x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Dziwna ocena tytułu Uma Musume: Pretty Derby
Dobrze, teraz chciałbym coś wytłumaczyć. Faktycznie coś mi nie pasowało. W związku z tym postanowiłem douczyć się jeszcze bardziej w kwestii recenzji i poświęciłem ostatnią godzinę na zgłębienie większej ilości artykułów i materiałów filmowych. Było kilka sprzeczności, ale w ostateczności przyznaję rację przedmówcy i jednocześnie przyznaję się do błędu – do którego zaraz przejdziemy. Faktycznie, recenzja powinna być subiektywna, bo tak wynika z jej ogólnej definicji, ponieważ recenzja obiektywna to tak naprawdę oksyromon. Ale nie przyszedłem tutaj ponownie aby cytować definicje i słowniki. Teraz przejdę do mojego błędu, który nie wynikał z braku znajomości czym jest recenzja bo jak poznałem jej definicję to bardzo dobrze ją znałem, po prostu moim niedopatrzeniem było złe nazewnictwo, ponieważ to co tak naprawdę było i jest recenzją subiektywną ja to nazywałem obiektywną i stąd wynikała sprzeczność. Jeszcze raz bardzo przepraszam za moje złe wyrażanie się i faktyczne błąd, który mam nadzieję wyjaśniłem. Natomiast tak czy inaczej, to nie zmienia faktu, że to co napisałem na samym początku tyczyło się nie tego, czym jest recenzja i jaka ona powinna być, ale tej cholernej oceny końcowej w postaci liczby, która nie odzwierciedla, ani tego co napisał recenzent, ani tego jakie oceny cząstkowe wystawił i to jest to, co od początku chciałem zauważyć. Dziękuję, jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.
Re: Dziwna ocena tytułu Uma Musume: Pretty Derby
Napisałem, „w głównej mierze recenzja i to publiczna”. Tak recenzje mogą być niepubliczne jeśli dany recenzent jej nie upubliczni, to takie proste i nie pisz mi, że wtedy to nie jest recenzja, bo jej treść i przekaz się nie zmienia w zależności od tego czy ktoś ją widzi poza autorem czy też nie. Idziemy dalej. Na początku twierdziłeś, że to opinia, potem jak napisałem Ci, że to recenzja, już się ze mną zgadzasz, więc samo to jest już bardzo ciekawe. Ale lecimy znów dalej. Sprowadzanie wszystkiego do ilości przeżytych lat i oceny tego jak mnie, a ciebie uczyli już samo w sobie jest zabawne, więc tą kwestię pozostawiam niewyjaśnioną, ponieważ to nie jest dyskusja o tym ile ja mam lat, ile ty masz lat i kto nas i jak nas uczył. Kolejna kwestia. Recenzja według mnie powinna być obiektywna, ale przede wszystkim rzetelna, a jeśli chcesz coś napisać subiektywnie to nie piszesz recenzji, tylko opinię, własną i prywatną podpartą w głównej mierze osobistymi przemyśleniami i doznaniami, nie patrząc z szerszej perspektywy wyrażasz własne zdanie na temat danego tworu. Oczywiście zaznasz na samym początku takiej treści, że jest to subiektywna opinia.
Chociaż nie ukrywam, że postanowiłem się szybko douczyć w tej kwestii i faktycznie przyznaję racje w kwestii tego, że jest kilka artykułów twierdzących, że recenzja nie może być obiektywna. Natomiast ja i tak zadania nie zmienię, ponieważ uważam osobiście i już pisałem o tym wyżej, że jest to moje zdanie, iż każdy recenzent powinien pisać jak najbardziej obiektywnie i rzetelnie, ale przede wszystkim aby jego ocena wynikała z dokładnego poznania danego tworu. Podsumowując wszystko, twoje zdanie szanuję, ale się z nim osobiście dalej nie zgadzam, a cała dyskusja wynikła tylko i wyłączenie nie z tego, że autor recenzji (w tym przypadku Slova) nieobiektywnie ocenił tytuł, bo do tego ostatecznie się nasza dyskusja sprowadziła, ale dlatego, że ów autor nie podparł swojej oceny końcowej wyciągniętymi wcześniej argumentami w recenzji czy też ocenami cząstkowymi, tylko jakimś wymyślnym nie wiadomo do końca czym i zawyżył ocenę, co jak już napisałem wielokrotnie, wprowadza w błąd i to nie jest kwestia tylko tej konkretnej recenzji, ale wielu innych. Dzięki za udział w dyskusji i pozdrawiam.
I zaznaczam jeszcze raz aby każdy kto to przeczyta zrozumiał. Ja od początku nie narzekałem na to, że recenzja jest (tutaj cytat z początku „Czy tylko ja tutaj wyczuwam niesprawiedliwość i nieobiektywność recenzji?” – napisałem, że wyczuwam coś takiego, anie, że tak twierdzę, taki początek wynikał z chęci zauważenia problemu wystawienia dziwnej oceny końcowej) nieobiektywna i, że nie zgadza się z moim zdaniem, bo ja nawet tego tytułu nie widziałem, więc nie mam prawa oceniać tego pod tym względem. Wszystko dotyczy oceny końcowej, nie podpartej niczym co wcześniej przeczytałem w ów recenzji lub zobaczyłem w ocenach cząstkowych.
Re: Dziwna ocena tytułu Uma Musume: Pretty Derby
Problem jest i to ogólny, ale nie tylko z recenzją Slovy, bo do niego to nic nie mam i treści jego recenzji dobrze już znam. Po prostu napisałem to tutaj, ponieważ najbardziej się to tutaj uwydatniło.
Ale to nie jest ocena, tylko w głównej mierze recenzja i to publiczna, więc ona już musi być obiektywna, bo wiele osób się do niej odnosi i się nią kieruje przy wyborze danego tytułu.
To prawda, że nigdzie nie jest napisane, że to ma być średnia ważona ocen cząstkowych, ale w takim razie po co one są, jak nikt ich nie używa i nie wynika z nich ocena końcowa? Po ciula dawać muzyce 2, grafice 10, fabule i postaciom 5, jak i tak ostatecznie walniesz to 9/10. Tak ja mówiłem, to nie trzyma się kupy.
Takie jest moje zdanie. Coś musi wynikać z czegoś, nawet jeśli jest podparte bardzo nierealnymi cz nawet subiektywnymi argumentami. Tutaj nawet nie chodzi o to, czy na przykład postacie są słabe czy też dobre, ale jak już ktoś wrzuca ocenę 9/10 to niech przynajmniej podniesie te oceny cząstkowe w taki sposób, aby ocena główna z czegoś wynikała. No ale jeśli sam recenzent wie, że postacie są przeciętne, i pozostałe oceny cząstkowe też nie są najwyższych lotów, to czemu takie coś wystrzela na koniec? Idąc dalej to każdy mógłby tutaj pisać bez przechodzenia najmniejszych selekcji w trakcie wyboru. Napisze „blablabla”, strzeli wszystko 5/10, a końcową walnie 10/10 BO TAK. I nie popadam w skrajność bo z biegiem czasu wszystko się do tego sprowadza, do ogólnego wprowadzania w błąd, bo jak wchodzisz na tanuki to pierwsze co widzisz to ocenę końcową podpartą gwiazdkami, a nie treść czy też oceny cząstkowe, które jak widać są niepotrzebne bo tylko wprowadzają zamęt.
Re: Dziwna ocena tytułu Uma Musume: Pretty Derby
Re: Dziwna ocena tytułu Uma Musume: Pretty Derby
Niezły rozgarniasz tutaj nastąpił. Mi by tam wystarczyło jakby dodali ten cholerny enjoyment. Załatwiło by to sprawę obiektywizmu, bo każdy ma prawo odczuwać przyjemność podczas oglądania przy czymś innym, bo gust to gust, ale przez to, że tutaj to nie występuje, dzieje się właśnie takie coś.
oo44wo: Ocena końcowa nie jest średnią ocen cząstkowych…
To w takim razie czym jest? Jestem za głupi, proszę mi wytłumaczyć. ;)
Apeluję o dodanie oceny przyjemność/fun/enjoyment! Dziękuję, dobranoc. :)
Steins;Gate 0 po 16 odcinku
Re:Zero: Subaru ogólnie wybiera Emilię, a mimo to Rem go wspiera.
Steins Gate 0: Okabe ogólnie wybiera Kurisu, a mimo to Mayuri go wspiera.
Nawet jeśli materiał źródłowy całkiem inny, to studio to samo. Nawet jeśli rodzaj historii, gatunki i świat przedstawiony całkiem inny, to pojedynczy zabieg kadrowy bardzo podobny. W 16 odcinku Steins – 21:50 i w 21 odcinku Re Zero – 22:52. Wiem też, że występują przeciwne emocje, ale nawet… coś mi tu śmierdzi, i bynajmniej tym razem nie jestem to ja. Ale wróć… w ogóle to czemu mi się chciało to sprawdzać?! Dobra… nie istotne. Chyba jednak coś mi jest. xD
Co do odcinka, to niezłe jaja się szykują, a gry nie znam, więc jeśli wyjdzie wszystko po mojemu, to…
Re: Steins;Gate 0 po 15 odcinku
Steins;Gate 0 po 15 odcinku
Dziwna ocena tytułu Uma Musume: Pretty Derby
Re: Lina
Steins;Gate 0 po 13 odcinku
Re: Darling in the Franxx po 23 odcinku (finał)
Re: Darling in the Franxx po 23 odcinku (finał)
Darling in the Franxx po 23 odcinku (finał)
Pomimo wzlotów i upadków, jestem bardzo usatysfakcjonowany zakończeniem jakie zostało nam zaserwowane przez twórców i widać, że taki rozwój wypadków mieli dobrze zaplanowany już od samego początku. Dawno nie widziałem tak spójnego, przyjemnego i wykonanego z największą szczegółowością audio‑wizualną zamknięcia historii w serii telewizyjnej anime. Za to należą się ode mnie ogromne brawa i naprawdę dziękuję A1P i Triggerowi za stworzenie tej historii, która skomplikowana czy też nadzwyczajna nie była, ale robiła to co miała robić, czyli wzbudzała emocje, najczęściej pozytywne i trzymała w napięciu do samego końca. Jako całość seria pod względem technicznym wypada bardzo dobrze, fabularnym – pozostawię to do oceny innym, mi się podobała i tak jak napisałem wyżej nie zauważyłem błędów i uważam, że zaplanowali to idealnie od samego początku, ale czy to znaczy, że jest dobrze wykonana? A postaci spełniały swoją rolę należycie i bardzo spodobał mi się zabieg w ostatnim odcinku, że większość czasu antenowego zostało poświęcone na przyjaciół dwójki głównych bohaterów, na ich dorastanie, zmiany w życiu, na to jak zmienia się ziemia dzięki głównie im, a na sam koniec dodany ten jakże przyjemny dialog najpierw Nany i Hachiego, potem Ichigo, Goro, Kokoro, Miku, Mitsuru, Zorome, Ikuno i Futoshiego, a także ponowne spotkanie Hiro i Zero Two w dalekiej przyszłości zostało świetnie wykonane, wypada niezwykle sympatycznie i pozytywnie, ale również oddaje niesamowity urok całej historii, symboliki i powiązań jakie w tym tytule występowały na każdym kroku.
Z dużą dozą stanowczości, świadomego zadowolenia po seansie, ale też biorąc pod uwagę pewne emocje jakie mi towarzyszą, w miarę racjonalne i obiektywne ocenienie aspektu technicznego i wewnętrzne poczucie spełnienia, oceniam Darling in the FranXX na 8/10 i uważam osobiście (no niech będzie – subiektywnie), że ów seria zasłużyła sobie właśnie na taką ocenę. Czy jest ona słuszna? zawyżona? A może powinienem poczekać, aż emocje opadną? Ależ nie, i w d… to mam. ;) Każdy oceni jak mu się podoba i skomentuje jak będzie sobie tego życzył. Ja swoje zrobiłem, napisałem co chciałem i dziękuję raz jeszcze tobie, temu, tamtemu i wszystkim innym, ale przede wszystkim scenarzyście, reżyserowi, całemu zapleczu twórców owej produkcji, gdyż kończąc mój wywód, wbija się ona na tle wielu przeciętnych produkcji jakich multum w ostatnim czasie.
Darling in the Franxx po 23 odcinku
Tak czy siak, twórcy serii niezłe rzeczy biorą… ale obawiam się, że nie dość, iż nie wiedzą co biorą, to jeszcze przedawkowali… rest in peace.
Czekam na finał. Albo 24 minutowy i akcja bez trzymanki. Albo wydłużony do 48 minut i w miarę sensowne (biorąc pod uwagę to co do tej pory się spaczyło bblrldl…. sorry, wydarzyło) poprowadzenie finału. Albo drugi sezon i bezsensowne przedłużanie bez zaczepienia fabularnego. Czego nie wybiorą, to chyba będzie już ZA BARDZO dziwne? W sumie to sam nie wiem, może po prostu za mało widziałem.
Tokyo Ghoul:re po 12 odcinku
Interesująca ocena recenzenta anime Violet Evergarden
Całe szczęście, że to tylko subiektywna opinia.
Tylko jestem ciekaw czy jest on świadom tego, że recenzje powinny być obiektywne, ale co mi tam. Może żyje w swoim świecie hipokryzji. ;)
Tokyo Ghoul:re po 11 odcinku
Darling in the Franxx po 20 odcinku
Darling in the Franxx po 19 odcinku
Steins;Gate 0 po 8 odcinku
Darling in the Franxx po 18 odcinku
Darling in the Franxx po 17 odcinku
A tak przy okazji jestem strasznie ciekaw dlaczego widzę na różnych forach taki hejt w stronę (tym razem) postaci Kokoro. Mam rozumieć (?), że fandom jest strasznie niekonsekwentny, ponieważ po wrogości w kierunku Ichigo dziwnym trafem ślad zaginął i przerzucili się na następną niewiastę (do czasu :P) jakby komuś ona zawiniła. Dla mnie osobiście właśnie te dwie postaci, o których wspomniałem powyżej (+Ikuno) są najbardziej racjonalnie wykreowane przez twórców i postępują w sposób adekwatny do tego jaka jest obecnie sytuacja i ich zachowania ją idealnym odzwierciedleniem tego jaką wiedzę obecnie posiadają min. o sobie, ogólnie o człowieku i czasach jakie były/są/będą, a z odcinka na odcinek nabywają jej coraz więcej czego finiszem są takie zachowania jak z omawianego przeze mnie odcinka. Trochę to smutne, że byli od początku kreowani na zasadzie walcz, zabijaj albo giń i wierz, że to jedyna słuszna droga życia i nie wiedzieli nawet jaki ten świat był/jest naprawdę i w sumie nadal niewiele informacji posiadają, same pytania, nieścisłości i ciekawość poplątana z zakłopotaniem. Tak czy siak, Ichigo, Kokoro i Ikuno, trzymam za nie kciuki, aby coś nie odwaliło twórcom i nie zechcieli nagle ich wszystkich zezgonować na zasadzie, w wyższych celach/w słusznej sprawie.
Ogólnie:
- Kokoro przez wiedzę do czynów (za zgodą obu stron oczywiście ;p),
- Nana do wymiany (?),
- Ikuno nice shooting (a po tym gwizd pochwalny do zapamiętania :D),
- i na koniec „first scene” z naszą tajemniczą księżniczką z openingu.
Jest na co czekać i jest co spierd….. oby to co złe nigdy nie nastąpiło.
Re: Boku no Hero Academia 3 po 4 odcinku