x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
1/3 serii już za nami, twórcy już zaprzepaścili szansę na zrobienie z tego czegoś ponad przeciętnego w swojej klasie, bo poświęcali czas na nudne pitu‑pitu i totalnie stonowali poziom brutalności. Po za tym, to się nie umywa do którejkolwiek z sieczek z Berserka, nawet tych z późniejszej, dużo gorszej części. Tam przynajmniej jest konkretna fabułą i te walki mają jakiś cel, a tutaj? Po za nieciekawą zabawą z nerdowo‑erpegową metą nic nie ma.
Rozumiem, że „na bezrybiu i rak ryba”, ale nie zaniżajmy sobie standardów tak bardzo.
NB: Opening brzmiał jak marna podróba ALI Project.
I niestety, „lecenie Tolkienem” w sensie schematami, kliszami i stereotypami fantasy to problem sam w sobie, mamy przecież rok 2018, a nie 1977… Nie mówiąc już o tym, że GSowi udaje się połączyć najbardziej schematyczne fantasy ze schematami z animowej mety. Niską sobie twórcy poprzeczkę narzucili.
Zreszta, 6 to pozytywna ocena.
Ja w normanie z czepcem kolczym i czapą nie słyszę w zasadzie nic o ile ktoś nie jest ze 2 metry ode mnie, więc w pełnym hełmie z zasłoną musi słyszeć jeszcze mniej :D
Zaspokajanie głodu na „zachodnie” fantasy poprzez oglądanie Claymore jest porównywalne do zaspokajanie fizycznego głodu kelikiem – niby można, niby działa, ale ani to smaczne, ani ładnie wygląda i bardzo szybko się nudzi. A męczyć po raz n‑ty Golden Age Arc tez już nie ma co… taki niestety nasz los, animowych fanów fantasy :D
Re: Pytanie
Potwierdzają się początkowe domysły – oprócz gornu, ta seria nie ma nic. Na razie jest to po prostu Elfen Lied 2018 roku, a nikt tej serii nie oglądał z jakiegokolwiek innego powodu niż dla cycków i latających kończyn.
[link]
Anime (i mangi) fantasy, szczegolnie te z 21 wieku, bazuja glownie na jRPGach a nie na literaturze, wiec naturalnie przenosza w swoje swiaty wszelkiego rodzaju glidie. Tylko ze to, co dziala w grach, w literaturze czy filmie juz kuleje, bo zazwyczaj nie pasuje albo jest kiepsko wprowadzone do swiata przedstawionego.
W prawie zadnym dobrym zachodnim fantasy nie uswiadczysz czegos takiego. A jak juz mamy cos podobnego, to jest to cos naturalnie wplecionego w swiat przedstawiony, np. Wiedzmini.
PS: Warto wspomniec, ze istnieja anime na podstawie japonskiej literatury fantasy. Guin Saga jest calkiem niezle, choc troche leciwe, ale za to Juuni Kokkuki jest naprawde bardzo dobre, acz miejscami niekompletne. Polecam oba.
Zobaczymy, na razie serie ratuje kreska, animacja i muzyka. Moze jeszcze cos z tego bedzie :D
Skoro, jak mowisz, grasz w eRPeGi juz od dawna i miales doswiadczenie z eMGiekami, ktorzy za punkt honoru brali sobie TPK ciagu pierwszych pietnastu minut gry, to wiesz, ze po jednej‑dwoch sesjach zaczynalo sie grac z ostroznoscia podkrecona na maxa, zeby nie dac eMGiekowi szansy na totalna anihilacje. Teraz wyobraz sobie, jak wygladalby swiat przedstawiony jesli przenioslbys te growe realia w zycie – po pierwszej generacji poszukiwaczy przygod, ktora zostala wyrznieta na wszystkich sowich questach, kazda nastepna bylaby przygotowana co raz lepiej. Jest to naturalna kolej rzeczy. Owszem, zdazalyby sie druzyny arogancki i glupie, ale nie do tego stopnia jak ta, ktora uraczyli nas tworcy GSa. Oni sa po prostu za glupi. W swoim zachowaniu, w braku przygotowania i przede wszystkim w braku zrozumienia swiata, w ktorym zyja. To sie po prostu kupy nie trzyma.