x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
9
Jest Araragi, jest zagadka do rozwiązania i jest oczywiście grasujący wampir, który dla naszych bohaterów jest enigmą, ale my, widzowie, dobrze już wiemy o kogo chodzi. Historia poświęcona przede wszystkim Shinobu, choć akurat ona jeszcze się nie pojawiła. Ogólnie seria łapie produkcyjną zadyszkę, ale póki co nie odbija się to aż tak znacznie na warstwie wizualnej – mimo wszystko dobre storyboardy i tła wynagradzają brak ruchu.
do całej serii
Z tego, co wyczytałem w internecie miasto z anime jest wzorowane na Colmar we Francji i po szybkim przeglądzie zdjęć podobieństwo jest wręcz uderzające. No i właśnie mamy tu bardzo europejskie dekoracje, a przy tym japońską kulturę, typowo japońskie postaci i oczywiście japońskie mundurki szkole… Wiadomo, setting jest dosyć umowny i chodzi tu o atmosferę, a nie spójność, ale muszę przyznać, że jest to bardzo unikatowe połączenie. Zresztą jest to też jedno z bardziej unikatowo wyglądających anime jakie widziałem, przynajmniej jeśli chodzi o tła i ogólnie lokacje.
Re: Lekka komedia fantasy, cgdct i przygody
8
I w ten sposób kończy się ta krótka, gotycka historia o początkach Shinobu, a raczej Kiss‑Shot Acerola‑Orion Heart‑under‑Blade… Wizualnie bardzo ładnie, fabularnie również, ogólnie relacja między Suicide Master, a Shinobu bardzo ciekawa, choć trwała tylko dwa odcinki. Openingu nie było, ale jest szansa, że pojawi się w wydaniu blu‑ray, bo tak już bywało w serii Monogatari. W przyszłym tygodniu odcinka nie będzie, za to za dwa tygodnie zaczynamy Shinobumonogatari, czyli nadal pozostajemy w wampirzych klimatach, choć tym razem nie będzie gotyku, a będzie Araragi xd
Re: Ktoś już może po seansie?
7
Poprzednio mieliśmy opowieść o dojrzewaniu, a teraz przechodzimy do gotyckiego horroru. Wizualnie jest bardzo ciekawie – są „kinowe paski”, piękne, szczegółowe tła (przede wszystkim gotycki zamek) oraz mocne, dramatyczne cienie. Ogólnie mocno to przypomina trochę starsze serie pana Shinbou, można też doszukać się pewnych wizualnych nawiązań do Kizumonogatari. Fabularnie też jest ciekawie, szczególnie że pierwszy raz od dawien dawna pojawiają się nowe postaci, z czego jedna z nich, Suicide‑Master jest w dodatku narratorką tej historii. A wszystko powoli zmierza do przemiany księżniczki Aceroli w wampira i mam nadzieję, że będzie to moment spektakularny i epicki
A tak poza tym jestem dwa odcinki do tyłu, więc też mogło się minimalnie zmienić.
6
ex
Tym razem coś czego nikt się nie spodziewał, czyli krótki odcinek specjalny ekranizujący opowiadanie z Monogatari Series Heroine Hone, które służy również za prolog Acerola Bon Appetit z Wazamonogatari.
Część tej historii, a raczej pewne jej elementy, mogliśmy już zobaczyć w Zoku Owarimonogatari, więc bardzo fajnie było zobaczyć całość, szczególnie w tak ciekawej formie. Ogólnie ma to formę baśni, której narratorką jest Maaya Sakamoto, a wizualnie przypomina to trochę ilustracje przestrzenne albo bardziej wycinanki – no nie wiem konkretnie jak to nazwać, ale bardzo ładnie i stylowo to wygląda. Trochę to przypomina sekwencje w wykonaniu Hajime Uedy, ale to inny styl – zresztą, z tego co wiem, cały ten odcinek to była animacja 3D (stylizowana właśnie na takie książkowe wycinanki czy coś w tym stylu).
Słowo „okrutne” bardzo dobrze podsumowuje tę historię i naprawdę nie dziwię się, że przez całą serię Shinobu woli nie mówić o swojej przeszłości, szczególnie o tym, co się działo zanim została wampirem. No i właśnie na tym odcinek się kończy – o przemianie w wampira będzie właśnie Acerola Bon Appetit, które prawdopodobnie zacznie się w następnym odcinku.
Re: 7
7
Największa zaleta to gra seiyuu. Słychać, że zarówno Saki Fujita, jak i Megumi Han oraz cała reszta obsady po prostu świetnie się bawią i wyciągają ze swoich ról maksimum.
No a tak poza tym całość składa się z memów, nawiązań do gier/anime/mangi/kultury japońskiej etc. oraz absurdalnych żartów, które sprowadzają się głównie do tego, że Koshitan jako jedyna normalna reaguje na różne dziwne rzeczy, które wokół jej się dzieją. I tak szczerze, to tak średnio połowa albo nawet mniej tych żartów jest śmieszna, a reszta to po prostu absurd dla absurdu bez żadnej substancji. Nie pomaga też fakt, że fabuły nie ma i charaktery postaci są bardzo szczątkowe, przez co wszystko dzieje się jakby w próżni… No ale ogląda się to nieźle, bo jednak to anime potrafi być miejscami kreatywne i zaskakiwać widza. Animacyjnie co prawda jest mocno średnio, ale wizualnie też czasami bywa ciekawie, ale z dużym naciskiem na „czasami”.
Ogólnie przed emisją i już w trakcie pojawiało się dużo porównań do Nichijou, ale jednak Nichijou to zdecydowanie półka niżej i też trochę inny typ humoru – bo tam wszystko opierało się na przerysowaniu codziennych, zwyczajnych sytuacji, a tutaj wszystko jest tak abstrakcyjne i absurdalne, że nie ma żadnego zaczepienia w rzeczywistości.
No ale oczywiście humor to sprawa mocno subiektywna, więc warto sprawdzić samemu…
6
6
No i oprawa wizualna chyba już do samego końca pozostanie dla mnie jedyną niepodważalną zaletą tego anime, bo do całej reszty nadal nie mogę się przekonać.
6
Bardzo zgrabne i ładne zakończenie. Ostatnia scena z Nadeko i nieśmiałą Nadeko odpowiednio satysfakcjonująca i cementująca rozwój oraz zamknięcie pewnych wątków związanych z Nadeko. Pojawiła się też Shinobu, co samo w sobie jest dużym plusem. A, i oczywiście było trochę naprawdę ładnej animacji.
6
5
A w następnym odcinku ostateczne starcie z boską Nadeko, czyli zdecydowanie najgroźniejszą jej wersją.
3
4
W pierwszym odcinku było nawiązanie do Madoki, teraz do Sangatsu no Lion. Ciekawa sprawa w sumie, bo nie kojarzę, by Shaft robił to wcześniej, przynajmniej w Monogatari.
Dwie shikigami złapane i zostały jeszcze dwie, w tym Nadeko w wersji wężowego bóstwa, czyli będzie trudno. Zresztą Ononoki została dosłownie rozłożona na części, więc bez dobrego planu się nie obejdzie. Przez parę sekund pojawiła się również Senjougahara, ale to bardziej cameo niż pełnoprawny występ xd
A tak poza tym w tym sezonie jest sporo wstawek live action i to podobno zasługa pani reżyser Yoshizawy. Bardzo to podobne do stylu Oishiego, ale nie jest to ślepe nawiązywanie, a raczej kolejny element bardzo rozbudowanego i bogatego języka wizualnego serii Monogatari. Ogólnie, póki co, cały ten sezon jest bardzo kreatywny wizualnie, co bardzo cieszy, bo jednak takie Owarimonogatari było już troszkę sztywne i „bezpieczne”.
Obstawiam, że następny odcinek to będzie koniec Nademonogatari, a potem będą pewnie kolejne historie z Off Season, zapewne coś z Orokamonogatari…
Animacja oczywiście jest bardzo porządna – świetne projekty postaci, często równie dobre rysunki, a od czasu do czasu naprawdę dobrze animowane walki. No ale w końcu to były czasy, gdy Precure miało jeszcze realną konkurencję, więc było to anime, które miało dla Toei większy priorytet niż obecnie (w sumie w tamtym okresie to Precure wyglądało lepiej niż One Piece i Dragon Ball xd).
No ale poza stroną wizualną jest dosyć cienko. Trio bohaterek jest sympatyczne, ale charaktery mają płytkie i sam rozwój postaci jest mocno szczątkowy. W sumie największy ich plus to to, że po prostu nie są irytujące, a bardzo szkoda, bo np. Liko po pierwszych odcinkach zdawała się mieć dużo większy potencjał. No i tym bardziej szkoda, bo obsada jest tu naprawdę gwiazdorska, tylko że ani Rie Takahashi, ani Yuri Horie, a przede wszystkim Saori Hayami nie bardzo miały tu okazję to wykazania się swoim talentem.
Fabularnie jest sztampowo i w sumie tyle da się o tym napisać. Niby są tu jakieś szczątki worldbuildingu, ale antagonistów jest dużo i nawet za bardzo nie wiadomo jakie mają cele, świat magii jest niestety po prostu płytki i nudny, a całość sprowadza się w końcu do klasycznego ratowania świata (światów) i to w dodatku dwa razy (!). W sumie cały ten sezon ma trochę dziwną strukturę, a raczej dość wyraźny podział na dwie części, które niby się łączą, ale wychodzi na to, że żadna z nich nie miała dość czasu, by odpowiednio rozwinąć wątki fabularne.
Ogólnie warto to obejrzeć tylko dla animacji, momentami komedii i oczywiście tej klasycznej dla Precure super‑sentai'owej epickości (finał to najlepszy tego przykład). No ale z drugiej strony ma to aż 50 odcinków i powiem szczerze, że tego typu anime zdecydowanie lepiej działają, gdy ogląda się jeden odcinek tygodniowo. Co prawda dałem radę, ale trochę się namęczyłem z tą serią xd
Także jak ktoś szuka Precure do oglądania to lepiej wybierać to najlepiej znane i powszechnie polecane serie, a za to się brać tylko jak bardzo chce się oglądać coś z mahou shoujo i nie ma się alergii na bajki dla dzieci.
3
I jest to dość niezwykły opening, bo zrobiło go studio Soigne, a nie Shaft. Za reżyserię odpowiada zaś Shunsuke Ookubo, a wśród animatorów można znaleźć takie nazwiska jak chociażby Ryo Imamura. I jest to opening bardzo ciekawy wizualnie, pełen świetnej animacji. W zasadzie jest to najbardziej „ruchliwy” z openingów Monogatari, czego zupełnie się nie spodziewałem.
A sam odcinek równie dobry i pojawiła się chociażby Sodachi, czyli chyba najbardziej tragiczna bohaterka w całej serii.
Re: Bizantyjskie sceny o piciu kakao
1
2
Bo z jednej strony mamy tu dramat historyczny, dekapitację dzieci, ogólnie dość sugestywnie pokazany horror wojny, a z drugiej strony… Wstawki komediowe i przesadzoną walkę jakby bohaterowie mieli supermoce. Oczywiście wiele anime robi coś podobnego, ale zazwyczaj przemoc jest albo przerysowana i „kreskówkowa” albo komedia jest przytłumiona, żeby odpowiednio wybrzmiała powaga sytuacji. A tu, mam wrażenie, te elementy mocno ze sobą zgrzytają, zupełnie jakby reżyser i reszta ekipy produkcyjnej nie do końca wiedziała jaki ton ma mieć ta historia…
No cóż, ogląda się to całkiem dobrze tak czy owak, więc mam nadzieję, że w następnych odcinkach ten dysonans nie będzie aż tak rażący.
2
2
A tak poza tym Alya jest strasznie urocza, a sam odcinek był naprawdę zabawny. kliknij: ukryte I ogólnie fajna sytuacja z głównym bohaterem i jego siostrą. Po pierwszym odcinku niczego się nie domyślałem, a teraz zastanawiam się, czemu mają inne nazwiska i czemu ukrywają fakt, że są rodzeństwem…