x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
7
Nie rozumiem zachowania Kanade względem Natsuki. Niby film oglądałem, ale za cholerę nie rozumiem interakcji pomiędzy tymi dwoma postaciami.
Nie rozumiem zachowania Reiny. Postać przez 2 sezony i film chłodna, nastawiona wyłącznie na swój cel i na Takiego, a nagle w 3 sezonie cały ten chłód gdzieś uleciał, a twórcy anime chcą nam ją pokazać jako „kawaii‑tsundere”, ale zdecydowanie nie ma to umocowania w fabule. Co się stało przez te 2 lata?
I przede wszystkim – postać Mayu. Jej nie rozumiem kompletnie. Po co ona jest, jej intencji, jej zachowania, jej komentarzy, nic. Kompletnie nic. I o ile rozumiałem, dlaczego Kumiko trzymała się jej z daleka, to znowu nie rozumiem – skąd ta nagła zmiana?
Ewidentnie ktoś tutaj dał klapy – albo autor powieści, albo scenarzyści. I patrząc na narzekania osób znających powieść, wygląda na to, że raczej ci drudzy.
No i na koniec dodam, że to, czego obawiałem się najbardziej, stało się prawdą – za dużo postaci, za mało czasu. Scena na basenie? Nie mam pojęcia kto jest kim z 1. i 2. roku. Mimo, że anime ewidentnie stara się widzowi przedstawić postać np. Kanade jako ważną, dla mnie ona ma mniej znaczenia, charakteru i charyzmy, niż grająca na oboju Mizore, która praktycznie nie pojawia się od 2. sezonu. Już nie będę jej porównywać do Asuki czy nawet Haruki (pierwszej przewodniczącej klubu), bo zwyczajnie nie ma do czego – różnica między tymi postaciami jest jak między Niebem a Ziemią.
Trzeci sezon zdecydowanie jest najsłabszy ze wszystkich i muszę przyznać, że czuję się poniekąd zawiedziony.
Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
Re: Po 7 odcinkach - na pograniczu dropu
Re: .
Re: Kimetsu no Yaiba: Hashira Geiko Hen po 1 odcinku
Re: Oho
No i zgodzę się, punkt 1 byłby zdecydowanie lepszy. Bo obawiam się, że kolejny sezon byłby wielkim rozczarowaniem i mógłby mocno zaszkodzić tytułowi. Bardzo mocno.
Oho
W przeszłości oznaczało to jedno z dwóch rzeczy:
1. Albo autor nie ma pomysłu co dalej zrobić z historią i potrzebuje czasu, żeby jakoś wybrnąć z bagna, w jakie wszedł (a też jest taka opcja);
2. Albo szykujcie się na newsa o drugim sezonie anime w najbliższej przyszłości.
Re: 5
Bo o ile rozumiem jeszcze postać Reiny, która może się tak zachowywać, ze względu na to, że Kumiko jest jej jedyną przyjaciółką i wydarzenia które mają miejsce mogą w niej wzbudzać zazdrość czy smutek (chodzi mi o zagranie solo z Mayu, a nie z Reiną oraz o strach przed utratą najbliższej przyjaciółki przez to, że ich drogi po liceum się rozejdą), o tyle zachowania Kumiko zwyczajnie nie potrafię inaczej wytłumaczyć niż ciągoty do koleżanek.
5
5
3
Scena, gdzie nowa bohaterka mówi, żeby kliknij: ukryte dać ludziom odejść jak im się nie podoba, w końcu to tylko klub, nikt nikogo na siłę nie trzyma i reakcja reszty postaci? Majstersztyk.
1. Jeżeli ten wykon nie został wybrany do reprezentowania regionu, to ja nie wiem jak musiała zagrać reszta. O ile w 1. i w 2. sezonie można ewidentnie było usłyszeć przeróżne mankamenty w granej muzyce (co dodawało uroku całości), o tyle w filmie już się nie pierniczono z proszeniem się orkiestry o grę aktorską, tylko zwyczajnie poszli na całość. Ten występ był zwyczajnie na profesjonalnym poziomie. Słyszałem gorzej brzmiące orkiestry uniwersyteckie z akademii muzycznych, niż ten wykon. A jednak nie przeszli dalej.
2. Dobór instrumentów. Scenarzystów trochę poniosła fantazja. Rozumiem, że Kitauji to szkoła typowo muzyczna, tak? No bo jak mam rozumieć to, że w szkole znajdują się 2 kontrabasy, harfa, jakaś dziwna maszyna do robienia wiatru (???), do tego 3 tuby, pełen zestaw instrumentów perkusyjnych, itp, itd. No trochę tutaj polecieli. A jeżeli to szkoła muzyczna, to dlaczego nie mają chociażby dedykowanej sali muzycznej, tylko muszą codziennie sobie sami szykować sale z fatalną akustyką, co zdecydowanie bardziej przeszkodzi niż brak jakiegoś instrumentu? Trochę to się kupy nie trzyma.
3. Romans damsko‑męski. Kompletnie na siłę wciśnięty wątek. W serii anime ewidentnie widać, że bardziej tutaj rozwija się jakiś zalążek yuri, aniżeli klasyczny romans. Skąd nagle taka zmiana u Kumiko? Nie kupuję tego kompletnie.
4. Jak już o romansach mowa, to dlaczego nie skupiono się na postaci Reiny? Temat kompletnie zamieciony pod dywan. Moim zdaniem, to na tym romansie twórcy powinni się skupić, jeżeli już chcą wciskać taki wątek na siłę.
5. Nowe postaci są… No w sumie ich nie ma. W sensie są, ale mogłoby ich nie być, zero różnicy. I nie wiem, czy w 3 sezonie anime pojawi się dla nich miejsce, zważywszy na to, jak wygląda 1. odcinek.
6. Ogólnie to nie wiem… Takie jakieś to puste i pospieszone mi się wydawało. Taka seria niestety nie wypada dobrze w filmowym formacie. Zdecydowanie potrzeba było więcej czasu. Chociażby właśnie nowe postaci – w filmie dostajemy w samej sekcji basowej 4 nowe osoby, z czego poznajemy pobieżnie tylko jedną i to chyba najgorszą. Zdaję sobie sprawę, że ta seria polega na dramie, ale można było jakoś ciekawiej ją wprowadzić, a autor zdecydował się na najprostsze rozwiązanie, czyli dorzucenie do ekipy żmijowatej i cynicznej s**ki. Kompletnie mi się to nie podoba.
Nie zrozumcie mnie źle – film naprawdę jest niezły, rzekłbym, że dobry, wizualnie poza dziwną pracą kamery podczas koncertu, średnio udanym CGI (którego było mniej niż się spodziewałem) i paroma innymi farfoclami, mamy klasycznie KyoAni, czyli bajka. Muzycznie tak samo – jest super. Tylko to nie jest to, czego bym oczekiwał po KyoAni. Domyślam się, że to wina pierwowzoru, bo samo studio ma niewielki wpływ na to, jak potoczy się historia, a to jej w sumie najbardziej się czepiam, ale jednak – widać ewidentnie pewne problemy, które niektórym mogą dokuczać. Mi dokuczały.
Re: Po dwóch odcinkach - niebezpiecznie blisko drop
Re: Hype train goes choo choo
Dokładnie to seria obiecywała od początku. Od samiutkiego początku było pokazywane, że Frieren ze względu na fakt bycia elfem, inaczej pojmuje czas i dla niej spędzenie 10 lat w wiosce zbierając zioła i przenosząc krowy z brzegu na brzeg jest czymś, co dla normalnego człowieka będzie 1 dniowym pobytem, żeby odpocząć. Zachowanie Frieren po części się zmieniło pod wpływem chęci poznania bliżej ludzi i interakcji z Fern, która jasno dała (i daje przez całą serię) do zrozumienia, że ona niestety elfem nie jest i Frieren będzie zmuszona pójść na kompromisy. Tak, kompromisy, bo o ile elfka zdecydowanie ograniczyła swoje zapędy do pozostawania w jednym miejscu przez lata, o tyle nie była w stanie zrezygnować z chęci eksploracji i pomocy, co Fern (i w sumie Stark) musiała również zaakceptować.
Noooo… Tak, wniósł. Te parę odcinków to w rzeczywistości były miesiące wspólnej podróży, których zwyczajnie nie pokazano i nie wypakowano na siłę akcją, bo nie taka jest rzeczywistość. Rzeczywistością i normalnością jest codzienność, nuda i powtarzalność. Nie wiem, mieli zrobić pół serii o tym, jak bohaterowie sobie idą przez las i nic się nie dzieje, żeby Stein dostał więcej czasu ekranowego? Ale wracając do tematu – owszem, wątek Steina wniósł do serii coś. Coś, co na sam koniec zostało pokazane jeszcze raz, tym razem wytłumaczone dokładnie – ludzie przychodzą i odchodzą. Każdy ma swoje cele w życiu, swoje plany i pragnienia i przychodzą takie momenty, gdzie zwyczajnie trzeba powiedzieć sobie arrivederci. Stein miał jasny cel, Frieren i dzieciaki mieli swój, ich drogi się rozeszły, odbyli wspólną przygodę i tyle, życie toczy się dalej. Taki jest morał tej historii. Więc nie rozumiem jak możesz mówić, że ten wątek nic nie wniósł.
Ale jakich pomników? Większość pomników, które widzieliśmy, to były przecież pomniki Himmela. Skąd ludzie mają wiedzieć o istnieniu Frieren? Nie raz możemy zobaczyć, jak ludzie mówiąc o grupie, która pokonała Króla Demonów, mówią o bohaterze Himmelu i ich towarzyszach. Że w drużynie była jakaś czarodziejka. Ba, nikt nawet nie wspomina o Eisienie, tak jakby go nie było. To było 80 lat temu. Wiesz co się potrafi stać z historią przez 80 lat? Spójrz sobie na historię II WŚ. Żyjemy w świecie, w którym istnieje ustandaryzowany system szkolnictwa, gdzie każdy ma dostęp do tych samych informacji, a przez lata na setkach historii powstało tyle narośli, że znacząca ich część przerodziła się w legendy, które mają mało wspólnego z rzeczywistością. A co dopiero w czasach, gdzie wiedza taka była przekazywana z ust do ust! A przecież Sousou no Frieren jest kreowane właśnie w takim świecie.
Poza tym, Himmel jako jedyny dbał o swoją markę i jako jedyny przejmował się tym, żeby jego imię pozostało zapamiętane. Nikt inny w drużynie taki nie był, więc nie dziwota, że ludzie pamiętają głównie o nim, a nie o reszcie drużyny.
Dalej – czy Frieren w którymkolwiek momencie używała swojego imienia, żeby zyskać jakąkolwiek przewagę lub być traktowana ulgowo? Taki charakter postaci, że tak się nie zachowuje więc nie rozumiem, dlaczego miałaby akurat w momencie zachować się inaczej?
Dalej – dlaczego mieliby akurat dla Frieren robić wyjątek? W oczach obecnych tam magów, Frieren jest przeciętnym magiem, z przeciętną maną i nie mają oni żadnych podstaw do tego, żeby kogoś takiego przepuścić. Teraz spójrzmy na to ze strony świata realnego – jakbyś był dzisiaj żołnierzem, stojącym na warcie i podszedłby do Ciebie Piłsudzki (tak, taki jakim go znasz z obrazków, tylko żywy), przedstawiłby się i kazał wpuścić się na teren jednostki, którą pilnujesz – wpuściłbyś go? Przecież to Piłsudzki, no chyba dla niego możesz zrobić wyjątek i wpuścić go do koszar, co nie? Co z tego, że znasz go tylko z legend i opowieści, nigdy nie widziałeś człowieka na oczy, no przecież to Piłsudzki.
Przecież Fern nie ocieka samym talentem. Ocieka przede wszystkim ciężką pracą i szczęściem, że spotkała taką, a nie inną mistrzynię. Przecież była mowa o tym, że ukrywanie swojej many nie jest czymś popularnym, a już na pewno nie w dzisiejszym świecie, gdzie mało kto ma do czynienia z demonami, a Fern ćwiczyła tą sztukę od małego. Tylko dlatego, że potrafiła ukryć swoją manę, mogła zajść od tyłu Wirbela i tylko dlatego mogła wziąć udział w ataku na bossa lochu w egzaminie, czy pokonać demona. Nie zapominajmy też, że Fern przez te lata odbyła niezliczoną ilość walk i treningów/sparingów z Frieren i jej „zajebistość”, to nie tylko talent, ale i doświadczenie i ciężka praca – autor tego nie pokazuje, bo jakby miał, to taki egzamin odbyłby się za 5 sezonów, a każdy odcinek opierałby się na cotygodniowej walce z innym przeciwnikiem – a nie o tym jest ta historia.
No ja np. alergicznie reaguję na wszelkie próby krytyki, które opierają się na przeświadczeniu, że to anime powinno być czymś, czym nie jest i powinno spełniać standardy ludzi, których nie spełni, bo ma na siebie pomysł i go skrupulatnie realizuje. Owszem, ciężko nie zgodzić się z tym co pisałeś, że Stark jest traktowany w tej serii po macoszemu, że ogólnie ten egzamin posiada trochę taki vibe Chunnin Examu, że autor nie za bardzo miał pomysł na to, jak poprowadzić z początku serię, przez co pierwsza połowa wygląda jakbyśmy mieli do czynienia z historią w stylu Majo no Tabi Tabi, a w drugiej połowie zaczerpnięto mocno z typowych arcowych shounenów jak Naruto. Ale większość komentarzy które widuję w necie to są właśnie narzekania na to, że opowieść nie prezentuje tego, co komentujący by chciał, żeby prezentowało. I to nie jest problem anime, czy samej opowieści, ale właśnie samego komentującego. Ktoś chciałby generic fantasy, jakich wychodzi pełno każdego roku, żeby mógł ponarzekać na to, jakie to fantasy nie zrobiły się już nudne i powtarzalne i wystawić ocenę 6/10, a jak wychodzi coś nowego, świeżego, z pomysłem na siebie, to krytykuje serię za to, że nie jest nudnym i powielającym schematy generic fanatsy anime. No przecież to się nie trzyma kupy.
Sousou no Frieren ma swoje problemy. Tylko znacząca większość próbująca kwestionować wielkość i to, jak wspaniała jest to seria, patrzy tam, gdzie nie powinna i skupia się na cechach, które nie są problemem. Może właśnie dlatego ludzie reagują już zwyczajnie złością i agresją – bo widzą po raz 58 ten sam zarzut, bo ktoś myśli, że jego czepianie się czegoś, czego po tej serii nie można oczekiwać jest oryginalne. A często nie jest, często starczyłoby poczytać i zrozumiałoby się punkt widzenia innych osób. No ale takie pisanie populizmów przez tzw. „freethinkerów”, bez wcześniejszego researchu jest w dzisiejszych czasach prawdziwą plaga.
Bez większych spoilerów, wkradł się tu mały błąd ;)
Cóż można o tym powiedzieć. Czarny koń sezonu zdecydowanie. O Frieren wiedziałem, ze będzie wspaniałe, natomiast co do tego tytułu nie miałem żadnych oczekiwań, a tu proszę. Jedna z lepszych bajek ostatnich lat.
Serdecznie polecam każdemu, bo po prostu warto.
I hej! Drugi sezon jest w produkcji! Cieszmy się i radujmy się!