Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Komentarze

Klemens

  • Avatar
    Klemens 23.12.2014 11:04
    Komentarz do recenzji "Akame ga Kill!"
    No i zapomniałbym dodać – jednak stwierdzam, że oba openingi są genialne, jednak z naciskiem na pierwszy.
  • Avatar
    Klemens 23.12.2014 09:47
    Komentarz do recenzji "Inou Battle wa Nichijou-kei no Naka de"
    Dzięki :)
  • Avatar
    A
    Klemens 22.12.2014 22:05
    Komentarz do recenzji "Akame ga Kill!"
    Nie będę się tu rozpisywać na temat kreski, muzyki i fabuły, bo to nie ważne w wypadku tego anime.

    Miałem nosa do tego, żeby przerwać oglądanie po walce w kanionie i  kliknij: ukryte , bo zdaje mi się, że podczas oglądania z tygodnia na tydzień coraz to nowszych porcji ciepłego g*****, które serwowali nam twórcy, denerwowałbym się nieziemsko. A tak, popijając zacnego grzańca w dzisiejsze ponure, deszczowe, wietrzne popołudnie udało mi się to obejrzeć bez większych ekscesów, łącznie z ostatnim odcinkiem. Jedyne co, to na sam koniec tylko westchnąłem i zaraz po tym włączyłem inną serię.

    Moja reakcja chyba podsumowała co o tym wszystkim sądzę. Miało wyjść 'anime roku', a dostaliśmy co? Porażkę roku? Aż ciężko nie użyć tych słów myśląc o tym tytule. Niektórzy mówią, że to wina twórców, że się przeliczyli i źle oszacowali popularność tej serii, ale ja dodałbym jeszcze jednego winowajce – Internet. Dokładnie, gdyby nie sami użytkownicy Interneru, którzy zamiast kupić tą mangę w sklepie, tylko wpisali w Google 'Akame ga KILL! manga', to ta seria trwałaby nadal. Fakt, kończy się, ale materiału jeszcze na 12 odcinków byłoby jak nic. Dlatego już nie zrzucajmy winy na twórców, że zrobili jak zrobili, ale pomyślmy nad naszym zachowaniem i wkładem do upadku tej serii (mnie w to wliczając).
    Oczywiście to nie zmienia faktu, że pół roku poszło do lasu się…, pieniądze przepadły, a twórcy choćby z grzeczności mogli pociągnąć wątki tak jak jest w mandze i dać na końcu info 'sorry, nie mamy już kasy, bo nie kupujecie mangi, kontynuacji nie będzie, idźcie se przeczytać w necie, najlepiej od początku, żeby sobie wszystko przypomnień', czy coś w tym stylu.

    Co do samego powiązania manga­‑anime, to żałuje bardzo, że nie pociągnęli tego tak, jak powinno być w mandze, bo wkurza mnie, gdy wątki miłosne są ucinane ( kliknij: ukryte ), a całość kończy się  kliknij: ukryte .

    Podsumowując, nie mam większych odczuć co do Akame ga KILL!, choć krztyna smutku i swego rodzaju niedosytu we mnie siedzi. Smutek, bo nadal nie umiem się pogodzić ze  kliknij: ukryte  i  kliknij: ukryte , a niedosyt to wiadomo. 6/10, ani więcej, ani mniej się nie należy.

    PS Wróżę Nanatsu no Taizai taką samą przyszłość, więc porzuciłem zawczasu :)
  • Avatar
    A
    Klemens 22.12.2014 21:18
    Komentarz do recenzji "Inou Battle wa Nichijou-kei no Naka de"
    Może mnie ktoś oświecić, czy to już koniec? Znaczy się koniec historii? Więcej nie będzie? Pierwowzór się na tym skończył? Bo jeżeli tak, to czuję straaaAAAaaaAAAaaaAAAszny niedosyt i myślę, że nie wszystkie wątki zostały rozwiązane w 100%  kliknij: ukryte  i to mnie tak bardzo denerwuje, że aż mi smutno.
    Kurde, serio, jeden z lepszych odmóżdżaczy jaki widziałem i najlepszy w tym sezonie moim zdaniem. Naprawdę podobało mi się to anime, aż jestem w szoku, bo myślałem, że po 2/3 odcinkach porzucę to jak większość produkcji z tego sezonu. Będzie mi go, kurde, brakowało ;_;
    Daj ktoś cynk, jeśli wie coś na temat pierwowzoru i czy to na poważnie koniec całej historii.

    PS Wiem, Google nie boli, ale jestem leniem i zaraz po napisaniu tego komentarza idę oglądać dalej, bo czasu teraz jest trochę, to trzeba ponadrabiać ;x
  • Avatar
    A
    Klemens 22.12.2014 20:39
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Kajitsu"
    Dobra, ja wiem, że kobieta zmienną jest, a że mam je aż dwie w obu awatarach, to mogę często zmieniać zdanie, chyba…
    Myślałem, że arc z Amane zrobią tak samo jak resztę, czyli 'na odwal', jednak wyszło (a raczej wychodzi) genialnie. Nie myślałem, że pokażą całą historię z wypadku. To tak mocno podboostowało ocenę tego anime, że gdyby nie tragicznie wykonana Sachi i Makina (no i po trochu Michiru) to dałbym z czystym sumieniem 9/10. A tak będzie 6/10.
  • Avatar
    Klemens 22.12.2014 19:21
    Komentarz do recenzji "Hidan no Aria"
    A tak się nakręciłem, że w końcu znajdę porządny, sezonowy odmóżdżacz :/
  • Avatar
    A
    Klemens 22.12.2014 16:42
    Komentarz do recenzji "Hidan no Aria"
    Hahahaha, no nie wierzę, ma wyjść drugi sezon tego czegoś! xDDD Padłem.
  • Avatar
    A
    Klemens 22.12.2014 16:40
    Komentarz do recenzji "Black Bullet"
    Nie ocenię, czekam na kolejny sezon (o ile wyjdzie), bo póki co tragedia. Jak to miało we mnie wzbudzić jakieś emocje, to niestety, ale więcej emocji wydusi ze mnie średniej trudności zadanie z matematyki, aniżeli to anime. Czytałem co nieco i może się okazać, że w połączeniu z dalszą częścią historii może być zacnie utworzone anime, lecz nie jako pojedyncze serie, ale jako całość.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    Klemens 22.12.2014 16:02
    Komentarz do recenzji "Ookamikakushi"
    Jestem totalnie zażenowany tą serią. Z jednej strony nie przedstawia ona żadnej ciekawej historii, z drugiej – pod względem artystycznym – również nie powala, z trzeciej – bohaterowie – nijacy, klimatu zero. Całkowicie nieudany klon Higurashi. AIC ma przecież na koncie sporo udanych romanso­‑komedii, choćby te, które pamiętam, czyli Ah My Goddness!, Nyan Koi! czy Heaven's Lost Property. Dlaczego tego też nie zrobili w tym kierunku, tylko wywalili z jakimś pseudo horrorem? Gdyby to był kolejny, zwykły, słodki romans, okraszony znaczną ilością żałośnie wykonanych komediowych wątków, łyknąłbym to jak ryba haczyk ze świeżym robakiem – od, dla odmóżdżenia przed świętami. Ale to, co zobaczyłem, nie… Ta zniewaga krwi wymaga…
    Jednak patrząc na moją ocenę, która wynosi 5/10, można wywnioskować, że coś w tym było i mi się podobało. Sam do momentu przeczytania komentarzy nie miałem pojęcia, dlaczego stawiając niższą ocenę czułem, że sumienie mnie gryzie, ale Nemezis chyba mi to wyjaśnił:
    „trzeba czasem sięgnąć po to co najgorsze, żeby docenić to dobre”.

    Polecam tylko tym, którzy tej powyższej mądrości nie przyswoili, oraz tym, którym naprawdę się nudzi i mają za dużo czasu.
  • Avatar
    Klemens 21.12.2014 00:49
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online II"
    Mógłbyś rozwinąć swoją myśl? Dlaczego tak uważasz? Nie żebym atakował, bo dla mnie tu 2. miejsce (zaraz po SAO), po prostu ciekawi mnie, co wpłynęło na taką ocenę.
  • Avatar
    A
    Klemens 21.12.2014 00:48
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online II"
    Pomimo tego, że również w stosunku do tej serii moje zachowanie może wskazywać na tzw. 'fanbojostwo', to jak większość osób muszę przyznać, że seria średnia. GGO zaniżyło poziom tragicznie, a i Excalibur nie wybił się jakoś super, chociaż jego ocenę podbiło to, że w końcu po tym całym strzelankowym świecie powrócił klimat fantasy. Dopiero w MR poczułem w 90% klimat pierwszej części, chociaż to nadal nie było to. Będąc całkowicie obiektywnym musiałbym dać 5/10, lecz serce mi pęknie, jeżeli to zrobię, temu dam najniższą możliwą i akceptowalną przeze mnie ocenę – 8/10.
    Nie oczekiwałem sporo, bo wiedziałem, że w końcu dojdzie do tego, że zobaczymy GGO, lecz nadal pomimo niskich oczekiwań, zawiodłem się lekko.
    Teraz pozostaje nam czekać na wyniki sprzedaży DVD/BluRay i gadżetów (które mam nadzieję podwyższą ogólny zarobek) oraz z nadzieją patrzeć na możliwość wyjścia świata Alicization – może nie jest to najlepsza opowieść, ale na 100% ciekawsza niż GGO czy Excalibur.
  • Avatar
    Klemens 19.12.2014 15:51
    Komentarz do recenzji "Goong"
    No to chibi właśnie :P
  • Avatar
    Klemens 19.12.2014 14:35
    Komentarz do recenzji "Goong"
    Masz na myśli chibi?
  • Klemens 18.12.2014 00:07:45 - komentarz usunięto
  • Avatar
    Klemens 17.12.2014 23:09
    Komentarz do recenzji "Daitoshokan no Hitsujikai"
    Powiem tak – czy to taki rodzynek? To będzie coś jak z Nozakim i Barakamonem – albo to lubisz, albo nie. To nie jest jakiś tasiemiec, żeby z początku się zaczynał dobrze, pogrążasz się w niego, a z upływem czasu staje się jakimś syfem i oglądasz tylko z przyzwyczajenia. Poziomy jakiegoś wielkiego też nie ma – bądźmy szczerzy, NANA to nie jest. Nie obiecuję wiele tym razem, żebyś się nie zawiodła, ale osobiście polecam, bo mnie się spodobało i myślę, że sporej grupie ludzi spoza fandomu romansu/haremu przypadnie on do gustu.
  • Avatar
    A
    Klemens 17.12.2014 22:14
    Komentarz do recenzji "Daitoshokan no Hitsujikai"
    Nic dodać, nic ująć. Logiczne, z w miarę śmiesznymi gagami, ecchi, harem, NORMALNY główny bohater, który umie radzić sobie z dziewczętami, które bagatela nie są już takie 'nowoczesne' jak bohater – ot, typowe bohaterki tego typu produkcji. Nie wiem skąd ten wysyp porządnych, zdrowych bohaterów, ale podoba mi się, w końcu jakieś oderwanie od tych wszystkich pseudo­‑śmiesznych typków, co na samą myśl o byciu sam na sam z jakąś dziewczyną dostają krwotoku z nosa i mdleją. Chociaż i to się kiedyś znudzi i powrócimy do punktu wyjścia.
    Jeszcze co do samej serii, to jest ona po prostu fajna. Nienawidzę używać tego słowa, bo jest strasznie ogólnikowe, ale nie umiem tego inaczej opisać. Lekkie, z momentami trochę 'cięższego' kalibru (w porównaniu do reszty oczywiście) i w miarę normalne. Bohater nie nadużywa mocy, a przedmiot przewodni, jakim jest książka jest pociągnięty przez całą serię i logicznie nawiązuje do całości (nie to co w pewnej serii, która stawiała na szkło, ale poszła w zupełnie innym kierunku, jak ona się nazywała…).
    Bomba, po prostu dla mnie bomba. Jedna z czterech serii, które do końca obejrzę w tym sezonie i nie będę się do tego w żaden sposób zmuszać. Takie 'cosie' powinny być 1­‑2 na sezon, bo często mi czegoś takiego brakuje do oglądania – lekkiego, bez większych zobowiązań i przyjemnego. Jak nie skopią ostatniego odcinka (co się nie zapowiada) to wyczuwam solidną ocenę.
    A co do fanów – czemu jest ich tak mało? Nie wiem, nie mam pojęcia.
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 22:52
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Akurat człowiek człowiekowi nie równy, ale w to nie będziemy się ciągać, bo coś czuję, że to nienajlepszy pomysł.
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 21:02
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Podpisuję się pod komentarzem Orihimci! Jak coś takiego znajdziesz i mi podasz, to przy okazji podaj adres, to poślę Ci kratę browca, albo paczkę z czekoladą, w zależności co wolisz!
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 20:40
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Wspaniały przykład w Justinem Bieberem… Są pewne kwestie, w które nie należy wplątywać swoich odczuć – jedną z takich rzeczy jest muzyka, bo jedną stroną jest jej ocena emocjonalna, a drugą ocena do całokształtu dzieła filmowego/serialu/anime/teledysku i wielu, wielu innych. W recenzji zawarcie tego pierwszego nie jest zbyt dobrym pomysłem. Rozmawiałem z wieloma osobami ze środowiska w którym przebywam i pracuję – osoby te widziały Clannad (fakt faktem, że część z nich do tego zmusiłem, co może mieć wpływ na ocenę) i niezależnie od ich oceny (które w większości były o wiele negatywniejsze niż moja) zawsze słyszałem same superlatywy co do muzyki i tego, w jaki sposób nawiązuje do treści.

    tl;dr – Średnio mnie interesuje, jakie jest jego zdanie i czy u się podobała, w recenzji powinien powiedzieć jak jest, a nie jak on uważa. A jak się nie zna, to niech nie gada bzdur. I tak, skoro chce pisać recenzje, to powinien chociaż zrobić mały reasearch dotyczący podstawowych kwestii, żeby choć odrobinę powiedzieć, że się na tym zna. To co napisze będą czytać ludzie i to często tacy, którzy się na czymś znają. Owszem, po małej sprzeczce doszedłem do wniosku, że prawidłowa recenzja powinna zawierać pewne elementy oceny subiektywnej, lecz powinny być one wplątane w treść w sposób umiejętny, a nie tak jak tutaj, wszystko jest wywalone jak na tacy – uważam to, uważam tamto.
    Widocznie nie tylko Ty pójdziesz porozmawiać ze ścianą, bo naprawdę, ręce mi już opadają…
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 18:54
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Gadasz bzdury. Jeżeli autor już coś napisał, to niech trzyma się ocen takich, jakich powinien. Każda ocena ma swój opis i nie na darmo został on zrobiony. 5 wyraźnie wskazuje na to, że 'tytuł nie rozczaruje, ale większych emocji też nie wzbudzi', a wnioskując po słowach recenzenta, mianowicie
    Clannad to nieudana próba wyciśnięcia łez przez powtarzalne schematy szkolnego haremu. Na tytuł złapią się nowi widzowie lub fani gatunku.
    to ocena 3 idealnie tu pasuje. Tak więc ponowie pytanie. Skąd te dwa oczka wyżej?
    Dodatkowo nie mów mi tu o jakichś argumentach, bo autor jedynie wyraził swoją opinię, że mu się nie podobało, streścił część wątków i w sumie to tyle. Gdzie tu masz jakąś argumentację? Jedynie w przedostatnim akapicie jest jakiś zalążek argumentów opowiadający się za taką, a nie inną oceną.

    Dodam tylko od siebie, poza tematem, że mówienie, że
    muzyka nie komponowała się z wydarzeniami na ekranie. Ani nie potęgowała uczuć, ani nie wnosiła nic od siebie. Przez całą serię była tylko przyjemnymi dźwiękami płynącymi w tle,
    jak uważa autor to stek bzdur, bo wpasowała się swoją lekką kompozycją z nutą tragizmu idealnie w treść anime. Była taka, jak ta seria – delikatna z początku, tajemnicza, lekko dezorientująca, po czym następował motyw wzniosły, następnie smutny i ponownie wzniosły ze szczyptą nadziei w temacie. Takty są rozpisane bardzo zmyślnie, instrumenty dobrane z głową, a tekst dosłownie pokazuje jaki jest przekaz tego anime. A pisząc, że muzyka nie potęgowała uczuć, autor kompletnie się skompromitował i pokazał, jakim jest ignorantem na muzykę – jeśli ta perkusja i pianino, które tu występują nie potęgują uczuć związanych z anime, to ja nie wiem co musiałbym zagrać lub jaki instrument dodać, żeby jakieś uczucia wzbudzić w autorze. Jedynie widzę tutaj jakiś flet, ale tylko fragmentami i rozpisany na małą ilość taktów, bo wprowadziłby za dużo dramatyzmu, a co za dużo to nie zdrowo. I tak, jestem ekspertem, zajmuję się muzyką w poważniejszy sposób już od ładnych 5 lat i wiem co mówię. Widać, że autor zna się na tym jak ja na grafice czy historii. Kolejny dowód na to, że została tutaj tylko wyrażona opinia, a nie chłodne spojrzenie na to, jak jest w rzeczywistości.
    Nie będę drążyć dalej tej dyskusji, bo zdenerwowałem się po przytoczeniu tego fragmentu tekstu o muzyce, więc mogę się stać nieprzyjemny, a nie chciałbym nikogo niepotrzebnie obrażać, czy wywoływać shitstormu.
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 17:53
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Dokładnie, bez obejrzenia Aftera nie można mówić, że odkryło się sens – oczywiście to również tylko moja opinia.
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 17:51
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Doszedłem z użytkowniczką jolekp do tych wniosków, więc masz już moją odpowiedź :)
    A co do drugiej części – ja natomiast oglądałem, a nawet więcej, grałem w grę. I o ile mogę się zgodzić, na 7/10 dla tej części, to nie dla całości, a że nie da się tego traktować osobno, to ocena samego Clannad jest nieuzasadniona. Wiem, skomplikowane, ale tak już jest. Bez obejrzenia After Story nie można oceniać tego anime i tyle. kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 16:04
    Re: Przedsionek piekła.
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Madaren napisał(a):
    Niewątpliwie do sukcesu serii pierwszej przyczyniła się seria druga – Clannad After Story, ponieważ sam Clannad (przynajmniej w moim odczuciu) stanowił jedynie preludium dla drugiego tytułu.

    Idealne podsumowanie Clannad. Dla mnie ocenianie pojedynczych części to grzech cięższy niż zabójstwo. Tą serię trzeba traktować jako całość i tyle. Tutaj można co najwyżej mówić o grafice, muzyce itp, ale fabułę powinno się traktować jako całość, bo to tak, jakby ocenić grę za połowę fabuły. Nie da się, nie można i tyle. Clannad i Clannad After Story tworzą nierozłączalną całość i ocena pojedynczych części od względem fabularnym nie ma kompletnie sensu.
  • Avatar
    Klemens 9.12.2014 15:00
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    No dokładnie, mówienie, że Clannad jest anime powielającym schematy to tak, jakby powiedzieć, że Lamborghini Miura powielał inne super samochody… Owszem, były wcześniej Ferrari, ale to właśnie Miura jest tą legendą, na której wszyscy inni się wzorowali, a nie odwrotnie. Mnie to w tych wypocinach najbardziej drażni…
  • Avatar
    R
    Klemens 9.12.2014 14:28
    Komentarz do recenzji "Clannad"
    Ogółem to piąty raz piszę już komentarz tak, żeby nie obrazić w żaden sposób autora tej 'recenzji', jednak dochodzę do wniosku, że dam sobie spokój i po prostu powiem, że opinie osób poniżej są tym, co mam na myśli. Co do osobistych odczuć, to nie będę się czepiać, bo są gusty i guściki, ale gdyby nie to, zjechałbym to streszczenie jak…
    Nie chcę pouczać moderacji, jednak moim zdaniem takie coś nie powinno przejść. Ale to tylko moje zdanie, z resztą co ja będę gadać, sam nie napisałbym tekstu do tego anime, bo ma dla mnie zbytnie znaczenie sentymentalne.

    No i bardzo podoba mi się stwierdzenie
    Weterani anime wielokrotnie widzieli podobne sceny i to w lepszym wykonaniu
    ciekawe kim dla Ciebie jest weteran :)

    Nie pozdrawiam.