x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 - rozkmina przed finałowym odcinkiem
Odpowiedź na komentarz użytkownika yapi-kun
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 - rozkmina przed finałowym odcinkiem
Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 - rozkmina przed finałowym odcinkiem
Już od narracji z pierwszego sezonu anime (oraz początku mangi) i informacji z książek historycznych w obrębie muru wiemy, że kliknij: ukryte około 100 lat temu (konkretnie to 107 lat – informacja z 2 rozdziału pierwszego tomu mangi) niemal cała rasa ludzka została pożarta przez tytanów, co jednoznacznie odnosi się do czasu w którym 145. król w kolejności (znany też jako pierwszy król murów) „Karl Fritz” stworzył mury na wyspie Paradis aby chronić ludzkość.
Idąc dalej, kiedy ktoś zyskuje moc tytana jego pozostała długość życia wynosi 13 lat z powodu „klątwy Ymir”. Uwzględnijmy tą liczbę jako liczbę lat pomiędzy kolejnymi sukcesjami rodziny królewskiej, czyli przekazanie mocy koordynatu na kolejnego dziedzica. 145 król oznacza, że w tym czasie było 145 króli od pierwszego króla. Teraz 145 x 13 = 1885 rok. Tak więc 107 lat temu (stworzenie murów) był rok 1885, czyli 1885 lat od Ymir Fritz, która otrzymała moc tytana od demona ziemi.
Eren Yeager otrzymał moc od ojca gdy miał 10 lat, więc zgodnie z „klątwą Ymir” powinien umrzeć mając 23 lata. Obecnie w anime Eren ma 15 lat i pozostało mu około 8 lat życia. Co finalnie daje nam coś takiego: 1885 + 107 = 1992 + 8 = 2000. A jaki jest tytuł pierwszego odcinka anime/pierwszego rozdziału mangi? Właśnie… „do ciebie za 2000 lat”.
Jeśli ktoś się dziwi dlaczego właśnie takie działanie to już tłumaczę, bo też na początku miałem z tym lekki problem, ponieważ ciągle gdzieś mi uciekało 5 lat. W mandze na początku drugiego rozdziału narratorem jest Eren z przyszłości (wiek 15 lat), który mówi nam, że 5 lat temu (gdy miał 10 lat) sielanka została przerwana przez tytana kolosalnego, który zniszczył mur (w tym też roku Eren otrzymuje moc tytana od ojca), a stronę wcześniej (ten sam Eren z przyszłości – 15 lat) informuje nas, że wedle powszechnych zapisków z książek wynika iż 107 lat temu prawie cała rasa ludzka wyginęła oraz zbudowano mury ochronne. Więc trzeba najpierw odjąć 5 od 107 lat, aby powyższe działanie z wcześniejszego akapitu nabrało sensu.
Takie streszczenie:
XXXX rok – Ymir Fritz otrzymuje moc tytana od demona Ziemi
+ 1885 lat (145 królów razy 13 lat życia do czasów Karla Fritza)
1885 rok – stworzenie murów przez pierwszego króla Karla Fritz
+ 102 lata (107 lat od stworzenia murów minus 5 lat z narracji Erena z 2 rozdziału mangi)
1987 rok – Eren ma 10 lat (przełamanie muru przez Kolosalnego i otrzymanie mocy tytana od ojca)
+ 5 lat (w międzyczasie główni bohaterowie zaliczają korpus treningowy i dzieją się inne wydarzenia)
1992 rok – Eren ma 15 lat (mówi nam jako Narrator z przyszłości na początku drugiego rozdziału mangi, że 107 lat temu ludzkość wyginęła i wtedy powstały mury + obecnie dziejące się wydarzenia w anime)
+ 4 lata (wydarzenia wykraczające poza anime, czyli jak na razie ukazane tylko w pierwowzorze)
1996 rok – Eren ma 19 lat (to samo co wyżej)
2000 rok – Eren ma 23 lata (prawdopodobnie umiera przez „klątwę Ymir”)
Isayama to według mnie taki mini geniusz, bo zostanie wielkim tylko wtedy jak sensownie to wszystko zakończy.
Jednak Moderacja uważa, że w taga należy wpakować…
Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 9 odcinku
A tak swoją drogą to ten sezon ataku tytanów polecany do oglądania tylko i wyłącznie z takim wyrazem twarzy: [link], żebyście byli już przygotowani. 😅 W nagrodę czekają na was epickie wydarzenia, murowane zaskoczenia, 😱 wzrok szaleńca 🤪 i rozdziabione ryje. 😮 Natomiast… co teraz? Mikasa? Arminek? Co sądzicie? 🤔 Tak czy siak, życzymy udanego seansu! Tylko proszę nie zapomnieć o ostatnim epizodzie. ;)
Re: Tate no Yuusha no Nariagari po 25 odcinku (koniec)
1. Subiektywnie uważam, że produkcja miała naprawdę świetne openingi, może nie oryginalne wizualnie, ale bardzo dobre muzycznie, oraz solidne endingi z spokojnymi i wpadającymi w ucho piosenkami.
2. Aktorzy głosowi wypadli solidnie i na plus, ale nie było też momentów kiedy mieli jakąś większą szansę aby się wykazać.
Tate no Yuusha no Nariagari po 25 odcinku (koniec)
Jak na początku oraz nawet częstymi momentami w trakcie seansu seria naprawdę się broniła pod względem historii, świata przedstawionego, postaci oraz co najważniejsze klimatu, tak ostatnie odcinki pod tym względem wołają lekko o pomstę do nieba. Nie ma sensu się też za bardzo rozwodzić w tym temacie, gdyż w miarę na bieżąco komentowałem tą produkcję, ale bez wątpienia końcówka tego sezonu strasznie obniżyła ogólny poziom i odbiór całości według mnie. Jedynym aspektem, który został wykonany naprawdę dobrze i co ważne trzymał w miarę równy poziom przez cały okres emisji to strona techniczna, ale to za mało abym był ostatecznie zadowolony z oglądania. Nie znam za bardzo pierwowzoru, ale wiele osób pisało, że zmiany były sporawe, więc tym bardziej boli fakt, że jak zmieniali to najczęściej na gorsze, a świadczą o tym wspominane we wcześniejszych moich komentarzach nielogiczne wydarzenia w ostatnich epizodach, a ten ostatni również się bez nich nie obył, szczególnie pod względem „niespodzianki dla Raphtali”, ale pozwolę sobie pominąć szczegóły. Niepotrzebnie też przedramatyzowali tą końcówkę na dachu, ale pa licho, bo może tylko mi to troszkę nie odpowiadało, a za to memy z SAO niewątpliwie przypomniało. :D Natomiast co do pozytywów to mimo wszystko zaliczam do nich wspomnianą grafikę i muzykę, czy też relacje głównej paczki bohaterów (Naofumi, Raphtalia, Filo i Melty), które często irytowały i zachowywały się w irracjonalny sposób, ale w ogólnym rozrachunku na tle innych zdeczka wkurzających charakterów, z pozostałą trójką bohaterów na czele, lekko podnoszą mój całościowy enjoyment.
Podsumowując najbardziej boli mnie fakt, że od początku Tarczownik miał być produkcją sensowną, logiczną i poprowadzoną zgodnie z zasadami świata przedstawionego, a przynajmniej tak się wydawało przez to jak twórcy podchodzili do tego dzieła, niestety gdzieś po drodze się zgubili, to co robili dobrze zlali, wiele scen względem pierwowzoru (ponoć na gorsze) pozmieniali i finalnie przeciętniaka nam zaserwowali (nie czuję kiedy rymuję :D). Oczywiście rozumiem, że komuś ów produkcja się podobała, bo bez wątpienia plusy posiada (lecz osobiście uważam, że jest ich mniej niż wad), ale w zależności od upodobań i wiedzy każdy finalnie inaczej to odbiera. Tak czy siak, produkcja w pamięci mej pozostanie, bo zdzira tak łatwo z głowy się nie wydostanie ;P, natomiast jak kiedyś zapowiedzą kontynuację to zapewne obejrzę, ponieważ nie korci mnie aż tak aby po mangę/nowelkę sięgnąć, a mimo wszystko jakieś tam zainteresowanie dalszymi wydarzeniami i przygodami bohatera tarczy mam. To tyle ode mnie, pozdrawiam i do usłyszenia. ;)
Odpowiedź na komentarz użytkownika Nikodemsky
Tate no Yuusha no Nariagari po 24 odcinku
Po 1. W odcinku 23 wiadoma trójka bohaterów ma chorobę lokomocyjną i ledwo wytrzymują na statku, ale już w odcinku 24, gdy fala nadchodzi spokojnie ów bitwę na morzu wytrzymują, a wzmianki żadnej o tym nie ma, że albo im się polepszyło, albo użyli na sobie jakiegoś skilla… nic.
Po 2. Również w 23 odcinku drużyna tarczownika schodzi pod wodę. Naofumi i Raphtalia zakładają jakieś śmiechu warte stroje pingwinów z czapkami mikołaja aby mogli oddychać pod wodą (co tam znaleźli w „Po 3.”), ale już w odcinku 24, gdy walczą na morzu z potworami podczas fali schodzą pod wodę bez niczego (bez żadnego stroju) aby wywabić największego stwora na powierzchnię… I żeby nie było, nie mam pretensji głównie o strój, którego nie mają, bo pewnie jest na to jakieś wytłumaczenie (na przykład użyty skill, który nawet widać wizualnie), ale boli bardzo fakt, że nie podali tej informacji w odcinku. A jeśli ma tego skilla to czemu nie użył go wcześniej? Przez te niedomówienia w tych dwóch przypadkach wychodzi na pierwszy rzut oka po prostu bullshit.
Po 3. Gdy w 23 odcinku drużyna tarczownika schodzi pod wodę znajdują tam klepsydrę, która pokazuje, że za 2 dni nadejdzie fala i wszystko spoko, ale teraz mam pewne pytanie, bo albo czegoś nie rozumiem, albo znowu strzelili bullshitem jak z torpedy. Mianowicie, jest tych kilkanaście klepsydr w tym świecie min. w królestwie Melromarc i czy przypadkiem nie jest tak, że każda z nich pokazuje ten sam czas do nadejścia fali? Bo jeśli tak, to po jaką cholerę Naofumi musiał w 24 odcinku wrócić do kraju i poinformować królową, że nadchodzi fala, skoro mają na miejscu własną i mogą w każdej chwili to sprawdzić i zawczasu się przygotować. Wtedy oczywiście, jak klepsydry pokażą czas 0:00:00 to fala pojawia się w jednym z losowych miejsc gdzie jest klepsydra, albo we wszystkich tych miejscach, tego już niestety nie wiem, albo nie zwróciłem uwagi na informacje w serii, albo po prostu jej nie było, albo też popełniłem błąd i kompletnie to nie jest to. Tak więc przychodzi druga wersja, że jest nieco inaczej, ale nie pamiętam żeby mówili o tym w poprzednich epizodach, czyli, że każda klepsydra pokazuje inny czas i że np. ta w Melromarc pokazuje, że fala nadejdzie u nich, dajmy na to… za 30 godzin, a w jeszcze innym miejscu za 50h, a w kolejnym była 5h temu itd. Byłoby wspaniale, aby ten 3 punkcik mi ktoś dokładnie wyjaśnił, a najlepiej osoba czytająca nowelkę na bieżąco, bo nie ukrywam, że mogłem gdzieś popełnić błąd lub nie dopatrzyć się informacji podanej wcześniej przez twórców. Przez to nie wiem, czy seria robi sobie ze mnie żarty, czy to ja po prostu jestem niedoinformowany.
Po 4. Pojawienie się dwójki nowych wrogów tarczy. Z jakiego „innego świata” pochodzą i jaki ma z nimi związek Glass, która wydaje się być ich wspólnikiem? Jeśli cała trójka pochodzi z tego samego innego świata, to jak ta dwójka znalazła się w świecie Naofumiego wcześniej, skoro przejściem samym w sobie jest pojawiająca się fala? No chyba, że przeszli przez inną falę dużo dużo wcześniej, ale tego jeszcze nie wyjaśniono – oby to zrobili. A tak poza tym, to dlaczego zabicie bohatera tarczy ma niby ocalić/ochronić ich świat? Bardzo dużo pytań, zero odpowiedzi, a tylko jeden odcinek do końca. Boli to tym bardziej, że zapowiedzi drugiego sezonu na razie brak.
Tak więc czekam na finał, to tyle ode mnie na tą chwilę, pozdrawiam i do usłyszenia. ;)
Odpowiedź na komentarz użytkownika Otak
No Game No Life: Zero - krótka subiektywna opinia, nie recenzja
Ogólnie to trochę bullshitu było, chociaż może po prostu jestem zbyt głupi i nie zrozumiałem należycie większości historii oraz wydarzeń przedstawionych związanych z postaciami i rodami biorącymi udział w tej wojnie. Jak ktoś mnie oświeci w tej materii to może zmienię zdanie, ale jak na razie film ten fabularnie, a tym bardziej pod względem relacji dwójki głównych postaci (Riku i Shuvi) pozostawił u mnie dużą doże irytacji i zniesmaczenia. Produkcja ma oczywiście zalety do których należą bezbłędna gra aktorska seiyuu, świetne udźwiękowienie i bardzo dobra strona wizualna, ale to za mało abym mógł film ocenić wysoko, albo chociaż przymknąć oko na bezsensowne wątki. W ogóle to tak naprawdę na tą chwilę ciężko mi go jednoznacznie ocenić. Muszę w wolnej chwili przemyśleć parę spraw dotyczących kilku wątków fabularnych no i najważniejsze, muszę jeszcze raz prześledzić całą relacje głównej dwójki, gdyż wydaje mi się na razie zbyt płytka i ich miłość kompletnie z niczego nie wynika. Brakuje tych momentów, które by uwydatniły, że ich relacja się pogłębia i w pewnym momencie zamienia w uczucie, gdyż dla mnie wyglądało to tak, że nastąpiło nagłe spotkanie i parę scen później od razu jakieś śluby i wyznania niczym nie podparte tzw. z dupy. Pomijam nieracjonalne decyzje postaci pobocznych, wątek pyłu, który dokucza ów ludziom, a później go zlewamy, dziwny plan, którego realizacja pod względem sensu woła o pomstę do nieba i wiele innych. W tym miejscu też daję na razie kropkę oraz cytat z monologu głównego bohatera do boga pod koniec filmu, który chyba idealnie odzwierciedla (pomimo iż wyrwany nieco z kontekstu) to jak odebrałem tą produkcję, przynajmniej na ten moment.
Moja odpowiedź brzmi: no chyba nie, ale w pewien sposób broni się to technikaliami.
Tak czy siak, jak kiedyś będę miał ochotę to tutaj wrócę i rozwinę bardziej swoją opinię na temat NGNL Zero, a może też zmienię zdanie, kto wie… ale na tą chwilę uważam to za tylko okej produkcję, która w jakiś tam sposób się pokrywa i łączy z wydarzeniami serialu telewizyjnego. Smuci nielogiczność (chyba, że ktoś to wszystko mi kiedyś wytłumaczy) i irracjonalne decyzje charakterów. Raduje solidne wykonanie techniczne oraz seiyuu, którzy swoją pracą ewidentnie uratowali większą część seansu. Pozdrowionka i do usłyszenia w przyszłości!
Carole & Tuesday po 11 odcinku
Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 8 odcinku
Natomiast bez wątpienia ten odcinek był gratką dla osób nie znających mangi. Jestem prawie pewny, że świetnie się bawili poznając przeszłość Grishy i zarazem zasady jakie panują na kontynencie oraz w świecie przedstawionym, a to jeszcze i tak nie wszystko. 😏 No i w końcu pokazali wam kto zeżarł matkę młodego Erena. 😀 W ogóle to co za ironia losu, żona Grishy zjada żonę Grishy, która później zostaje zabita przez syna zjedzonej drugiej żony Girshy przez pierwszą żonę Grishy… chyba nic nie poknociłem… 🤔 Ale mimo wszystko obietnicy dotrzymała. 😆
Tak czy siak, jeśli dobrze myślę na czym zakończą ten sezon to ja raczej już go nie skrytykuję, a czy kolejne powstaną to zobaczymy w przyszłości. Oby! Czekam niezmiernie na finałowe 2 epizodziki i myślę, że tak jak poprzednie te też mnie nie zawiodą. Pozdrowionka!
Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
I oczywiście zgadzam się z tym co napisałaś, ponieważ mam dokładnie takie same odczucia.
Re: Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
Kimetsu no Yaiba po 11 odcinku
Re: Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
Re: Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
Przecież ktoś przeżył. Nie wiem czy oglądasz uważnie serię, czy raz zapominasz o czymś i raz sobie coś przypominasz, ale przetrwał jeden zwiadowca i Erwin z poważnymi ranami. Co śmieszne, że to twoje stwierdzenie wyklucza kolejne o którym zaraz.
Motyw Reinera to bardzo prosta sprawa. Levi zadał mu śmiertelny atak w szyję, ale nie przewidział, że ludzie tytani mają zdolność przeniesienia swojej „duszy” w dolne części ciała (kręgosłup) co uchroniło Rainera przed natychmiastową śmiercią i zdążył przemienić się w tytana. Zaznaczmy, że on również jest z pochodzenia Erdianinem oraz dodatkowo również tytanem, dlatego ma większą odporność. Co do Levi'a, lepiej i łatwiej mu wyrżnąć kilkanaście bezmyślnych tytanów (z racji tego, że jest z rodu Ackerman) niż człowieka tytana jeszcze mając do tego mało informacji na temat jego zdolności i fizjologii.
Raz narzekasz na początku i jednocześnie prosisz aby przynajmniej część zwiadowców przetrwała szarżę, bo takie straty są niemożliwe, a raz wręcz wymagasz aby Erwin padł po prostu, ponieważ przeszkadza ci drama z nim w roli głównej. Litości.
Na początek czy w ogóle przeczytałeś dokładnie moją odpowiedź do użytkownika Weiter? Napisałem przecież wyraźnie jakie ma Armin jak i wszyscy z wyspy pochodzenie i nagle jeszcze wyjeżdżasz ze stwierdzeniem, że jest to najmniej odporny zwiadowca. Jestem ciekaw po czym tak wnioskujesz. No i jeszcze w ogóle skąd stwierdzenie, że to poparzenie było śmiertelną raną. Masz jakąś wiedzę w tej materii? Jeśli tak to oświeć mnie, bo ja w tym względzie jej nie mam, opieram się tylko na zasadach świata przedstawionego. Grzecznie raz jeszcze cię proszę abyś dokładnie przeczytał mój komentarz na temat Armina i się do niego odniósł, a nie do jakiś dram.
Nie za bardzo rozumiem sensu na początku tego zdania. Proszę abyś to poprawił i określił dokładnie co masz na myśli pisząc min. inteligenty.
Co do straty z ostrzału kamieniami, dlaczego twierdzisz, że są absurdalne? To ile powinno ich przetrwać, a może nikt nie powinien, określ się, gdyż powyżej już twierdzisz dwie sprzeczności. Raczej jak najbardziej te obrażenia i zniszczenia są na miejscu, chociaż z utęsknieniem czekam co mi napiszesz w tej kwestii oprócz tego, że jest to według ciebie antyklimatyczne. Chcą dramatu, to przedstawiają to tak jak wykonał to twórca pierwowzoru, a nie jak tego ty chcesz. Masz prawo mieć wymagania, ale podchodź do tego chociaż trochę z głową.
Jeszcze? To już bardziej kwestia paktu z diabłem wydaje się być bardziej kontrowersyjna, z czapy i z cyklu czary‑mary, żeby tylko w jakiś sposób wytłumaczyć pojawienie się mocy tytanów na ziemi w świecie przedstawionym, niż te wszystkie twoje pretensje o aspekty dotyczące plot armoru i innych według ciebie bezsensownych zabiegów fabularnych.
No ale oczywiście jest to tylko i wyłącznie moje prywatne zdanie z którym nie musisz się zgadzać i masz prawo mieć swoje własne, ale w związku z tym nie zabrania mi to krytykować twoich argumentów i wypowiedzi, jeszcze dodając fakt, że sensu w ich mało, a powodem tego może być niedoinformowanie lub rozczarowanie wynikające z przedstawienia historii inaczej niż twoje gusta by sobie tego życzyły.
Tyle ode mnie na ten moment. Pozdrawiam.
Re: Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
Fruits Basket (2019) po 11 odcinku
Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
PS Jeśli mimo wszystko chcesz poznać moje argumenty to śmiało mi o tym napisz, a spełnię ów prośbę.
Re: Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 7 odcinku
Co do wzmianki o OPM to nie chcę się wypowiadać. Nie mam prawa, gdyż byłbym wtedy hipokrytą, bo akurat ten tytuł niezbyt mnie kupił i musiałbym napisać, że jest nieco przehajpowany według mnie, ale wiem, że są jego fani, więc jak tylko dobrze się przy tym bawią to ja to szanuję.
Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 7 odcinku
Nie wiem jak inni, ale dla mnie to była najbardziej emocjonująca i powodująca gęsią skórkę scena przechadzki jaką w życiu widziałem w anime. Tak to jest jak wybitny soundtrack z poprzednich sezonów oraz emocje z przeszłości robią robotę i coś mi się wydaje, że tylko nieliczni tak odczują tę scenę, ale co mi tam, niech reszta żałuje, gdyż ma czego.
Natomiast dla osób, które nie znają dalszej historii jestem wręcz przekonany, że odcinek mega nudny, wprawiający w zakłopotanie i irytację z powodu małej ilości informacji (a czekało się na nie bagatela 21 tomów lub 56 odcinków…), ale uwierzcie, że jeszcze wiele rzeczy się wyjaśni (pomijam oczywiście w tym momencie dalsze wydarzenia, które już faktycznie podchodzą zdeczka w czary‑mary). To jest dopiero zalążek wytłumaczenia (ino z fotografii, jeszcze trzy tomy przed nami) jak działa świat poza murami i nie tylko…
Break Blade - subiektywna opinia, nie recenzja
Odkładałem seans tej serii filmów (w sumie to nawet nie mam pojęcia dlaczego) przez bardzo długi czas, ponieważ chyba już około 3 lata temu przymierzałem się do pierwszego obejrzenia, ale za każdym razem mówiłem sobie „kiedy indziej”, „może jutro”, „na pewno w weekend” i przy takich stwierdzeniach zleciało mi te kilka wiosen. Powiedziałem sobie w końcu „dość!”, odpaliłem i zacząłem oglądać, czego wynikiem było wchłonięcie wszystkich części za jednym zamachem w bardzo upalną noc, co ostatecznie za sprawą samej prezentacji i kompozycji na pewno nie było złą decyzją, ale w takie noce oglądać to ja nie polecam. 😁
Natomiast przechodząc do meritum, to w sumie nigdy też nie miałem w planach żeby napisać cokolwiek o tej pozycji, ale jak już się zapoznałem z całością, ochłonąłem po seansie, który ogólnie mi się naprawdę podobał to myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie abym skrobną parę tych niezobowiązujących zdań, a nuż ktoś sobie przeczyta/komuś się przyda. Zapewniam jednak, że ograniczę się tylko do konkretów i swoich osobistych/subiektywnych odczuć, ponieważ uważam, że recenzja w większej części dobrze odzwierciedla to czym jest/nie jest ten zbiór sześciu filmów. Dlatego w tym momencie polecam się z nią zapoznać, a jednocześnie teraz zapraszam do spojrzenia na moją skromną opinię na temat tej produkcji i jeszcze ostrzegam, że pojawiają się lekkie spoilery, więc nic nie ukrywam i czytacie na własną odpowiedzialność.
HISTORIA
Na pierwszy ogień pójdzie historia, gdyż mam do niej osobiście najwięcej zastrzeżeń i jest też ona według mnie najbardziej nierównym aspektem ze wszystkich obecnych. Oczywiście nie twierdzę, że jest ona słaba, bo wcale tak nie jest, ale poza dużymi pozytywami o których później, to ogólnie ma wahania poziomu w niektórych mniejszych aspektach, często idzie na ustępstwa i kompromisy żeby tylko historia mogła w sensowy sposób iść dalej oraz pod koniec niepotrzebnie przyspiesza i kończy całość w trochę niesatysfakcjonujący sposób. Mogę to w pewien sposób zrozumieć, gdyż nie były to błędy, aż tak nie do przyjęcia, na tyle widoczne czy istotne abym uważał seans za nieudany, ale bez wątpienia mógł być on jeszcze lepszy, a poza tym te wspomniane niedociągnięcia powodowały u mnie lekki dyskomfort i momentami uczucie pewnej irytacji. Ów nieścisłości pojawiło się kilka, ale ograniczę się tylko do wspomnienia o dwóch/trzech, gdyż nie ma sensu zanudzać i wszystkich opisywać. Tak więc najbardziej zapadło mi w pamięć:
a) motyw niemożliwości rozmowy z wewnątrz starożytnego golema przez protagonistę Rygarta. Powodem jak wiadomo było brak zastosowania mocy kwarcu w ów mechu, ale co kolejny film to coraz bardziej o tej zasadzie twórcy zapominali, aż w końcu w ostatnich częściach spokojnie się ze wszystkimi komunikował, a nie przypominam sobie żeby były wzmianki o tym, że wprowadzili ulepszenia do maszyny akurat w tym względzie,
b) motyw młodszego brata protagonisty, który jak pamiętam miał na imię Regarz. W pierwszej części Rygart ledwo przeszedł połowę pustyni aby dostać się do królestwa Krisna (później wiadomo otrzymał podwózkę), a w ostatnim filmie w wiadomych okolicznościach jego brat przeszedł ów dystans bez najmniejszego problemu i jeszcze w trakcie najazdu wojsk Aten. Pomijając fakt pustyni to przedarł się bez zadrapań, żaden wróg o dziwo go nie zauważył i ostatecznie jeszcze miał siłę aby wyżalić swoje pretensje do brata pod sam koniec ostatniej części,
i tak dodatkowo/ogólnie c) pomimo tego iż finałem zamknięto parę wątków to między innymi najważniejszy/główny nie jest nawet w połowie drogi do rozwiązania i przez to filmy jako całość mają ewidentnie otwartą furtkę na dalsze losy postaci oraz świata przedstawionego, a kontynuacji raczej na pewno nigdy nie ujrzymy, co jest kiepskie, gdyż brak tutaj jakiejś puenty czy większego podsumowania, natomiast dostajemy jedynie tak naprawdę urwanie fabuły w jej trakcie. Nie wiem jak ma się do tego mangowy pierwowzór, bo na tą chwilę wiem tylko, że jest jeszcze nie zakończony, ale może być w ostateczności uzupełnieniem filmów lub jedynym sposobem na poznanie ciągu dalszego, lecz mimo wszystko lekkie rozgoryczenie tym faktem u mnie występuje.
Tak czy siak w tych przypadkach, ale nie tylko tych, występuje troszkę brak konsekwencji w początkowych założeniach i nie wiem czy jest to spowodowane przez komiks, którego w momencie pisania ów wypowiedzi nie znam, czy też twórcy produkcji zaniedbali te kwestie. Pomimo tego typu błędów i niedociągnięć fabuła jako taka jest bardzo przyjemna w odbiorze. W końcu obejrzałem coś z mechami, co nie jest przesłodzone i przereklamowane jakimiś tandetnymi mocami. Dostajemy tutaj dobrze przedstawioną, w miarę realistyczną i logiczną opowieść okraszoną przemocą, brutalnością i śmiercią jaką niesie za sobą wojna. Wszystko jest ze sobą bardzo dobrze skomponowane, całość podchodzi w niekonwencjonalny sposób do tematyki i jest opowiedziane przystępnie dla widza, oraz przede wszystkim niemiłosiernie ów historia wciąga podczas oglądania. Nie zabrakło bardzo ciekawie wykreowanego świata, który może do oryginalnych nie należy, ale spełnia swoje zadanie należycie i co ważne (pomimo wstawek komediowych, lekkiego fanserwisu, perypetii/relacji głównych postaci, czy też ich przeszłości) całość nadaje świetny tzw. twardy/nieprzyjemny (pozytywnie) klimat przyduszenia w ogniu walki o cele/życia niekoniecznie swoje, co owocowało tym, że nikt nigdy nie mógł być pewny gdzie, jak i kiedy zginie na polu bitwy, ale płynie z tego jeden bardzo ważny przekaz – trzeba walczyć do końca!
POSTACIE
Postacie to jeden z tych aspektów, który jest raczej plusem produkcji. Otrzymujemy dużą grupę charakterów z czego kilka głównych, na czele których stoi przez cały seans protagonista imieniem Rygart. Charakter jakich wiele, ale w tym przypadku wykreowany na solidnego i sympatycznego głównego bohatera, który znalazł się (o dziwo) w złym miejscu i o złym czasie, co spowodowało, że początkowo nie z własnej woli musiał odczuć na własnej skórze, czym tak naprawdę jest wojna i jakie konsekwencje za sobą niesie. Poza tym przechodzi realistyczną przemianę w trakcie trwania serii co owocuje tym, że dojrzewa (do wojny, walk – między innymi z samym sobą, zabijania – bo inaczej sam zginie) wraz z kolejnymi częściami. Oprócz niego każda z postaci występujących w ów serii (czy to od strony wroga, czy przyjaciela) przedstawia swój unikalny na miarę tej produkcji charakter, konsekwencje w podejmowaniu działań i cele do zrealizowania za wszelką cenę. Myślę, że większość z nich wypada wiarygodnie oraz pozytywnie, a co najważniejsze żadna mnie nie irytowała i to już jest dla mnie duży plus. Jeśli miałbym wymienić takich moich faworytów, albo po prostu te postacie, które miały największy wpływ na historię oraz na tle pozostałych zaprezentowały się najlepiej to oprócz mimo wszystko protagonisty byłyby to też takie charaktery jak: Girge, Baldr, Hodr czy również przepiękna Sigyn. Oczywiście można doszukać się pewnych schematów w ich zachowaniu, czy też rzadkimi momentami trochę irytujących/nie na miejscu scen z nimi w roli głównej, ale całościowo kompletnie to nie gryzie podczas oglądania ich poczynań na ekranie. Gdy trzeba ich relacje przyjemnie umilają czas i są świetną odskocznią od głównej tematyki filmów. No i w końcu mamy do czynienia w większości przypadków z dojrzałymi (przynajmniej pod względem wieku) postaciami, które wiedzą co mają robić bez niepotrzebnych jazgotów, a nie jak to miało miejsce wielokrotnie, że otrzymywaliśmy standardową paczkę niezwykle irytujących dzieciaków ratujących świat. Ogólnie rzecz biorąc, nie wybitne czy oryginalne, ale bez wątpienia dobrze i solidnie napisane postacie.
SEIYUU
Nie można oczywiście również pominąć świetnie wykonanej pracy przez aktorów głosowych. Znani nam bardzo dobrze oraz zahartowani w bojach Seiyuu stanęli na wysokości zadania i zagrali swoje role na standardowym, ale za to bardzo wysokim poziomie, raczej bez jakichkolwiek błędów czy niedociągnięć, a każdy z nich został idealnie dobrany do charakteru (istotnego dla fabuły), którego miał grać.
GRAFIKA I MUZYKA
Za to na największą według mnie pochwałę zasługuje w tym przypadku strona techniczna, czyli połączenie sztuki z muzyką. Tutaj nawet nie wypada się rozpisywać i strzelać jakimiś niewyobrażalnymi epitetami tylko napisać raz, a porządnie – genialne. Ale wracając na ziemię, nie jest to może perfekcyjna robota w każdym możliwym calu, ale bez wątpienia wykonana grafika zasługuje na to aby wstać i bić brawo wykonawcom. Twórcy postanowili pójść bardziej w realizm niż rozmach co wyszło w ostateczności niesamowicie. Dbałość o każdy najdrobniejszy szczegół min. uszkodzenia mechów, dziury, zadrapania, efekty drugiego planu, bardzo dobra płynność walk, taka wręcz toporna oraz powolna, ale za to jaka naturalna, czy też świetne, pełne detali, ale również niezróżnicowane tła/krajobrazy pustyni, kanionów etc. spowodowane oczywiście miejscem rozgrywania akcji. Tutaj wszystko gra praktycznie jak w zegarku i wręcz obowiązkiem jest rozpływać się nad tym aspektem. Natomiast muzyka to… no właśnie. Przyznam się szczerze, że przed seansem kompletnie nie znałem autorki większej ilości utworów, które występowały w tej produkcji, czyli Kokii (KOKIA), ale jak ją poznałem to już na dobre. Wszystkie soundtracki jakie zaprezentowała w tych filmach były niezwykle klimatyczne i świetnie pasujące do całości, a otwarcie każdej części wraz z finałowym utworem z ostatniego epizodu (przy napisach końcowych) to istne dzieła sztuki według mnie, które bez wątpienia zapamiętam na długo. Poza tym dostaliśmy też kilka innych, bardzo dobrze skomponowanych utworów, ale według mnie już nie tak dobre jak te wspomniane powyższej. Dźwięki otoczenia oraz drugiego planu także zasługują na wzmiankę, szczególnie jak do gry wchodziły starcia golemów. Każde uderzenie czy wybuchy pod względem udźwiękowienia niezwykle realistycznie wykonane, że aż można było się poczuć jakby się było na miejscu samej bitwy.
PODSUMOWANIE
Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem mechów, a nawet będąc zupełnie szczerym to mało tego typu produkcji widziałem. Natomiast jak już oglądałem to subiektywnie uważam, że natrafiałem w większości przypadków na bardzo solidne tytuły i bez wątpienia seria filmów Break Blade się do nich zalicza. A nawet jestem w stanie stwierdzić, że pomimo pewnych niedociągnięć jest to jedna z najlepszych serii z gatunku mecha jaką miałem okazję do tej pory obejrzeć. Filmy zapewniają bardzo dobrą rozrywkę, wydają się być logiczne i wiarygodne, przedstawiają solidne charaktery oraz każda część bez wyjątku okraszona jest cudowną stroną techniczną. Oczywiście nie jest to jakaś wybitna produkcja (do której jeszcze daleko), natomiast subiektywnie uważam, że jest to ogólnie udana i dobrze wykonana seria przy której bawiłem się bardzo dobrze oraz pomijając niepozamykane niektóre wątki, czy też niezadowalający z tego powodu finał (przynajmniej według mnie) to z czystym sumieniem polecam zapoznać się z ów filmami, a w szczególności fanom gatunku. Osoby szukające czegoś dojrzalszego nie powinny być zawiedzione seansem.
Psssss… Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia jakim cudem napisałem tego aż tyle. 🤣 W życiu bym nie pomyślał, że ostatecznie tak się rozpiszę, no ale może i dobrze. 😄 Tak czy siak dziękuję bardzo tym co przebrnęli przez całość, mam nadzieję, że moje wypociny były tego warte no i oczywiście pozdrawiam serdecznie. 😉 Aaaa… no i wiedzcie, że jak dzielę wypowiedź na kategorie to coś się dzieje. 😋
Kimetsu no Yaiba po 10 odcinku
A tak poza tym to według mnie tylko muzyka w jakiś sposób ratuje tą pozycje (szczególnie w OP i ED), gdyż coraz bardziej zaczynają mnie irytować rozwiązania ufotable jak i sam główny bohater. Zaczynam powoli rozumieć, co czuły osoby, które krytykowały wyjaśnienia Tanjirou na temat każdej błahostki, sceny i akcji jaką ma zamiar przeprowadzić. W tym epizodzie chyba przeszedł już samego siebie pod tym względem, a przez to moje nerwy sięgnęły zenitu. Coraz ciężej się to ogląda, nie powiem. Jakieś tam nadzieje mam na poprawę w przyszłości, ale jak na początku oczekiwania miałem, tak teraz mi to kompletnie powiewa.