x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Miałem nosa do tego, żeby przerwać oglądanie po walce w kanionie i kliknij: ukryte śmierci Chealse, bo zdaje mi się, że podczas oglądania z tygodnia na tydzień coraz to nowszych porcji ciepłego g*****, które serwowali nam twórcy, denerwowałbym się nieziemsko. A tak, popijając zacnego grzańca w dzisiejsze ponure, deszczowe, wietrzne popołudnie udało mi się to obejrzeć bez większych ekscesów, łącznie z ostatnim odcinkiem. Jedyne co, to na sam koniec tylko westchnąłem i zaraz po tym włączyłem inną serię.
Moja reakcja chyba podsumowała co o tym wszystkim sądzę. Miało wyjść 'anime roku', a dostaliśmy co? Porażkę roku? Aż ciężko nie użyć tych słów myśląc o tym tytule. Niektórzy mówią, że to wina twórców, że się przeliczyli i źle oszacowali popularność tej serii, ale ja dodałbym jeszcze jednego winowajce – Internet. Dokładnie, gdyby nie sami użytkownicy Interneru, którzy zamiast kupić tą mangę w sklepie, tylko wpisali w Google 'Akame ga KILL! manga', to ta seria trwałaby nadal. Fakt, kończy się, ale materiału jeszcze na 12 odcinków byłoby jak nic. Dlatego już nie zrzucajmy winy na twórców, że zrobili jak zrobili, ale pomyślmy nad naszym zachowaniem i wkładem do upadku tej serii (mnie w to wliczając).
Oczywiście to nie zmienia faktu, że pół roku poszło do lasu się…, pieniądze przepadły, a twórcy choćby z grzeczności mogli pociągnąć wątki tak jak jest w mandze i dać na końcu info 'sorry, nie mamy już kasy, bo nie kupujecie mangi, kontynuacji nie będzie, idźcie se przeczytać w necie, najlepiej od początku, żeby sobie wszystko przypomnień', czy coś w tym stylu.
Co do samego powiązania manga‑anime, to żałuje bardzo, że nie pociągnęli tego tak, jak powinno być w mandze, bo wkurza mnie, gdy wątki miłosne są ucinane ( kliknij: ukryte tak, chodzi mi o Tatsumiego i Mine), a całość kończy się kliknij: ukryte super walką, gdzie prawie wszyscy zaliczają zgon.
Podsumowując, nie mam większych odczuć co do Akame ga KILL!, choć krztyna smutku i swego rodzaju niedosytu we mnie siedzi. Smutek, bo nadal nie umiem się pogodzić ze kliknij: ukryte śmiercią Chealse i kliknij: ukryte nie rozwiniętu wątku miłosnego Mine z Tatsumim, a niedosyt to wiadomo. 6/10, ani więcej, ani mniej się nie należy.
PS Wróżę Nanatsu no Taizai taką samą przyszłość, więc porzuciłem zawczasu :)
Kurde, serio, jeden z lepszych odmóżdżaczy jaki widziałem i najlepszy w tym sezonie moim zdaniem. Naprawdę podobało mi się to anime, aż jestem w szoku, bo myślałem, że po 2/3 odcinkach porzucę to jak większość produkcji z tego sezonu. Będzie mi go, kurde, brakowało ;_;
Daj ktoś cynk, jeśli wie coś na temat pierwowzoru i czy to na poważnie koniec całej historii.
PS Wiem, Google nie boli, ale jestem leniem i zaraz po napisaniu tego komentarza idę oglądać dalej, bo czasu teraz jest trochę, to trzeba ponadrabiać ;x
Myślałem, że arc z Amane zrobią tak samo jak resztę, czyli 'na odwal', jednak wyszło (a raczej wychodzi) genialnie. Nie myślałem, że pokażą całą historię z wypadku. To tak mocno podboostowało ocenę tego anime, że gdyby nie tragicznie wykonana Sachi i Makina (no i po trochu Michiru) to dałbym z czystym sumieniem 9/10. A tak będzie 6/10.
Jednak patrząc na moją ocenę, która wynosi 5/10, można wywnioskować, że coś w tym było i mi się podobało. Sam do momentu przeczytania komentarzy nie miałem pojęcia, dlaczego stawiając niższą ocenę czułem, że sumienie mnie gryzie, ale Nemezis chyba mi to wyjaśnił:
Polecam tylko tym, którzy tej powyższej mądrości nie przyswoili, oraz tym, którym naprawdę się nudzi i mają za dużo czasu.
Nie oczekiwałem sporo, bo wiedziałem, że w końcu dojdzie do tego, że zobaczymy GGO, lecz nadal pomimo niskich oczekiwań, zawiodłem się lekko.
Teraz pozostaje nam czekać na wyniki sprzedaży DVD/BluRay i gadżetów (które mam nadzieję podwyższą ogólny zarobek) oraz z nadzieją patrzeć na możliwość wyjścia świata Alicization – może nie jest to najlepsza opowieść, ale na 100% ciekawsza niż GGO czy Excalibur.
Jeszcze co do samej serii, to jest ona po prostu fajna. Nienawidzę używać tego słowa, bo jest strasznie ogólnikowe, ale nie umiem tego inaczej opisać. Lekkie, z momentami trochę 'cięższego' kalibru (w porównaniu do reszty oczywiście) i w miarę normalne. Bohater nie nadużywa mocy, a przedmiot przewodni, jakim jest książka jest pociągnięty przez całą serię i logicznie nawiązuje do całości (nie to co w pewnej serii, która stawiała na szkło, ale poszła w zupełnie innym kierunku, jak ona się nazywała…).
Bomba, po prostu dla mnie bomba. Jedna z czterech serii, które do końca obejrzę w tym sezonie i nie będę się do tego w żaden sposób zmuszać. Takie 'cosie' powinny być 1‑2 na sezon, bo często mi czegoś takiego brakuje do oglądania – lekkiego, bez większych zobowiązań i przyjemnego. Jak nie skopią ostatniego odcinka (co się nie zapowiada) to wyczuwam solidną ocenę.
A co do fanów – czemu jest ich tak mało? Nie wiem, nie mam pojęcia.
tl;dr – Średnio mnie interesuje, jakie jest jego zdanie i czy u się podobała, w recenzji powinien powiedzieć jak jest, a nie jak on uważa. A jak się nie zna, to niech nie gada bzdur. I tak, skoro chce pisać recenzje, to powinien chociaż zrobić mały reasearch dotyczący podstawowych kwestii, żeby choć odrobinę powiedzieć, że się na tym zna. To co napisze będą czytać ludzie i to często tacy, którzy się na czymś znają. Owszem, po małej sprzeczce doszedłem do wniosku, że prawidłowa recenzja powinna zawierać pewne elementy oceny subiektywnej, lecz powinny być one wplątane w treść w sposób umiejętny, a nie tak jak tutaj, wszystko jest wywalone jak na tacy – uważam to, uważam tamto.
Widocznie nie tylko Ty pójdziesz porozmawiać ze ścianą, bo naprawdę, ręce mi już opadają…
Dodatkowo nie mów mi tu o jakichś argumentach, bo autor jedynie wyraził swoją opinię, że mu się nie podobało, streścił część wątków i w sumie to tyle. Gdzie tu masz jakąś argumentację? Jedynie w przedostatnim akapicie jest jakiś zalążek argumentów opowiadający się za taką, a nie inną oceną.
Dodam tylko od siebie, poza tematem, że mówienie, że jak uważa autor to stek bzdur, bo wpasowała się swoją lekką kompozycją z nutą tragizmu idealnie w treść anime. Była taka, jak ta seria – delikatna z początku, tajemnicza, lekko dezorientująca, po czym następował motyw wzniosły, następnie smutny i ponownie wzniosły ze szczyptą nadziei w temacie. Takty są rozpisane bardzo zmyślnie, instrumenty dobrane z głową, a tekst dosłownie pokazuje jaki jest przekaz tego anime. A pisząc, że muzyka nie potęgowała uczuć, autor kompletnie się skompromitował i pokazał, jakim jest ignorantem na muzykę – jeśli ta perkusja i pianino, które tu występują nie potęgują uczuć związanych z anime, to ja nie wiem co musiałbym zagrać lub jaki instrument dodać, żeby jakieś uczucia wzbudzić w autorze. Jedynie widzę tutaj jakiś flet, ale tylko fragmentami i rozpisany na małą ilość taktów, bo wprowadziłby za dużo dramatyzmu, a co za dużo to nie zdrowo. I tak, jestem ekspertem, zajmuję się muzyką w poważniejszy sposób już od ładnych 5 lat i wiem co mówię. Widać, że autor zna się na tym jak ja na grafice czy historii. Kolejny dowód na to, że została tutaj tylko wyrażona opinia, a nie chłodne spojrzenie na to, jak jest w rzeczywistości.
Nie będę drążyć dalej tej dyskusji, bo zdenerwowałem się po przytoczeniu tego fragmentu tekstu o muzyce, więc mogę się stać nieprzyjemny, a nie chciałbym nikogo niepotrzebnie obrażać, czy wywoływać shitstormu.
A co do drugiej części – ja natomiast oglądałem, a nawet więcej, grałem w grę. I o ile mogę się zgodzić, na 7/10 dla tej części, to nie dla całości, a że nie da się tego traktować osobno, to ocena samego Clannad jest nieuzasadniona. Wiem, skomplikowane, ale tak już jest. Bez obejrzenia After Story nie można oceniać tego anime i tyle. kliknij: ukryte Już nie wspominając o tym, o czym Xaven wspomniał, że recenzja jest napisana, jakby ocena była max. 3/10, a ocena jest o 2 oczka wyżej, tak więc taki sposób na przypodobanie się rozjuszonej publiczności nie przejdzie.
Re: Przedsionek piekła.
Idealne podsumowanie Clannad. Dla mnie ocenianie pojedynczych części to grzech cięższy niż zabójstwo. Tą serię trzeba traktować jako całość i tyle. Tutaj można co najwyżej mówić o grafice, muzyce itp, ale fabułę powinno się traktować jako całość, bo to tak, jakby ocenić grę za połowę fabuły. Nie da się, nie można i tyle. Clannad i Clannad After Story tworzą nierozłączalną całość i ocena pojedynczych części od względem fabularnym nie ma kompletnie sensu.
Nie chcę pouczać moderacji, jednak moim zdaniem takie coś nie powinno przejść. Ale to tylko moje zdanie, z resztą co ja będę gadać, sam nie napisałbym tekstu do tego anime, bo ma dla mnie zbytnie znaczenie sentymentalne.
No i bardzo podoba mi się stwierdzenie ciekawe kim dla Ciebie jest weteran :)
Nie pozdrawiam.