Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

tamakara

  • Avatar
    A
    tamakara 1.04.2014 12:48
    chcę magicznego krokodyla
    Komentarz do recenzji "Witch Craft Works"
    Radośnie ignorowałam tę serię cały sezon, a potem rzuciłam okiem na recenzję i stwierdziłam, że nie, to chyba coś dla mnie!
    I faktycznie, to jest coś dla mnie. Kolorowe i złe i wspaniałe.
    Króliki w zbrojach? Moim zdaniem to najmniej szalony pomysł, jaki miałam przyjemność tu zobaczyć. Myślę, że kolorowe szaleństwo jest największą siłą tego anime. Bez  kliknij: ukryte  i… całej reszty byłoby nudno!
    Fabuła nie jest wcale specjalnie odkrywcza. Prawdę mówi recenzja, cała intryga rysuje się dość sztampowo. Ale w tej oprawie można przymknąć na to oko, albo inaczej – dać się oprawie oślepić.
    Bohaterowie to też mocna strona. Gender nie gender, główny bohater wcale nie traci na męskości tylko dlatego, że przytrafiło mu się wpaść w towarzystwo bandy dziewczyn z mocami. Jego postawa, zachowanie i ten przeuroczy uśmiech sprawiły, że trochę, troszeczkę się w nim zadurzyłam haha ale staram się tu być obiektywna. Trudno mieć do niego pretensję, że się gubi. Myślę, że ma bardzo stabilny charakter, nie robi wokół siebie dramy i zachowuje się bardzo naturalnie i tak… normalnie.
    Co do dziewczyn… ja lubię je wszystkie. To trochę zaskakujące, bo w takich haremowych produkcjach zwykle mam ochotę przeładować broń, wybić 3/4 obsady i wyjść trzaskając drzwiami. A tu proszę, ja je chcę wszystkie w domu XD Nawet falujące biusty nie przeszkadzały mi AŻ TAK bardzo.
    Zakochałam się w endingu. Wlazł mi pod czaszkę i teraz śpiewam go przy byle okazji. Opening nie jest aż taki fazowy, ale też miły.
    Bardzo wesołe było, 7/10 za dobrą rozrywkę i ogólnie wzrokowo/słuchowe miłe wrażenia, punkty ujemne za mało odkrywczą fabułę i zakończenie, które było wyraźnie przyspieszone. Nie wyjaśniono kilku otwartych wątków, to raz, a dwa, że po prostu chciałabym pobyć z tymi postaciami dłużej.
  • Avatar
    A
    tamakara 28.03.2014 15:09
    Komentarz do recenzji "Gin no Saji [2014]"
    To było doskonałe… po prostu doskonałe ;_; od pierwszej do ostatniej minuty.
    Trzeci sezon… już?
  • Avatar
    tamakara 27.03.2014 17:18
    Komentarz do recenzji "Natsume Yuujinchou: Itsuka Yuki no Hi ni"
    oczywiście, że nie mam ;)
  • Avatar
    tamakara 27.03.2014 16:18
    Komentarz do recenzji "Natsume Yuujinchou: Itsuka Yuki no Hi ni"
    Głos Gintokiego to prawdziwa klątwa. Gdziekolwiek słyszę Sugitę, od razu mi Gin­‑san przed oczy wyłazi i muszę się godzinami odzwyczajać :| z innymi seiyuu nie mam takiego problemu.

    Ogłosić ranking i zaprosić seiyuu? xD
    *wyobraża sobie* aż bym pojechała na taki konwent.

    Moja pierwsza anime miłość to był Anthony z candy candy ;_; dosłownie milion lat temu… mój bosz, aż się wzruszyłam.
  • Avatar
    A
    tamakara 27.03.2014 13:06
    Komentarz do recenzji "Natsume Yuujinchou: Itsuka Yuki no Hi ni"
    Oavka jest kochana. Spokojna, nastrojowa, zostawiła mnie w nastroju idealnego wyciszenia.
    Dobrze było znów spotkać Takashiego i Nyanko, nawet jeśli było to takie krótkie spotkanie.
  • Avatar
    tamakara 27.03.2014 13:02
    Komentarz do recenzji "Natsume Yuujinchou: Itsuka Yuki no Hi ni"
    seiyuu… mój ulubiony temat ostatnio xD
    Głos nyanko to też nie byle kto~ do pana Inoe mam wielką słabość, bo dał głos mojej pierwszej anime miłości.
  • Avatar
    tamakara 27.03.2014 12:59
    Komentarz do recenzji "Natsume Yuujinchou: Itsuka Yuki no Hi ni"
    Seiyuu (przynajmniej ich część) są o wiele popularniejsi niż postacie z anime, w końcu „dają głos” nie tylko im ;) Gry, słuchowiska, programy radiowe… Głos takiego jednego wspaniałego pana „oprowadza” gości po tokijskim disney sea. A przynajmniej oprowadzał dwa lata temu XD
  • Avatar
    A
    tamakara 27.03.2014 12:38
    Komentarz do recenzji "Hamatora"
    Pisałam, że mam problem z tym anime. Niestety, im dalej w las, tym ten problem był większy a poziom irytacji rósł. Tak, irytacja to słowo klucz, jeśli chodzi o ten tytuł.
    Irytowała nierówna jakość animacji. Irytowała fabuła, bo cały czas miałam wrażenie, że można to było zrobić lepiej, ciekawiej i bardziej sensownie. Irytowali bohaterowie trzeciego planu  kliknij: ukryte . Irytowała Hajime, która przez większość serii robiła za sztuczny tłum.  kliknij: ukryte . Irytował Moral, który okazał się najbardziej denerwującym antagonistą, jakiego jestem w stanie sobie przypomnieć. Z każdym odcinkiem, z każdą wypowiadaną kwestią, był coraz bardziej beznadziejny.  kliknij: ukryte .
    Ostatnie odcinki po prostu wymęczyłam. Na zasadzie „żeby mieć to już za sobą.”
    Cliffhanger z końcówki okazał się kroplą przepełniającą czarę goryczy. Czuję się zaszantażowana do czekania na kolejną serię/oav/kinówkę, a wcale nie mam na to ochoty.
  • Avatar
    A
    tamakara 21.03.2014 23:31
    Komentarz do recenzji "Baccano! OVA"
    Obejrzałam jednym ciągiem z serią tv i nawet nie wiedziałam, ze to oavki… pewnie dlatego poczułam taki „lekki” zgrzyt. Teraz jest to usprawiedliwione.
    Ogólnie nie mogę tego oceniać w oderwaniu od reszty historii, obejrzałam jako całość i jako całość będzie już dla mnie funkcjonować.
    Bożasz, to jest niesamowite anime… niesamowite na milion sposobów.
    i, eh, nie powstrzymam się… Jacuzzi, kocham cię! ToT
  • Avatar
    A
    tamakara 21.03.2014 23:23
    Komentarz do recenzji "Baccano!"
    Obejrzałam… obejrzałam to w jeden dzień! chciałam napisać jakiś sensowny, bogaty w przymiotniki komentarz, ale brakuje mi słów. Może dlatego, że gapienie się monitor przez tyle godzin nie może nie mieć negatywnych skutków na pracę mózgu, a może dlatego, ze to anime zrobiło mi poważną krzywdę?
    Genialne, zaskakujące, obrzydliwe, straszne, smutne, śmieszne, romantyczne… wszystko na raz, głowa mi pęka od nadmiaru emocji.
    Było straszne, nie raz i nie dwa wydałam z siebie okrzyk grozy, obrzydzenia, rozpaczy. Kilka razy miałam oczy pełne łez.  kliknij: ukryte 
    Było wesoło, wielokrotnie śmiałam się w głos.
    Było romantycznie, w kilku momentach naprawdę się wzruszyłam. Kilku bohaterów dołączyło do listy moich wielkich miłości i będę za nimi strasznie tęsknić. Najgorsze jednak, że postacie, które wywołały moją słuszną reakcję niechęci, potem bezwstydnie chciały być lubiane i im się nawet udawało.
    Nie ogarniam.
    Fabuła poprowadzona w sposób absolutnie mistrzowski.
    Kreska była momentami tak paskudnie krzywa, że wołała o pomstę do Nieba, ale i tak musiałam przymknąć na to oko, bo sama historia była zbyt niesamowita.
    Muzyka cudowna, będę wracać do soundtracka.
    I… nie wiem, jaką ocenę mam wystawić. Ręka biegnie mi do 10/10, ale nabawiłam się takich traum, że po prostu nie mogę tego zrobić.
    Muszę iść spać…
  • Avatar
    tamakara 20.03.2014 17:32
    Re: HxH 2011 najlepszym shouenem jest.
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Nie mam absolutnie pojęcia :P

    Szczerze? Omawiana sytuacja nie jest z gatunku tych, gdzie przejawiam chęci dopatrywania się czegokolwiek. Jeśli do niczego nie doszło, to nawet lepiej, przede wszystkim dla Palm. Nie mogę jednak zmienić wrażenia, jakie odniosłam.
  • Avatar
    tamakara 17.03.2014 10:31
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Naprawdę bawisz się w stopniowanie? Po co? Albo używamy takich terminów do określenia dominujących cech osobowości, albo rezygnujemy z nich całkowicie. Ostatecznie można jeszcze powiedzieć, że ktoś „wykazuje cechy”.
    Jednak tsunderowatość może sprawić, że znielubimy postać do tego stopnia, że wszelkie powody owego zachowania przestaną nas obchodzić.
  • Avatar
    tamakara 12.03.2014 17:06
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Bardzo mnie to cieszy, niech będzie moja strata.

    Starałam się też przypomnieć sobie jakąś, jakąkolwiek tsundere, którą lubię i przychodzi mi na myśl jedynie Masaki z Kimi to boku. Wolę ten typ charakteru u chłopców.
  • Avatar
    tamakara 12.03.2014 08:26
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    haha xD a wiesz, naszły mnie wczoraj wieczorem przemyślenia.

    otóż, w okolicznościach nieistotnych dla tej wypowiedzi, zostałam potraktowana mocno niesprawiedliwie i z góry. Właśnie jakbym była taką małą, niezwykle arogancką dziewczynką. I kiedy byłam bardzo zła, przyszło mi do głowy, że chyba rozumiem Taigę! Może nawet trochę jej zazdroszczę. Mała może się zachowywać w konkretny sposób, a ja nie mogę, bo nie jestem ani filigranowym dziewczątkiem pozbawionym samokontroli, ani nie mam dość siły, by podejść i jednym chwytem obalić człowieka na glebę.
    Może ten typ postaci ma odzwierciedlać ukryte ludzkie potrzeby i frustracje?
  • Avatar
    tamakara 11.03.2014 13:16
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Przeczytaj jeszcze raz pierwsze zdanie mojego komentarza. Potem przeczytaj ostatni akapit.

    W tłumaczeniu z polskiego na nasze: mała mnie wkurza, porzucam oglądanie i nie wystawiam oceny.

    Piszesz o perspektywie całej serii, co jest niesprawiedliwie względem mnie, bo musiałabym obejrzeć całość, żeby wiedzieć o co Ci chodzi :P
  • Avatar
    A
    tamakara 10.03.2014 18:41
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Mój problem z tym anime polega na tym, że mam zerową tolerancję dla aroganckich małych dziewczynek. Rozumiem wpadanie w złość, rozumiem potrzebę zdzielenie kogoś kijem, rozumiem nawet niechęć do odkurzania, ale… może jeszcze jakieś inne cechy charakteru? Coś, cokolwiek, co odpędziłoby potrzebę powolnego wydłubania jej oczu kantem stołu?
    Jej kolega zasługuje na odznakę „męczennik sezonu”. Ja wiem, że to taki schemat, że mała dziewczynka dopada spokojnego chłopaka i go dręczy, bo może, a on to znosi, bo ona jest małą dziewczynką, a on jest spokojny… To za mało, żeby ucieszyć mnie jako widza i jako człowieka xD  kliknij: ukryte 
    Kiedy relacjonowałam przyjaciółce wrażenia z pierwszego odcinka, powiedziała, że powinnam była najpierw zapytać ją o radę. Dowiedziałabym się wtedy, że mi się nie spodoba.

    Nie wystawiam oceny, bo obejrzałam tylko ten jeden odcinek, ale (przyjaciółka zna mnie bardzo dobrze) strasznie mi się nie podobał. Może i są tam gdzieś dalej wątki ciekawe, godne uwagi, wyjątkowe, cokolwiek, ale nie mam zamiaru się do nich dokopywać, bo po drodze dostałabym apopleksji.
  • Avatar
    tamakara 8.03.2014 12:51
    Komentarz do recenzji "Uchuu Senkan Yamato 2199"
    No tak, masz rację, mój początkowy wybuch radości odnosił się właśnie do tej erotycznej strony problemu i temu poświęciliśmy dyskusję. Co było chyba błędem, bo w końcu zaczęłabym przeczyć sama sobie, a może nawet już zaczęłam?
    Nie wiem, może jestem jakaś specyficzna… Spróbuję siebie wytłumaczyć inaczej. Weźmy taki posąg Dawida. Co tam widzimy? Doskonale zbudowanego mężczyznę. Patrząc podziwiam i piękno rzeźby, i piękno mężczyzny. Kiedy widzę pięknego mężczyznę w anime jest bardzo podobnie. Pomyślę sobie „mmm przystojniak” i odczuję estetyczne zadowolenie. Nie ucieknę od erotyzacji tego zadowolenia, co nie znaczy, że od razu się podniecam. Piękno kobiety również docenię, ale już tylko na płaszczyźnie „rzeźby”. U panów pewnie jest odwrotnie.
    Zaserwowanie takiego estetycznego zadowolenia to właśnie fanserwis tej serii.
    Powiedzmy kupuję parę butów i dostaję w prezencie breloczek. Tutaj statki kosmiczne etc będą butami, a damskie mundury breloczkiem xD

    Ja też jestem wdzięczna za dyskusję.
  • Avatar
    tamakara 8.03.2014 10:03
    Komentarz do recenzji "Uchuu Senkan Yamato 2199"
    ok, źle Cię zrozumiałam z tymi odbiorcami.

    Ale, ciągle mam wrażenie, że nasz problem z dojściem do consensusu polega na odmiennym rozumieniu zjawiska.
    Ja nie utożsamiam fanserwisu z ecchi :D
    Ecchi to odrębny gatunek, który rządzi się swoimi prawami. Nie może być dodatkiem to, co stanowi oś fabularną, prawda? Tam to raczej dostajesz (czasem bardzo małego) hamburgera do ketchupu, nie odwrotnie. Oczywiście, jeśli widz jest przyzwyczajony w tym ketchupie pływać po uszy, to potem nie wyczuje ilości znikomej.
    A Akira, o której mówisz, czy to nie ona przemknęła przez ekran jedynie z ręcznikiem zarzuconym na ramiona?
    Takie przerzucanie się przykładami do niczego nie prowadzi, chyba musimy się zgodzić, że się nie zgadzamy.
  • Avatar
    tamakara 7.03.2014 13:13
    Komentarz do recenzji "Uchuu Senkan Yamato 2199"
    No cóż, widzę, że mamy zupełnie inny pogląd na tę kwestię.
    Uważam, że fanserwis nie musi stać w konflikcie z fabułą ani być obrazą dla dojrzałego widza, jeśli jest zaprezentowany gustownie i z umiarem. Myślę, że dojrzały widz nie poczuje się urażony faktem, że bohaterka będzie paradować w kostiumie pokojówki z taaakim dekoltem. Ktoś gustujący w takich widokach doceni „smaczek” i będzie oglądał dalej. Ja powiem „aha” i też będę oglądać dalej.
    Trudno mi też przekonać się do kwestii, że seria ta była robiona dla wąskiej grupy odbiorców i tylko dla nich. Jeśli jakiś młody Yamada­‑kun zacznie oglądać dla damskiej obsady w kombinezonach, a zostanie dla fabuły i potem kupi dvd, to co? Ma być wyklęty? Liczy się zysk.
    Właśnie. Mogłabym powiedzieć, że męskie mundury wyglądają jak mundury, a częścią składową damskich są stringi i, że to obrzydliwie seksistowskie, ale wolę nazwać to fanserwisem.

    A w kwestii panny kosmitki.  kliknij: ukryte  Nie odebrałam jej jako aseksualnej. Aseksualne byłoby dziecko, albo zwierzę, albo chociaż osobniczka pozbawiona tak wydatnego biustu. Oczywiście, była piękna i nieziemska. Ale gdyby kosmiczny strój narodowy był obszernym całunem, to dziewczyna straciłaby na urodzie?
    Naprawdę łatwiej uznać, że to ubranko jest bonusem żeby ta konkretna część widowni miała na czym oko zawiesić.
    Od biedy można uznać, że ja popatrzyłam sobie na Deslera w kąpieli, więc też coś od życia mam xD
  • Avatar
    tamakara 4.03.2014 20:24
    Komentarz do recenzji "Uchuu Senkan Yamato 2199"
    Ok, już wyjaśniam. Za fanserwis uważam wszelkie sceny, które nie wnoszą nic do fabuły, a mają uprzyjemnić widzom seans. Tutaj raczej postawiono na panów. Będą to więc obcisłe kombinezony/kostiumy, przebieranie się z owych kostiumów, konkretne „najechanie kamery” na pewne części ciała i bielizny, jak również wszelkie sceny komediowe, które mogą się „kojarzyć”. Jak można powiedzieć, że w yamato tego nie ma, kiedy już w pierwszym odcinku mamy na widoku panią w dość wyciętym ubranku?
    Jednocześnie uważam, że fanserwis w omawianym anime należy do subtelnych i wyważonych. Nie przysłania fabuły, jest tym, czym być powinien: dodatkiem, który można zignorować.
    Zdaję sobie sprawę, że na tle mainstreamowych produkcji ostatnich lat, gdzie od falujących biustów w głowie się kręci, a żarty nawet nie wyglądają z rynsztoka, takie subtelności mogą przejść niezauważone. Jednakże błędem będzie stwierdzenie, że nie występują.
    Co prawda Grisznak mówi tu o fanserwisie dla otaku i fujoshi*, więc może miał na myśli właśnie coś w rodzaju falujących biustów? W takim razie dokonałam nadinterpretacji jego wypowiedzi.

    *o naturze działania trawionych zepsuciem mózgów fujoshi nie będę pisać, bo wyjdzie nie na temat.
  • Avatar
    tamakara 4.03.2014 10:22
    Komentarz do recenzji "Uchuu Senkan Yamato 2199"
    Grisznak napisał(a):
    Yamato nie ma fanserwisu


    hahahahahaha xD przepraszam, nie mogłam się powstrzymać…
  • Avatar
    tamakara 2.03.2014 20:53
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Nigdy nie byłam fanką pierwszego anime, ale z tego co pamiętam tam była cała masa fillerów, dodatkowych wątków i postaci. Nowa wersja jest z założenia wierniejsza mandze, więc może wydać Ci się uboższa. Z drugiej strony wprowadzono kilka małych zmian, bardziej bonusów niż prawdziwych zapychaczy fabularnych.
    Moim zdaniem bije na głowę pierwszą ekranizację, ale jeśli chodzi tylko o główny sens historii, to możesz zacząć oglądać od chimera ant arc i nic nie stracisz.
  • Avatar
    tamakara 28.02.2014 21:27
    Re: Ciekawostka muzyczna :)
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    Japońska wersja ma tylko trzy zwrotki, o ile pamiętam… :)
  • Avatar
    A
    tamakara 26.02.2014 09:50
    Komentarz do recenzji "Hamatora"
    Mam problem z tym anime… Problematyczny jest sposób prowadzenia fabuły. Z jednej strony trochę… bardzo? głupawe sprawy rozwiązywane przez głównych bohaterów, z drugiej  kliknij: ukryte . Ta druga kwestia też nie jest w sumie niczym odkrywczym, może poza sposobem wykonywania. Który to sposób wykonania zakrawa miejscami na jakąś parodię :| Zdecydowanie mam problem z tym anime.
    Odcinek siódmy skończył się tak, że musiałam łykać łzy, bo się autentycznie wzruszyłam  kliknij: ukryte , a w następnym odcinku widzimy szkolną wycieczkę i radosne okładanie się warzywami.
    Rozumiem, że bohaterowie mają prawo zachowywać się beztrosko, bo nie wiedzą o zdarzeniu, ale dla mnie, jako widza, to był szok xD Pomijając jednak ten szok, sam odcinek był chyba najbardziej kretyński, jak do tej pory.
    O animacji można powiedzieć dokładnie to samo. Raz jest bardzo ładna i dopracowana, innym razem zaś woła o pomstę do nieba. Wygląda mi to na zabieg celowy, ale drażni.
    Ogólnie muszę powiedzieć, że lubię tę serię, lubię bohaterów i obchodzi mnie, jak to wszystko się skończy, ale oglądanie miejscami mnie męczy. Cierpię na ustawiczne „ale o co chodzi?”. To było bardzo zabawne do chwili, kiedy zagrano mi na emocjach.
  • Avatar
    tamakara 16.02.2014 17:30
    Re: Slow Motion i narrator
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Dokładnie tak samo akcja jest poprowadzona w mandze, więc to po prostu wierność oryginałowi. Za sztuczne i bezsensowne przedłużenia proszę więc mieć pretensje do Togashiego ;) Moim zdaniem denerwować mogą jedynie powtórzenia i przypomnienia kawałka poprzedniego odcinka. Jeśli jesteś tak bardzo niecierpliwy/a, to radzę sięgnąć po komiks. Albo zrób sobie przerwę na pół roku i obejrzyj wszystko na raz XD Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że chociaż znam mangę i wiem, co się wydarzy, to i tak odczuwam niesamowite emocje…