x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Jak to się mówi po angielsku? Let them cook? No to ktoś to chyba overcooked tę opowieść. I to ostro overcooked.
Re: Po 5 odcinku
Po 5 odcinku
Ogólnie odcinek ociekał wręcz napięciem i wcale nie można było się spodziewać, jakie będą następne wydarzenia, minuta po minucie. Aaaaaaani przez sekundę nie przeszła mi przez głowę myśl, że kliknij: ukryte Bam będzie miał najwyższy wynik, normalnie takie zaskoczenie, że nie wiedziałem, czy nie spadnę z krzesła, takiego szoku doznałem.
Litości, ta bajka jest kompletnie beznadziejna. Aż chwyciłem webtoona, żeby zobaczyć, co mnie ominie jak skipnę i podsumuję to jeszcze większym „XD” niż na początku.
Nie wiem, osobiście za Chiny Ludowe nie byłbym w stanie polecić tego nikomu. Historia to jakiś żart, a jeżeli ktoś chce obejrzeć ładne obrazki, to naprawdę, akurat w tym sezonie nie brakuje anime ze świetną oprawą wizualną.
Dopiero teraz też zorientowałem się, że jest to tasiemiec na ponad 600 rozdziałów i naprawdę nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby próbować to dalej animować po pierwszym sezonie.
Nadal nie wiem o co chodzi w tej serii i powoli zaczynam mieć wrażenie, że jak się nie obejrzę całej serii, to się nie dowiem. Pytaniem jest, czy ładnymi obrazkami i dopieszczoną animacją ruchu dłoni autorzy będą w stanie zatrzymać widzów przed ekranem. Mówiąc w swoim imieniu – raczej wątpię, bo już się złapałem na skipowaniu fragmentów, a to dopiero drugi odcinek.
Re: Ała.
Bez przesady, 4 lata to nie tak dużo, na trzeci sezon Konosuby trzeba było czekać 7 lat, Hibike Euphonium 8 lat (pomijam filmy, bo spora część oglądających 3 sezon dowiedziała się o nich dopiero po premierze 1. odcinka S3 i pytaniach o wszystkie nowe postaci). A jakoś były to dość popularne bajki. Marka przede wszystkim robi swoje i pozwala na kręcenie hajpu.
3‑4 lata to wcale nie tak dużo czasu, szczególnie, jeżeli nie masz zaplanowanej produkcji następnego sezonu jeszcze przed wypuszczeniem aktualnego. I nie ma też co się dziwić, że wyszło to po takim czacie, bo o ile się nie mylę, to Kami no Tou było pierwszą tak popularną bajką opartą o manhwe (a istnieje duża szansa, że się mylę) i zwyczajnie nie mało kto mógł się spodziewać, jak zareaguje rynek.
Poza tym, patrząc na anilist, to Kami No Tou S2 ustępuje tylko Oshi no Ko w popularności.
Spójrz na takie Re:Zero – 3 lata od premiery S2 dostajemy S3, a jest najpopularniejszą wyczekiwaną premierą jesieni.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że sam pierwszy odcinek był mierny.
Szczytem komedii było dla mnie to, że przedstawia nam się FMC jako osobę lubującą się w zachodnich słodyczach, po czym wcina ona truskawkowy shortcake – najbardziej zjaponizowany (tak się mówi?) deser – no, może na równi z Mount Blanc – jaki chyba istnieje.
Dobra, to tak właściwie o czym ma być ta seria? Bo pierwszy odcinek w sumie nie przedstawił nic, co sprawiłoby, że mógłbym przykleić temu tytułowi jakąś łatkę. Hyouka tak samo się zaczynała? Bo już nie pamiętam.
Nie jest tak słabe jak na początku mi się wydawało, ale nadal nie poleciłbym każdemu z czystym sercem – w porównaniu do mangi. Myślę, że Hyakkano należy do tej grupy tytułów, które dość średnio (a nawet blado) wypadają przy przeniesieniu ich na ekran. Szczególnie w porównaniu z pierwowzorem.
Koniec
kliknij: ukryte Kumiko kończąca jako nauczycielka, w parze z Shunichim (co nie ma kompletnie sensu na tle przedstawionej historii), Kitauji wygrywające złoto…
Słabizna, zmarnowany potencjał, po prostu – nuda. Polecam tylko komuś, kto wcześniej się wkręcił w historię, obejrzał wszystko co ma ta seria do zaoferowania, jest w stanie przymknąć oko na kilka(naście) mniejszych i większych idiotyzmów, jakie zaserwowano i chce do końca poznać przygody Kumiko. W przeciwnym wypadku – raczej sobie darujcie.
Re: 12
kliknij: ukryte
No i dlatego po części uważam, że taka zmiana była dobra.
Ale druga część mnie uważa, że taka decyzja jest kompletnie nielogiczna z punktu widzenia muzyka. Dlaczego? Otóż śpieszę z wyjaśnieniem.
Nielogiczna, bo sam Taki stwierdził, poziom techniczny Kumiko i Mayu jest taki sam i to samo pokazał wynik głosowania w klubie.
A przecież na miłość boską, istnieje coś takiego jak „chemia” pomiędzy ludźmi, która ma rzeczywisty wpływ na to, jak dwójka ludzi będzie ze sobą brzmieć!
3 lata wspólnej gry, emocje pomiędzy nimi, właśnie ta „chemia”, to jest coś, co ma rzeczywisty i słyszalny impakt w występie dwójki ludzi. A nie, jakiś wymyślony „luz”, bo w występie Kumiko było słychać jakieś „zwątpienie”, a u Mayu nie. I oczywiście Taki tego nie usłyszał, tylko kto? No oczywiście Reina, bo trzeba ją hajpować jako tą „wyjątkową”. Po prostu ręce opadają…
Nie wzięcie tak banalnej i oczywistej rzeczy pod uwagę w doborze solistki przez MUZYKA jakim jest Taki oraz przez Reine (sama powiedziała, że wie, która to Kumiko), która podobno chce jak najlepiej dla zespołu… No to jest coś, co mi kompletnie nie pasuje.
Tak, dla dramy napisano fajny bieg wydarzeń. Ale z logicznego punktu widzenia… Ah, szkoda gadać. Z resztą, o czym ja mówię, jaka logika – na logikę, to ten zespół powinien odpaść już na poziomie prefektury i rozpaść się jak domek z kart przy poprzedniej dramie, bo żaden zespół nie jest w stanie zagrać dobrze, będąc tak napiętym. A jednak, przeszli dalej dzięki magicznej przemowie Kumiko na 5 minut przed występem.
Re: 12
Jedyne o co teraz się modlę, to to, żeby Kitauji nie wygrało złota i Kumiko mogła naprawdę pokazać, jak bardzo się zmieniła i jak silne są jej przekonania co do podjętych przez nią decyzji. Wątpię, że tak się stanie, bo jakiś happy ending musi być, ale kto zabroni mieć marzenia…
12
Re: 12
XD
Czy dobrze rozumiem, że to miał być ostatni sezon? Gdzieś w necie takie pogłoski widziałem i się teraz zastanawiam, czy to prawda.
Re: Nic z tego nie zrozumiałeś, ani animca, ani mnie, deal with it
Re: Nic z tego nie zrozumiałeś, ani animca, ani mnie, deal with it
Tak, pamięta i jak przychodzi co do czego, to w nagle zapomina o panujących zasadach i pozwala Holo sobie za nim chodzić, gdy żebrze o pieniądze/prosi o pożyczkę. Dosłownie, tego samego dnia. Logiczne, nie ma co.
No to w takim razie źle to odebrałem, natomiast anime w żaden sposób nie pomaga widzowi zrozumieć o co chodzi w zachowaniu ludzi, bo tak jak wspomniałem wcześniej – nikt nie pofatygował się wspomnieć o tym, że miasto to zostało założone przez kościół i panują w nim takie, a nie inne zasady. Żeby to zrozumieć, musiałeś dać link do wiki tego tytułu.
No, nie zrozumiałem, bo może (po raz kolejny to napiszę) ktoś na górze zapomniał wspomnieć o tym o pewnym ważnym szczególiku, jakim jest przedstawienie tła historii. Bo wyobraź sobie, że z ciekawości sięgnąłem po mangę i tam owszem, takie informacje się znajdują. Szkoda, że w anime ich nie ma.
Nie, to Ty próbujesz swoim doborem słów przekazać, jakoby „prawy sierpowy” był łagodnym wyrokiem w pośredni sposób, mówiąc, że "ALE jesteśmy w Japonii i czas na lewy sierpowy”. Z Twojego tekstu wywnioskowałem, że według Ciebie potraktowanie Lawrenca tym „prawym sierpem” jest łagodnym wyrokiem, bo na zachodzie by się na tym skończyło, ALE w Japonii idą za ciosem z „lewym sierpem”.
I sorry, ale tak, sztampowym i bardzo przewidywalnym jest to, co przedstawia historia. Z jednej strony piszesz wcześniej o tym, że opowieść jest osadzona w czasach średniowiecznych i moralność ludzi jest zgodna z tamtejszą epoką, a z drugiej strony chcesz mi powiedzieć, że „dla normalnego człowieka zachowanie wobec Lawrenca nie jest ani logiczne, ani sztampowe”. Otóż owszem, w naszych czasach takie zachowanie może i nie jest logiczne w oczach niektórych osób, ale patrząc przez pryzmat średniowiecznego człowieka, było jak najbardziej rozsądne i logiczne – gościu wisi jakiemuś lokalnemu, upadającemu przedsiębiorcy kupę kasy i daje mu propozycje, że razem z jego pomocą, przemyci nielegalny towar do miasta, który spłaci nie tylko dług, ale również pozwoli mu trochę zarobić. Chcesz mi powiedzieć, że po tym, jak Lawrance zrobił to co musiał zrobić, był jeszcze temu chłopu potrzebny? Był dla niego tylko zagrożeniem, posiadał informacje mogące go całkowicie pogrążyć, a owy przedsiębiorca był już osadzony na terenie miasta, w porównaniu do Lawrenca, który w ramach „zemsty” mógł przekazać informacje o przemyconym złocie kościołowi, a samemu ulotnić się z miasta i trzymać się od niego z daleka przez jakiś czas.
I Ty chcesz mi powiedzieć, że w czasach, gdzie każdy walczył o przetrwanie, logicznym nie jest pozbycie się takiego Lawrenca – z punktu widzenia przedsiębiorcy? Przecież takie akcje dzieją się na porządku dziennym w dzisiejszym świecie, a co dopiero setki lat temu.
Nie, ja jej nie odrzucam, ja jej po prostu nie widzę. Ba, na początku jej nawet nie szukałem, ale im bardziej się zagłębiam w temat tym bardziej nie mogę jej znaleźć.
No, przynajmniej w tym punkcie się zgadzamy.