x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
koniec
Cudnie było, jak wleciał pierwszy opening w dziewiątym odcinku. :D Liczyłam, że może i dla drugiego znajdzie się miejsce, ale niestety…
Niedługo ma pojawić się jakieś ważne ogłoszenie – błagam, nie dawajcie mi nadziei na szybką kontynuację…
Tak w ogóle po ostatni odcinku jeszcze bardziej chcę poznać bogów w świecie OR. To bardzo intrygujące byty – kliknij: ukryte potężne i przerażające.
Re: 7+/10
Za to nie myliłam się co do tego, że ten sam aktor – czyli Satoshi Hino (zgadza się, wcześniej myślałam, że Konishi) – podłożył też wilczka w Benriya Satou‑san.
Co do roli, kliknij: ukryte ja nie mam zastrzeżeń, dla mnie Fel brzmiał bez zarzutu.
Re: Nie tego się spodziewałam...
Mnie w ogóle nie przeszkadza, że dostaliśmy prawie cały odcinek o Gardarze, z prostego powodu – był tak samo świetny jak reszta odcinków i zwyczajnie go „pochłonęłam”. I sądzę jednak, że ten cały jego i kliknij: ukryte Arnheid wątek nie będzie bez znaczenia dla losów Thorfinna i Einara. Nie, to bardziej niż pewne, w końcu kliknij: ukryte prawie już czekała na nich wolność.
I BARDZO KURDE DOBRZE, że seria pozwala nam lepiej poznać poboczne postaci, ich historie itp. Zresztą, gdyby na ekranie był tylko Thorfinn, Einar i Canute, a reszta by była tylko potrzebnymi pionkami w fabule, to niektórzy też by narzekali…
Fajnie, że dostajemy odcinki poświęcone różnym bohaterom, nie tylko Bojjiemu. Boziu, zdążyłam zapomnieć, jak kapitalną postacią jest Hilling (czapki z głów dla jej seiyuu). Mam nadzieję, że swoje pięć minut będzie mieć też Wielka Czwórka (no, Dorshe już trochę było – ach, on i kliknij: ukryte Hilling to najlepszy ship!), zwłaszcza Bebin.
Wiedziałam, że na drugi sezon sobie długo poczekamy (bo nie wierzę, by WIT nad nim nie myślało, tym bardziej teraz, gdy wydali serię poboczną), miło więc, że można sobie umilić oczekiwanie takim przyjemnym seansem. :)
5/10, jeśli wyjdzie kontynuacja, wątpię, że zerknę, chyba że naprawdę nie będzie czego oglądać.
po dwóch odcinkach
Absolutnie nie przeszkadza mi, że na razie niewiele wiemy o świecie, co i dlaczego. Nie potrzebuję łopatologicznych wyjaśnień, ufam, że stopniowo twórcy będą przed nami odkrywać coraz więcej.
OP i ED wyborne.
9/10
Re: Ech mogło być naprawdę ciekawie, a było tylko okej...
Re: Ech mogło być naprawdę ciekawie, a było tylko okej...
No chyba jednak nie tylko na tym polega pomysł autora… Poza tym, czy twój jest jakoś bardzo oryginalny? Nie oglądam/czytam za dużo isekajów czy ogólnie serii fantastycznych i podobnych, ale dałabym sobie rękę uciąć, że już ktoś wymyślił innoświatową/fantastyczną restaurację/knajpę itp. (najwyżej bym teraz nie miała ręki, heh).
Ale ty wiesz, że właśnie na tym między innymi polega komedia w tym anime? :D kliknij: ukryte Sam protag nie jest szczególnie silny, by nie powiedzieć, że słaby (choć się powoli rozwija), to Fel i Sui robią najważniejszą robotę i potem bohater musi „przepraszać”, że znów przyniósł ciało legendarnego potwora do obróbki (no bo Fel go upolował). Same jego miny, gdy otrzymuje wór złotych monet jako zapłatę, wiele mówią… Jedyny w tym minus, że seria wpada w powtarzalność – szkoda, że nie poświęcono więcej czasu kliknij: ukryte boginiom .
Mam też wrażenie, że nie zrozumiałeś sensu serii. Gildie, pokonywanie potworów, nabijanie poziomów itp. – bo rozumiem, że to masz na myśli, pisząc o utartych schematach – to jedynie otoczka dla tego, co w anime jest najważniejsze. Czyli gotowanie i prezentowanie różnych potraw. To jest główny punkt programu, dlatego, gdy opisujesz tytuł jako:
to absolutnie nie masz racji. Znaczy, kładziesz złe akcenty, ale to już wystarczy, by przedstawić nieprawdziwy obraz anime. Ktoś, nieznający tytułu, to przeczyta i jeszcze się zrazi.
Re: Ech mogło być naprawdę ciekawie, a było tylko okej...
Poza tym, o ile dobrze pamiętam, na początku serii było mówione, że kliknij: ukryte bohater nie chce się wychylać i że chce prowadzić spokojne życie. Zbudowanie własnej restauracji i rozwijanie marki by mu w tym raczej nie pomogło…
8/10
koniec
8/10
Drugi sezon jak na razie jest dużo lepszy i ciekawszy niż pierwszy mimo że mniej się dzieje. Absolutnie kocham więź między Thorfinnem a Einarem. W ogóle Thorfinn… jak ty się chłopaku zmieniłeś…
po pięciu odcinkach
Pierwsze cztery odcinki były dość lekkie klimatem, w piątym już zrobiło się poważniej. I tak jak się boję, żeby twórcy nie przesadzili z powagą i nie zatracili lekkości, tak tu było ok, podane ze smakiem i świetnie wyreżyserowane.
Na tę chwilę mocne 7/10 i mam wielką nadzieję, że anime utrzyma swój poziom.
6/10
Poza tym – powtarzalność. W anime śledzimy losy bohaterów przez ponad dwa lata, widzimy więc dwa (czy chyba nawet trzy) razy mecze rankingowe, dwa razy zawody dla początkujących, oczywiście jest też inter‑high dwa razy. Niby mecze są różne, wyniki inne (tylko kliknij: ukryte Yusa wciaż wygrywa), no ale brakuje jakiegoś rozróżnienia, większej chwili oddechu między kolejnymi rozgrywkami, skupienia się na bohaterach – no ale jak to mieć, skoro to tylko 24 odcinki.
No właśnie, bohaterowie i strona obyczajowa też w większości zawalona. Kapitalny był odcinek jedenasty pt. „Fajerwerki”, gdzie wspólne świętowanie było jedynie tłem dla poważnej rozmowy między kliknij: ukryte Mizushimą a Sakakim; w ogóle wszyscy bohaterowie do tej pory w anime wypadali nad wyraz dojrzale i mądrze niż można się by było po pierwszym wrażeniu spodziewać. Liczyłam, że ich rozwój, emocjonalne rozterki itp. będą kontynuowane. Niestety, potem to już były niemal tylko mecze i skupienie się na Ryou (drugi fajny moment w anime to kiedy kliknij: ukryte Matsuda grał swój ostatni mecz – sporo banalnej dramy, ale nawet się wzruszyłam). Pomijam już fakt, że kompletnie twórcy nie mieli pomysłu na nowych pierwszoroczniaków.
Najbardziej chyba jednak mnie boli słabe wykorzystanie potencjału postaci Yusy, a szczególnie jego wpływu na młodszych kolegów, zwłaszcza Ryou. Za mało było między tą dwójką interakcji poza meczami, które lepiej by ukazały ich „więź sportową” i fakt, że właśnie Yusa, mimo że grali w jednym klubie, kliknij: ukryte był najważniejszym przeciwnikiem protagonisty. Sam Yusa wypadł jeszcze jako tako – najfajniej mi się na niego patrzyło przy scenach kliknij: ukryte z Riką/gdy chodziło o Rikę; pociesznie wtedy wyglądał. ;P
Koniec końców więcej niż 6/10 dać nie mogę. Czuję spory zawód, bo to naprawdę mogło być bardzo dobre połączenie sportówki i okruchów, gdyby tylko zdecydowano się rozłożyć fabułę na więcej sezonów (przynajmniej o jeden więcej).
po piątym odcinku
Zabawne jest patrzeć, jak Kazuki panikuje i martwi się o Miri. :D Co do małej… cóż, trzeba mieć wysoką tolerancję na hiperaktywne dzieci, ale idzie się przyzwyczaić.
A, im więcej razy słucham openingu, tym bardziej go uwielbiam.
Re: Rozczarowujące anime
Po takim opisie już wiem, że nie warto z tobą dalej dyskutować.
A czytając resztę komentarza, zastanawiam się, jak ty oglądałeś serię? Bo chyba nie tylko drugą połowę obejrzałeś pobieżnie… Bo wyciągasz jakieś dziwne wnioski (że np. seria narzuca przesłanie „albo sport, albo nic”, co jest kompletną nieprawdą) czepiasz się pierdół (np. że dorośli faceci mieszkają razem – serio? to cię oburza?)
Podałam – w recenzji. :) A że każdemu bohaterowi nie poświęciłam osobnego akapitu… cóż, pani redaktor by mnie udusiła za długość tekstu. :D
Dalszy wywód sobie odpuszczam.
Re: Rozczarowujące anime
Fajnie, że masz swoje zdanie na temat serii, ale miło by było, gdybyś wyrażał je bez obrażania tych widzów, którym anime się spodobało. Tak, nie jestem nastolatką (w chwili oglądania czy pisania recenzji też już dawno nie byłam), z dojrzałością też u mnie wszystko w porządku.
Do reszty nie chce mi się nawet odnosić, bo i tobie nie chce się podawać konkretów, tylko rzucasz ogólnie „za dużo tego”. Inna sprawa, że sam przyznajesz, że drugą połowę serii oglądałeś pobieżnie…
Tak czy siak, ja się oczywiście nie zgadzam z krytyką. :D Do tej pory, a zdążyłam obejrzeć sporo sportówek, uważam Biegaczy za jedną z najdojrzalszych i ogólnie najlepszych serii w swoim gatunku, z pięknym przesłaniem i świetnymi bohaterami. W sumie tylko Bakuten i SK8 mi się bardziej podobało – nie, nie radzę oglądać, bo jeśli to anime uznałeś „dla dzieci”, to tamte tym bardziej ci nie podejdą. :D