x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
8+/10
Minusy:
- Spadek jakości grafiki w drugim sezonie. Przejście z cudnego i dopracowanego retro do bardziej nijakiego/nudnego no i brzydszego i zdecydowanie tańszego nowszego stylu, co gorsze przeplatanego czasem klipami z pierwszego sezonu – wtedy widać różnice najbardziej.
- Zakończenie. kliknij: ukryte Wyszło nawet zgrabnie, ale zdecydowanie zakończono w ten sposób bo trzeciego sezonu nie wykupiono. Wielka szkoda.
Plusy:
+ KLIMAT! kliknij: ukryte Tajemnicza katastrofa, zła korporacja, nierówności społeczne, deszcz, mgła, jazz. Nieśpieszne tempo odkrywania historii miasta i jego mieszkańców. Przyziemne problemy odkrywające większą całość.
+ MUZYKA! kliknij: ukryte Produkcja zdecydowanie w klimacie noir czyli mamy dużo jazzu ("Apostle", "Apologize", "The Process", Brick Ballades~Houston Street, bardziej funkowe "Servant"), trochę też takiej bardziej niepokojącej elektroniki ("The Storm" czy "Weep For"). Kapitalny klimat to buduje. Ale takiej bardziej nadętej/filmowej/pompatycznej muzyki np. podczas starć mechów też nie brakuje.
+ Styl graficzny/modele postaci jak w Batman Animated Series. Dla mnie nowością było, że Sunrise robiło legendarną kreskówkę o Batmanie na początku lat 90. Są te uproszczone twarze postaci trzecioplanowych, zlewające się buty z dolną częścią stroju, jednocześnie „beczkowate” i kanciaste męskie sylwetki czy palce przypominające szpony. Do tego też długie cienie, maksymalnie uproszczone (celowo) tła/elementy krajobrazu do budowania nastroju. Niby jest „batmanowo” ale jak na ekranie mamy wybuchy/dym/płomienie/odbicia świateł na aucie/walki mechów to już jest śliczne oldschoolowe anime.
+ Norman. kliknij: ukryte Norman to najlepszy Afred jakiego widziałem chyba od zawsze. Karabin, motor z rakietami, pieczeń, naprawa mecha, a czasem żarcik i podpuszczenie Rogera – pełen serwis! Super kompetentny, ale nie nadęty.
+ Dorothy. kliknij: ukryte Wprowadza wątki romansowe/komediowe/androidów – a wszystko tak jak trzeba. No i zagrać androida, ale takiego tylko trochę „robotowego” to trzeba umieć. Akiko Yajima kapitalna. MAL podpowiada, że ta sama aktorka podkła od zawsze głos… Shin‑chanowi. Mózg rozwalony. Zdecydowanie najlepsza postać.
+ Roger. Główny bohater. kliknij: ukryte Taki troche Bruce Wayne (znany w mieście, bogaty), trochę tez Batman (batmobil z rakietami, linka do wspinania w zegarku) no i oczywiście pilot mecha, ale ten fakt ukrywa przed wszystkimi. Fajnie wypada nie tylko jako główny bohater, ale też jako narrator/komentator.
+ Beck. kliknij: ukryte Mocno komediowy złol i to tyle. Szczerze zabawny, a epki z nim mają zupełnie inny klimat.
+ Mechy. kliknij: ukryte Sporo ich, ale na szczęście walki są dość krótkie. Nie ma przeciągania, super ciosy mają na początku walnięcie, co nowsze ciosy już jakieś takie bez szału. Zdecydowanie więcej czasu na ekranie dostaje dojście do użycia mechów. I dobrze!
+ Odcinek świąteczny!
Seria zdecydowanie nie jest dla każdego, ale mi bardzo się podobała. Główne pomysły ( kliknij: ukryte amnezja całego miasta) i postacie (Dorothy!) zapadną mi na długo w pamięć. Zgadzam się z komentarzem niżej, że seria lepiej wchodzi jak się co nieco widziało, lubi się poszczególne gatunki składowe, które tu znajdziemy, a jednocześnie o samej serii wiemy jak najmniej. Trudne do zrealizowania warunki, ale u mnie siadło cudnie.
Re: 7=-/10
Google podpowiada o dwóch filmach (1*recap, 1*nowy materiał) w tym roku. Ciekawe.
7=-/10
kliknij: ukryte Od razu uprzedzam, że od muzyki w serii ważniejsze jest projektowanie koszulek czy szkolny festiwal i przebranie się za pokojówki.
Humor kliknij: ukryte niestety wtórny. Bardzo dobrze zrealizowany (różne efekty graficzne/dźwiękowe, liczne nawiązania kulturowe w zupełnie innych stylach graficznych) i naprawdę zabawny, ale monotematyczny jak diabli. Mini plusik za zasłaniania twarzy ojca w niemal każdej scenie albo umieszczanie go na planie tak daleko, że można jej z premedytacją nie rysować.
Oglądało się dobrze, ale to tyle. Ciąg dalszy? Nie jestem za bardzo zainteresowany. kliknij: ukryte Relacje między dziewczynami stoją w miejscu przez calutki sezon (o trzech z czterech wiadomo tyle co nic) ich zespół w sumie też się nie bardzo rozwija. Ile można wałkować Bocchi i jej podkolorowane problemy społeczne?
Osobiście wolę mniej komediowe podejście do słodkich dziewczynek. Jak Super Cub czy Houkago Teibou Nisshi.
Re: 4+/10
Dodam jeszcze info, że Relink też się rozwija. Dwie kolejne grywalne postacie (Seofon i Tweyen) i nowy złol (Lucilius) do sklepiania zaplanowane. A tak to niezła sprzedaż, spora popularność na Steam. Ale czy ta nowa zawartości to tylko powielanie tego co już było kliknij: ukryte w mobilce, czy nowości dla wszystkich to już nie mam pojęcia.
4/10
OP i ED może pośladów nie urywają, ale wpadają w ucho (perkusja!) i przewinąłem oba może ze 2 razy. A to już coś!
Fabuła… ciągle leży i kwiczy. Dalej kliknij: ukryte zbieramy pokemony, zespół R obskakuje wpierdziel, a moc przyjaźni przezwycięża wszystko…
Nawet odrobinkę szkoda, że nie ma ciągu dalszego, bo w końcu coś kliknij: ukryte odnośnie planu Imperium i pochodzenia Grana zaczęło się dziać. Ale to taki niedosyt, że zaraz zapomnę.
PS: W grę jeszcze nie grałem ;) Tak, jedyny powód dlaczego to oglądałem to Granblue Fantasy: Relink. Każdemu kto nie ma planów zagrać w tegoroczną premierę, albo już grał wcześniej w mobilną odsłonę szczerze odradzam.
4+/10
Trafiłem na opinie, że anime to przyzwoite streszczenie wydarzeń z mobilki (kilka lat rozwijane lore) i solidna prezentacja postaci z uniwersum. No to jedziemy.
Po seansie:
Ładne dla oka i przyjemne dla ucha. Statyczna grafika dość często na plus, animacja i detale w ruchu czasem okropne, ale kilka razy kapitalne. Fajne, takie spokojne fantasy brzdąkanie w tle więcej niż kilka razy wpadło w ucho.
Fabularnie jest fatalnie. Jak z generatora. Kompletnie przewidywalne. To mnie boli najbardziej i najbardziej wpływa na ocenę.
Ale dostałem to czego chciałem: zarys świata (technologia, polityka) i sporo fajnie zaprojektowanych postaci z różnymi osobowościami. No i dużo broni palnej – karabiny, pistolety, strzelby, działo(?). A to jest najlepsze w grach fantasy! Zawsze wybieram takie klasy jak mam możliwość!
Za kilka dni włączę drugi sezon. Zakup gry już raczej przesądzony bo polubiłem ten świat i główne postacie, ale zanim się wygrzebie z napoczętych obecnie gier może będzie już jakaś promocja ;)
8-/10
Nie wiedziałem czego się po tej serii spodziewać, oczekiwałem raczej nastoletniej sportówki i się miło rozczarowałem. Jest realistyczne, budżetowe F4, sporo amatorów się ściga i uczniów zaczynających kariery, ładne wyścigi, super udźwiękowienie, wyjaśnienie zasad no i to co tygryski lubią najbardziej: dużo sensownych okruszków ( kliknij: ukryte powracająca trauma u fotografa, zmiana rodzinnej drużyny na perspektywiczną, radzenie sobie z byciem drugim/pierwszym, z kontuzją). Tylko trochę finał wyszedł kliknij: ukryte za słodki – nagle lokalni sponsorzy przyszli, szefowa marketingu odeszła z niedobrego korpo, nawet dzieciak z lokomotywy kibicował. No i oczywiście wygranko. Minus w ocenie właśnie za nadmiar szczęścia na raz. Ale seria ostatecznie ładnie zakończona.
Szczególnie wyścigi brzmiały super. Ale muzyka też niczego sobie – raczej taka od melancholijnej do głupawkowej. W zależności co się dzieje na ekranie. Ale bardzo eksponowana i dobrze dobrana.
Piękna lokomotywa była! No i te kliknij: ukryte „serwetki” na stoliku i oparciach w warsztacie. Jest klimat!
4/10
kliknij: ukryte
Fabularnie nie kupuje tego, że Eren i tak wszystko wiedział i nie miał nic przeciwko jak go powstrzymają bo widział przyszłość. Walki na Erenie z przeciwnikami spawnowanymi hurtem z powietrza słabe, bo nawet jak obrywają to zaraz znowu wygrywają – zero napięcia. Epilog? No może być. Moce tytanów znikają (nawet nie wiem w jaki sposób, chyba „robaczek” się rozpuścił po dekapitacji Erena przez Mikase „z miłości”, a Ymir… zniknęła bo zrozumiała, że fanatyczne przywiązanie do kogoś można zakończyć?), a ludzkość dalej się tłucze (mini grafiki podczas napisów). No kto by pomyślał…
Wady? Latający tytan ratujący wszystko, masa MEGA DŁUGICH szczerych rozmów „w snach”.
Poza epilogiem/definitywnym końcem przekazywania mocy tytanów, ciężko mi wskazać zalety.
Od momentu odkrycia Mare seria się psuła. Już nie walka o przetrwanie tylko prosta jak budowa cepa: polityka, nacjonalizm, rasizm, inwazje, rządy wojskowe…
Ważne, że temat zamknięty.
7/10
Sezon mimo tego dobrze się oglądało, mięsne walki też były, ale fabularnie zupełnie nie tego oczekiwałem i oceny coraz niższe wystawiam. Kwestia gustu. Teraz kilka dni przerwy i jeszcze finał finału.
8-/10
Ale już od kliknij: ukryte powrotu na wyspę wszystko się psuje. Eren turbo tajemniczy i zbuntowany (Wychodzi, że sensownie, bo wojsko knuło, żeby przekazać jego moc dalej. Logiczna decyzja wojska w świetle tego, że z Zeke'em zadecydował sobie zaatakować Mare), jednocześnie przez cały sezon nie wiadomo o co mu dokładnie chodzi. Dodatkowo nagle z powietrza ma całe masy fanatycznych cywilów i wojska za sobą. Spisek Zeke'a z winem nawet fajny. Jego pomysł żeby „rozkazem” wysterylizować potomków tytanów i zakończyć wojnę rasową też w miarę przemyślany i pasujący do postaci. Ale już losy dwójki „wojowników” z Mare wpleciony w to wszystko meh.
Liczyłem na coś innego, ale źle nie było.
OP, czyli: Shinsei Kamattechan – Boku no Sensou, z przyjemnością oglądałem i słucham za każdym razem. W pełnej wersji też jest daje radę!
Podsumowanie sezonu: kliknij: ukryte akcja w skali świata stoi w miejscu. Atak, trochę przepychanek wewnętrznych na Paradis, COŚ się szykuje i… koniec sezonu. Gdyby nie to, że dziś wieczorem oglądam dalej to bym się wkurzył, że cliffhanger.
7-/10
Realizmu jest coraz mniej, seria idzie w stronę super mocy z kosmosu, ale humor ciągle w punkt ( kliknij: ukryte znikanie Kuroko, fanserwis, ojciec Riko), a mecze mimo absurdów przyjemnie długie i pełne zwrotów akcji.
Niestety raczej tych gorszych zwrotów akcji:
kliknij: ukryte
"teraz zastosuję technikę której nauczyłem się wczoraj w czasie JEDNEGO dnia przerwy pomiędzy meczami turniejowymi"
albo:
"czas na moją technikę, o której pojęcia nie ma nawet moja drużyna bo ćwiczyłem ją za granicą".
Głupie to strasznie, ale taki absurdy wydłużają mecze – i dobrze.
Dalej nie za bardzo pamiętam imiona głównej obsady – mimo, że większość z nich dostała dużo backstory. Postacie ciągle są mi obojętne. To maszynki bez życia przeznaczone tylko do grania w kosza.
Całkiem duży plusik za drużynę kliknij: ukryte Kirisaki Daiichi High. Skrajnie negatywni rywale w anime sportowym pojawiają się rzadko. A tu cała drużyna grająca na faule/kontuzje. Mimo, że plusik duży i jednocześnie najciekawsza rzecz w sezonie to i tak na ocenę za bardzo nie wpływa.
Trzeci sezon i film pewnie za jakiś czas. Ale tylko „dla zmiany klimatu” pomiędzy ciekawszymi seriami. Nie czekam jakoś szczególnie.
Re: 8+/10
8+/10
Minusy:
- Trochę dziwne realia wyścigowe. kliknij: ukryte Rozumiem samochody seryjne, modyfikacje czy niewyjaśnioną matematycznie nadrzędną zasadę z pupy. Ale wyścigi uliczne (na zamkniętych drogach publicznych) bez zabezpieczeń, bez klatek bezpieczeństwa, bez kombinezonów przeciwogniowych pełnych reklam. To już gorzej. No i mimo wielokrotnie podkreślanej widowni (30 milionów) takie gesty od organizatorów/federacji jak komplet opon na życzenie. To raczej pachnie amatorskimi wyścigami co weekend, a nie globalnym fenomenem.
- Może trochę za dużo postaci na raz podczas wyścigów.
Plusy:
+ Eurobeat. DUŻO EUROBEATU! Ale spokojniejszych/nostalgicznych synthwave'ówych motywów elektronicznych też nie brakuje. Za muzykę daje WIELKIEGO plusa.
+ Tematyka. Czyli wyścigi. Oprócz Redline i Initial D nic innego nie przychodzi mi do głowy. I wiem, że w tym samym sezonie co MF Ghost wyszło też Overtake – obejrzę za jakiś czas!
+ Naiwno‑komiczne zauroczenie miłosne Ren kliknij: ukryte wnoszące też fanserwis. Ona zauroczona, on jej nie poznaje podczas wyścigów, a przygłupi senpai się do niej ślini – „PRZEKOMICZNE!” Ale jakoś proporcje tego trójkąta miłosnego do całej reszty się udały.
+ Główny bohater i jego podejście do serii wyścigów. kliknij: ukryte Pomalutku ulepszaniem auta, ścigam się bo lubię i chce się sprawdzić, praca dodatkowa na boku, nauka języka (pisania i czytania), poznawanie miasteczka, poszukiwanie miejscówki ze zdjęcia rodziców. To inni uczestnicy są od napinania się.
Seria tak dobrze weszła, że szkoda, że nie ma od ręki ~50 epków. Akurat by było na wszystkie zaplanowane wyścigi. Czekam na kolejny sezon!
Dla fanów eurobeatu lista wykorzystanych utworów z podziałem na epki: [link]
9+/10
9+/10
7=-/10
Tutaj było jednak gorzej. Po 26 epkach (1‑25 + jeden prequelowy specjal jeszcze z gimbazy) nie pamiętam nawet imienia drugiego głównego bohatera. Pierwsze wypala się w pamięci bo jest w tytule i każda plansza z podtytułem odcinka ma je wpisane w tło ;)
Całą seria to taka sportówka z mnóstwem akcji, domieszką komedii i pozbawiona okruszków/zwyczajnej dramy.
Podczas meczów nie bardzo czułem jakieś emocje. Bo ciężko mi się zżyć z postaciami, które tylko grają w kosza. Niby super przesadzone moce są, masa napinki („zaraz wygram!”, „tym razem cię pokonam!”, „czas na moją tajną broń!”, „matko bosko czemu on jest taki dobry? ale to dobrze bo mnie to jara!”) na parkiecie/na ławce/w szatni, ale to za mało. Super moce niby nawet ciut realne, ale nie do końca ( kliknij: ukryte zawsze trafiony rzut z każdego miejsca na boisku). Niestety jakiejś taktyki, analizy przeciwników to nie ma. Pod tym kątem do Ahiru no Sora sporo brakuje. Zamiast sensownych elementów okruszkowych mamy za to trenerki zawsze w mundurkach z mini spódniczkami czy basenowy fanserwis. Ehhh…
Najbardziej boli mnie niemal kompletny brak życia pozasportowego: szkoły, domu, czasu wolnego. Szkoły może i ciut jest, ale tylko komediowo ( kliknij: ukryte ślubowanie z dachu, nauka gotowania przed obozem, zdobycie kanapek z kawiorem). A tak to mecz za meczem. Monotematycznie.
Za jakiś czas włączę drugi sezon dla kolejnych umiejętności z kosmosu. Minimalnie ciekaw jestem też przyszłości kliknij: ukryte Kuroko bo na koniec sezonu odstaje umiejętnościami od reszty zespołu.
Re: 9/10 - zaskakująco wysoka ocena
9/10
A potem rzuciło mi się przypadkiem info, że to ekranizacja mangi Naokiego Urasawy, czyli autora doskonałego Monstera. Od razu włączyłem.
Co tu mogę napisać? Widać i czuć Monsterem, a muzycznie jest wspaniale.
Czym jest Pluto? To kapitalny, 8 godzinny, „powolny” (to jest plus! totalne przeciwieństwo nudnych, płaskich filmów akcji!), absolutnie nie nudzący kryminał/thriller osadzony w dalekiej przyszłości. Dodatkowo bardzo sensownie poruszający problematykę robotów/sztucznej inteligencji.
Jedyny minus? kliknij: ukryte Finał. Trochę przewidywalny (Sahad się poświęca) i bardzo szybki.
7/10
Pierwsza i najważniejsza różnica – anime jest o sekcji skrzypiec. Główna obsada gra na tym samym instrumencie. Konkurują i wspierają się miedzy sobą i innymi uczniami o miejsca podczas koncertów bo liczba miejsc ograniczona.
Same skrzypce, może mnie nie jarają jakoś mocno (jako dźwięk), ale po jednej scenie gdzie Haru w domu ćwiczyła na skrzypcach elektrycznych i słuchawkach od razu przypomniał mi się Ed Alleyne‑Johnson czyli skrzypce elektryczne plus pedalboard. Nie wiem jak to przetłumaczyć. To sprzęt sterowany nogami dodający różne efekty do granego obecnie dźwięku skrzypiec. O jak dobrze było znowu Eda włączyć, lata nie słuchałem. Najlepsze płyty w ostatnich dniach lecą niemal bez przerwy.
Muzyki mamy zdecydowanie więcej na ekranie. Jest zgrywanie się (to problem dla solistów), ćwiczenia sekcji, ćwiczenia całej orkiestry, ćwiczenia indywidualne. Rozumienia utworu czy omawiania emocji w grupie jakie chce się zagrać też tutaj nie brakuje.
Do tego pojawiają się takie niuanse jak zajmowane miejsca podczas występu, kto przewraca kartki z nutami, i że w ogóle istnieje postać koncertmistrza.
Jeśli chodzi o relacje pomiędzy bohaterami to jest trochę drewniano, a problemy osobiste mimo, że dostają dużo czasu na ekranie to są raczej sztampowe. Nie ma ani tak fascynujących relacji jak Kumiko‑Reina, ani tak barwnych postaci jak Sapphire. Ale tragedii też nie ma. Solidne rzemiosło i chwilami nawet oryginalne: kliknij: ukryte „zaginiony brat” czy problematyczna uczennica uciekająca w skrzypce za namową nauczyciela.
Z postaci chyba najbardziej podobał mi się… kliknij: ukryte nauczyciel WFu. Wspiera w różny sposób, przewija się w kluczowych momentach, szczerze kibicuje, sam w przeszłości grający w klubie.
Grafika. No CGI w wielu scenach w tym podczas grania. Nie jest okropne bo postacie siedzą na tyłkach i trochę się gibają podczas grania – mało dynamiczne to sceny, więc nie boli zbyt mocno. A nawet trochę mi się podoba bo przypomina budżetowe animacje z gierek.
Drugi sezon był już potwierdzony podczas emisji pierwszego. Chętnie zobaczę! Co gorsze backstory postaci już przemęczone ( kliknij: ukryte Haru), będą bankowo grać nowe utwory, więc czekam!
8-/10
Anime posiada pełnowymiarowy odcinek „00” – emitowany jako pierwszy w TV. Bardzo ważny, bo przedstawia co się działo z Sylphie kliknij: ukryte zaraz po katastrofie z teleportacją. Czyli cały sezon to 00 + 1‑12 = 13 epków.
Bardzo też polecam polecam nadrobić OVA do pierwszego sezonu (chyba bonus do wydania fizycznego) Eris the Goblin Slayer.
Początek gdy Rudeus zaczyna z trudem podnosić się po załamaniu z finału pierwszego sezonu, poznawać nowych ludzi zdecydowanie lepszy niż wszystko to co się potem dzieje w szkole. Dopiero finał wnosi dużo ( kliknij: ukryte koniec podchodów Sylphie, poznanie Shizuki, konkretne badania nad katastrofą) do fabuły.
Nie bardzo wiem gdzie zmierza wątek Zanoby kliknij: ukryte i krasnoludzkiego dziecka, ale jestem ciekaw co będzie dalej.
Seria nadal jest podlana bardzo dziwną erotyką. Dla mnie to plus. kliknij: ukryte Ołtarzyk w pokoju, „uspokajacz” przy pasie, czy ciągłe mieszkanie „przez ścianę” z przeklętą nimfomanką.
Pomocy od boga w zaburzeniach erekcji za wypełnienie misji jeszcze nie grali. I jeszcze ta scena z praniem i suszeniem zaszczanych majtek koleżanek z klasy (wcześniej porwanych i związanych) metr przed nimi, czy od czasu do czasu macanie ich biustów TYLKO by sprawdzić czy dalej są problemy z erekcją. Jednocześnie zboczone i zabawne.
Jest niedosyt, oglądało się bardzo przyjemnie (czas mija błyskawicznie), a ciąg dalszy już za rogiem. Zdecydowanie czekam na więcej!
7=-/10
Bardzo fajny pomysł kliknij: ukryte na konkurs innego typu, ale zabrakło mi tu… muzyki. Na planszach z power pointa wyniki? Plażo proszę… Wiadomo, że film obowiązkowy przed kolejnym sezonem (już na wiosnę 2024!), ale jak to tak bez muzyki!?!?!?!?!?
Ale i tak oglądało się więcej niż dobrze. Trzeba to tylko traktować jako taki dłuższy odcinek przedstawiający raz jeszcze uczniów – trzecioklasistów obecnych prawie nie ma, jest bardzo dużo pierwszaków.
8/10
Mimo dość skromnego budżetu (stary silnik, uproszczone cutscenki, tylko japoński dubbing) przy pierwszej grze z serii bawiłem się wybornie. Kilkadziesiąt godzin kapitalnej zabawy.
Moja opinia nie będzie „bezstronna”. Jestem fanem marki, fabułę przed odpaleniem anime znałem na wylot.
Minusy:
- Naliczyłem tylko jedno klasyczne, pełne pewności siebie „ha ha ha” Ryzy.
- Zdecydowanie przesada z fanserwisem. O dziwo w grze prawie go nie ma – w sumie tylko modele i stroje są jakie są czyli: Thicc thighs save lives! Nie ma też w grze tych mega dziwnych ujęć na uda podczas dialogów (sic!).
- Delikatne zmiany fabularne w stosunku do gry. kliknij: ukryte Klaudia już teraz walczy łukiem, trening plażowy którego w głównej fabule gry w ogóle nie ma, droga do zamku. Takie tam moje czepialstwo.
Po namyśle to „drogi do zamku” nie mogę zaliczyć na minus, bo zamiast dotrzeć do zamku tak jak w grze, użyto skrótu do podróżowania i przedmiotu odblokowywanego dużo później w grze ;) Smaczek dla tych co grali.
- Twarze trochę dziwne czasami. Ale ja przez dziesiątki godzin oglądałem kilkanaście szablonów emocji (zaskoczenie, radość, zmartwienie etc.) na modelach zawsze z taką samą animację ruchu ust u wszystkich, więc można powiedzieć, że jestem spaczony przez grę.
Plusy:
+ Dopracowane detale. Przedmioty wyglądają jak wyjęte gry. Strony książek jak dziennik z gry.
+ Cudnie oddane lokacje. Miasteczko, wnętrza pomieszczeń, fragmenty lochów. Jakbym znowu grał w grę.
+ Wierność fabularna grze. Sensownie dobrano i skrócone wątki poboczne mieszkańców bo w grze to są naprawdę długie serie zadań. No i jest Mr. Goat.
+ Nieźle przeniesiona alchemia. kliknij: ukryte W grze to są tylko animowane menusy i matematyka. Tutaj odpowiednie składniki, odpowiedniej jakości, wyobraźnia, różne efekty końcowe.
+ Lila w nowym stroju plażowym. Innym niż ten z DLC plażowego.
+ Muzyka z gier w tle. Nieśmiało przygrywa, ale OST z gry jest kapitalny.
Całokształtem wyszła solidna promocja gry. Fabularnie anime obejmuje mniej niż połowę pierwszej gry. Może nawet 30‑40% jak doliczymy wątki poboczne. Do ogrania jest cała trylogia Ryzy na wszystkich współczesnych systemach gamingowych. Nawet na Switchu.
Daje anime mocne 8/10. Dostałem to czego oczekiwałem. Miło było wrócić do świetnie odwzorowanych lokacji, przedmiotów, postaci, głosów, muzyki.
5+/10
No i zdecydowanie za dużo tych samych scen pokazywanych w kółko. Niby każde powtórzenie coś wnosi fabularnie, ale za dużo tego.
Z zalet to może, że będzie trzeci sezon. I zamiast skupić się na jakimś „złolu”, może będzie trochę zmieniania przeszłości na poważnie. No i ciekawi czy Qiao Ling po finale ma teraz moc czy nie.
Trzeci sezon bardzo chętnie, nawet mimo tego, że drugi męczył.
7-/10
To ALE to kliknij: ukryte cała ekipa Moriartego. Walczą, obijają ryje i jak najgorsi złole (w sensie źle napisani) zostawiają pokonanych przeciwników przy życiu „bo tak”... Z takimi antagonistami seria może trwać w nieskończoność.
Szkoda, bo główna trójka bohaterów rewelacyjnie wyszła. Świetna chemia, docinki, współpraca, zróżnicowanie. Jest idealnie i odcinki bez akcji (czyli te lepsze) mijają błskawicznie.
Wątki detektywistyczne przypominają kliknij: ukryte przegadaną grę point and click (spokojne badanie dowodów, oględziny miejsca zbrodni, rozmowy ze świadkami i podejrzanymi, konfrontacje zeznań) co cholernie mi się podobało, bo lubię właśnie takie gry!
Drugi sezon? Chętnie. Chce się rozczarować w moim czarnowidztwie i zobaczyć, że seria gdzieś zmierza!
Re: kwestia Irumyui