x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Ała.
Bez przesady, 4 lata to nie tak dużo, na trzeci sezon Konosuby trzeba było czekać 7 lat, Hibike Euphonium 8 lat (pomijam filmy, bo spora część oglądających 3 sezon dowiedziała się o nich dopiero po premierze 1. odcinka S3 i pytaniach o wszystkie nowe postaci). A jakoś były to dość popularne bajki. Marka przede wszystkim robi swoje i pozwala na kręcenie hajpu.
3‑4 lata to wcale nie tak dużo czasu, szczególnie, jeżeli nie masz zaplanowanej produkcji następnego sezonu jeszcze przed wypuszczeniem aktualnego. I nie ma też co się dziwić, że wyszło to po takim czacie, bo o ile się nie mylę, to Kami no Tou było pierwszą tak popularną bajką opartą o manhwe (a istnieje duża szansa, że się mylę) i zwyczajnie nie mało kto mógł się spodziewać, jak zareaguje rynek.
Poza tym, patrząc na anilist, to Kami No Tou S2 ustępuje tylko Oshi no Ko w popularności.
Spójrz na takie Re:Zero – 3 lata od premiery S2 dostajemy S3, a jest najpopularniejszą wyczekiwaną premierą jesieni.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że sam pierwszy odcinek był mierny.
Szczytem komedii było dla mnie to, że przedstawia nam się FMC jako osobę lubującą się w zachodnich słodyczach, po czym wcina ona truskawkowy shortcake – najbardziej zjaponizowany (tak się mówi?) deser – no, może na równi z Mount Blanc – jaki chyba istnieje.
Dobra, to tak właściwie o czym ma być ta seria? Bo pierwszy odcinek w sumie nie przedstawił nic, co sprawiłoby, że mógłbym przykleić temu tytułowi jakąś łatkę. Hyouka tak samo się zaczynała? Bo już nie pamiętam.
Nie jest tak słabe jak na początku mi się wydawało, ale nadal nie poleciłbym każdemu z czystym sercem – w porównaniu do mangi. Myślę, że Hyakkano należy do tej grupy tytułów, które dość średnio (a nawet blado) wypadają przy przeniesieniu ich na ekran. Szczególnie w porównaniu z pierwowzorem.
Koniec
kliknij: ukryte Kumiko kończąca jako nauczycielka, w parze z Shunichim (co nie ma kompletnie sensu na tle przedstawionej historii), Kitauji wygrywające złoto…
Słabizna, zmarnowany potencjał, po prostu – nuda. Polecam tylko komuś, kto wcześniej się wkręcił w historię, obejrzał wszystko co ma ta seria do zaoferowania, jest w stanie przymknąć oko na kilka(naście) mniejszych i większych idiotyzmów, jakie zaserwowano i chce do końca poznać przygody Kumiko. W przeciwnym wypadku – raczej sobie darujcie.
Re: 12
kliknij: ukryte
No i dlatego po części uważam, że taka zmiana była dobra.
Ale druga część mnie uważa, że taka decyzja jest kompletnie nielogiczna z punktu widzenia muzyka. Dlaczego? Otóż śpieszę z wyjaśnieniem.
Nielogiczna, bo sam Taki stwierdził, poziom techniczny Kumiko i Mayu jest taki sam i to samo pokazał wynik głosowania w klubie.
A przecież na miłość boską, istnieje coś takiego jak „chemia” pomiędzy ludźmi, która ma rzeczywisty wpływ na to, jak dwójka ludzi będzie ze sobą brzmieć!
3 lata wspólnej gry, emocje pomiędzy nimi, właśnie ta „chemia”, to jest coś, co ma rzeczywisty i słyszalny impakt w występie dwójki ludzi. A nie, jakiś wymyślony „luz”, bo w występie Kumiko było słychać jakieś „zwątpienie”, a u Mayu nie. I oczywiście Taki tego nie usłyszał, tylko kto? No oczywiście Reina, bo trzeba ją hajpować jako tą „wyjątkową”. Po prostu ręce opadają…
Nie wzięcie tak banalnej i oczywistej rzeczy pod uwagę w doborze solistki przez MUZYKA jakim jest Taki oraz przez Reine (sama powiedziała, że wie, która to Kumiko), która podobno chce jak najlepiej dla zespołu… No to jest coś, co mi kompletnie nie pasuje.
Tak, dla dramy napisano fajny bieg wydarzeń. Ale z logicznego punktu widzenia… Ah, szkoda gadać. Z resztą, o czym ja mówię, jaka logika – na logikę, to ten zespół powinien odpaść już na poziomie prefektury i rozpaść się jak domek z kart przy poprzedniej dramie, bo żaden zespół nie jest w stanie zagrać dobrze, będąc tak napiętym. A jednak, przeszli dalej dzięki magicznej przemowie Kumiko na 5 minut przed występem.
Re: 12
Jedyne o co teraz się modlę, to to, żeby Kitauji nie wygrało złota i Kumiko mogła naprawdę pokazać, jak bardzo się zmieniła i jak silne są jej przekonania co do podjętych przez nią decyzji. Wątpię, że tak się stanie, bo jakiś happy ending musi być, ale kto zabroni mieć marzenia…
12
Re: 12
XD
Czy dobrze rozumiem, że to miał być ostatni sezon? Gdzieś w necie takie pogłoski widziałem i się teraz zastanawiam, czy to prawda.
Re: Nic z tego nie zrozumiałeś, ani animca, ani mnie, deal with it
Re: Nic z tego nie zrozumiałeś, ani animca, ani mnie, deal with it
Tak, pamięta i jak przychodzi co do czego, to w nagle zapomina o panujących zasadach i pozwala Holo sobie za nim chodzić, gdy żebrze o pieniądze/prosi o pożyczkę. Dosłownie, tego samego dnia. Logiczne, nie ma co.
No to w takim razie źle to odebrałem, natomiast anime w żaden sposób nie pomaga widzowi zrozumieć o co chodzi w zachowaniu ludzi, bo tak jak wspomniałem wcześniej – nikt nie pofatygował się wspomnieć o tym, że miasto to zostało założone przez kościół i panują w nim takie, a nie inne zasady. Żeby to zrozumieć, musiałeś dać link do wiki tego tytułu.
No, nie zrozumiałem, bo może (po raz kolejny to napiszę) ktoś na górze zapomniał wspomnieć o tym o pewnym ważnym szczególiku, jakim jest przedstawienie tła historii. Bo wyobraź sobie, że z ciekawości sięgnąłem po mangę i tam owszem, takie informacje się znajdują. Szkoda, że w anime ich nie ma.
Nie, to Ty próbujesz swoim doborem słów przekazać, jakoby „prawy sierpowy” był łagodnym wyrokiem w pośredni sposób, mówiąc, że "ALE jesteśmy w Japonii i czas na lewy sierpowy”. Z Twojego tekstu wywnioskowałem, że według Ciebie potraktowanie Lawrenca tym „prawym sierpem” jest łagodnym wyrokiem, bo na zachodzie by się na tym skończyło, ALE w Japonii idą za ciosem z „lewym sierpem”.
I sorry, ale tak, sztampowym i bardzo przewidywalnym jest to, co przedstawia historia. Z jednej strony piszesz wcześniej o tym, że opowieść jest osadzona w czasach średniowiecznych i moralność ludzi jest zgodna z tamtejszą epoką, a z drugiej strony chcesz mi powiedzieć, że „dla normalnego człowieka zachowanie wobec Lawrenca nie jest ani logiczne, ani sztampowe”. Otóż owszem, w naszych czasach takie zachowanie może i nie jest logiczne w oczach niektórych osób, ale patrząc przez pryzmat średniowiecznego człowieka, było jak najbardziej rozsądne i logiczne – gościu wisi jakiemuś lokalnemu, upadającemu przedsiębiorcy kupę kasy i daje mu propozycje, że razem z jego pomocą, przemyci nielegalny towar do miasta, który spłaci nie tylko dług, ale również pozwoli mu trochę zarobić. Chcesz mi powiedzieć, że po tym, jak Lawrance zrobił to co musiał zrobić, był jeszcze temu chłopu potrzebny? Był dla niego tylko zagrożeniem, posiadał informacje mogące go całkowicie pogrążyć, a owy przedsiębiorca był już osadzony na terenie miasta, w porównaniu do Lawrenca, który w ramach „zemsty” mógł przekazać informacje o przemyconym złocie kościołowi, a samemu ulotnić się z miasta i trzymać się od niego z daleka przez jakiś czas.
I Ty chcesz mi powiedzieć, że w czasach, gdzie każdy walczył o przetrwanie, logicznym nie jest pozbycie się takiego Lawrenca – z punktu widzenia przedsiębiorcy? Przecież takie akcje dzieją się na porządku dziennym w dzisiejszym świecie, a co dopiero setki lat temu.
Nie, ja jej nie odrzucam, ja jej po prostu nie widzę. Ba, na początku jej nawet nie szukałem, ale im bardziej się zagłębiam w temat tym bardziej nie mogę jej znaleźć.
No, przynajmniej w tym punkcie się zgadzamy.
Re: Po 10 odcinku - no domęczę, ale...
kliknij: ukryte
W jaki sposób niby Reina przemienia się w tą dojrzałą, a Kumiko jest od robienia dram?
To właśnie Reina z postaci dojrzałej, choć trochę naiwnej, zmienia się w królową dram, a Kumiko stara się (chociaż średnio) wydorośleć.
Zacznijmy od tego, że Taki, może jako dyrygent podejmuje racjonalne decyzje (chociaż ciężko mi to stwierdzić, bo w serii nie ma zwyczajnie muzyki, lol), natomiast jest on przede wszystkim nauczycielem w szkole. Szkoła ma uczyć. Szczególnie liceum, gdzie rozrzut dojrzałości dzieciaków jest największy – pierwszoklasiści to nadal dzieci, a trzecioklasiści stają się powoli osobami dorosłymi, podejmują pierwsze życiowe wybory, przechodzą pierwsze trudy życia – mentalność tych dwóch grup jest zdecydowanie na kompletnie innym poziomie. Więc nie dziwota, że pierwszaki nadal zachowują się jak… well… jak dzieci, a trzecioklasiści podchodzą do tematu przesłuchań trochę dojrzalej i mniej uczuciowo. Rolą Takiego powinno być nie tylko dobrać jak najlepszy zespół, ale PRZEDE WSZYSTKIM uczyć młodsze pokolenia, dlaczego podejmuje takie, a nie inne wybory – szczególnie, że to właśnie te dzieciaki będą z nim przez następne lata współpracować i to relacja z nimi i ich zaufanie powinny być dla Takiego priorytetem. Tego tutaj nie ma. Jest natomiast siedzenie w pokoju nauczycielskim i zabawa w dyrygenta prawdziwej orkiestry, kiedy w rzeczywistości jego zespół przechodzi kryzys egzystencjalny powstały w wyniku jego decyzji – w końcu to on jest liderem, a nie jak może się wydawać – Kumiko z Shunichim i Reiną. Za liderem nie podąża się „bo jest liderem”, tylko dlatego, że potrafi on uzasadnić swoje decyzje i przekonać ludzi do tego, żeby za nim podążali – u Takiego tego nie ma. No i nie zapominajmy też o tym (i chyba najważniejszym), że Taki już dwukrotnie zawiódł w roli dyrygenta i nie dowiózł złota w konkursie narodowym. Owszem, udało mu się stworzyć z beznadziejnej orkiestry zespół, który może marzyć o tymże złocie, ale tego nowe osoby nie widzą. Widzą natomiast jednorazowy cud, w postaci osiągnięcia z ekipą, gdzie grały takie postaci jak Asuka czy Kaori, natomiast już następny rok był zdecydowanie gorszy, a aktualnie sytuacja w zespole jest napięta jak gumka w za małych gaciach.
I tutaj przechodzimy do Reiny. Takiej osoby i postawy broni Reina. Ale nie broni tego w sposób adekwatny do swojego wieku, tylko rzuca jak jakieś tantry „Taki‑sensei ma rację i koniec!”. W momencie, gdzie takie postaci jak Hazuki czy Midori (które nie oszukujmy się, nie grają już nawet trzecich skrzypiec) mają własne zdanie i to nawet logiczne, Reina jedyne co potrafi, to opierniczyć pierwszoklasistki za to, że w ogóle śmią wątpić w wielkość jej ukochanego senseia, oraz wydrzeć się i obrócić się na pięcie i odejść obrażona na swoją tzw. „przyjaciółkę” Kumiko, na którą spływają nie tylko obowiązki przewodniczącej, ale także problemy życiowe. No super zachowanie, bardzo dojrzałe. I nie zapominajmy, że Reina jest zakochana w Takim, co gdyby wyszło na jaw w klubie, postawiłoby jej zdanie na równi z poziomem podłogi. A tekst, że Kumiko „zawiodła jako przewodnicząca”, bo śmie w ogóle kontestować zdanie Takiego i wziąć pod uwagę innych członków klubu? Żałosne i niskie.
A Kumiko? Nie będę jej całkowicie bronił, bo sama jest sobie winna za bycie ciapowatą mamałygą bez krzty charakteru, przez co zwala się na nią cały ten burdel, natomiast ona tutaj jako jedyna próbuje w jakikolwiek sposób dojść porozumienia, jako jedyna próbuje załagodzić sytuację w klubie, jako jedyna konfrontuje się z Takim (żałośnie, but there was an effort), jako jedyna COKOLWIEK stara się zrobić. To, że jej to nie wychodzi, to jedno. Ale przynajmniej się stara. Stara się zmienić, szuka rozwiązań, szuka pomocy, rady, działa. I co dostaje w zamian? Przyjaciółkę, która ją z tym wszystkim zostawia i tyle.
Pamiętajmy – to jest tylko i wyłącznie orkiestra szkolna. Gdyby taka drama była w, powiedzmy, Nodame Cantabile, to bym zgodził się z postacią typu Reiny w 100%. Ale tutaj? Nie ma opcji, że to Reina jest tą dojrzalszą. To właśnie Reina zachowuje się tutaj jak dziecko i podsyca dziejącą się dramę, a Kumiko pozostawiona z butelką wody, stara się jakoś ugasić ten pożar. Mógłbym jeszcze tutaj wspomnieć o tym, jak Reina wymuszała emocjonalnie na Kumiko pomoc gdy ta miała dramę o solo z Kaori, czy o tym, jak nierealistycznym jest podejście Takiego i tego, że w ogóle nie reaguje na powstające napięcia w zespole, które ewidentnie wpłynęłyby na brzmienie zespołu, na co jako dyrygent nie może sobie pozwolić i jak to, że wcześniej jakoś potrafił się odnieść do tego typu dramy, a teraz siedzi cicho jak mysz kościelna pod miotłą, ale już sobie daruję.
No i oczywiście na koniec – największym winnym jest tutaj postać Takiego bez dwóch zdań i za mało o tym się mówi.
Re: Genialne i wspaniałe (po 11 odc.)
I dlatego musiałeś dać link do wiki, żeby powiedzieć o tym, że miasto zostało założone przez kościół.
I dlatego, że Lawrance żyje pewnie coś koło 30 lat tamtym świecie i wie, do jakiego miasta zmierza, zapomina kompletnie o tym w jakiej epoce żyje i jak będzie tamtejsze społeczeństwo patrzeć na jego znajomość z Holo, szczególnie w przypadku, gdy powinie mu się noga.
Jasne jak piorun z ciemnego nieba.
Chwila, chwila, chwila. Czyli podejrzewam, że Lawrencowi udało się jakoś temat zadłużenia rozwiązać w szemrany sposób i dostał od kogoś wpiernicz? Nie rozumiem, po co tutaj ten komentarz o jakimś zachodzie, Japonii itp. Przecież to jest logiczny, jeżeli nie po prostu, sztampowy zabieg, którego można było się zwyczajnie spodziewać. Przecież wszyscy widać było w tym mieście go nie znosili, więc jeżeli z kimś jakiś szemrany deal nawiązał, to chyba logicznym jest, że tamtejsza ludność będzie chciała się go pozbyć.
No i ta cała gadka o miękkim i romantycznym sercu zachodu i twardej ręce Japonii upada jak domek z kart, gdy popatrzymy sobie na wcześniejszy deal, który zrobił z tym Milone Trading Company.
Po zakończonym dealu mogli się naszego MCka zwyczajnie pozbyć, żeby ten nie miał na nich żadnego haka w przyszłości, a Holo sprzedać kościołowi, żeby nikt nie mógł ich podejrzewać o kontakt z „demonem”. W szczególności, że przecież członkowie przeciwnego domu towarowego widzieli prawdziwą formę Holo i sami mogli zasięgnąć pomocy u kościoła, co mogłoby pociągnąć tych od Milone na samo dno. Jednak tego nie zrobili, bo…? Idealny przykład Twojego zachodniego stylu prowadzenia narracji.
Re: Ja tak samo, 7 odcinek
Re: Ja tak samo, 7 odcinek
Ja tak samo, 7 odcinek
Próbowałem kiedyś obejrzeć oryginał, ale jakoś mnie do siebie nie przekonał. Kiedy zobaczyłem, że będzie wychodzić remake, to stwierdziłem, że dam szansę, bo i jest okazja. Jestem na 7 odcinku i ni cholery nie chce mi się dawać dalej tej szansy. Zdaje mi się, że jak ktoś chce poznać historię, to lepiej będzie po prostu chwycić za mangę. Szczególnie zważywszy na to, że nie zapowiada się, żeby ten remake sięgał historią dalej niż oryginalne anime.
Anime z 2008 nie jest wcale aż takie stare, a tym bardziej nie wygląda ono źle – ba, wygląda nawet lepiej w niektórych aspektach niż ten remake. Więc skoro ani fanom nie trzeba tej historii przypominać, stara bajka nadal wygląda całkiem nieźle, a i historia nie będzie pociągnięta dalej, to pojawia się pytanie – po co to w ogóle powstało?
Niby tak, ale popatrzmy na to inaczej – Luminas była przedstawiana jako postać troszcząca się o swoich najbliższych popleczników, a teraz nie dość, że kompletnie zlała tych 7 gości (w końcu to też byli jacyś jej najwierniejsi wyznawcy, to oni testowali Hinate), zabiła tylko 3, nie przejmując się tym, co robi pozostała 4, to jeszcze zabiła ich bez głębszego zastanowienia, dlaczego tak postąpili – co w świetle wcześniejszych wydarzeń (zabicie jednego z wampirów‑bliźniaków, a teraz Hinata) wskazuje, że albo jednak nie przejmuje się za bardzo swoimi ludźmi, albo jest głupia jak but. A przecież każdy Mao jest tutaj kreowany na jakiegoś wielkiego stratega‑polityka.
Nie tylko charaktery i relacje, ale też motywy. Bez tego to przyjdzie następny odcinek, będzie znowu „polityczna” paplanina i tak naprawdę bez kontekstu zacznie się rzucanie tekstami typu „no, sorki, moja wina, podpisujemy pokój i zapominamy o temacie”. WIELKA PO LI TY KA.
Mój błąd, tam powinno być napisane, że jest to najgorsza do tej pory historia/arc, a nie sezon. I tak, ma być jeszcze jakiś festiwal – dlatego napisałem (a raczej chciałem napisać) i podkreślam – do tej pory.
Genialne zagranie, pędzenie z akcją na złamanie karku, trzymanie „wysokiego” napięcia przez połowę serii, żeby nawet na koniec nie poświęcić jednego odcinka na comic relief, tylko dalej będą jechać z „polityczną” paplaniną xD
Super zagranie, z jednej strony rozumiem, trzeba wiązać koniec z końcem, ale z drugiej – jak ci scenarzyści odpowiadający za ten arc mogą spojrzeć w lustro po stworzeniu takiego gniota, to ja nie wiem.
Najgorszy sezon tejże bajki jaki do tej pory powstał. Podkreślę – DO TEJ PORY.
Re: Nadal gadają
Jeżeli serio nie wiesz, co wydarzy się w następnych odcinkach, to polecam wyłączyć mózg, bo logicznego toku wydarzeń i jakiegokolwiek myślenia w wykonaniu „głównych złych” tego arcu – nie doczekasz się.