x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: 7,5
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Klemens
7,5
ep9
Jest to historia, która popłynęła już na tak szerokie wody jak SAO. Nie ma co się spodziewać, że autor będzie kończył rozpoczęte wątki. Będzie „domykał” arc za arciem, zostawiając masę otwartych pytań, dając sobie furtkę na to, aby móc rozwijać historię w kompletnie dowolny sposób.
Re: Oj jak się zgadzam
1. To co kolega wyżej napisał; równie dobrze mógłby w ten sam sposób wybrać kliknij: ukryte Miku czy Itsuki, gdyż obydwie wpisywały się jak ulał w kanon tego, czego chce „normalny japoński mężczyzna”.
2. Fuutaro nie należał do normalnych ludzi, od samiutkiego początku był malowany na osobę wyjątkową, ale z problematyczną przeszłością. Więc wybór go jako przedstawiciela „typowego nurtu” pasuje tutaj jak pięść do nosa.
3. Zakładasz, że Fuutaro miał jakiekolwiek znaczenie w tej mandze. A co jeżeli Ci powiem, że nie miał? A dlaczego? Bo zwyczajnie jako postać służył praktycznie od samego początku jako klej łączący wszystkie wydarzenia. Nic więcej. Przedstawiono nam go na samym początku historii i tak jaki był nam pokazany na początku, taki został do samiutkiego końca. Podczas gdy inne postaci rozwijały się, był nam przedstawiane ich historie z Fuutaro w roli głównej, on jakimś cudem pozostał dokładnie taki sam, jakiego nam go podano na tacy. Potraktowano go jako postać poboczną. W praktycznie żadnym momencie nie pokazano nam jego zmiany, jego myśli, jego progresu, nic, co mogłoby pomóc zrozumieć widzowi, dlaczego końcówka wyglądała tak, a nie inaczej.
Jednym z moich głównych zarzutów jest właśnie to, że za mało został rozwinięty jako postać, rzekłbym, że praktycznie w ogóle. Do samiutkiego końca miał problem z ostatecznym wyborem, którego by nie dokonał, gdyby nie… Ichika. Nawet przy samej mecie więcej wkładu do historii miała jedna z potencjalnych wybranek, niż on sam, taka bezpłciowa postać z tego Fuutaro była.
I nie, autor nie ma obowiązku uszczęśliwiać fanów. Ba, w tego typu historii nie ma opcji, żeby nie urazić jakiejś grupy, tak działają przecież haremowe romanse. Natomiast problem nie leżał w tym, jakiego wyboru autor dokonał, lecz tego, jakie było jego uzasadnienie – a właściwie jego brak. Tak jak pisałem wcześniej – gdyby jakkolwiek rozwinąć postać kliknij: ukryte Yotsuby i przede wszystkim Fuutaro, ten wybór miałby taki sam sens, tak jak wybór każdej innej pannicy (może poza kliknij: ukryte Itsuki, ona nie brała udziału w biegu). Ba, gwarantuje, że gdyby panną młodą została kliknij: ukryte jedna z najbardziej popularnych dziewczyn, to pomimo tego, że ludzie byliby o wiele bardziej rozgoryczeni, to gwanrantuję – overall odbiór historii byłby o wiele pozytywniejszy.
Re: Oj jak się zgadzam
JEDYNYM plusem tego filmu jest to, że inaczej przedstawiono kolejność wydarzeń niż w mandze, gdzie autor próbował być zabawny i udawać, że to wszystko, to był tylko sen. Oughhhh… Jak tylko sobie to przypomnę, aż mnie nosi, jak bardzo byłem wkurzony tym, co zobaczyłem. Nie ma to jak wytknąć na widza środkowy palec raz, po czym zobaczyć, że większości społeczności się taki wybryk nie podobał, więc wytknę drugi środkowy palec i powiem, że to wszystko były tylko żarty. Hahahaha, patrzcie, śmieszny żart, 2 razy pokazałem środkowy palec, hahaha, śmieszny żart…
Natomiast Go‑Toubun no Hanayome to jest jedyny tytuł, do którego w życiu drugi raz nie wrócę w żadnej formie, czy to anime czy mangi.
Zakończenie jest kompletnym gniotem:
kliknij: ukryte
- idiotyczny wątek z ich biologicznym ojcem, który prawdopodobnie miał jakoś związać postać Itsuki z rolą, jaką autor nadał tej postaci, czyli pomost pomiędzy tym co się dzieje, a mamą dziewczyn, a wyszła kupa ze znakiem zapytania nad nią;
- ostateczny wybór pannicy (i nikt mnie nie przekona tym 40‑stronnicowym dokumentem Word, dlaczego to Yotsuba wygrywa);
- ciągłe zaloty i cięte teksty w stronę Fuutaro/Yutsuby ze strony sióstr nawet po tym, jak Fuutaro jasno zdeklarował kogo wybiera, pomimo pompatycznego gadania, że zawsze będą razem, one uszanują decyzję, będzie dobrze, super i cukrowo;
- absurdalna i pseudo emocjonalna scena z odgadnięciem, która dziewoja jest jego żoną, gdy wszystkie były ubrane w te same suknie (strasznie niesmaczne to się oglądało, nawet gorzej niż czytało);
- i wiele, wiele innych rzeczy, które pamiętałem jeszcze świeżo po zakończeniu, a o których na całe szczęście już zapomniałem.
Film tylko przypomniał mi, jak dobra to mogła być manga, a jakim zrushowanym syfem ostatecznie się okazała, w wyniku… no właśnie do tej pory nie wiem w wyniku czego. Nacisku wydawcy na zakończenie? Widzimisię autora? Zmęczeniem materiału? Brakiem pomysłów? Starczyło jakkolwiek rozwinąć historię wybranki Fuutaro i jego samego, pokazać widzowi jego tok rozumowania, dlaczego jest tak, a nie inaczej i wszystko wyglądało by o wiele, wiele, wiele lepiej. Ale nie, bo po co. Najlepiej kliknij: ukryte skupić się na trzech najbardziej lubianych typach postaci – „starszej siostrze”, tsundere i szarej myszce, pozwolić, żeby społeczność to je najbardziej polubiła, rozwinąć tylko ich historie i kontakty z przyszłym panem młodym, po czym wytknąć środkowy palec w stronę widzów i całą historię wywalić do kosza i dla pana młodego wybrać postać, której kliknij: ukryte obiektywnie poświęcono najmniej czasu w całej mandze i ma najmniej rozwiniętą osobowość.
Ach, ależ prawie bym zapomniał! Przecież to jest historia o pięcioraczkach, a autor wziął pod uwagę tylko 4 dziewczęta! No nic, to z piątej zróbmy kliknij: ukryte kotwicę, która będzie wygodnym źródłem wrzucania wstawek o ich mamie i jakoś ludzie sami sobie dopowiedzą, że ona też bierze udział w „wyścigu”, lol.
Na dobrą sprawę, ta historia mogłaby się nazywać San‑Toubun no Hanayome and kliknij: ukryte Yotsuba i nie byłoby żadnej różnicy. Ahhhh, niepotrzebnie to oglądałem, znowu się zdenerwowałem. Nie warto, ktokolwiek wam mówi, że warto, jest fanem kliknij: ukryte Yotsuby i tyle. Zwyczajnie nie warto.
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Klemens
Re: Otonari no Tenshi-sama po 12 odcinku (koniec)
Brakuje mi w sumie takiej serii, gdzie akcja toczy się dalej po „i żyli długo i szczęśliwie”. Dlaczego tak mało tego typu romansów powstaje!?
Re: Zakończenie.
Aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądała KonoSuba z Megumin w roli głównej, zapowiedziana na przyszły sezon…
3
Obym się mylił, bo moim zdaniem Kubo‑san jest, póki co, jak najbardziej udaną adaptacją. Idealnie oddaje charakter mangi.
Niektóre mangi po prostu nie powinny być animowane.
3
Nie wiem co w sumie widziałem w 1. sezonie, że zacząłem oglądać ten sezon, ale teraz za to wiem, że zwyczajnie nie warto. Chociaż jak ktoś sobie lubi popatrzeć na ładne projekty postaci i nic więcej, to czemu nie.