x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Mistrzostwo samo w sobie.
Gdyby Horace Wells też w trakcie swoich prac powiedział coś w stylu 'okej, to teraz sami sobie dokończcie moje badania', czy Ernst Boris Chain i Howard Walter Florey również powiedzieli 'dobra, dokończycie sami, prawda?' to wyrywanie zębów odbywałoby się bez znieczulenia, a choroby takie jak gruźlica, wąglik, kiła czy tężec dziesiątkowałby nadal populację ludzką. Dla mnie po prostu nie dokończenie historii jest GRZECHEM przeciw ludzkości! I tyle w temacie, nie przekona mnie nikt, że otwarte zakończenia są dobre, bo 'rozwijają naszą wyobraźnię, pozwalają nam bardziej się wczuć w sytuację bohaterów i dzięki nim każdy widz jest zadowolony, bo może zakończyć historię w sposób, jaki tylko sobie wyobrazi'. (<---- autentyczny cytat)
A tak na serio, to również uważam, że Kosaki bardziej pasuje do Raku, chociaż bądźmy szczerzy – dziewczyna raz się poddaje, a następnym razem działa, po czym znowu się poddaje. Dlatego pomimo tego, że preferuję Onodere, to wolałbym zobaczyć RxC, aniżeli RxK.
...tylko część serii była zachęcająca. Druga część była już na tyle nudna i przewidywalna, że w sumie zmuszałem się po trochu do dalszego oglądania. Jak już wspominałem, była to komedia z elementami dramatu/romansu. Ale właśnie tylko częściowo, bo im dalej w las, tym bardziej 'dramatycznie', poważnie i pseudo‑uczuciowo się robi.
W sumie, to moja ocena wahałaby się w okolicach 7‑8/10, bo wszystko (postaci, grafika, animacja, muzyka, pomysł na serię i trzymanie się go) było okej, gdyby nie jeden fakt, którego nienawidzę – kliknij: ukryte otwarte zakończenie.
Tak, dokładnie seria ta kliknij: ukryte nie rozwiązała głównego wątku, który tak naprawdę zniknął gdzieś w przytłaczających problemach bohaterów w ostatnich odcinkach. Był sobie klucz, kłódka, aż puf! Nie ma, kłódka zniszczona i cały wątek ucięty. Ale nie zapominajmy, że kłódeczka ta była tylko symboliczna – Ichijo miał do wyboru jedną z trzech (a tak naprawdę dwóch) dziewczyn. No i co? Którą wybrał? Hahaha, dobre pytanie, bo tego nie wiemy. NIE POTRAFIĘ ZDZIERŻYĆ TAKIEGO ZAKOŃCZENIA! Tylko wybitne produkcje, które trzymają w napięciu do samego końca, mogą sobie pozwolić na taką awangardę w postaci otwartego zakończenia, które może być ewentualnym mostem do kolejnej serii. Powtórzę się – tylko wybitne, trzymające w napięci do samego końca anime mogą tak się kończyć! Nisekoi nie jest taką produkcją i powinni inaczej to rozegrać, jeżeli chcieli pozostawić sobie drogę wolną do kolejnej serii. Strasznie mnie to zdenerwowało, dlatego obniżam moja ocenę do słabego 6/10. Może ją kiedyś zmienię, ale tylko wtedy, gdy kliknij: ukryte cała historia będzie rozwiązana!
PS Opinia ta nie ma na celu kształtować poglądu na temat tego anime u żadnej osoby – jest ona całkowicie subiektywna i tylko moja. Pozdrawiam :)
Co do reszty, to muzyka mi podpasowała, grafika jest okej, animacja też w porządku, postaci nie są jakoś odrętwiałe i bez życia, są jakieś tam zarysy charakterów, więc również idzie i to na plus. W sumie, to na 100% obejrzę do końca. I mam nadzieję, że nie zniszczą tego, bo dałem ocenę 10/10 już po drugim odcinku, bo klimat tego anime strasznie mi pasuje, a nie mam w zwyczaju zmieniać ocen. Także ludzie z Seven Arcs – ganbarimasu!
Re: Pierwsze wrażenie
Swoją drogą ciekawi mnie jak twórcy to rozwiną – kliknij: ukryte Kaori zginęła w poprzednim odcinku, aż nagle cofnęliśmy się w czasie z nową postacią, która ma jakąś 'misję', która zapewne okaże się uratowaniem Kaori.
PS Czy tylko ja zauważyłem nad łóżkiem Yui w jej następnym życiu maskotki z Air, Canon i Clannad? Bardzo ciekawe nawiązanie twórców do ich poprzednich arcydzieł. Z całą szczerością i powagą mogę powiedzieć, że nie zawiedli, bo anime spokojnie można dodać do tej 'magicznej trójki wyciskaczy łez' – przynajmniej moim zdaniem.
W sumie, to obejrzę jeszcze jedne odcinek i chyba porzucę, ewentualnie jak się zakończy, to rzucę na to okiem.
Co do samego anime – powiem krótko – nie mam zamiaru go oceniać. Zabawna seria, z początku wydawała mi się oklepana, ale nagle, magicznym sposobem zaczęła mi się po prostu podobać, więc dałbym spokojnie 7/10 i więcej, gdyby nie… to, jak jest zakończona.
Podam prosty przykład – przychodzi krytyk kulinarny do 3‑gwiazdkowej restauracji, zamawia przystawkę, zupę, 3 dania główne, specjalność szefa kuchni i 2 desery. Kelner przychodzi z przystawką, krytyk ją wszamał, po czym podchodzi ponownie kelner z kucharzem i pytają się – 'To jak, jaka będzie ocena? Mamy gwiazdkę?'. Ja tak to mniej więcej widzę.
LN ma 13 volumów, no to kurde… Jak mam ocenić całość, jak historia dopiero się zaczyna? To zakończenie w sumie to dopiero rozpoczęcie głównej historii, więc jakim cudem mam to ocenić pozytywnie? To tak, jakby ocenić całe 12‑odcinkowe anime tylko na podstawie 3 minutowego prologu.
Oceny nie wystawię też z jeszcze jednego powodu – Tokyo Ghoul. Ta sama sytuacja, tylko że anime z ghulami, powiedzmy że 'zabrało nam przystawkę w trakcie jej konsumpcji', po czym zadało te same pytania co wyżej. Gdyby nie to, że całą moją złość przerzuciłem na Kanekiego i spółkę, obawiam się, że TA seria (Serei Tsukai…) za takie zakończenie dostałaby mocne 3/10, bo ładna kreska.
Czekam na dalszą przygodę naszej grupki przyjaciół – a raczej przyjaciela i jego zboczonego haremu – i dopiero po tym wystawię ocenę i potraktuję obie serie jako całość. Myślę, że 2 lata starczą, żeby wyszła następna część, więc czekam do tego czasu. Jeżeli nic do tego momentu się nie ruszy, to daje mocne 3/10.
Re: Pierwsze wrażenie
A tak na serio, jaka fabuła może znaleźć się w anime o dorosłych, w miarę normalnych ludziach (mam na myśli brak mechów, alternatywnych światów, magii, czarnoksięstwa, okultyzmu itp.), prowadzących w miarę normalne życie? Do tego poprowadzona w taki sposób, aby wszelkie cechy wspólnego życia (głównie seks) nie był potraktowany jako coś niezwykłego, jak jakieś tabu czy zboczenie, tylko coś normalnego i powszechniejszego niż telefon komórkowy? Myślę, że ciężko byłoby coś takiego stworzyć, ale ja mam w miarę ograniczoną wyobraźnię pod względem twórczym – może Ty na coś wpadniesz, z chęcią poczytam (bez ironii czy sarkazmu, 100% powagi) :)
Re: Pierwsze wrażenie
Ja jeszcze tego nie skomentowałem?
Pierwsza część może nie urzeknie przeciętego odbiorcy, bo mamy do czynienia ze zwykłym chłopakiem, budującym swój haremik, jednakże zdecydowanym w jedną stronę. Jest trochę dramatu, kliknij: ukryte (choćby historia Fuko, która swoją drogą JUŻ mnie wzruszyła do łez) trochę więcej dramatu, kliknij: ukryte (historia Kotomi) a poza tym… więcej dramatu kliknij: ukryte (historia Tomoyo). No i w prezencie dostajemy całkiem przyjemnie poprowadzony romans, gdzie ani główny bohater, ani główna bohaterka nie są super oczywiści – owszem, wiadomo, że będą oni w końcu razem, ale zachowują się w miarę normalnie – jak przyjaciele. W sumie dochodzi do wyznania, oboje są szczęśliwi i historia się kończy Happy Endem. No nie całkiem, bo tu właśnie zaczyna się początek naszego opowiadania…
After Story zagłębia się w tematykę zwykłej (i niezwykłej zarazem, ale o tym w spoilerze poniżej) pary, pokazując rozwój ich miłości – jak to niektórzy trafnie ujęli – pokazane jest tu 'to, co było potem'. I tak oto dowiadujemy się co staje się z bohaterami po skończeniu szkoły, jak potoczyły się ich dalsze losy w sprawach sercowych itp. W końcu jakieś anime pokazujące, że życie nie polega tylko na 'kocham Cię' i 'kocham Cię, bądźmy razem na zawsze', bo widać też problemy takiej kliknij: ukryte rodziny. Widz po takim seansie jest uświadomiony, że jeśli chce się żyć z kimś na poważnie, to trzeba WSZYSTKO zacząć brać na poważnie, a nie tylko ów miłość – rachunki, jedzenie, dach nad głową – za to się nie zapłaci miłością, tylko pieniędzmi, które trzeba zarobić zapie^&%!#c w robocie – nie ważne jakiej, czy się ją lubi, czy nie, czy jest ciężka, czy nie – jak daje pieniądze, to się nie wybrzydza i pracuje na miłość. W domu są problemy? Rozwiązuje się je razem, a nie magicznym sposobem jeden z bohaterów sam rozwiąże sam swój kłopot, po czym powie o nim swojej drugiej połówce. ZWYKŁE ŻYCIE! To właśnie pokazuje nam to anime. A to tylko niektóre przykłady.
kliknij: ukryte A teraz o najważniejszym dramacie – śmierć dwóch najbliższych osób Tomoyi. Bądźmy szczerzy, czy na miejscu jest pytanie 'co zrobiłbyś gdyby…?/czy byłbyś w stanie…?' ? Myślę, że takie gdybanie nie ma nawet sensu, bo nikt nie jest w stanie wyobrazić, jakby czuł się po stracie swojej żony i córki i to w obu przypadkach na własnych rękach. Na samą myśl o tych scenach mam łzy w oczach.
Wiele osób narzeka na to, że twórcy wskrzesili obie panie, a cała historia zakończyła się szczęśliwie. Jednak znowu – jestem w grupie tych nielicznych, którym pękłoby serce, gdyby młody Okazaki nie dostałby jakiegoś prezentu od życia, pomimo tego, co zrobił dla innych.
Co do bardziej formalnych rzeczy, no to:
-fabuła – anime zrobione na podstawie VN studia Feel, więc no kurczę, materiał idealny;
-grafika i animacja – fabułę dopełnia ręka studia Kyoto Animation, które co by nie powiedzieć, pod względem graficznym zawsze moim zdaniem trzyma poziom;
-muzyka – w życiu się nie spodziewałem, że jakikolwiek utwór doprowadzi mnie do łez, a już szczególnie o rodzinie klusek z mochito; o OP AS nie będę się wypowiadać, bo już na samą myśl przechodzą przeze mnie ciarki, łzy napływają do oczu, a jak zacznie mi to lecieć w głowie, to koniec – godzina z życia wzięta na wylewanie łez (no i się zaczęło ;_;) – utwór dla mnie po prostu zakazany. W sumie cały soundtrack jest świetny, ale osobiście te dwa utwory są dla mnie takim mini‑podsumowaniem tej serii, takie 'Clannad w pigułce'.
Podsumowując – nie oglądałeś, to nie wiesz co straciłeś. Ciężko opisać w słowach uczucia, jakie szargają człowiekiem podczas seansu – wściekłość, zdezorientowanie, radość, spokój, zaciekawienie, strach, irytacja, niepokój, smutek (DUUUUUUUUUUUŻO smutku) – cała paleta, do wyboru, do koloru. A to wszystko w tym samym czasie, bądź następujące jedno po drugim, bez czasu na zmianę nastroju.
Ogółem ciężko opisać tą serię, ale jedyne co mogę zalecić osobiście, to nie traktować tego osobno – to jest jedna, ciągła historia, zawierająca 44 odcinki po 24 minuty + 2 odcinki OVA.
A ocena? Administracjo, dajcie możliwość wstawić chociaż 2 razy wstawić ocenę 11/10, bo 10/10 to za mało. Seria dla mnie bezcenna – daje 10/10 dla obu części, ale tylko dlatego, że to jest maksimum. Jak już wspomniałem – seria bezcenna.
PS A, zapomniałem dodać, że seria jest strasznie przewidywalna, ale wydaje mi się, że właśnie ta przewidywalność dodaje temu arcydziełu uroku.
Czekam na resztę odcinków, bo jakoś nie mogę znaleźć tłumaczenia angielskiego, ale myślę, że seria na takie mocne 7/10. No i fajny OP/ED, wpada w ucho.