Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Komentarze

Shorexen

  • Avatar
    A
    Shorexen 21.01.2026 17:30
    Jujutsu Kaisen: Shimetsu Kaiyuu po 3 odcinku
    Komentarz do recenzji "Jujutsu Kaisen: Shimetsu Kaiyuu"
    Ale ta seria zeszła na psy. Wizualnie może i są pozytywne punkty zaczepienia, ale fabuła tego wątku to już woła o pomstę do nieba.
  • Avatar
    A
    Shorexen 20.01.2026 15:17
    Shibou Yuugi de Meshi o Kuu po 1 odcinku
    Komentarz do recenzji "Shibou Yuugi de Meshi o Kuu"
    Nietuzinkowy początek. Z pewnością największym plusem jest udźwiękowienie i samo to już powoduje, że warto śledzić ten tytuł dalej. Warstwa wizualna jest obiektywnie bardzo uboga, ale mierzyłem się już z tym przy okazji Gimai Seikatsu, więc osobiście mi to nie przeszkadza, a wręcz nadaje całości uroku i odpowiedniego klimatu. Technicznie całość ogólnie jest bardzo dobrze skomponowana, widać powtarzalny styl znany z tytułu, o którym wspomniałem powyżej, oraz to, że autor ma po prostu smykałkę do tego typu stylistyki. Jedyna obawa jaką mam dotyczy pierwowzoru. Nie znam historii i oby okazała się ona bezpodstawna, ale jeśli fabuła okaże się epizodyczna, to z czasem może stać się powtarzalna i nie tak mocna jak wstęp. Poczekamy, zobaczymy.
  • Avatar
    Shorexen 18.01.2026 19:34
    Odpowiedź na komentarz użytkownika Klemens
    Komentarz do recenzji "Sousou no Frieren [2026]"
    Pomyliłeś opis systemu z jego działaniem narracyjnym. Nie zrozumiałeś mojego zarzutu. Dodatkowo duża część twojej wypowiedzi nosi znamiona frustracji i zbyt dużych emocji. Powodujesz, że potencjalna dyskusja z poziomu analizy, zeszła na poziom emocjonalny. Zdarza się, ale według mnie jest to źle obrany kierunek, którego chciałem za wszelką cenę uniknąć, bo w takim wypadku merytoryka nie istnieje.

    Ja nigdzie nie pisałem, że w Frieren nie istnieją opisane zasady magii (wyobraźnia, trening, mana, koncentracja itd.), one oczywiście są wprost tłumaczone. Mój zarzut dotyczył tego, że te zasady rzadko działają jako realne ograniczenia narracyjne, nie generują napięcia, nie wymuszają kreatywnych rozwiązań u postaci w konkretnych momentach i rzadko prowadzą do istotnych konsekwencji fabularnych. W tym sensie magia pełni dla mnie funkcję narracyjnie wygodnego narzędzia, a nie systemu, który aktywnie kształtuje przebieg historii, którą obserwujemy.

    Podobnie sprawa się ma odnośnie epizodów skupionych na relacji, nie neguję ich znaczenia emocjonalnego, tylko zwracam uwagę, że ich wpływ na dalszy przebieg opowieści jest ledwo zauważalny i wyłącznie wewnętrzny. To jest tylko i wyłącznie kwestia innych oczekiwań wobec narracji, nie „braku zrozumienia” serii, którą mi zarzucasz.

    Sądzę, że na tym etapie jasno widać, że różnimy się w oczekiwaniach. Ja swój punkt widzenia przedstawiłem mam nadzieję, że wystarczająco jasno i nie czuję potrzeby by dalej go rozwijać. Z mojej strony temat jest zamknięty. Pozdrawiam.
  • Avatar
    Shorexen 18.01.2026 16:03
    Odpowiedź na komentarz użytkownika Karo
    Komentarz do recenzji "Sousou no Frieren [2026]"
    Zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Nigdzie nie twierdziłem, że elementy akcji czy shounenowe w Frieren dowożą pomysłowością, a raczej to, że w moich oczach one tą serię jakkolwiek ratują, bo refleksyjnych epizodów jest bardzo dużo, często występują seriami i są oparte na powtarzalnym schemacie narracyjnym (wspomnienie > refleksja > lekcja). Oczywiście problemem nie jest to, że istnieją takie epizody, one są bardzo potrzebne, wręcz wymagane i momentami naprawdę świetne, tylko problem w tym, że ich konsekwencje są niemal wyłącznie wewnętrzne i emocjonalne, przez co trudno odczuć ich wagę w dłuższej perspektywie. Po czasie zaczynają się zlewać, a ich znaczenie się rozmywa. Przykładowo nie przypominam sobie, by odbudowa statku miała jakikolwiek realny wpływ na dalszy przebieg historii, a takich epizodów jest znacznie więcej.

    Dodatkowo cieszy mnie fakt, że zaznaczyłeś jedną z większych wad serii, a jest nią sposób potraktowania magii w tym świecie. Nie chodzi nawet o całkowity brak zasad, ale o to, że magia funkcjonuje tu jako narracyjnie wygodne narzędzie bez jasno zarysowanych ograniczeń, kosztów czy chociażby reguł działania, które pozwalałyby uwiarygodnić cały system. Sceny z magią po prostu istnieją, bo są w danym momencie potrzebne, choć wtedy przynajmniej faktycznie dzieje się coś ciekawego.

    Podobnie jest z samym światem przedstawionym. Jest klimatyczny, piękny i spójny pod względem emocjonalnym, ale bardzo słabo rozbudowany, a co za tym idzie mniej wiarygodny. Brakuje szerszych struktur, większych konfliktów czy kwestii politycznych, które sprawią, że świat jest żywy i istnieje jako osobny, niezależny od bohaterów byt. W obecnym wykonaniu jest on jedynie dekoracją do refleksji nad przemijaniem i sensem życia.

    Rzecz jasna mam świadomość, że są to w dużej mierze świadome decyzje autora, ale dla mnie oznaczają one jednocześnie dobrowolne ograniczenie własnego tworu. Powoduje to, że trudno jest mi traktować Frieren jako serię ambitną, albo tak wybitną jak większość ją maluje. Tytuł jest bardzo dobrze wykonany w swoich założeniach, ale celowo rezygnuje ze wszystkiego co mogłoby nadać mu większą wagę, przez co pozostaje w moich oczach jedynie jako nastrojowa i jednowymiarowa podróż o przemijaniu, emocjach i relacjach z efektownymi scenami akcji, które urozmaicają z czasem nużące momenty.
  • Avatar
    Shorexen 17.01.2026 15:38
    Odpowiedź na komentarz użytkownika Ryuki
    Komentarz do recenzji "Sousou no Frieren [2026]"
    Bardzo dobrze o tym wiem już od jakiegoś czasu. Celowo tak to napisałem, żeby sprawdzić, czy ktoś się tego faktycznie czepi. Nie musiałem długo czekać, co w gruncie rzeczy jest bardzo dobre i pokazuje czujność niektórych osób – na szczęście.

    Zrobiłem to, bo w praktyce nic to nie zmienia. Jeśli wyrzucisz słowo „gatunek” z mojej wypowiedzi, nadal będę uważał to samo. Od shounena fantasy, jakim jest Frieren, oczekuję przede wszystkim akcji. Tak było w pierwszym sezonie i tak jest w tym. Gdybym to zmienił, byłbym hipokrytą. To wszystko w tym temacie.

    Nie mam żadnych pretensji o to, że raz na jakiś czas tempo zwalnia, to normalne i wręcz konieczne. Gorzej, gdy dzieje się tak przez połowę pierwszego sezonu non stop, a drugi zaczynają w dokładnie ten sam sposób. W moich oczach pierwszy sezon ratowały akcje ze smokiem i demonami oraz egzamin, ponieważ sceny spacerków były zbyt wydłużone, stworzone na jedno kopyto i z czasem bardzo nużące.

    Tutaj mam nadzieję, że z czasem się rozkręci, tak jak wyraźnie napisałem, bo obecnie wracamy do punktu wyjścia. W sumie sam nie wiem… mam wrażenie, że ludzie myślą, iż nienawidzę tej serii, a tak naprawdę bardzo ją cenię.

    To naprawdę jest bardzo dobra seria, momentami świetna, po prostu nie trawię bezpodstawnego zachwytu, jakby to dzieło nie miało żadnych wad, a ma. Można się przy tym znakomicie bawić, mając ich świadomość, i to pochwalam. Gorzej, gdy ktoś zachwyca się serią, twierdząc jednocześnie, że jest nieskazitelna i wybitna, a przy okazji krytykuje cudze negatywne zdanie tylko dlatego, że jest negatywne – nieważne, czy sensowne, czy nie.
  • Avatar
    Shorexen 17.01.2026 13:58
    Odpowiedź na komentarz użytkownika kawka
    Komentarz do recenzji "Sousou no Frieren [2026]"
    A ja właśnie mam na odwrót. Egzamin uratował tą serię w moich oczach. W końcu było coś o coś i wprowadzono ciekawe postaci poboczne. A tak przez większość czasu był to symulator chodzenia bez celu tak jak w tym pierwszym odcinku. Od shounenów oczekuję akcji, jeśli jej brak, to dla mnie ocena leci w dół i tyle.
  • Avatar
    Shorexen 17.01.2026 13:50
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Sousou no Frieren [2026]"
    No to mamy problem. Słyszałem, że serie powinno się oceniać w kontekście gatunku, do którego należą. To jest shounen, więc tego właśnie oczekiwałem po tym tytule. Niestety odcinek okazał się nudny i właściwie o niczym. Gdyby go w ogóle nie było, niczego byśmy nie stracili. No chyba, że oceniamy tak tylko wtedy, gdy nam wygodnie pod tezę, a nie zawsze, to wtedy spoko. Dla mnie tą serię ratowała widowiskowa akcja i fajnie nakreślone postaci poboczne.
  • Avatar
    A
    Shorexen 17.01.2026 00:21
    Sousou no Frieren 2 po 1 odcinku
    Komentarz do recenzji "Sousou no Frieren [2026]"
    Oby się z czasem rozkręciło, bo wstęp koszmarnie nudny i o niczym. Przynajmniej na osłodę usłyszałem milet.
  • Avatar
    Shorexen 30.12.2025 13:33
    One Piece się kończy, motywacja się zaczyna
    Komentarz do recenzji "One Piece"
    Nareszcie jest motywacja by nadrobić. Od nowego roku zaczynam maraton minimum 3 odcinków dziennie. Może się nie odbiję jak kilka razy w przeszłości.
  • Avatar
    A
    Shorexen 28.12.2025 21:23
    One-Punch Man 3 po 12 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "One-Punch Man [2025]"
    Cóż, przynajmniej teraz poziom animacji dorównał poziomowi opowiadanej historii. :)
  • Avatar
    A
    Shorexen 27.12.2025 19:49
    Medalist po 13 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Medalist"
    Nareszcie jakaś perełka – przygotowałem aż esej z wrażenia. xD

    Przed seansem nie znałem się kompletnie na łyżwiarstwie figurowym – widziałem może kilka występów w swoim życiu, ale za to tuż po nim zapoznałem się z kilkoma istotnymi kwestiami, by mieć świadomość faktu, że to już nie tylko seria sportowa, ale naprawdę niezwykle angażująca historia o pasji, determinacji, marzeniach oraz przełamywaniu własnych ograniczeń, która jednocześnie nie idzie na skróty pod względem technicznym, zasad i terminologii tego sportu, co czyni ją jeszcze bardziej wartościową. Jestem pod szczerym wrażeniem wykonania wizualnego, realcji głównego duetu i przesłania jaki niesie ta historia.

    Animacja łyżwiarstwa jest niesamowicie dopracowana. Według mnie studio i animatorzy sami w sobie stanęli na wysokości zadania i zaprezentowali nam bardzo dynamiczne występy z dbałością o każdy szczegół, od wyrazistej pracy dłoni i stóp, przez poruszanie samymi łyżwami po lodzie i mimikę twarzy zawodników, aż po płynne skoki z pełną fizyką rotacji każdej figury. Oczywiście zdarzały się odcinki przestojowe w których było dużo uproszczeń w postaci statycznych teł i ubogiej animacji, ale są one w pełni zrozumiałe i poza tym spektakularne występy w zupełności to rekompensują.

    Historia częstymi momentami jest schematyczna i cała konstrukcja opiera się na odhaczaniu kolejnych punktów jak w typowej opowieści od zera do bohatera (taki gatunek, więc nie czepiam się za bardzo) oraz ma trochę wybijający z rytmu timeskip pomijający dużą część rozwoju Inori. Niemniej jest to też w pewnym sensie zaleta, bo seria przez to wciąga, nie przynudza widza i jednocześnie dobrze koreluje z naturą samego sportu i z sytuacją w jakiej znalazła się główna bohaterka – jej czas ucieka, a sama kariera łyżwiarzy jest niezwykle krótka i ekspresowa, więc siłą rzeczy musi lecieć na skróty żeby nadgonić pozostałych zawodników i stanąć do rywalizacji z Hikari, którą obrała sobie za cel. To pokazuje, że wystarczy jeden moment, szczęście lub pech, aby zaważyć na całej karierze zawodnika.

    Muzyka jest bardzo dobra, różnorodna i charakterystyczna dla każdej postaci, pod koniec pojawiła się nawet mała perełka przy okazji występu Tsukasy, natomiast na bardzo szczególne wyróżnienie ode mnie zasługuje w tym aspekcie Opening. Kenshi Yonezu wykonał swój utwór po mistrzowsku, a sama konstrukcja piosenki wraz z dobrze dobranymi wizualiami daje wrażenie pędu, nawet rzekłbym „power upa”, gdy zawodnik przyspiesza tuż przed kluczowym skokiem. Takie połączenie powoduje, że już sam w sobie opening wywołuje ogromne napięcie i ekscytację przed każdym odcinkiem. Kto go pomijał jest dla mnie grzesznikiem, który nigdy nie uzyska przebaczenia. :D

    Wspominałem już, że bardzo podoba mi się realcja Inori z jej trenerem Tsukasą i nie jest tak bez powodu. Widać u nich autentyczną chemię i wspólne napędzanie się do rozwoju i spełnienia marzeń. Obie postaci charakteryzuje niezwykła determinacja połączona ze świadomością własnych ograniczeń i słabości, które starają się naprawić. Obserwowanie ich realcji to czysta przyjemność. Rzecz jasna zdarzają się i postaci przerysowane, a sam początek opowieści pokazuje wątpliwe i nienaturalne zachowanie otoczenia Inori, to są też postaci poza wspomnianym duetem, o których przynajmniej warto wspomnieć, a są nimi chociażby Riou, który dostaje pokaźny i wiarygodny wątek pod koniec, hipnotyzująca Hikaru oraz tajemniczy Jun i to nie tylko z zachowania. Natomiast ogólnie postaci świetnie pokazują jak bardzo ekstremalny, wymagający wielu wyrzeczeń i emocjonalny jest to sport, gdzie najmniejszy błąd potrafi nieodwracalnie zniszczyć lata pracy.

    Chciałbym również wspomnieć o według mnie bardzo oryginalnym pomyśle z motywem robaków. Uważam, że to jest genialna wręcz metafora do tego jak duży wpływ mają dorośli na świat dziecka. Dla Inori te robaki stały się niezwykłym symbolem i dosłownym kluczem do drzwi, za którymi jest jej wymarzony świat łyżwiarstwa, a to wszystko za sprawą pokornego dziaduni siedzącego za ladą w klubie, który zapragnął robaków dla swoich ptaków. Dziewczynka tak bardzo chciała jeździć na łyżwach jak jej siostra, tak bardzo pokochała ten sport, że podświadomie przyjęła zasadę, że jeśli tylko będzie robić tę dziwną rzecz z perspektywy otoczenia, to dostanie szansę na realizacje swoich marzeń. Zwyczajne robaki stały się dla niej codzienną rutyną do tego stopnia, że traktuje je jako symbol spokoju i szczęścia. Idealnie pokazuje to uroczy ending, zresztą tak samo jak opening świetnie zrobiony.

    Seria również świetnie balansuje klimatem. Poważne i niezwykle istotne występy przeplata z bardzo przyjemnym humorem, który akurat w mój gust wstrzelił się perfekcyjnie – puszysty centaur zostanie ze mną na długo. :D

    Uważam, że Medalist to już nie tylko anime, to wręcz idealna reklama sportu jaki w nim widzimy. Dokładnie tak samo jak w przypadku Haikyuu i siatkówki. Bardzo dobrze tłumaczy całą dyscyplinę, że nawet taki amator jak ja jest w stanie dużo z tego wynieść, a każdy nieudany występ, upadek, czy niedokończona figura staje się prawdziwym dramatem wieńczącym końca świata – przynajmniej ja tak to odbierałem. Doczytałem również, że cała terminologia w serii jest oparta na rzeczywistych przepisach ISU, co dodaje produkcji ogromnej wiarygodności, ale to też za sprawą autora pierwowzoru, który jest podobno perfekcjonistą pod tym względem. W sumie nie inaczej jest też z rysunkami w komiksie, ponieważ kilka lat temu przewinęło mi się przez oczy to [link] i wtedy sobie pod nosem powiedziałem „dobre to”, „to ma potencjał”, no ale na tym się skończyło i o serii całkowicie zapomniałem aż do tego momentu. Po prostu zachciało mi się to obejrzeć, bo za rogiem drugi sezon i jak widać ta zwykła chęć bardzo mi się opłaciła. Tytuł to dopracowany niezwykle i pomimo uproszczeń technicznych w momentach przejściowych, szybkiego tempa, wątpliwego zachowania otoczenia i niektórych postaci, to sama historia bardzo angażuje i nie pozwala się nudzić. To seria, która nie tylko dostarcza dużej zabawy czy satysfakcji, ale autentycznie zachęca do bliższego zapoznania się z tym sportem. Drugi sezon dla mnie obowiązkowy, ale zapewne na tym się nie zakończy i sięgnę również po pierwowzór mangowy. Anime serdecznie polecam, chociaż sądzę, że pisać tego nie muszę, bo z tekstu łatwo to wywnioskować.
  • Avatar
    A
    Shorexen 26.12.2025 19:19
    Plunderer po 24 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Plunderer"
    Zarzekałem się, że nigdy nie wrócę do tej serii, ale jednak to zrobiłem. Niemniej był to bardzo męczący seans, który z trudem udało mi się dokończyć. Seria na pewno miała ciekawy koncept z tymi licznikami i intrygującą kreację świata, ale później totalnie się rozjechała przez idiotyczne rozwiązania fabularne i niepotrzebne mieszanie klimatów. Nie pomagały postaci u których z inteligencją było wyraźnie nie po drodze, ani sceny komediowe, w większości niesmaczne i żałosne zamiast zabawne. Wisienką na torcie jest bardzo słaba warstwa techniczna (często wyglądająca jak pokaz slajdów), która tylko dopełnia całości jako tworu niewartego uwagi.
  • Avatar
    A
    Shorexen 26.12.2025 15:38
    Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou 3 po 16 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou Season 3"
    Wygląda na to, że tutejszy harem będzie się rozrastał chyba w nieskończoność… No ale trzeba też przyznać, że seria jest takim przypadkiem, w którym z sezonu na sezon zalicza progres. Oczywiście poprzeczka nie była zawieszona wysoko, rzekłbym nawet, że leżała na ziemi, ale teraz anime stało się przynajmniej zjadliwe, a momentami nawet przyjemne i zabawne. Warstwa techniczna uległa poprawie, a historia potrafi w pewnych chwilach zaciekawić. Nie ma się co jednak łudzić, według mnie to nigdy nie będzie dzieło powyżej przeciętnej. Postaci pozostają jednowymiarowe, a rozwój niektórych niemal zawsze kończy się dopisaniem do listy podbojów protagonisty. Broni go jednak to, że same się na nią wpisują i to często bez jakichkolwiek konsultacji. Natomiast tak czy inaczej, kolejny sezon obejrzę i to z ogromną przyjemnością. :D
  • Avatar
    A
    Shorexen 24.12.2025 11:29
    Uma Musume: Cinderella Gray 2 po 10 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Uma Musume: Cinderella Gray [2025]"
    Nie chcę zostać jakoś źle zrozumiany, bo to nadal naprawdę dobra rozrywka, ale czuję lekkie rozczarowanie tym sezonem, a szczególnie finałem. Pierwszy napawał mnie optymizmem, liczyłem na więcej epickich wyścigów, bo głównie tym ta seria stoi, tymczasem najbardziej kluczowy bieg bardzo sympatycznej Oguri okazał się dla mnie jednym z najsłabszych na przestrzeni całej historii. Pisząc wprost, zabrakło mi tej nutki epickości na zwieńczenie całości. Ale chyba wiem, z czego to może wynikać. Niedawno obejrzałem film kinowy Uma Musume: Pretty Derby, który całkowicie zakrzywił moje postrzeganie tego, czym jest epicki wyścig. Tam twórcy już tak bardzo odpalili wrotki, że po drugim sezonie spodziewałem się chyba niemożliwego. Mój błąd, ale wrażenie już ze mną pozostanie. Niemniej jednak tytuł wciąż oglądało się dobrze i jest warty polecenia.
  • Avatar
    A
    Shorexen 24.12.2025 10:46
    Jigokuraku po 13 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Jigokuraku"
    Ostatecznie jestem pod wrażeniem. Dokończyłem serię po pewnym czasie i uważam, że autor pierwowzoru naprawdę się napracował, kreując świat przedstawiony, panujące w nim zasady oraz unikalne zdolności niektórych postaci. Czy to przerost formy nad treścią? Czy ostatecznie wszystko sprowadzi się do zwyczajnej, krwawej bijatyki? Być może, ale to dopiero czas pokaże. Niemniej jednak najważniejsze jest dla mnie to, że seria wciąga, nie ma bezsensownych przestojów i intryguje tym, co wydarzy się dalej, szczególnie przez wątpliwości, jakie rzuca w kontekście niektórych wątków. Sprawia to, że być może nie wszystko jest tak jasne, jak na początku się wydawało. Po prostu czysta akcja–informacja–akcja–informacja, podana w satysfakcjonującej formie z bardzo dobrą oprawą audio­‑wizualną. Seria ma według mnie duży potencjał i podobnie jak wielkie kluby płacą krocie za potencjał młodych zawodników, tak i ja w tym przypadku nieco zawyżam ocenę z nadzieją, że kontynuacja i finał historii będą sensowne oraz satysfakcjonujące. W razie czego po prostu wrócę i skoryguję co trzeba – bo mogę. :D
  • Avatar
    A
    Shorexen 23.12.2025 13:15
    Eromanga Sensei po 12 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Eromanga Sensei"
    Nadrabiam zaległości sprzed lat i nie mogłem chyba wybrać lepiej na jedną z pierwszych serii. Głupie to niemiłosiernie, a postacie mają, łagodnie mówiąc, nierówno pod sufitem. Lecz zalety to o dziwo też ma, bo jako absurdalna komedia sprawdza się należycie – uśmiałem się co niemiara, no i jest ładne dla oka. Tyle. W ogólnym rozrachunku taki przeciętniaczek z tego wyszedł.
  • Avatar
    A
    Shorexen 19.12.2025 10:06
    Violet Evergarden Movie - krótka opinia
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Violet Evergarden"
    Przepiękny – jak to KyoAni – i niesamowicie wzruszający film.  kliknij: ukryte  To idealny dowód na to, że słowa mają moc i nie zostaną zapomniane, a jej historia – choć przyznam, że na początku (po serialu) nie byłem nią jakoś wielce oczarowany – tak teraz po finale na pewno zostanie ze mną na bardzo długi czas. Jest to wartościowa i pomimo niedociągnięć warta poznania opowieść.
  • Avatar
    A
    Shorexen 15.12.2025 13:41
    Katainaka no Ossan, Kensei ni Naru po 12 odcinku (koniec)
    Komentarz do recenzji "Wieśniak mistrzem miecza"
    Przypadkiem trafiłem na serię na amazon prime i oglądałem w wolnym czasie z przyjemnością do samego końca. Trochę smuci fakt, że tytuł urwany w takim momencie, ale dzięki temu wierzę, że kontynuacja kiedyś powstanie i po którą chętnie sięgnę. Natomiast było kilka rzeczy mniej udanych. Seria pomimo iż przyjemna w odbiorze, to jest nudna i przewidywalna, kobiece postaci z czasem irytujące, szczególnie w momentach kiedy odpowiadają protagoniście „nie, nic”. Za pierwszym razem to było urocze, za drugim nawet zabawne, ale jeśli to się powtarza cały czas w każdym odcinku, to już jest męczące. Drażniło mnie również, że praktycznie każdy wartościowy i utalentowany uczeń głównego bohatera, to kobieta przez co stworzył się sztampowy do bólu harem.  kliknij: ukryte  śledziło mi się przyjemniej niż akcję, która zbyt często korzystała z tandetnego CGI. W ogóle to zauważyłem, że ostatnio bardzo mi to przeszkadza i nie wiem w sumie czemu, bo wcześniej miałem na to jakoś bardziej wywalone, a teraz gryzie po oczach. Niemniej polecam, nic to wielkiego, ale spoczko w sumie.
  • Avatar
    Shorexen 14.12.2025 22:44
    Odpowiedź na komentarz użytkownika góral
    Komentarz do recenzji "W krainie bogów"
    Dziękuję bardzo za twoją solidną argumentacje. Myślę że nie muszę za wiele dodawać poza jednym. Nie musiałem poznawać Chihiro. Ona w pierwszych sekundach filmu pokazuje jaki ma charakter i potwierdza to jej działanie w pierwszych minutach po tym jak dostali się do tego świata. Zachowywała się jak zwyczajne dziecko, więc naturalnie. Problem polega na tym, że za szybko zaszła w niej przemiana. Natomiast ty twierdzisz, jak dobrze rozumiem, że ona od zawsze była silna i odważna, ale na początku udawała lub nie zdawała sobie sprawy z tego że jest taka?

    Dziękuję również bardzo że to, że mnie obrażasz. Myślę że dodaje to wiarygodności twoim słowom, a mnie sprowadza do poziomu podłogi. Cenna dla mnie lekcja, wzbudzająca chęć do refleksji na temat mentalności człowieka i wrogości jaka płynie w stosunku do odmiennej opinii niż jego własna. Pozdrowionka.
  • Avatar
    Shorexen 14.12.2025 22:32
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika ukloim
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    PS
    To nie tak, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia
    No i o to mi właśnie chodzi, ale oczywiście piszę bzdury pod zasłoną budżetu. Nazywać możesz to jak chcesz, bo mi chodzi jedynie o to że bez kasy nic nie zrobisz. No, ale skoro twierdzisz że animatorzy idą tam gdzie im dobrze i wygodnie, to robią za darmo? Nie chcę mi się w sumie tego powielać, ale najpierw potwierdzasz moje słowa że kasa jakieś znaczenie ma, a potem że powielam bzdury. No więc jak jest w końcu, bo ja w żadnym miejscu nie napisałem że kasa jest najważniejsza i jest jedynym powodem świadczącym o jakości animacji, prawda? No chyba że tak jest, proszę wtedy o cytat a wtedy przeproszę za swój błąd, bo nigdy nie miałem tego na myśli.
  • Avatar
    Shorexen 14.12.2025 22:23
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ukloim
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Przeczytałeś całą moją wypowiedź? Wątpię, więc polecam zrobić to raz jeszcze i się zastanowić nad czym czy dobrze interpretujesz moje zarzuty. Szczególnie polecam przeczytać ostatni mój akapit. Mogę tutaj powtórzyć jeśli jest to zbyt ciężkie zadanie. Nie znam się, nie jestem specjalistą, nie siedzę w branży, więc mogę się mylić. Dlatego proszę Cię nie sugeruj że powielam bzdury. Pozs tym jakbyś przeczytał dokładnie wszystko to co napisałem to wiedziałbyś że ten argument nie ma znaczenia w ogólnym rozrachunku, bo to nie problem tej serii. Przyznałem się że jest on nie stosowny i go usunąłem. Polecam czytać ze zrozumieniem, to wszystko. Dodam na koniec, że jeśli każesz mi ufać ekspertom, więc ufać zamierzam im, nie tobie, ponieważ nie dałeś mi dowodów w swojej wypowiedzi że masz bezpośredni wgląd w to co dzieje się w branży, bo w niej nie siedzisz. Nie jesteś z tego co mi wiadomo animatorom czy producentem. Jeżeli uważasz że ufać trzeba tym co mówią publicznie co się dzieje w środku branży jest słuszne to życzę powodzenia, bo jest to naiwne wierzyć we wszystko co powiedzą. Komuś trzeba na pewno, ale dyskusja zeszła na poziom, który nie powinna, bo to nie był kluczowy ani jakkolwiek istotny argument świadczący o problemie jak mam z tym filmem. Powtórzę, nie znam się, więc pewnie się myliłem, ale wątpię że ty masz wiedzę na tyle dużą, że masz prawo mnie oceniać lub cokolwiek mi wytykać. Troszkę szacunku i szerszej perspektywy, a otrzymasz to samo w nagrodę. Pozdrowionka.
  • Avatar
    Shorexen 13.12.2025 23:45
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    to miały być cytaty, a nie spojlery jakby co xd
    Nie widzę problemu
    przepraszam, ale to trochę naiwne
    Czy ja wiem… nie jest to utopia, bo jest wiele przykładów, które właśnie robią to czego oczekuję, czyli tworzą piękną animację w tytułach, które na to zasługują. Po prostu ubolewam, że niestety zdarzają się też takie przypadki jak ten film. No ale ostatecznie przyznaję, że pewnie się mylę we wszystkim, bo jak widać warto popmować kasę w tego typu tytuły. Zarabia na siebie, jest bardzo chwalony i popularny. To jawne potwierdzenie, że w ogólnym rozrachunku warto.
    żadne pieniądze nie mają na to zbyt wielkiego wpływu.
    W dalszym ciągu jestem zdania, że pieniądze znaczenie mają. Czy ogromne, nie wiem. Nie mi osądzać. W sumie to można nawet ten argument albo nawet stwierdzenie z mojej opinii wyrzucić, bo to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia. Film zrobiony świetnie, jakieś pieniądze musiały tam być, a wolałbym, żeby były gdzie indziej, to wszystko.
    nikt im nie oferuje taczek złota, by zmieniali zdanie i pracowali przy tym czy owym.
    Również nie uważam, że dostają kokosy. Ale nie uwierzę, że nie idą tam gdzie zarobią najwięcej. Przecież często się mówi, że w tej branży płaci się mało – sam to napisałeś i też się z tym zgadzam, co oznacza, że jeśli są utalentowani i chcą zarobić więcej, to pójdą tam gdzie najwięcej tej kasy otrzymają. Problem mój jest z tym, że finalny rezultat widziany na ekranie (nie istotne już za sprawą czego w największym stopniu) jest tam gdzie go według mnie nie powinno być.
    W ogóle nikt nigdy praktycznie nie wspomina budżetów, gdy się dyskutuje, pisze, recenzuje itd. o jakości animacji
    A wielka szkoda. Ja zdaję sobię sprawę, że w największym stopniu o jakości animacji świadczy utalentowanie konkretnych osób i ile czasu im się da aby dopieścić konkretne elementy, ale to kosztuje. Musi kosztować i to musi kosztować więcej niż w innych przypadkach, które ostatecznie wyglądają gorzej.
    Tak na szybko podrzucam dwa artykuły
    Przeczytałem. Wnioski mam takie jakie się spodziewałem. Budżet nie jest naistotniejszy, ale ma znaczenie jak ostatecznie projekt ma wyglądać. A najważniejsze (oczywiście wedle tych artykułów) jest odpowiedni harmonogram i zarządzanie całą produkcją. Tylko moje zdanie w tej kwestii się nie zmienia. Dobry i elastyczny harmonogram kosztuje, tak samo jak zarządzanie produkcją. Możemy zmienić, że budżet ważny nie jest, ale kasa jaka jest popowana w tworzenie danego dzieła już tak. Nie jest to czynnik kluczowy, ale na pewno pomocny i mający wpływ na ostateczny rezultat jaki widzimy na ekranie.

    No ale na koniec zaznaczę. Nie jestem specjalistą. Nie mam wiedzy ani wglądu we wszystko, szczególnie w aspekty finansowe i produkcyjne. Po prostu ów film został w ogólnym rozrachunku wykonany na świetnym poziomie, ale według mnie materiał źródłowy na to nie zasłużył. Sądzę, że za bardzo rozdmuchałem ten argument z mojej opinii. Dla spokoju ducha mogę go wywalić, bo nie ma to wpływu na moją ostateczną opinię i ocenę.
  • Avatar
    Shorexen 13.12.2025 22:24
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Jeszcze dodam odnośnie przepalenia pieniędzy. Tworzenie animacji nie jest darmowe. Musieli posiadać odpowiednią ilość budżetu by stworzyć film. Przepalenie odnosiło się do tego, że powinno się przeznaczyć dobrych pracowników, czas i kasę na inne tytuły, które na to zasługują pod względem kreacji świata oraz postaci. Niedaleko szukając podobne zarzuty mam do SaO i Mieczu Demonów.
  • Avatar
    Shorexen 13.12.2025 22:19
    Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Z tego co wiem to pieniądze mają wpływ na to, kto pracuje przy danym tytule, ile tych ludzi pracuje, jak dużo czasu mogą poświęcić na tworzenie oraz jak wygląda organizacja pracy w firmie. To wszystko kosztuje. Lepszy pracownik na pewno zarobi więcej, a więcej czasu pracy pochłania więcej pieniędzy. Co ostatecznie sprowadza się do mojego stwierdzenia, że film duży budżet miał i potrafił go odpowiednio spożytkować. Film bez kasy nie zrobi aspektów technicznych na takim poziomie. Budżet według mnie ma ogromne i faktyczne znacznie. Oczywiście nie mam bezpośredniego wglądu w finanse studiów animacji, więc mogę się mylić. Jeśli tak jest to fajnie by było podać mi konkretne dane. Ile ten film miał budżetu na tle innych dzieł (też filmów).
  • Avatar
    A
    Shorexen 13.12.2025 03:16
    Chainsaw Man: Reze-hen - krótka opinia
    Komentarz do recenzji "Gekijouban Chainsaw Man: Reze Hen"
    Przerost formy nad treścią. Film głównie prezentuje budżet studia, niestety częstymi momentami nie przekłada się to na czytelność i spójność tego co dzieje się na ekranie. Zgodzę się, że animacja w ogólnym rozrachunku jest kreatywna imponująca i przy tym łączy różne style, ale do tego nas Mappa już przyzwyczaiła pierwszym sezonem anime, jednakże podczas kluczowych scen akcji staje się zwyczajnie mętna. Chaotyczna i przesadnie szybka walka Denijego z Reze i Tajfunem, w połączeniu z intensywnymi efektami, tworzy w pewnej chwili istny burdel na ekranie bez ładu i składu. Jest to według mnie niedopuszczalne w filmach tego typu, gdzie akcja i walka to nieodzowna jego część przez większość czasu ekranowego. Natomiast nie był to jedyny problem aspektu technicznego, bo również częstymi momentami bardzo gryzły w oczy elementy CGI, do których niby powinno się już przyzwyczaić, ale nadal wyglądały tandetnie. Muzyka, a raczej ogólnie ścieżka dźwiękowa jest genialna. To niezaprzeczalnie największy plus tej produkcji. Idealnie dobrana do konkretnych scen, dynamiczna, emocjonalna i jest jedynym aspektem dla którego dotrwałem do końca seansu, nawet jeśli miała momenty do przesady zawyżonych decybeli. Wątek z Reze znałem już z komiksu no i stwierdzam, że tak samo tam, tak i tutaj jest niemiłosiernie przeciągnięty, nudny oraz przewidywalny. No i znowu irytuje problem, który już krytykowałem w przypadku mangi jak i pierwszego sezonu. Brak limitów mocy i spójnych zasad świata przedstawionego, a sama akcja szybko przeradza się w nielogiczną i nieprzemyślaną napier…kę. Fabuła tak naprawdę nie istnieje, a wszystko dzieję się „bo tak”, bez wiarygodnych konsekwencji. Reze, która już w komiksie była sympatyczna i po prostu ładna, zyskuje w tym filmie dzięki dobrze dobranej seiyuu, co jest jednym z niewielu plusów filmu. Niestety nic to tak naprawdę nie zmienia, bo Denji ciągnie tą serię w dół od samego początku i nie inaczej jest tutaj. Dla mnie chyba najgorzej skonstruowany protagonista jakiego widziałem. Idiotyczna postać w całej swojej kreacji, ale w sumie to nie jego wina, lecz autora, który ewidentnie popełnił błędy na początkowym etapie tworzenia jego przeszłości, motywacji i charakteru. To wszystko sprawia, że jego rzekoma przemiana jaka zachodzi na przestrzeni całej serii jest niespójna, niewiarygodna, a jego działania często sprzeczne z tym co mówi i jak go malowano na początku opowieści. Reszta postaci nie jest warta nawet wzmianki. Rekin robił tylko za konia, Power nie było, a pozostali to mięsko armatnie. No dobra, Makima była i dobrze że zrobiła show na koniec, bo inaczej film albo i nawet same wydarzenia mogłyby nie istnieć, a tak dostaliśmy przynajmniej piękne w swojej tragiczności zakończenie. Jedyna postać ciągnąca ten tytuł za fraki, lecz do czasu… Ten film to kolejny przykład na to jak studio ratuje przereklamowane i momentami wręcz toksyczne dzieło, dając mu budżet, na który nie zasługuje. Męczyłem się podczas seansu niemiłosiernie, a wytrwałem tylko z uwagi na wspomnianą wcześniej ścieżkę dźwiękową i niektóre sceny świetnej animacji. Uważam, że zostały tutaj przepalone pieniądze, które powinny być lepiej spożytkowane, chociażby na dzieła, które giną w gąszczu przeciętniaków tylko z powodu niskiego budżetu i zbyt małego czasu produkcji. No ale ludzie się jarają, film się sprzedaje i zbiera pochwały, więc zapewne się mylę.