Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Grisznak

  • Avatar
    Grisznak 5.02.2015 21:27
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Oj tam, z tym miałkim bełkotem to jednak przesadzasz, bo póki da się w tym odnajdywać sens, to wstrzymałbym się z tak kategorycznymi sądami. No i jednak, w przypadku serii 12­‑odcinkowej myślę, że warto tu poczekać do momentu, w którym twórca odsłoni wszystkie karty. Jeśli po tym dalej pozostanie nam wyłącznie WTF i wyłącznie domniemywanie, wówczas zapewne zgodzę się z tobą. Ale nie wcześniej.
    Zaś co do fanserwisu – w żadnym wypadku nie nazwałbym go nachalnym, bo jest go doprawdy niewiele, zwłaszcza w dwóch ostatnich odcinkach. Zaś słodycz, owszem, obecna, sprawia wrażenie raczej kontrapunktu niż celu samego w sobie. I sądzę, że wypada to nawet lepiej niż w przypadku takiego „Higurashi”, gdzie ekstremalna słodycz towarzyszyła ekstremalnej makabrze.
  • Avatar
    Grisznak 5.02.2015 19:18
    Komentarz do recenzji "Japonia – moja ojczyzna"
    I ty serio zakładasz, że Wałęsa myślał o tym wszystkim, rzucając to hasło?
  • Avatar
    Grisznak 5.02.2015 16:57
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Liczyłem na to, że współpraca Ikuhary z Akiko (czytałem jej wszystkie mangi) przyczyni się do powstania prawdziwego yuri anime. Bez klasy S, bez podtekstów, bez fanserwisu. Prawdziwe yuri. Bo powiedzmy sobie szczerze, takich można policzyć na palcach jednej ręki.

    True indeed, ale z drugiej strony, czy po Ikuharze można się było spodziewać normalnego anime, w rodzaju, dajmy na to, Aoi Hana?
    Prawda, ale mnie bardziej interesuje czy faktycznie YKA jest o homofobi, uprzedzeniach i lesbijkach. Po czwartym odcinku sam nie jestem już tego taki pewien.

    A co jedno szkodzi drugiemu? O tym, że atak z Sakenbetsu jest tu jakimś elementem i kontekstem interpretacyjnym, wiadomo było niemal od początku. Powiedziałbym nawet, że to zaleta, bo im więcej takich smaczków, tym dla serii lepiej. Przyznam, że tam może iść w równym stopniu o homofobię jak i o heterofobię, albo i o masę innych rzeczy. Ale grzebanie w tym, odczytywanie, interpretacja – to jest właśnie przyjemność, jaka płynie z obcowania z tą serią. To jest bowiem to, czego większość anime, dających kawę na ławę, nie ma.
  • Avatar
    Grisznak 4.02.2015 15:52
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Faktycznie, niewesołe, ale na swój sposób znaku czasu – seria wymagająca myślenia nie ma dziś szans w zalewie moeshitu.
  • Avatar
    Grisznak 4.02.2015 14:00
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Cały czas się zastanawiam jaka jest rola Sumiki w tym wszystkim? Co ona ma właściwie reprezentować? Niewinność, czystą miłość, a może nieświadomość?

    To dla mnie wciąż największa niewiadoma tej serii – twórcy starają się nas mocno przekonać, że Sumika została wszamana przez misie na starcie, ale jednocześnie wspomnieniami o niej szpikują całość na tyle gęsto, że wciąż mam przeczucie, iż w pewnym momencie ona nam skądś wyskoczy.
  • Avatar
    A
    Grisznak 3.02.2015 21:06
    Odcinek 5
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Czyli powoli się wyjaśnia, co i jak, jeśli chodzi o przeszłość Kurehy i jej mamy. A fotka mamusi w gabinecie pani dyrektor (z napisem „yuri friends”!) połączona z jej rozmową z Kurehą też nie pozostaje bez znaczenia.
    Ech, te śliczne R­‑17 we flashbacku… Acz wizje Ginko były tak ślicznie absurdalne, że nawet dało się w nie uwierzyć. No i jeśli ktoś się obawiał powtarzalności, to finał go pewnie zaskoczy. Chociaż nikt nie lubi cliffhangerów. Ale i tak to był mocny kuma shock!

    Słowo „niewidzialny” wydaje się tu coraz bardziej kluczowe (vide stwierdzenie naszych misiolesbijek, że mogą jeść tylko „niewidzialne dziewczęta”, a zjadały głównie te, które czuły miętę do Kurehy). Jeśli przyjmiemy, że oznacza ono lesbijki, to czy w takim razie owa zapowiadana i nadciągająca niewidzialna burza ma oznaczać jakiś gwałtowny atak homofobii? Z drugiej strony, jak dotąd jedyni mężczyźni, jakich widzieliśmy, występowali wśród misiów, wśród ludzi samców niet.

    Swoją drogą, ta seria coraz bardziej skrzy się od nawiązań i to takich naprawdę mocno niekiedy pomysłowych. Mieliśmy już Utenę, Shingeki no Kiyojin, Psychozę, Suspirię (ten film tu wyjątkowo pasuje) i Lśnienie…

    I tak mi się powoli zanosi, że prędzej czy później obie nasze misiolesbijki staną po dwóch różnych stronach barykady. Bo jeśli nawet Ginko uda się „zdobyć” Kurehę, to wówczas Lulu ją de facto straci.
  • Avatar
    A
    Grisznak 27.01.2015 20:54
    Criminal bear!
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Czwarty odcinek nie zawiódł – rezygnując z dotychczasowej formuły, zafundował nam historię Lulu, nie zapominając o miłych (no, powiedzmy) odniesieniach w rodzaju  kliknij: ukryte . Zresztą, cała ta opowiastka o księżniczce i księciu jak żywo przywodzi na myśl historię Sami­‑Wiecie­‑Której­‑Rewolucjonistki.
    Motywacja misiolesbijek jest lepiej wyjaśniona, choć wciąż nieujawnionym do końca elementem układanki pozostaje kwestia  kliknij: ukryte .
    Plus z muzykę w tym odcinku – nieco inną niż do tej pory, ale też śliczną.
  • Avatar
    Grisznak 27.01.2015 19:09
    Re: Bayonetta
    Komentarz do recenzji "Bayonetta: Bloody Fate"
    Słowo „mordobicie” sugeruje raczej grę w typie Tekken czy Soul Calibour.
  • Avatar
    Grisznak 26.01.2015 15:14
    Komentarz do recenzji "Kanashimi no Belladonna"
    Uprzedzam osoby wrażliwe i osoby starsze – ciężkie dla naszych emocji.

    Ale to właśnie film dla takich osób.

    Artystycznie niesamowite, ale dla samego kunsztu nie polecam

    Come on, takie lata, kiedy kto nie ćpał ten nie żył. Obejrzyj sobie nakręconą w ramach tej samej serii „Cleopatrę” albo z innej beczki, „Zabriskie Point” lub „Solaris” Lema w reżyserii Tarkowskiego.
  • Avatar
    Grisznak 21.01.2015 22:59
    Re: Okręty !!
    Komentarz do recenzji "Kantai Collection -KanColle-"
    Wojna na Pacyfiku nie miała w sobie wiele romantyzmu. Tam okręty rzadko ginęły po długich pojedynkach artyleryjskich, najczęściej tonęły od bomb i torped. Tak więc miało to swoją logikę.
  • Avatar
    A
    Grisznak 21.01.2015 21:15
    trzeci odcinek
    Komentarz do recenzji "Kantai Collection -KanColle-"
    Początek odcinka trzeciego był ciut irytujący, bo zbyt cute girlsowy, aż by się chciało tam zobaczyć nieco koszarowego życia. Ale gdzieś tak od połowy zaczął nam powiewać nieśmiało deathflag, choć skakał między jedną postacią a drugą.
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Grisznak 20.01.2015 18:07
    Re: odcinek 3
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Gdzie? Wrzucam tu jedynie moje domysły.
  • Avatar
    A
    Grisznak 19.01.2015 22:05
    odcinek 3
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    „Dzieci lubią misie… misie lubią dzieci”, jak śpiewał miś Uszatek. Kurehę nasze lesbomisie ewidentnie lubią, bo ustawia się do niej coraz to większa kolejka. Zaczynam się zastanawiać, czy cała ta szkoła nie jest swego rodzaju rezerwatem, w którym misie trzymają ludzi i wpadają od czasu do czasu, aby schrupać coś szczególnie apetycznego.
    I ciekaw jestem, co będzie z Sumiką, czy autentycznie została jednak zjedzona (co ten odcinek wydaje się mocno sugerować), czy jednak jakoś wróci na scenę.
  • Avatar
    A
    Grisznak 17.01.2015 11:01
    drugi odcinek
    Komentarz do recenzji "Kantai Collection -KanColle-"
    Dobra, ograniczono nieco obsadę, dzięki czemu można było jakoś spamiętać przynajmniej część postaci, bo po pierwszym odcinku miałem z tym spory problem. Cały epizod to cute girls training cute girls, nic w sumie specjalnego, chyba najweselszym momentem był „remont” Akagi. No i określenie „sister ship” nabiera tu bardzo wieloznacznego sensu, jak widzę.
  • Avatar
    A
    Grisznak 15.01.2015 16:08
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    A ja się zaczynam zastanawiać nad jednym – czy w świetle końcówki drugiego odcinka nie należy się spodziewać, że dostaniemy misiową wersję „Jestem legendą” Mathesona z Kurehą w roli głównej.
  • Avatar
    Grisznak 14.01.2015 09:40
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Dziękuję, to efekt wieczornego napadu weny po drugim odcinku.
  • Avatar
    Grisznak 13.01.2015 23:34
    Re: “make pasta, not war” :p
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Proszę bardzo, cieszę się, że wszystko jasne.
  • Avatar
    A
    Grisznak 13.01.2015 23:33
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Bears roar loud in the city tonight
    Not a human to be seen.
    A kingdom of raging lesbians,
    and it looks like I'm the Queen
    Those stairs are spinning like a madman's brain inside
    Couldn't climb them on;
    Mitsuko knows I've tried

    Don't let them eat,
    don't let them kill
    Be the lesbian you always have to be
    Conceal, don't feel,
    Take gun and shoot.
    But damn, they're cute!

    Yuri on, yuri on
    Can't hold it back anymore
    Yuri on, yuri on
    I will make Sumika moan
    I don't care
    what they're going to say
    Let the storm rage on.
    Bears never bothered me anyway :)
  • Avatar
    Grisznak 13.01.2015 22:50
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Zwei kleine niedźwiadken po szkole gelaufen.
  • Avatar
    Grisznak 13.01.2015 22:49
    Re: “make pasta, not war” :p
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    SNK:  kliknij: ukryte 
    YKA:  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Grisznak 13.01.2015 21:38
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    zrobić nieudany remake swojego najlepszego dzieła

    To Ikuhara zrobił Shingeki no Kyojin”?
  • Avatar
    Grisznak 11.01.2015 19:49
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    A „Kirito” to w slangu ludzi z wioski Shingo „Jezus”, tak?
  • Avatar
    Grisznak 11.01.2015 18:13
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Po tym, jak w ubiegłym roku na jednym z konwentów mignął mi panel „Motywy biblijne w SAO”, dochodzę do wniosku, że jednak wolę symbolikę a'la Yuri Kuma Arashi.
  • Avatar
    Grisznak 11.01.2015 15:50
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Raczej do tego, co Shaft robił, w stylu „Maria+Holic” czy „Bakemonogatari”.
  • Avatar
    Grisznak 11.01.2015 13:56
    Komentarz do recenzji "Yuri Kuma Arashi"
    Bo Ikuhara robi anime, a nie pokaz slajdów czy słuchowisko.