x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: 7=/10
7=/10
kliknij: ukryte
Mnie główna para nie przekonała przez 2/3 sezonu (początek był obiecujący), jakoś tak stoją w miejscu. Ale na duży plusik przełożony Tarou i koleżanka z pracy Hanako – zarówno jako postacie, jak i jako para – tam była chemia, awantury, kompromisy. Naturalniej było. Dwie dziewczyny i dwóch facetów jak mieli scenki tylko ze sobą to też fajnie wyszło, a nawet wplecenie w to wszystko yaoi/cosplayu wyszło ciekawiej niż relacja głównej pary. A jak pojawił się brat i jego „kolega” to już równia pochyła.
Ekstra plusik za obszerne plansze z opisem postaci czy statystykami życiowymi!
Pozytywne, sympatyczne, leciutkie, ale brakuje ciekawych pomysłów.
4+/10
Do tego masa zabójców ma słabość do broni białej i pojedynków by sprawdzić kto jest „prawdziwszym zabójcą”. Anime reasons.
Oczywiście mówimy o współczesnym, normalnie funkcjonującym Japońskim mieście. Nie żadna dystopia, supermoce czy świat alternatywny.
Ilość „szczęśliwo‑zabawnych” przypadkowych zwrotów akcji przebija wszystko co do tej pory widziałem. kliknij: ukryte Przeróżne eventy z całego miasta (i nie tylko) dotyczą/docierają do zawsze głównych bohaterów. To plusik, doceniam pomysł i zaplanowanie tego.
W ucho wpadł ED. Jazzowy, bez wokali. TRI4TH – DIRTY BULLET. Bardzo ładnie też graficznie zrobiony.
Nie przekonuje mnie też wplecenie do tego wszystkiego baseballu i humorystycznych sportowych scenek „po pracy”.
Lubie szalony humor z Nagiej Broni, przeciętne akcyjniaki klasy C czy przegadane kryminały detektywistyczne, ale to było po prostu nijakie. Ani trzymające w napięciu, ani szczerze zabawne/szalone. A w poważnych momentach czuć było aromat drewna. Całościowo nie podobało mi się. Za kilka tygodni zapomnę o serii kompletnie.
8=/10
Dlaczego "sportówka"? Bo kliknij: ukryte dotyczy sportu: tańca towarzyskiego. Co ciekawe MOCNO skupia się na jednej postaci, więc niemal wszystko w rękach głównego bohatera, który ma predyspozycje, ale jest turbo amatorem i powoli się rozwija. Klasyczna zmiana samego siebie, dążenie w końcu do czegoś dla siebie, chęć poprawy, kombinowanie po swojemu. Z motywów sportówkowych oczywiście jest np: przejścia od rywali do kumpli którzy wspierają. Jest nawet wyjazd na obóz treningowy z gorącymi źródłami. Bardzo krótki i skromny wyjazd no i ciągle skupiający się na głównej parze, ale być musi! Co ciekawe, główny bohater to gimbus/licealista, a wątków szkolnych prawie, że nie ma. Nie ma zapuszczonego klubu szkolnego czy ostatnich zawodów dla starszych roczników – NIC TAKIEGO! Świetna decyzja!
Dlaczego "okruszki"? Bo kliknij: ukryte cała reszta obsady – trenerzy, „rywale”, partnerki – wszyscy w jakimś stopniu wspierają głównego bohatera. A oprócz tego mają swoje życie, swoje prywatne kariery, swoje problemy – cała obsada super!
Bardzo mi się niedowidząca babcia głównego bohatera podobała. Już nie widziała zawodników sumo podczas transmisji, więc wnuczek musiał komentować walki specjalnie dla niej.
Okruszki to mamy nawet do kwadratu bo w drugiej części serii, gdzie sportu/zawodów niby sporo, ale przyćmiewa wszystko problematyczna partnerka. Takie trudne sprawy wyszły niestety. Nowa postać jest wiarygodna w tym jaka jest, ale całość wypadła męcząco.
Druga cześć serii i te problemy kliknij: ukryte z dopasowaniem nie podeszła. Naprawdę byłem zmęczony ilością dramy/kłótni/łez. Ale z drugiej strony pokazano takie niuanse jak ważne są stroje, podstawy, ile błędów się ciągle popełnia – twarde zejście na ziemie, a to niskiej rangi zawody.
Dodatkowy minusik za bardzo obszerne flashbacki o Akirze (partnerka Chinatsu z młodości) i Kugimiyamie (rywal z tej części sezonu). A jak już się zgrali to niemal metafizyka wjechała w umyśle głównego bohatera… Przedobrzyli ;)
Zakończenie. kliknij: ukryte Wygrali to wygrali, dopasowali się w końcu, nie ma co drążyć tematu.
Graficznie wyjątkowo mi siadło od samego początku. Powyginane do przesady sylwetki, rzęsy bujne, sporo grymasów na twarzy, dużo mimiki. Oryginalnie i ładnie!
Pierwszej części nawet 9 bym dał, ale całościowo wychodzi naciągane 8. Mimo zjazdu pod koniec szkoda, że to już koniec.
7=/10
Są ciekawostki zoologiczne, golizna, humor, widowiskowe walki, z tym że tym walkom trochę brak „mięcha” – prawie nie ma dłuższych wymian ciosów, raczej takie tam na zmianę stosowanie super ciosów. A „zwierząt” i ataków jest na szczęście sporo.
Przypomina mi obejrzane dawno temu Terra Formars, ale bez dramatyzowania tylko z dużą domieszką majtek i komedii.
Niezłe zakończenie. kliknij: ukryte Spiski korporacyjne, odcięcie się od głównego bohatera (żyje w scence po napisach), kilka ubitych postaci na amen, zmiany w prawie, skok w czasie o 2 lata. Porządnie domknięta historia.
Bardzo przyjemny ED! Kitsunetsuk – Kedamono Damono.
Sympatyczne krótkie scenki po napisach z Oshie.
kliknij: ukryte Za mało było hipopotama! Lubię hipopotamy!
Na minus: kliknij: ukryte długawe flashbacki z przeszłości akurat w trakcie ostatecznej walki.
Wad w sumie nie ma, seria jest tym czym jest i to tyle. Wiedziałem co odpalam i dostałem to czego oczekiwałem.
Sezon obejmuje 30 rozdziałów mangi, manga ma obecnie 113.
Zleciało szybko, bawiłem się dobrze. Wg google obecnie, czyli 5 lat po emisji, ciągle są szanse na drugi sezon. Chętnie!
Re: 7++/10
Jak najbardziej rozumiem, że seria nie może mieć non stop takiego samego klimatu, że trzeba trochę urozmaicać (czasem więcej komedii, wprowadzać coraz to nowe postacie poboczne – lepsze lub gorsze), więc autora też nie winie, że kombinuje ;)
Re: 3/10
Re: 4+/10
4+/10
Grafika i muzyka przepiękne. Zdecydowanie niektóre połączenia muzyki (Evan Call – The Voice in My Heart) i obrazu potrafią zeszklić wzrok. Ale jak się zastanowić, że to postać, która kliknij: ukryte dopiero uczy się emocji dokonuje co i rusz przełomów w życiach innych osób (weteran alkoholik, wdowiec autor, nieszczęśliwy skryba) to coś tu jest nie tak.
kliknij: ukryte Główny wątek mi się nie podobał. Postacie poboczne z poczty też są tylko po to by wspierać Violet.
Najgorsza chyba kliknij: ukryte ta epizodyczność i brak stopniowej przemiany u Violet. Podczas jednej historii jest jeszcze emocjonalnym robotem, a w następnej już powstrzymuje łzy przez całe zlecenie by się wypłakać w biurze jak wróci.
Ogromny minus za odcinki kliknij: ukryte „wojskowe”, czyli jak się zrzuca z samolotu czy walczy w pociągu tak by nikogo nie zabić… To już przesada.
Podobały mi się i wzbudziły emocje tylko dwa zlecenia: To z autorem powieści i ten z matką piszącą listy do córki. Kiepskie ratio zleceń.
Ocena surowa, ale grafika i muzyka to za mało.
Planowałem jeszcze filmy, ale sobie odpuszczę. Przez 14 epków postać Violet mnie do siebie nie przekonała.
3/10
Grafika jaka jest, każdy widzi na screenach. Może nawet ciut lepiej to w ruchu wygląda, a naprawdę obrzydliwe CGI jest tylko podczas animowania tłumów.
Fabularnie zbyt skrajne. kliknij: ukryte Z jednej pomagający nawet kotom miły i uprzejmy starszy człowiek, a z drugiej przerysowany dzieciak morderca z poważnym zaburzeniami.
Strzelanie przez ekrany i asteroida to już było była przesada.
Ogólnie nie polecam. Ani sensownych przemian w postaciach, ani dobrych walk, tyle co kilka widowiskowych egzekucji. Do Gantza bardzo dużo brakuje.
Re: 7+/10
Obejrzeć oczywiście można, jest to logiczna zamknięta całość, a znajomość samej postaci Kaijiego nie jest w ogóle potrzebna, ale naprawdę masa smaczków ci przepadnie. Będzie to typowa korpo komedia.
Chociaż z drugiej strony: po seansie będziesz miał mini spoilery przed starszymi seriami (takie bardziej techniczne spoilery „jak to działa?”), ale np przeciwników Kaijiego będziesz znał już z innej strony i przez to inaczej będziesz ich odbierał. To może być ciekawe.
No i serie są skrajnie różne. Nie ma gwarancji że obie ci się spodobają ;)
7+/10
Mr. Tonegawa: Middle Management Blues ma wszystko co miał Kaiji tylko zamiast skupiać się na hazardzie i emocjach towarzyszących hazardowi idzie w korporacyjną satyrę, a główne role na ekranie dostali „przeciwnicy” z dwóch sezonów Kaijego.
Oglądać zdecydowanie po Kaijim!
Minusy:
- Wyszło jednak trochę za długie/monotematyczne.
- Ootsuki. kliknij: ukryte A raczej wszystkie odcinki z nim. Niby dobrze, że jest bo to odskocznia od tematu przewodniego, dobrze też że znana postać, ale odcinki z nim to takie „pozytywne okruszki wyluzowanego jednowymiarowego kanciarza na przepustce.”
Plusy:
+ Fantastyczny OP! Gesu no Kiwami Otome – „Sassou to Hashiru Tonegawa‑kun”. Do tego aktualizowany graficznie kliknij: ukryte o skład podwładnych Tonegawy czy o to kto jedzie pod koniec limuzyną służbową.
+ Zawa, zawa!
+ Tonegawa. Pokazanie postaci z zupełnie innej strony. kliknij: ukryte Jest strach przed humorami prezesa, jest też pomaganie podwładnym i próba bycia dobrym szefem.
+ Humor! kliknij: ukryte Tonegawa jako dżokej na koniu w okularach przeciwsłonecznych (podwładni) albo w samej przepasce biodrowej, z harpunem w ręku na malutkiej łodzi walczący z morzem kotletów wieprzowych xD
+ Seria mimo takich, a nie innych decyzji fabularnych ciągle fajnie uzupełnia dwa sezony Kaijego.
Bawiłem się dobrze. Ktoś kto nie oglądał z zachwytem dwóch sezonów serii głównej nie ma tutaj czego szukać.
7++/10
Tych „gorszych” historii to w sumie było nawet sporo. Najgorszy był kliknij: ukryte ten z sąsiadką żukiem (cokolwiek to było, nie znam się na owadach), ten z drobnymi przestępcami ze slumsów też słaby. W sumie wszystko z tą nawet oryginalną nekromantką też meh. Ale już wszystkie sceny z szefem łasicą , wyjazd powędkować, improwizowane gorące źródła czy przygoda z sową wypadły kapitalnie.
Na ekranie oprócz codziennych okruszków sporo gotowania, jedzenia, dużo trunków przeróżnych – ale nie jest to typowo kulinarna seria.
Bardzo, ale to bardzo solidny relaks!
Nie mam siły dodawać ogryzka, ale anime dostało w bonusie do wydania Blu‑ray/DVD dodatkowy 24 minutowy odcinek. Czyli całość to 12+OVA.
4/10
Ciężko nazwać to też serią czysto sportową, to raczej absurdalne namnożenie dram powiązanych ze sportem w realiach licealnego klubu badmintona. Pozytywnych emocji sportowych tutaj nie ma.
Kilka przykładów co zobaczymy w pierwszych 5 epkach:
Drama 1: kliknij: ukryte przegrałam na turnieju nie wiem z kim (bo po co sprawdzać, że w sumie nie miałam szans), a przecież ciężko pracuję chlip, chlip. Wincyj egoistycznego solo treningu, wincyj! Wtedy na pewno ogram wszystkich zawodowców!
Drama 2: kliknij: ukryte dalej uprawiam sport na poziomie w miarę poważnej rywalizacji (przeciwieństwo rekreacyjnego), który to sport jednoznacznie kojarzy mi się z traumatyczną sytuacją rodzinną.
Drama 3: kliknij: ukryte jestem zawodowcem, wygrywam w swojej klasie wszystko na całym świecie, lecę do Japonii pokonać biologiczną córkę mojej trenerki (która gra tyle co po szkole w szkolnym klubie) bo wtedy trenerka uzna mnie w pełni za swoją córkę.
Tyle fatalnej jakości dramatu zmieścić w 5 odcinkach to jest kurde wyczyn. Wszystko na ekranie jest śmiertelnie poważne, ciągła napinka, niezdrowe emocje. Wszystko oprócz fryzur i strojów zawodniczek, które kompletnie tutaj nie pasują. A rozmiary niektórych biustów to jak prosto z jakiegoś hentajca. Im dalej dalej w serie tym jeszcze więcej dramatów, ale nie chce mi się więcej wymieniać.
Na plus tylko grafika i zakończenie. Sam sport naprawdę pokazany świetne: mnogość zagrań, ujęć, szybkie wymiany, emocje. Ale co z tego jak losy wszystkich na ekranie były mi obojętne. Przynajmniej zakończenie wyszło porządnie: kliknij: ukryte logiczne zachowanie głównej bohaterki odnośnie matki, kilka dni czy tam tygodni później różowy wieloryb z lunaparku przy plecaku wskazujący, że „siostry” jakoś się dogadują, normalne relacje z drużyną/trenerem nie tylko u głównych postaci, ale też u innych bohaterek. Człowiek ostatecznie nie czuł, że zmarnował czas bo gdzieś to doprowadziło. Ale i tak nie polecam.
Re: 6+/10
Jakie uzbrojenie? kliknij: ukryte Chemiczne może? Napalm, prowizoryczne gazy bojowe, miny czy pułapki mechaniczne. Masa nieprzyjemnych rzeczy istnieje zamiast karabinów ;)
8+/10
Anime ma rating 17+. Jest dość brutalne, bo egzekucji i szybkich mordów mamy sporo, a jednocześnie nie ma tu 15 minutowych strzelanin/pościgów żeby tylko było widowiskowo. Golizny czy seksów ani homo, ani hetero na ekranie nie ma.
Trzeba się liczyć z tym, że seria zawiera wszystkie grzeszki/nielogiczności typowych „akcyjniaków”. Ucieczka z kliknij: ukryte tajnej placówki medycznej po której oprowadzamy wycieczki to było za dużo :D Na ekranie pełen zestaw klasycznych motywów: porachunki gangsterskie, spiski polityczne, tajne badania, zakładnicy, szantaże, zdrady – wszystko się tu pięknie łączy i ma sens.
Dość dużo dramatu/rozterek wewnętrznych u głównych bohaterów na ekranie, ale dla mnie to było ciągle znośne stężenie i jednocześnie coś co wyróżnia Banana Fish na tle typowych filmów czy seriali akcji. Tylko finał kliknij: ukryte wyszedł niepotrzebnie przedramatyzowany na mój gust, ale ostatecznie podobało mi się takie zakończenie.
Na duży plus główny bohater, który robi w życiu to co robi, a jednak mu kibicujemy. Bardzo dobrze, że nie był to kolejny jednowymiarowy nieskazitelny wrobiony były wojskowy czy mściciel za żonę/dziecko.
Początek wydawał mi się strasznie rwany, ale potem albo się uspokoiła reżyseria, albo przywykłem – ciężko powiedzieć. Dobrze spędzony czas! Zdecydowanie lepiej niż przy nowszych shounenach.
9/10
Przed seansem oczywiście zaaplikowałem na przewijaniu trzeci sezon w całości bo pamięć już nie ta.
Wyścig po złoto dalej trwa! Akcja pędzi! Nie ma żadnego przeskoku czasowego ani nic! Sezon zaczyna się dokładnie tam gdzie zakończył się poprzedni.
Jak mam się czepiać na siłę to zabrakło mi większej ilości nowinek przyrodniczo‑geograficznych‑kulturowych. Oczywiście są, ale jakby mniej niż wcześniej. Z drugiej strony zamiast tego jest więcej „fabularnego mięsa” na ekranie – też w postaci bardzo sensownych retrospekcji dla kolejnych postaci.
Bardzo dobre pomysły na kolejnych pożądanych skazańców. kliknij: ukryte Truciciel RNG, cmokający ślepiec, szalony niedźwiedź, pirat, sprzedawca słodyczy, naśladowca Kuby Rozpruwacza. Ten ostatni pozamiatał, ale poszukiwacz złota też super!
Największy plus? Humor! To jest zdecydowanie mój typ humoru!
kliknij: ukryte Scenka jak Sugimoto z rosyjskim snajperem jak przedszkolaki sobie rysunkami wyjaśniają sprawy, gdzie kilka sekund temu była walka na śmierć i życie.
Albo ten ten rajd w 2 osoby (Kontradmirał i Porucznik Tsurumi) na trójkołowcu (zachowującym się jak ścigacz!) i finalnie ratunek syna w strzępach mundurów galowych, czyli stereotypowej stylówie na homo harlejowców. Tylko geniusz mógł to wymyślić!
I ten pojedynek z naśladowcą Kuby Rozpruwacza. Walenie gruchy, matrix, jeszcze więcej fapania podczas pościgu!
Tęskniłem, kapitalnie się bawiłem, czekam na potwierdzony finał!
3/10
Pierwszy sezon łączył fatalne pojedynki i walki (realizm w stylu Asterixa/Naruto) z sensownymi realiami politycznymi regionu i brutalnym życiem bandy najemników. Ciężko się to oglądało, ale były wyraźne plusy. Drugi sezon kompletnie zmienił klimat (odważna decyzja) i niestety wyszło jeszcze gorzej…
Cały sezon powinien mieć podtytuł „EMO AGROTURSTYKA” albo „Smutni rolnicy”. kliknij: ukryte Thorfinn smutny bo zabijał i marzy o świecie bez przemocy (pacyfista obecnie), wojen i niewolnictwa. Einar smutny bo inni mu przeszkadzają w byciu szczęśliwym niewolnikiem‑rolnikiem. Do tego jeszcze to absurdalne małżeństwo smutnych niewolników Arnheid+Gardar (oczywiście w zestawie z ckliwym backstory o chciwości wioski jako przyczyny ich wszystkich problemów) biorące obecnie udział bezpośredni lub pośredni w kilku morderstwach, ale to były sprawiedliwe mordy! Zabito okrutnego pana i część jego rodziny i jeszcze paru szemranych najemników, więc trzeba im współczuć! Szczególnie Gardarowi który z powodu otrzymanych obrażeń (ranny jest cały czas na ekranie) tylko chwilami przytomnieje. To takie smutne! No i na dobitkę Canute – widzący swojego nieżyjącego ojca z powodu wyrzutów sumienia, bo po władzę idzie po trupach.
Żadna z głównych postaci na ekranie mnie nie przekonała, na żadnej mi nie zależało. Same naiwne klisze kompletnie oderwane od realiów w jakich żyją.
Zalety sezonu? Grafika. Statyczne plansze/tła. Te drzewa w oddali/lasy/łąki/niebo z chmurami, gwiazdy – wszystko przepiękne i bardzo zróżnicowane! W oko też wpadł mi przepiękny wianek z cebuli na oknie jednego z domów. OP1 Anonymouz – River też daje radę. Może na plus też to, że politycznie region idzie do przodu bo na ekranie upływa kilka lat. A no i oczywiście te kliknij: ukryte nieprzekute kosy zabrane do bitwy z zawodowym wojskiem!
Po komentarzach Thorfinna, że kliknij: ukryte gdzieś tam daleko na zachodzie jest/będzie super kraina bez wojen i niewolnictwa na 100% daruje sobie ciąg dalszy. Taki sam wątek widziałem już w Vikings. Strzelam w ciemno, że i w Vinland Saga ludzka natura/zasady do których byli ludzie przyzwyczajeni w starym świecie wszystko popsują i tyle z tego raju.
Chcecie wikingów na ekranie to odpalcie Vikings (zakończone) albo Lost Kingdom (też zakończone). Norweskiej produkcji komediowe Norsemen też będzie lepszym wyborem.
7/10
Na pewno jest oryginalnie. Zwykli ludzie próbują przechytrzyć tych dużo gorszych. Ciężko rozpisać serie na plusy i minusy bo obsada skromna i wszystko na ekranie dotyczy małej ilości osób.
Spoiler niżej czytać po obejrzeniu całości:
kliknij: ukryte
Nie ma co się rozpisywać o kolejnych zwrotach akcji/przeoczeniach/sposobach na przechytrzenie. Anime jest fabularnie naciągane/nierealne w taki sposób, że to jednocześnie wada i zaleta. Wada bo przewracamy oczami co tu się dzieje na ekranie, ale oglądamy dalej by zobaczyć jakim sposobem wybrnie z tego główna rodzina.
Współpraca mąż‑żona bardzo dobrze wypadła.
Finał, czyli ostatni pojedynek w mieszkaniu trochę słaby. Zamiast szybko załatwić sprawę flashbacki z młodości obu tatuśków i cały wykład o torturach.
Plus za interwencje policjantów. Tak to wygląda w rzeczywistości.
Zakończenie (nikt nie szuka członka organizacji, który i tak zapowiedział odejście) i epilog z tajfunem też na plus.
Zerknąłem co się dalej w mandze dzieje (jest to też wspomniane w serii: od początku chodzi o szantaż bogatych dziadków) i sobie odpuszczę bo córci więcej nie wytrzymam ;).
7+/10
Wielki plusik za prosiaczka imieniem Meat i za realia. Realia czyli kliknij: ukryte taka w sumie trochę przyszłość: 2 skrajnie różne szkoły, automatyczne autobusy, dostawy dronami itd.
Nie polubiłem głównej bohaterki. Za bardzo ciamajda, marzycielka. Reszta klubu raczej też szału nie zrobiła.
Mimo to całość bardzo interesująca graficznie (oryginalnie i śliczne jest!) i cudnie udźwiękowiona. No i jeszcze kapitalny OP: Dokidoki Idea wo Yoroshiku!
Grafika = Muzyka > pomysł na świat i klub > Relacja Serufu‑Purin (pięknie podana klisza) > Pozostałe postacie/główny wątek.
Jako odtrutka po ciężkiej serii (świeżo po Made in Abyss jestem) weszło świetnie.
9/10
kliknij: ukryte
Z początku brakowało mi tego co najważniejsze: „podróży”, ale dostałem bardzo dużo Otchłani z flashbacków. Cała geneza wioski to jest właśnie Otchłań jaką chciałem zobaczyć. Takie odejście od głównego wątku mi się podoba!
W serii jest sporo ważnych niuansów. Cholernie ważnych. Dzięki przeglądowi kilku dyskusji „dlaczego tak?” seria ostatecznie wyszła jeszcze bardziej ciężka i okrutna. Zdecydowanie muszę coś bardziej pozytywnego teraz obejrzeć.
Jedyny minus? Kopia Mitty. Kompletnie niepotrzebne po pięknym pożegnaniu w pierwszym sezonie. Ale zagrano „First Layer” więc minus wybaczony.
Oczywiście czekam na ciąg dalszy (na chwilę obecną bardzo mało materiału jest do ekranizacji, poczekamy pewnie kila lat). Najbardziej z tego sezonu mnie chyba ciekawią roboty. Szczególnie te sprzed 150 lat, które pomagały Ganja i zostały zniszczone przez Faputę. Gaburoon też ciekawy.
Czemu ocena tak wysoka? Bo się wszystko cudnie spina i wyjaśnia BARDZO ostatecznie. Cholernie dobry przystanek podczas wyprawy.
PS: Soundtrack jest fantastyczny. Gorąco polecam po tym jak już seans zejdzie z człowieka!
Re: kwestia Irumyui
kliknij: ukryte
2. Zmieniała przybyłych w manifestacje ich najgłębszych pragnień. Pragnienie i wiek/pochodzenie Rico chyba wykracza poza zwykłe ludzkie słabości. Z Vueko to zupełnie inna relacja niż wszyscy inni. Dlaczego w ogóle zmieniała? Raczej nie jako kara. Ja tłumacze to sobie Otchłanią.
3. Umiera bez żalu. Nawet szczęśliwy, że to właśnie dzieciaki pójdą dalej z wiedzą, że go spotkali. Jednocześnie je ostrzega przed drogą dalej: „Coś znacznie straszliwszego niż niespełnione marzenia czeka po drugiej stronie złota”. W końcu prorok z zawodu. Mógł być nawet świadomy własnej śmierci.
Nie mógł opuścić wioski w ogóle. Uważaj czego sobie życzysz: czyli jest społeczność/wioska i bezpieczeństwo, ale… bez możliwości wyjścia.
1. + 4.
3 jajka:
I. Być może połączone życzenie. Oczywiście żeby mieć potomstwo (za to została wygnana z wioski) i dodatkowo chronić grupę/najbliższych/obecną rodzinę. I wyszły dzieci leczące chorobę u obecnej rodziny.
II. Drugie, pełne złych emocji Vueko w kierunku grupy skrajnie wykorzystującej Irumyuui. Zaraz po tym jak dowiedziała się o drugim jajku. Faputa jako zemsta ostateczna.
III. Trzecie, to które miał Wazukyan przed powstaniem wioski (lekko przemieniona ręka jak ratuje Vueko przed samobójstwem). Irumyuui stworzyła mały azyl. On życzył sobie właśnie bezpiecznej przystani/społeczności/wioski.
Irumyuui finalnie skończyła jako drzewopodobny (w jakimś minimalnym stopniu żyjący – system wymiany, rozrost, kontakt z Vueko i brak przemiany u Vueko) konstrukt. Jednocześnie bardzo potężny bo izolujący doskonale od Otchłani. Patrz scena gdzie Faputa pożera „wezwanych”, a Vueko przypomina sobie nawiązanie kontaktu już w środku Irumyuui.
5. Tak było sprawiedliwe. Jak surowa, ale sprawiedliwa opiekunka wioski. Kilkukrotnie w serii jest wspomniane, że wioska ma koło 150 lat. Różni przybysze, z różnych stron świata, różne słabości. Nie wszystkie „pragnienia” nadają się do życia w społeczności/poszanowania innych.
8++/10
kliknij: ukryte
Feel train nie uderzył z taką mocą co w przypadku Mitty.
Walki fajniutkie! Supermoce/artefakty, planowanie walk, szalone pojedynki, widowiskowe starcia mimo uproszczeń graficznych. Tak sobie graficznie wyszła walka Reg vs Bondrewd po tym jak Reg się uspokoił po doładowaniu elektrycznością.
Pomysł na odporność na klątwy niestety ma sens. Istnieją też błogosławieństwa to ludzkość będzie do nich dążyć. Jak nie Bondrewd to ktoś inny. Czy Bondrewdowi zależało na dzieciach? Według mnie nie wiadomo. Był świadom tego, że emocjonalna więź na wpływ na działanie Otchłani. Mógł budować z wieloma dziećmi (pamiętał wiele imion) taką więź tylko na potrzeby testów/kreowania kartridży. Do tego artefakt do multiplikowania samego siebie tłumił emocje/pogłębiał obsesję. Jako szalony naukowiec mi się podobał.
Czym jest Reg? Coraz ciekawiej!
Przeszłość Nanachi. To nie była tylko ucieczka z katowaną Mitty. To był współudział przy eksperymentach. Ciekaw jestem jaka będzie w kolejnym sezonie.
Akurat stworzenia białego gwizdka się nie spodziewałem. Człowiek zredukowany do kartridża jest w stanie stworzyć absurdalnie potężny artefakt. Otchłań sama w sobie to chore gówno.
Do lepszej noty zabrakło wywalających z kapci motywów muzycznych i „mocniej rozpędzonego” motywu Prushki, który wyszedł mocno rwany. Brakuje też definitywnego wykończenia Bondrewda. Dlaczego artefakt na którym on się opiera i to mimo znanej lokalizacji zostawiono nienaruszony?
Jeden ekstra plusik z oceny jest za utwór The Fourth Layer. To „rozwinięcie” z braku lepszego słowa jednego z najlepszych motywów pierwszego sezonu The First Layer. Tak jak poprzednio muzyka autorstwa Kevina Penkina. W filmie jest tylko wstęp do tego utworu (scena gdzie Nanachi chce się nauczyć gotować), całość na soundtracku. Cudo. Stairway to the Fifth też kapitalne.
Napalony na drugi sezon i to bardzo! Co może czekać niżej? Cieszę się, że się długo wstrzymywałem z oglądaniem. Teraz mam już cały drugi sezon na wyciągnięcie myszki.
9-/10
Zdecydowanie wyszła bardziej drama o bokserach (nie tylko o Joe!) niż anime o boksie/sportówka. Taka zmiana zupełnie mi nie przeszkadza. Jako widz trzeba przymknąć oko na kliknij: ukryte naciągane korporacyjne machloje: chip w mózgu i najbardziej niszczący mózg sport. Co mogło pójść nie tak?
Trochę też bolał początek. kliknij: ukryte A ten jest obszerny – aż 4 epki. Rozbiegówka, gdzie pojawia się kilka motywów, które później powrócą. Ma to jak najbardziej sens, ale wymaga cierpliwości. Muzycznie z początku też jest zupełnie inaczej niż w pierwszej serii – to dla mnie zmiana na minus, bo takie klimaty średnio mi leżą. Ale im dalej w serie tym więcej powraca „starych” doskonałych motywów muzycznych.
Wyszedł bardzo dojrzały ciąg dalszy dla doskonałej serii.
10-/10
Plusy:
+ Dramy ujdą. Są i tak dużo powyżej średniej typowej, a najważniejsze, że nie są tak rozwleczone jak w filmie „Liz to Aoi Tori”. No i z damskich problemów licealnych cudów nie będzie. kliknij: ukryte Mirei aka „nowa wysoka tuba” i jej problem jeszcze mi pasował, wątek kontuzji też fajnie wpleciony dla urozmaicenia. Ale ustąpienie miejsca przez specjalnie źle grającą Kanade aka „nowe eufonium z traumą” było mocno naciągane/za bardzo odmienne kulturowo. Ale problem szybko rozwiązany i akcja pędzi do przodu.
+ Koncert pozamiatał. kliknij: ukryte Prawie 9 minut. Nie wiedziałem czy patrzeć czy słuchać. Arcydzieło. Po dramach wjechał jak złoto i zmiażdżył.
+ Niby drgnął wątek miłosny: kliknij: ukryte Kumiko – Shuuichi. Ale nie do końca. Zawieszenia związku nie kupuje, szczególnie, że pani prezes będzie miała masę obowiązków. Pada też sensowne pytanie do samej siebie: co dalej z przyszłością? Jedna z kwestii głównej bohaterki wskazuje na zawodowstwo. Zobaczymy!
+ Hazuki kliknij: ukryte drugi rok bez przejścia selekcji. Ciekawe co będzie na trzecim roku!
+ Sapphire senpai. SAPPHIRE SENPAI!!!
+ Graficznie brakuje skali dla Kyoto Animation. kliknij: ukryte Panorama miasta nocą zniekształcona w butelce wody mineralnej, tafle wody, grawerunki na instrumentach, refleksy na instrumentach. Uczta dla oczu.
Minusy:
No nie ma w sumie. kliknij: ukryte Cały rok szkolny wyszedł porządnie przedstawiony. No może trochę boli skrócenie Sunrise Festivalu, ale w 100 minutach filmu nie da się zmieścić dwóch muzycznych show w sensowny sposób.
Kolejny film (uwzględniający scenę po napisach tego filmu) w kinach 4 sierpnia 2023. W przyszłym roku trzeci sezon. Jaram się!