x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Jeżeli oglądałeś/-aś Higurashi – trzymaj się od tego z daleka. Będziesz po tym płakać jak bóbr – i nie z powodu tego, że obejrzałeś superprodukcję, tylko nad tym, że straciłeś 108 minut swojego życia, dobre wpomnienia o serii oraz pewnej rzeczy w swojej psychice, o którą chyba trundo i trudno będzie ją odzyskać…
Re: ep8
Re: ep8
PS No i raczej do cytowania służy cudzysłów („cytat”), niżeli dwa apostrofy ('cytat') G.
ep8
Czytając to, co zobaczyłem w dzisiejszym odcinku, wydawało mi się po stokroć ciekawsze. A co mnie w tym odcinku tak zirytowało i zepsuło po raz kolejny ocenę, która po ostatnich dwóch odcinkach wzrosła? Ano to, że Kirito 'kampi się' z tym, żeby powiedzieć Sinon KIM JEST TEN DEATH GUN I PO KIEGO GRZYBA MA ONA GO TAK SZYBKO ZABIĆ!
Nie może być czegoś w stylu
'strzelaj, pospiesz się, bo jeśli tego nie zrobisz ten człowiek może zginąć w realnym świecie, opowiem Ci później, a teraz strzelaj!',
tylko
'to jest mój wróg, chcieliśmy się pozabijać, strzel do niego, nie ważne po co, nie ważne dlaczego próbuję Cię w to wszystko wciągnąć bez żadnego wytłumaczenia, nie zadawaj głupich pytań (które są istotne dla normalnej osoby, która jest wciągana w jakieś prywatne porachunki dwóch innych osób), tylko strzelaj!'...
Masakra, strasznie mnie irytuje taka postawa i nędzna próba ukrycia swoich obaw i powodów… Jeśli ktoś widzi, że coś nam leży na sercu, a my widzimy to, że ów człowiek jest skołowany przez to, to po prostu albo mu powiedzmy o naszym problemie, albo dajmy mu spokój. Takie lawirowanie pomiędzy tymi opcjami i ukrywanie obaw, przy jednoczesnym 'nakręcaniu' naszego rozmówcy na to, żeby chciał to od nas usłyszeć jest po prostu żenujące – moim zdaniem oczywiście.
Coś czuję, że będę musiał po wyjściu wszystkich odcinków raz jeszcze obejrzeć SAOII, żeby to ocenić, bo jak na ten moment jestem strasznie zawiedziony.
* Do moderacji – nie cenzuruje tego słowa, bo nie jest ono uznawane za przekleństwo przez media takie jak prasa, radio czy telewizja :)
Jednak zmoderowano. Moderacja uprzejmie prosi na przyszłość o nieużywanie słownictwa uważanego powszechnie za wulgarne oraz o postaranie się, by jednak wyrażać zachwyt używając synonimów niewulgarnych. A argument, że w „mediach…” nie oznacza, że mamy do nich równać w dół.
Re: 7 ep
ep8
Po pierwsze już się całowali, więc nie wiem w czym problem.
Po drugie skoro uważa, że to przez niego ma takie 'straszne' wizje, to po kiego grzyba dalej się z nim umawia? Sadomasochistka, czy ki &$#j?
Po trzecie ja rozumiem, że on jej powiedział, że to są 'fragmenty przyszłości', ale dodał też, że to jest JEGO OPINIA! A ona to łyknęła jak ryba haczyk. Może z początku to się sprawdzało, ale z czasem, gdy zaczęła mieć te dzikie wizje, to straciło sens. Ona naprawdę myśli, kliknij: ukryte że stado kruków wleci w nią na plaży, nagle pęknie szyba w sklepie, albo w lecie zacznie padać śnieg?
Mówiłem to wiele razy, ale powtórzę się po raz enty – ten motyw z przewidywaniem przyszłości to najgorsze, co mogło spotkać to anime.
Moja opinia i przewidywania:
Jak tak dalej pójdzie, to i mój ulubiony bohater Hiro zostanie w to wmieszany. Będzie coś w stylu 'przebaczę Sacchi, nie chcę się już więcej z nią kłócić, a kłótnia (oczywiście) była spowodowana przez Kakeru, więc to całe zło wokół mnie bierze się od niego, umówię się z nim na latarni i go stamtąd 'przypadkiem' zepchnę i po problemie', po czym podczas uderzenia o ziemię Okikura w magiczny sposób zniknie – i wilk syty i owca cała – nikt nie będzie się już kłócić, wszystko wróci do normy, wszyscy znowu będą super przyjaciółmi, będą udawać że nic się nie stało, a Touko straci złe wizje i wszyscy będą szczęśliwi, prawda…? No nie całkiem…
Cóż, może aż tak źle to się nie skończy, ale według mnie Hiro, jedyna ostoja normalności wśród tej grupy bezmyślnych bohaterów również zgłupieje, a po tym Kakeru wyjedzie z miasta na 99% i wszyscy znowu będą 'szczęśliwą rodzinką', której uczucia i więzy są płytsze niż kałuża na Saharze – no bo nie oszukujmy się, jakie więzi muszą łączyć ludzi, którzy przestają być 'przyjaciółmi' po przyjeździe jakiegoś chłoptasia…?
Ogółem dobra seria, nie mam chyba poważniejszych zarzutów, całkiem okej muzyka, smaczna grafika, fabularnie okej – główny wątek był w miarę logicznie i ciekawie poprowadzony. Jedyne do czego mogę się uczepić, to fakt o którym wspomniał Farathriel –
Jak już wspomniałem, końcówka mnie prawie zabiła, ale z takim zakończeniem z czystym sercem mogę polecić to anime i dać 10/10 kliknij: ukryte (chociaż wolałbym typowe zakończenie, gdzie Ichika siada ze wszystkimi i wspólnie się śmieją, ale to tylko moje zdanie).
Dla rozjaśnienia – to co autor myśli i anime nie mnie oceniać, ale tekst zasługuje na ocenę 1/10 (bo widziałem gorsze).
O 'recenzji' nie będę się wypowiadać, bo była tu taka dłuższa 'dyskusja' na ten temat, lecz została zofftopowana, a jakichś problemów nie chcę mieć. Powiem tylko, że autor tej 'recenzji' powinien dostać oooooooostrą reprymendę od adminów, bo tego czegoś nawet recenzją nie można nazwać.
Po studiu Pierrot spodziewałem się raczej czegoś dłuższego, z przyszłością (w końcu mam prawo tak myśleć, skoro to oni wydają Naruto/Naruto Shippuuden i Bleach), ale jak widać, raczej się przeliczę. No i to całkowite pozbawienie ducha serii psychologicznej… Smutno mi, po prostu smutno.
Samo wyznanie miłości Imiego do Touko skomplikowałoby sprawę w tej grupce w tym samym stopniu (a na pewno w 98%), a przecież zrobił on to zanim jeszcze na dobre postać Kakeru dostroiła się do obecnej sytuacji. Ale nie:
-to wina Kakeru, że Imi jest smutny, bo Touko go nie kocha;
-to wina Kakeru, że Imi nie jest 'atrakcyjny', bo ma dylemat, że ktoś z rodziny kocha go jak kochanka;
-to wina Kakeru, że wszystko się poplątało po liściu Yany i jej kontakt z Touko stał się gorszy;
-oczywiście niewinna Sacchan chciała zepsuć randkę swojej najlepszej przyjaciółce, sama zabawiając się ze swoim chłoptasiem w szpitalu – ale halo, spokojnie! Ona nienawidzi Kakeru, który jest jak zawsze wszystkiemu winien, więc wszystko jest OKEJ! (nie ważne co znaczy w tym przypadku 'wszystkiemu', ważne że jest i tyle).
Ja rozumiem, że producenci chcieli, aby widz wczuł się w sytuację postaci i również znalazł sobie w tej (słodkiej i sielankowej jakby nie spojrzeć) serii jakiegoś wroga, ale sposób w jaki to robią jest tragiczny. Znęcanie się nad jedną postacią i to jeszcze tą, która najmniej robi, żeby być znienawidzoną jest żałosne. Powinniśmy mieć chociaż wybór tego, który z tych dwóch panów jest 'całym złem' w tej serii (Imi, który moim zdaniem jest właśnie tym promotorem nieszczęścia, czy Kakaeru) – ale nie! Odbiorca jest po prostu bombardowany tą nagonką na biednego Okikure‑chana cały czas – niczym przeciętny obywatel Federacji Rosyjskiej czy KRDL'u, słuchający tego, jak to świetnie u niego w kraju, a jaka reszta świata jest zła… Strasznie mi się to nie podoba.
Swoją drogą, czy tylko ja uważam, że w tym całym anime, jedyną W MIARĘ normalną postacią jest Hiro?
PS Specjalnie nie ukryłem tekstów mogących zaspoilerować treść anime – niech ludzie dowiedzą się jak jest na prawdę! G.
Re: Wstyd
Re: Wstyd