x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
10/10
No i jeszcze to, że całe uniwersum chodzi za mną od ponad 15 lat. Ktoś kiedyś polecił, nawet poczęstował płytami DVD, ale płyty się zniszczyły przed seansem, albo już dostałem porysowane… Jakoś wryło mi się to w pamięć, mimo że to było wieki temu. Inna epoka „dystrybucji” anime. Więc czemu nie spróbować teraz?
Minusy:
- Anime o graniu w grę bez grania w grę. Ewenement. kliknij: ukryte Dosłownie jakieś 10 pierwszych epków to pogaduchy w różnych miejscach o grze. Żeby to jeszcze nerdowskie dyskusje były, który skill lepszy czy coś. To jest niestety gadanie o plotce/bugu/błędzie gry.
- Jak już cały pierwszy problem mamy rozwiązany to zaczyna się kliknij: ukryte fatalny romans, zaczynają z gry znikać ludzie „na poważnie” (coś jak uszkodzenia ciała gracza w świecie realnym), no ale wszyscy gramy dalej i szukamy przyczyn problemu z perspektywy gracza… Gdzie są służby? Administracja? Support momentalnie odcinający takie rzeczy…
- Niby fajnie że zastosowano dużo muzyki Ali Project, ale podkładanie obszernych fragmentów utworów z wokalem podczas akcji czy dialogów wypadło tutaj mega słabo. Reżyseria leży.
- Ogólnie to reżyseria leży. Kończy się jeden odcinek, potem nagle coś innego na ekranie. Niektóre sceny (nawet walki!) ucięte nagle i domyślaj się widzu co się stało, bo w kolejnym epku już wszyscy sobie gadają w mieście jakby nic nie miało miejsca.
- Fatalne projekty potworów jak już na ekranie jest „granie w grę”.
- Recycling assetów. Te same statyczne plansze/tła w kółko wałkowane. Do przesady.
- Tabby i Haseo. Jak parę głównych bohaterów ktoś wpisuje do minusów to wiedz, że nie jest dobrze. kliknij: ukryte Tabby chociaż na sam koniec odstawia grę i planuje na poważnie zostać pielęgniarką. Haseo dramat. Może z początku jego ciekawość/„oddanie świeżaka sprawie legendarnych kozaków” było nawet sensowne, to przemiana w zabijakę, potem nie drążenie tematu co Ovan robił poza grą przez kilka miesięcy i w końcu powrót do „normalnej postaci” po łomocie od A.I. (czy co to jest) bez żadnych wyjaśnień. Szkoda strzępić ryja.
Plusy:
+ Może plansze/krajobrazy niektóre. Niby sielankowe z żywą zielenią trawy i pięknym błękitem nieba, ale w oddali widać jakieś ogromne ruiny „czegoś”. Trochę Xenoblade mi się przypominało.
+ TaN. kliknij: ukryte Z początku typowa gildia rywali. Czyli nudne. Ale po rozwiązaniu, jak wrócili w nowych postać to i Tawaraya jak i Naobi + Ender ciągną całą fabułę do przodu bez zdradzania wszystkiego. Jak działają? Chyba legalnie bo mogą wezwać administrację by pozbyć się z gry handlarzami przedmiotami w realnym świecie. Mają też więcej możliwości niż gracze – podgląd na na strefę eventową, gdzie nawet komunikacja na zewnątrz jest odcięta, narzędzia analityczne itd.
+ Muzyka Ali Project. ED1 Boukoku Kakusei Catharsis wchodzi jak złoto nawet po mega słabych odcinkach o niczym. Soundtrack (słuchałem kilka razy osobno) też na plusik, a Sluggish Heart mogę słuchać w nieskończoność.
Czy się dobrze bawiłem? Nie. Gdyby tu była jakaś generyczna muzyka to dałbym ocenę 3/10.
Czy przynajmniej spróbuje poszukać co jest dalej bo seria to dopiero wstęp do gier? Absolutnie nie. Paczka trzech gier (odświeżone wydanie) w promocji jest za 16 PLN. Ale po kiego mam grać w gry jak dosłownie wszystkie główne postacie i sama gra/świat mnie nie interesują.
Chyba całe to .Hack nie jest dla mnie…
Ale i tak 10/10 bo muzyka Ali Project. Jestem fanboyem.
7+/10
Coś o serii: Seria z 2016 roku. Premiera była 2 lata przed boskim Yuru Camp. Mimo to klimacik, a nawet muzyka bardzo podobne. Ciekawe. Seria nie jest o wyścigach/zawodach, to takie profesjonalne jeżdżenie na rowerach szosowych, nawet z morderczymi podjazdami, ale rekreacyjne – bez ciągłej napinki na czas/wyniki.
Utwory z soundtracka takie jak ぽんたらいど, フォルトゥーナ‑出会い-, らいだぁすぶぎぃ, フォルトゥーナ‑さくせんかいぎ- można bez niczego przenieść do Yuru Camp i nikt nie zauważy. Harmonijka, gwizdy, gitary akustyczne, skrzypce. Totalna sielanka i relaks.
Zdecydowanie seria z gatunku CGDCT, ale jednocześnie są to CG mające kliknij: ukryte potworne zakwasy, obolały tyłek, skurcze w nogach uniemożliwiające jazdę/chodzenie i nawet mocno pocące się upale. Twarde babki!
Brakowało mi bardzo dalszego kroku w stronę przyziemnego realizmu. Na przykład: co się dokładnie je, gdzie się to je, dlaczego taka trasa, co jest ciekawego po drodze no i większego nacisku na sprzęt – a w przypadku rowerów to temat rzeka. Nie jest źle, ale mogło być lepiej. Lokalny event Autumn Ride był idealny!
Humoru jest akurat, powracające gagi śmieszą. Największa wada? No dziewczyny oprócz Ami kompletnie nijakie, bez historii. Mają po jednej jakieś wyróżniającej cesze i to tyle. Robią za tło dla Ami we wszystkich scenach. No, wiem, że format tylko 12 epków, więc gdzie tu jeszcze zmieścić rozwój dla każdej czy poważne nakreślenie postaci. Imienia żadnej nie zapamiętałem – aż tak słabo. Ale gdy są w pełnej grupie na trasie to dobrze się patrzy.
Bardzo solidna seria z tych odprężających. Totalny relaks, świetna muzyka, szczypta humoru, zamknięta historia. Warto zdecydowanie! Mangi widzę jest sporo więcej i ciągle wychodzi, ale bez dźwięków i muzyki to nie będzie to samo.
PS: Chcę taka -paca czapkę xD
3+/10
Samo wierne przeniesienie historii nie powinno być specjalne trudne. To czego się obawiałem najbardziej to udźwiękowienie.
W grach poza kilkoma kultowymi okrzykami dla paru postaci (Objection! Hold it! Take that!) nie ma udźwiękowienia dialogów.
Zamiast tego podczas grania gdy na ekranie pojawia się tekst to zawsze razem z dźwiękiem „pisania”. Żeby nie było zbyt monotonnie, ten dźwięk jest w różnym tempie – w zależności od dialogu – w emocjach ktoś mówi szybciej, a kropki i przecinki są uwzględnione. Inaczej brzmią krótkie zdania, inaczej długi wywód. Do tego dołączone są jeszcze dodatkowe efekty dźwiękowe („plumknięcia” z braku lepszego słowa) – inny dodatkowy dźwięk jest stosowany gdy postać odczuwa zdziwienie, szok/przerażenie, jest czymś zdenerwowana/z czegoś niezadowolona czy podkreśla jakiś istotny fakt podczas rozmowy. Dzięki temu dialogi są zróżnicowane, pełne emocji, żywe. Niby suchy tekst, ale wręcz przeciwnie. No i takie minimalne (ale jednocześnie wystarczające) „udźwiękowienie dialogów” dodatkowo podkreśla przecudowne ścieżki dźwiękowe. Uwielbiam muzykę z gier: zarówno „motywy gameplayowe” powtarzalne w całej grze jak i motywy dla konkretnych postaci.
No i żeby nie było za nudno, że same dialogi w sądzie (jak to w visual novelkach) są liczne elementy point and click, zbieranie dowodów, analizowanie ich, prezentowanie podczas spraw sądowych. Też do przerobienia na animacje.
Czy udało się przerobić 2 pierwsze gry o Phoenixie na anime?
Minusy:
- Nie ma drabin. PDK!
- Muzyka wypada blado. Najlepsze z najlepszych motywów z gier odpalają się tylko czasem i na krótko. Przepotężny minus dla mnie. To, że twórcy z grubsza wiedzą kiedy ją odpalić by był efekt to za mało.
- Nietrafiony pomysł z przesadnym odrzucaniem/powalaniem na podłogę mocą argumentów w sądzie. To nie Naruto…
- Ekranizacja dwóch gier w 24 epkach. Wycięto całe przeogromne Rise from the Ashes i skromne The Lost Turnabout.
- Graficznie ep01‑ep12 to chwilami poziom fanartów na twitterze. Jest okropnie. Druga część ep13‑ep24 zdecydowanie lepiej się prezentuje.
- Początek może skutecznie zniechęcić. Fabularnie pierwsze 3 sprawy: The First Turnabout, Turnabout Sisters, Turnabout Samurai wykonane słabo. Ale już kolejne 4: Turnabout Goodbyes, Reunion, and Turnabout, Turnabout Big Top, Farewell, My Turnabout wyszły przyzwoicie pod kątem fabularnym/tempa.
Plusy:
+ Jest Charley. PDK!
+ Ep13. Nowiutki materiał. kliknij: ukryte Fajnie rozszerzony wątek w porównaniu do tego co jest wspomniane w grach.
+ Fillery fabularne. Scenki na rowerze, w pociągu, w knajpie. Krótkie i fajne dopełnienie gier gdzie liczba „lokacji” była mocno ograniczona.
+ Bałem się głosów, ale jest porządnie. Szczególnie Maya/Wendy/Pearl/Franziska (mimo braku -fool tyrad) na duży plus za dopasowanie do postaci.
Męska obsada ujdzie. Miles i Manfred z początku mi nie leżeli, ale się szybko oswoiłem. Twórcy dali radę. Ale ja i tak wolę muzykę z gier niż głosy aktorów.
OP2 > ED2 > ED1 > wiercenie w zębach > paznokcie po tablicy > OP1. Brak mi słów, żeby opisać jak fatalny jest OP1. Koszmar.
Ale za to OP2 Johnny's West – Jinsei wa Subarashii. O jaki cudny muzycznie i jednocześnie „neutralny”. Dużo openingów widziałem spoilerujących, ale tutaj rozwiązano to genialnie. Dla kogoś nie znającego serii nie ma żadnych spoilerów, a fanowi w ułamku sekundy pod sam koniec animacji (gdy są grupowe plansze wyświetlone, przez jakieś 1,5 sekundny każda) przypominają się momentalnie całe sprawy. Dodatkowo postacie wtedy wykonują swoją „charakterystyczną animacje” z gier. Cudeńko.
Czy się dobrze bawiłem podczas seansu? No nie… To taki w sumie animowany recap/streszczenie gier wykastrowane z cudnej muzyki.
Nikomu kto nie grał w gry absolutnie nie polecam tego anime. Lepiej sięgnąć po gry: zostały już wydane w odświeżonych wersjach na: telefony/switcha/ps/xbox/pc. I są do wyrwania za grosze. Sprawdziłem chwilę temu to w cyklicznych promocjach ~40 PLN za cała trylogie.
Czy włączę drugi sezon anime? Tak. Kolejne 24 epki na pokazanie ostatniej gry z trylogii. Może być tylko lepiej. A i coś mi się o oczy obiło, że nowa kompletnie nowa sprawa jest.
Re: po 8 odcinku
8+/10
Romans.
kliknij: ukryte
Z początku bardzo niezgrabny. Taki bardziej suchy eksperyment Eliasa. Jakby w ogóle poza kadrem główni bohaterowie ze sobą nie rozmawiali (np.: w podróży pociągiem), a w miejscu docelowym od razu się rozdzielają by szybko zbadać sytuację. Dalej w sezon długo są mocno na dystans i dopiero pod koniec jakieś sensowne wspólne ustalenia, sensowne emocje. Trochę to dziwne, że niewolnica nie próbuje wybadać granic swojej wolności z właścicielem. Ona się nie wychyla do przesady i jest posłuszna.
Oboje mają podkładki do takiego zachowania. Elias nawet nie wiadomo czym jest, ani wróżką, ani człowiekiem no i kompletnie nie rozumie ludzkich emocji. Chise: trauma od maleńkości, odludek niepotrafiący zaufać nikomu przez całe życie, a finalnie kończy jako nastolatka jako obiekt na magicznej aukcji – wybrała to zamiast samobójstwa.
Relacja rozwija się nie można zaprzeczyć. Od instynktownej przemiany w potwora w obronie, po zazdrość tak potężną, że niemal zabójczą. I to z powodu ciasteczek z nową przyjaciółką. Ona z kolei od bezgranicznego posłuszeństwa i nie zwracania na siebie uwagi „żeby nie podpaść” do zaufania. Ta raczej powolna ewolucja relacji może niektórych znudzić, ale mi się podobała.
Wyszło pół komentarza o romansie, ale tak szczerze tego całego romansu nie ma zbyt wiele, bo co i rusz na ekranie poznajemy nowe postacie mitologiczne. Ich problemy i historie. Tego jest tu najwięcej! I na to się patrzy świetnie! To tworzy cudowny klimat. Jest też odrobina akcji i szczypta humoru.
kliknij: ukryte
Silky jako gosposia, Black Dog jako chowaniec, koty!, Leannan Sidhe/Vampir, Spriggany jako przyboczni, Selkie, Will o' The Wisp, smoki (Nevin!), małe latające wróżki różnego żywiołu, centaury i całe królestwo wróżek z królową i królem na czele.
Nie podobał mi się złol: kliknij: ukryte Cartaphilus. Od początku do niemal końca sezonu taki typowy rozkapryszony chłopczyk lubiący przemoc i eksperymenty. Dopiero pod sam koniec dostaje backstory sensowniejsze (ale średnio ono go tłumaczy) i ma on duży wpływ na zakończenie, ale przez większość sezonu pasował tu jak pięść do oka.
Spodobał mi się za to Ashen Eye. kliknij: ukryte Nieludzki, dziwny, ciekawski, okrutny, nieprzewidywalny i jednocześnie mega potężny. Nagle Elias wydawał się malutki.
Muzycznie solidnie, ale jakoś żaden motyw muzyczny nie nie wyrwał z kapci podczas seansu. Za to ED1 Hana Itoki – Wa -cycle- (環‑cycle-), o boziu jaki dobry. OP1 też bardzo przyjemny, ale już OP2 i ED2 to pomyłki… Nie można aż tak obniżać jakości na przestrzeni sezonu!
Wychodzi na to, że czasem warto odkładać w nieskończoność obiecujące serie ;) Teraz nie muszę czekać 6 lat na ciąg dalszy. Za tydzień albo dwa odpalam z przyjemnością OVA + ciąg dalszy.
7=-/10
Bardzo dobrze oglądało się PRZEWODNICZĄCĄ Kumiko.
kliknij: ukryte Na ekranie była masa mniejszych lub większych dram, a wszystko na jej głowie. Czuć było to przytłoczenie i mozolną walkę. Wszystkie „problemy” trzymały poziom. Było trochę tych służbowych: prywatne sprawy innych członków orkiestry, dziwne pierwszaki, kwasy po przesłuchaniach. Było tez trochę świetnych osobistych: plany na studia + presja z każdej strony na ten temat, konflikt z Reiną, utrata solówki i mimo tego ciągle bycie mega zaangażowaną przewodniczącą. Świetnie się patrzyło na zmagania Kumiko na przestrzeni calutkiego roku.
Muzyka.
kliknij: ukryte Cholernie mi jej brakowało… Żeby przez tyle sezonów chociaż jeszcze jednej perełki pokroju Rydeen nie zaserwować. Boli :( No niby dostaliśmy koncert na samym końcu, ale muzycznie to taki raczej bez walnięcia, a na ekranie zamiast zachwycać się grafiką/wykonaniem utworu poleciały fatalnie zrobione wspominki ze wszystkich sezonów/filmów…
Zakończenie/Epilog.
kliknij: ukryte Wygranie wymarzonego złota jakoś mnie nie ruszyło. Fajno, że Kumiko akurat tak skończyła kilka lat po ostatnim koncercie, ale co z resztą dziewczyn z paczki? Co z Shuuichim (spinka/ozdoba do notatnika to za mało)? Ehhhh… Spore rozczarowanie, a raczej ogromny niedosyt. Wszystkie 4 dziewczyny z głównej paczki polubiłem tak samo, a tu niemal nic… Żyje nadzieją, że może film podsumowujący coś kiedyś? Ehhhh. ..
PS: niby koniec, ale nie do końca. Do wydań Blu‑ray/DVD będą dodane specjale. Łącznie 6. 2 już wyszły, kolejne 4: sierpień/wrzesień/październik/listopad.
Info o odcineczkach o czym są i kiedy premiera: [link]
PS1: Jak juz pokopałem w internetach to są to 3‑4 minutowe zbiory grafik (bardzo ładne, jak prosto z anime), z pełnym udźwiękowieniem, ale bez animacji. Ot scenka w kawiarni czy podczas jazdy pociągiem. Oba specjale co widziałem dzieją się podczas czasów szkolnych.
No to teraz zostało dalej czekać na kolejny sezon Ao no Orchestra. I nadrobić w końcu Nodame Cantabile. Może jeszcze dam szansę Yoru no Kurage wa Oyogenai i GIRLS BAND CRY – ale w obu przypadkach strach przed generyczny rockiem póki co przeważa ;)
5-/10
Dalej nie znam mangi. Poniższe wrażenia, spisałem po obejrzeniu w całości serii z 2024 roku i DOPIERO PO TYM dodatkowo zrobiłem sobie przypomnienie wersji z 2006 roku. Zero podglądania!
Wniosek ogólny po nowej serii? A komu to potrzebne? A dlaczego?
Zamiast dużej ilości drineczków/alkoholi i ciekawych gości ze starszej serii dostałem grupkę uczniaków z kiepskimi dramami („Wnuczka”, „Koleżanka wnuczki”, Chen, „Ruda”, „Niebieska”) pod okiem barmana z doświadczeniem zawodowym, który też jest ciamajdą.
Wszystkie epki z historią Chena natychmiast do skasowania. Oglądanie bolało.
Motyw przewodni czyli kliknij: ukryte werbunek barmana przez cały sezon też mi się nie podobał. Odpowiedzi, typu „nie bo nie” gdy można mieć milion powodów by nie pracować w 5* hotelu z „elitarnymi” gośćmi z całego świata i to po nocach. A na koniec jeszcze kiepskie zakończenie: „to w sumie masz tu swój własny bar w barze” i napisy…
Sama postać Ryuu też słabo. kliknij: ukryte Jest go tu dużo poza barem. Średnio potrafiący w życie, kompletnie nieinteresujący się byłym współpracownikiem czy nauczycielem. Jego wybór, nie każdy lubi odnowić kontakty. No ale jak ich wątki się pojawiły to nagle wielce poruszony i przejęty przemianą byłego współpracownika i chorobą szefa. Nie dodaje mi się to w ogóle.
Na plusik wyraźny z nowości: kliknij: ukryte knajpa Ogura z jedzeniem i alkoholem. Właściciel robi robotę, ale jego imię nie pada ani razu. Wątek lekarka‑pracownik biurowy też fajnie wyszedł. Ale w skali 12 epków to zdecydowanie za mało.
Jakbym miał oceniać tylko nową (z mglistymi uprzedzeniami, bo prawie nic nie pamiętałem ze starszej wersji) to 5/10. Finalnie daje jeszcze ciut niżej. Bo, już wiem że starsza seria jest lepsza.
A teraz co mi się rzuciło w oczy po dokładnym przewinięciu starszej serii:
kliknij: ukryte
Graficznie lepszy klimat ma bar, raczej zawsze ciemne wnętrze, postacie i oświetlenie podświetlone dodatkowo – chodzi mi o efekt graficzny. Jakby z przytulnym barowym blaskiem. I te piękne grafiki na początku.
Lepszy OP i ED. OP Natural High „Bartender” o kilka klas. I ten drineczek robiony na końcu w formie live action z przepisem. A czasem są fotki prawdziwych barmanów i drinków z konkursów na samym początku.
Zdecydowanie więcej alkoholi i drinków. Więcj informacji o tym co jest pite, skąd pochodzi itd.
Same historie może pośladów nie urywają, ale soldine barowe orkuchy.
Forma też mi bardziej starsza leży. Narrator, eksperci, goście z poprzednich epków też się wtrącają. Obsada z grubsza ta sama, a można lepiej ją wykorzystać. Szczególnie tego barmana z baru „K” – Kazuharę.
Super smaczek: W starszej wersji jest kultowa butla spirytusu z zieloną etykietą od Polmosu.
Nowa seria? Nie polecam. Starsza ma lepsze darmy, lepszy klimat, więcej alkoholi/drineczków. Ale jest też bardziej abstrakcyjna w narracji (bez przesady) i klimat ma trochę bardziej nadęty. Nowsza seria wyszła bardziej spójna fabularnie, ale jednocześnie wyszła z tego nijaka drama o nijakim barmanie.
9+/10
Samo w sobie zabawne, kliknij: ukryte że cały świat podchodzi neutralnie do odmłodnienia.
Forma raczej krótkich scen/pomysłów, ale jest zachowana ciągłość czasowa no i nie czuć w ogóle tego poszatkowania. kliknij: ukryte Tu wspomniane wakacje/miesiąc miodowy/wybór stroju kąpielowego, a za kilka epków mamy to przed oczami. Albo: na ekranie pojawia się „rywal dziadka” z młodości, a potem pomaganie mu „po starej znajomości” w robocie fizycznej i jednocześnie swatanie wnuków.
Nawet serwowane nam ograne motywy znane z co drugiego współczesnego anime kliknij: ukryte (lokalny festiwal sportowy, szkolny festiwal gdzie różne klasy coś przygotowują, festiwal w yukatach) pchają do przodu na poważnie wątki wnuków.
Nie brakuje romantycznych wspomnień z młodości – raczej takich bardziej gorzkich/historycznych ( kliknij: ukryte dziadkowie poznali się zaraz po wojnie, aranżacja małżeństw itp.), a na co dzień naturalnych przekomarzań ( kliknij: ukryte „oczywiście, że nie obchodzimy 58. rocznicy nie jesteśmy dziećmi!” – a i tak tak każdy coś przygotował).
Miło, że twórcy eksperymentują z „odmłodnieniem”. kliknij: ukryte Dziadek na chwilę wraca do starego wyglądu albo później babcia traci pamięć, ale ciągle zostaje młoda itp. Poznajemy też inną parę z podobnym „problemem”. I to taktyczne postarzenie się, żeby bilety na pociąg do Tokio były tańsze!
Pięknie wyszły sceny kliknij: ukryte z odwiedzinami u starszej siostry (wymagającej już opieki) czy u rodziny córki w Tokio. I ten wnuk wyglądający identycznie co dziadek!
Jako kociarz bardzo doceniam ilość kotków. Żadnej roli w anime nie odgrywają, nikt nawet kota nie posiada, ale są w kółko na planszach przejściowych pomiędzy scenami.
Seria szczerze bawi i wzrusza.
Za kliknij: ukryte Initial D: Sad Jabłkowy + sekcja emerycka ASG dorzucam wielkiego plusa do oceny. Sklep z kliknij: ukryte haramaki też czegoś mnie nauczył, bo nie wiedziałem, że to się tak nazywa.
8-/10
kliknij: ukryte
Bardzo podobał mi się początek i ustatkowanie się/porządkowanie życia, nagle dorastające siostry w życiu. Potem wyprawa, utrata Paula (świetna walka z hydrą!), odzyskanie matki, ale w wymagającym opieki stanie, zdrada małżeńska, zbyt wyrozumiała Sylfie i happy ending… Tutaj o dziwo nie jak zwykle w jakiś sposób rozczarował/znowu okazał się typowym zwyrolem Rudeus (były z jego strony opory, wyrzuty sumienia) tylko rozczarowało podejście Sylphie do „haremu”. Oj za słodko się zrobiło.
Miło, że drgnął też wątek z teleportacją z oryginalnego świata.
Po Roxy, strach się bać gdzie nas zaprowadzi wątek Eris…
Cholernie ciekaw jestem w jaką stronę pójdzie seria w trzecim sezonie i dalej. Okładki kolejnych novelek bardzo ciekawe.
Dziwnie czytać w internetach opinie, że anime wyprzedziło mangę i że dodatkowo jest lepsze. Za to ligth novelka już skończona. Trzeci sezon anime potwierdzony. Czekam!
Re: 10/10
10/10
Czy jak się wam film z 2022 nie do końca podobał to warto sięgnąć po trzeci sezon? JESZCZE JAK! Jaki to był dobry sezon!
Minimalne zwątpienie było tylko nas samym początku: kliknij: ukryte zaczęto od krótkiego backstory Rin. Wspomnienia z dziadkiem jak była jeszcze w takim wieku, że wchodziła pod stół na stojąco. Że nagle kolejna linia czasu. To by było za dużo mieszania. Na szczęście to tylko króciutkie wspomnienie.
Na ekranie znowu DIY/pro tipy kampingowe:
kliknij: ukryte Palniki alkoholowe z puszek robione w szkole, sezonowania drewna w ramach i na potrzeby klubu, kombinowanie z kiełbasą własnej roboty, czy WĘDZENIE orzechów i serów.
Oczywiście ciągle bardzo dużo gotowania i spożywania. Same nowe dania. Multum ich. Gotowanie przepiękne, dużo etapów przygotowywania – uczta dla oczu.
Znowu dostajemy nowe lub mocno zmienione konfiguracje kempingowe:
kliknij: ukryte
Rin+Ayano+Nadeshiko. KOLEJ ZĘBATA! KOLEJ KURDE ZĘBATA! Dotarcie do obozu na dwa sposoby, wiszące mosty hurtem, obozowanie/gotowanie.
Chiaki+Aoi+Ena + opiekunka Toba. Taki skład już mieliśmy, no to żeby nie było wtórnie, cała wyprawa jest relacjonowana Nadeshiko podczas obowiązków klubowych ze sporą porcją zabawnego zmyślania i koloryzowania (dodanie Chikuwy i Hanpena!). Na ekranie często podczas opowiadania jest „Nadeshiko reaction cam” i to taki interaktywny. Genialny zabieg!
Główna piątka + siostra Aoi + Opiekunka Toba. Niby też już było, ale Chiaki przyjeżdża sama dzień wcześniej i kombinuje z bezalkoholowym drinkiem, Aoi wpada na chwile nowym rowerem. Nie ma absolutnie wtórności.
A z tym, że Nadeshiko staje się kliknij: ukryte na naszych oczach mikolem to juz przesadzili. Mózg rozwalony. Oczywiście pozytywnie! Nawet podzielam fascynacje pociągami troszkę. Nie robię zdjęć i nie oglądam na żywo, ale pociągi mają w sobie to coś, czego nie mają auta czy samoloty. Moc, solidność, historię, duszę.
Zakończenie: kliknij: ukryte zaczyna się nowy rok szkolny, nasze dziewczyny już w drugiej klasie, nowy narybek klubowy na horyzoncie (dziewczyna od rysowania na tablecie z koleżanką poznana wcześniej przez Ene). Dla mnie to wystarczający „rozwój” serii. Dziewczyny dalej się uczą obozowania, testują nowe sprzęty, inwestują w to swoje oszczędności, eksperymentują z jedzeniem, zwiedzają bliższą i dalszą okolice. Ja się zdecydowanie nie nudzę i nie odczuwam stagnacji.
Oficjalny soundtrack już wyszedł. Kolejne 100+ minut autorstwa Akiyukiego Tateyamy. Chłop wie co robi, dalej jest super.
Czyli z filmem ostatecznie wyszło kliknij: ukryte , że tak jakby go nie było. Dziwne. Może jest plan do zakończenia szkoły prowadzić „szkolną” linie czasu, a potem dorosłą?
Miałem to szczęście, że 3 sezony i film obejrzałem w ciągu 4 miesięcy. A teraz razem ze wszystkimi muszę poczekać typowe 2‑3 lata na więcej… Będę tęsknił!!! Jakie to było odprężające doświadczenie!
Do wydania BD/DVD mają być dodane 3 speciale po 7 minut. Całość dopiero pod koniec października. Lepszy rydz niż nic.
PS: CGI mało jest, ale jest mega paskudne! Jak niczego nie przegapiłem to dotyczy tylko aut/skuterów. Akceptowalne cięcie kosztów.
9=/10
No i jak miło mnie ta seria zaskoczyła!
Sherlock Holmes w spódnicy (bez Watsona, ale z normlanym doświadczeniem zawodowym) w cesarskim haremie i okolicach rozwiązuje przeróżne sprawy. Jest też szczypta romansu. Ten nasz Sherlock – imieniem Maomao – oczywiście trochę dziwny i jedocześnie pozytywnie zakręcony na punkcie swojej ulubionej dziedziny.
Może nie ma Watsona, ale za to może jest… Mycroft? kliknij: ukryte Tatusiek wydaje się jeszcze większym kozakiem od zagadek/intryg.
Maomao w akcji cudownie się ogląda. Dużo obserwowania, myślenia, kombinowania, komentowania w myślach i celowego zamknięcia się kiedy sytuacja tego wymaga. Może nawet ciut za dużo tego „ja się nie wychylam” bo prowadzi to do kilku komplikacji fabularnych, ale i taka postawa wobec „przełożonych” się broni w całości. Do tego obserwujemy ją na ekranie przez ponad rok. Powoli zyskuje zaufanie u różnych potężnych osób.
Humoru nawet sporo, ale takiego w punkt i szczerze zabawnego. Nic wymuszonego. Pasuje idealnie do raczej neutralnej atmosfery serialu.
Trochę z początku setting rozczarował. Niby fajno, że taki bardziej chiński niż japoński, ale zdecydowanie zbyt słodko było. kliknij: ukryte Niby to odcięty od świata harem, na ekranie hurtowy skup niewolników, a tu tylko niewinne chłosty za niedopilnowanie obowiązków, bo strażnik pozwolił zachować służce część trującego pudru. Dopiero później robi się (przynajmniej chwilami) mniej kolorowo: powieszenie służki od miodu.
Sprawy/zlecenia z serii:
Wyleczenie – kliknij: ukryte misja od samego Cesarza – „tej niebieskiej” (za chiny *żarcik!* nie wiem jak odmienić imię Lihua xD) Maomao cierpliwie podchodzi do tematu z początku, potem furia i powolne leczenie. Super!
Podwójne samobójstwo kliknij: ukryte w burdeliku. Trucizna na górnej warstwie drineczka. Plusik głównie za to, że dostaliśmy finał: obie strony się dogadały i bez skandalu dla problematycznego klienta jak i burdeliku.
Otrucie oficera. kliknij: ukryte Przedawkowanie soli u kogoś kto nie czuje słonego smaku, pomysłowe!
Wybuch kliknij: ukryte magazynu z żywnością. NUDA!
Otrucie kupca kliknij: ukryte , czyli młodszy brat wykańcza starszego z zazdrości. Niby nic ciekawego. Wystarczy wspomnieć „przypadkiem” w gospodzie o wodorostach, które akurat są trujące i morderstwo przyklepane. Tutaj odkrycie czemu ofiara zapadła w śpiączkę było fajne. Dotarcie do kucharzy, kupca, badanie wodorostów. Solidne podejście.
Testament kliknij: ukryte i trzej bracia. Tuuuurbo Nuuuda! Chociaż nawet ta sprawa zostaje fajnie podsumowana przez Maomao: że nie idzie ustalić czy ojcac też nie zabili zamachowcy, żeby to mniej doświadczeni synowie wykonali nowe elementy konstrukcji w świątyni. Ale to tylko domysły zielarki bez dowodów. Takie smaczki ratują gorsze sprawy.
Róża kliknij: ukryte niebieska na zamówienie tatuśka. Ograny motywy, ale w tamtejszych realiach zrobić szklarnie z ogrzewanym powietrzem i tego non stop jej doglądać. Fajno wyszło.
I najlepsze, że kilka z powyższych spraw łączy się w jedną większą intrygę. Nawet sensowną! kliknij: ukryte Podstawy/drobniejsze wydarzenia starannie zaplanowane i dobrze przemyślane. Niestety finał spisku jest fatalny. Miałem nadzieję, że połącznie kropek przez Maomao to dopiero przedsmak do dalszego śledztwa, selekcji podejrzanych i udowodnienia komuś winy, a dostałem przedramatyzowaną Hollywoodzką akcje i uratowanie księciunia w ostatniej sekundzie, kosztem własnego zdrowia oczywiście. Oj jak to to bolało :(
OP1 Ryokuoushoku Shakai – Hana ni Natte (花になって) Cudny. OP2, ED1, ED2 już meh.
Soundtrack niestety nudny. Turbo chiński/azjatycki. Gdybym nie doczytał podczas słuchania, że za jeden krążek z trzech odpowiada Kevin Penkin to bym nie poznał. Motywy nawet przyjemne, od razu się kilka przypomina, ale kompletnie nic się nie wybija ponad „fajne, ale nie chce mi się więcej tego słuchać”. Szkoda, szkoda. Z drugiej strony co taka historyczna drama detektywistyczna może więcej muzycznie zaoferować?
Oglądało się fantastycznie. Daje mocno naciągane 9 na szynach. Gdyby tylko kliknij: ukryte lepsze mniejsze sprawy dostarczyć i lepiej zakończyć ten nieszczęsny główny spisek to byłoby luźno 10/10.
Drugi sezon potwierdzony i czekam! Oby znowu 24 epki na raz do emisji, bo kontynuacje po 12 epków co kilka kwartałów zaczynają mnie drażnić…
Re: 7-/10
Loot/broń z potworów. Jakieś tam kolce jadowe, sam jad/trucizna, elementy niejadalne jako przynęta na inne typy potworów z innych części lochu. O skarbach można opowiadać „na przyszłość”, nie zabierając ich ;) Co się z nich na powierzchni robi itd A tak to trochę monotematyczne „zabić, zeżreć, zapomnieć”.
Potwory – wystarczy dodać demony (mięso z innego wymiaru). Pierwsza lepsza Castlevania i demonów na pęczki. Jakieś skrajnie złe/wypaczone potwory rodem z Podmroku D&D też by były ciekawe.
Najbardziej to mi mimika żal, że zrobili z niego nudnego skorupiaka XXL…
Największy problem – tutaj mam dodatkowy zarzut, o którym nie wspomniałem w pierwszym komentarzu. Gdyby seria dostała ciągiem 48 epków to by nie było problemu. Ale tyle backstory podać przed jedno, a może dwuletnią przerwą w emisji? Tak nie wolno…
7-/10
Prawie wszystko leci w spoiler, bo bez konkretnych przykładów co jest cacy, a co jest be ciężko coś napisać. Mangi nigdy na oczy nie widziałem, oceniam tylko anime.
Pierwszy problem: kliknij: ukryte Za dużo komedii. Najbardziej w całym sezonie rozbawił mnie Senshi trzymający cały czas tacę z jedzeniem dla Shuro. Przez calutką walkę z przemienioną siostrą. Mycie Senshiego by był mniej odporny na magię i mógł chodzić po wodzie też na plus. „Senshi przystojny klon” czy „Senshi elf” też rewelacja. Jego pantyshoty genialne. Ale reszta humoru no jest… taka sobie. Średnio mi aż tyle komedii pasuje do main questa. Wiem, że humor jednemu będzie pasował, a innemu nie, ale przez to, że jest go aż tyle to nie czuć zaangażowania postaci w ich główny cel, nie czuć presji czasu, nie ma sprzeczek/napięcia co dalej, zero oczekiwanego fanatyzmu brata – wyszedł spacer po loszku na wesoło. Po mojemu seria powinna pójść mocniej w podróżniczo/kulinarnie elementy, a po drodze nauka/humor, co jakiś powrót do miasta czy coś, ALBO skupienie się na ratowaniu siostry. Połączenie dwóch skrajnie różnych tematów mi po prostu nie gra.
Drugi problem: kliknij: ukryte Jedzenie nie jest ciekawe. Mykonoidy za mało ludzkie, podwodny koń/kelpie (ludzie od zawsze jedzą konie), jajka kur i węży, mięso drobiu i węży, mięczaki, skorupiaki (mimic tak zmarnowany :( ), różne warzywa, ale w kształcie ludzkich głów. Nic nadzwyczajnego. Trochę sytuacja jak z Ishuzoku Reviewers. Ale tam mimo wszystko było „dziwniej”/odważniej.
Niestety wszystko co upolowane jest przygotowywane i przyprawiane „po ludzku”. Mam na myśli: na kształt znanych widzom dań. Do zjedzenia jest niemal wszystko. Brakuje praktycznego podejścia – część składników jako „skarby”, część do zastosowania jako broń w przyszłości – to by poszerzyło lore. No i dość mało czasu na ekranie jest poświęcone gotowaniu i jedzeniu – ot 2‑3 ujęcia na składniki i jest już koniec. Ujęcie „zmieszaj mąkę z drożdżami” i kilka sekund później na ekranie pojawia się już upieczone ciasto drożdżowe… Za mało na mój gust przygotowań bo lubię gotowanie na ekranie. Zachwytów nad jedzeniem, delektowania się też za mało! Robaki‑skarby i kamień do pizzy z łusek smoka + piec ze smoczego truchła podpalonego przez przypadek na calutki 24 epkowy sezon to bieda…
Trzeci problem: kliknij: ukryte Dziwny balans/system umierania. Przez bite pół sezonu, czyli aż do smoka, nie wiemy o nim prawie nic. Dopiero po ledwo‑ledwo wskrzeszeniu siostry i po walce z przemienioną siostrą, gdzie mamy nagle na ekranie trupy hurtem system robi się jasny. I może nawet zniechęcający do całości? Byle trup był w jednym miejscu, obrażenia nie mają za bardzo znaczenia i łatwe wskrzeszonko. Pożarcie w całości/utrata zwłok i jest mega problem.
Największy problem: kliknij: ukryte Nie czuje drużyny. Że mają wspólny cel, że się uzupełniają, znają od lat czy coś. Nie gra mi to. A jak dochodzi ten nieufny i niewdzięczny (co za oryginalny koncept!) „kot” to już tragedia się robi. W skrócie: On chce wszystko jeść, ona zawsze się oburza, a i tak to zje ze smakiem, krasnolud gotuje, jest u siebie bo mieszka w lochu i celu żadnego nie ma, a niziołek no też nie ma żadnego celu i próbuje wbić do głów wszystkim trochę rozumu… Kiepskie party jeśli chodzi o grupę ze zbyt małą ilością członków, bez kluczowych klas i celującą w samobójczy speedrun lochu. A potem ucieczkę w głąb lochu przed prawem.
Żeby to była grupa desperatów, parszywa dwunastka/suicide squad czy coś – wtedy rozumiem, że nikt nikomu nie ufa, nikomu na nikim nie zleży. A tu mamy kilku Cejrowskich/Makłowiczów (co nie jest wadą!), którzy na farcie przechodzą loch. Nie pasuje mi taka drużyna.
Zdaję sobie sprawę, że mój największy problem z serią, pod sam koniec sezonu zostaje obalony. Ale dzieje się to w taki sposób, że zniechęca mnie to trochę do ciągu dalszego. Jest trochę o rodzinie Chilchuka (zdecydowanie zbyt mało ciągle o nim wiemy), są w końcu motywacje Laiosa (żal, że zostawił ją samą w wiosce i poszedł bawić się w wojaczkę) no i jest cała przeszłość Senshiego. Ale nie podoba mi się podejście do widza, że przez 20+ epków, oglądam świetnie dogadujących się „randomów”, a potem nagle zwierzenia przy ognisku. Nie klei mi się to. Zdążyłem zobojętnieć na postacie, a tu nagle wyznania i sytuacja typu: „angażuj się widzu bo się drużyna na poważnie kształtuje!”. I za takie rozwiązanie do solidnego 7/10 dodaje minusa.
Nie kupuje też za bardzo argumentów, że Dungeon Meshi to naturalne podejście do przygody fantasy. kliknij: ukryte No fajnie, że mają wok/tarczę czy śpiworki, ale mamy na ekranie loch z nielimitowanym dostępem do wody, suchymi sterylnymi korytarzami, toaletami, a nawet miastem z budynkami (z pełnym umeblowaniem!), do tego oczywiście wszędzie albo opał albo magia podgrzewania używana w kółko… Senshi nawet drożdże ma zawsze przy sobie i masę soli czy pieprzu. Nie kupuje argumentu „realistyczny loch!”. Zrozumiałem, że akurat ten loch jest jaki jest bo tak został stworzony i jest w sumie żywym organizmem – sam się naprawia, balansuje, czy nawet reaguje na zapotrzebowania poszukiwaczy. Oryginalna przygoda – nie zaprzeczam, są poruszone przyziemne problemy drużyny w lochu, ale wykonanie takie w sumie z braku lepszego słowa… komfortowe. Tak, ten loch jest przyjazny.
Niby wyżej prawie samo narzekanie, ale są wątki które zainteresowały: kliknij: ukryte Władca lochu/szalony elf z obrazów i dalszy los siostry, która wygląda, że zachowała część osobowości mimo zmienionej formy. Ciekawe. Budowa/ekosystemy lochu też interesujące – wszystko się może zdarzyć, a sądząc po zakończeniu to na początek drugiego sezonu dostaniemy steampunk. To że część poszukiwaczy nie gra uczciwie i zarabia na zabijaniu i wskrzeszaniu też na plus. „Złe elfy” pokazano dosłownie przez kilka chwil, ale zainteresowały. Zrobiło się na tyle ciekawie, że obejrzę w przyszłości ciąg dalszy, ale jakoś wybitnie nie czekam. W sumie to tylko Senshiego mi będzie szczerze brakowało.
Re: Po całości
Re: Po całości
Świta mi, że główny bohater z Isekai Meikyuu de Harem o miał podobną umiejętność/przewagę nad całym światem. Tak mi się przypomniało ;)
8+++/10
Nie żałuję! Może początek nie jest najlepszy, ale jak już się rozkręciło to chwilami nawet powiało Made in Abyss. Jest szokowanie widza, dyskomfort. Seria zdecydowanie dla dojrzalszych widzów. Do tego to pierwsze anime chyba w ogóle gdzie jak zaskoczyłem o co tu chodzi to całość jeszcze raz na przewijaniu oglądałem z wiedzą z końca sezonu. Czyli napisane i wyreżyserowane cudnie. Do samego końca widz trzymany w niepewności.
Ale początek nie siadł. Pierwsze 6 z 13 epków robi od samego początku mega robotę poziomem grafiki i wizją świata, ale fabularnie kliknij: ukryte był to taki Fallout w wersji light/shonen z domieszką Skynetu. Krypta jest, prowadzona przez elity a'la Enclave, eksperyment społeczny jest, kataklizm na zewnątrz z niekompetentnymi/komicznymi zbirami no i jakieś potwory. Na początku sztuczna inteligencja Mina wydaje się najciekawsza. Po coś miesza w głowach uczniom i manipuluje monitoringiem nie wtajemniczając w to ludzi.
Potem dostajemy dużo mięska wysokiej jakości: kliknij: ukryte ogłupioną sektę, właścicielkę hotelu współpracującą z bandziorami (i dorabiającą seksem z gośćmi), samobójstwo, prawdziwego Robina, morderstwo więźnia który zaalarmował straże. Oj chwilami jest ponuro.
Najlepsze w serii jest to, że już dostaniemy wystarczająco dużo wskazówek (cudnie dawkowane przez cały sezon) to O KURKA i nagle wszystkie pozornie typowe/nudne wydarzenia z początku nabierają sensu.
Trochę wniosków/przypuszczeń/pytań po seansie:
PONIŻEJ MEGA SPOILERY, CZYTAĆ PO OBEJRZENIU CAŁOŚCI:
kliknij: ukryte
Czym w ogóle są hiruko? Świadoma decyzja ludzi aby takich ludzi tworzyć? Zero info. Czym są „dzieci o twarzach hiruko”, które widziała Tokio?
Hiruko zero – czyli ze wspomnień Kiruko/Harukiego podczas wyścigu. Nie mam pojęcia kto to. Nie sprawdzam, żeby za dużo sobie nie spoilerować.
Pierwszy hiruko ten, który pożarł dziecko właścicielki hotelu. Nie miałem pojęcia kto to może być. Sprawdziłem na wiki i żałuje. Sam sobie spoilera zrobiłem :(
Drugi hiruko: Ryba z rękami. Obrazki Kony to wizje/przepowiednie. Obrazek pierwszy dostała Kuku (wyłupiaste oczy, wysokie skoki, chodzenie po pionowych ścianach) czyli ona. Drugi rysunek ten dziecka w łonie matki dostała Tokio. A uczniowie nie uczeni o biologii człowieka.
Trzeci hiruko: nieruchomy na parkingu wywołujący wizje tego czego się najbardziej boisz. Czyli taka sama moc co Ooma – dziewczynka w okularach w akademii. Tam mimo wszystko było ujęcie, że jedno małe coś przetrwało.
Czwarty hiruko: pająk z mocą zamrażania w budynku po sekcie kobiet. Nosi taką zawieszkę jak Juuichi z którym dwie kobiety miały dziecko. One zostały zabite przy próbie ucieczki. Przemiana po powieszeniu? A potem pojawił się potwór i zniszczył ośrodek. Potwór może żyje, a może nie.
Piąty hiruko: zamknięty w pokoju Robina. Zero pomysłu.
Szósty hiruko: Z wizji Mimihime wiemy w co się PRAWDOPODBONIE przemieni Kona (rysownik, ojciec Maru), była wizja w akademii jak odwiedził ją po tym jak zemdlała po popatrzeniu Oomie w oczy.
Niedoszły hiruko: umierająca Mimihime jako człowiek i popełniający samobójstwo Shiro. Ten guzik od mundurka! Pytanie czy Shiro się przemieni? Shiro nie miał jakiś widocznych super mocy/zmian fizycznych. Może w ogóle nie miał core?
Niedoszły hiruko: Tarao – chory od samego początku anime. Po spaleniu został tylko core hiruko. Czy to sposób na uniknięcie przemiany?
Dr. Sawatari – na chwilę przed końcem sezonu to on miał przeszczepić świadomość dyrektorki do ciała jej zastępczyni. Klasyczna pogoń za życiem wiecznym. Do tego podczas zniszczenia akademii nabawił się rany głowy w tym samym miejscu co doktorek, którego szuka Kiruko. Czyli widz wie, kto i co zrobił Kiruko/Harukiemu. Ale ona nie ma pojęcia. Pozostaje pytanie: dlaczego to zrobił? Chciał spróbować? Uraz głowy u siostry przy wjechaniu w potwora i jedyna opcja by kogoś z rodzeństwa ocalić?
Jugo – czyli syn Juuichiego (numer 11) i prawdopodobnie dwóch dziewczyn z akademii: Nanaki i Iwa. Drugie pokolenie ludzi stworzonych w akademii. Pół człowiek, pół hiruko? Ciekawe czy też może zachorować/przemienić się. No i ma moce hiruko nie będąc hiruko.
Maru – Syn Tokio i Kony. Drugie pokolenie czystej krwi. Ale skąd drugie dziecko? I na rysunku i na badaniu było tylko jedno. Wiadomo, że to jego szuka Maru od początku, ale nic dalej nie wiadomo. „I was told to inject him with this drug when I find him”. I tyle. Co to za lek? Od kogo? Coś na przeciwdziałanie przemianie? Drugie pokolenie z core też choruje? No i kim była jego nauczycielka? Była chora na przemianę w hiruko.
Mina – Sabotaż ośrodka był zamierzony? Może taki ostateczny test? Możliwe, że dalej to AI istnieje w innych ośrodkach a w tym jednym zakończyła działanie, albo uległa awarii. Bardzo ciekawe.
Kataklizm – Kompletnie nic nie wiemy.
OP czyli BiSH – „innocent arrogance”. Przepiękny i cudny muzycznie. Ale muzyka oprócz OP nie dowozi chociaż w najmniejszym stopniu tak mocno jak Made in Abyss. Żaden motyw nie wpadł w ucho ani nie zainteresował. Rozczarowujące troszkę. Oczywiście dałem też szanse, na spokojnie w słuchawkach oficjalnemu soundtrackowi. Minimalistyczny, elektroniczny, nawet przyjemny, ale jakby ktoś mi go puścił w ciemno to bym nie połaczył z anime. No może tylko desperate situation się wyróżnia.
Trochę się martwię o poziom drugiego sezonu. Zdaje sobie sprawę, że ciągle jest wiele ciekawych kwestii do wyjaśnienia, ale coś czuje, że bez kliknij: ukryte rozbudowanego backstory dla postaci, które para naszych głównych bohaterów już „ukatrupiła” się nie obejdzie. Trochę dziwnie będzie oglądać przygody uczniów akademii „na zewnątrz” wiedząc co się z nimi stanie za 15 lat…
Za dużo niewiadomych by dać 9/10, za duży niedosyt. Ale to jest cholernie obiecujący sezon.
Internet donosi, że nie ma wystarczająco materiału źródłowego na drugi sezon (posty datowane na luty 2024). No nic, czekam. A mój turbo długi post będzie wtedy dla mnie przypominajką ^^
8/10
Jak wypada drugi sezon? Bezpiecznie i bardzo solidnie. Dalej mamy CGDCT ( kliknij: ukryte „kocia” kawiarnia, spacery po grze, zajadanie słodkości przy herbacie w bazie), kliknij: ukryte pety już teraz dla wszystkich graczy, ciągle ulepszamy postacie ( kliknij: ukryte część bohaterów nowy wygląd podczas używania umiejętności/petów) no i dalej wszystko z humorem.
Najlepsza scena? Oczywiście to w jaki sposób Maple kliknij: ukryte przerwała pojedynek dwóch super potężnych guild leaderów w ep8. Oj jak śmiechłem wtedy.
Duży plusik też za kliknij: ukryte „fajerwerki” pozwalające zlokalizować Maple w ep10.
Zakończenie: zdecydowanie pachnie trzecim sezonem i nowymi rywalami. Chcę! Na obecną chwilę zero informacji trzecim sezonie :( Pierwszy sezon wyszedł w 2020, drugi w 2023, więc może 2025/2026?
5/10
Kopciuszek – 7/10
Czerwony Kapturek – 6/10
Jaś i Małgosia – 6/10
Bajki o krasnoludkach – 4/10
Muzykanci z Bremy – 6/10
Flecista z Hameln – 3/10
Średnia 5 z małym okładem.
Muzyka mocno pomagała w oglądaniu, grafika w każdej historii bez zarzutu, a wstępniaki z braćmi i Charlottą prześliczne. Kwestia gustu jak historie się spodobają.
Re: 8/10
Chyba o to chodziło :)
Jak oglądać to całość pewnie zobaczę. Od dechy do dechy. Ale to za jakiś czas bo kończy się sezon wiosenny, a tam jest co oglądać. Wliczając Yuru 3.
Re: 8/10
8/10
Ale ogromny namiot kliknij: ukryte z kozą z kominem czy agregat/wielki akumulator w środku to już przesada.
Co do zawartości: mało obozowania, mało gotowania, dużo okruchów ( kliknij: ukryte Chikuwa się starzeje :( ) i sporo „remontu”.
Podobał mi się pomysł z przeskokiem o 3 lata. Różne prace, różne problemy/sytuacje w pracy albo rutyna. Żyćko. Miło, że dalej wspólne czaty, telefony, pierwsze spotkania po przerwie ( kliknij: ukryte a podczas napisów kończących już widzimy kolejne, o wiele szybsze). Pada spontaniczny pomysł by coś zrobić w okolicy i działamy. Samo życie. Sam to nieraz przeżyłem. Może trochę przekolorowane tylko to, że kliknij: ukryte w jakimś wymiarze każdej to pasuje ;) Zwykle nie jest tak kolorowo.
Ekstra plusik: kliknij: ukryte Dzieciaki bawiące się na wkopanych w ziemie oponach. Widok prosto z dzieciństwa, a od 15+ lat nie widziany – zapewne unijne normy.
Porządny wstępniak do kolejnego sezonu. Już za 2 tygodnie finał trzeciego!
3/10
Klisza goni kliszę ( kliknij: ukryte złe korpo, zemsta na tajemniczej organizacji, stary glina co nie potrafi odpuścić, udziwnieni złole obserwujące wszystko w kółko przez kamerki, tajemniczy przyjaciel MC śmiertelnie na niego obrażony), walki polegające kliknij: ukryte na odparowywaniu grupek klonów nie potrafiących zadać ciosu.
I jeszcze ta fatalna muzyka – OP, ED, muzyka podczas walki – wszystko okropne. Taki emorock/core. Uszy strasznie umęczone po seansie.
A im dalej w serie tym więcej kliknij: ukryte kiepskich flashbacków, smutnego dramatu i co najgorsze kombinezonów a'la Power Rangers (na baterie!) z laserami, miotaczami ognia, lataniem, rakietami i cholera wie czym jeszcze. No i oczywiście oprócz tego jest też magia ninja… przesyt.
Byle jaki film akcji z przełomu 80'/90' będzie lepszym wyborem.
Coś dobrego o serii? W miarę szybko leci czas. Nawet ładne/płynne i logicznie (na standardy akcyjniaków tej klasy) idzie do przodu. Ale braku przynajmniej poprawnej historii, fajnych umiejętności i ciekawych walk nic nie uratuje.
10/10
A tak to na ekranie: obozowanie w innych konfiguracjach kliknij: ukryte (Nadeshiko sama, Chiaki, Ena, Aoi we trzy na mrozie, wyjazd objazdowo autem na 2 dni pełnym składem plus siostra Aoi), sporo gotowania, nowe gadżety/sprzęt, dużo zwiedzania podczas drogi na kemping. No i rodziny głównej obsady, dalsi znajomi czy sensownie wplecione nowo poznane osoby też pojawiają się na ekranie i świetnie urozmaicają całość. Pięknie się wszytko spina.
Minus za kliknij: ukryte grillowanego/pieczonego POMIDORA. WTF? Szczegółów nie podano, ale tak grillować/piec to nie będziemy!
Dwa sezony do kupy to spójna całość i kapitalna rzecz do oglądania ciągiem. Piękne widoczki, odprężająca muzyka, szczypta humoru. Fantastyczny relaks.
No to teraz jeszcze film, a trzeci sezon dopiero jak skończą emisję i łyknę go w 2‑3 wieczory.