x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
chcę magicznego krokodyla
I faktycznie, to jest coś dla mnie. Kolorowe i złe i wspaniałe.
Króliki w zbrojach? Moim zdaniem to najmniej szalony pomysł, jaki miałam przyjemność tu zobaczyć. Myślę, że kolorowe szaleństwo jest największą siłą tego anime. Bez kliknij: ukryte kroczących przez miasto pluszowych misiów, przypadkowego wieloryba, wybuchów i przezroczystej windy i… całej reszty byłoby nudno!
Fabuła nie jest wcale specjalnie odkrywcza. Prawdę mówi recenzja, cała intryga rysuje się dość sztampowo. Ale w tej oprawie można przymknąć na to oko, albo inaczej – dać się oprawie oślepić.
Bohaterowie to też mocna strona. Gender nie gender, główny bohater wcale nie traci na męskości tylko dlatego, że przytrafiło mu się wpaść w towarzystwo bandy dziewczyn z mocami. Jego postawa, zachowanie i ten przeuroczy uśmiech sprawiły, że trochę, troszeczkę się w nim zadurzyłam haha ale staram się tu być obiektywna. Trudno mieć do niego pretensję, że się gubi. Myślę, że ma bardzo stabilny charakter, nie robi wokół siebie dramy i zachowuje się bardzo naturalnie i tak… normalnie.
Co do dziewczyn… ja lubię je wszystkie. To trochę zaskakujące, bo w takich haremowych produkcjach zwykle mam ochotę przeładować broń, wybić 3/4 obsady i wyjść trzaskając drzwiami. A tu proszę, ja je chcę wszystkie w domu XD Nawet falujące biusty nie przeszkadzały mi AŻ TAK bardzo.
Zakochałam się w endingu. Wlazł mi pod czaszkę i teraz śpiewam go przy byle okazji. Opening nie jest aż taki fazowy, ale też miły.
Bardzo wesołe było, 7/10 za dobrą rozrywkę i ogólnie wzrokowo/słuchowe miłe wrażenia, punkty ujemne za mało odkrywczą fabułę i zakończenie, które było wyraźnie przyspieszone. Nie wyjaśniono kilku otwartych wątków, to raz, a dwa, że po prostu chciałabym pobyć z tymi postaciami dłużej.
Trzeci sezon… już?
Ogłosić ranking i zaprosić seiyuu? xD
*wyobraża sobie* aż bym pojechała na taki konwent.
Moja pierwsza anime miłość to był Anthony z candy candy ;_; dosłownie milion lat temu… mój bosz, aż się wzruszyłam.
Dobrze było znów spotkać Takashiego i Nyanko, nawet jeśli było to takie krótkie spotkanie.
Głos nyanko to też nie byle kto~ do pana Inoe mam wielką słabość, bo dał głos mojej pierwszej anime miłości.
Irytowała nierówna jakość animacji. Irytowała fabuła, bo cały czas miałam wrażenie, że można to było zrobić lepiej, ciekawiej i bardziej sensownie. Irytowali bohaterowie trzeciego planu kliknij: ukryte Z panią polityk i kwiaciarką‑hackerką na czele. Irytowała Hajime, która przez większość serii robiła za sztuczny tłum. kliknij: ukryte A kiedy wreszcie pokazano, że na coś ją stać… nic z tego nie wynikło. Irytował Moral, który okazał się najbardziej denerwującym antagonistą, jakiego jestem w stanie sobie przypomnieć. Z każdym odcinkiem, z każdą wypowiadaną kwestią, był coraz bardziej beznadziejny. kliknij: ukryte Jego koniec też był żałosny.
Ostatnie odcinki po prostu wymęczyłam. Na zasadzie „żeby mieć to już za sobą.”
Cliffhanger z końcówki okazał się kroplą przepełniającą czarę goryczy. Czuję się zaszantażowana do czekania na kolejną serię/oav/kinówkę, a wcale nie mam na to ochoty.
Ogólnie nie mogę tego oceniać w oderwaniu od reszty historii, obejrzałam jako całość i jako całość będzie już dla mnie funkcjonować.
Bożasz, to jest niesamowite anime… niesamowite na milion sposobów.
i, eh, nie powstrzymam się… Jacuzzi, kocham cię! ToT
Genialne, zaskakujące, obrzydliwe, straszne, smutne, śmieszne, romantyczne… wszystko na raz, głowa mi pęka od nadmiaru emocji.
Było straszne, nie raz i nie dwa wydałam z siebie okrzyk grozy, obrzydzenia, rozpaczy. Kilka razy miałam oczy pełne łez. kliknij: ukryte Najbardziej żal mi Cześka, uuuh ;_;
Było wesoło, wielokrotnie śmiałam się w głos.
Było romantycznie, w kilku momentach naprawdę się wzruszyłam. Kilku bohaterów dołączyło do listy moich wielkich miłości i będę za nimi strasznie tęsknić. Najgorsze jednak, że postacie, które wywołały moją słuszną reakcję niechęci, potem bezwstydnie chciały być lubiane i im się nawet udawało.
Nie ogarniam.
Fabuła poprowadzona w sposób absolutnie mistrzowski.
Kreska była momentami tak paskudnie krzywa, że wołała o pomstę do Nieba, ale i tak musiałam przymknąć na to oko, bo sama historia była zbyt niesamowita.
Muzyka cudowna, będę wracać do soundtracka.
I… nie wiem, jaką ocenę mam wystawić. Ręka biegnie mi do 10/10, ale nabawiłam się takich traum, że po prostu nie mogę tego zrobić.
Muszę iść spać…
Re: HxH 2011 najlepszym shouenem jest.
Szczerze? Omawiana sytuacja nie jest z gatunku tych, gdzie przejawiam chęci dopatrywania się czegokolwiek. Jeśli do niczego nie doszło, to nawet lepiej, przede wszystkim dla Palm. Nie mogę jednak zmienić wrażenia, jakie odniosłam.
Jednak tsunderowatość może sprawić, że znielubimy postać do tego stopnia, że wszelkie powody owego zachowania przestaną nas obchodzić.
Starałam się też przypomnieć sobie jakąś, jakąkolwiek tsundere, którą lubię i przychodzi mi na myśl jedynie Masaki z Kimi to boku. Wolę ten typ charakteru u chłopców.
otóż, w okolicznościach nieistotnych dla tej wypowiedzi, zostałam potraktowana mocno niesprawiedliwie i z góry. Właśnie jakbym była taką małą, niezwykle arogancką dziewczynką. I kiedy byłam bardzo zła, przyszło mi do głowy, że chyba rozumiem Taigę! Może nawet trochę jej zazdroszczę. Mała może się zachowywać w konkretny sposób, a ja nie mogę, bo nie jestem ani filigranowym dziewczątkiem pozbawionym samokontroli, ani nie mam dość siły, by podejść i jednym chwytem obalić człowieka na glebę.
Może ten typ postaci ma odzwierciedlać ukryte ludzkie potrzeby i frustracje?
W tłumaczeniu z polskiego na nasze: mała mnie wkurza, porzucam oglądanie i nie wystawiam oceny.
Piszesz o perspektywie całej serii, co jest niesprawiedliwie względem mnie, bo musiałabym obejrzeć całość, żeby wiedzieć o co Ci chodzi :P
Jej kolega zasługuje na odznakę „męczennik sezonu”. Ja wiem, że to taki schemat, że mała dziewczynka dopada spokojnego chłopaka i go dręczy, bo może, a on to znosi, bo ona jest małą dziewczynką, a on jest spokojny… To za mało, żeby ucieszyć mnie jako widza i jako człowieka xD kliknij: ukryte Gdyby tak trafił swój na swego i oboje byliby diabłami wcielonymi, to zupełnie inna sprawa!
Kiedy relacjonowałam przyjaciółce wrażenia z pierwszego odcinka, powiedziała, że powinnam była najpierw zapytać ją o radę. Dowiedziałabym się wtedy, że mi się nie spodoba.
Nie wystawiam oceny, bo obejrzałam tylko ten jeden odcinek, ale (przyjaciółka zna mnie bardzo dobrze) strasznie mi się nie podobał. Może i są tam gdzieś dalej wątki ciekawe, godne uwagi, wyjątkowe, cokolwiek, ale nie mam zamiaru się do nich dokopywać, bo po drodze dostałabym apopleksji.
Nie wiem, może jestem jakaś specyficzna… Spróbuję siebie wytłumaczyć inaczej. Weźmy taki posąg Dawida. Co tam widzimy? Doskonale zbudowanego mężczyznę. Patrząc podziwiam i piękno rzeźby, i piękno mężczyzny. Kiedy widzę pięknego mężczyznę w anime jest bardzo podobnie. Pomyślę sobie „mmm przystojniak” i odczuję estetyczne zadowolenie. Nie ucieknę od erotyzacji tego zadowolenia, co nie znaczy, że od razu się podniecam. Piękno kobiety również docenię, ale już tylko na płaszczyźnie „rzeźby”. U panów pewnie jest odwrotnie.
Zaserwowanie takiego estetycznego zadowolenia to właśnie fanserwis tej serii.
Powiedzmy kupuję parę butów i dostaję w prezencie breloczek. Tutaj statki kosmiczne etc będą butami, a damskie mundury breloczkiem xD
Ja też jestem wdzięczna za dyskusję.
Ale, ciągle mam wrażenie, że nasz problem z dojściem do consensusu polega na odmiennym rozumieniu zjawiska.
Ja nie utożsamiam fanserwisu z ecchi :D
Ecchi to odrębny gatunek, który rządzi się swoimi prawami. Nie może być dodatkiem to, co stanowi oś fabularną, prawda? Tam to raczej dostajesz (czasem bardzo małego) hamburgera do ketchupu, nie odwrotnie. Oczywiście, jeśli widz jest przyzwyczajony w tym ketchupie pływać po uszy, to potem nie wyczuje ilości znikomej.
A Akira, o której mówisz, czy to nie ona przemknęła przez ekran jedynie z ręcznikiem zarzuconym na ramiona?
Takie przerzucanie się przykładami do niczego nie prowadzi, chyba musimy się zgodzić, że się nie zgadzamy.
Uważam, że fanserwis nie musi stać w konflikcie z fabułą ani być obrazą dla dojrzałego widza, jeśli jest zaprezentowany gustownie i z umiarem. Myślę, że dojrzały widz nie poczuje się urażony faktem, że bohaterka będzie paradować w kostiumie pokojówki z taaakim dekoltem. Ktoś gustujący w takich widokach doceni „smaczek” i będzie oglądał dalej. Ja powiem „aha” i też będę oglądać dalej.
Trudno mi też przekonać się do kwestii, że seria ta była robiona dla wąskiej grupy odbiorców i tylko dla nich. Jeśli jakiś młody Yamada‑kun zacznie oglądać dla damskiej obsady w kombinezonach, a zostanie dla fabuły i potem kupi dvd, to co? Ma być wyklęty? Liczy się zysk.
Właśnie. Mogłabym powiedzieć, że męskie mundury wyglądają jak mundury, a częścią składową damskich są stringi i, że to obrzydliwie seksistowskie, ale wolę nazwać to fanserwisem.
A w kwestii panny kosmitki. kliknij: ukryte Czas na dygresję: nie miałam wcześniej do czynienia z uniwersum yamato, ale po prostu wiedziałam, że w kapsule będzie leżeć piękna dziewczyna, żeby główny bohater mógł się zakochać etc. Pomyliłam się tylko troszeczkę. Nie odebrałam jej jako aseksualnej. Aseksualne byłoby dziecko, albo zwierzę, albo chociaż osobniczka pozbawiona tak wydatnego biustu. Oczywiście, była piękna i nieziemska. Ale gdyby kosmiczny strój narodowy był obszernym całunem, to dziewczyna straciłaby na urodzie?
Naprawdę łatwiej uznać, że to ubranko jest bonusem żeby ta konkretna część widowni miała na czym oko zawiesić.
Od biedy można uznać, że ja popatrzyłam sobie na Deslera w kąpieli, więc też coś od życia mam xD
Jednocześnie uważam, że fanserwis w omawianym anime należy do subtelnych i wyważonych. Nie przysłania fabuły, jest tym, czym być powinien: dodatkiem, który można zignorować.
Zdaję sobie sprawę, że na tle mainstreamowych produkcji ostatnich lat, gdzie od falujących biustów w głowie się kręci, a żarty nawet nie wyglądają z rynsztoka, takie subtelności mogą przejść niezauważone. Jednakże błędem będzie stwierdzenie, że nie występują.
Co prawda Grisznak mówi tu o fanserwisie dla otaku i fujoshi*, więc może miał na myśli właśnie coś w rodzaju falujących biustów? W takim razie dokonałam nadinterpretacji jego wypowiedzi.
*o naturze działania trawionych zepsuciem mózgów fujoshi nie będę pisać, bo wyjdzie nie na temat.
hahahahahaha xD przepraszam, nie mogłam się powstrzymać…
Moim zdaniem bije na głowę pierwszą ekranizację, ale jeśli chodzi tylko o główny sens historii, to możesz zacząć oglądać od chimera ant arc i nic nie stracisz.
Re: Ciekawostka muzyczna :)
Odcinek siódmy skończył się tak, że musiałam łykać łzy, bo się autentycznie wzruszyłam kliknij: ukryte Art był moim ulubionym bohaterem, damn it, a w następnym odcinku widzimy szkolną wycieczkę i radosne okładanie się warzywami.
Rozumiem, że bohaterowie mają prawo zachowywać się beztrosko, bo nie wiedzą o zdarzeniu, ale dla mnie, jako widza, to był szok xD Pomijając jednak ten szok, sam odcinek był chyba najbardziej kretyński, jak do tej pory.
O animacji można powiedzieć dokładnie to samo. Raz jest bardzo ładna i dopracowana, innym razem zaś woła o pomstę do nieba. Wygląda mi to na zabieg celowy, ale drażni.
Ogólnie muszę powiedzieć, że lubię tę serię, lubię bohaterów i obchodzi mnie, jak to wszystko się skończy, ale oglądanie miejscami mnie męczy. Cierpię na ustawiczne „ale o co chodzi?”. To było bardzo zabawne do chwili, kiedy zagrano mi na emocjach.
Re: Slow Motion i narrator