Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Shorexen

  • Avatar
    A
    Shorexen 28.12.2025 21:23
    One-Punch Man 3 po 12 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "One-Punch Man [2025]"
    Cóż, przynajmniej teraz poziom animacji dorównał poziomowi opowiadanej historii. :)
  • Avatar
    A
    Shorexen 27.12.2025 19:49
    Medalist po 13 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Medalist"
    Nareszcie jakaś perełka – przygotowałem aż esej z wrażenia. xD

    Przed seansem nie znałem się kompletnie na łyżwiarstwie figurowym – widziałem może kilka występów w swoim życiu, ale za to tuż po nim zapoznałem się z kilkoma istotnymi kwestiami, by mieć świadomość faktu, że to już nie tylko seria sportowa, ale naprawdę niezwykle angażująca historia o pasji, determinacji, marzeniach oraz przełamywaniu własnych ograniczeń, która jednocześnie nie idzie na skróty pod względem technicznym, zasad i terminologii tego sportu, co czyni ją jeszcze bardziej wartościową. Jestem pod szczerym wrażeniem wykonania wizualnego, realcji głównego duetu i przesłania jaki niesie ta historia.

    Animacja łyżwiarstwa jest niesamowicie dopracowana. Według mnie studio i animatorzy sami w sobie stanęli na wysokości zadania i zaprezentowali nam bardzo dynamiczne występy z dbałością o każdy szczegół, od wyrazistej pracy dłoni i stóp, przez poruszanie samymi łyżwami po lodzie i mimikę twarzy zawodników, aż po płynne skoki z pełną fizyką rotacji każdej figury. Oczywiście zdarzały się odcinki przestojowe w których było dużo uproszczeń w postaci statycznych teł i ubogiej animacji, ale są one w pełni zrozumiałe i poza tym spektakularne występy w zupełności to rekompensują.

    Historia częstymi momentami jest schematyczna i cała konstrukcja opiera się na odhaczaniu kolejnych punktów jak w typowej opowieści od zera do bohatera (taki gatunek, więc nie czepiam się za bardzo) oraz ma trochę wybijający z rytmu timeskip pomijający dużą część rozwoju Inori. Niemniej jest to też w pewnym sensie zaleta, bo seria przez to wciąga, nie przynudza widza i jednocześnie dobrze koreluje z naturą samego sportu i z sytuacją w jakiej znalazła się główna bohaterka – jej czas ucieka, a sama kariera łyżwiarzy jest niezwykle krótka i ekspresowa, więc siłą rzeczy musi lecieć na skróty żeby nadgonić pozostałych zawodników i stanąć do rywalizacji z Hikari, którą obrała sobie za cel. To pokazuje, że wystarczy jeden moment, szczęście lub pech, aby zaważyć na całej karierze zawodnika.

    Muzyka jest bardzo dobra, różnorodna i charakterystyczna dla każdej postaci, pod koniec pojawiła się nawet mała perełka przy okazji występu Tsukasy, natomiast na bardzo szczególne wyróżnienie ode mnie zasługuje w tym aspekcie Opening. Kenshi Yonezu wykonał swój utwór po mistrzowsku, a sama konstrukcja piosenki wraz z dobrze dobranymi wizualiami daje wrażenie pędu, nawet rzekłbym „power upa”, gdy zawodnik przyspiesza tuż przed kluczowym skokiem. Takie połączenie powoduje, że już sam w sobie opening wywołuje ogromne napięcie i ekscytację przed każdym odcinkiem. Kto go pomijał jest dla mnie grzesznikiem, który nigdy nie uzyska przebaczenia. :D

    Wspominałem już, że bardzo podoba mi się realcja Inori z jej trenerem Tsukasą i nie jest tak bez powodu. Widać u nich autentyczną chemię i wspólne napędzanie się do rozwoju i spełnienia marzeń. Obie postaci charakteryzuje niezwykła determinacja połączona ze świadomością własnych ograniczeń i słabości, które starają się naprawić. Obserwowanie ich realcji to czysta przyjemność. Rzecz jasna zdarzają się i postaci przerysowane, a sam początek opowieści pokazuje wątpliwe i nienaturalne zachowanie otoczenia Inori, to są też postaci poza wspomnianym duetem, o których przynajmniej warto wspomnieć, a są nimi chociażby Riou, który dostaje pokaźny i wiarygodny wątek pod koniec, hipnotyzująca Hikaru oraz tajemniczy Jun i to nie tylko z zachowania. Natomiast ogólnie postaci świetnie pokazują jak bardzo ekstremalny, wymagający wielu wyrzeczeń i emocjonalny jest to sport, gdzie najmniejszy błąd potrafi nieodwracalnie zniszczyć lata pracy.

    Chciałbym również wspomnieć o według mnie bardzo oryginalnym pomyśle z motywem robaków. Uważam, że to jest genialna wręcz metafora do tego jak duży wpływ mają dorośli na świat dziecka. Dla Inori te robaki stały się niezwykłym symbolem i dosłownym kluczem do drzwi, za którymi jest jej wymarzony świat łyżwiarstwa, a to wszystko za sprawą pokornego dziaduni siedzącego za ladą w klubie, który zapragnął robaków dla swoich ptaków. Dziewczynka tak bardzo chciała jeździć na łyżwach jak jej siostra, tak bardzo pokochała ten sport, że podświadomie przyjęła zasadę, że jeśli tylko będzie robić tę dziwną rzecz z perspektywy otoczenia, to dostanie szansę na realizacje swoich marzeń. Zwyczajne robaki stały się dla niej codzienną rutyną do tego stopnia, że traktuje je jako symbol spokoju i szczęścia. Idealnie pokazuje to uroczy ending, zresztą tak samo jak opening świetnie zrobiony.

    Seria również świetnie balansuje klimatem. Poważne i niezwykle istotne występy przeplata z bardzo przyjemnym humorem, który akurat w mój gust wstrzelił się perfekcyjnie – puszysty centaur zostanie ze mną na długo. :D

    Uważam, że Medalist to już nie tylko anime, to wręcz idealna reklama sportu jaki w nim widzimy. Dokładnie tak samo jak w przypadku Haikyuu i siatkówki. Bardzo dobrze tłumaczy całą dyscyplinę, że nawet taki amator jak ja jest w stanie dużo z tego wynieść, a każdy nieudany występ, upadek, czy niedokończona figura staje się prawdziwym dramatem wieńczącym końca świata – przynajmniej ja tak to odbierałem. Doczytałem również, że cała terminologia w serii jest oparta na rzeczywistych przepisach ISU, co dodaje produkcji ogromnej wiarygodności, ale to też za sprawą autora pierwowzoru, który jest podobno perfekcjonistą pod tym względem. W sumie nie inaczej jest też z rysunkami w komiksie, ponieważ kilka lat temu przewinęło mi się przez oczy to [link] i wtedy sobie pod nosem powiedziałem „dobre to”, „to ma potencjał”, no ale na tym się skończyło i o serii całkowicie zapomniałem aż do tego momentu. Po prostu zachciało mi się to obejrzeć, bo za rogiem drugi sezon i jak widać ta zwykła chęć bardzo mi się opłaciła. Tytuł to dopracowany niezwykle i pomimo uproszczeń technicznych w momentach przejściowych, szybkiego tempa, wątpliwego zachowania otoczenia i niektórych postaci, to sama historia bardzo angażuje i nie pozwala się nudzić. To seria, która nie tylko dostarcza dużej zabawy czy satysfakcji, ale autentycznie zachęca do bliższego zapoznania się z tym sportem. Drugi sezon dla mnie obowiązkowy, ale zapewne na tym się nie zakończy i sięgnę również po pierwowzór mangowy. Anime serdecznie polecam, chociaż sądzę, że pisać tego nie muszę, bo z tekstu łatwo to wywnioskować.
  • Avatar
    A
    Shorexen 26.12.2025 19:19
    Plunderer po 24 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Plunderer"
    Zarzekałem się, że nigdy nie wrócę do tej serii, ale jednak to zrobiłem. Niemniej był to bardzo męczący seans, który z trudem udało mi się dokończyć. Seria na pewno miała ciekawy koncept z tymi licznikami i intrygującą kreację świata, ale później totalnie się rozjechała przez idiotyczne rozwiązania fabularne i niepotrzebne mieszanie klimatów. Nie pomagały postaci u których z inteligencją było wyraźnie nie po drodze, ani sceny komediowe, w większości niesmaczne i żałosne zamiast zabawne. Wisienką na torcie jest bardzo słaba warstwa techniczna (często wyglądająca jak pokaz slajdów), która tylko dopełnia całości jako tworu niewartego uwagi.
  • Avatar
    A
    Shorexen 26.12.2025 15:38
    Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou 3 po 16 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou Season 3"
    Wygląda na to, że tutejszy harem będzie się rozrastał chyba w nieskończoność… No ale trzeba też przyznać, że seria jest takim przypadkiem, w którym z sezonu na sezon zalicza progres. Oczywiście poprzeczka nie była zawieszona wysoko, rzekłbym nawet, że leżała na ziemi, ale teraz anime stało się przynajmniej zjadliwe, a momentami nawet przyjemne i zabawne. Warstwa techniczna uległa poprawie, a historia potrafi w pewnych chwilach zaciekawić. Nie ma się co jednak łudzić, według mnie to nigdy nie będzie dzieło powyżej przeciętnej. Postaci pozostają jednowymiarowe, a rozwój niektórych niemal zawsze kończy się dopisaniem do listy podbojów protagonisty. Broni go jednak to, że same się na nią wpisują i to często bez jakichkolwiek konsultacji. Natomiast tak czy inaczej, kolejny sezon obejrzę i to z ogromną przyjemnością. :D
  • Avatar
    A
    Shorexen 24.12.2025 11:29
    Uma Musume: Cinderella Gray 2 po 10 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Uma Musume: Cinderella Gray [2025]"
    Nie chcę zostać jakoś źle zrozumiany, bo to nadal naprawdę dobra rozrywka, ale czuję lekkie rozczarowanie tym sezonem, a szczególnie finałem. Pierwszy napawał mnie optymizmem, liczyłem na więcej epickich wyścigów, bo głównie tym ta seria stoi, tymczasem najbardziej kluczowy bieg bardzo sympatycznej Oguri okazał się dla mnie jednym z najsłabszych na przestrzeni całej historii. Pisząc wprost, zabrakło mi tej nutki epickości na zwieńczenie całości. Ale chyba wiem, z czego to może wynikać. Niedawno obejrzałem film kinowy Uma Musume: Pretty Derby, który całkowicie zakrzywił moje postrzeganie tego, czym jest epicki wyścig. Tam twórcy już tak bardzo odpalili wrotki, że po drugim sezonie spodziewałem się chyba niemożliwego. Mój błąd, ale wrażenie już ze mną pozostanie. Niemniej jednak tytuł wciąż oglądało się dobrze i jest warty polecenia.
  • Avatar
    A
    Shorexen 24.12.2025 10:46
    Jigokuraku po 13 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Jigokuraku"
    Ostatecznie jestem pod wrażeniem. Dokończyłem serię po pewnym czasie i uważam, że autor pierwowzoru naprawdę się napracował, kreując świat przedstawiony, panujące w nim zasady oraz unikalne zdolności niektórych postaci. Czy to przerost formy nad treścią? Czy ostatecznie wszystko sprowadzi się do zwyczajnej, krwawej bijatyki? Być może, ale to dopiero czas pokaże. Niemniej jednak najważniejsze jest dla mnie to, że seria wciąga, nie ma bezsensownych przestojów i intryguje tym, co wydarzy się dalej, szczególnie przez wątpliwości, jakie rzuca w kontekście niektórych wątków. Sprawia to, że być może nie wszystko jest tak jasne, jak na początku się wydawało. Po prostu czysta akcja–informacja–akcja–informacja, podana w satysfakcjonującej formie z bardzo dobrą oprawą audio­‑wizualną. Seria ma według mnie duży potencjał i podobnie jak wielkie kluby płacą krocie za potencjał młodych zawodników, tak i ja w tym przypadku nieco zawyżam ocenę z nadzieją, że kontynuacja i finał historii będą sensowne oraz satysfakcjonujące. W razie czego po prostu wrócę i skoryguję co trzeba – bo mogę. :D
  • Avatar
    A
    Shorexen 23.12.2025 13:15
    Eromanga Sensei po 12 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Eromanga Sensei"
    Nadrabiam zaległości sprzed lat i nie mogłem chyba wybrać lepiej na jedną z pierwszych serii. Głupie to niemiłosiernie, a postacie mają, łagodnie mówiąc, nierówno pod sufitem. Lecz zalety to o dziwo też ma, bo jako absurdalna komedia sprawdza się należycie – uśmiałem się co niemiara, no i jest ładne dla oka. Tyle. W ogólnym rozrachunku taki przeciętniaczek z tego wyszedł.
  • Avatar
    A
    Shorexen 19.12.2025 10:06
    Violet Evergarden Movie - krótka opinia
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Violet Evergarden"
    Przepiękny – jak to KyoAni – i niesamowicie wzruszający film.  kliknij: ukryte  To idealny dowód na to, że słowa mają moc i nie zostaną zapomniane, a jej historia – choć przyznam, że na początku (po serialu) nie byłem nią jakoś wielce oczarowany – tak teraz po finale na pewno zostanie ze mną na bardzo długi czas. Jest to wartościowa i pomimo niedociągnięć warta poznania opowieść.
  • Avatar
    A
    Shorexen 15.12.2025 13:41
    Katainaka no Ossan, Kensei ni Naru po 12 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Wieśniak mistrzem miecza"
    Przypadkiem trafiłem na serię na amazon prime i oglądałem w wolnym czasie z przyjemnością do samego końca. Trochę smuci fakt, że tytuł urwany w takim momencie, ale dzięki temu wierzę, że kontynuacja kiedyś powstanie i po którą chętnie sięgnę. Natomiast było kilka rzeczy mniej udanych. Seria pomimo iż przyjemna w odbiorze, to jest nudna i przewidywalna, kobiece postaci z czasem irytujące, szczególnie w momentach kiedy odpowiadają protagoniście „nie, nic”. Za pierwszym razem to było urocze, za drugim nawet zabawne, ale jeśli to się powtarza cały czas w każdym odcinku, to już jest męczące. Drażniło mnie również, że praktycznie każdy wartościowy i utalentowany uczeń głównego bohatera, to kobieta przez co stworzył się sztampowy do bólu harem.  kliknij: ukryte  śledziło mi się przyjemniej niż akcję, która zbyt często korzystała z tandetnego CGI. W ogóle to zauważyłem, że ostatnio bardzo mi to przeszkadza i nie wiem w sumie czemu, bo wcześniej miałem na to jakoś bardziej wywalone, a teraz gryzie po oczach. Niemniej polecam, nic to wielkiego, ale spoczko w sumie.
  • Avatar
    Shorexen 14.12.2025 22:44
    Odpowiedź na komentarz użytkownika góral
    Komentarz do recenzji "W krainie bogów"
    Dziękuję bardzo za twoją solidną argumentacje. Myślę że nie muszę za wiele dodawać poza jednym. Nie musiałem poznawać Chihiro. Ona w pierwszych sekundach filmu pokazuje jaki ma charakter i potwierdza to jej działanie w pierwszych minutach po tym jak dostali się do tego świata. Zachowywała się jak zwyczajne dziecko, więc naturalnie. Problem polega na tym, że za szybko zaszła w niej przemiana. Natomiast ty twierdzisz, jak dobrze rozumiem, że ona od zawsze była silna i odważna, ale na początku udawała lub nie zdawała sobie sprawy z tego że jest taka?

    Dziękuję również bardzo że to, że mnie obrażasz. Myślę że dodaje to wiarygodności twoim słowom, a mnie sprowadza do poziomu podłogi. Cenna dla mnie lekcja, wzbudzająca chęć do refleksji na temat mentalności człowieka i wrogości jaka płynie w stosunku do odmiennej opinii niż jego własna. Pozdrowionka.
  • Avatar
    Shorexen 14.12.2025 22:32
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika ukloim
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    PS
    To nie tak, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia
    No i o to mi właśnie chodzi, ale oczywiście piszę bzdury pod zasłoną budżetu. Nazywać możesz to jak chcesz, bo mi chodzi jedynie o to że bez kasy nic nie zrobisz. No, ale skoro twierdzisz że animatorzy idą tam gdzie im dobrze i wygodnie, to robią za darmo? Nie chcę mi się w sumie tego powielać, ale najpierw potwierdzasz moje słowa że kasa jakieś znaczenie ma, a potem że powielam bzdury. No więc jak jest w końcu, bo ja w żadnym miejscu nie napisałem że kasa jest najważniejsza i jest jedynym powodem świadczącym o jakości animacji, prawda? No chyba że tak jest, proszę wtedy o cytat a wtedy przeproszę za swój błąd, bo nigdy nie miałem tego na myśli.
  • Avatar
    Shorexen 14.12.2025 22:23
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ukloim
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Przeczytałeś całą moją wypowiedź? Wątpię, więc polecam zrobić to raz jeszcze i się zastanowić nad czym czy dobrze interpretujesz moje zarzuty. Szczególnie polecam przeczytać ostatni mój akapit. Mogę tutaj powtórzyć jeśli jest to zbyt ciężkie zadanie. Nie znam się, nie jestem specjalistą, nie siedzę w branży, więc mogę się mylić. Dlatego proszę Cię nie sugeruj że powielam bzdury. Pozs tym jakbyś przeczytał dokładnie wszystko to co napisałem to wiedziałbyś że ten argument nie ma znaczenia w ogólnym rozrachunku, bo to nie problem tej serii. Przyznałem się że jest on nie stosowny i go usunąłem. Polecam czytać ze zrozumieniem, to wszystko. Dodam na koniec, że jeśli każesz mi ufać ekspertom, więc ufać zamierzam im, nie tobie, ponieważ nie dałeś mi dowodów w swojej wypowiedzi że masz bezpośredni wgląd w to co dzieje się w branży, bo w niej nie siedzisz. Nie jesteś z tego co mi wiadomo animatorom czy producentem. Jeżeli uważasz że ufać trzeba tym co mówią publicznie co się dzieje w środku branży jest słuszne to życzę powodzenia, bo jest to naiwne wierzyć we wszystko co powiedzą. Komuś trzeba na pewno, ale dyskusja zeszła na poziom, który nie powinna, bo to nie był kluczowy ani jakkolwiek istotny argument świadczący o problemie jak mam z tym filmem. Powtórzę, nie znam się, więc pewnie się myliłem, ale wątpię że ty masz wiedzę na tyle dużą, że masz prawo mnie oceniać lub cokolwiek mi wytykać. Troszkę szacunku i szerszej perspektywy, a otrzymasz to samo w nagrodę. Pozdrowionka.
  • Avatar
    Shorexen 13.12.2025 23:45
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    to miały być cytaty, a nie spojlery jakby co xd
    Nie widzę problemu
    przepraszam, ale to trochę naiwne
    Czy ja wiem… nie jest to utopia, bo jest wiele przykładów, które właśnie robią to czego oczekuję, czyli tworzą piękną animację w tytułach, które na to zasługują. Po prostu ubolewam, że niestety zdarzają się też takie przypadki jak ten film. No ale ostatecznie przyznaję, że pewnie się mylę we wszystkim, bo jak widać warto popmować kasę w tego typu tytuły. Zarabia na siebie, jest bardzo chwalony i popularny. To jawne potwierdzenie, że w ogólnym rozrachunku warto.
    żadne pieniądze nie mają na to zbyt wielkiego wpływu.
    W dalszym ciągu jestem zdania, że pieniądze znaczenie mają. Czy ogromne, nie wiem. Nie mi osądzać. W sumie to można nawet ten argument albo nawet stwierdzenie z mojej opinii wyrzucić, bo to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia. Film zrobiony świetnie, jakieś pieniądze musiały tam być, a wolałbym, żeby były gdzie indziej, to wszystko.
    nikt im nie oferuje taczek złota, by zmieniali zdanie i pracowali przy tym czy owym.
    Również nie uważam, że dostają kokosy. Ale nie uwierzę, że nie idą tam gdzie zarobią najwięcej. Przecież często się mówi, że w tej branży płaci się mało – sam to napisałeś i też się z tym zgadzam, co oznacza, że jeśli są utalentowani i chcą zarobić więcej, to pójdą tam gdzie najwięcej tej kasy otrzymają. Problem mój jest z tym, że finalny rezultat widziany na ekranie (nie istotne już za sprawą czego w największym stopniu) jest tam gdzie go według mnie nie powinno być.
    W ogóle nikt nigdy praktycznie nie wspomina budżetów, gdy się dyskutuje, pisze, recenzuje itd. o jakości animacji
    A wielka szkoda. Ja zdaję sobię sprawę, że w największym stopniu o jakości animacji świadczy utalentowanie konkretnych osób i ile czasu im się da aby dopieścić konkretne elementy, ale to kosztuje. Musi kosztować i to musi kosztować więcej niż w innych przypadkach, które ostatecznie wyglądają gorzej.
    Tak na szybko podrzucam dwa artykuły
    Przeczytałem. Wnioski mam takie jakie się spodziewałem. Budżet nie jest naistotniejszy, ale ma znaczenie jak ostatecznie projekt ma wyglądać. A najważniejsze (oczywiście wedle tych artykułów) jest odpowiedni harmonogram i zarządzanie całą produkcją. Tylko moje zdanie w tej kwestii się nie zmienia. Dobry i elastyczny harmonogram kosztuje, tak samo jak zarządzanie produkcją. Możemy zmienić, że budżet ważny nie jest, ale kasa jaka jest popowana w tworzenie danego dzieła już tak. Nie jest to czynnik kluczowy, ale na pewno pomocny i mający wpływ na ostateczny rezultat jaki widzimy na ekranie.

    No ale na koniec zaznaczę. Nie jestem specjalistą. Nie mam wiedzy ani wglądu we wszystko, szczególnie w aspekty finansowe i produkcyjne. Po prostu ów film został w ogólnym rozrachunku wykonany na świetnym poziomie, ale według mnie materiał źródłowy na to nie zasłużył. Sądzę, że za bardzo rozdmuchałem ten argument z mojej opinii. Dla spokoju ducha mogę go wywalić, bo nie ma to wpływu na moją ostateczną opinię i ocenę.
  • Avatar
    Shorexen 13.12.2025 22:24
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Jeszcze dodam odnośnie przepalenia pieniędzy. Tworzenie animacji nie jest darmowe. Musieli posiadać odpowiednią ilość budżetu by stworzyć film. Przepalenie odnosiło się do tego, że powinno się przeznaczyć dobrych pracowników, czas i kasę na inne tytuły, które na to zasługują pod względem kreacji świata oraz postaci. Niedaleko szukając podobne zarzuty mam do SaO i Mieczu Demonów.
  • Avatar
    Shorexen 13.12.2025 22:19
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Z tego co wiem to pieniądze mają wpływ na to, kto pracuje przy danym tytule, ile tych ludzi pracuje, jak dużo czasu mogą poświęcić na tworzenie oraz jak wygląda organizacja pracy w firmie. To wszystko kosztuje. Lepszy pracownik na pewno zarobi więcej, a więcej czasu pracy pochłania więcej pieniędzy. Co ostatecznie sprowadza się do mojego stwierdzenia, że film duży budżet miał i potrafił go odpowiednio spożytkować. Film bez kasy nie zrobi aspektów technicznych na takim poziomie. Budżet według mnie ma ogromne i faktyczne znacznie. Oczywiście nie mam bezpośredniego wglądu w finanse studiów animacji, więc mogę się mylić. Jeśli tak jest to fajnie by było podać mi konkretne dane. Ile ten film miał budżetu na tle innych dzieł (też filmów).
  • Avatar
    A
    Shorexen 13.12.2025 03:16
    Chainsaw Man: Reze-hen - krótka opinia
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Przerost formy nad treścią. Film głównie prezentuje budżet studia, niestety częstymi momentami nie przekłada się to na czytelność i spójność tego co dzieje się na ekranie. Zgodzę się, że animacja w ogólnym rozrachunku jest kreatywna imponująca i przy tym łączy różne style, ale do tego nas Mappa już przyzwyczaiła pierwszym sezonem anime, jednakże podczas kluczowych scen akcji staje się zwyczajnie mętna. Chaotyczna i przesadnie szybka walka Denijego z Reze i Tajfunem, w połączeniu z intensywnymi efektami, tworzy w pewnej chwili istny burdel na ekranie bez ładu i składu. Jest to według mnie niedopuszczalne w filmach tego typu, gdzie akcja i walka to nieodzowna jego część przez większość czasu ekranowego. Natomiast nie był to jedyny problem aspektu technicznego, bo również częstymi momentami bardzo gryzły w oczy elementy CGI, do których niby powinno się już przyzwyczaić, ale nadal wyglądały tandetnie. Muzyka, a raczej ogólnie ścieżka dźwiękowa jest genialna. To niezaprzeczalnie największy plus tej produkcji. Idealnie dobrana do konkretnych scen, dynamiczna, emocjonalna i jest jedynym aspektem dla którego dotrwałem do końca seansu, nawet jeśli miała momenty do przesady zawyżonych decybeli. Wątek z Reze znałem już z komiksu no i stwierdzam, że tak samo tam, tak i tutaj jest niemiłosiernie przeciągnięty, nudny oraz przewidywalny. No i znowu irytuje problem, który już krytykowałem w przypadku mangi jak i pierwszego sezonu. Brak limitów mocy i spójnych zasad świata przedstawionego, a sama akcja szybko przeradza się w nielogiczną i nieprzemyślaną napier…kę. Fabuła tak naprawdę nie istnieje, a wszystko dzieję się „bo tak”, bez wiarygodnych konsekwencji. Reze, która już w komiksie była sympatyczna i po prostu ładna, zyskuje w tym filmie dzięki dobrze dobranej seiyuu, co jest jednym z niewielu plusów filmu. Niestety nic to tak naprawdę nie zmienia, bo Denji ciągnie tą serię w dół od samego początku i nie inaczej jest tutaj. Dla mnie chyba najgorzej skonstruowany protagonista jakiego widziałem. Idiotyczna postać w całej swojej kreacji, ale w sumie to nie jego wina, lecz autora, który ewidentnie popełnił błędy na początkowym etapie tworzenia jego przeszłości, motywacji i charakteru. To wszystko sprawia, że jego rzekoma przemiana jaka zachodzi na przestrzeni całej serii jest niespójna, niewiarygodna, a jego działania często sprzeczne z tym co mówi i jak go malowano na początku opowieści. Reszta postaci nie jest warta nawet wzmianki. Rekin robił tylko za konia, Power nie było, a pozostali to mięsko armatnie. No dobra, Makima była i dobrze że zrobiła show na koniec, bo inaczej film albo i nawet same wydarzenia mogłyby nie istnieć, a tak dostaliśmy przynajmniej piękne w swojej tragiczności zakończenie. Jedyna postać ciągnąca ten tytuł za fraki, lecz do czasu… Ten film to kolejny przykład na to jak studio ratuje przereklamowane i momentami wręcz toksyczne dzieło, dając mu budżet, na który nie zasługuje. Męczyłem się podczas seansu niemiłosiernie, a wytrwałem tylko z uwagi na wspomnianą wcześniej ścieżkę dźwiękową i niektóre sceny świetnej animacji. Uważam, że zostały tutaj przepalone pieniądze, które powinny być lepiej spożytkowane, chociażby na dzieła, które giną w gąszczu przeciętniaków tylko z powodu niskiego budżetu i zbyt małego czasu produkcji. No ale ludzie się jarają, film się sprzedaje i zbiera pochwały, więc zapewne się mylę.
  • Avatar
    A
    Shorexen 11.12.2025 02:48
    Uma Musume: Pretty Derby - Shinjidai no Tobira
    Komentarz do recenzji "Uma Musume: Pretty Derby - Shinjidai no Tobira"
    Wypaliło mi oczy. Uczta, po prostu uczta.
  • Avatar
    Shorexen 10.12.2025 18:28
    Sen to Chihiro no Kamikakushi - nieco dłuższa i spójniejsza opinia
    Komentarz do recenzji "W krainie bogów"
    Moja powyższa opinia była pisana zaraz po seansie, a co za tym idzie emocje troszkę wzięły górę nad tym co chciałem przekazać. Zawarłem w niej dużo powtórzeń i ogólników przez które niektóre osoby mogą nie zrozumieć z czym dokładnie mam problem w tej produkcji. Dlatego teraz na chłodno i po przeanalizowaniu całości raz jeszcze postaram się wypunktować większość za i przeciw jakie mam w stosunku do tego filmu.

    Na początek największy plus Spirited Away, czyli oprawa audio­‑wizualna. Film z pewnością zasługuje na wszelkie pochwały za animację, projekt świata przedstawionego, wszelkich stworzeń, bóstw i postaci oraz ost. Pod tym względem jest to bez wątpienia prawie że dzieło wybitne, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę rok produkcji. Doceniam również kreację wszelkich postaci w tym świecie, które najczęściej są niezwykle kreatywnie i ładnie wykonane pod względem dbałości o detale oraz symbolizują konkretne skrajne i negatywne cechy charakteru / społeczeństwa czy wpływ otoczenia na nasze zachowanie, ale szkoda, że bez kontrastu.

    Niestety według mnie na tym duże plusy się kończą. Na początek zaznaczę, że film operuje na skrótach myślowych, uproszczeniach i logice mitu / baśni, co narusza zdrowy rozsądek, realizm i wiarygodność świata. O tym już wspominałem we wcześniejszym komentarzu, ale na pierwszy plan w tym aspekcie wychodzi nierealistyczne tempo przemiany głównej bohaterki, Chihiro. Przechodzi z kapryśnej i bojaźliwej dziewczynki do bohaterki, która ma niewyobrażalne pokłady odwagi, determinacji i empatii w ciągu zaledwie kilku dni. Jest to zbyt gwałtowny i trwały rozwój charakteru, co powoduje, że z psychologicznego punktu widzenia jest niewiarygodny i zbyt wygodny dla fabuły. Kolejnym punktem jest totalny brak inteligencji jedynych dorosłych ludzi przedstawionych w filmie, czyli rodziców protagonistki. Zapewne zostali celowo przerysowani jako bezmyślne jednostki, aby pokazać negatywne aspekty konsumowania wszystkiego co popadnie bez rozwagi. Jednak taki sposób prezentacji i tylko w jednej skrajnej formie utrwala stereotyp, że wszyscy dorośli na świecie są chciwi i głupi, a to jawna nieprawda. Idąc dalej postacie tego fantastycznego świata również zachowują się niezbyt logicznie, szczególnie sojusznicy Chihiro. Postacie takie jak Kamaji czy Zeniba działają w sposób niesprawiedliwy zważywszy na wiedzę jaką posiadają. Ten pierwszy bez mrugnięcia okiem wysyła protagonistkę do Yubaby wbrew własnej wiedzy i radzie Haku, Chihiro zresztą słucha polecenia bez mrugnięcia okiem nawet jeśli jej największy przyjaciel kategorycznie tego zabronił. Drugą podobną postacią jest Zeniba, która wiedząc, że Haku pracuje pod przymusem Yubaby i okradł ją tylko na rozkaz swojej siostry bliźniaczki (swoją drogą śmieszne jest to, że obie są dokładnie tak samo ubrane) i tak go atakuje oraz krzywdzi do stanu śmiertelnego zamiast bezpośrednio skonfrontować się z Yubabą, tym bardziej jak była świadoma, że Haku posiada w sobie coś co go wyniszcza. W pewnym sensie jest to tłumaczone jakąś próbą dla postaci w baśniowej kreacji, ale to nie zmienia faktu, że ich działania są nielogiczne i chaotyczne z perspektywy wiarygodnej motywacji.

    Natomiast największym problemem filmu jest jego monotonny przekaz moralny, który pomija brutalną prawdę świata realnego. Pokazuje, że tylko krzywdzenie siebie da Ci sukces. Filmy wręcz uczy, że aby uratować najbliższych lub zdobyć wartościowe relacje, czy też pracę, to trzeba najpierw podporządkować się toksycznemu systemowi i pójść na moralny kompromis. Taka przesłanka jest niebezpieczna pod względem wychowawczym, gdyż sugeruje, że poświęcenie siebie jest jedynym niezbędnym krokiem do osiągnięcia celu. Występuje tutaj również wspomniany przeze mnie wcześniej brak kontrastu. Produkcja irytuje niemiłosiernie brakiem prezentacji niesprawiedliwej porażki. Utrwala fałszywą, baśniową zasadę, że starania i bycie dobrym zawsze wynagrodzi. Brak jest momentów, czy konkretnych scen, gdzie pomimo ogromnego wysiłku i dobrych intencji rzeczy po prostu się nie udają, co jest faktem naszego życia. Film ignorując ten kluczowy dla realnej prezentacji kontrast, nie przygotowuje widza (w tym konkretnym przypadku dziecka) do złożoności i okrucieństwa realnego świata. Oczywiście rozumiem, że to jest baśń i tak powinno się to traktować, niemniej nie jestem w stanie przeboleć jawnych wad, które dodatkowo mogą mieć negatywny wpływ. No ale jestem w mniejszości, więc pewnie drogą demokracji się mylę.

    Podsumowując, Spirited Away to na pewno dzieło piękne, symboliczne, kultowe i słusznie chwalone za oprawę techniczną, ale zawodzi na całej linii pod względem realizmu, psychologii i etyki. Rozumiem i doceniam baśniowy przekaz jaki niesie, ale jest on krzywdzący, zbyt łatwy i optymistyczny. Film ostatecznie opiera się na prostolinijnym scenariuszu, zamiast być bardziej wartościowy pod względem przekazu prawdy o życiu, w którym bohaterstwo nie jest gwarancją szczęścia, a szlachetne intencje nie uchronią przed konsekwencjami.

    Wyjątkowy i irytujący zarazem był to film, nie zapomnę go nigdy. 6/10
  • Avatar
    A
    Shorexen 10.12.2025 03:48
    Sen to Chihiro no Kamikakushi - krótka opinia
    Komentarz do recenzji "W krainie bogów"
    Nie spodziewałem się, że ten film będzie tak idiotyczny, na czele z bezmózgowymi rodzicami Chihiro. Najgorsze jest to, że ten film nic nie wyjaśnia, postaci pojawiają się znikąd, nie wiadomo po co coś robią i kim są lub co symbolizują. Chihiro też, na początku uważałem, że zachowuje się naprawdę logicznie w prównaniu do swoich rodziców, ale później przechodzi według mnie zbyt drastyczną i nierealistyczną przemianę. Rozumiem, że celem tej „przygody” miała być jej zmiana z takiej bojaźliwej dziewczynki w kogoś przeciwnego, ale jest problem – to dziecko. Cały film trwa może kilka dni w świecie przedstawionym, więc ta przemiana wygląda bardzo nienaturalnie, wręcz komicznie jeśli weźmiemy pod uwagę element psychologiczny takiego dziecka. Oczywiście po obejrzeniu filmu, który jest nielogiczny i nic z niego nie wiadomo, poczytałem sobie z ciekawości na jego temat. Po lekturze wiem już, że ma on przeogromną symbolikę mitologii Japońskiej, że samo dzieło ma być interpretowane jako surrealistyczny sen, mit, baśń itd. więc nie musi się trzymać logiki pod względem fabuły czy postaci, a wzbudzać emocje i zaskakiwać nieoczekiwanymi zdarzeniami. Niestety widz nie jest w stanie tego wyłapać, a przynajmniej większości z tych rzeczy jeśli nie jest japończykiem lub podchodzi do filmu oczekując logicznego rozwoju postaci i ciągu zdarzeń. Liczyłem, że obejrzę naprawdę interesujący, sensowny film wzbudzający u mnie chęć do reflekcji i pozytywne wrażenia, a jest wręcz odwrotnie. Nie kupuję tej historii, ale jeśli mam to potraktować jako bajeczkę gdzie świadomie łamie się wszelkie reguły, a na pierwszy plan wysuwa się piękny i emocjonujący sen bohaterki, która mierzy się z dziwactwami przechodząc dzięki temu ekspresową przemianę, to okej, ocena troszkę wzrośnie. Ale i tak jesten ogromnie rozczarowany. Rozumiem czemu ludzie tak to cenią: symoblika, emocje, mitologia Japońska, warstwa audio­‑wizualna (tutaj się zgadzam ze wszystkimi, że to prawie że arcydzieło pod tym względem) i może faktycznie źle podszedłem do tego filmu i powinienem na niego spojrzeć z innej perspektywy. Nieminej nie mam zamiaru zmieniać zdania na siłę, czy ukrywać swojego niezadowolenia. Mnie ta historia nie przekonuje i to wszystko. Naprawdę fajnie, że większości osobom się to bardzo podobało oraz jest to dla nich coś wyjątkowego, ale dla mnie wręcz przeciwnie i straciłem całkowicie motywację by sięgnąć po kolejne produkcje od Studia Ghibli – a miałem robić maraton, bo chciałem i wierzyłem, że też mi się to spodoba.
  • Avatar
    Shorexen 7.12.2025 22:20
    Odpowiedź na komentarz użytkownika blob
    Komentarz do recenzji "Cyberpunk: Edgerunners"
    Ten utwór długo przed obejrzeniem serii zawitał na moją playlistę ulubionych, bo nie dało się go nie usłyszeć te kilka lat temu. Na szczęście sama historia była mi kompletnie obca aż do teraz. W sumie to znowu wróciła mi chęć do grania w Cyberpunka. Może dzięki temu w końcu przejdę dodatek i wymaksuje na 100% całą grę, bo już dawno miałem zamiar to zrobić. Mam nadzieję (bo tego nie wiem) że w grze są jakieś smaczki związane z anime. :D
  • Avatar
    Shorexen 7.12.2025 07:08
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ukloim
    Komentarz do recenzji "Cyberpunk: Edgerunners"
    Jeśli faktycznie, to szkoda, bo troszkę zrushowali finał, nie zamknęli wątku Arasaki i pozostał z tego powodu niedosyt.
  • Avatar
    A
    Shorexen 7.12.2025 04:40
    Cyberpunk: Edgerunners po 10 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Cyberpunk: Edgerunners"
    Przeżyłbym wszystko, śmierć prawie każdego, ale jakim prawem  kliknij: ukryte  Nie wybaczę im tego nigdy! Najwspanialsza postać serii i wierzyłem do końca, że przynajmniej jej się jakoś uda. No nic… płaczę… :( Ale tak poza tym bardzo dobra seria, technicznie na wysokim poziomie, świetna muzyka, bardzo sympatyczne postaci i nawet jak nie było zbyt wiele czasu to i tak łatwo było się z nimi zżyć, no i ciekawa historia, tylko szkoda, że niby wątek jako tako zamknięty, a jednak pozostawiono troszeczkę nieścisłości i niewyjaśnionych wątków. Żałuję, że dopiero teraz, po latach, zabrałem się za ten tytuł, ale może i dobrze, bo będę na świeżo przed zbliżającym się drugim sezonem, którego jestem niezwykle teraz ciekaw. Czy coś dopowie? Czy może też przedstawi nową historię? Poczekamy, zobaczymy…
  • Avatar
    A
    Shorexen 3.12.2025 12:07
    Evangelion po 3.0+1.0 Od-nowa (koniec)
    Komentarz do recenzji "Evangelion 3.0+1.0 Od-nowa"
    Rany julek… co ja właśnie obejrzałem. Kompletnie nie wiem co tu się właśnie wydarzyło. Technicznie seria jest naprawdę świetna, fabularnie do trzeciego filmu jeszcze znośna, ale ten ostatni to była jakaś jazda bez zahamowań. Twórcy chyba pisali scenariusz pod wpływem i do teraz siedzą na odwyku. Może ktoś mnie przekona, bo naprawdę bardzo chciałem zrozumieć cały sens oraz logikę Evangeliona i też dlatego sięgnąłem po te filmy, ale na ten moment, szczególnie po drugiej połowie czwartego filmu, dla mnie jest to po prostu bullshit. Natomiast przyznać muszę, że bardzo przyjemnie się oglądało pierwszą połowę, gdy Rei uczyła się życia społecznego, dlatego smutno się zrobiło, gdy zrobiła „puf”. Ale wracajac do najważniejszego, te filmy, zamiast wyjaśnić, spójnie i z sensem przedstawić fabułę oraz logikę zdarzeń, to tylko niepotrzebnie mieszają. Jest to (szczególnie końcówka) taka zupa ze wszystkim, czyli papka stworzona bez odpowiedniego przepisu z nadzieją, że jak wrzucisz wszystko i w losowej kolejności, to będzie smakować. Błąd, ja rzygam, no ale może to nie moje smaki. Jestem ogromnie rozczarowany seansem, ale żyję nadzieją, że kiedyś ktoś to odpowiednio za autorów wytłumaczy. Dodam na koniec, że nadal uważam iż komiks najlepiej i co najważniejsze najsensowniej przedstawił historię tego uniwersum, dlatego go polecam, a od filmów radzę trzymać się z daleka.
  • Avatar
    Shorexen 2.12.2025 03:19
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Boku no Hero Academia [2025]"
    Ja narzekam cały czas, ale odechciało mi się już wywlekać publicznie błędy, nielogiczne rozwiązania wątków, downgrade i upgrade losowo wybranych postaci wedle uznania bez uzasadnienia i tylko po to aby wątek zamknąć w piękny i magiczny sposób, czy ckliwe sceny typowe dla tego typu produkcji, gdzie logika schodzi na drugi plan, a wchodzi moc przyjaźni, moc modlitwy, moc wiary w cuda no i moc gambare! Ja jestem ogromnie rozczarowany i jest to dla mnie osobiście jedno z najgorszych zakończeń historii ostatnich lat, no ale miałem bardzo wysokie oczekiwania z sezonów 1­‑6, więc pewnie to dlatego.

    Dodam, że w pełni rozumiem dlaczego ta seria jest tak chwalona za finał, po prostu od nadmiaru emocjonalnych i świetnie zrobionych technicznie scen ludzie nie dostrzegają faktycznych wad i nie mam ostatecznie z tym problemu, bo ja też tak mam z niektórymi seriami. Różnica jest jednak taka, że ja wiem iż dana seria ma wady, jestem ich świadom, nie bronie jej na siłę w tych aspektach i mimo tego oceniam wysoko przez emocje jakie dany tytuł u mnie wywołuje, a w przypadku tej produkcji wszyscy bezmyślnie bronią, bo super i tyle.

    No ale to przecież shounen… pewnie przesadzam.
  • Avatar
    A
    Shorexen 20.11.2025 23:48
    Tatsuki Fujimoto 17-26 po 8 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Tatsuki Fujimoto 17-26"
    Czytałem i/lub oglądałem praktycznie wszystko od tego autora i żadne jego dzieło po większości Piły nie sprawiło, że zmieniłem o nim zdanie. Nadal uważam, że jest on overhyped. Szkoda, bo jak dziś pamiętam, że zanim jego najpopularniejsze dzieło dostało anime i zanim komiks zaczął wychodzić u nas w kraju, to niesamowicie się jarałem tym tytułem. Wierzyłem wręcz, że ma to potencjał na wybitne dzieło, ale niestety szybko nastąpiło ogromne rozczarowanie, złość i irytacja wynikająca min. z nielogicznych rozwiązań fabularnych i durnego protagonisty, którego wiele osób na siłę i bezpodstawnie broni. Z czasem, poznawszy kolejne dzieła Tatsukiego Fujimoto, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że gość na początku solidne pomysły ma, ale na tym się kończy, bo nie potrafi ich należycie rozwinąć i sensownie kończyć.

    No dobra, ale co z tym zlepkiem różnych historii? A nico. Ogromna różnorodność, więc pewnie każdy znajdzie coś dla siebie, ale praktycznie każdy epizod cierpi na to ile trwa, przez co nie ma szans ani wkręcić się w historię czy chociażby polubić postaci. Niektóre epizody (1, 4, 5 i 7) mają naprawdę duży potencjał pod względem historii i świata przedstawionego, a dodatkowo są bardzo dobrze zrobione technicznie, ale jak wiemy z mojego powyższego wywodu przeczuwam, że nic dobrego by nie wynikło z rozwinięcia tych pomysłów. Natomiast muszę zaznaczyć, że dla mnie osobiście epizody 2, 3 i pod pewnymi względami również 6 to jest totalna padaka, która nie powinna istnieć, a ósmy, tak jakby na osłodę jest nawet przyjemny. Seans ogólnie mnie rozczarował, ale przez to, że niektóre odcinki pozostawiły po sobie nawet pozytywne wrażenie to nie był to czas zmarnowany. Jedyny ogromny plus to potwierdzenie mojego zdania na temat autora.