Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Shorexen

  • Avatar
    R
    Shorexen 1.06.2019 19:20
    Krótki komentarz do recenzji Sword Art Online: Alicization
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online: Alicization"
    Na początek odpowiedź na wstęp: tam gdzie se sam ją wyznaczysz.

    A teraz… fajna recenzja… xD Jestem nawet w stanie stwierdzić, że dokładnie taka sama jak cały pierwszy sezon Alicyzacji, czyli nielogiczna, niekonsekwentna, losowa i bezsensowna papka, za to bez wątpienia ładnie opakowana – na pierwszy rzut oka dodajmy.

    Tylko pytanie co gorsze, brak tej konsekwencji, czy irracjonalne rozbieżności ocen liczbowych względem treści, bo już kiedyś przez to przechodziłem i skończyło się na tym, że róbta, co chceta.

    Więc ostatecznie twórca zróbtał, co chcetał i chwała mu przynajmniej za to, że pozostał wierny swoim przekonaniom do samego końca, iż losowość i sprzeczność jest tyle samo warta co jego prywatna opinia.

    A… i chwała niebiosom, że jest świadom od kogo swoje podejście zrzyna, bo już się bałem, że plagiat napotkałem.

    Psssss… żeby też wszystko było jasne, bo chęć skopiowania autora recenzji spowodowała, że ostatecznie sam nie zróbtałem, co chcetałem. Więc tak, SAO jest słabe (no dobra… niech wam będzie – przynajmniej według mnie), ale nie zwalnia to z obowiązku, żeby oceniać to z głową, gdyż chęć stania się utworem ostatecznie spowoduje, że faktycznie nim zostaniesz, no ale w sumie może to też jakiś sposób na samospełnienie… kto wie…
  • Avatar
    A
    Shorexen 31.05.2019 16:19
    Kenja no Mago po 8 odcinku
    Komentarz do recenzji "Kenja no Mago"
    Nie no… dla mnie to jest już chłam na maksa. Przewiduję murowany zgon dla widzów i raczej pewne 2/10, ale ja za to dokończę, bo może być chociaż ubaw. xD
  • Avatar
    A
    Shorexen 31.05.2019 16:11
    Carole & Tuesday po 8 odcinku
    Komentarz do recenzji "Carole & Tuesday"
    Pomijając mega zabawny poprzedni odcinek…
    Może to tylko mój osobliwy i subiektywny gust, ale według mnie praktycznie żaden utwór zaprezentowany do tej pory w tym tytule, nie okazał się tak dobry i nie stał na tak wysokim poziomie pod względem tekstu oraz melodii jak ta premierowa muzyka naszych protagonistek z drugiego odcinka pt. „The Loneliest Girl” ([link]. Po prostu pozostałe, z epizodów 3­‑8 wydają się być takie jakby mdłe, bez emocji, wyrazu i tworzone lekko na siłę, aby zapełnić czas antenowy, ale to tylko moje prywatne zdanie, gdyż takie właśnie mam odczucia do tej pory. Oby się to zmieniło w dalszej części historii, bo jak początek mnie mega nakręcił i pozytywnie zaskoczył to z odcinka na odcinek jest dla mnie coraz gorzej pod tym względem. Wierzę i trzymam kciuki za poprawę, aby wstrzeliło się z powrotem w mój gust. ;)
  • Avatar
    Shorexen 30.05.2019 18:05
    Re: Tate no Yuusha no Nariagari po 21 odcinku
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    Jeszcze jedno, ale na to musiałem poświęcić chwilkę, ponieważ zwyczajnie nie byłem pewien w 100% i musiałem sobie to przypomnieć/odświeżyć. Mianowicie chodzi mi tutaj o:

    Kamen napisał(a):
    16: Hell, I only found out recently that other countries had their own hourglasses.
    vs. 01: Each country here has an ancient dragon hourglass which can predict the arrival of the Waves.
    jest dla mnie trochę śmieszne.

    Sprawdziwłem sobie wszystko specjalnie dla ciebie raz jeszcze aby być jak najbardziej obiektywnym – oczywiście wszystko zależne od tłumaczenia z jakiego korzystam, ale… przechodząc do sedna sprawy…

    Odcinek 1: Faktycznie występuje stwierdzenie, że każdy z krajów posiada klepsydrę, która odlicza czas do nadejścia kolejnej fali – czyli w skrócie informuje każdy kraj kiedy ów fala się pojawi.

    Odcinek 16: Tak, występuje tutaj zdziwienie protagonisty na temat… no właśnie, nie tego iż nie wie, że klepsydry istnieją w innych krajach, bo akurat w trakcie ów rozmowy z królową Fitorią potwierdza iż o tym wie, a raczej iż o tym wiedzą (wszyscy bohaterowie), ale jego zdziwienie wynika z tego, że nie wiedział iż ów fale pojawiają się również w innych krajach. W skrócie Naofumi po prostu nie wiedział, że fakt posiadania klepsydry w innym kraju równa się temu, że tam również pojawia się fala z którą muszą walczyć. Od początku myślał, a raczej tak mu/im powiedział król (trochę im namieszał dla własnych korzyści) w pierwszym odcinku, że fale pojawiają się tylko w Melromarc. Najprawdopodobniej ze względu na to aby chronili tylko jego kraj, a nie inne pozostałe zlali (oczywiście ostatecznie z niewiedzy i dezinformacji) – w tym też celu przyzwali sobie wszystkich bohaterów, a nie jednego jak to było pierwotnie dla każdego kraju.

    Mam nadzieję, że to wyjaśniłem. ;)
  • Avatar
    Shorexen 30.05.2019 17:34
    Re: Tate no Yuusha no Nariagari po 21 odcinku
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    Kamen napisał(a):
    Czyli te nielogiczności w każdym odcinku, jednowymiarowe postacie, wszechobecny bullszit i fatalny pacing (dwa recapy w samym środku walki) nie miały żadnego znaczenia? Tę serię raczej ciężko się przyjemnie ogląda, mając powyżej 15 lat.

    Odnosiłem się do tego co opisuję w powyższej wypowiedzi, czyli narzekam na odcinek 21, a nie na pozostałe. Natomiast co do tych wcześniejszych epizodów, tak, oglądało mi się je przyjemnie pomimo faktu iż występowały w niej nielogiczne sytuacje i też osobiście uważam, że nie można w ten sposób kategoryzować iż każdy 15 latek+, czy też – nie będzie czerpał z czegoś przyjemności bo to jest głupie. To nie na tym rzecz polega i to nie kwestia wieku, tylko prywatnych preferencji. Każdy czerpie radość z czegoś innego i nie jest nigdzie nakazane, że po skończeniu tego twojego przykładowego wieku, czy nawet przed nim już nie można czegoś oglądać/czytać i jednocześnie czerpać z tego zabawy tylko dlatego iż emanuje bull­‑shit'em, jednowymiarowymi postaciami etc.

    Kamen napisał(a):
    w sytuacji, gdzie masz nawet brak wewnętrznej logiki serii w poszczególnych odcinkach, przykładowo:

    Większe ambicje pod względem rozwoju relacji pomiędzy postaciami i rozwiązania głównego motoru napędowego całej serii, czyli wszelakich oskarżeń wobec protagonisty – bo akurat to jeszcze jakoś trzymało mnie przy seansie. Nigdzie nie twierdzę, że w serii występuje logika, piszę za to tylko o tym iż przyjemnie mi się to produkcję ogląda.

    I tak, powtórzę to raz jeszcze, czerpałem i mimo wszystko nadal czerpię przyjemność, niewielką, ale jednak z oglądania tego tytułu i nie ma to znaczenia, ile ja mam lat, ile ty masz lat, ile ktoś ma lat oraz czy ta seria jest głupia, mądra, jednowymiarowa czy też schematyczna. Pamiętaj także, że czerpanie przyjemności z oglądania danego tytułu nie równa się temu iż ów produkcja jest dobra w ogólnym pojęciu tego słowa. Występuje tutaj aspekt enjoymentu, który ja osobiście oceniam jako jeden z głównych aspektów każdej serii. Ty czerpiesz największą radość z logiki (na to wychodzi), a ja z przyjemności jaką czerpię podczas oglądania/czytania. Jedno i drugie się nie wyklucza, ale każdy z nas ma inne priorytety w przypadku ostatecznej oceny.

    Kamen napisał(a):
    Przecież już po pierwszym odcinku było widać, że to będzie głupkowaty isekaj.

    Nic nie można stwierdzać i oceniać już po pierwszym odcinku (no chyba, że jest to produkcja jednoodcinkowa). Tak czy inaczej zalecam sobie wyrobić taki nawyk, gdyż można się na tym nieźle przejechać.

    Kamen napisał(a):
    Od pierwszego odcinka nic się nie zmieniło.

    No coś się tam raczej zmieniło. Opening oraz ending na przykład. :D
    Podejście ludu do tarczy również. I pa licho, czy nastąpiło to w sposób zgodny z logiką. I wiele innych… ale po co mam to wszystko wypisywać.

    Kamen napisał(a):
    Dochodzą tylko kolejne głupotki, jak np. idiotyczne wyjaśnienie nieobecności królowej w kraju.

    A w jaki dokładnie sposób jest on idiotyczny, bo nie za bardzo rozumiem. Proszę tylko o rozwinięcie tego wątku i wyjaśnienie. Bo z tego co pamiętam to dostaliśmy tylko i wyłącznie informację na ten temat od królowej i nic poza tym. Czy jest to bezsensu? Może, ale nie da się tego stwierdzić jak nie poznamy dokładnie sytuacji w innych krajach poza Melromarc.

    Kamen napisał(a):
    Ten wątek nie kleił się od samego początku, więc narzekanie tylko na jego finał wydaje mi się dość dziwne.

    W jakim sensie ów wątek już od samego początku się nie kleił? Tutaj również proszę o rozwinięcie tematu, gdyż nie da się tej wypowiedzi za bardzo ugryźć z żadnej ze stron, bo z każdej z nich nie ma konkretów tylko ogólnikowy wyraz twojego niezadowolenia. Akurat w moim przekonaniu ten wątek „kleił się” najbardziej – do pewnego momentu. Ale na pewno nie „nie kleił się” już od samego początku.

    Nie żebym coś do ciebie miał, masz prawo sobie uważać co chcesz na temat tej produkcji, bo masz takie prawo, ale nie zwalnia cię to z obowiązku, aby uszanować zdanie innej osoby, która nawet przy niektórych głupotach dobrze się bawi i to nie tylko o mnie chodzi. Tak czy siak, jeśli czytałeś dokładnie mój powyższy komentarz to wiesz, że ja również się zirytowałem dziwnymi rozwiązaniami w tym 21 odcinku. Były oczywiście motywy, które irytowały mnie wcześniej, ale najbardziej wybrzmiewa ten w ostatnim epizodzie, gdyż jak już napisałem wcześniej, był on zakończeniem głównego wątku całej obecnie ukazanej historii. Na resztę JA oko przymykałem bo mnie to zwyczajnie nie interesowało.
  • Avatar
    A
    Shorexen 30.05.2019 01:09
    Tate no Yuusha no Nariagari po 21 odcinku
    Komentarz do recenzji "Tate no Yuusha no Nariagari"
    Eh… nie znam pierwowzoru i nie mam zamiaru poznać, ale byłem za ścięciem tylko dlatego, żeby w końcu dostać coś wybijającego się poza schematy. Wiedziałem i tak od samego początku z pełną świadomością, że tego nie ujrzę, bo jakby to wyglądało, że taka kolorowa i mimo wszystko ostatecznie raczej pozytywna w przekazie seria skończy z krwią oraz odciętymi łbami, ale i tak się łudziłem, że jak nie to, to przynajmniej coś tego pokroju, natomiast wiadomo jak ostatecznie się skończyło… Jakoś mało mnie obchodzą różnice względem mangi/nowelki, ale seria w tym momencie jeszcze bardziej straciła przynajmniej w moich oczach. Nie oczekiwałem fajerwerków, gdyż od początku wiedziałem z czym to się je, ale chociaż chciałem otrzymać połowiczną konsekwencję. No bo po coś były te 20 odcinków prawda? Ostatecznie wyszło na to, że to Naofumi był tym który potrzebował największej zmiany wewnętrznej, spojrzenia na świat etc. gdyż to przez jego decyzje w trakcie tych epizodów doszliśmy do etapu w którym ratuje te ścierwa, a tak naprawdę musiał się zmienić bo świat do którego trafił od początku miał na niego wywalone, a dwa paprochy tylko dolały oliwy do ognia. Oczywiście na finiszu dyplomatycznie wyszło jak ulał, zrobili z niego boga ratującego najgorszych z opresji i jeszcze złagodzili to do według mnie nie śmiesznego żartu – no bez jaj… pełna żenada jak nic… Sprawiedliwość niby nadeszła, ale w kompletnie innym stylu jakbym tego oczekiwał. I jeszcze na deser ta królowa. Słyszałem, a raczej czytałem, że jest ona bezwzględna w pierwowzorze, a tutaj? Przyklejona do bohatera tarczy i prosząca go o wybaczenie i jeszcze mc niby ją ratuje od „samo­‑destrukcji”. Nie wiem jak to było w nowelce, ale jak pisałem, mało mnie to obchodzi, lecz chyba nieco inaczej skoro widzę poniżej wypowiedzi, że dużo pozmieniali… Tak czy siak, serię dokończę bo ma świetne opy i nie opłaca się już dropać na tym etapie, ale naprawdę się zawiodłem. Oczywiście żebyśmy się dobrze wszyscy zrozumieli, moje pretensje wynikają tylko i wyłącznie z efektu końcowego/prezentacji rozwiązania (ep. 21), a nie całej drogi do tego momentu (ep. 1­‑20). Seria była i chyba nadal jest według mnie przyjemna w odbiorze, dobra technicznie i fajnie się ją ogólnie ogląda i w żadnym razie nie jest to coś koszmarnego, ale naprawdę myślałem, że będzie to miało jakieś większe ambicje wobec siebie, a skończy się raczej na przeciętnej/spoko produkcji z przeplatającymi się dobrymi/złymi momentami, która nie wiadomo kiedy i czy w ogóle dostanie kontynuacje, a bez niej to już w ogóle seria nie ma racji bytu.

    Może też niepotrzebnie robiłem sobie jakiekolwiek nadzieje wobec tego tytułu, ale… zresztą mniejsza, chyba jedynie kwestia podejścia tutaj decyduje o wszystkim.
  • Avatar
    Shorexen 29.05.2019 01:29
    Re: odcinek 5
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin [2019]"
    Ancietejka napisał(a):
    Gdzieś czytałam, że ten sezon lepiej by się sprawdził w formie filmu – no, coś w tym jest…

    Może dlatego, że piszą to ludzie, a szczególnie te osoby, które nie są zaznajomione z dalszymi wydarzeniami z komiksu po prostu nienawidzą cliffhangerów? :D

    Ja tam osobiście lubię tak jak jest teraz. Oczywiście może dlatego, że wiem co będzie się dalej działo, ale z drugiej strony nie znam wszystkiego dokładnie scena po scenie, gdyż tylko (dawno temu) czytałem same informacje (istną rozpiskę spoilerową), nie sam komiks (niestety). Tak czy siak, po prostu prywatnie bardzo lubię jak mnie nosi cały tydzień tylko dlatego, że wyczekuję kolejnego epizodu i dalszych wydarzeń. Dlatego też mi osobiście klify nie przeszkadzają, wręcz bardziej mnie nakręcają, szczególnie jak tytuł mi się podoba. No i może też z tego powodu kompletnie nie rozumiem osób, które co chwilę narzekają w komentarzach, że odcinki kończą się w taki sposób. ;) Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które lubią oglądać „co tydzień”, a nie „masówkowo”. Ale mniejsza, bo za bardzo odbiegłem od tematu. ;D
  • Avatar
    A
    Shorexen 29.05.2019 01:16
    Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 5 odcinku
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin [2019]"
    Po prostu WOW – inaczej tego skomentować nie wypada! Jak w poprzednim odcinku dostaliśmy ostrą dawkę emocjonalną za sprawą Erwin Time, tak teraz… dawno nie widziałem tak genialnie zaanimowanej walki jak ta Levi'a. Istna perfekcja według mnie. Ogólnie to dużo spektakularnych zwrotów akcji, świetnej animacji i bezbłędnie dobranej muzyki, a szczególnie w centrum epizodu. Oczywiście celowo pomijam temat Armina, gdyż wiadomo, że to kolejna dawka emocjonalna, no ale dopiero TERAZ zaczną się dziać cyrki. :D W końcu dotrwaliśmy do TEGO momentu, tego, który zaserwowali nam twórcy w endingu ostatniego odcinka 3 sezonu partu 1. Jak na razie twórcy wręcz genialnie ekranizują komiks oraz jednocześnie obecne wydarzenia i oby to się nie zmieniło aż do finału tego sezonu. Cytując klasyka Peszkina… BĘDZIE SIĘ DZIAŁO! :D
  • Avatar
    Shorexen 29.05.2019 01:03
    Re: Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 8 odcinku
    Komentarz do recenzji "Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai"
    Na pewno są bardziej wykreowane. Tak jak pisałem powyżej, ale żebyśmy się dobrze zrozumieli, tutaj (w tym tytule) nie ma nic nadzwyczajnego. To już chyba tylko kwestia subiektywna czy komuś to podejdzie. Natomiast odpowiadając na pytanie, według mnie w mandze na pewno postacie zyskują bardzo na plus. Ale na tym etapie emisji (czy nawet na tym 4 odc. w twoim przypadku) animacja strasznie spłyca relacje. Chociaż może stwierdzam tak z powodu wspomnianej przeze mnie już wcześniej wiele razy kreski autora komiksu, który naprawdę bardzo ładnie rysuje ów charaktery. Widać, że czerpie garściami z np. Nisekoi jeśli chodzi o styl, ale osobiście dla mnie nie ma to znaczenia.
  • Avatar
    Shorexen 28.05.2019 15:06
    Re: Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 8 odcinku
    Komentarz do recenzji "Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai"
    W sprawie Uruki potwierdzam wszystko w 100%. Ale będąc zupełnie szczery, ja kompletnie ją ignoruję. Jest to (z perspektywy mangi) najgorzej wykreowana postać żeńska tej serii i nie tylko ja tak twierdzę. Wiele fanów tego tytułu (bo już zdążyłem się naczytać wielu ich komentarzy) za nią nie przepada, ale oczywiście są też i tacy co ją lubią, lecz są ewidentnie w mniejszości. Tak czy siak, jest po prostu na maksa niezdecydowana, to taki typowy sztampowy zarys bohaterki, która darzy uczuciem protagonistę, ale niby nie chce zniszczyć obecnej przyjaźni między nimi, bo nie wiadomo jak mc zareaguje na wyznanie itd. To i tak później się rozmywa i wszystko przechodzi w schematyczne prezentacje każdej z postaci i tak na przemian w kółko. Momentami komiks nuży, ale jak ktoś ma swoje tzw. faworytki to czyta właśnie dla nich no i dla kreski rzecz jasna również. ;)
  • Avatar
    A
    Shorexen 26.05.2019 18:16
    Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 8 odcinku
    Komentarz do recenzji "Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai"
    Scenariusz kuleje, strona techniczna niezwykle przeciętna i postacie wydają się takie jakby spłycone względem pierwowzoru mangowego, ale z pewnością serię dokończę ze względu właśnie na komiks, bo wydaje się, że uda im się zmieścić w tych 13 odcinkach niespodziewany wypad „pod gwiazdy”, na co bardzo czekam  kliknij: ukryte  Szkoda tylko, że seria wydaje się być w 100% reklamą mangi, bo wtedy nie ujrzymy na ekranach tych świetnych scen z Sensei czy też Asumi, no ale cóż, pierwowzór i tak to rekompensuje. Natomiast wracając do mangi to serdecznie zachęcam zerknąć, szczególnie fanom szkolnych haremów z dodatkami romansu. Jest bez wątpienia lepsza od anime pod każdym względem, jakoś tak przyjemniej prezentuje historię i charaktery postaci, szczególnie teraz – po 100 rozdziałach, gdy już większość paczki została fajnie wykreowana pod względem przeszłości i swoich prywatnych celów/marzeń. No i oczywiście kreska jest prze piękna biorąc pod uwagę projekty i mimikę postaci, dlatego jeśli przepadasz za tymi gatunkami, a ekranizacja cię odpycha to obowiązkowo sięgnij po komiks. A osoby nie zainteresowane taką tematyką tutaj raczej nie dotrą, więc nie widzę sensu ich uwzględniać. ;)
  • Avatar
    Shorexen 21.05.2019 22:49
    Re: Chyba nie warto oglądać?
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online: Alicization"
    każdy arc trwa 15 odcinków

    yyy… że jak? A czy przypadkiem arc Excalibur i Mother's Rosario nie trwały po 4/5 odcinków każdy? Ktoś tu chyba oglądał inny tytuł, bo innego wytłumaczenia nie widzę. ;P
  • Avatar
    A
    Shorexen 21.05.2019 02:06
    Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2 po 4 odcinku
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin [2019]"
    No po prostu ku… xD
    No nie spodziewałem się, że w wersji animowanej będę tak cisnął bekę z tych wydarzeń zawartych w 4 odcinku. Niewyobrażalna komedia. :D A przynajmniej uśmiałem się lepiej niż na niejednej takiej. Najpierw ten pełen opętania wyraz twarzy Erwina wraz z krzykiem przy samobójczej szarży, następinie to pieprzone Nani?! Levi'a, a na koniec w tył zwrot i wracamy do opętanego generałka. Istne perełki. xD Jeszcze te soundtracki w tle…, w szczególności fortepian pod koniec… To jest po prostu pop…
    Soda… Soda… no podajcie mu że coś do picia bo mu chyba zaschło w gardle… :D A… nie… to mi. Sorry. :D Ten Erwin jest p. zresztą nieważne – końcowa scena tak epicka, że nawet napisałbym, że brak mi słów, gdybym tylko nie napisał tych bełkotków powyżej… ;P Jak ci seiyuu to robią to ja nie wiem… No i jeszcze ten ending na dokładkę, jakże wybitnie się skomponował z końcówką. Żegnaj świecie, już nigdy nie będzie tak samo. Co było już nie wróci, przed nami (żyjącymi) kolejny etap.

    Kocham go! Kocham to!

    ... PS Przenigdy nie oglądajcie tytanów po alkoholu. To nie kończy się dobrze… no i ja też nie czuję się za dobrze… będę tego żałować. Dobranoc. Albo nie, jak tak teraz patrzę, to chyba więcej jest tych kropek niż słów czyż nie? xD
  • Avatar
    Shorexen 19.05.2019 01:09
    Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome"
    Możliwe… albo i nie.
  • Avatar
    Shorexen 19.05.2019 00:50
    Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome"
    Tylko też po czym stwierdzasz, że jest on gościem od strony panny młodej? Może po prostu o czymś nie wiem, ale równie dobrze może być gościem protagonisty. Tak samo to, że po 5 latach może się wszystko zmienić – to prawda, ale czemu akurat po 5? Równie dobrze po tych latach może się nic nie zmienić. Jest to 50/50, więc na tą chwilę wybieram najbardziej racjonalne rozwiązanie, a jego wytłumaczenie napisałem już powyżej. ;) Tak jak już napisałem wcześniej, pożyjemy, zobaczymy.
  • Avatar
    A
    Shorexen 18.05.2019 17:12
    Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai po 2 odcinku
    Komentarz do recenzji "Bokutachi wa Benkyou ga Dekinai"
    Dzięki temu – [link] – w ogóle zainteresowałem się tym tytułem. Klasyka i schematy gatunku, ale w postaci mangowej, szczególnie w tym materiale wygląda to po prostu genialnie. Szkoda, że pierwsze odcinki nie prezentują się wizualnie tak dobrze jak pierwowzór, ale źle też nie jest i z pewnością będę kontynuował oglądanie, a i zapewne za mangę się w końcu zabiorę, bo bez wątpienia pięknie narysowana.
  • Avatar
    Shorexen 18.05.2019 14:49
    Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome"
    Piszę z perspektywy nieznania pierwowzoru mangowego.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Shorexen 18.05.2019 00:51
    Re: 5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome"
    Zaraz po wysłaniu komentarza przypomniałem sobie, że kompletnie zapomniałem o seiyuu, a to jest bez wątpienia jedna z największych zalet ów produkcji, więc obowiązkowo trzeba o tym wspomnieć. W skrócie znani nam już bardzo dobrze aktorzy głosowi wykonali swoją pracę należycie, bardzo dobrze i bez zarzutu.
  • Avatar
    A
    Shorexen 18.05.2019 00:46
    5-toubun no Hanayome - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome"
    Ty… no jestem naprawdę mega pozytywnie zaskoczony seansem. Gdy oglądałem na bieżąco wraz z emisją kolejnych odcinków to z nie wiadomej mi przyczyny zaprzestałem oglądać na 3 odcinku. Na szczęście coś mnie podkusiło aby dokończyć i wszamałem resztę w pół dnia – nie żałuję.

    Moje pozytywne zaskoczenie jest spowodowane głównie tym, że nie miałem kompletnie żadnych oczekiwań, gdyż haremów widziałem już aż nadto, ale ten o dziwo został naprawdę przyjemnie i ciekawie zrobiony (pewnie zasługa mangowego pierwowzoru, ale nie znam to nie oceniam). Jakoś tak odczuwam powiew lekkiej świeżości w podejściu do ów gatunku co jest osobistym plusem, ale może to też być spowodowane tym, że ani historia, ani żadna postać mnie nie irytowała, a wręcz każdej z bliźniaczek serdecznie kibicowałem i dalej to robię, chociaż mam swoje faworytki (bo co? nie mogę? :D). Przechodząc dalej, widać, że technicznie seria momentami nie wyrabiała, ale ogólnie było pod tym względem znośnie i do przyjęcia. Aspekt ten ratowało bez wątpienia ogólna barwa. Było kolorowo oraz przyjemnie dla oka (pomijając animacje) i tyle w zupełności pod tym względem mi wystarczyło. Opening i ending trzymają standardowy, ale również solidny poziom – przyjemne, ale nic genialnego. Natomiast wadami według mnie są muzyka, która chyba w ogóle nie występowała, bo kompletnie nic nie zapadło mi w pamięć, a to nie za dobrze świadczy. No może oprócz ostatniej sceny ostatniego odcinka, która zresztą też jest według mnie lekką (i drugą w kolejności po muzyce) wadą produkcji, ponieważ zapowiedziany jest drugi sezon, a już nakierowali widza, że dwie bliźniaczki automatycznie odpadają z walki o głównego bohatera. Ci co obejrzeli będą z pewnością wiedzieć dlaczego mam takie wnioski, natomiast w przyszłości może uratować to zwykłe stwierdzenie przez twórców/autora mangi, że był to… no nie wiem, np. sen i po sprawie, ale pożyjemy, zobaczymy. Oczywiście na pewno ja, bo z pewnością zabiorę się za drugi sezon jak już wyjdzie. Zbyt nieoczekiwanie przyjemny był to dla mnie seans abym odpuścił w połowie, chociaż troszkę zgrzytam zębami, bo spodziewam się niestety najgorszego, że jak to zwykle bywa w tego typu produkcjach, ta dziewczyna, która jako pierwsza napotkała protagonistę ostatecznie z nim będzie na finiszu historii. Pod tym względem i akurat w przypadku tej serii marzy mi się odejście od tej nieprzyjemnej rutyny, ale nie napalam się, bo mógłbym niepotrzebnie narobić sobie nadziei. Tak czy siak ja seans uważam za naprawdę udany, i jak ktoś jeszcze nie miał okazji obejrzeć to serdecznie polecam. Bez wątpienia jest to coś fajnego, przyjemnego i świeżego w nurcie kopiowania serii na potęgę. Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    A
    Shorexen 12.05.2019 19:24
    Kimetsu no Yaiba po 6 odcinku
    Komentarz do recenzji "Miecz zabójcy demonów - Kimetsu no Yaiba"
    Ta Nezuko… taka pocieszna i sympatyczna osóbka… Pewnie dlatego, że mało gada, a jak trzeba to działa. Dla mnie jak na razie najlepsza postać serii, co może dziwić, gdyż tak naprawdę niewiele sobą reprezentuje oprócz oddziaływania na motywację głównego bohatera. No, ale mnie szczerze urzekła. Może to przez sam design, chociaż kto tam wie… bo w sumie to sam do końca nie wiem dlaczego. ;)
  • Avatar
    A
    Shorexen 12.05.2019 19:18
    Carole & Tuesday po 5 odcinku
    Komentarz do recenzji "Carole & Tuesday"
    NANI?! :D
  • Avatar
    Shorexen 8.05.2019 12:40
    Odpowiedź na komentarz do anime Shingeki no Kyojin Season 3 Part 2
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin [2019]"
    Aaaa… xD Ja bym na to w życiu nie wpadł. ;P No w tym sezonie to akurat ich nie zabranie. Śmiem twierdzić, że jeśli dobrze wszystko zaprezentują to w każdym epku będą jakieś. ;) Natomiast jeśli chodzi o odcinek 2 to ja również raczej chwalę, ale nie wiem czemu, w ogóle nie podobały mi się te latające konfetti­‑dachówki, chociaż z drugiej strony fajny zabieg, bo w anime ja czegoś podobnego chyba jeszcze nie widziałem lub sobie nie przypominam. Tak czy inaczej, najlepsze przed nami. :D
  • Avatar
    Shorexen 8.05.2019 12:34
    Odpowiedź na komentarz do anime Kimi no Suizou wo Tabetaii
    Komentarz do recenzji "Kimi no Suizou o Tabetai"
    No właśnie to zakończenie i ukazanie „odlotu w krainę” zostało tak niemiłosiernie spieprzone w wersji animowanej, że aż strach. Ja już tam swoją opinię napisałem poniżej, ale bez wątpienia film bardzo przeciętny, a już na pewno niegodny pierwowzoru, który według mnie o wiele lepszy pod każdym względem/aspektem.
  • Avatar
    Shorexen 6.05.2019 23:44
    Re: 51
    Komentarz do recenzji "Shingeki no Kyojin [2019]"
    Za nic w świecie nie mogę pojąć co masz na myśli pisząc „klify”. xD Też z tego komentarza nie mogę wywnioskować czy chwalisz, czy ganisz. Prosiłbym o wytłumaczenie, bo nie wiem jak to ugryźć, a naprawdę mi to ciekawi. ;)
  • Avatar
    A
    Shorexen 5.05.2019 00:49
    Fruits Basket (2019) po 5 odcinku
    Komentarz do recenzji "Fruits Basket [2019]"
    Mini maratonik trzech odcinków uważam za mega udany. Chyba jestem zbyt prostym człowiekiem, bo odcinek 5 według mnie po prostu wspaniały. Niby proste i znane mi zabiegi wraz z przegiętym typkiem dla podkręcenia dramaturgi, ale łezka mi się w oku zakręciła. No i dziadyga odpalił takiego liścia, że klękam i czczę go jak Boga. Wypada jedynie napisać nice shot. A no i wypada również pochwalić dobór soundtracku. Nie było to nic wybitnego, ale spełniło swoje zdanie idealnie czyli podniosło emocjonalny wydźwięk epizodu. Pomimo wad jakich się naczytałem na temat tej pozycji niezmiernie wyczekuję odcinka kolejnego i teraz już raczej będę oglądać na bieżąco, bo nie wytrzymałbym czekania. :)