x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Krótki komentarz do recenzji Sword Art Online: Alicization
A teraz… fajna recenzja… xD Jestem nawet w stanie stwierdzić, że dokładnie taka sama jak cały pierwszy sezon Alicyzacji, czyli nielogiczna, niekonsekwentna, losowa i bezsensowna papka, za to bez wątpienia ładnie opakowana – na pierwszy rzut oka dodajmy.
Tylko pytanie co gorsze, brak tej konsekwencji, czy irracjonalne rozbieżności ocen liczbowych względem treści, bo już kiedyś przez to przechodziłem i skończyło się na tym, że róbta, co chceta.
Więc ostatecznie twórca zróbtał, co chcetał i chwała mu przynajmniej za to, że pozostał wierny swoim przekonaniom do samego końca, iż losowość i sprzeczność jest tyle samo warta co jego prywatna opinia.
A… i chwała niebiosom, że jest świadom od kogo swoje podejście zrzyna, bo już się bałem, że plagiat napotkałem.
Psssss… żeby też wszystko było jasne, bo chęć skopiowania autora recenzji spowodowała, że ostatecznie sam nie zróbtałem, co chcetałem. Więc tak, SAO jest słabe (no dobra… niech wam będzie – przynajmniej według mnie), ale nie zwalnia to z obowiązku, żeby oceniać to z głową, gdyż chęć stania się utworem ostatecznie spowoduje, że faktycznie nim zostaniesz, no ale w sumie może to też jakiś sposób na samospełnienie… kto wie…
Kenja no Mago po 8 odcinku
Carole & Tuesday po 8 odcinku
Może to tylko mój osobliwy i subiektywny gust, ale według mnie praktycznie żaden utwór zaprezentowany do tej pory w tym tytule, nie okazał się tak dobry i nie stał na tak wysokim poziomie pod względem tekstu oraz melodii jak ta premierowa muzyka naszych protagonistek z drugiego odcinka pt. „The Loneliest Girl” ([link]. Po prostu pozostałe, z epizodów 3‑8 wydają się być takie jakby mdłe, bez emocji, wyrazu i tworzone lekko na siłę, aby zapełnić czas antenowy, ale to tylko moje prywatne zdanie, gdyż takie właśnie mam odczucia do tej pory. Oby się to zmieniło w dalszej części historii, bo jak początek mnie mega nakręcił i pozytywnie zaskoczył to z odcinka na odcinek jest dla mnie coraz gorzej pod tym względem. Wierzę i trzymam kciuki za poprawę, aby wstrzeliło się z powrotem w mój gust. ;)
Re: Tate no Yuusha no Nariagari po 21 odcinku
Sprawdziwłem sobie wszystko specjalnie dla ciebie raz jeszcze aby być jak najbardziej obiektywnym – oczywiście wszystko zależne od tłumaczenia z jakiego korzystam, ale… przechodząc do sedna sprawy…
Odcinek 1: Faktycznie występuje stwierdzenie, że każdy z krajów posiada klepsydrę, która odlicza czas do nadejścia kolejnej fali – czyli w skrócie informuje każdy kraj kiedy ów fala się pojawi.
Odcinek 16: Tak, występuje tutaj zdziwienie protagonisty na temat… no właśnie, nie tego iż nie wie, że klepsydry istnieją w innych krajach, bo akurat w trakcie ów rozmowy z królową Fitorią potwierdza iż o tym wie, a raczej iż o tym wiedzą (wszyscy bohaterowie), ale jego zdziwienie wynika z tego, że nie wiedział iż ów fale pojawiają się również w innych krajach. W skrócie Naofumi po prostu nie wiedział, że fakt posiadania klepsydry w innym kraju równa się temu, że tam również pojawia się fala z którą muszą walczyć. Od początku myślał, a raczej tak mu/im powiedział król (trochę im namieszał dla własnych korzyści) w pierwszym odcinku, że fale pojawiają się tylko w Melromarc. Najprawdopodobniej ze względu na to aby chronili tylko jego kraj, a nie inne pozostałe zlali (oczywiście ostatecznie z niewiedzy i dezinformacji) – w tym też celu przyzwali sobie wszystkich bohaterów, a nie jednego jak to było pierwotnie dla każdego kraju.
Mam nadzieję, że to wyjaśniłem. ;)
Re: Tate no Yuusha no Nariagari po 21 odcinku
Odnosiłem się do tego co opisuję w powyższej wypowiedzi, czyli narzekam na odcinek 21, a nie na pozostałe. Natomiast co do tych wcześniejszych epizodów, tak, oglądało mi się je przyjemnie pomimo faktu iż występowały w niej nielogiczne sytuacje i też osobiście uważam, że nie można w ten sposób kategoryzować iż każdy 15 latek+, czy też – nie będzie czerpał z czegoś przyjemności bo to jest głupie. To nie na tym rzecz polega i to nie kwestia wieku, tylko prywatnych preferencji. Każdy czerpie radość z czegoś innego i nie jest nigdzie nakazane, że po skończeniu tego twojego przykładowego wieku, czy nawet przed nim już nie można czegoś oglądać/czytać i jednocześnie czerpać z tego zabawy tylko dlatego iż emanuje bull‑shit'em, jednowymiarowymi postaciami etc.
Większe ambicje pod względem rozwoju relacji pomiędzy postaciami i rozwiązania głównego motoru napędowego całej serii, czyli wszelakich oskarżeń wobec protagonisty – bo akurat to jeszcze jakoś trzymało mnie przy seansie. Nigdzie nie twierdzę, że w serii występuje logika, piszę za to tylko o tym iż przyjemnie mi się to produkcję ogląda.
I tak, powtórzę to raz jeszcze, czerpałem i mimo wszystko nadal czerpię przyjemność, niewielką, ale jednak z oglądania tego tytułu i nie ma to znaczenia, ile ja mam lat, ile ty masz lat, ile ktoś ma lat oraz czy ta seria jest głupia, mądra, jednowymiarowa czy też schematyczna. Pamiętaj także, że czerpanie przyjemności z oglądania danego tytułu nie równa się temu iż ów produkcja jest dobra w ogólnym pojęciu tego słowa. Występuje tutaj aspekt enjoymentu, który ja osobiście oceniam jako jeden z głównych aspektów każdej serii. Ty czerpiesz największą radość z logiki (na to wychodzi), a ja z przyjemności jaką czerpię podczas oglądania/czytania. Jedno i drugie się nie wyklucza, ale każdy z nas ma inne priorytety w przypadku ostatecznej oceny.
Nic nie można stwierdzać i oceniać już po pierwszym odcinku (no chyba, że jest to produkcja jednoodcinkowa). Tak czy inaczej zalecam sobie wyrobić taki nawyk, gdyż można się na tym nieźle przejechać.
No coś się tam raczej zmieniło. Opening oraz ending na przykład. :D
Podejście ludu do tarczy również. I pa licho, czy nastąpiło to w sposób zgodny z logiką. I wiele innych… ale po co mam to wszystko wypisywać.
A w jaki dokładnie sposób jest on idiotyczny, bo nie za bardzo rozumiem. Proszę tylko o rozwinięcie tego wątku i wyjaśnienie. Bo z tego co pamiętam to dostaliśmy tylko i wyłącznie informację na ten temat od królowej i nic poza tym. Czy jest to bezsensu? Może, ale nie da się tego stwierdzić jak nie poznamy dokładnie sytuacji w innych krajach poza Melromarc.
W jakim sensie ów wątek już od samego początku się nie kleił? Tutaj również proszę o rozwinięcie tematu, gdyż nie da się tej wypowiedzi za bardzo ugryźć z żadnej ze stron, bo z każdej z nich nie ma konkretów tylko ogólnikowy wyraz twojego niezadowolenia. Akurat w moim przekonaniu ten wątek „kleił się” najbardziej – do pewnego momentu. Ale na pewno nie „nie kleił się” już od samego początku.
Nie żebym coś do ciebie miał, masz prawo sobie uważać co chcesz na temat tej produkcji, bo masz takie prawo, ale nie zwalnia cię to z obowiązku, aby uszanować zdanie innej osoby, która nawet przy niektórych głupotach dobrze się bawi i to nie tylko o mnie chodzi. Tak czy siak, jeśli czytałeś dokładnie mój powyższy komentarz to wiesz, że ja również się zirytowałem dziwnymi rozwiązaniami w tym 21 odcinku. Były oczywiście motywy, które irytowały mnie wcześniej, ale najbardziej wybrzmiewa ten w ostatnim epizodzie, gdyż jak już napisałem wcześniej, był on zakończeniem głównego wątku całej obecnie ukazanej historii. Na resztę JA oko przymykałem bo mnie to zwyczajnie nie interesowało.
Tate no Yuusha no Nariagari po 21 odcinku
Może też niepotrzebnie robiłem sobie jakiekolwiek nadzieje wobec tego tytułu, ale… zresztą mniejsza, chyba jedynie kwestia podejścia tutaj decyduje o wszystkim.
Re: odcinek 5
Może dlatego, że piszą to ludzie, a szczególnie te osoby, które nie są zaznajomione z dalszymi wydarzeniami z komiksu po prostu nienawidzą cliffhangerów? :D
Ja tam osobiście lubię tak jak jest teraz. Oczywiście może dlatego, że wiem co będzie się dalej działo, ale z drugiej strony nie znam wszystkiego dokładnie scena po scenie, gdyż tylko (dawno temu) czytałem same informacje (istną rozpiskę spoilerową), nie sam komiks (niestety). Tak czy siak, po prostu prywatnie bardzo lubię jak mnie nosi cały tydzień tylko dlatego, że wyczekuję kolejnego epizodu i dalszych wydarzeń. Dlatego też mi osobiście klify nie przeszkadzają, wręcz bardziej mnie nakręcają, szczególnie jak tytuł mi się podoba. No i może też z tego powodu kompletnie nie rozumiem osób, które co chwilę narzekają w komentarzach, że odcinki kończą się w taki sposób. ;) Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które lubią oglądać „co tydzień”, a nie „masówkowo”. Ale mniejsza, bo za bardzo odbiegłem od tematu. ;D
Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 5 odcinku
Re: Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 8 odcinku
Re: Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 8 odcinku
Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 8 odcinku
Re: Chyba nie warto oglądać?
yyy… że jak? A czy przypadkiem arc Excalibur i Mother's Rosario nie trwały po 4/5 odcinków każdy? Ktoś tu chyba oglądał inny tytuł, bo innego wytłumaczenia nie widzę. ;P
Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 4 odcinku
No nie spodziewałem się, że w wersji animowanej będę tak cisnął bekę z tych wydarzeń zawartych w 4 odcinku. Niewyobrażalna komedia. :D A przynajmniej uśmiałem się lepiej niż na niejednej takiej. Najpierw ten pełen opętania wyraz twarzy Erwina wraz z krzykiem przy samobójczej szarży, następinie to pieprzone Nani?! Levi'a, a na koniec w tył zwrot i wracamy do opętanego generałka. Istne perełki. xD Jeszcze te soundtracki w tle…, w szczególności fortepian pod koniec… To jest po prostu pop…
Soda… Soda… no podajcie mu że coś do picia bo mu chyba zaschło w gardle… :D A… nie… to mi. Sorry. :D Ten Erwin jest p. zresztą nieważne – końcowa scena tak epicka, że nawet napisałbym, że brak mi słów, gdybym tylko nie napisał tych bełkotków powyżej… ;P Jak ci seiyuu to robią to ja nie wiem… No i jeszcze ten ending na dokładkę, jakże wybitnie się skomponował z końcówką. Żegnaj świecie, już nigdy nie będzie tak samo. Co było już nie wróci, przed nami (żyjącymi) kolejny etap.
Kocham go! Kocham to!
... PS Przenigdy nie oglądajcie tytanów po alkoholu. To nie kończy się dobrze… no i ja też nie czuję się za dobrze… będę tego żałować. Dobranoc. Albo nie, jak tak teraz patrzę, to chyba więcej jest tych kropek niż słów czyż nie? xD
Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 2 odcinku
Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
Moje pozytywne zaskoczenie jest spowodowane głównie tym, że nie miałem kompletnie żadnych oczekiwań, gdyż haremów widziałem już aż nadto, ale ten o dziwo został naprawdę przyjemnie i ciekawie zrobiony (pewnie zasługa mangowego pierwowzoru, ale nie znam to nie oceniam). Jakoś tak odczuwam powiew lekkiej świeżości w podejściu do ów gatunku co jest osobistym plusem, ale może to też być spowodowane tym, że ani historia, ani żadna postać mnie nie irytowała, a wręcz każdej z bliźniaczek serdecznie kibicowałem i dalej to robię, chociaż mam swoje faworytki (bo co? nie mogę? :D). Przechodząc dalej, widać, że technicznie seria momentami nie wyrabiała, ale ogólnie było pod tym względem znośnie i do przyjęcia. Aspekt ten ratowało bez wątpienia ogólna barwa. Było kolorowo oraz przyjemnie dla oka (pomijając animacje) i tyle w zupełności pod tym względem mi wystarczyło. Opening i ending trzymają standardowy, ale również solidny poziom – przyjemne, ale nic genialnego. Natomiast wadami według mnie są muzyka, która chyba w ogóle nie występowała, bo kompletnie nic nie zapadło mi w pamięć, a to nie za dobrze świadczy. No może oprócz ostatniej sceny ostatniego odcinka, która zresztą też jest według mnie lekką (i drugą w kolejności po muzyce) wadą produkcji, ponieważ zapowiedziany jest drugi sezon, a już nakierowali widza, że dwie bliźniaczki automatycznie odpadają z walki o głównego bohatera. Ci co obejrzeli będą z pewnością wiedzieć dlaczego mam takie wnioski, natomiast w przyszłości może uratować to zwykłe stwierdzenie przez twórców/autora mangi, że był to… no nie wiem, np. sen i po sprawie, ale pożyjemy, zobaczymy. Oczywiście na pewno ja, bo z pewnością zabiorę się za drugi sezon jak już wyjdzie. Zbyt nieoczekiwanie przyjemny był to dla mnie seans abym odpuścił w połowie, chociaż troszkę zgrzytam zębami, bo spodziewam się niestety najgorszego, że jak to zwykle bywa w tego typu produkcjach, ta dziewczyna, która jako pierwsza napotkała protagonistę ostatecznie z nim będzie na finiszu historii. Pod tym względem i akurat w przypadku tej serii marzy mi się odejście od tej nieprzyjemnej rutyny, ale nie napalam się, bo mógłbym niepotrzebnie narobić sobie nadziei. Tak czy siak ja seans uważam za naprawdę udany, i jak ktoś jeszcze nie miał okazji obejrzeć to serdecznie polecam. Bez wątpienia jest to coś fajnego, przyjemnego i świeżego w nurcie kopiowania serii na potęgę. Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
Kimetsu no Yaiba po 6 odcinku
Carole & Tuesday po 5 odcinku
Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
Odpowiedź na komentarz do anime Kimi no Suizou wo Tabetaii
Re: 51
Fruits Basket (2019) po 5 odcinku