x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Odcinek 11
Cóż, scharakteryzowałem to na podtsawie tego, w jakiej częstotliwości zostały wydane następne części, bo o ile pomiędzy tomem 1 a 2 jest prawie półtora toku przerwy, o tyle pomiędzy tomami 2 i 3 różnica nie wynosi nawet miesiąca. Stąd myślałem, że to typowa VN'ka.
Czy tylko mi się wydaje, czy Japończycy w anime próbują być ukazani za mniej inteligentny naród, niż w rzeczywistości są? Ta cała drama z solówką była tak niepotrzebna, że szok – masz jakieś pretensje, jakieś plotki wychodzą na wierzch, to udowadniasz swoją rację i oczyszczasz swoje imię, a nie chowasz się i udajesz, że nic się nie dzieje – dlaczego Reina, czy ta druga od samego początku tych plotek nie powiedziały, że chcą powtórki? Z jednej strony, skoro Reina jest taka pewna swoich umiejętności, to czego się boi (chyba, że coś jest na rzeczy)? Z drugiej strony, czy ta 'senpai' nie potrafi sama o siebie zadbać, tylko potrzebuje pomocy swojej 'kouhai'? Bo skoro tak, to nie zasługuje na partię solową, jak nie potrafi walczyć o coś, na czym jej zależy.
Taki tak samo, niby nauczyciel, a prędkość załapytania takich podstawowych spraw jest u niego zatrważająco niska. Prawdę powie, to się chwali, ale problemu rozwiązać nie umie w odpowiednim czasie. No ale czego ja się spodziewam, skoro ma być dramat, to będzie dramat, nie ważne jakimi środkami uzyskany.
kliknij: ukryte Kumiko x Reina x Taki???????? :O
Ta panna z kokardą jest z odcinka na odcinek coraz bardziej denerwująca.
Dlaczego tak ciężko znaleźć tą LN w Internecie?! Ja naprawdę jestem ciekawy tego, jak to się potoczy, w tym momencie nawet bardziej, niż byłem ciekaw pojedynku kliknij: ukryte Tadokoro x Souma vs Shinomiya‑senpai.
Re: Pochwała Głupoty
Nie byłym tego taki pewien. Taki Stalin na przykład. Zgaduję, że wpisany do takowego notesiku biedak umierał dokładnie na to, co posiadacz wpisał :P
Re: Pochwała Głupoty
Re: Pochwała Głupoty
Czuję się, jak po obejrzeniu najnowszego odcinka Naruto Shippuudena – oglądasz te wszystkie beznadziejne fillery, w końcu po półroku przychodzi kanon i po odliczeniu wszystkiego co zbędne zostaje Ci 10 (+-) 2 minuty samej akcji, gdy normalnie wychodzi około 18‑20 minut.
Tak samo z Nisekoi – w końcu pojawia się jakiś wątek nie epizodyczny, coś jest rozwijane dłużej, światełko w tunelu się pojawia, aż tu nagle dostajesz pół odcinka… A drugie pół wygląda, jak to anime przedstawione w Shirobako, co tak pogrążyło reżysera. No wypisz wymaluj brak pomysłu jak to zanimować, brak czasu i konieczność wstawienia 'tego czegoś'. Nie zdziwię się, jeśli za tydzień będzie to samo. Ale w sumie – co mnie to interesuje? Ja tam to porzucam, bo nowe dno zostało po tym 'odcinku' osiągnięte.
Nigdy nie myślałem, że dropnę serię praktycznie przed końcem sezonu, nawet Glasslip obejrzałem do końca. Ale po tym 8 czy tam 9 odcinku… Klimat Nisekoi zgubiony gdzieś daleeeeko, daleeeeko. A oglądawszy pierwszą połowę nie byłem pewien, czy dobre anime włączyłem. Chociaż raczej przewinąwszy, bo po około minucie się zorientowałem, że jest coś nie tak. No nic, drop i słaba ocena.
Nie wiem, nie rozumiem całkowicie polityki TNK. Wypuścili takie gnioty jak Kyoshiro to Towa, School Days, Akane‑iro ni Somaru Saka czy Busou Shinki Moon Angel. Udało im się stworzyć coś naprawdę dobrego – HSDxD i HSDxD New. I chyba nagle coś im się odwidziało, że przecież jak to? 'Taka seria dobrego anime? A jak się ludzie przyzwyczają? Matko Boska, ludzie przenajświętsi, toż to trzeba zepsuć! HSDxD BorN ma być takim samym gniotem jak większość naszych produkcji! Ma być ****** ale stabilnie!'~ ktoś odpowiadający za to, jak anime się potoczy. Że też twórca HSDxD pozwolił im na takie coś. Takie… bezczeszczenie swojego dzieła.
A idź pan w konopie. Drop dokonany i porzucone nadzieje na dobrą kontynuację. Ale chociaż Kyo‑Ani i Hibike! Euphonium nie zawodzą…
Co do samego anime – czułem tu mocną analogię do Naruto. Nie wiem – może sobie wmówiłem, może rzeczywiście tak jest, jednak wiem, że w każdym z bohaterów potrafiłem odnaleźć coś z mangi o blond‑dresie ( kliknij: ukryte szczególnie last boss – no czy on nie wyglądał jak Obito, gdy był Jinchuriki Juubiego? Oo). Szczerze, to chciałbym, żeby WŁAŚNIE tak wyglądał Naruto od poenwgo momentu. Więcej nawalanki, mniej pseudo‑psychologicznej gatki i używania Friend no Jutsu na każdym bez potrzeby. Jest dobry – zostawić. Jest zły – nie szukać na siłę w nim przyjaciela, tylko po prostu zabić. Tak, to mi się w tym anime najbardziej podobało. No, może po za postacią Gowthera – ludzie, jaki on był genialny! I ta moc! Głównie z jego powodu chcę przeczytać mangę ( kliknij: ukryte bo w końcu, to czym on jest?).
Osobiście polecam, nie ma co rozpisywać sie na temat kreski, muzyki, fabuł itp, itd. – to trzeba zobaczyć.
No i jak już wcześniej ludzie pisali – ta radość, gdy główyn bohater zamiast 'kolekcjonować siłę', to kolekcjonuję drużynę, bo i tak posiada wystarczająco mocy, żeby zniszczyć samodzielnie królestwo <3 Oughhhh, rozpływam się.
Re: Zawiodłam się - ODC. 5
[link]
I jeszcze te oczy 'nowego' Kyona… Ouhhhhh… Wygląda, jakby był po udarze, miał cukrzycę, czy inny guz mózgu…
Jednak ta 'niesztampowość' została przysłonięta tragicznymi postaciami. Pierwsze 3/4 odcinki są okej, ale po pojawieniu się tej małej, wszystko stało się takie jakieś… irytujące? No i sama postać Akiko – zabawna, ale muszę przyznać, że w większych porcjach nie do zniesienia. Oglądam to w 2015, więc po emisji w TV, także mam okazję pochłonąć całą serię na raz. I powiem szczerze, że się nie da. To tak, jakby ktoś upiekł wielki, urodzinowy (a może nawet weselny) tort i chciał go zjeść na raz. No nie da się. Poziom 'onii‑chowania' jest tak wielki, że aż do porzygu. Przytłacza on całkowicie inne postaci, które pomimo tego, że dostają swój czas, zaraz zostają zepchnięte przez gadkę panny z brocom.
Co do oprawy, to muzyka jest… cóż, nie każdy lubi j‑pop, szczególnie ten niskich lotów, jeden z bardziej kiczowatych – ja się zaliczam do tej grupy i nie podobał mi się sountrack. Natomiast grafia – tu można powiedzieć o wiele więcej ciepłych słów, bo to była chyba jedyna rzecz, która mnie utrzymałą przy tym tworze przez tak długi czas. Szczególnie postaci Nasuhary – no istny majstersztyk!
Nie będę oceniał, bo uważam, że stawianie oceny po obejrzanej połowie serii jest trochę nie fair, więc po prostu dropuję. MOOOŻE kiedyś dokończę, ale póki co, tak irytująca młodsza siostrzyczka tak mnie wykończyła, że nie dość, że wezmę się za to dalej (pewnie) najbliżej za półroku, to jeszczę nie chwycę nic ecchi/harem przez najbliższe 2/3 miesiące…