x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Laputa podniebny zamek
Zawsze oceniam twory przede wszystkim przez pryzmat spójności fabularnej, logicznego ciągu wydarzeń oraz wiarygodności zachowań postaci. W tych kryteriach Laputa wypada dla mnie lepiej niż Chihiro oraz zdecydowanie lepiej niż Hauru.
Przede wszystkim ten film jest prosty i czytelny, a wydarzenia wynikają z siebie w logiczny sposób. Dla kontrastu w Chihiro i Hauru pojawiają się elementy chaosu w strukturze fabularnej oraz w decyzjach postaci, które często są trudne do jednoznacznego uzasadnienia. Oczywiście jestem świadom, że wynika to z ich baśniowej konwencji i silnej symboliki, niemniej takie zabiegi obniżały dla mnie wiarygodność historii i powodowały, że seans bywał momentami niezwykle irytujący.
Oczywiście Laputa odstaje od wspomnianych dzieł pod względem wizualnym, ale trudno się temu dziwić, skoro dzieli je około 20 lat rozwoju animacji i zastosowanej technologii. Z kolei warstwa muzyczna jest znakomita i bardzo dobrze wkomponowana w opowiadaną historię. Nie jest to jednak film pozbawiony istotnych wad, pojawiają się uproszczenia i drobne nielogiczności aby fabuła mogła iść swoim torem, ale nie jest to ten poziom absurdu jak w wyżej wymienionych produkcjach, a w ogólnym rozrachunku całość pozostaje spójna i angażująca.
Ostatecznie dla mnie to świetny i wciągający film, który ani przez chwilę nie nuży i zgodnie z moimi prywatnymi kryteriami oceny jest jednym z najlepszych tytułów spod szyldu Ghibli. Poziom mniej‑więcej Mononoke Hime.
Grobowiec świetlików
Odpowiedź na komentarz użytkownika Kurubuntu
Pytanie brzmi jak zachowuje się osoba, która coś wie/czegoś się dowie. Czy trzyma gębe na kłódkę i używa jej po kryjomu, czy obwieszcza na około ten fakt jak największej liczbie ludzi. W pierwszym przypadku ciężko się o takiej osobie dowiedzieć – to fakt, więc wtedy bezpiecznik nie działa, w tym drugim łatwo namierzyć konkretne osoby i użyć bezpiecznika w postaci czyszczenia pamięci nawet na większą skalę. Za mało wiemy / wiem na obecną chwilę, więc nie bawie się jeszcze w osądy. Sam bezpiecznik na razie działa, ale to prawda, że istnieją sytuacje w których łatwo o szpiega, który wykradł informacje i dobrze się ukrywa z tą wiedzą, no i może nawet takie jednostki są, kto wie…
No jeśli atrament powstaje z jakiegoś innego specyfiku niż normalnie, albo z konkretnego miejsca o którym wiedzą tylko czarodzieje, to raczej o popyt w świecie przedstawionym nie ma się co martwić.
Z resztą się zgadzam, bo sam mam wiele pytań na które odpowiedzi jeszcze nie ma. Dlatego seria ma duży potencjał, ale też może zaliczyć spektakularny upadek. Doceniam sam fakt intencji i chęci autora do postarania się w tej kwestii – przynajmniej na początku.
Seihantai na Kimi to Boku po 12 odcinku (koniec)
Odpowiedź na komentarz użytkownika blob
Coś chyba nie wyszło z tym punktem odniesienia, albo po prostu źle ubrałeś w słowa to co miałeś na myśli, bo trochę zaprzeczyłeś sam sobie. Dlaczego? Ponieważ Frieren w dużej mierze opiera się właśnie na spokojnej slice of lifeowej podróży, codziennych interakcjach i pomaganiu napotkanym ludziom, a większe walki pojawiają się raczej sporadycznie. Od siebie dodam tylko, że całe szczęście iż Atelier nie idzie i oby nie poszło w stronę Frieren. Dla mnie jedna tak schematyczna, bez fabularna i bez zasad świata przedstawionego seria w zupełności wystarczy.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Kurubuntu
Napisałem o tym dosyć jasno. Zapewne nie, skoro takim osobom, które coś „skojarzyły” lub zobaczyły spokojnie mogli wyczyścić pamięć, prawda? Łatwy fabularny bezpiecznik, ale działa i wprost o tym informują na początku serii, co akurat w tej kwestii doceniam. Poza tym jest również informacja, że obecne społeczeństwo zostało wychowane w przekonaniu, że magia to wrodzony dar, więc nie doszukują się czegoś, co dostaje się w trakcie narodzin, albo wcale.
Papier nie ma znaczenia, już pierwszy odcinek to łatwo pokazał. Co do atramentu – nie wiem, nie czytałem pierwowzoru. Nie będę strzelał, że chociażby w miejscach takich jak ta wieża z księgami, do której dostęp mają tylko czarodzieje, bo może seria sama nam na to pytanie odpowie z czasem, ale teraz tego nie wiadomo – to fakt. Natomiast wspomnieli, że to jakiś specjalny rodzaj atramentu, a nie jakiś standardowy i może mieć to jakieś znaczenie gdzie i jak go wytwarzają.
A pojawił się? Gdybologię odstawiam na bok, ale odpowiadając na pytanie, pewnie tak. Ciężko stwierdzić po dwóch odcinkach, nie sądzisz? To już jest kwestia jak autor pierwowzoru ma zaplanowane budowanie świata na przyszłość.
Tongari Boushi no Atelier po 2 odcinku
Otonari no Tenshi-sama 2 po 1 odcinku
Enen no Shouboutai: San no Shou Part 2 po 10 odcinku
Odpowiedź na komentarz użytkownika blob
Odpowiedź na komentarz użytkownika Uratugo
Nie pytam dlaczego bohaterowie zawsze nie wybierają najszybszej drogi, tylko dlaczego w świecie w którym latanie jest pokazane jako normalna, zawsze dostępna i wielokrotnie bezproblemowo używana umiejętność w trakcie zagrożenia życia, nagle przestaje ona istnieć w trakcie wielodniowych podróży i to bez jakiegokolwiek komentarza ze strony fabuły. To nie jest ten sam typ problemu co orły w WP, ponieważ ja tu wspominam o zdolności którą bohaterowie faktycznie posiadają i regularnie wykorzystują chociażby w walce.
Zgadzam się. To jest intencja autora. Tylko nie odpowiada na mój zarzut / problem. Nie krytykuję motywu podróży, tylko brak wyjaśnienia czemu jedna i ta sama magia jest używana reaktywnie, a nigdy proaktywnie, mimo że nic w konkretnej scenie jej nie wyklucza.
Byłby to solidny argument gdyby nie fakt, że Frieren i Fern używają wielokrotnie magii lotu stabilnie, precyzyjnie, bez widocznych kosztów, bez wahania i bez konsekwencji. Jeśli ta magia faktycznie jest tak niebezpieczna i nie do końca poznana, to raczej nie powinni z niej korzystać w trakcie walki, a sam świat powinien to jasno komunikować w trakcie decyzji bohaterów, tymczasem ta rzekoma wada nigdy nie wpłynęła na ich zachowanie.
Rozumiem, ale są to argumenty wybiórcze, bo nie tłumaczą sytuacji w których pogoda jest dobra, zagrożenia brak, a bohaterowie i tak spacerują dniami i nocami, nawet nie wspominając o możliwości lotu czy jego istnienia w tym świecie. To ta cisza w informowaniu jest moim problemem, nie samo istnienie ograniczeń tej magii.
Nie oceniam całego dzieła na tej podstawie, tylko wyciągam jedną nieścisłość, która jest jednym z wielu czynników branych pod uwagę w trakcie finalnej oceny. Nigdy nie robię tak, jak mi zarzucasz i nigdy nie napisałem, że tak robię. Jest wiele zalet tej produkcji, które również biorę pod uwagę. Dodatkowo ja nie domagam się uproszczenia / przyspieszenia drogi do konkretnego celu, tylko konsekwencji w zasadach świata przedstawionego. Innymi słowy nie pytam dokładnie czemu nie lecą, tylko czemu świat raz pozwala im latać bez problemu, a raz udaje, że ta możliwość nie istnieje.
Podsumowując, nie mam problemu z motywem podróży ani z tym, że bohaterowie idą pieszo zamiast polecieć. Mam problem z tym, że tytuł ani razu nie potrafi spójnie wyjaśnić dlaczego magia latania, która pokazywana na tak łatwą w wykorzystaniu w trakcie walki i bez jakichkolwiek kosztów czy efektów ubocznych, nagle przestaje być nawet opcją w trakcie normalnej podróży. Gdyby seria jasno informowała o istnieniu jakiegoś ograniczenia, to mój zarzut w ogóle by się nie pojawił. Pozdrawiam.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Nick Temat Treść
Nadal jednak są to bardziej interpretacje niż jawne informacje przekazane przez serię. Co więcej nie chodzi mi wyłącznie o samą Frieren, jej towarzysze (Fern i Stark) w ogóle nie pytają o możliwość skrócenia drogi za pomocą latania, choć w trakcie walk normalnie z tej umiejętności korzystają i nie widać u nich żadnego wyczerpania. To sugeruje, że krótkie loty nie stanowią istotnego problemu, a mimo to nie są brane pod uwagę w kontekście podróży.
Przez to wszystko można odnieść wrażenie, że magia latania istnieje tylko w scenach akcji, a później w scenach podróży tajemniczo znika taka możliwość jak i wiedza o jej istnieniu. Ten brak konsekwencji oraz brak informowania widza czemu tak jest najbardziej mnie zastanawia i sprawia wrażenie niespójności w świecie przedstawionym.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Fern
Problemem nie jest to, że magia jest kosztowna, tylko że seria tego nie komunikuje w żaden sposób w kontekście podróży, mimo że latanie pojawia się wielokrotnie jako normalnie dostępna umiejętność, która nie wpływa na kondycję postaci ani poziom many. Odwoływanie się do ekstremalnych sytuacji jak walka z potworami nie tłumaczy decyzji podejmowanych w standardowych, codziennych i bezpiecznych warunkach na przykład w trakcie podróży przez góry, lasy, doliny i inne miejsca.
Przykład walki Frieren z Aurą też jest nietrafiony, ponieważ ja nigdzie nie napisałem, że jest ona wszechmocna, tylko bardzo potężna (jak na postacie występujące w tym uniwersum) i latanie nie stanowi dla niej żadnego problemu, a to jest różnica. Dodatkowo w trakcie tej walki nigdzie nie pada stwierdzenie, że przegrałaby z armią z powodu wyczerpania many. Ona jedynie zasugerowała, że ilość przeciwników ma znaczenie i obnoszenie się z poziomem mocy jest nieopłacalne. Seria nigdy nie informowała, że latanie jest jawnym obciążeniem i tym bardziej manochłonne. Wyciągasz złe wnioski z dialogów postaci, które i tak nie mają związku z dezycjami dotyczącymi podróżowania za pomocą latania.
To nie kwestia tego czy oglądamy ten sam tytuł, tylko różnego poziomu tolerancji na rzeczy niewypowiedziane lub niewyjaśnione. Ty je akceptujesz i dodatkowo dopowiadasz sobie brakujące elementy żeby pasowały pod twoją narrację, ja za to oczekuję, że jeśli coś realnie może wpływać na decyzje bohaterów, to anime powinno to w jakikolwiek sposób zakomunikować widzowi na przykład poprzez dialog, żeby zachować spójność w zasadach świata przedstawionego.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Fern
Piszesz, że magia latania to „nowinka przejęta od demonów”. Nie pamiętam, ale przyjmuję za pewnik, że jest to tak tłumaczone w lore świata, tylko to nie ma znaczenia. W samej serii nie pada ani razu informacja, która tłumaczyłaby, czemu bohaterowie nie używają jej akurat w trakcie podróży. Nie ma żadnych dialogów, ani scen, które sugerowałby, że latanie jest elementem tabu, że jest niebezpieczne albo zarezerwowane tylko na specjalne okazje jak ochrona lub walka. To jest raczej twoje dopowiadanie niż coś, co wynika wprost z pierwowzoru.
Metafora z „pustym magazynkiem” jak dobrze rozumiem odnosi się do tego, że latanie jest kosztowne i trzeba je oszczędzać na walkę. Ponawiam, seria tego nie komunikuje w żaden sposób. Nie ma scen w których bohaterowie mówią coś w stylu „nie lecimy, bo braknie nam many, a jest potrzebna w momentach zagrożenia”, zresztą nie widać żadnego zmęczenia u postaci po locie w czasie walki, a w przypadku Frieren to już w ogóle nie działa ten argument, bo jest niesamowicie potężna i dla niej to żaden problem. Gdyby to był istotny element, powinien być zaznaczony w trakcie serii, a nie dopowiadany przez użytkowników.
A przykład z Nibusami 2000 to już raczej ironia niż sensowny argument. Nikt nie oczekuje i tym bardziej ja, żeby latali cały czas „bo tak”, „bo fajnie”, tylko spójności zasad świata przedstawionego. Skoro dana umiejętność istnieje, jest wielokrotnie pokazywana jako normalnie dostępna dla postaci, nie sprawia im żadnego problemu i wysiłku, to naturalnym pytaniem jest, czemu nie jest używana w oczywistych sytuacjach jak chociażby wielodniowe podróże przez góry, doliny, lasy itd. To już nie jest kwestia łatwości i bezrefleksyjnej podróży, która negowałaby przeznaczenie i sens tytułu, tylko konsekwencji w budowaniu świata i jego zasad.
Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
Sousou no Frieren 2 po 3 odcinku
Jujutsu Kaisen: Shimetsu Kaiyuu po 3 odcinku
Shibou Yuugi de Meshi o Kuu po 1 odcinku
Odpowiedź na komentarz użytkownika Klemens
Ja nigdzie nie pisałem, że w Frieren nie istnieją opisane zasady magii (wyobraźnia, trening, mana, koncentracja itd.), one oczywiście są wprost tłumaczone. Mój zarzut dotyczył tego, że te zasady rzadko działają jako realne ograniczenia narracyjne, nie generują napięcia, nie wymuszają kreatywnych rozwiązań u postaci w konkretnych momentach i rzadko prowadzą do istotnych konsekwencji fabularnych. W tym sensie magia pełni dla mnie funkcję narracyjnie wygodnego narzędzia, a nie systemu, który aktywnie kształtuje przebieg historii, którą obserwujemy.
Podobnie sprawa się ma odnośnie epizodów skupionych na relacji, nie neguję ich znaczenia emocjonalnego, tylko zwracam uwagę, że ich wpływ na dalszy przebieg opowieści jest ledwo zauważalny i wyłącznie wewnętrzny. To jest tylko i wyłącznie kwestia innych oczekiwań wobec narracji, nie „braku zrozumienia” serii, którą mi zarzucasz.
Sądzę, że na tym etapie jasno widać, że różnimy się w oczekiwaniach. Ja swój punkt widzenia przedstawiłem mam nadzieję, że wystarczająco jasno i nie czuję potrzeby by dalej go rozwijać. Z mojej strony temat jest zamknięty. Pozdrawiam.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Karo
Dodatkowo cieszy mnie fakt, że zaznaczyłeś jedną z większych wad serii, a jest nią sposób potraktowania magii w tym świecie. Nie chodzi nawet o całkowity brak zasad, ale o to, że magia funkcjonuje tu jako narracyjnie wygodne narzędzie bez jasno zarysowanych ograniczeń, kosztów czy chociażby reguł działania, które pozwalałyby uwiarygodnić cały system. Sceny z magią po prostu istnieją, bo są w danym momencie potrzebne, choć wtedy przynajmniej faktycznie dzieje się coś ciekawego.
Podobnie jest z samym światem przedstawionym. Jest klimatyczny, piękny i spójny pod względem emocjonalnym, ale bardzo słabo rozbudowany, a co za tym idzie mniej wiarygodny. Brakuje szerszych struktur, większych konfliktów czy kwestii politycznych, które sprawią, że świat jest żywy i istnieje jako osobny, niezależny od bohaterów byt. W obecnym wykonaniu jest on jedynie dekoracją do refleksji nad przemijaniem i sensem życia.
Rzecz jasna mam świadomość, że są to w dużej mierze świadome decyzje autora, ale dla mnie oznaczają one jednocześnie dobrowolne ograniczenie własnego tworu. Powoduje to, że trudno jest mi traktować Frieren jako serię ambitną, albo tak wybitną jak większość ją maluje. Tytuł jest bardzo dobrze wykonany w swoich założeniach, ale celowo rezygnuje ze wszystkiego co mogłoby nadać mu większą wagę, przez co pozostaje w moich oczach jedynie jako nastrojowa i jednowymiarowa podróż o przemijaniu, emocjach i relacjach z efektownymi scenami akcji, które urozmaicają z czasem nużące momenty.
Odpowiedź na komentarz użytkownika Ryuki
Zrobiłem to, bo w praktyce nic to nie zmienia. Jeśli wyrzucisz słowo „gatunek” z mojej wypowiedzi, nadal będę uważał to samo. Od shounena fantasy, jakim jest Frieren, oczekuję przede wszystkim akcji. Tak było w pierwszym sezonie i tak jest w tym. Gdybym to zmienił, byłbym hipokrytą. To wszystko w tym temacie.
Nie mam żadnych pretensji o to, że raz na jakiś czas tempo zwalnia, to normalne i wręcz konieczne. Gorzej, gdy dzieje się tak przez połowę pierwszego sezonu non stop, a drugi zaczynają w dokładnie ten sam sposób. W moich oczach pierwszy sezon ratowały akcje ze smokiem i demonami oraz egzamin, ponieważ sceny spacerków były zbyt wydłużone, stworzone na jedno kopyto i z czasem bardzo nużące.
Tutaj mam nadzieję, że z czasem się rozkręci, tak jak wyraźnie napisałem, bo obecnie wracamy do punktu wyjścia. W sumie sam nie wiem… mam wrażenie, że ludzie myślą, iż nienawidzę tej serii, a tak naprawdę bardzo ją cenię.
To naprawdę jest bardzo dobra seria, momentami świetna, po prostu nie trawię bezpodstawnego zachwytu, jakby to dzieło nie miało żadnych wad, a ma. Można się przy tym znakomicie bawić, mając ich świadomość, i to pochwalam. Gorzej, gdy ktoś zachwyca się serią, twierdząc jednocześnie, że jest nieskazitelna i wybitna, a przy okazji krytykuje cudze negatywne zdanie tylko dlatego, że jest negatywne – nieważne, czy sensowne, czy nie.
Odpowiedź na komentarz użytkownika kawka
Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
Sousou no Frieren 2 po 1 odcinku
One Piece się kończy, motywacja się zaczyna