x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Ja tak samo, 7 odcinek
Próbowałem kiedyś obejrzeć oryginał, ale jakoś mnie do siebie nie przekonał. Kiedy zobaczyłem, że będzie wychodzić remake, to stwierdziłem, że dam szansę, bo i jest okazja. Jestem na 7 odcinku i ni cholery nie chce mi się dawać dalej tej szansy. Zdaje mi się, że jak ktoś chce poznać historię, to lepiej będzie po prostu chwycić za mangę. Szczególnie zważywszy na to, że nie zapowiada się, żeby ten remake sięgał historią dalej niż oryginalne anime.
Anime z 2008 nie jest wcale aż takie stare, a tym bardziej nie wygląda ono źle – ba, wygląda nawet lepiej w niektórych aspektach niż ten remake. Więc skoro ani fanom nie trzeba tej historii przypominać, stara bajka nadal wygląda całkiem nieźle, a i historia nie będzie pociągnięta dalej, to pojawia się pytanie – po co to w ogóle powstało?
Niby tak, ale popatrzmy na to inaczej – Luminas była przedstawiana jako postać troszcząca się o swoich najbliższych popleczników, a teraz nie dość, że kompletnie zlała tych 7 gości (w końcu to też byli jacyś jej najwierniejsi wyznawcy, to oni testowali Hinate), zabiła tylko 3, nie przejmując się tym, co robi pozostała 4, to jeszcze zabiła ich bez głębszego zastanowienia, dlaczego tak postąpili – co w świetle wcześniejszych wydarzeń (zabicie jednego z wampirów‑bliźniaków, a teraz Hinata) wskazuje, że albo jednak nie przejmuje się za bardzo swoimi ludźmi, albo jest głupia jak but. A przecież każdy Mao jest tutaj kreowany na jakiegoś wielkiego stratega‑polityka.
Nie tylko charaktery i relacje, ale też motywy. Bez tego to przyjdzie następny odcinek, będzie znowu „polityczna” paplanina i tak naprawdę bez kontekstu zacznie się rzucanie tekstami typu „no, sorki, moja wina, podpisujemy pokój i zapominamy o temacie”. WIELKA PO LI TY KA.
Mój błąd, tam powinno być napisane, że jest to najgorsza do tej pory historia/arc, a nie sezon. I tak, ma być jeszcze jakiś festiwal – dlatego napisałem (a raczej chciałem napisać) i podkreślam – do tej pory.
Genialne zagranie, pędzenie z akcją na złamanie karku, trzymanie „wysokiego” napięcia przez połowę serii, żeby nawet na koniec nie poświęcić jednego odcinka na comic relief, tylko dalej będą jechać z „polityczną” paplaniną xD
Super zagranie, z jednej strony rozumiem, trzeba wiązać koniec z końcem, ale z drugiej – jak ci scenarzyści odpowiadający za ten arc mogą spojrzeć w lustro po stworzeniu takiego gniota, to ja nie wiem.
Najgorszy sezon tejże bajki jaki do tej pory powstał. Podkreślę – DO TEJ PORY.
Re: Nadal gadają
Jeżeli serio nie wiesz, co wydarzy się w następnych odcinkach, to polecam wyłączyć mózg, bo logicznego toku wydarzeń i jakiegokolwiek myślenia w wykonaniu „głównych złych” tego arcu – nie doczekasz się.
7
Nie rozumiem zachowania Kanade względem Natsuki. Niby film oglądałem, ale za cholerę nie rozumiem interakcji pomiędzy tymi dwoma postaciami.
Nie rozumiem zachowania Reiny. Postać przez 2 sezony i film chłodna, nastawiona wyłącznie na swój cel i na Takiego, a nagle w 3 sezonie cały ten chłód gdzieś uleciał, a twórcy anime chcą nam ją pokazać jako „kawaii‑tsundere”, ale zdecydowanie nie ma to umocowania w fabule. Co się stało przez te 2 lata?
I przede wszystkim – postać Mayu. Jej nie rozumiem kompletnie. Po co ona jest, jej intencji, jej zachowania, jej komentarzy, nic. Kompletnie nic. I o ile rozumiałem, dlaczego Kumiko trzymała się jej z daleka, to znowu nie rozumiem – skąd ta nagła zmiana?
Ewidentnie ktoś tutaj dał klapy – albo autor powieści, albo scenarzyści. I patrząc na narzekania osób znających powieść, wygląda na to, że raczej ci drudzy.
No i na koniec dodam, że to, czego obawiałem się najbardziej, stało się prawdą – za dużo postaci, za mało czasu. Scena na basenie? Nie mam pojęcia kto jest kim z 1. i 2. roku. Mimo, że anime ewidentnie stara się widzowi przedstawić postać np. Kanade jako ważną, dla mnie ona ma mniej znaczenia, charakteru i charyzmy, niż grająca na oboju Mizore, która praktycznie nie pojawia się od 2. sezonu. Już nie będę jej porównywać do Asuki czy nawet Haruki (pierwszej przewodniczącej klubu), bo zwyczajnie nie ma do czego – różnica między tymi postaciami jest jak między Niebem a Ziemią.
Trzeci sezon zdecydowanie jest najsłabszy ze wszystkich i muszę przyznać, że czuję się poniekąd zawiedziony.
Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
Re: .
Re: Kimetsu no Yaiba: Hashira Geiko Hen po 1 odcinku
Re: Oho
No i zgodzę się, punkt 1 byłby zdecydowanie lepszy. Bo obawiam się, że kolejny sezon byłby wielkim rozczarowaniem i mógłby mocno zaszkodzić tytułowi. Bardzo mocno.
Oho
W przeszłości oznaczało to jedno z dwóch rzeczy:
1. Albo autor nie ma pomysłu co dalej zrobić z historią i potrzebuje czasu, żeby jakoś wybrnąć z bagna, w jakie wszedł (a też jest taka opcja);
2. Albo szykujcie się na newsa o drugim sezonie anime w najbliższej przyszłości.
Re: 5
Bo o ile rozumiem jeszcze postać Reiny, która może się tak zachowywać, ze względu na to, że Kumiko jest jej jedyną przyjaciółką i wydarzenia które mają miejsce mogą w niej wzbudzać zazdrość czy smutek (chodzi mi o zagranie solo z Mayu, a nie z Reiną oraz o strach przed utratą najbliższej przyjaciółki przez to, że ich drogi po liceum się rozejdą), o tyle zachowania Kumiko zwyczajnie nie potrafię inaczej wytłumaczyć niż ciągoty do koleżanek.
5
5
3
Scena, gdzie nowa bohaterka mówi, żeby kliknij: ukryte dać ludziom odejść jak im się nie podoba, w końcu to tylko klub, nikt nikogo na siłę nie trzyma i reakcja reszty postaci? Majstersztyk.
1. Jeżeli ten wykon nie został wybrany do reprezentowania regionu, to ja nie wiem jak musiała zagrać reszta. O ile w 1. i w 2. sezonie można ewidentnie było usłyszeć przeróżne mankamenty w granej muzyce (co dodawało uroku całości), o tyle w filmie już się nie pierniczono z proszeniem się orkiestry o grę aktorską, tylko zwyczajnie poszli na całość. Ten występ był zwyczajnie na profesjonalnym poziomie. Słyszałem gorzej brzmiące orkiestry uniwersyteckie z akademii muzycznych, niż ten wykon. A jednak nie przeszli dalej.
2. Dobór instrumentów. Scenarzystów trochę poniosła fantazja. Rozumiem, że Kitauji to szkoła typowo muzyczna, tak? No bo jak mam rozumieć to, że w szkole znajdują się 2 kontrabasy, harfa, jakaś dziwna maszyna do robienia wiatru (???), do tego 3 tuby, pełen zestaw instrumentów perkusyjnych, itp, itd. No trochę tutaj polecieli. A jeżeli to szkoła muzyczna, to dlaczego nie mają chociażby dedykowanej sali muzycznej, tylko muszą codziennie sobie sami szykować sale z fatalną akustyką, co zdecydowanie bardziej przeszkodzi niż brak jakiegoś instrumentu? Trochę to się kupy nie trzyma.
3. Romans damsko‑męski. Kompletnie na siłę wciśnięty wątek. W serii anime ewidentnie widać, że bardziej tutaj rozwija się jakiś zalążek yuri, aniżeli klasyczny romans. Skąd nagle taka zmiana u Kumiko? Nie kupuję tego kompletnie.
4. Jak już o romansach mowa, to dlaczego nie skupiono się na postaci Reiny? Temat kompletnie zamieciony pod dywan. Moim zdaniem, to na tym romansie twórcy powinni się skupić, jeżeli już chcą wciskać taki wątek na siłę.
5. Nowe postaci są… No w sumie ich nie ma. W sensie są, ale mogłoby ich nie być, zero różnicy. I nie wiem, czy w 3 sezonie anime pojawi się dla nich miejsce, zważywszy na to, jak wygląda 1. odcinek.
6. Ogólnie to nie wiem… Takie jakieś to puste i pospieszone mi się wydawało. Taka seria niestety nie wypada dobrze w filmowym formacie. Zdecydowanie potrzeba było więcej czasu. Chociażby właśnie nowe postaci – w filmie dostajemy w samej sekcji basowej 4 nowe osoby, z czego poznajemy pobieżnie tylko jedną i to chyba najgorszą. Zdaję sobie sprawę, że ta seria polega na dramie, ale można było jakoś ciekawiej ją wprowadzić, a autor zdecydował się na najprostsze rozwiązanie, czyli dorzucenie do ekipy żmijowatej i cynicznej s**ki. Kompletnie mi się to nie podoba.
Nie zrozumcie mnie źle – film naprawdę jest niezły, rzekłbym, że dobry, wizualnie poza dziwną pracą kamery podczas koncertu, średnio udanym CGI (którego było mniej niż się spodziewałem) i paroma innymi farfoclami, mamy klasycznie KyoAni, czyli bajka. Muzycznie tak samo – jest super. Tylko to nie jest to, czego bym oczekiwał po KyoAni. Domyślam się, że to wina pierwowzoru, bo samo studio ma niewielki wpływ na to, jak potoczy się historia, a to jej w sumie najbardziej się czepiam, ale jednak – widać ewidentnie pewne problemy, które niektórym mogą dokuczać. Mi dokuczały.
Re: Po dwóch odcinkach - niebezpiecznie blisko drop