x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
A co do zachowań tłumu – nie będę się rozpisywać, ale serio – da się wywnioskować, czy będąc ofiarą jakiegoś niemiłego zdarzenia można tych randomków wykorzystać na swoją korzyść, czy nie.
A ja byłem (no, może nie w wypadku molestowania, ale sytuacja podobna) i jest to proste. Jeżeli szanujesz siebie, jako człowieka, to nie będziesz miał żadnego problemu z tym, żeby stanąć w swojej obronie.
I nie, nie pozostaniesz sam w tej sytuacji – tłum, nawet nie reagując na nic, będzie wywierał wystarczający nacisk na osobę, która Ciebie atakuje/molestuje/cokolwiek Ci tam robi. Możesz sobie pomyśleć, że tłum to obusieczny miecz i moje słowa o sile tłumu potwierdzają tylko to, że może on zarówno pomóc jak i sparaliżować, ALE! Powiem to jeszcze raz – jeżeli szanujesz siebie, jako człowieka, to tłum Ciebie nie sparaliżuje, bo stajesz w obronie swojego człowieczeństwa. Bronisz swoich praw, swojej moralności, swoich przekonań – po prostu bronisz siebie. Natomiast osoba 'atakująca' już od samego początku jest na przegranej pozycji, bo wie, że to co robi, jest społecznie nieakceptowalne i często sprzeczne z jej własną moralnością. Taka osoba już samym czynem porzuca swoje człowieczeństwo i staje się podatna na działanie tłumu. Bo to nas odróżnia od zwierząt, że potrafimy określić co jest dobre, a co jest złe i potrafimy powstrzymać egoistyczne zapędy.
Podsumowując – jeżeli Twoje życie jest dla Ciebie czymś więcej niż 'wstać, nażreć się, spać, powtarzać do usranej śmierci' to nie będziesz miał żadnego problemu, żeby starać bronić się w każdej sytuacji. Natomiast jeżeli jest odwrotnie, to radziłbym się zastanowić nad sensem swojego istnienia – i tego właśnie nie rozumiem. Jak można patrzeć na swoje życie jak na coś bezwartościowego, bez większego celu? Dlaczego tacy ludzie siebie nie szanują?
I nie mówię tu o Tobie, czy o kimkolwiek konkretnym – mówię tu bezpośrednio o samym problemie związanym z tym zagadnieniem.
A o społecznym przyzwoleniu na takie rzeczy nie będę się już nawet wypowiadać, bo jak to powiedział pewien znany pan o robaczanym nazwisku 'szkoda szczępić ryja'.
Średni przykład, bo kompletnie rozumiem o co chodzi w tym adorowaniu. Jednak nadal kompletnie – tym razem nie rozumiem – takiego zachowania jak pokazano na początku odcinka.
Mniej więcej tak to sobie wyobrażam. Z jednej strony nie oskarżasz go o to, że robi to specjalnie, a z drugiej dajesz do zrozumienia, że jeszcze chwila, a zarobi kosę w żebra. Domyślam się, że w takiej chwili spokój ciężko zachować, ale panika i strach też nic nie pomogą. Z resztą, psychika tłumu jest taka, że na samo słowo 'ocierać', już zareagują. Nie ważne, czy będą krzywo patrzeć na poszkodowanego, czy na molestującego, sama reakcja zmusi zboczeńca do wycofania się. I tak jak mówiłem – kto normalny przejmuje się ludźmi, których na 99% nigdy więcej w życiu nie spotka, a 99,99% z nich zapomni o całej sytuacji w przeciągu najbliższych 15 minut po wyjściu z pociągu. Do tego nie zdaje mi się, żeby to były jakieś 'godziny szczytu', skoro widać i słychać, że zboczeniec odszedł od naszej koleżanki bez żadnego przepychania się.
PS. Ecchan ewentualnie mogła sama wyjąć telefon i zrobić mu zdjęcie, ale wersja z kamienną twarzą wydaje mi się bardziej pasować do anime :V
Re: Demi jak niepełnosprani?
Chciałeś chyba napisać niepełnosprawni, co nie? :P
Ale tak, taki jest zamysł tego anime, wygrywa Pan worek cukierków!
I jeszcze te durne słowa na koniec od nauczycielki „Just one person is all it takes to made band successful. One person of overwhelming genius.” xDDDDD Jakoś Spastik Children nie odnieśli nigdy wielkiego sukcesu, pomimo tego, że grał w nim cały skład Metalliki :v Nastawienie jest równie ważne, co talent. I zdaje mi się, że to anime próbuje przeforsować tą myśl cały czas, temu uważam, że trochę się kurcze plącze samo w sobie… Coś jak Wybiórcza.
Re: What the hell?
Rok rozpoczęcia mangi: 2010
Rok rozpoczęcia anime: 2014
Nie znam się na tworzeniu mangi, ale myślę, że twórca już od dawna miał pomysł na to, jak zakończyć swoje dzieło i nie chciał tego zdradzać na potrzeby anime, żeby ludzie nadal czytali mangę ( kliknij: ukryte bo dla sporej ilości osób – w tym mnie – zakończenie z anime było naciągane), w której będzie możliwe inne, bardziej satysfakcjonujące zakończenie.
Re: po 1 epku
W takim razie nie przeczytam tego co było przed, bo chcę zobaczyć, jak wysoko będzie próbowało skoczyć to anime, zanim upadnie na samiutkie dno. A nie ma nic, co lepiej podtrzymuje na duchu jak patrzenie na powolne samobójstwo kiepskiej bajki :D
Re: Po 1 epku
Re: Po 1 epku
Osobiście dam temu jeszcze jeden, góra dwa odcinki, bo coś się zaczyna dziać w kwestii muzycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że nie zapowiada się to dobrze. Jak sprawy będą toczyć się tak dalej, to będzie tu mniej muzyki niż w K‑ON!, a to już poważny problem dla anime, które jako pierwsze w zakładce 'Genre' ma tag 'Music'...
Ogółem to zapowiada się tak, że chyba tylko masochista obejrzy to do końca.
Re: Kasa musi się zgadzać?
Należy też wziąć pod uwagę początek mangi 'Boruto' i ten dość kontrowersyjny zabieg w postaci kliknij: ukryte prawdopodobnego zabójstwa Naruto i ogółem całego zajścia w Konosze.
Jeżeli spekulacje sporej części widzów się potwierdzą, to 'Boruto' nie będzie wiele się różnić od końcówki 'Naruto', gdzie mieliśmy jakieś super walki mechów, zamiast normalnych ludzi. Ewentualnie cały wątek będzie tak absurdalny, że jedyne co pozostanie, to machnięcie ręką na ten stek bzdur.
Osobiście jestem zwolennikiem opcji, że kliknij: ukryte Naruto został gdzieś przesłany wraz z innymi i nie może się wydostać, a Boruto jakoś ich uwolni, ale nie wiem w jaki sposób uargumentować ten Byakugan w oku naszego młodziaka. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeżeli nowe anime będzie trzymać poziom początków swojej pierworodnej serii, będę w siódmym niebie. Natomiast jeżeli będą nadal trzymać poziom z filmu i nagle przeskoczą do kolosalnych overpoweringów jak w końcówce 'Naruto', nie pozostanie nic innego, jak porzucenie serii i nie psucie sobie humoru.