Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Grisznak

  • Avatar
    Grisznak 7.09.2017 19:36
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    No właśnie nie wiadomo, czym te obozy są. Biorąc jednak pod uwagę, że zsyła się tam niejako ekspresowo, bez procesu itd, to raczej nie patrzyłbym na to tak lekko.
  • Avatar
    Grisznak 5.09.2017 09:36
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Z tego co mówią znajomi czytający mangę, całość jest bardzo spójna i przemyślana od strony konstrukcji. Autor sobie wymyślił świat i go konsekwentnie rozwija, nie ograniczając się tylko do głównego wątku. Co mnie akurat cieszy, bo lubię opowieści z szerszym tłem historycznym i społecznym.

    Mam tylko nadzieję, że anime nie będzie wyłącznie dłuższą zajawką mangi, ale doczeka się kolejnych sezonów.
  • Avatar
    A
    Grisznak 4.09.2017 18:39
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Wow, odcinek 9 dał mi sporo z tego, czego chciałem, a nawet więcej, fundując mocną, wręcz uderzeniową dawkę budowy tego świata.

    Potwierdziło się więc to, o czym mówiono wcześniej, mianowicie przydarzył się temu światu nazizm w jego klasycznej postaci z obozami koncentracyjnymi i rasizmem oraz ludobójstwem. To po części wyjaśnia ten reżim tolerancjonizmu, tak jak zresztą spodziewałem się. Ciekawe, że linie podziału nie szły tu wzdłuż gatunków, bo np. dostajemy centaury – ss manów i centaury – Żydów.

    Za to wątek z żaboludami był z zupełnie innej bajki, choć zgrabnie połączono go z historią świata. Dobrze wiedzieć, że jednak nie panuje tam taka idealna idylla, choć ewidentnie widać, że żaboludzie to rasa na straconej pozycji, coś jak Indianie w USA.
  • Avatar
    Grisznak 3.09.2017 17:09
    Komentarz do recenzji "Death Note [2017]"
    Mnie zastanawia, jak się określa zastępowanie postaci w oryginale białej – czarną. Blackwashing?
  • Avatar
    Grisznak 2.09.2017 22:45
    Re: Odcinek 9
    Komentarz do recenzji "Vatican Kiseki Chousakan"
    A gdzieżby, ta seria to rasowy yaojec. Zresztą, widzę obserwując komentarze koleżanek na ircu. Acz przyznaję, ja zacząłem to arcydzieło oglądać, kiedy pojawiła się wzmianka o Hitlerze. Bo wszystko jest lepsze z Hitlerem. A potem poszło już gładko.

    Wrażenie gejowatości pogłębia dodatkowo silnie zmaskulinizowana obsada i fakt, że gdy pojawia się w niej kobieta, to zaraz zostaje zabita.
  • Avatar
    A
    Grisznak 2.09.2017 12:31
    Komentarz do recenzji "Death Note [2017]"
    Dziadostwo jakich mało. Lighcik jako biedna, prześladowana ofiara losu, efekciarstwo a'la USA (sikająca krew, Ryuk demolujący szkołę, obcinanie główki drabiną), do tego jeszcze próby usprawiedliwienia głównego bohatera (bo biedactwo, bo trudny los itd). Właściwie czułem się tak, jakbym oglądał ekranizację jakiegoś fanfika, będącego parodią Death Note.

    A co jest najzabawniejsze? Że kilka ładnych lat temu Japończycy zrobili swoją wersję aktorską Death Note. Też nie była idealnie wierna oryginałowi – a, jak na ironię, w niczym mu praktycznie nie ustępowała.
  • Avatar
    Grisznak 30.08.2017 08:18
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Dla mnie Sassussul jest całkowicie aseksualna, co zresztą sama stwierdza (w zasadzie chyba tylko jej głos zdradza płeć) i relacje tego typu są dla niej całkowicie obcym zjawiskiem.
  • Avatar
    A
    Grisznak 28.08.2017 14:49
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Bardzo mi się spodobał patent z mrugnięciem oka w stronę fanów Lovecrafta – rasa ludzi węży z Antarktydy była dość oczywistym ukłonem w jego stronę, a w najnowszym odcinku dostaliśmy jeszcze jedno z jego klasycznych bóstw, czyli boga ryboludzi – Dagona. Mała rzecz, a cieszy.
    No i Hime dostała wreszcie pairing :)
  • Avatar
    A
    Grisznak 26.08.2017 16:19
    Komentarz do recenzji "Gamers!"
    No niestety, u mnie też drop. Temat gier, który był dla mnie mocną ostrogą do oglądania tej serii, praktycznie zniknął, a ciągnięcie w kółko tych samych nieporozumień – męczy. Seria miała potencjał na bycie hitem sezonu. Niestety, w 2­‑3 odcinki jakość poszybowała w dół. Zupełnie jakby twórcy stracili pomyły po pierwszych 2­‑3 odcinkach.
  • Avatar
    Grisznak 21.08.2017 16:30
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Tym co jest istotne dla analogii z tym anime, jest pewna zasadnicza różnica między ustrojami komunistycznymi a faszystowskimi. W systemie komunistycznym podejrzany jest absolutnie każdy. Każdy może też w każdej chwili paść ofiarą, zaś terror działa permanentnie i uderza często nawet zupełnie ślepo, jego ofiarą padają w większości przypadkowi ludzie, co pozwala utrzymać całe społeczeństwo w strachu. W modelu nazistowsko­‑faszystowskim, terror bierze na cel konkretne grupy lub też ludzi o konkretnych poglądach.

    Taką sytuację mamy też w tym anime. Bohaterki nie boją się, bo wiedzą, że nic im nie grozi – ostrzeżenia pojawiają się mimochodem, gdy któraś zbliża się do naruszenia praw powszechnej tolerancji. Ale nie ma tu sytuacji rodem z państwa komunistycznego, że nagle bohaterka wraca do domu, a okazuje się, że rodziców aresztowano i wywieziono, a nawet oni sam nie wiedzą, za co. Reżim w „Centaur no Nayami” jest pod tym względem o wiele bliższy faszyzmowi niż komunizmowi.
  • Avatar
    A
    Grisznak 21.08.2017 15:43
    Komentarz do recenzji "Vatican Kiseki Chousakan"
    Już nie wiem, co lepsze – Meksyk z neonazistami, który nie wygląda jak Meksyk czy Afryka z wziętymi z głębokiego, czarnego tyłka państwami.
    Ale tak, gdyby ta seria nie wiała tak bezczelnie gejem, to byłaby cudowną, choć oczywiście niezamierzoną parodią rzeczy w stylu „Kod Leonarda DaVinci” i tego rodzaju bredni. Mamy tu cudowny przegląd głupawych teorii (teraz mamy murzyńskich diabolistów – ciekawe, czy zaraz się okaże, że to voo doo…), ale zniewieściały ksiądz masochista śpiewający sopranem i puszczający oko do głównych bohaterów to już wyższy level.
    Zdecydowanie, trainwreck sezonu.
  • Avatar
    Grisznak 21.08.2017 15:40
    Re: ....
    Komentarz do recenzji "Vatican Kiseki Chousakan"
    Serio, naprawdę księża i kościół w oczach Japończyków są tak atrakcyjnym tematem na klimaty BL?

    Wiesz, mówimy o kraju, gdzie fetysz miko jest w erotyce całkiem popularny. A sexy zakonnic anime widziało też nie mało. Egzotyka zawsze fajnie pasuje do erotyki.
  • Avatar
    Grisznak 21.08.2017 12:36
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    To już temat na zupełnie inną dyskusję. Reżimy komunistyczne zakładały powszechną biedę i ubóstwo, reżimy faszystowskie, choć wzywały do oszczędności (daleko im wszak do kapitalistycznego „Bogaćcie się!”), nie prowadziły walki klas (nawet jeśli taką ideologią czasem szafowały). Inna bajka, że nazizm istniał krótko i funkcjonował na kredyt (pożyczki, rekwizycje, a potem łupy wojenne). Gdyby Hitler musiał rządzić przez 10­‑20 lat w pokoju, to Niemcy zapewne szybko stoczyłyby się do poziomu zbliżonego do ZSRS. Podobnie Franco, który wyczuł koniunkturę i związał się strategicznie z USA, co pomogło mu zapewnić krajowi dobrobyt w latach 50 i 60 (stąd powiedzenie „Za Franco każdy miał grosz w banco”). W latach 40 Hiszpania, zarządzana wedle faszystowskim wzorów była krajem nędzy i głodu.
  • Avatar
    A
    Grisznak 21.08.2017 11:37
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Miałem wczoraj dość ciekawą dyskusję na tanukowym ircu o tym anime, gdzie jeden z moich znajomych stwierdził, że ta seria jest zła, ponieważ bashuje tolerancje.

    Można faktycznie odnieść takie wrażenie, acz wydaje mi się, że chodzi o coś innego – twórca pokazuje, że każda idea, nawet słuszna (a trudno inaczej określić tolerancję) może doprowadzić do wynaturzeń. Tym, co mi się w Centaurze natomiast podoba, jest fakt, że anime to pokazuje codzienność w reżimie totalitarnym, gdzie zwykli jego mieszkańcy nie odczuwają z tego powodu niedogodności. Tak jak zwykła Helga nie miała podstaw, by narzekać na Hitlera, a zwykły Antonio żył sobie spokojnie w Hiszpanii Franco, tak bohaterki żyją sobie spokojnie w swoim świecie. Co więcej, ich sytuacja jest, jak sugeruje historia świata, nawet lepsza niż kiedyś, bo fabuła daje do zrozumienia, że mieliśmy tam, całkiem niedawno, epokę prześladowań i terroru. Urodziły się już w takim świecie i jest im w nim dobrze, nie mają powodów, aby się bać czy buntować. Nawet, gdy pojawia się sytuacja, w której ubecja wkracza do akcji, to traktują to jako coś normalnego – Hime opowiada o przypadku swojego nauczyciela aresztowanego przez lokalną bezpiekę jako o czymś zwyczajnym, identycznie jak my mówilibyśmy o aresztowaniu kogoś za jazdę po pijaku.

    To jedno z nielicznych anime, które pokazują reżim totalitarny od środka. W znakomitej większości anime mamy bowiem stereotypowe imperia zła i terroru, rządzone przez szalonych oprychów lub złych cwaniaków, a fabułę obserwujemy z punktu widzenia randomowych rebeliantów nie godzących się na status quo. Tu zaś ten porządek widzimy od środka, co więcej, nawet jeśli został on narzucony siłą, to trudno się oprzeć wrażeniu, że dla mieszkańców jest on już w tej chwili czymś w rodzaju umowy społecznej, akceptowanej przez gors społeczności.

    Mam nadzieję, że kolejne odcinki dorzucą coś jeszcze do wizji świata, bo jest ona jedną z ciekawszych, jakie widziałem ostatnimi czasy w japońskich kreskówkach. Niestety, siódmy odcinek nie pomógł tu szczególnie.

  • Avatar
    A
    Grisznak 11.08.2017 11:53
    Komentarz do recenzji "Vatican Kiseki Chousakan"
    Zaczęło się od  kliknij: ukryte , więc byłem ciekaw, to dostaniemy dalej. Tak czułem, jest rockowo – milioner będący ponoć synem Szatana. A ten św. Mikołaj był hitem odcinka :)
    Głównym problemem tego anime jest gadanie – wszyscy wokół o wszystkim gadają, powtarzając niektóre rzeczy po kilka razy, jakby zakładali, że widz jest idiotą (cóż, to seria kierowana do fujoshi, więc może coś jest na rzeczy…) i sam niczego nie zrozumie ani nie zapamięta.
  • Avatar
    A
    Grisznak 30.07.2017 19:59
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Hitem czwartego odcinka była Hime w warkoczach a'la Yohko. Mała rzecz, a cieszy.
    No i problemy Nozomi z najwredniejszym przedmiotem w szkole pod każdą szerokością geograficzną – jak ja ją dobrze rozumiem.
    Poza tym odcinek spokojny, bez jakichkolwiek zaburzeń, acz kilka informacji na temat świata się wymknęło.
    No i wężyca jest dziewczyną – to dopiero niespodzianka.
  • Avatar
    A
    Grisznak 24.07.2017 08:43
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Dziwnie się to ogląda. Trochę tak, jakby ktoś dzisiaj zrobił obyczajówkę w PRLu lub Trzeciej Rzeszy, gdzie skupiłby się na życiu codziennym, a fakt, że bohaterowie żyją w opresyjnym reżimie wyskakiwał sobie gdzieś tam po bokach, mimochodem. Sądzę, że wielu by to oburzyło, pewnie pojawiałby się głosy oburzenia, że taka historia trywializuje czy ociepla reżim.

    Tutaj po trochu tak jest. Gdzieś tam mimochodem wychodzi, że bohaterowie żyją w świecie, gdzie musisz kochać demokrację i równość albo trafiasz do obozu, bajki dla dzieci i anime są wyładowane propagandą (o czym dowiadujemy się w trzecim odcinku), ale wszystko to w niczym nie przeszkadza wieść obsadzie normalnego, szczęśliwego życia – zwłaszcza, że nikt tu się przecież (jak na razie) nie angażuje w nic nadzwyczajnego. Ba, wydaje się, że stworzona przez reżim sytuacja jest dla wszystkich idealna, więc po co mieliby się buntować?

    Z drugiej strony, widać, że to jednak nie są do końca tacy ludzie jak my – ich otwartość w kwestiach seksualności jest miejscami wręcz ciut bulwersująca, ale znowu – bardziej dla widza, niż dla nich (bodaj Himeno jest ciut bardziej pruderyjna). Miejscami można nawet odnieść wrażenie, że tak jak w Monster Musume, część tych ras jeszcze jakiś czas temu żyła „dziko” i dopiero od niedawna gorset cywilizacji je ogranicza pod względem pewnych zachowań, które parę pokoleń temu nikogo nie bulwersowały. Acz słowa cioci do Himeno pod koniec pierwszej połowy to już lekka przesada.

    Za to druga połowa była super – w sensie tak bardzo życiowa, jak tylko może być życie z młodszym rodzeństwem pod dachem (znam to z autopsji). I bardzo mi się podobało, kiedy Manami stwierdziła, że nie ma czasu na dyskusje, bo ma w domu trójkę maluchów, którymi się musi zajmować, a to jest ważniejsze, niż jakieś tam szkolne pierdoły. Sytuacja wręcz nie do powtórzenia w znakomitej większości anime, gdzie wiadomo – samorząd czy szkolny klub to sens życia.
  • Avatar
    A
    Grisznak 16.07.2017 20:56
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Byłoby w zasadzie czysto radośnie (syrenka yaoistka…), acz moją uwagę zwrócił jeden detal – żołnierz przy wejściu do szkoły dla syrenek. Skoro to społeczeństwo jest takie tolerancyjne, kochające i cacy, to po co taka warta?
  • Avatar
    A
    Grisznak 11.07.2017 10:42
    Komentarz do recenzji "Centaur no Nayami"
    Zapowiadała się lżejsza, obyczajowa wersja MonMusu, a tu proszę, nagle, niczym grom z jasnego nieba dowiadujemy się, że bohaterki żyją w kraju, w którym poprawności politycznej podporządkowano wszystko, a „tolerancja” jest ważniejsza niż wolność i prawa jednostki, zaś ci, którzy nawet w pozornie mało istotny sposób naruszają zasady stworzone przez władze, są zsyłani do obozów. Muszę przyznać, że po pierwszej, leciutkiej i komediowej połówce, ta scena wywołała u mnie mocny dysonans.

    Zapowiada się nader pyszna seria – bo wyczuwam, że autor pod płaszczykiem konwencji „cute monstergirls doing cute things” postanowił przekazać sporo więcej. Kto wie, może nawet będzie z tego największa niespodzianka sezonu?
  • Avatar
    A
    Grisznak 23.06.2017 10:49
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin [2017]"
    Właściwie dostałem wszystko, czego chciałem, ale usatysfakcjonowany jednak nie jestem. Uczucie niedosytu jest tu mocne.

    Wydaje mi się, że kulało w tym sezonie rozłożenie akcentów. Pierwszy miał 26 odcinków i dzięki temu całość dało się sensownie rozłożyć, z momentami dramatycznymi i zwolnieniami, ale wszystko to było wypełnione po brzegi treścią. Tutaj upchnięto tyle samo w 12 odcinkach i krótkim czasie bodaj 2­‑3 dni. I chyba jednak dało się to we znaki. Bo żeby w czymś tak krótkim zdarzały się nic nie wnoszące dłużyzny?

    Patos, którego wszak i w pierwszym sezonie nie brakowało, tu sprawiał wrażenie jednak nieco nachalnego i wymuszonego. W efekcie zabrakło mi takich faktycznie podniosłych i udanych scen – bodaj tylko jedna (Ymir na wieży) faktycznie mnie chwyciła.

    Najbardziej mnie uderzyło to ich nieskrywane  kliknij: ukryte 
    No i scenka z przeszłości Ymir - kliknij: ukryte  Nie no, serio?
  • Avatar
    Grisznak 30.04.2017 16:42
    Re: tanuki xD
    Komentarz do recenzji "Youjo Senki"
    Jedna z lepszych przydługich reklamówek light novel, które mają napędzić sprzedaż tychże. Przyzwoita, owszem, ale nie sądzę by za rok czy dwa się o niej pamiętało. Chyba, że nakręcą kolejne sezony, wtedy zwracam honor.
  • Avatar
    Grisznak 29.04.2017 11:34
    Re: Poprawka do recenzji
    Komentarz do recenzji "Youjo Senki"
    szerzej znana jako najlepsza seiyū na świecie

    Megumi Hayashibara zeszłaby ze śmiechu, jakby to przeczytała.
  • Avatar
    A
    Grisznak 27.04.2017 20:48
    Trzeci odcinek
    Komentarz do recenzji "Warau Salesman New"
    Pierwsza opowiastka całkiem udana – Moguro trudno tu winić za cokolwiek, dał facetowi drugą szansę, a że ten nie umiał z niej skorzystać, to już był tylko jego problem. Tematyka całkiem uniwersalna tym razem.

    Druga była ciut bardziej wredna, może dlatego, że facet miał po prostu swoje hobby, a w takich sytuacjach zawsze odczuwam wspólnotę dusz. Niemniej, samo hobby dość ciekawe, a biorąc pod uwagę, o co w tym anime chodzi, zakładam że w Japonii całkiem popularne.
  • Avatar
    A
    Grisznak 27.04.2017 20:16
    Komentarz do recenzji "Souryo to Majiwaru Shikiyoku no Yoru ni..."
    Pamiętam z lat 90 taki serek o nazwie „Sekret mnicha”, do którego nazwy złośliwie rymowało się "...to straszna kicha”. Idealnie pasowałoby za opis tego anime, nieprawdaż?
    Swoją drogą, bohaterka wylądowała między młotem a kowadłem, bo wygląda na to, że mamusia jest nader bezpruderyjna. Serio, jeszcze im trójkącik zaproponuje, aby wyleczyć z nieśmiałości…
  • Avatar
    Grisznak 21.04.2017 09:08
    Komentarz do recenzji "Souryo to Majiwaru Shikiyoku no Yoru ni..."
    Jak się okazało (źródło: Enevi), o ile buddyzm generalnie zobowiązuje mnichów do celibatu, to w Japonii, na skutek synkretyzmu religijnego, to bardziej zalecenie niż obowiązek, co wynika zapewne z wpływów shinto. W japońskiej odmianie buddyzmu też mamy sytuacje, kiedy świątynie, podobnie jak w shinto, robią się rodzinnym biznesem i o to zapewne chodzi właśnie rodzicom naszego mnicha.