Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Klemens

  • Avatar
    Klemens 16.10.2014 23:36
    Re: Mistrzostwo samo w sobie.
    Komentarz do recenzji "NANA"
    Widzę, że nie tylko ja mam nawyk przypominania, że z cudzą opinią można się nie zgadzać i jest to jak najbardziej okej :P
  • Klemens 15.10.2014 23:02:39 - komentarz usunięto
  • Avatar
    Klemens 15.10.2014 23:01
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Ale ja lubię mieć wszystko wyjaśnione do końca! Jestem typem ścisłowca i strasznie mnie denerwuje, gdy twórca nie zamyka jakichś wątków, bądź wprowadza sobie zakończenie pokroju 'dokończ sobie historię sam'.

    Gdyby Horace Wells też w trakcie swoich prac powiedział coś w stylu 'okej, to teraz sami sobie dokończcie moje badania', czy Ernst Boris Chain i Howard Walter Florey również powiedzieli 'dobra, dokończycie sami, prawda?' to wyrywanie zębów odbywałoby się bez znieczulenia, a choroby takie jak gruźlica, wąglik, kiła czy tężec dziesiątkowałby nadal populację ludzką. Dla mnie po prostu nie dokończenie historii jest GRZECHEM przeciw ludzkości! I tyle w temacie, nie przekona mnie nikt, że otwarte zakończenia są dobre, bo 'rozwijają naszą wyobraźnię, pozwalają nam bardziej się wczuć w sytuację bohaterów i dzięki nim każdy widz jest zadowolony, bo może zakończyć historię w sposób, jaki tylko sobie wyobrazi'. (<---- autentyczny cytat)
  • Avatar
    Klemens 15.10.2014 20:24
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Ja tam bym ścisnął bekę, jakby Raku zabujał się w Ruri xD
    A tak na serio, to również uważam, że Kosaki bardziej pasuje do Raku, chociaż bądźmy szczerzy – dziewczyna raz się poddaje, a następnym razem działa, po czym znowu się poddaje. Dlatego pomimo tego, że preferuję Onodere, to wolałbym zobaczyć RxC, aniżeli RxK.
  • Avatar
    Klemens 15.10.2014 20:21
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Albo nie na takie szczęście, jak rzeczywiście nic się nie ruszyło…
  • Avatar
    Klemens 15.10.2014 18:54
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Serio? Nic a nic? Pie****e, nie oglądam następnej serii…
  • Avatar
    Klemens 15.10.2014 18:53
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    Na szczęście…
  • Avatar
    A
    Klemens 15.10.2014 16:56
    Komentarz do recenzji "Akame ga Kill!"
    Nie podobają mi się zarówno nowy OP jak i ED. Stare miały taki klimat, a te? Meh… Rozumiem, że ludzie poumierali i trzeba zmienić czołówkę i zakończenie (jak w Na Wspólnej xD), ale jednak… Neh, 2/10, i to bez Kappa.
  • Avatar
    A
    Klemens 15.10.2014 15:23
    Komentarz do recenzji "Nisekoi"
    W sumie, to nie ma tu zbytnio rzeczy, do których mógłbym się dowalić. Komedia jak komedia, romans jak romans, harem jak harem. Było tu pełno sztampowych zagrywek, typu spektakl, festiwal czy plaża, ale wykonany wystarczająco dobrze, żeby nie zniechęcały potencjalnego widza. Jednak…

    ...tylko część serii była zachęcająca. Druga część była już na tyle nudna i przewidywalna, że w sumie zmuszałem się po trochu do dalszego oglądania. Jak już wspominałem, była to komedia z elementami dramatu/romansu. Ale właśnie tylko częściowo, bo im dalej w las, tym bardziej 'dramatycznie', poważnie i pseudo­‑uczuciowo się robi.

    W sumie, to moja ocena wahałaby się w okolicach 7­‑8/10, bo wszystko (postaci, grafika, animacja, muzyka, pomysł na serię i trzymanie się go) było okej, gdyby nie jeden fakt, którego nienawidzę –  kliknij: ukryte .
    Tak, dokładnie seria ta  kliknij: ukryte . Strasznie mnie to zdenerwowało, dlatego obniżam moja ocenę do słabego 6/10. Może ją kiedyś zmienię, ale tylko wtedy, gdy  kliknij: ukryte 


    PS Opinia ta nie ma na celu kształtować poglądu na temat tego anime u żadnej osoby – jest ona całkowicie subiektywna i tylko moja. Pozdrawiam :)
  • Avatar
    A
    Klemens 14.10.2014 21:46
    Komentarz do recenzji "Trinity Seven"
    Niby miał być 'typowy odmóżdżacz', a tu się okazuje, że główny bohater jest pretendentem  kliknij: ukryte . Schemat jak z Shany, gdzie to Yuuji stał się  kliknij: ukryte  całej serii, więc mnie tam pasuje. Ciekawe tylko, czy na byciu pretendentem się zakończy, czy może to jakoś rozwiną. Na wiele nie liczę, bo w sumie seria zdaje się być aż nader schematyczna, ale kto wie? Może będzie lepiej niż się wszyscy spodziewają?
    Co do reszty, to muzyka mi podpasowała, grafika jest okej, animacja też w porządku, postaci nie są jakoś odrętwiałe i bez życia, są jakieś tam zarysy charakterów, więc również idzie i to na plus. W sumie, to na 100% obejrzę do końca. I mam nadzieję, że nie zniszczą tego, bo dałem ocenę 10/10 już po drugim odcinku, bo klimat tego anime strasznie mi pasuje, a nie mam w zwyczaju zmieniać ocen. Także ludzie z Seven Arcs – ganbarimasu!
  • Avatar
    Klemens 14.10.2014 17:50
    Re: Pierwsze wrażenie
    Komentarz do recenzji "Ushinawareta Mirai o Motomete"
    Podsumowałaś wszelkie moje wątpliwości co do tej serii. Jak dla mnie to twórcy zbyt mocno popłynęli i mogą się srogo przeliczyć. Nie chcę być pesymistą, ale nie zapowiada się to ciekawie. Jak powiedziałaś – 1/100 z możliwych z sposobów poprowadzenia tej serii będzie genialny, ale reszta tragiczna – i nie zapowiada się, żeby ten jeden właściwy był tym, który obrali autorzy. Pożyjemy, zobaczymy, ale…

    Swoją drogą ciekawi mnie jak twórcy to rozwiną –  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    A
    Klemens 13.10.2014 23:21
    Komentarz do recenzji "Angel Beats!"
    W sumie to nie wiem dlaczego, ale przy Ichiban no Takaramono i ostatniej scenie zalałem się łzami niczym Niagara… I niech to podsumuję moją przygodę z tą serią. Czekam teraz na VN'ke tego anime, bo z tego co wiem, to póki co wyszedł Vol.1 i pokrywa się on z historiami Iwasawy, Matsushity i przede wszystkim Yui, której historia tak mnie poruszyła, że nadal nie mogę się pozbierać… A jeszcze 5 Volumów przed twórcami…

    PS Czy tylko ja zauważyłem nad łóżkiem Yui w jej następnym życiu maskotki z Air, Canon i Clannad? Bardzo ciekawe nawiązanie twórców do ich poprzednich arcydzieł. Z całą szczerością i powagą mogę powiedzieć, że nie zawiedli, bo anime spokojnie można dodać do tej 'magicznej trójki wyciskaczy łez' – przynajmniej moim zdaniem.
  • Avatar
    Klemens 13.10.2014 14:34
    Komentarz do recenzji "Girlfriend (Kari)"
    Fakt, może jeszcze nie yuri, no ale powiedz szczerze – czy widzisz w tym anime jakiegoś chłopaka w roli 'głównej'? Bo ja tak średnio.
  • Avatar
    Klemens 13.10.2014 13:31
    Komentarz do recenzji "Girlfriend (Kari)"
    A mi się tam podoba to, że w ogóle próbują bawić się w akcent – ile to produkcji już było, gdzie bohater był w stylu 'jestem z zagranicy, ale tak naprawdę jestem pół Japończykiem i umiem mówić tak płynnie po japońsku i z takim samym akcentem co wy'. Dla mnie to spory plus. Co do biustu to są różne gusta, mnie się tam podoba :D No i muszę przyznać, że animacja nie jest zawsze na jakimś super poziomie, ale nie zabija to całości odbioru. Jakbym miał to jakoś ocenić po pierwszym odcinku, to dałbym też 6­‑7/10, ale mówię – pewnie obejrzę jeszcze jeden odcinek, a później obejrzę całość. No chyba, że mnie jakoś następny ep zaciekawi, albo ponownie ukarze się CSBA – Chroniczny Syndrom Braku Anime :D
  • Avatar
    Klemens 13.10.2014 13:25
    Komentarz do recenzji "Girlfriend (Kari)"
    No ale powiem Ci szczerze, że pierwszy odcinek nie wskazuje na to, że będzie to historia damsko­‑męska – szczególnie  kliknij: ukryte .
  • Avatar
    A
    Klemens 12.10.2014 22:27
    Komentarz do recenzji "Girlfriend (Kari)"
    W życiu nie słyszałem bardziej irytujących głosów niż w tym anime. W ogóle myślałem, że będzie to romansik heteroseksualny, a tu wyszło nagle, że to PRAWDOPODOBNIE będzie yuri – no chyba, że pojawi się jakiś chopaczyna w tej historii, ale się nie zapowiada. No i ta ilość 'kawaii' w tej produkcji jest większa niż ilość cukru w cukrze…
    W sumie, to obejrzę jeszcze jedne odcinek i chyba porzucę, ewentualnie jak się zakończy, to rzucę na to okiem.
  • Avatar
    A
    Klemens 10.10.2014 21:18
    Komentarz do recenzji "Denki-gai no Hon'ya-san"
    O czym to w ogóle jest? xD Wyszły tylko dwa odcinki, a ja już pogubiłem się w tym, o co tu biega…
  • Klemens 10.10.2014 19:08:22 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Klemens 9.10.2014 21:36
    Komentarz do recenzji "Akatsuki no Yona"
    Szykuje się coś grubego. W sumie to myślałem, że oleję to po pierwszym odcinku, bo serie historyczne to nie moja bajka, wolę, żeby akcja była osadzona w teraźniejszości/przyszłości. Ale no kurde… Będzie co oglądać.
  • Avatar
    A
    Klemens 8.10.2014 18:54
    Komentarz do recenzji "Grisaia no Kajitsu"
    Ocho, chyba zagoszczę na dłużej niż myślałem. Niby cały odcinek przypomina haremówkę z głupim głównym bohaterem, ale już od początku było czuć pewien typ 'grozy', aż dochodzimy do końca i… Na 100% obejrzę do końca, bo będzie chyba dobre – bardzo dobre.
  • Avatar
    A
    Klemens 7.10.2014 18:46
    Komentarz do recenzji "Seirei Tsukai no Blade Dance"
    Zacznijmy od tego, że widziałem gdzieś już posobną serię i nazywa się ona Zero no Tsukaima – ja wiem Kamiyan3991, że pisałeś sto milionów razy, że to coś zupełnie innego, że to dopiero początek historii, że to fatalne porównanie patrząc na całość, ALE ja patrzę na to co widzę – a widzę ZnT. Zachęciłeś mnie do przeczytania tej LN i na 100% to zrobię w niedalekiej przyszłości.

    Co do samego anime – powiem krótko – nie mam zamiaru go oceniać. Zabawna seria, z początku wydawała mi się oklepana, ale nagle, magicznym sposobem zaczęła mi się po prostu podobać, więc dałbym spokojnie 7/10 i więcej, gdyby nie… to, jak jest zakończona.
    Podam prosty przykład – przychodzi krytyk kulinarny do 3­‑gwiazdkowej restauracji, zamawia przystawkę, zupę, 3 dania główne, specjalność szefa kuchni i 2 desery. Kelner przychodzi z przystawką, krytyk ją wszamał, po czym podchodzi ponownie kelner z kucharzem i pytają się – 'To jak, jaka będzie ocena? Mamy gwiazdkę?'. Ja tak to mniej więcej widzę.
    LN ma 13 volumów, no to kurde… Jak mam ocenić całość, jak historia dopiero się zaczyna? To zakończenie w sumie to dopiero rozpoczęcie głównej historii, więc jakim cudem mam to ocenić pozytywnie? To tak, jakby ocenić całe 12­‑odcinkowe anime tylko na podstawie 3 minutowego prologu.

    Oceny nie wystawię też z jeszcze jednego powodu – Tokyo Ghoul. Ta sama sytuacja, tylko że anime z ghulami, powiedzmy że 'zabrało nam przystawkę w trakcie jej konsumpcji', po czym zadało te same pytania co wyżej. Gdyby nie to, że całą moją złość przerzuciłem na Kanekiego i spółkę, obawiam się, że TA seria (Serei Tsukai…) za takie zakończenie dostałaby mocne 3/10, bo ładna kreska.

    Czekam na dalszą przygodę naszej grupki przyjaciół – a raczej przyjaciela i jego zboczonego haremu – i dopiero po tym wystawię ocenę i potraktuję obie serie jako całość. Myślę, że 2 lata starczą, żeby wyszła następna część, więc czekam do tego czasu. Jeżeli nic do tego momentu się nie ruszy, to daje mocne 3/10.
  • Avatar
    Klemens 3.10.2014 23:32
    Re: Pierwsze wrażenie
    Komentarz do recenzji "Danna ga Nani o Itteiru ka Wakaranai Ken"
    Czytałem gdzieś kiedyś, że ilość rozwodów w Japonii sięga ~35%, tak więc jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że się to stanie ;_;

    A tak na serio, jaka fabuła może znaleźć się w anime o dorosłych, w miarę normalnych ludziach (mam na myśli brak mechów, alternatywnych światów, magii, czarnoksięstwa, okultyzmu itp.), prowadzących w miarę normalne życie? Do tego poprowadzona w taki sposób, aby wszelkie cechy wspólnego życia (głównie seks) nie był potraktowany jako coś niezwykłego, jak jakieś tabu czy zboczenie, tylko coś normalnego i powszechniejszego niż telefon komórkowy? Myślę, że ciężko byłoby coś takiego stworzyć, ale ja mam w miarę ograniczoną wyobraźnię pod względem twórczym – może Ty na coś wpadniesz, z chęcią poczytam (bez ironii czy sarkazmu, 100% powagi) :)
  • Avatar
    Klemens 3.10.2014 22:54
    Re: Pierwsze wrażenie
    Komentarz do recenzji "Danna ga Nani o Itteiru ka Wakaranai Ken"
    Pewnie też obejrzę do końca, ale kurcze, trochę się zawiodłem, że to short :( No ale cóż, jaką serię można zrobić o dorosłym małżeństwie, która będzie do tego 'pełnometrażowa'? Zapewne ciężkie byłoby to zadanie.
  • Avatar
    A
    Klemens 29.09.2014 22:13
    Ja jeszcze tego nie skomentowałem?
    Komentarz do recenzji "Clannad After Story"
    Zacznijmy od tego, że jestem zwolennikiem nierozdzielania serii Clannad na Clannad i Clannad After Story. Dla mnie niepotraktowanie tego jako całości jest poważnym grzechem względem tego arcydzieła, majstersztyku i kanonu anime, 8 cudu świata.
    Pierwsza część może nie urzeknie przeciętego odbiorcy, bo mamy do czynienia ze zwykłym chłopakiem, budującym swój haremik, jednakże zdecydowanym w jedną stronę. Jest trochę dramatu,  kliknij: ukryte  trochę więcej dramatu,  kliknij: ukryte  a poza tym… więcej dramatu  kliknij: ukryte . No i w prezencie dostajemy całkiem przyjemnie poprowadzony romans, gdzie ani główny bohater, ani główna bohaterka nie są super oczywiści – owszem, wiadomo, że będą oni w końcu razem, ale zachowują się w miarę normalnie – jak przyjaciele. W sumie dochodzi do wyznania, oboje są szczęśliwi i historia się kończy Happy Endem. No nie całkiem, bo tu właśnie zaczyna się początek naszego opowiadania…
    After Story zagłębia się w tematykę zwykłej (i niezwykłej zarazem, ale o tym w spoilerze poniżej) pary, pokazując rozwój ich miłości – jak to niektórzy trafnie ujęli – pokazane jest tu 'to, co było potem'. I tak oto dowiadujemy się co staje się z bohaterami po skończeniu szkoły, jak potoczyły się ich dalsze losy w sprawach sercowych itp. W końcu jakieś anime pokazujące, że życie nie polega tylko na 'kocham Cię' i 'kocham Cię, bądźmy razem na zawsze', bo widać też problemy takiej  kliknij: ukryte . Widz po takim seansie jest uświadomiony, że jeśli chce się żyć z kimś na poważnie, to trzeba WSZYSTKO zacząć brać na poważnie, a nie tylko ów miłość – rachunki, jedzenie, dach nad głową – za to się nie zapłaci miłością, tylko pieniędzmi, które trzeba zarobić zapie^&%!#c w robocie – nie ważne jakiej, czy się ją lubi, czy nie, czy jest ciężka, czy nie – jak daje pieniądze, to się nie wybrzydza i pracuje na miłość. W domu są problemy? Rozwiązuje się je razem, a nie magicznym sposobem jeden z bohaterów sam rozwiąże sam swój kłopot, po czym powie o nim swojej drugiej połówce. ZWYKŁE ŻYCIE! To właśnie pokazuje nam to anime. A to tylko niektóre przykłady.
     kliknij: ukryte 
    Co do bardziej formalnych rzeczy, no to:
    -fabuła – anime zrobione na podstawie VN studia Feel, więc no kurczę, materiał idealny;
    -grafika i animacja – fabułę dopełnia ręka studia Kyoto Animation, które co by nie powiedzieć, pod względem graficznym zawsze moim zdaniem trzyma poziom;
    -muzyka – w życiu się nie spodziewałem, że jakikolwiek utwór doprowadzi mnie do łez, a już szczególnie o rodzinie klusek z mochito; o OP AS nie będę się wypowiadać, bo już na samą myśl przechodzą przeze mnie ciarki, łzy napływają do oczu, a jak zacznie mi to lecieć w głowie, to koniec – godzina z życia wzięta na wylewanie łez (no i się zaczęło ;_;) – utwór dla mnie po prostu zakazany. W sumie cały soundtrack jest świetny, ale osobiście te dwa utwory są dla mnie takim mini­‑podsumowaniem tej serii, takie 'Clannad w pigułce'.

    Podsumowując – nie oglądałeś, to nie wiesz co straciłeś. Ciężko opisać w słowach uczucia, jakie szargają człowiekiem podczas seansu – wściekłość, zdezorientowanie, radość, spokój, zaciekawienie, strach, irytacja, niepokój, smutek (DUUUUUUUUUUUŻO smutku) – cała paleta, do wyboru, do koloru. A to wszystko w tym samym czasie, bądź następujące jedno po drugim, bez czasu na zmianę nastroju.
    Ogółem ciężko opisać tą serię, ale jedyne co mogę zalecić osobiście, to nie traktować tego osobno – to jest jedna, ciągła historia, zawierająca 44 odcinki po 24 minuty + 2 odcinki OVA.
    A ocena? Administracjo, dajcie możliwość wstawić chociaż 2 razy wstawić ocenę 11/10, bo 10/10 to za mało. Seria dla mnie bezcenna – daje 10/10 dla obu części, ale tylko dlatego, że to jest maksimum. Jak już wspomniałem – seria bezcenna.

    PS A, zapomniałem dodać, że seria jest strasznie przewidywalna, ale wydaje mi się, że właśnie ta przewidywalność dodaje temu arcydziełu uroku.
  • Avatar
    A
    Klemens 28.09.2014 22:34
    Komentarz do recenzji "Jinsei"
    Po 9 odcinkach mogę powiedzieć, że seria nie powala na kolana, ale nie jest zła. Gagi są męczące, ale w tłoku ujdzie. Postaci są okeeeeej, choć niektóre są dość irytujące i nijakie – główny bohater i cały Pierwszy Klub Gazetki Szkolnej (?) – głównie oni. Reszta jest jak najbardziej spoko, chociaż nie podoba mi się zachowanie przedstawicielki nauk ścisłych, bo osobiście w życiu jeszcze nie spotkałem kogoś, kto by się tak wymądrzał – a można powiedzieć, że jestem otoczony przez grupę takich osób w codziennym życiu. Co nie zmienia faktu, że gdybym miał wybierać ze wszystkich dziewczyn, to również wybrałbym Rino­‑chan. Ikumi jest… emmm… po prostu głupia, a Fumi, no cóż… Co za dużo, to nie zdrowo, jeżeli wiecie o co chodzi ;) Nie moje klimaty. Tak samo Emi i Ayaka.
    Czekam na resztę odcinków, bo jakoś nie mogę znaleźć tłumaczenia angielskiego, ale myślę, że seria na takie mocne 7/10. No i fajny OP/ED, wpada w ucho.