Krótka piłka – oglądałeś ten odcinek? Bo jeśli nie, to w zasadzie nie mamy o czym gadać. Zakładałem, że ktoś może, mając do dyspozycji normalny czas antenowy, a nie niepełną godzinkę, postanowił stworzyć serię z fabułą. A po pierwszym odcinku nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dostaniemy rozciągniętą wersję oavki.
Tak głęboko już w vocaloidach nie siedzę, bo posłuchałem kilku i stwierdziłem, że jednak nie mnie to nie kręci, tak jak np. wokaliści korzystający z vocoderów.
Jezu, niektórym trzeba jak pastusz krowie na rowie… Dopiero, w sensie, że nie było jej w powstałej wcześniej OAVce (nie licząc kilku początkowych nut w połowie).
Ależ słyszałem sporo piosenek vocaloidowych, bo gdy toto się pojawiło byłem całą sprawą bardzo, jako krytyk muzyczny, zainteresowany. Jednak poza kilkoma wyjątkami (i to nie w wykonaniu deski z porem) utwierdziłem się w przekonaniu, że minie jeszcze dużo czasu, nim komputerowa piszczałka będzie stanowić jakąkolwiek sensowną alternatywę dla ludzkiego głosu. Gdybyś przeczytała ze zrozumieniem mój pierwszy post, zauważyłabyś, że piszę tam właśnie o piosence, która była punktem wyjścia do całości. Ale może wymagam za dużo?
Ja tam fanem tych piszczących kilku bitów na krzyż nie jestem, zaś oceniam całość na podstawie gustu a nie hype na płaskie panienki z porem. Zresztą, zwróć uwagę, że ta piosenka pojawiła się dopiero w tej serii TV.
Pierwszy odcinek nie zapowiada niczego niż oavka – czyli problemy emo gimnazjalistek rozwiązywane przy pomocy wielkich dział, mecha pająków i łańcuchów. Na plus ładna grafika i wreszcie ideologicznie właściwa piosenka w endingu, choć mogli jednak dać to zaśpiewać człowiekowi a nie temu zawodzącemu i piszczącemu programikowi.
I w swojej kategorii Naruto jest zapewne jednym z najlepszych anime. Choć tu trudno mi się wypowiadać, bo shoneny to nie moja bajka. Zaś właśnie porównanie z podobnymi produkcjami pokazuje słabiznę „Mority” najpełniej.
Szansę dać zawsze można, zwłaszcza gdy nie pochłania ona wiele czasu. Zaś patrząc na oceny wystawione temu anime, dochodzę do wniosku, że jednak ocena widzów jest mniej więcej podobna mojej. I owszem, humor w tym anime jest mniej więcej na poziomie dowcipów Żartburgera. Gdyby było trochę lepiej, zapewne oceniłbym je wyżej.
Nie. Chciałem dać tej serii drugą szansę, zakładając, że być może drugi sezon okaże się lepszym, zabawniejszym lub ciekawszym. Biorąc pod uwagę czas trwania tego anime, mogłem sobie na to pozwolić. Gdybyśmy mówili o serii typu 12x25, pewnie bym tego nie zrobił. Kwestia tego, na co dane anime zasługuje, jest względna, zaś recenzja zawsze pozostaje projekcją subiektywnych odczuć jej autora. Jeśli nie zgadzasz się z treścią mojej recenzji (do czego masz święte prawo), napisz własną. Jeśli będzie spełniała wymogi formalne Tanuki, na pewno zostanie opublikowana.
Raz, denerwująca, sieczkowata muzyka. Tak, już wiem, że opening i endingi będę tu przewijał. Dwa, mogliby się bardziej postarać z przeciwnikami, chyba że koncepcja anime jest taka, że Noise będą robić za mięso armatnie i tło do zaprzyjaźniania się obu bohaterek.
Ekhm… WTF? Wygląda jak „Hyuge Mono” nakręcone na jeszcze mocniejszej fazie. Tak, nie wiem, czy tylko mi Lucek kojarzy się wyraźnie z głównym bohaterem „Herbatki”, ale coś chyba jednak w tym jest. Generalnie, pozytywnie kopnięte i ma szansę mi się spodobać, choć takie serie bywają nierówne. Mimo wszystko, jest dobrze. ...i oni nakręcili wersję aktorską tego???
Grisznak
11.01.2012 20:42 Re: Klonować też trzeba umieć
Komentarz do recenzji "Ano Natsu de Matteru"
Nie. Primo, na kija robić remake serii, która wciąż prezentuje się całkiem nieźle i w zasadzie nie wymaga kolejnej wersji. Secundo, gdyby rzeczywiście miał to być remake, główna bohaterka byłaby jednak nauczycielką – kwestia związku uczeń‑nauczyciel była tam kluczowa. Na moje oko to po prostu pójście na łatwiznę wedle filozofii „ludzie lubią to co znają”. Szkoda, że nie zrobiono w zamian za to niezrealizowanej, trzeciej części serii, czyli „Onegai Friends”, która ostatecznie wyszła tylko jako drama cd.
Grisznak
11.01.2012 14:13 Klonować też trzeba umieć
Komentarz do recenzji "Ano Natsu de Matteru"
A to anime wygląda na perfidnego klona „Onegdaj Teacher”. Od wyglądy głównej bohaterki po imię głównego bohatera, na zawiązaniu fabuły kończąc – wszystko jest tak podobne, że podpada pod autoplagiat.
Ależ oczywiście, że propagował. Mamy u niego czarne msze, składanie kobiet w ofierze, rytualne gwałty itd. Polecam lekturę choćby „Justyny…”. Serio, o zakład idę, że „Bible Black” by mu się spodobało.
Komentarz do recenzji "Ghost in the Shell 2: Innocence"
W zasadzie odpowiadać nie powinienem, biorąc pod uwagę fakt, że zamiast rzeczowo dyskutować schodzisz do poziomu jakichś idiotycznych zarzutów ad personam, ale ujmę sprawę krótko – dobry film ma jedno i drugie na wysokim poziomie. Z Innocence jest taki sam problem jak z Odyseją Kosmiczną 2010 – była przyzwoitym filmem, ale nie dorównywała wybitnemu poprzednikowi. I tyle.
Komentarz do recenzji "Ghost in the Shell 2: Innocence"
Wow, film z 20 minutową sceną jazdy po Tokio, której w książce próżno szukać, a która powstała tylko po to, by ekipa mogła pojechać sobie do Japonii, awansuje do miana kina artystycznego? Ech, bez jajec… I serio, jeśli taki np. Herzog w „Aquirre” czy Bergman w „Siódmej Pieczęci” sięgali po poważniejszy temat to dbał o to, by otoczka wizualna nie przysłoniła całości oraz o to, by wszechobecny bełkot nie rozmydlił całości.
Komentarz do recenzji "Ghost in the Shell 2: Innocence"
Skocz dwa posty wyżej, a znajdziesz moją listę zarzutów względem tego filmu. Jeśli jednak pada zarzut pod adresem serwisu, a co gorsza – jego autor wyciera sobie twarz moim nickiem, to czuję się w obowiązku udzielić odpowiedzi.
Zakładałem, że ktoś może, mając do dyspozycji normalny czas antenowy, a nie niepełną godzinkę, postanowił stworzyć serię z fabułą. A po pierwszym odcinku nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dostaniemy rozciągniętą wersję oavki.
Re: <brak słów>
Re: <brak słów>
Re: <brak słów>
Gdybyś przeczytała ze zrozumieniem mój pierwszy post, zauważyłabyś, że piszę tam właśnie o piosence, która była punktem wyjścia do całości. Ale może wymagam za dużo?
Re: yuri?
Re: Morita
Zaś właśnie porównanie z podobnymi produkcjami pokazuje słabiznę „Mority” najpełniej.
Re: Morita
I owszem, humor w tym anime jest mniej więcej na poziomie dowcipów Żartburgera. Gdyby było trochę lepiej, zapewne oceniłbym je wyżej.
Re: Morita
Kwestia tego, na co dane anime zasługuje, jest względna, zaś recenzja zawsze pozostaje projekcją subiektywnych odczuć jej autora. Jeśli nie zgadzasz się z treścią mojej recenzji (do czego masz święte prawo), napisz własną. Jeśli będzie spełniała wymogi formalne Tanuki, na pewno zostanie opublikowana.
Re: Do drugiego odcinka
...i oni nakręcili wersję aktorską tego???
Re: Klonować też trzeba umieć
Klonować też trzeba umieć
Re: Komedia
Re: Komedia
I serio, jeśli taki np. Herzog w „Aquirre” czy Bergman w „Siódmej Pieczęci” sięgali po poważniejszy temat to dbał o to, by otoczka wizualna nie przysłoniła całości oraz o to, by wszechobecny bełkot nie rozmydlił całości.