo‑historyjki, bo mimo wszystko jestem ciekawa sprawy tej całej klątwy. Teraz nie widzi mi się cotygodniowe katowanie.
Re: 4/10
i:
To co – piszesz, że chętnie odpowiesz, a potem olewasz? Ładnie tak? Wypisujesz kilka linijek o tym, jak be był mój wpis (pisząc kolejne… ekhm…, których nawet nie chce mi się prostować), by następnie samej odpisać nie na poziomie – nie sądzisz, że to dość zabawnie wygląda? :D Nie mów mi więc, proszę, o komunikacji.
Osobiście czuję się urażona, że nie otrzymałam konkretnej odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, jaka dziewczyna w Given jest męska, no.
Co do Spirit Pact, oglądałam dawno i chyba nawet nie w całości, więc nie pamiętam, jak tam było.
Re: 4/10
Nie widzę, by ktokolwiek tutaj bronił serii w ten sposób, jak piszesz. Ba, tu raczej nikt serii nie broni, tylko próbuje Anonimowej wskazać, że w pewnych kwestiach pisze dość dziwne rzeczy.
I tak, będę twierdzić, że patrzyła nieuważnie – nie gryzie się to z faktem, że oglądała BL. Bo choć oczywiście związki męsko‑męskie są na pierwszym planie, to jednak słyszymy też o tych, jak powiedziałoby wielu, normalnych.
Zgadzam się jednak co do miałkości bohaterów, też nie uważam, by byli miałcy.
Re: 4/10
Już druga? Rzeczywiście, dużo. Ta pierwsza seria to jaka, że się z ciekawości spytam.
Która to niby dziewczyna w serii była męska?
Ostatniego zdania nawet nie ma co komentować…
Odniosę się jeszcze do twojego pierwszego komentarza, gdzie piszesz, że autorka:
Na drugi raz polecam oglądać anime uważnie, inaczej wiele umyka. No chyba że widziałaś to, o czym myślę, ale dla dobra swojej hipotezy postanowiłaś to olać… brzydko, oj brzydko!
po pierwszym odcinku
Z drugiej strony także Haru nie jest typowym miłym chłopaczkiem, więc szykuje się niezła wojenka między panami. I szczerze liczę, że ta relacja zostanie poprowadzona w inny sposób niż zwykle w takich anime, gdzie mamy „od wrogości/braku akceptacji do wielkiej przyjaźni i szacunku”.
Na razie jest w miarę dobrze, ale wolę się nie ekscytować. Aczkolwiek z niecierpliwością czekam na drugi odcinek, aby zobaczyć, czy Kanbe dostał w twarz. :D
PS Yuusuke Oonuki to ma głos!
No, fajnie, że już pierwsza seria z wiosny, za którą się wzięłam, zapowiada się tak dobrze, oby jeszcze z kilka równie udanych anime się znalazło. :)
Re: a miało być tak pięknie...
Nie będę ukrywać, że ja anime jestem zachwycona (nie podaję na razie argumentów, bo będzie później recenzja, więc nie chcę się powtarzać), miło jednak poczytać komentarze osób stojących po drugiej stronie, no ale tylko jeśli mają coś konkretnego do powiedzenia, inaczej ciężko dyskutować z ogólną uwagą „bardziej tego zabić nie mogli”.
Ja widuję co sezon słabe anime. :D
Re: Interpretacja.
Re: Interpretacja.
Spoilery ukrywaj…
Dziękuję za miłe słowa, choć nie sądzę, by były uzasadnione.
Re: Interpretacja.
Co do Magase, mnie ani specjalnie nie razi brak wytłumaczenia jej mocy, ani nie cieszy. Najbardziej odpowiadałaby mi teoria o tym, że kliknij: ukryte nie jest człowiekiem – i z tego też jeszcze powodu ostatnia scena z siódmego odcinka mi zgrzyta, bo niejako uniemożliwia tę interpretację (innych takich scen chyba nie było, przynajmniej sobie nie przypominam).
Re: Mów szacunek do Tanuki powoli spada do 0.
O ja pierdziu, jak się wasze komentarze (nie wszystkich oczywiście) zabawnie czyta. Wyolbrzymianie jednego zdania, wypowiadanie się bez czytania tekstu, olewanie argumentów z recenzji, przypierdzielania się do niskiej oceny bez nawet próby zrozumienia, że mi po prostu nie podobało, twierdzenie, że krzywdzę serię, że nie podobają mi się kobiety z silnymi osobowościami, za to wielbię chłopców i mężczyzn w każdym wydaniu, dlatego jedne anime krytykuję, inne nie… o czymś zapomniałam? Ja nawet nie wiem, jak na to wszystko odpowiedzieć, znaczy wiem, ale gdy się już szykuję do odpowiedzi, aż chce mi się śmiać, że muszę się tłumaczyć często z oczywistych rzeczy. Bo że dane anime może zrecenzować nie tylko jego fan/fan gatunku to oczywiste. Bo że ocena ogólna może być zupełnie inna od cząstkowych – zgadza się (łatwo wyszukać sobie na tanuki inne takie tytuły). Że recenzent nie zgadza się z innymi userami? Coś niepodobnego! A gdybym oceniła, np., na 8/10, kto mi zapewni, że wtedy nie zdenerwowałabym widzów, którzy uważają anime za szajs?
Macie ból wiadomo czego i choćbym cokolwiek napisała, i tak wiecie swoje. Zawsze znajdzie się powód do narzekania, kiedy recenzja/ocena nie leży. Że niby napisałam tekst dla klikalności portalu? A wy waszymi komentarzami co robicie? Gdyby to jeszcze były sensowne komentarze, ale nie…
Nigdy nie napisałam recenzji, będąc do serii uprzedzona, albo dla żartu, z zemsty, z przymusu. Piszę, gdy mam ochotę i gdy potrafię coś zrecenzować (nie umiałabym np. ładnie zargumentować, dlaczego podobało mi się Sarazanmai) – akurat przy obydwu sezonach Kakegurui było nad czym się rozwodzić. Oceniam na podstawie swoich i tylko swoich wrażeń, zawsze jednak szczerze. Tyle. Dziękuję. Zrozumiecie – fajnie. Nie zrozumiecie – przykro mi.
Re: Krótki komentarz do recenzji Kakegurui XX
Choć oczywiście z tym „opisanie w tekście tego, czego nie da się zawrzeć w ocenach” masz rację. Bo gdzie np. zmieścić reżyserię?
Wiem, że srogo, no ale już pierwszą część oceniłam nisko, a skoro drugą oglądało mi się jeszcze gorzej, no to…
Re: Krótki komentarz do recenzji Kakegurui XX
Grę aktorską oceniam pod muzyką (ogólnie biorę tu trzy elementy: piosenki przewodnie, muzykę w tle i właśnie pracę seiyuu). Po recenzjach innych osób wydaje mi się, że raczej większość tak robi.
O tym, że ocena końcowa nie jest średnią z ocen cząstkowych zauważył mój poprzednik, na resztę komentarza nie czuję więc sensu odpowiadać (bo że oceniam serie na podstawie swoich wrażeń, a nie wrażeń tłumu, powinno być oczywiste…).
Grafika nie jest może jakoś bardzo udana, ale te kolory… Nie pamiętam, żebym w jakiejś serii zachwycała się samymi kolorami. Do tego świetna reżyseria i montaż, które pozwalają nie pogubić się w co rusz zmieniających się miejscach akcji i w czasie. Bohaterowie nieprzerysowani, fajna relacja między Hirokim a Tsukasą, Satoru też sprawia dobre wrażenie.
Jak dobrze, że takie serie czasem się pojawiają w zalewie… wiadomo czego.
A, no i opening – zarówno animacyjnie, jak i muzycznie rewelacja.
po pierwszym odcinku
Bardzo podoba mi się Kurou, bo jest… zwyczajny. Tak, tak, wiem, chodzi mi o jego zachowanie, nieprzesadzone reakcje, spokój podczas rozmowy z Kotoko, która zresztą też wypada w porządku. Mamoru Miyano bardzo dobrze odgrywa swoją rolę.
Re: Ciekawostka
Na razie (po 5 odcinkach) sezon drugi robi wszystko, żebym oceniła go jeszcze niżej. :D