x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Odcinek 3: Głupie pytania, głupie odpowiedzi i armia kukieł
Re: Wyjątkowo slaby sezon
A tak w ogóle, to nie rozumiem narzekania na tą serię. Tu musi być jakiś głębszy sens. Musi. No kurde musi…
Re: Słabizna
Re: Huh?
Re: kilka rzeczy
Ni w ząb nie zrozumiałem o co biega w tym akapicie.
Re: Trala lala, all hail Yuu.
Tak więc, przeczytawszy te części, które obejmowałaby ew. kontynuacja stwierdzam, że wolę już, żeby na tym poprzestano. Również myślałem, że fajnie będzie znowu obejrzeć Ainza i spółkę w wersji animowanej, ale im dalej w las (albo w książke), tym ta ochota malała. Na ten moment jestem całkowicie przekonany, że jeden sezon starczy. O następny będę się obawiać (albo obawiał, nie wiem jak jest poprawnie).
Jeden z większych średniaków, jakie oglądałem, dlatego stawiam słabe, ale jednak 6/10. Perwersja do taniego dramatu przesądziła o wszystkim.
Jednak pomimo tego nie najlepszego (ale i nie najgorszego dodam) zakończenia, Gakkou Gurashi dostaje ode mnie 7/10. Wahałem się czy nie dać 8, ale no cóż… Argumenty za niższą oceną znajdują się powyżej. Seria spełniła moje oczekiwania, a muszę przyznać, że z sezonu zimowego relatywnie niewiele innych anime udało się to osiągnąć.
Obejrzenie tego tytułu nie będzie stratą czasu na 100%. No chyba, że jest się antyfanem cukierkowo‑moe środowiska z dramatem w tle. W takim wypadku może to jednak być strata.
kliknij: ukryte Okej, wiadomo, że Momonga skupiał się raczej na odgrywaniu swojej roli jako Pan Śmierci i większość jego umiejętności nakłada efekt 'instant death', ale moim skromnym zdaniem styl walki, który pokazał nam Momonga jest nie tylko nieefektowny, ale i nieefektywny. Nie wspomniano o tym w anime, ale Shalltear nie posiada typowego rodzaju odporności. Zazwyczaj to jest tak, że im więcej mamy defa/m.defa, tym więcej % obrażeń zablokujemy. W jej wypadku wszystko zależy od siły maga. To się jakoś ładnie nazywało, ale nie pamiętam już jak. Chodzi o to, że jest ona w stanie całkowicie zablokować czar 10 poziomu rzuconego przez słabego maga, ale w wypadku Momongi może całkowicie zablokować maksymalnie czar 1 poziomu. Oznacza to więc, że nasz czarodziej spokojnie mógł ją hojnie obdarowywać skillami 6‑7 poziomu, zużywając mniej many, a zadając sumarycznie podobne obrażenia (zakładając, że ta gra nie faworyzowała wysokopoziomowych graczy i tak jak w większości gier MMO, stosunek manacosts/dmg jest mniej więcej równy – choć czort go tam wie, co autor sobie wymyślił, pewno sam do końca nie wie jak miałoby to wyglądać).
Tak więc, podsumowując – mógł używać więcej słabszych spelli, wyglądałoby to IMO dynamiczniej, efektowniej, a dałoby podobny efekt. A skoro już o używaniu 'ostatecznego ciosu' mowa, a następnie 'ostateczniejszego', to właśnie tak wyglądała ta walka ;) Wpierw Astral Smite, później jeszcze lepszy Reality Slash (słabsza wersja jednego z najsilniejszych skilli w grze World Break – w ramach ciekawostki), aż na końcu wywalił z combem niszczącym wszystko kliknij: ukryte które użyje raz jeszcze swoją drogą.