x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
7+/10
PS: większość humoru GB dotyczy wirujących siusiaków i absurdalnych ilości alkoholu (młodość się przypomina!), więc zdecydowanie nie jest do rzecz dla każdego.
9/10
10/10
Co najważniejsze i zaskakujące ten film trzyma w napięciu lepiej niż niejedno kino akcji! Ostatnio byłem ciut zblazowany kolejnymi filmami/serialami, a tutaj pierwszy raz od dawna nie mogłem usiedzieć spokojnie w fotelu. Nastawiłem się na emocjonalny/ckliwy seans, a dostałem takiego kopa emocji i to w takiej formie że mnie zatkało. WOW.
Mój jedyny dla niektórych mikroskopijny zarzut, to to że muzycznie Garden of Rain pozamiatał tak bardzo utworem „Rain” że tej poprzeczki (ustawionej przez siebie) Makoto Shinkai nie przeskoczył. Żeby nie było muzyka jest tutaj przepiękna („Sparkle” wiadomo) i idealnie dopasowana (potęguje emocje). Całokształtem jest to „pełniejszy” film niż Garden, ale co magia „Rain” to magia „Rain”.
Absolutnie warto.
8/10
Oceny za poszczególne filmy: 1: 8/10, 2: 6/10, 3: 9/10, oczywiście trzeba oglądać je chronologicznie bo to zwarta całość!
7/10
Niby skok w grafice widoczny gołym okiem (te detale!), ale akcji/walk tutaj tyle co kot napłakał, więc nie ma za bardzo kiedy się zachwycać. Niestety na ekranie pojawiają się bardzo nieliczne prześliczne „old schoolowe wybuchy”, a gry świateł w sumie nie ma żadnej (scena na bagnach nocą z pierwszego filmu to było to!) – przez to wszytko ta OVA aż takiego wrażenia co film z 1983 nie robi. Do tego jeszcze kiepskawa fabuła (misja bardziej dla inżynierów). No nie jest dobrze. Na plus oprócz grafiki ten mini przerywnik/logo. Tego właśnie brakowało w filmie z '83 gdzie czuło się, że akcja troche za bardzo skacze. 5/10
Crusher Joe Saishuu Heiki Ash
Tak samo dobra grafika co w wyżej, ale film to akcja non stop! I jeszcze Kenji Utsumi jako głos jednej z głównych postaci, plus sensowna fabuła. Świetny film! Co ciekawe tutaj nie ma wstawek z logiem Crushers pomiędzy przeskokami akcji. 8++/10
8/10
10/10
2/10
To nie jest komedia, nie ma tu też żadnych super mocy/magii.
Wybitnie niejadalny miks napinki „muszę być najlepszy na świecie już teraz!” i realizmu walk rodem z dragon balla – czyli widowiskowe odrzucenia na ściany, boska wytrzymałość na ciosy czy masa ujęć jak ktoś dostaje mega gonga i wstaje z zadrapaniem.
9/10
7/10
7/10
3/10
Minusy:
- niesmaczna ilość erotyki. niby dobrze, że dorosły temat w dorosły sposób, ale w slasherze wypada to tragicznie i niesmacznie.
- rapsy. niby ciekawie przybliżają świat czy postacie, ale nie moja bajka.
- naiwny scenariusz
- OP, dawno już nie przewijałem tak „dokładnie”.
Plusy:
+ grafika. mi się podobało. zdecydowanie lepsze takie kombinowanie i sporo abstrakcji niż 3D.
+ voice acting. scenariusz słabiutki, ale zagrany świetnie.
+ zakończenie.
Re: 8/10
8/10
7/10
3/10
Minusy:
- Główna bohaterka, kliknij: ukryte o której w sumie nic nie wiadomo. Przez to zero zaangażowania widza w to jak jej pójdzie.
- Dobór gier. Nie ma nic klasycznego, a w większości chodzi o kliknij: ukryte rozgryzienie jak oszukuje druga strona i/lub samemu oszukać.
- Wszystkie gry bardzo krótkie, a twórcy poszli w ilość i kreacje przeciwników zamiast pójść głębiej w hazard.
Plusy:
+ Kapitalny OP
+ Dużo jazzu podczas grania.
Mega rozczarowanie. Nie traćcie czasu, odpalcie Kaiji.
9/10
10/10
Re: 7/10
7/10
Minusy:
- Josuke to średnio rozgarnięty gimbus, nie ta liga co Joseph czy Jotaro. I nie chodzi mi o moc, tylko o czystą badassowość typu: „a teraz powiesz”.
- Finał. Dołożona super moc z przysłowiowej pupy + pokazywanie akcji z najgorszej możliwej perspektywy… pierwszy raz chciało mi się przewijać JoJo.
- Szkolny theme. Kwestia gustu, ale ja go nie trawie. Przez to że sporo bohaterów jest w wieku szkolnym to i rywale mają tak samo.
- Całość wydaje się wydłużona na siłę. Poszli w ilość przeciwników/standów i krótkie starcia. Na pocieszenie nawet najdziwniejsze wątki poboczne zazębiają się i główny wątek idzie ciągle do przodu.
Plusy:
+ Okuyasu czyli Wataru Takagi. Trochę czasu minęło od kiedy oglądałem Ippo, ale tego głosu się nie zapomina.
+ Standy i walki. Pod tym kątem seria nie zawodzi.
+ Feeling małej miejscowości i technologia lat 90' bez wszechobecnych komórek czy internetów.
Oczywiście czekam na kolejny sezon.
8/10
9/10
Minusy:
- Pół roku po emisji ciągle tylko plotki o ciągu dalszym serii.
- Może troszkę za mało wyjaśnionych technologii i różnic w uzbrojeniu/wyposażeniu między nacjami. Ale to detal. Bo gdyby na nim skupić serię to technologia grałaby pierwsze skrzypce, a wszystkie strony konfliktu na zmianę coś „wynajdywały” w nieskończoność.
Plusy:
+ Muzyka. Ten pompatyczny motyw z chórkami podczas walki jak reszta OSTa więcej niż przyzwoite. A OP i ED1 to doskonałe połączenie makabry i ciut cięższego popu – już teraz wiem, że długo nie opuszczą ulubionej playlisty.
+ Uwzględnienie wielu stron w konflikcie, nawet tych nie biorących czynnego udziału.
+ Brak podziału na dobrych i złych.
+ Tanya. W końcu myślący główny bohater. Robi wszystko by nie pobrudzić sobie rąk (np: oficjalne uwagi odnośnie kliknij: ukryte bombardowania miasta) i bezpiecznie piąć się w górę. Jednocześnie czasem daje się porwać szaleństwu podczas walki, ale też potrafi być super bezwzględna „na spokojnie” ( kliknij: ukryte odesłanie do bunkru).
+ Dobrze zrobione walki w powietrzu. Czasem taktyczne zagrywki, czasem widowiskowość.