x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Black Clover po 170 odcinku (koniec)
Chwiejny poziom na początku, różnorodne wykony wizualne, wątpliwe elementy fabularne, lecz ostatecznie jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony oraz niezwykle usatysfakcjonowany tym w jaką stronę Black Clover poszedł i chyba nie tylko ja tak twierdzę, patrząc na pozytywny odzew większości społeczności, fanów i widzów.
Jedyne co tak naprawdę na tą chwilę mi osobiście przeszkadza, to:
- karykaturalny w niektórych momentach design Asty po time‑skipie,
- naciągane motywacje głównych antagonistów najnowszego arcu,
- kontrowersyjne pojawienie się nowej postaci pod koniec, chociaż nie uważam tak jak duża liczba innych osób, że jest on na pewno wyciągnięty jak królik z kapelusza na ostatnią chwilę. Są pewne przesłanki ku temu by twierdzić, że jednak coś tam autor planował w tej kwestii,
- studio łase na kasę, bo po tych wszystkich epickich momentach widać ewidentnie, że jak chcą to spokojnie potrafią. Natomiast warto tutaj zaznaczyć, że bez wątpienia są królami openingów. To co zrobili w tej serii, jeśli chodzi o ich wykon, to nawet nie jest mistrzostwo świata, tylko wszechświata. 70% (jak nie więcej) z nich, to według mnie istna uczta dla oka i ucha. Pisałem już kiedyś o swoich fav w tej sprawie, ale myślę, że warto przypomnieć i dodać coś jeszcze z okazji zakończenia pierwszego i miejmy nadzieję nie ostatniego sezonu. Z endingów najbardziej New Page od INTERSECTION i BEAUTIFUL od TREASURE, a z openingów Black Rover oraz Black Catcher od Vickeblanki, Guess Who Is Back w wykonie Kumi Kody, JUSTadICE od Seiko Oomori, RiGHT NOW od EMPiRE i Eien ni Hikare od TOMORROW X TOGETHER, chociaż tak naprawdę to wszystkie były świetne, ale wracając…
- oraz niezbyt dobra i mało uwidoczniona muzyka, tonąca wręcz w gąszczu innych elementów. Pod tym względem niestety tylko ostatni arc dostarczył należycie.
Ale są to w ogólnym rozrachunku dla mnie praktycznie nieistotne drobnostki w masie pozytywnych emocji jakich dostarczyła mi ta seria. Nawet nie będę ukrywał, że wzruszyłem się pod koniec. Te wspomnienia demona, świetne zastosowanie muzyki z op oraz ed podczas ich walki jak i jej wykonanie, a także samo zakończenie. No po prostu w tym tkwi prawdziwa siła tasiemców. Ciężko się rozstać z towarzyszącymi podczas oglądania emocjami i postaciami, szczególnie jak mamy do czynienia z tak udanym tworem.
Tak jak wspominałem, ten tytuł nie jest bez wad, posiada nadal wiele dziur i na pewno też nie jest dla każdego, lecz uważam, że i tak jest warty przebolenia początku i obejrzenia do końca, a także wzbudza dodatkowo tą pozytywną niecierpliwość przy czekaniu na ciąg dalszy (ja chyba jednak nie wytrzymam i sięgnę w swoim czasie po mangę), bo to jest idealny przykład serii, która dużo zyskuje z czasem. Dzięki temu Black Clover stał się dla mnie jednym z lepszych tasiemców na ryneczku. 8 z czystym sumieniem.
Chciałbym jeszcze tylko na koniec wspomnieć co nieco o przeszłości demona Asty z ostatniego odcinka, bo jeśli moja dedukcja jest prawidłowa, to autor sobie nieźle zaplanował całą historię.
kliknij: ukryte Jeśli ta kobieta jest faktycznie matką Asty (sam Liebe to mówi), a jej magią jest wysysanie many i energii życiowej, to zapewne z obawy przed tym, że zrobi to także ze swoim nowo narodzonym synkiem (lub z innego powodu), postanowiła je porzucić (oddać), ale nie wzięła pod uwagę tego (sama w sumie twierdzi, że nie jest zbyt bystra jak dobrze nam znany gagatek), że jeszcze przed narodzinami Asta mógł mieć wysysaną manę na bieżąco, a energię życiową czerpał z łona matki i dlatego nie zginął, co spowodowało, że urodził się bez magii. Są nadal pewne dziury na czele z tym skąd wzięła Grimoire, bo wiemy ino, że se go znalazła, ale i tak niezwykle interesująca kwestia… która liczę, że zostanie należycie rozwiązana w przyszłości.
Ex-Arm po 12 odcinku (koniec)
Tytuł ten uczy i utwierdza w przekonaniu, że każdy aspekt serii ma znaczenie w równym stopniu, bo jak coś pod jakimś względem jest zrobione gównianie, to i reszta przez to traci na wartości oraz pierwotnym przekazie.
Horimiya po 13 odcinku (koniec)
Zgodzę się, że najlepsze co Horimiya miała to pierwsza połowa mangi, a później nawet jak bardzo zabawnie to troszkę nużąco i powtarzalnie, ale mimo wszystko… w tym gąszczu pojedynczych epizodycznych historyjek z codziennego życia szkolnego, było naprawdę kilka niezłych perełek wartych zaanimowania i spokojnie dałoby się z całego materiału źródłowego zrobić 25~ odcinkowiec, a oni tak to po prostu ucięli.
Nawet jeszcze nie wiem, czy to zakończenie jest zgodne z pierwowzorem, czy oryginalne wymyślone przez studio, bo nie doczytałem jeszcze 2 tomów. Dowiem się pewnie za jakiś czas.
Natomiast na pozytywną wzmiankę zasługuje z pewnością użyta muzyka i niektóre zabiegi wizualne, które urozmaicały seans, również powodując inny niż zazwyczaj w tego typu seriach odbiór i emocje.
Podsumowując, seans raczej pozytywny i jeden z tych lepszych romansideł szkolnych, ale ze średnim, nieco rozczarowującym oraz spłycającym wiele postaci i wydarzeń, przynajmniej dla mnie, zakończeniem. Ogólnie to CloverWorks nie wydoliło w tym sezonie. Wszystkie ich serie, które z początku zapowiadały się przednio, poszły w spalenie, jedne mniej i później, drugie bardziej i wcześniej. Mają nauczkę na przyszłość, zobaczymy tylko czy wyciągnął z tego jakieś konsekwencje. Tytuł polecam, ale mimo wszystko o wiele bardziej w wersji komiksowej.
Tensei shitara Slime Datta Ken 2 po 12 odcinku (koniec)
Odpowiedź na komentarz użytkownika Nick
Odpowiedź na komentarz użytkownika Porzucanie serii
Odpowiedź na komentarz użytkownika Turbotrup
Black Clover po 167 odcinku
Re: Shingeki no Kyojin: The Final Season po 16 odcinku (koniec)
No coś ewidentnie nie pykło. xD Poprawiając – która w gruncie rzeczy diametralnie się nie zmienia.
Shingeki no Kyojin: The Final Season po 16 odcinku (koniec)
Wszystkie pozytywy z zeszłego tygodnia wyszły oknem. Jest to bez wątpienia najgorszy sezon tytanów pod względem audio‑wizualnym i ogólnie technicznym. Na całe szczęście nawet gówniane wizualia nie zniszczą świetnej jakościowo historii, która przez cały czas trwania emisji broniła się sama. Nawet w tym cholernym ostatnim odcinku nie potrafili się postarać, zrobili go wręcz na odwal się i nie ustrzegli się w nim masy niedoróbek i błędów montażowych. Nawet ta muzyka, która przez te ponad 3 miesiące była zmienna, czasami dobrze dobrana, a czasami źle, lecz w tym ostatnim epizodzie nie rekompensuje niczego. Totalnie złe dobory, a ten ost z trailera już zaczyna mnie irytować. Mogli go sobie darować, naprawdę. Reszty raczej nie trzeba komentować, ponieważ szli przez cały czas praktycznie zgodnie z pierwowzorem, nie licząc dużej ilości wyciętych/pozmienianych scen z powodu nam dobrze znanego, braku czasu. Szczęście w nieszczęściu, że w większości wybrali raczej odpowiednie do tego momenty. Kilka zabiegów udanych, kilka mniej, a kilka kompletnie nietrafionych, które niepotrzebnie mieszały i niszczyły jednocześnie przekaz. No i to nieszczęsne zakończenie, a raczej moment na nie. Tak jak to pisałem już wcześniej, jest to jeden z najgorszych momentów jaki mogli sobie wybrać, który urywa akcję będącą punktem kulminacyjnym całej historii. Tragedia, nie pierwszy raz zresztą. Ogólnie ogromna szkoda i zawód na praktycznie całej linii, no ale nic z tym niestety nie mogę zrobić. Gdyby nie najwyższa jakość fabuły i rozwoju postaci z komiksu, to byłbym całkowicie rozczarowany seansem, a tak to jest on połowicznie udany. Nie zmienia to jednak faktu, że historia i postaci niesamowicie ciągną ten sezon do góry pod względem ostatecznej mojej oceny, która w gruncie rzeczy się nie diametralnie nie zmienia, ale jest to na pewno najgorzej oceniany przeze mnie sezon tytanów.
Co do standardowych informacji. Poza pominiętymi kilkoma (dosyć istotnymi) scenami z Zeke'iem w roli głównej z 115 rozdziału, to zekranizowali cały 116 rozdział, który nosi taki sam tytuł ja ten odcinek. Czyli part 2 pokaże wydarzenia zaprezentowane w rozdziałach 117‑139. Szkoda, że nie znamy jeszcze ilości odcinków, bo 23 rozdziały to sporo, no chyba, że 24 epizody nam zaserwują lub niestandardową jak w tym przypadku ilość.
Natomiast co do zapowiedzianej kontynuacji, która nadejdzie za rok. Przynajmniej teraz już nie będzie żadnych wymówek, że mieli mało czasu. Jeśli w 2022 roku nie będzie jakości przynajmniej na porównywalnym poziomie z tym od WITu, to już nie będzie żadnych argumentów, które mogłyby obronić studio Mappa. Chociaż w tym przypadku wypadałoby już przebić jakość poprzedniego studia, ponieważ po pierwsze, po tym co nam tutaj zaserwowali, to zasłużyliśmy zwyczajnie na coś więcej, a po drugie, po Jujutsu widać, że potrafią jak tylko mają czas i odpowiednich ludzi za sterami. To co już wyszło nie zostanie zapominane i naprawione, ale mają szansę aby w pewnym stopniu wybaczyć im te złe wykonanie tego sezonu. Nie oczekuję, że im się uda. Może mnie miło zaskoczą, ale jestem zbyt rozczarowany takim traktowaniem mojej ulubionej serii, aby im już teraz wybaczyć i wierzyć, że się poprawią. Poczekamy, zobaczymy. W tym momencie wyczekuję jedynie ostatniego rozdziału mangi, który może okazać się albo spektakularnym zakończeniem wbijającym w fotel, albo totalną farsą i bezprecedensowym upadkiem.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Ryuki
Odpowiedź na komentarz użytkownika Fan anime
Odpowiedź na komentarz użytkownika Nick
Odpowiedź na komentarz użytkownika Nick
Yakusoku no Neverland 2 po 11 odcinku (koniec)
Jujutsu Kaisen po 24 odcinku (koniec)
Odpowiedź na komentarz użytkownika Rinsey
Odpowiedź na komentarz użytkownika Nikodemsky
Mam rozumieć, że podpucha?
Go-Toubun no Hanayome ∬ po 12 odcinku (koniec)
Odpowiedź na komentarz użytkownika Damian
Dr. Stone: Stone Wars po 11 odcinku (koniec)
Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu 2 part 2 po 12 odcinku (koniec)
Perfekcyjne zamknięcie tej części historii, chociaż niektórzy znawcy nowelki prawią, że jednak coś powinno znaleźć się po napisach, bo idealnie by tam pasowało i wywołałoby w widzach konsternację. Po przeczytaniu takich komentarzy, aż sam jestem ciekaw co mieli na myśli, a nie kopałem jeszcze tak daleko, aby się tego dowiedzieć. Może tutaj ktoś będzie szybszy w tej kwestii.
Tak czy siak, dla mnie definitywnie najlepsza seria sezonu, nadal oraz niezmiennie od prawie samego początku najlepszy w swoim gatunku twór i jednocześnie jeden z moich ulubionych tytułów ogólnie. Nic istotnego w tym sezonie mi nie przeszkadzało, bawiłem się wybornie, a subiektywnie wszystkie jego aspekty są bliskie perfekcji. Natomiast jeśli już miałbym się czegoś czepiać na siłę, to strona wizualna momentami nie była tak świetna jakbym chciał, tempo akcji nie zawsze było odpowiednio wywarzone, no i Emilia chwilami nieco mnie irytowała, ale myślę, że w ogólnym rozrachunku i tak pokazała się z bardzo pozytywnej strony. I to w sumie tyle. Więcej do dodania nie mam i jestem wręcz przekonany, że część kolejna nadejdzie, ponieważ przemawia za tym między innymi fakt ponad 10 tomów (na tą chwilę) materiału źródłowego do zekranizowania oraz ogromna popularność samego uniwersum. Półtorej solidnego sezonu z tego może powstać jak nic. Pozostaje jedynie czekać.
Odpowiedź na komentarz użytkownika blob