Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Grisznak

  • Avatar
    Grisznak 3.02.2014 17:27
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    Nie zdziwiłbym się.
  • Avatar
    Grisznak 3.02.2014 10:21
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    Nic nie wiadomo nauczycielce… Ale skoro nie ma żadnych facetów, to kto wie…
  • Avatar
    A
    Grisznak 2.02.2014 10:22
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    Odcinek 4 – reakcje starszej siostry Yuu są momentami urocze, momentami irytujące, ale sam będąc starszym bratem dość dobrze rozumiem jej troskę o młodsze rodzeństwo. Inna sprawa, że scena pod koniec może sugerować, że jej także obije na punkcie Haruki i dostaniem trójkąt romantyczny. Serio, czy w tym anime jest choć jedna heteroseksualna postać?
  • Avatar
    A
    Grisznak 29.01.2014 21:22
    Komentarz do recenzji "SoniAni: Super Sonico the Animation"
    Odcinek 4 – zaskakuiąco wręcz yuriowy epizod, bo okazuje się, że bohaterka miała w przeszłości swoją sempai, z którą były dość blisko, ale musiały się rozstać. Nie, żeby fabuła na tym zyskała (bo cały odcinek składał się z retrospekcji), a dodatkowo mocno engrishowe śpiewanie było dla moich uszu ciężką próbą.
  • Avatar
    A
    Grisznak 27.01.2014 20:55
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    Ok, wreszcie znalazłem czas, by się wziąć za trzeci odcinek. Opening… ech, jak się zaczyna, to mam cały czas wrażenie, że zaraz usłyszę „O boże, boże, boże Bożenko…”. I ten taniec a'la choroba sieroca…
    Oj, bałem się wątku z siostrą, bo generalnie jak widzę w anime jakieś rodzeństwo, to obawiam się, czy twórcom do łbów nie strzeli męczyć widza jakimiś incestowymi podtekstami. A tu niczego takiego nie ma, siostra okazała się całkiem wesołym dodatkiem.
    Ogólnie, przyjemny odcinek, jest to nadal jedna z tych serii, gdzie fanserwis mi nawet szczególnie nie przeszkadza.
  • Avatar
    A
    Grisznak 17.01.2014 22:29
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    W kwestii trzeciego odcinka… Opening… kurczę, nic nie poradzę, dla mnie to brzmi jak jakieś lesbijskie disco polo, tylko mi Shazzy, Milano albo Bayer Full brakuje na wokalu. Dalej, serio, Haruka musi nosić tę szmatę we włosach? Wygląda, jakby się jej na ulicy, w czasie wiatru reklamówka albo kawał czegoś wtargał albo przykleił do włosów i nie dawał wyjąć…

    Poprawiła się ciut grafika, nawet pojawiają się jakieś postaci na drugim planie. Wydaje mi się natomiast, że seria by zyskała, gdyby podzielono ją na krótsze, dwunastoodocinkowe odcinki, zamiast robić z nich 24­‑minutówki. Bo i tak mamy taki podział, a gdy w serii fabuły w zasadzie nie ma, to pod koniec odcinka człowiek ma prawo ziewnąć raz czy dwa.

    Poza tym, to zagęszczenie lesbijek na metr kwadratowy każe postawić pytanie, czy w tej szkole ktokolwiek jest hetero… Aż się przypomina początek pierwszej serii „Seitokai Yakuindomo”, gdzie Aria żartowała sobie z głównego bohatera, mówiąc, że w ich szkole nie czego szukać, bo przecież wszystkie uczennice żeńskich szkół to lesbijki…
  • Avatar
    Grisznak 17.01.2014 12:44
    Re: Najlepsza animowana seria Sailor Moon.
    Komentarz do recenzji "Sailor Moon R"
    Bo w mandze Chibiusa była mniej irytująca. Po pierwsze, nie słyszało się jej, po drugie, była tam, gdzie była potrzebna, a jej obsesja na punkcie Mamoru jakby mniej drażniła. Poza tym, sam Mamoru w mandze był sensowniej napisaną postacią.
  • Avatar
    Grisznak 14.01.2014 16:15
    Komentarz do recenzji "Non Non Biyori"
    Wiem, że wielu znalazło. Sam pisałem, że dla mnie to nie podpada pod yuri, ale mówię, problemem jest w dużej mierze to, że sami Japończycy wydają się celowo wrzucać takie motywy. I to jest najbardziej w tym irytujące.
  • Avatar
    Grisznak 14.01.2014 15:34
    Komentarz do recenzji "Non Non Biyori"
    Zgodzić się zgodzę (bo niedawno ostatecznie straciłem ochotę na oglądanie Railgun/Index, po tym, jak Alt mnie uświadomił, że naczelna lesbijka serii ma bodajże 13 lat), zachwyt tym jest mi obcy, natomiast chodzi mi to, że z drugiej strony na siłę wmawianie sobie, że czegoś tam nie ma, chociaż ewidentnie jest, wydaje mi się taką samą nadinterpretacją. Na tej zasadzie mógłbym oglądać „Gravitation” i powtarzać sobie uparcie „Oni są przecież tylko kumplami”.
  • Avatar
    Grisznak 14.01.2014 14:13
    Komentarz do recenzji "Non Non Biyori"
    Ale to chyba raczej problem anime niż źródła. Jak widać po komentarzu, który tę dyskusję rozpoczął i wielu innych w necie, to nie jest odosobniony przypadek. Japońce mają skłonności do wciskania takich motywów, co tu kryć.
  • Avatar
    Grisznak 14.01.2014 13:56
    Komentarz do recenzji "Non Non Biyori"
    Odwołam się do popularnego i uznawanego źródła. – 5 i 6 akapit.
  • Avatar
    Grisznak 14.01.2014 12:16
    Komentarz do recenzji "Non Non Biyori"
    A nie jest tak klasyfikowane przez sporą część fandomu?
    Niemniej, ja o „Non Non Biyori” usłyszałem właśnie dzięki ptaszkom ćwierkającym w fandomie yuri.
  • Avatar
    A
    Grisznak 13.01.2014 21:12
    Komentarz do recenzji "SoniAni: Super Sonico the Animation"
    Drugi odcinek – i w zasadzie nadal nie bardzo wiadomo, o czym to ma być – jak na serię ecchi jest za mało ecchi. Jak na serię muzyczną – za mało muzyki. Najbliżej temu do typowych „okruchów życia”, ale wówczas powinno być chyba więcej postaci w ścisłym centrum. Na bardziej złożoną fabułę też chyba nie ma co liczyć, podejrzewam, że będzie raczej jechać epizodami.
  • Avatar
    A
    Grisznak 13.01.2014 20:33
    Komentarz do recenzji "Seitokai Yakuindomo *"
    Drugi odcinek – aha, czyli to graficzne szaleństwo to było tylko demo, a tu wróciliśmy do poziomu z pierwszej serii. Nie powiem, żeby mi to specjalnie przeszkadzało, nie ten typ serii.
    Nadal nie ma takiego szału jak wcześniej, ale na plus wyszło wprowadzenie nowej bohaterki w postaci przewodniczącej samorządu drugiego liceum. Inna sprawa, że liczyłem, iż okaże się ona jakąś antytezą ekipy z Osai, a tymczasem zachowuje się  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Grisznak 11.01.2014 18:42
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    Owszem, bo zapowiada się przyjemna, lekka seria a jednocześnie konkretna w tematyce. Co prawda zawiązanie wątku miłosnego tak sobie mnie przekonuje, ale zobaczymy, jak to pójdzie dalej.
  • Avatar
    A
    Grisznak 11.01.2014 10:27
    Komentarz do recenzji "Sakura Trick"
    Trolololo, zuy dżender dopadł i zgwałcił K­‑ON… Kreska bardzo kejonowa, rzecz mogłaby sprawiać wrażenie, że jest faktycznie robiona pod creepy otaku widzących w postaciach swoje waifu, gdyby nie fakt, że cała obsada składa się z lesbijek.

    Co godne uwagi – seria nie bawi się w jakieś dwuznaczności, trzymanie się za rączki czy całuski w policzek, ale bohaterki już w połowie pierwszego odcinka całują się cokolwiek jednoznacznie, zaś potem robią to jeszcze kilka razy, przy okazji przypominając o najlepszym sposobie na uciszenie kobiety. Zwraca uwagę humor, momentami podchodzący już nawet pod „Seitokai Yakuindomo”. Generalnie, niby szkolne yuri, ale nie tak do końca trzymając się kanonów tego gatunku – i dobrze.

    Co się tyczy obsady – na razie wszystko było skoncentrowane na głównej dwójce, ale wygląda na to, że w kolejnym odcinku pokażą nieco więcej jeśli chodzi o dwie pozostałe pary. To też podejście nietypowe – zwykle w seriach yuri mamy tylko jedną parę, a tu – aż trzy. Dwie główne bohaterki do wybitnie interesujących nie należą, ale może pozostałe będą ciekawszymi postaciami? Szkoda tylko, że grafika jest jednak uproszczona, widać, że dużego budżetu to nie miało.
  • Avatar
    Grisznak 9.01.2014 20:33
    Komentarz do recenzji "Senjou no Valkyria -Gallian Chronicles-"
    Ta w czołgu raczej była.
  • Avatar
    A
    Grisznak 6.01.2014 20:38
    Komentarz do recenzji "SoniAni: Super Sonico the Animation"
    Spodziewałem się jakiegoś ecchi, a seria dość oszczędnie jednak epatuje fanserwisem. Tylko właściwie, o co tu chodzi? Ot, zapowiada się kolejne anime o niczym, owszem, zrobione całkiem nieźle, ale bez jakiegokolwiek istotnego motywu fabularnego. Pierwszy odcinek był w sumie nijaki. Czy coś się z tego wykluje? Zobaczymy…
  • Avatar
    A
    Grisznak 5.01.2014 21:49
    Komentarz do recenzji "Seitokai Yakuindomo *"
    Pierwsze wrażenie – dostali budżet i szaleją, choć pytanie, czy fajerwerk graficzny nie skończy się na pierwszym odcinku, jak to często bywa.
    Całkiem zgrabnie połączono to, co było w oav z serialem, dzięki czemu przybyło nieco postaci. Tokky ma szanse się rozwinąć, co cieszy, bo lubiłem ją. Ale…
    Podczas całego odcinka w zasadzie tylko raz czy dwa razy się uśmiechnąłem. O ile w przypadku pierwszej serii rżałem radośnie, tak tu jakby zniknęła dwuznaczność humoru, zastąpiona jeszcze bardziej wulgarnym językiem, coś w rodzaju polskich produkcji humorystycznych z Youtube, jadących głównie na epatowaniu bluzgami. Mam nadzieję, że to się poprawi, bo pierwsza seria leciała jednak na nieco wyższym poziomie humoru, nawet jeśli obracał się on wokół podobnej tematyki. A może to po prostu wina tego, że to jednak tylko drugi sezon, pozbawiony już nimbu świeżości, jaki niewątpliwie otaczał pierwszą serię, radośnie gwałcącą schematy i kanony? Pożyjom, pasmatrim…
  • Avatar
    Grisznak 4.01.2014 19:17
    Re: Główny bohater nie jest frajerem
    Komentarz do recenzji "Love Hina"
    Przyczyną takiego podejścia do bohaterek jest sposób, w jaki mangę przeniesiono na ekran – skupiając się na rozdziałach poświęconych głównej parze i bardzo pobieżnie pokazując wątki związane z pozostałymi bohaterkami. Co więcej, w anime mamy jakąś połowę całej opowieści, z dość przypadkowym zakończeniem, które niewiele w sumie jeszcze wyjaśnia. Pod tym względem manga jest o wiele lepsza. Nawet Keitaro, który teoretycznie wiele się nie różni, wypada w niej jakoś tak sensowniej.
  • Avatar
    Grisznak 24.12.2013 13:16
    Re: Nareszcie finał opowieśći
    Komentarz do recenzji "Walkure Romanze"
    Jakby co, to polecam raczej Queen's Blade. Druga seria Freezing ma bowiem nawet fabułę.
  • Avatar
    Grisznak 23.12.2013 17:20
    Komentarz do recenzji "Walkure Romanze"
    A dlaczego? Najlepiej wszak komentuje się na gorąco.
  • Avatar
    A
    Grisznak 21.12.2013 10:36
    Komentarz do recenzji "Freezing Vibration"
    O, jakie ładne zakończenie. W sam raz, słodko­‑gorzkie, bez przegięcia w żadną ze stron. Kilka niespodzianek, sporo dobrej muzyki i odpowiednio duża doza dramatyzmu. Naprawdę mi się podobało. A na dodatek, na tle zakończeń wielu podobnych produkcji śmiało można powiedzieć, że zaskakuje oryginalnością.
    Generalnie, cała ta seria była, mimo wad, jednym z najlepszym sequeli jakie widziałem od pewnego czasu, przeganiając pierwsze „Freezing” o kilka dobrych długości. Warto ją było było obejrzeć. Inna sprawa, że jeśli kiedyś powstanie trzecia, to będzie mi brakować  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Grisznak 18.12.2013 09:11
    Komentarz do recenzji "Uchuu Senkan Yamato 2199"
    Nie, to nic dziwnego. Yamato nie ma fanserwisu dla otaku ani fujoshi, na dodatek jest science fiction, co też wielu odstrasza, bo ten gatunek nigdy nie budził wśród mangowców zainteresowania. No i ma obsadę złożoną z osób, które jakiś czas temu pokończyły już licea i gimnazja. Poza tym, w Polsce, w odróżnieniu od np. USA, cykl o Yamato był wcześniej znany tylko garstce entuzjastów, a nie szerokiej publiczności.
  • Avatar
    A
    Grisznak 14.12.2013 19:48
    Komentarz do recenzji "Freezing Vibration"
    Wygląda na to, że swój grande finale Syfon dostanie dopiero w następnym odcinku, niemniej, cieszy, że nie zmarnowano jej w tym, choć autorzy mieli kilka sposobności. Generalnie, epizod 11 był przyjemnym rozczarowaniem, bo okazało się, że nie taki cały ten Chevalier zły. Szkoda tylko, że cały wątek z Marią wydaje się jednak mocno z tyłka wzięty, a że do końca został jeden odcinek, to wiele tu nadziei sobie nie robię. Do tego zmarnowano kawał epizodu na kolejne retrospekcje głównej bohaterki.