x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
bleh
Widać, że jest tu jakiś pomysł. Śmiem twierdzić, że w sam raz na kilkanaście/kilkadziesiąt odcinków fillera do serii telewizyjnej… jakiegoś innego shounena, bo do hunterowego uniwersum przyszyto toto bardzo grubymi nićmi. Ale pal sześć, mogłaby wyjść z tego całkiem logiczna historia, gdyby twórcom chciało się te pomysły jakoś ogarnąć. Niestety przez większość czasu na ekranie jest chaos, a akcja gna na złamanie karku.
Wprowadzono milion wątków, które urywa się albo spłaszcza, albo kończy na zasadzie „bo tak”. Zapowiadało się mrocznie i nawet intrygująco, a ostatecznie dostajemy banalne do bólu rozwinięcie z jeszcze banalniejszym zakończeniem i kliknij: ukryte następnego dnia już nikt o niczym nie pamięta. Ostatnia scena natomiast wyglądała, jak żywcem wycięta z jakiegoś serialu z lat 90tych, wtf.
Co do bohaterów, to niestety sprawa ma się bardzo podobnie, czyli ilość za jakość. Przez ekran przesuwają się znane i lubiane (?) postacie, które w dużej mierze wepchnięto tam chyba tylko po to, by widz powiedział „o! jak fajnie cię zobaczyć”, ale niestety większości zapomniano wręczyć scenariusz, więc snują się tak bez konkretnego celu i improwizują, jak tylko mogą. Najlepiej widać to na przykładzie Leorio, który wystąpił chyba tylko dlatego, że wypadało. Gon i Killua biegają, skaczą, walczą i opromieniają świat swoją piękną przyjaźnią, Kurapika angści z kamienną twarzą, Hisoka gada jak potłuczony i tak dalej…
Antagoniści są słabo skonstruowani. Najwięcej sensu ma „szef wszystkich złych”, ale tylko na początku. Pozostała trójka natomiast… Niby mają jakieś tam motywy i cele, ale ich strategia jest dość naiwna. kliknij: ukryte Jeden przejmuje kontrolę nad systemem komputerowym i przez większość czasu zabawia się rozpylaniem gazu o trudnych do sprecyzowania właściwościach, drugi z niepokojącą przyjemnością bije dzieci, a panienka na dzień dobry popełnia samobójstwo i unieruchamia Netero, który niczym Atena z saint seiya, upozowany malowniczo, może jedynie przyglądać się całemu zamieszaniu.
No i jeszcze na marginesie, skoro film wydało to samo studio, które jest odpowiedzialne za serię tv, to mogliby zadbać o to, by sposób rysowania postaci też był taki sam. Nie jest to straszne wykroczenie, ale parę razy zgrzytnęłam zębami. kliknij: ukryte Włosy Kurapiki, rany… T_T
Reasumując, film robiony na szybkiego, z dziurawą fabułą i średnią grafiką. Szkoda, naprawdę na to czekałam :|
Re: Świetnie! druga seria!
Re: Japońska Kaligrafia
Re: Japońska Kaligrafia
Izumiemu natomiast głównie współczuję. On ma mentalnie trzynaście lat i to bardzo smutne. Winą za to należy obarczyć szanowną rodzinkę. Może mają pieniądze, ale poza tym to niezła patologia.
Re: Uwaga TRAP!
Hmmm nie wiem, może źle rozumiem, ale wydaje mi się, że gdyby producentom gry zależało, to wyłożyliby więcej kasy/zapłaciliby komu innemu. Pytanie, czy oni w ogóle za to zapłacili, bo takiej fuszerki chyba nawet w hamatorze nie było. Im najzwyczajniej nie zależy i wystarczy sam fakt, że wokół tytułu jest szum xD
Re: Zawód
Do mnie ta forma przemawia. Widzę w tym bunt przeciw utartym schematom, prawdziwe pójście na całość. Naprawdę coś na kształt „woah” i to pierwszy raz w życiu.
Potwierdzają się moje przypuszczenia: Nitro+chiral tanim kosztem robi reklamę remejkowi gry. Nie spodziewałam się jednak, że koszt będzie aż tak tani.
Gdybym tak nie kochała tych kilku, co się tam kręcą, to rzuciłabym w psy.
Re: meh xD
akurat tak narysowanym panom nie ma czego zazdrościć xp
Re: Zawód
Myślę, że to anime właśnie takie jest. Sama historia, podrasowana dźwiękiem i ruchem, zostawia w brzuchu coś jakby bąbelki dobrego samopoczucia. Taka jest też Naru, promyczek słońca, przekochany skrzat optymizmu, całkowite przeciwieństwo Handy. Odnosząc się do tego, co napisała Kysz – on ja wyrzucał nie raz i nie dwa, był wręcz agresywny, aż wreszcie odkrył, że ją chyba lubi, że coś znaczy w jego życiu… hm, czy ja spojleruję? Chyba nie, to chyba już widać. Tak czy inaczej, dziewczynka wcale nie odmienia go z ot tak, jest raczej dawką uderzeniową owego lekarstwa o którym mówisz.
Nie powiem, ma to swój urok no i te wszystkie nawiązania do JE i starego dobrego shonuen club. Kostiumy, przyporządkowane kolory, wrotki. WROTKI! Rany, co to był za kwik! Aż sobie włączyłam lajwy hikari genji T_T kto zna, ten zrozumie.
Obawiam się jednak, że jeśli akcja ciągle będzie tak ślimaczyć, to widownia pośnie. Postuluję o więcej szokury i cekinów, mniej ględzenia! XD
Re: Bardzo ciekawie się zapowiada
kliknij: ukryte W ogóle na miejscu rodziców bym się zaniepokoiła, że nikt nie spłodzi kolejnego pokolenia utalentowanych i sławnych…
Re: Zawód
cóż, będę silna xD
Re: Bardzo ciekawie się zapowiada
Mi drugi odcinek oglądało się całkiem przyjemnie, nawet lepiej niż pierwszy, ale może to przez to piwo, które piłam? hmm
Jakby nie patrzeć, reakcja Ryomy była piękna.
Re: Bardzo ciekawie się zapowiada
Coś w tym jest. O wiele trudniej mi wybaczyć głupotę i sztampowość u postaci kobiecych. Wszystko zależy od przypadku, ale z zasady yaoi ma u mnie jakiś tam margines tolerancji, więc też jestem hipokrytką, heh
W samym love stage wiele rozwiązań fabularnych powinno być łatwiejsze do strawienia, bo to komedia. kliknij: ukryte Ale w pewnym momencie natężenie pseudodramatów zrobiło się, jak dla mnie, zbyt duże.
Re: grupa docelowa poszukiwana...
Re: Bardzo ciekawie się zapowiada
Re: grupa docelowa poszukiwana...
Ktoś zapewne uznał, że ponieważ tytuł zawiera te dwie cechy, można pozbawić go wątków BL (chociaż przemycili trochę hintów) i zrobić dobrą serię. Niestety, trzeba wiedzieć, jak się za to zabrać, a scenarzyści anime jako grupa zawodowa mają z tym permanentny problem. No ale kto wie, może jeszcze coś z tego będzie, bo tu naprawdę jest fabuła D: *głos pełen desperacji*