Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Klemens

  • Avatar
    A
    Klemens 19.05.2024 22:48
    7
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    Nie rozumiem. Po prostu nie rozumiem.
    Nie rozumiem zachowania Kanade względem Natsuki. Niby film oglądałem, ale za cholerę nie rozumiem interakcji pomiędzy tymi dwoma postaciami.
    Nie rozumiem zachowania Reiny. Postać przez 2 sezony i film chłodna, nastawiona wyłącznie na swój cel i na Takiego, a nagle w 3 sezonie cały ten chłód gdzieś uleciał, a twórcy anime chcą nam ją pokazać jako „kawaii­‑tsundere”, ale zdecydowanie nie ma to umocowania w fabule. Co się stało przez te 2 lata?
    I przede wszystkim – postać Mayu. Jej nie rozumiem kompletnie. Po co ona jest, jej intencji, jej zachowania, jej komentarzy, nic. Kompletnie nic. I o ile rozumiałem, dlaczego Kumiko trzymała się jej z daleka, to znowu nie rozumiem – skąd ta nagła zmiana?

    Ewidentnie ktoś tutaj dał klapy – albo autor powieści, albo scenarzyści. I patrząc na narzekania osób znających powieść, wygląda na to, że raczej ci drudzy.

    No i na koniec dodam, że to, czego obawiałem się najbardziej, stało się prawdą – za dużo postaci, za mało czasu. Scena na basenie? Nie mam pojęcia kto jest kim z 1. i 2. roku. Mimo, że anime ewidentnie stara się widzowi przedstawić postać np. Kanade jako ważną, dla mnie ona ma mniej znaczenia, charakteru i charyzmy, niż grająca na oboju Mizore, która praktycznie nie pojawia się od 2. sezonu. Już nie będę jej porównywać do Asuki czy nawet Haruki (pierwszej przewodniczącej klubu), bo zwyczajnie nie ma do czego – różnica między tymi postaciami jest jak między Niebem a Ziemią.

    Trzeci sezon zdecydowanie jest najsłabszy ze wszystkich i muszę przyznać, że czuję się poniekąd zawiedziony.
  • Avatar
    Klemens 19.05.2024 17:26
    Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
    Komentarz do recenzji "Ookami to Koushinryou: Merchant Meets the Wise Wolf"
    Patrząc na line­‑up na następny sezon, nie nastawiałbym się na zbyt wiele.
  • Avatar
    Klemens 18.05.2024 22:52
    Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
    Komentarz do recenzji "Ookami to Koushinryou: Merchant Meets the Wise Wolf"
    A, no i zgodzę się – poza dziewczynkami z trombkami, to wszystko inne co oglądam zawodzi całkowicie. A i nawet te tromby są naciągane dość mocno, bo walczę ze sobą, żeby nie chwycić LNki i przypadkiem nie przejść na stronę hejterów serii :v
  • Avatar
    Klemens 18.05.2024 22:50
    Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
    Komentarz do recenzji "Ookami to Koushinryou: Merchant Meets the Wise Wolf"
    7 odcinków? Długo wytrzymałeś, ja zatrzymałem się na 5 odcinku i nie spieszy mi się z nadrabianiem materiału :v
  • Avatar
    Klemens 16.05.2024 06:09
    Re: .
    Komentarz do recenzji "Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku o! 3"
    Drętwe to mało powiedziane. Ale czego się spodziewać po serii, która od początku jedzie ciągle na tych samych żartach. Osobiście oglądam wyłącznie z sentymentu i dlatego, że jest to podobno ostatni sezon.
  • Avatar
    Klemens 15.05.2024 05:43
    Re: Kimetsu no Yaiba: Hashira Geiko Hen po 1 odcinku
    Komentarz do recenzji "Kimetsu no Yaiba: Hashira Geiko Hen"
    A czy ufotable w sumie nie zajmuje się głównie tym tytułem i serią Fate? W sumie tylko z tego kojarzę to studio.
  • Avatar
    Klemens 8.05.2024 09:20
    Re: Oho
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Cóż, nie nazwałbym tego zlepkiem specjali, raczej typowe wątki fabularne, jakie mamy w shounenach, ale prawdą jest, że historia raczej nie podąża za bardzo do przodu.
    No i zgodzę się, punkt 1 byłby zdecydowanie lepszy. Bo obawiam się, że kolejny sezon byłby wielkim rozczarowaniem i mógłby mocno zaszkodzić tytułowi. Bardzo mocno.
  • Avatar
    A
    Klemens 8.05.2024 02:44
    Oho
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Manga będzie niedługo miała nieokreślenie długą przerwę.
    W przeszłości oznaczało to jedno z dwóch rzeczy:
    1. Albo autor nie ma pomysłu co dalej zrobić z historią i potrzebuje czasu, żeby jakoś wybrnąć z bagna, w jakie wszedł (a też jest taka opcja);
    2. Albo szykujcie się na newsa o drugim sezonie anime w najbliższej przyszłości.
  • Avatar
    Klemens 5.05.2024 22:03
    Re: 5
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    Bait czy nie, nadal ma więcej sensu niż wciskanie na siłę Shuichiego (przypomniałem sobie jego imię!). Szczególnie w przypadku Kumiko.
    Bo o ile rozumiem jeszcze postać Reiny, która może się tak zachowywać, ze względu na to, że Kumiko jest jej jedyną przyjaciółką i wydarzenia które mają miejsce mogą w niej wzbudzać zazdrość czy smutek (chodzi mi o zagranie solo z Mayu, a nie z Reiną oraz o strach przed utratą najbliższej przyjaciółki przez to, że ich drogi po liceum się rozejdą), o tyle zachowania Kumiko zwyczajnie nie potrafię inaczej wytłumaczyć niż ciągoty do koleżanek.
  • Avatar
    A
    Klemens 5.05.2024 17:16
    5
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    I niech mi ktoś powie, że autorzy anime nie wpychają nam wątku yuri, to mu zaraz dmuchnę w trąbę. Jako, że film był kanonem i poprzedza wydarzenia z sezonu 3, tym bardziej nie potrafię zrozumieć, na jakiej podstawie scenarzyści postanowili w ogóle ruszać tam wątek z tym puzonistą, którego imienia ni cholery nie potrafię zapamiętać, skoro nagle, w sezonie 3, znowu jedyne poszlaki prowadzące do konkluzji, że Kumiko z tym puzonistą łączy coś więcej, są deluzje postaci pobocznych, a „akcja” skupia się na bez dyskusji na uczuciach Kumiko i Reiny.
  • Avatar
    A
    Klemens 29.04.2024 22:57
    5
    Komentarz do recenzji "Ookami to Koushinryou: Merchant Meets the Wise Wolf"
    Mam dziwne wrażenie, że pominięto w tym odcinku pewne ważne dla fabuły wydarzenia… Nie chciałem sięgać po mangę tak szybko, ale cóż, chyba jednak będę zmuszony.
  • Avatar
    A
    Klemens 21.04.2024 18:09
    3
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    Boże, kocham tą serię. Mało która historia potrafi w tak idealny sposób przedstawić tok myślenia i dramy przeciętnego nastolatka oraz tego, jak bardzo rozdmuchuje problemy, na których rozwiązanie jest banalnie proste.
    Scena, gdzie nowa bohaterka mówi, żeby  kliknij: ukryte  i reakcja reszty postaci? Majstersztyk.
  • Avatar
    Klemens 15.04.2024 19:18
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium ~Chikai no Finale~"
    Nie mówię tutaj stricte o romansie pomiędzy dwoma poszczególnymi postaciami, ale bardziej o uczuciach Kumiko jako całości. Ewidentnie przez całą serię bliżej jej do koleżanek, czy to do Reiny, czy to do Asuki.  kliknij: ukryte . O to mi chodzi. Że twórcy serii anime zdecydowanie postawili na wątek yuri i nagle, kompletnie z czapy, w filmie uczucia Kumiko zostały odwrócone o 180 stopni, a jej interakcje z Reiną zostały ukrócone do minimum. Wbrew temu, co pokazywano we wcześniejszych sezonach, gdzie ich spotkania i rozmowy były częste i na zdecydowanie bardziej intymnym poziomie.
  • Avatar
    Klemens 15.04.2024 14:20
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium ~Chikai no Finale~"
    Mój błąd co do romansu. Rzuciłem szybko okiem na nowelkę  kliknij: ukryte . Podobno w książce temat ten jest bardziej zgrabnie poprowadzony. Dlaczego tak zrobili? Nie wiem i w sumie nawet się nie domyślam.
  • Avatar
    Klemens 15.04.2024 06:30
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    Po wszystkich seansach i bez większych spoilerów – ta dziewczyna nie ma żadnego związku z wcześniejszymi wydarzeniami. Być może wydarzy się coś, o czym jeszcze nie wiemy. Wszak narrator zdaje mi się opowiada/komentuje historię z pozycji, jakby wiedział, co się wydarzy.
  • Avatar
    A
    Klemens 15.04.2024 05:42
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium ~Chikai no Finale~"
    To ja jednak trochę pohejtuje.

    1. Jeżeli ten wykon nie został wybrany do reprezentowania regionu, to ja nie wiem jak musiała zagrać reszta. O ile w 1. i w 2. sezonie można ewidentnie było usłyszeć przeróżne mankamenty w granej muzyce (co dodawało uroku całości), o tyle w filmie już się nie pierniczono z proszeniem się orkiestry o grę aktorską, tylko zwyczajnie poszli na całość. Ten występ był zwyczajnie na profesjonalnym poziomie. Słyszałem gorzej brzmiące orkiestry uniwersyteckie z akademii muzycznych, niż ten wykon. A jednak nie przeszli dalej.

    2. Dobór instrumentów. Scenarzystów trochę poniosła fantazja. Rozumiem, że Kitauji to szkoła typowo muzyczna, tak? No bo jak mam rozumieć to, że w szkole znajdują się 2 kontrabasy, harfa, jakaś dziwna maszyna do robienia wiatru (???), do tego 3 tuby, pełen zestaw instrumentów perkusyjnych, itp, itd. No trochę tutaj polecieli. A jeżeli to szkoła muzyczna, to dlaczego nie mają chociażby dedykowanej sali muzycznej, tylko muszą codziennie sobie sami szykować sale z fatalną akustyką, co zdecydowanie bardziej przeszkodzi niż brak jakiegoś instrumentu? Trochę to się kupy nie trzyma.

    3. Romans damsko­‑męski. Kompletnie na siłę wciśnięty wątek. W serii anime ewidentnie widać, że bardziej tutaj rozwija się jakiś zalążek yuri, aniżeli klasyczny romans. Skąd nagle taka zmiana u Kumiko? Nie kupuję tego kompletnie.

    4. Jak już o romansach mowa, to dlaczego nie skupiono się na postaci Reiny? Temat kompletnie zamieciony pod dywan. Moim zdaniem, to na tym romansie twórcy powinni się skupić, jeżeli już chcą wciskać taki wątek na siłę.

    5. Nowe postaci są… No w sumie ich nie ma. W sensie są, ale mogłoby ich nie być, zero różnicy. I nie wiem, czy w 3 sezonie anime pojawi się dla nich miejsce, zważywszy na to, jak wygląda 1. odcinek.

    6. Ogólnie to nie wiem… Takie jakieś to puste i pospieszone mi się wydawało. Taka seria niestety nie wypada dobrze w filmowym formacie. Zdecydowanie potrzeba było więcej czasu. Chociażby właśnie nowe postaci – w filmie dostajemy w samej sekcji basowej 4 nowe osoby, z czego poznajemy pobieżnie tylko jedną i to chyba najgorszą. Zdaję sobie sprawę, że ta seria polega na dramie, ale można było jakoś ciekawiej ją wprowadzić, a autor zdecydował się na najprostsze rozwiązanie, czyli dorzucenie do ekipy żmijowatej i cynicznej s**ki. Kompletnie mi się to nie podoba.

    Nie zrozumcie mnie źle – film naprawdę jest niezły, rzekłbym, że dobry, wizualnie poza dziwną pracą kamery podczas koncertu, średnio udanym CGI (którego było mniej niż się spodziewałem) i paroma innymi farfoclami, mamy klasycznie KyoAni, czyli bajka. Muzycznie tak samo – jest super. Tylko to nie jest to, czego bym oczekiwał po KyoAni. Domyślam się, że to wina pierwowzoru, bo samo studio ma niewielki wpływ na to, jak potoczy się historia, a to jej w sumie najbardziej się czepiam, ale jednak – widać ewidentnie pewne problemy, które niektórym mogą dokuczać. Mi dokuczały.
  • Avatar
    Klemens 13.04.2024 16:55
    Re: Po dwóch odcinkach - niebezpiecznie blisko drop
    Komentarz do recenzji "Yuru Camp Season 3"
    A czy to czasem nie zależy od tego, jak potoczy się pierwowzór? W sensie, autorowi mangi Non Non Biyori sodówka nie odbiła po sukcesie serii i konsekwentnie poprowadził ją od początku do końca według jakichś swoich założeń. Może właśnie dlatego nie uważam, że Non Non Biyori było jakoś mocno nużące. W przypadku Yuru Camp… Mangi nie znam i nie będę ukrywał, że średnio mnie ona interesuje, więc tylko pobieżnie rzuciłem okiem i odnoszę wrażenie, że autor za bardzo nie ma pomysłu na ładne zakończenie, przez co historia wydaje się być cienka jak resztka masła rozsmarowana na zbyt dużej kromce chleba (czy jakoś tak to się mówi). A przez sukces serii zwyczajnie prowadzi ją dalej z myślą „póki dają, bierz”.
  • Avatar
    Klemens 13.04.2024 16:36
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    Wydarzenia w sezonie 3 są bezpośrednią kontynuacją któregoś z filmów. Szczerze – nie pamiętam którego xD Ale planuję sobie całość dzisiaj/jutro odświeżyć, to dam znać.
  • Avatar
    A
    Klemens 11.04.2024 16:07
    Komentarz do recenzji "Hibike! Euphonium 3"
    Kocham KyoAni. Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi po pierwszym odcinku, tyle czasu minęło od poprzednich wydarzeń, a czuję się jak w domu. Nic, trzeba jeszcze raz obejrzeć poprzednie sezony.
  • Avatar
    A
    Klemens 11.04.2024 09:46
    Komentarz do recenzji "Bartender: Kami no Glass"
    Przerost formy nad treścią. Te teksty o lekarzu i barmanie, ta cała górnolotna otoczka wokół podawania drinków… Cringe.
  • Avatar
    A
    Klemens 6.04.2024 09:05
    Komentarz do recenzji "Yuru Camp Season 3"
    W życiu bym nie pomyślał, że tak bardzo będzie mi przeszkadzać zmiana modeli postaci. Przynajmniej tła nadal są ładne.
  • Avatar
    Klemens 29.03.2024 23:42
    Re: Hype train goes choo choo
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Ehhh, here we go again…

    Całość jest wolna, a fabuła i sama wyprawa jakoś się rozpływa w tych całych scenkach pobocznych. Połowy można by się pozbyć ze znikomą stratą.

    Dokładnie to seria obiecywała od początku. Od samiutkiego początku było pokazywane, że Frieren ze względu na fakt bycia elfem, inaczej pojmuje czas i dla niej spędzenie 10 lat w wiosce zbierając zioła i przenosząc krowy z brzegu na brzeg jest czymś, co dla normalnego człowieka będzie 1 dniowym pobytem, żeby odpocząć. Zachowanie Frieren po części się zmieniło pod wpływem chęci poznania bliżej ludzi i interakcji z Fern, która jasno dała (i daje przez całą serię) do zrozumienia, że ona niestety elfem nie jest i Frieren będzie zmuszona pójść na kompromisy. Tak, kompromisy, bo o ile elfka zdecydowanie ograniczyła swoje zapędy do pozostawania w jednym miejscu przez lata, o tyle nie była w stanie zrezygnować z chęci eksploracji i pomocy, co Fern (i w sumie Stark) musiała również zaakceptować.

    Wspominałem już o elfie, natomiast jeszcze jaskrawszym przykładem jest Stein, który dołączył (o co błagali go pół odcinka), przeszedł się z drużyną parę epizodów i sobie poszedł. No faktycznie kapitalnie poprowadzony wątek, który mnóstwo wniósł.

    Noooo… Tak, wniósł. Te parę odcinków to w rzeczywistości były miesiące wspólnej podróży, których zwyczajnie nie pokazano i nie wypakowano na siłę akcją, bo nie taka jest rzeczywistość. Rzeczywistością i normalnością jest codzienność, nuda i powtarzalność. Nie wiem, mieli zrobić pół serii o tym, jak bohaterowie sobie idą przez las i nic się nie dzieje, żeby Stein dostał więcej czasu ekranowego? Ale wracając do tematu – owszem, wątek Steina wniósł do serii coś. Coś, co na sam koniec zostało pokazane jeszcze raz, tym razem wytłumaczone dokładnie – ludzie przychodzą i odchodzą. Każdy ma swoje cele w życiu, swoje plany i pragnienia i przychodzą takie momenty, gdzie zwyczajnie trzeba powiedzieć sobie arrivederci. Stein miał jasny cel, Frieren i dzieciaki mieli swój, ich drogi się rozeszły, odbyli wspólną przygodę i tyle, życie toczy się dalej. Taki jest morał tej historii. Więc nie rozumiem jak możesz mówić, że ten wątek nic nie wniósł.

    Można by pomyśleć, że legendarna czarodziejka z legendarnej drużyny, którą wszyscy znają z setek pomników na każdym kroku, nie potrzebuje jakiś specjalnych pozwoleń tylko po to, by ją wpuścili do krainy demonów i zrobią dla niej wyjątek.


    Ale jakich pomników? Większość pomników, które widzieliśmy, to były przecież pomniki Himmela. Skąd ludzie mają wiedzieć o istnieniu Frieren? Nie raz możemy zobaczyć, jak ludzie mówiąc o grupie, która pokonała Króla Demonów, mówią o bohaterze Himmelu i ich towarzyszach. Że w drużynie była jakaś czarodziejka. Ba, nikt nawet nie wspomina o Eisienie, tak jakby go nie było. To było 80 lat temu. Wiesz co się potrafi stać z historią przez 80 lat? Spójrz sobie na historię II WŚ. Żyjemy w świecie, w którym istnieje ustandaryzowany system szkolnictwa, gdzie każdy ma dostęp do tych samych informacji, a przez lata na setkach historii powstało tyle narośli, że znacząca ich część przerodziła się w legendy, które mają mało wspólnego z rzeczywistością. A co dopiero w czasach, gdzie wiedza taka była przekazywana z ust do ust! A przecież Sousou no Frieren jest kreowane właśnie w takim świecie.
    Poza tym, Himmel jako jedyny dbał o swoją markę i jako jedyny przejmował się tym, żeby jego imię pozostało zapamiętane. Nikt inny w drużynie taki nie był, więc nie dziwota, że ludzie pamiętają głównie o nim, a nie o reszcie drużyny.
    Dalej – czy Frieren w którymkolwiek momencie używała swojego imienia, żeby zyskać jakąkolwiek przewagę lub być traktowana ulgowo? Taki charakter postaci, że tak się nie zachowuje więc nie rozumiem, dlaczego miałaby akurat w momencie zachować się inaczej?
    Dalej – dlaczego mieliby akurat dla Frieren robić wyjątek? W oczach obecnych tam magów, Frieren jest przeciętnym magiem, z przeciętną maną i nie mają oni żadnych podstaw do tego, żeby kogoś takiego przepuścić. Teraz spójrzmy na to ze strony świata realnego – jakbyś był dzisiaj żołnierzem, stojącym na warcie i podszedłby do Ciebie Piłsudzki (tak, taki jakim go znasz z obrazków, tylko żywy), przedstawiłby się i kazał wpuścić się na teren jednostki, którą pilnujesz – wpuściłbyś go? Przecież to Piłsudzki, no chyba dla niego możesz zrobić wyjątek i wpuścić go do koszar, co nie? Co z tego, że znasz go tylko z legend i opowieści, nigdy nie widziałeś człowieka na oczy, no przecież to Piłsudzki.

    Kolejna bohaterka ociekająca zajebistością i talentem przewyższającym wszystko, co świat widział.

    Przecież Fern nie ocieka samym talentem. Ocieka przede wszystkim ciężką pracą i szczęściem, że spotkała taką, a nie inną mistrzynię. Przecież była mowa o tym, że ukrywanie swojej many nie jest czymś popularnym, a już na pewno nie w dzisiejszym świecie, gdzie mało kto ma do czynienia z demonami, a Fern ćwiczyła tą sztukę od małego. Tylko dlatego, że potrafiła ukryć swoją manę, mogła zajść od tyłu Wirbela i tylko dlatego mogła wziąć udział w ataku na bossa lochu w egzaminie, czy pokonać demona. Nie zapominajmy też, że Fern przez te lata odbyła niezliczoną ilość walk i treningów/sparingów z Frieren i jej „zajebistość”, to nie tylko talent, ale i doświadczenie i ciężka praca – autor tego nie pokazuje, bo jakby miał, to taki egzamin odbyłby się za 5 sezonów, a każdy odcinek opierałby się na cotygodniowej walce z innym przeciwnikiem – a nie o tym jest ta historia.

    alergicznie reagujących na wszelkie świętokradcze próby krytyki

    No ja np. alergicznie reaguję na wszelkie próby krytyki, które opierają się na przeświadczeniu, że to anime powinno być czymś, czym nie jest i powinno spełniać standardy ludzi, których nie spełni, bo ma na siebie pomysł i go skrupulatnie realizuje. Owszem, ciężko nie zgodzić się z tym co pisałeś, że Stark jest traktowany w tej serii po macoszemu, że ogólnie ten egzamin posiada trochę taki vibe Chunnin Examu, że autor nie za bardzo miał pomysł na to, jak poprowadzić z początku serię, przez co pierwsza połowa wygląda jakbyśmy mieli do czynienia z historią w stylu Majo no Tabi Tabi, a w drugiej połowie zaczerpnięto mocno z typowych arcowych shounenów jak Naruto. Ale większość komentarzy które widuję w necie to są właśnie narzekania na to, że opowieść nie prezentuje tego, co komentujący by chciał, żeby prezentowało. I to nie jest problem anime, czy samej opowieści, ale właśnie samego komentującego. Ktoś chciałby generic fantasy, jakich wychodzi pełno każdego roku, żeby mógł ponarzekać na to, jakie to fantasy nie zrobiły się już nudne i powtarzalne i wystawić ocenę 6/10, a jak wychodzi coś nowego, świeżego, z pomysłem na siebie, to krytykuje serię za to, że nie jest nudnym i powielającym schematy generic fanatsy anime. No przecież to się nie trzyma kupy.
    Sousou no Frieren ma swoje problemy. Tylko znacząca większość próbująca kwestionować wielkość i to, jak wspaniała jest to seria, patrzy tam, gdzie nie powinna i skupia się na cechach, które nie są problemem. Może właśnie dlatego ludzie reagują już zwyczajnie złością i agresją – bo widzą po raz 58 ten sam zarzut, bo ktoś myśli, że jego czepianie się czegoś, czego po tej serii nie można oczekiwać jest oryginalne. A często nie jest, często starczyłoby poczytać i zrozumiałoby się punkt widzenia innych osób. No ale takie pisanie populizmów przez tzw. „freethinkerów”, bez wcześniejszego researchu jest w dzisiejszych czasach prawdziwą plaga.
  • Avatar
    Klemens 26.03.2024 21:48
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Nie będę oczywiście za żadne skarby próbował namawiać do jakiejkolwiek zmiany, czy tym bardziej pouczał, natomiast  kliknij: ukryte . Ale to tylko czepianie się szczegółów :D
  • Avatar
    R
    Klemens 26.03.2024 21:02
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Tak więc Frieren po śmierci ostatniego ze swoich towarzyszy…

    Bez większych spoilerów, wkradł się tu mały błąd ;)
  • Avatar
    A
    Klemens 25.03.2024 11:45
    Komentarz do recenzji "Zapiski zielarki"
    Szkoda. Wielka szkoda, że ta bajka wyszła w tym samym czasie co Frieren. Gdyby tylko wyszło sezon później, z palcem w nosie Maomao zdobyłaby tytuł anime sezonu.
    Cóż można o tym powiedzieć. Czarny koń sezonu zdecydowanie. O Frieren wiedziałem, ze będzie wspaniałe, natomiast co do tego tytułu nie miałem żadnych oczekiwań, a tu proszę. Jedna z lepszych bajek ostatnich lat.
    Serdecznie polecam każdemu, bo po prostu warto.

    I hej! Drugi sezon jest w produkcji! Cieszmy się i radujmy się!