x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: stanowcze i zdecydowane "raczej nie"
Re: stanowcze i zdecydowane "raczej nie"
Odsyłam do jej komentarza poniżej!
Od siebie mogę dodać, że muzyka z tej serii zmiażdżyła mi cojones (chyba mogę użyć tego słowa, co nie?) i szczerze zachęciła mnie, żeby coś pokombinować z ludźmi z osiedla i stworzyć własny zespół – punkowy klimat to to, co lubię. Chyba czas przyodziać się w stare wdzianka, pojechać na koncert jakiegoś lokalnego zespołu i poczuć klimat.
Postaci były U‑RZE‑KA‑JĄ‑CE w swej budowie! Nigdy jeszcze nie widziałem tak 'czadowo' wystylizowanych osóbek w anime. No i muszę przyznać, że o ile żeńska część nie była jakaś super piękna (może poza Reirą), to płeć męska… Ouhhh… Jestem facetem i zabrzmi to trochę 'gay', ale patrząc na to, jak wyglądają Shin czy Yasu to szczerze zazdroszczę – a to przecież tylko drugoplanowi, animowani bohaterowie!
Waham się z oceną miedzy 8 a 9. W obu przypadkach nie czuję się, jakbym krzywdził twórców i nie mam poczucia winy. Prawdopodobnie wystawię 9, bo dawno nic mnie tak nie poruszyło pod 'muzycznym' względem. 10/10 nie dam, bo tak jak jolekp pisała, czuję pewne rozczarowanie i niedosyt po tym seansie, a i parę średnio‑dużych mankamentów bym znalazł, gdybym sobie przypomniał.
Re: pytanie totalnego laika
Re: pytanie totalnego laika
Re: stanowcze i zdecydowane "raczej nie"
Re: stanowcze i zdecydowane "raczej nie"
Re: stanowcze i zdecydowane "raczej nie"
Re: W końcu...
W końcu...
W ogóle dlaczego to się nazywa Sword Art Online? Znaczy się teraz już wiem, że na początku miała być TYLKO ta gra i nic więcej, ale stała się tak sławna, że twórcy są wręcz zmuszeni do pisania więcej. Ale to, co w tym sezonie widzieliśmy, widzimy i zobaczymy zarówno w niedalekiej jak i dalekiej przyszłości, z SAO ma tyle wspólnego co schab do piersi kurczaka – z obu robi się 'kotlet schabowy', tylko prawdziwy jest jeden… Wiec twórcy, dlaczego? Nie mogliście dać lepszej nazwy? Meh…
Re: Po 14 odcinku
Ale patrzmy na to z lepszej strony – teraz powinno być już tylko lepiej (oczywiście tylko w SAO2, bo jeżeli SAO3 wyjdzie, to będzie… emmm… słabe, po prostu słabe, tak jak cały świat Alicization).
Co do Twoich przemyśleń na temat tego, czy autorzy nas czymś pozytywnie zaskoczą, to nie liczyłbym na za wiele, bo trzymają się potwornie dokładnie nowelek. Polecam przeczytać LN i samemu się przekonać, a jak Ci się nie chce, to oto mini‑spoiler – kliknij: ukryte jeżeli liczysz na to, że powróci klimat z SAO, to mocno się zawiedziesz. Wszelkie wątki zostaną ucięte, poza Asuną, która i tak zostanie zmarginalizowana. Seria ze świata Alicization będzie czymś zupełnie nowym, w starym opakowaniu. Odgrzany kotlet, który w nędzny sposób będzie próbować udawać oryginał. Totalna klapa. Ciągnięte na siłę. W sumie, to nawet nie wiadomo kiedy to się skończy, a myślę, że nie prędko, bo przy tak powolnym tempie prowadzonym w realnym świecie, nowelka ta może być wydawana przez kolejne 3/4 lata, jeżeli nie wypalą kolejnego, bezsensownego świata. Oczywiście to tylko moje zdanie i nikt nie musi się zgadzać.
Czytając spoiler możesz pomyśleć, że następne arci są tragiczne, ale tak nie jest. Są dobre, w miarę trzymają poziom, ale porównując je do początku, na serio nie da się tego obrać w łagodniejsze słowa – mógłbym oczywiście użyć ocenzurowanych przekleństw, ale spora ilość tekstu byłaby *********.
No, to się rozpisałem :D Miłego oglądania 'kolibra' i różańca :)
Re: Mistrzostwo samo w sobie.
Gdyby Horace Wells też w trakcie swoich prac powiedział coś w stylu 'okej, to teraz sami sobie dokończcie moje badania', czy Ernst Boris Chain i Howard Walter Florey również powiedzieli 'dobra, dokończycie sami, prawda?' to wyrywanie zębów odbywałoby się bez znieczulenia, a choroby takie jak gruźlica, wąglik, kiła czy tężec dziesiątkowałby nadal populację ludzką. Dla mnie po prostu nie dokończenie historii jest GRZECHEM przeciw ludzkości! I tyle w temacie, nie przekona mnie nikt, że otwarte zakończenia są dobre, bo 'rozwijają naszą wyobraźnię, pozwalają nam bardziej się wczuć w sytuację bohaterów i dzięki nim każdy widz jest zadowolony, bo może zakończyć historię w sposób, jaki tylko sobie wyobrazi'. (<---- autentyczny cytat)
A tak na serio, to również uważam, że Kosaki bardziej pasuje do Raku, chociaż bądźmy szczerzy – dziewczyna raz się poddaje, a następnym razem działa, po czym znowu się poddaje. Dlatego pomimo tego, że preferuję Onodere, to wolałbym zobaczyć RxC, aniżeli RxK.
...tylko część serii była zachęcająca. Druga część była już na tyle nudna i przewidywalna, że w sumie zmuszałem się po trochu do dalszego oglądania. Jak już wspominałem, była to komedia z elementami dramatu/romansu. Ale właśnie tylko częściowo, bo im dalej w las, tym bardziej 'dramatycznie', poważnie i pseudo‑uczuciowo się robi.
W sumie, to moja ocena wahałaby się w okolicach 7‑8/10, bo wszystko (postaci, grafika, animacja, muzyka, pomysł na serię i trzymanie się go) było okej, gdyby nie jeden fakt, którego nienawidzę – kliknij: ukryte otwarte zakończenie.
Tak, dokładnie seria ta kliknij: ukryte nie rozwiązała głównego wątku, który tak naprawdę zniknął gdzieś w przytłaczających problemach bohaterów w ostatnich odcinkach. Był sobie klucz, kłódka, aż puf! Nie ma, kłódka zniszczona i cały wątek ucięty. Ale nie zapominajmy, że kłódeczka ta była tylko symboliczna – Ichijo miał do wyboru jedną z trzech (a tak naprawdę dwóch) dziewczyn. No i co? Którą wybrał? Hahaha, dobre pytanie, bo tego nie wiemy. NIE POTRAFIĘ ZDZIERŻYĆ TAKIEGO ZAKOŃCZENIA! Tylko wybitne produkcje, które trzymają w napięciu do samego końca, mogą sobie pozwolić na taką awangardę w postaci otwartego zakończenia, które może być ewentualnym mostem do kolejnej serii. Powtórzę się – tylko wybitne, trzymające w napięci do samego końca anime mogą tak się kończyć! Nisekoi nie jest taką produkcją i powinni inaczej to rozegrać, jeżeli chcieli pozostawić sobie drogę wolną do kolejnej serii. Strasznie mnie to zdenerwowało, dlatego obniżam moja ocenę do słabego 6/10. Może ją kiedyś zmienię, ale tylko wtedy, gdy kliknij: ukryte cała historia będzie rozwiązana!
PS Opinia ta nie ma na celu kształtować poglądu na temat tego anime u żadnej osoby – jest ona całkowicie subiektywna i tylko moja. Pozdrawiam :)