Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Klemens

  • Avatar
    A
    Klemens 14.09.2014 11:19
    Komentarz do recenzji "Kokoro Connect"
    Nie mam zielonego pojęcia co takiego ma w sobie ta seria, więc mogę powiedzieć, że jest ona idealną definicją słów 'ma w sobie to coś'. Tak. Nie wiem nawet dlaczego Kokoro Connect jest takie dobre, ponieważ analizując je, wyszło mi, że jedyną wyróżniającą się w tym anime rzeczą jest bardzo ładna kreska i fajne wstawki gitarowe + pierwszy ending, który wydaje się być grany w tonacji molowej, po czym okazuje się, że tak naprawdę jest grany w tonacji durowej, co moim zdaniem idealnie przedstawia to anime jako całość, gdyż jak powszechnie wiadomo (albo nie) – akordy molowe są 'smutne', a durowe 'wesołe', a jakby nie patrzeć, to ta produkcja taka jest – co chwila okazuje się, że coś smutnego, przepełnionego strachem, przechodzi w wesołe, pełne nadziei na lepsze jutro. To mnie tak urzekło, że za sam ending moja ocena podskoczyłaby o 2. No właśnie, podskoczyłaby, ale…
    ...jak można podwyższyć 10/10? Tu wszystko tak idealnie spasowało, że i bez tego dałbym 11/10, gdybym tylko mógł. Fabuła ciekawa, motyw połączenia tych bohaterów przez Heartseed'a oryginalny, jedne z lepszych relacji międzyludzkich w okruchach życia jakie widziałem – no spoko, ale to są znamiona DOBREJ produkcji, a nie genialnej. I właśnie – dlaczego to jest takie dobre?  kliknij: ukryte  Liczę, że ktoś mi odpowie na moje pytanie, bo trapić mnie ono chyba będzie do końca życia…
    No i oczywiście 10/10.
  • Avatar
    Klemens 14.09.2014 10:54
    Re: Nie cierpię czegoś takiego
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    ... Pokaż mi te dane, bo bo nie wierzę… Nie mogę uwierzyć, że takie beznadziejne coś ma jakąkolwiek szanse na zareklamowanie pierwowzoru w jakikolwiek sposób…
  • Avatar
    Klemens 11.09.2014 22:19
    Re: Zniechęcenie
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    No i bym zapomniał –  kliknij: ukryte  rozbił mnie całkowicie i musiałem aż zastopować, bo nie byłem w stanie oglądać ze śmiechu xD
  • Avatar
    A
    Klemens 11.09.2014 22:17
    Zniechęcenie
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    W sumie dzisiaj nie będzie długiego podsumowania, jakie to złe i niedobre jest to anime, bo mi się nie chce. Nie wiem dlaczego, do połowy odcinka z twarzy nie schodził mi uśmiech, a później ów uśmiech zszedł i wróciły wszystkie złe wspomnienia. Nawet nie wiem jak twórcy doszli do tego szczęśliwego zakończenia. W sumie to nic nie wiem z tej produkcji już po dzisiejszym odcinku. Nic nie rozumiem. Każdy wątek po tym odcinku to dla mnie jedna wielka zagadka. A nie będę oglądać tego anime po raz kolejny, żeby to przeanalizować, bo obawiam się, że na mój mózg przejdzie efekt środków psychotropowych, które brali twórcy tej serii, oraz mogę odnieść jakieś poważne obrażenia fizyczne…
  • Avatar
    Klemens 10.09.2014 16:03
    Re: Nie cierpię czegoś takiego
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    No i zapomniałem dodać – tak, doczytałem do tych rozdziałów, a nawet i dalej.
  • Avatar
    Klemens 10.09.2014 16:03
    Re: Nie cierpię czegoś takiego
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    No i to właśnie miałem na myśli. Ja dobrze wiem, przynajmniej teraz, że to jest tylko reklama. Jednak powiedzmy sobie szczerze – w ilu % przypadków można określić, czy dane anime jest reklamą pierwowzoru czy nie? No w 0%. Nigdy nie jesteś pewien i to najbardziej boli. Możesz jedynie wydedukować – manga/LN/VN/inna dowolna rzecz nadal jest wydawana? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że będzie to reklamówka. No ale znowu – nie zawsze. Choćby takie SAO, Akame ga Kill! (chociaż w tym przypadku się nie zapowiada, ale nigdy nie można być pewnym) czy High School DxD – ciągle wydawane, a jednak animowane, ale nie jako reklama, lecz jako pełnoprawna seria.
    I to mnie właśnie tak irytuje. I to miałem na myśli pisząc te wszystkie moje komentarze :)
  • Avatar
    Klemens 10.09.2014 14:28
    Re: Nie cierpię czegoś takiego
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    Że nie lubię obiecujących produkcji, które animują dobrą mangę, po czym okazuje się, że zamiast zrobić to porządnie, wychodzi gniot.
  • Avatar
    Klemens 10.09.2014 10:21
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Cóż, póki co wszystko idzie zgodnie z mangą, tylko w ostatnim odcinku  kliknij: ukryte  Jednak liczę, że przez te dwa odcinki wprowadzi się jakiś nowy, tajemniczy wątek, który da podwaliny pod kontynuację i wszyscy będą szczęśliwi – a na pewno ja będę :D

    Mówisz – masz. Moderacja
  • Avatar
    Klemens 9.09.2014 22:57
    Re: będzie też live action
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    No właśnie. Czy tylko mnie to denerwuje, że ilość mang i anime, które zawierają oryginalne postaci z Japonii (tzn. rysy twarzy) zmieści się na 10 palcach? Przynajmniej ja się nie spotkałem jeszcze z takimi, poza właśnie tymi nielicznymi przypadkami, gdzie postać nie będzie wyidealizowaną osobą o rysach typowo europejskich.
    Ja rozumiem, że globalizacja itp, no ale bez przesady…
  • Avatar
    A
    Klemens 9.09.2014 22:53
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Kurde, z początku miałem torsje z powodu kreski z pierwszego odcinka, ale widocznie był on tylko przykrywką, bo im dalej w las, tym bardziej mnie ona przyciąga. Zaciągnęła do tego stopnia, że aż zajrzałem do mangi i muszę powiedzieć jedno – Murao jest o wiele ładniejsza w mandze niż w anime.
    Co do samej produkcji – lekkie, przyjemne, takie w sam raz na popołudnie, pomiędzy nauką – na odstresowanie. Co do bohaterów, to nie będę się wiele wypowiadać, bo najpierw obejrzałem anime, a później sięgnąłem po mangę, więc nie mnie oceniać jak oni wypadli w serii TV, bo tych z pierwowzoru widzę przez pryzmat anime. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że Makita denerwuje mnie w obu przypadkach, Kou nie jest typem bohatera, za którymi przepadam, ale moim zdaniem seiyuu i graficy dali radę w wyratowaniu tego 'przeżyłem coś ciężkiego, więc się zamknę, całkowicie zmienię, obrażę na świat, jednocześnie zostając takim jak byłem w głębi duszy' bohatera. Kominato to typ bohatera, któremu nie wiele potrzeba, żeby go polubić, stąd pewnie tak mało czasu antenowego ma. Już wspominałem o Murao – jej animowana wersja jest po prostu brzydka na tle tej z mangi, ale ogółem postać tajemnicza. Na siłę, bo na siłę, ale jednak. No i Futaba. Ciężko coś o niej powiedzieć, bo to po prostu typowa nastolatka, która 'coś przeszła' w życiu i zgaduję, że całą serię będzie próbowała uwieść Kou (nie patrzę na mangę w tym przypadku).
    Osobiście liczę, że nie zakończą tej przygody szybko i wypuszczą drugi sezon, bo będzie mi strasznie przykro, jak zakończą to na siłę. Chociaż jak wiemy – nie ma kasy, nie ma produkcji… Tak więc kupować ludzie DVD, kupować! Liczę na was!
  • Avatar
    Klemens 9.09.2014 19:47
    Re: ep9
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    Tak, analizę tego anime również zostawię specjalistom, bo czuję, że żeby dojść do tego, co twórcy chcieli naprawdę przekazać, będę potrzebować kilka maczet, statku, trochę sprzętu wysokogórskiego i paru innych rzeczy.
    Co do tego 'kocham', to nie będę się kłócić – każdy ma swoje zdanie, a jednoznaczne określenie definicji tego słowa nie jest możliwe. Jednak dla mnie jest ono zarezerwowane dla ścisłej grupy osób, stąd nie mogę pojąć waszego punktu widzenia. Albo inaczej – rozumiem je, ale nie potrafię przyjąć do świadomości tego faktu, że można kogoś 'kochać jak kogoś'. Dla mnie 'kochać' to 'kochać' i tyle.
  • Avatar
    A
    Klemens 8.09.2014 21:26
    Komentarz do recenzji "Hana Yamata"
    Boże przenajświętszy, ilość słodyczy wylewająca się z tej serii jest tak ogromna… I Like It! Opening jak Fate wspomniał – best of season. Myślałem żeby ten tytuł dać Akame ga Kill!, ale po głębszej analizie tekstu i muzyki stwierdzam, że to, co zaoferowali nam twórcy Klubu Yosakoi pasuje lepiej niż to, co uzyskaliśmy w openingu od Akame i spółki.
    Informacja dla osób narzekających na realizm tej serii – na co liczyliście? :D To ma być po prostu seria o przyjaźni, wspólnej pasji, szkolnych przygodach, z lekkim charakterem dramatu, okraszona tonami cukru, kremu waniliowego, lukru, a na to wszystko jeszcze kolejna tona cukru. Jak dla mnie wszystkie te wady tej serii są tak 'zgrabnie' przykryte ów słodkością, że moim zdaniem nie ma co narzekać. Mocne 8/10, za ów słodkość.
  • Avatar
    Klemens 8.09.2014 00:16
    Re: 8
    Komentarz do recenzji "Seirei Tsukai no Blade Dance"
    Ta historia jest tak urzekająca, że aż uroniłem łzę… Naprawdę, wzruszyłem się i się tego nie wstydzę! Niech Moc Cycków (bo do rzeczy świętych należy się odnosić z szacunkiem) będzie z Tobą przyjacielu!
  • Avatar
    Klemens 8.09.2014 00:09
    Re: 8
    Komentarz do recenzji "Seirei Tsukai no Blade Dance"
    Zgadzam się – DxD bije na głowę wszystkie ecchi­‑komedio­‑haremówki jakie znałem, znam i zapewne poznam.
  • Avatar
    Klemens 8.09.2014 00:05
    Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Cóż inną sprawą też jest zawieranie więzi (nie mylić z przyjaźnią) typu mężczyzna­‑mężczyzna, czy kobieta­‑kobieta, oraz to, czym jest dla nich nagość względem osobnika tej samej płci, oraz osobnika płci przeciwnej, bo te sprawy mocno się ze sobą łączą. Nie będę się jednak w to zagłębiał, bo to materiał na strasznie długą pogadankę, a nie mam siły w moim obecnym stanie zdrowia na takie wywody. Dodatkowo sprawę komplikują bardziej liberalni Japończycy, którzy mają kompletnie w nosie tradycję i używają łaźni koedukacyjnych, oraz nudyści i naturyści, których w Kraju Kwitnącej Wiśni też jest nie mało. Strasznie to skomplikowane, a to tylko malutki niczym ziarno pyłku kawałek japońskiej kultury… Za to kocham ten kraj :D

    Tak, akcja z pośrednim pocałunkiem była co najmniej żenująco przesadzona – nie spotkałem nikogo, kto by tak reagował.
  • Avatar
    Klemens 7.09.2014 20:51
    Re: Ach, ta cnotliwa Futaba :)
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Nie, nie, nie, rodzina normalna jak najbardziej normalna. Jednakże jak kolega wyżej wspomniał – Japonia rządzi się własnymi prawami. Tam nie można porównywać kogoś z rodziny do kogoś spotkanego z miasta. Rodzina to rzecz święta, przed którą nie ma się żadnych tajemnic, ale poza tą komórkę nic nie powinno wyjść – taka zasada mniej więcej dotyczy obnażania się przed ludźmi. Stąd ten szok i wstyd.
  • Avatar
    A
    Klemens 6.09.2014 20:13
    Nie cierpię czegoś takiego
    Komentarz do recenzji "Tokyo Ghoul"
    Matko, jak dobrze, że zostały tylko 2 odcinki… Nie zdzierżyłbym tego, jeśli seria miałaby przykładowo 24 odcinki, a od 13/14 poszliby własną drogą. Ostatni odcinek był po prostu tragiczny. Poziom, do którego sprowadzili Jasona jest po prostu żenujący. Zwykły, sadystyczny świr, który używa siły, po czym okaże się, że główny bohater z pomocą Rize (której siłę wcześniej zaakceptuje) sklepie jak mięso na schabowe…  kliknij: ukryte 
    Najbliższe dwa odcinki widzę tak:
    -przybycie 'Sił Ratunkowych Kanekiego' do dzielnicy 11,
    -wkroczenie Aogiri Tree
    -walka z Aogiri Tree
    -pomoc CCG naszym ukochanym ghoulom
    -walka Touki z jej bratem (ona wygrywa, bo w końcu wątek romantyczny musi być z Kanekim poprowadzony do końca),
    -walka Kanekiego z Jasonem, gdzie ten pierwszy będzie sromotnie przegrywał,
    -akceptacja i całkowita kontrola mocy Rize przez Kanekiego
    -pokonanie Jasona przez Kanekiego i Juuzou (który w pewnym momencie dołączy do walki), wszyscy stają się szczęśliwi, wszyscy się akceptują, tolerują, pomagają, jest balanga, szał, ogółem kraina mlekiem i miodem płynąca – tzw. Happy End
    -wyznanie miłosne Touki względem Kanekiego, oraz przywrócenie go do stanu normalnego przez ukochaną i Happy End[1]

    Nie zapominajmy również o tym, że z paplaniny, która będzie wstawiona pomiędzy walkami, (czyli tym, co najbardziej w tej serii widowiskowe) będzie można zrobić spokojnie z 1,5 odcinka. Może przesadzam, ale spokojnie mogę powiedzieć, że w 70% mam rację i nie sposób z tym się kłócić – każda tego typu seria ma takie samo zakończenie. Ocena przeze mnie nie będzie w ogóle wystawiona obiektywnie, bo pomimo tego, że fabuła poprowadzona typowo dla tego typu serii – bez większych rewelacji, a grafika i muzyka spoko (szczególnie graficznie fajnie wyszły im te kagune, a OP/ED są wg mnie boskie), to nie jestem w stanie dać takiej serii więcej niż 1/10 – za zniszczenie tak dobrej mangi nie należy się nic innego. Ale podkreślę, to tylko moje zdanie.

    Odnośniki:
    1. Alternatywne zakończenie w wypadku, gdyby jednak Kaneki nie opanowałby mocy Rize, która pochłonęłaby go i wpadłby on w szał.
  • Avatar
    Klemens 5.09.2014 23:04
    Re: ep9
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    Nah. Chociaż nie mam wielu ludzi, których mógłbym nazwać przyjaciółmi, to myślę, że są pewne granice. Nawet do kogoś, z kim wychowywałem się i żyłem praktycznie prawie całe 18 lat mojego życia – nie jestem w stanie powiedzieć, że go/ją kocham. Po prostu nie. Dla mnie są to słowa zarezerwowane tylko dla rodziców, dziadków, rodzeństwa (jeśli ktoś ma), naszych dzieci, wnuków, oraz dla osoby, z którą chcemy spędzić resztę życia. Przynajmniej taka jest moja opinia.
  • Avatar
    Klemens 4.09.2014 21:26
    Re: Mam od tego ludzi.
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    Hue :D A teraz czas na kolejny epizod z serii mojego narzekania :D Tak jak obiecałem jolekp wszystkie żale, smuty, opisy i pozytywy (!) wywale w spoilerze :)
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Klemens 1.09.2014 15:22
    Komentarz do recenzji "Seirei Tsukai no Blade Dance"
    Nie wiem, nie mam pojęcia jak w LN potoczyła się dalej akcja, być może rzeczywiście jest to coś różnego, a tylko z tego co obejrzałem mogę wyciągnąć wniosek, stąd taka refleksja.
  • Avatar
    A
    Klemens 31.08.2014 23:41
    Mieszane uczucia
    Komentarz do recenzji "Mirai Nikki"
    Nie wiem nawet jak podsumować tą produkcję, więc napiszę co czuję, może wyjdzie coś dobrego.
    Czuję się strasznie rozdarty, gdyż z jednej strony historia jest tak surrealistyczna, że ciężko w nią uwierzyć, z drugiej zaś jest ona tak bliska mojemu sercu, gdyż doznałem w pewnym stopniu czegoś podobnego w życiu, dlatego jednocześnie potrafiłem i nie potrafiłem wczuć się w uczucia postaci, które o dziwo nie były takie, na jakie się pisały na początku serii – płaskie, banalne i schematyczne. Były one przepełnione emocjami, przez co muszę przyznać nawet, że w niektórych momentach łza czy dwie poleciały mi z kącika oka.
    Fabuła była w miarę spójna i logiczna. Nie wiem czy tylko mi, ale brakowało tu swego rodzaju zaskoczenia widza. Na dłuższą metę można było przewidzieć co i jak się potoczy, przez co momenty, w których powinno wystąpić zaskoczenie, były tej cechy pozbawione. Owszem, przewidzenie tego, że  kliknij: ukryte  i inne tego typu akcje zaskakiwały, ale sam motyw miłości tego bohatera był zauważalny praktycznie po 2­‑3 odcinkach z nim. Takich smaczków było o wiele więcej, jednak nie będę się nad nimi roztrwaniał, bo nie przeszkadzało to aż tak w odbiorze całości.
    Czas na głównych bohaterów – Gasai Yuno i Amano Yukiteru. Zacznę od Yukiego. Powiem szczerze – do przedostatniego odcinka uważałem go za ciotę, łamagę, dziecko i fajtłapę, pomimo zmian, które stopniowo w nim zachodziły. Dopiero w ostatnim odcinku jego ocena w moich oczach odwróciła się o 180°. Pokazał stronę prawdziwego mężczyzny i tego, jak powinien się zachować każdy, kto ośmiela się wypowiedzieć słowo 'kocham' do drugiej osoby. Jednakże pomimo tej zmiany na lepsze, nadal uważam, że nie był godny miłości Yuno i stał się jedną z najgorszych postaci, jakie kiedykolwiek widziałem.
    Yuno Gasai – ta dziewczyna to był obłęd! W życiu nie widziałem takiej chęci mordu, bezduszności, antypatii i psychozy u żadnej postaci z anime – gdyby istniała ona w realnym świecie – zakochałbym się w niej. Owszem, była świrnięta, była psychopatką, była prześladowcą, ale w pewien sposób rozumiem, dlaczego Amano zakochał się w niej do tego stopnia, że był w stanie poświęcić dla niej życie. Nie jestem w stanie określić tego słowami, ale myślę, że jest to postać z typu 'love or hate' i każdy kto wybiera opcję 'love' będzie w stanie zrozumieć te uczucia.
    Co do muzyki w samym anime, to nie wiem, czy była taka dobra, że wpasowywała się w akcję tak idealnie, że praktycznie nie było słychać pojedynczych nut, tylko emocje jakie ze sobą niosły, czy była tak słaba, że nie była godna zapamiętania. Jestem pewien tylko jednego – opening z pierwszej części, a mianowicie utwór Kūsō mesorogiwi jest tak genialny, że trafił na moją playlistę, zarówno tą do słuchania, jak również tą w osu!. Za każdym razem, gdy go słyszę, przechodzą mnie ciarki, a samo oglądanie OP powoduje u mnie dziwne i zarazem przyjemne uczucie w żołądku. Reszta OP/ED była średnia, nie wyróżniająca się niczym specjalnym – moim zdaniem.
    Grafika była na przyzwoitym poziomie. Nie reprezentowała sobą niczego specjalnego, ale równocześnie nie była jakaś nie wiadomo zła. Przykładowo postać Szóstej była moim zdaniem super pod względem graficznym, bo idealnie odzwierciedlała to, jaką postacią była pod względem emocjonalnym – delikatna, tajemnicza i jednocześnie silna, oraz po przejściach. Natomiast elementy otoczenia, czy postać Nishijimy były mocno średnie, jeżeli nie po prostu słabe.
    Aczkolwiek jestem strasznie zły z jednego powodu – rozwinięcie zakończenia. Wszystko się potoczyło tak jak chciałem, Yuno spotkała swojego ukochanego (nawet jeżeli jemu się to nie należy, to jej tak), ale nie mogę znieść tego, w jaki sposób doszło do tego spotkania. Tak jak mogę powiedzieć, że większość wątków była w miarę porządnie poprowadzona, to to było zrobione tak 'na odwal', że aż mi się smutno zrobiło po obejrzeniu tego. Niezrozumiałe, nie logiczne, no i 'bez tego czegoś'. Caluteńką serię czułem 'to coś', co dodawało pewien smaczek całości. Przychodzi czas na zakończenie głównej serii, zakończenie, a następnieeeeeee… Znak zapytania. Co, jak, kiedy, dlaczego? „Ratunku OVA, pomocy!” wołam w myślach. Zaraz po otwarciu linka z owym dodatkowym odcinkiem wyjaśniającym całe zajście ponownie odzywa się głos w mojej głowie i mówi „Kami­‑sama, błagam, niechajże i w tym anime twórcy nie zrypią całości odcinkiem OVA, bo się załamię”... No i co? No i g*$%#... Tyle można powiedzieć o odcinku kończącym pulę pytań do tego dzieła.
    Podsumowując, nie mam zielonego pojęcia jak tą serię ocenić – kocham i nienawidzę jednocześnie… A niech mnie pies szczekał, zamykam oczy, daję 10/10 i przepraszam każdego, kto uważa, że skoro jednak widzę jakieś poważniejsze uchybienia, to nie powinienem dawać maksymalnej oceny. Emocje i wspomnienia jakie wyzwoliła we mnie ta seria całkowicie przysłoniły mi oczy. Może w przyszłości zmienię swoją oceną, choć szczerzę wątpię.
  • Avatar
    Klemens 31.08.2014 15:46
    Komentarz do recenzji "Hidan no Aria"
    Bo cała pierwsza połowa zawiera wystarczającą ilość spolierów, żeby nazwać ją streszczeniem. I nawet informacja, że
    ta recenzja zawiera poważne spoilery
    nie usprawiedliwia recenzenta do ich pisania. Ot cały problem. A jak połowa tekstu jest zła, to nie mogę powiedzieć, że 'jest okej, ale…', bo to ledwo 50% roboty.
    Wybacz, że nie odpisałem, ale nie zauważyłem, dopiero komentarz Cthulhoo mi przypomniał o całej sprawie.
  • Avatar
    Klemens 30.08.2014 19:39
    Komentarz do recenzji "Gekkan Shoujo Nozaki-kun"
    Mało powiedziane, że motyw nie jest dominujący. Spokojnie można uznać, że jest to epizodyczne wtrącanie pojedynczych scen, które i tak mają po kilka­‑kilkanaście sekund, co jeden, dwa odcinki. Ot tak, dla przypomnienia widzowi tego, że Sakura jest zabujana w Nozakim – na wszelki wypadek, jakby widz zapomniał o tej małej, ale jakże ważnej ciekawostce z powodu dużej dawki śmiechu. Taka mała zachęta do obejrzenia serii, jeśli myślałaś, że będzie to kolejny tytuł z tych 'ni to śmiesznych, ni to romantycznych” :)  kliknij: ukryte 
    Tak, muszę przyznać, jestem z tej grupy Nozakiego, a Barakamon mnie jakoś mocno nie zaciekawił. Jednakże nie będę się rozpisywać dlaczego, bo jak to ładnie The Beatle określił
    obydwie serie działają na schemacie „hit or miss”[...].
    Mnie nie przypasował klimat dzieła z pod szyldu Kinema Citrus, ale jednocześnie nie będę mówić, że nic w nim nie śmieszy. Zapewne dla części ludzi „Książę” jest irytująca, tak samo jak dla mnie Kaligraf. No ale – co kto lubi.
  • Avatar
    Klemens 29.08.2014 19:14
    Re: ep9
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    Haha, nie ma sprawy, polecam się na przyszłość :) I spokojnie, nie odebrałem tego jako atak :P Gdyby tak było, na 100% bym to napisał i zakończył rozmowę, bo nie widzę sensu w kłótni, która ma znamiona spersonalizowania – takie rzeczy zazwyczaj źle się kończą.
  • Avatar
    Klemens 29.08.2014 09:17
    Re: ep9
    Komentarz do recenzji "Glasslip"
    Powiedzmy, że wtedy myślałem że chodzi tu raczej bardziej o przyjaźń, aniżeli o miłość. W końcu no… są przyjaciółkami.