Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

tamakara

  • Avatar
    tamakara 14.02.2014 09:51
    Re: To nie jest City Hunter, to nie jest Saeba Ryo
    Komentarz do recenzji "City Hunter [2011]"
    Tak zerknęłam, to i się wypowiem… są walentynki i w ogóle ;p wątek miłosny, słusznie określony przez Sezonowego „koreańskim”, to klisza kliszy, powielana w nieskończoność chyba we wszystkich popularnych produkcjach wywodzących się z tego pięknego kraju. Jako kobieta zawsze czułam się obrażona postawą i zachowaniem głównych bohaterek. Każda nich bowiem to skretyniała, płaczliwa bździągwa, z którą w żaden sposób nie chcę się uosabiać. Moim zdaniem przed ekrany może toto przyciągnąć jedynie nastolatki :(
    Koreańczycy zniszczyli w ten sposób wiele ciekawie zapowiadających się historii.
    Albo ja po prostu jestem inna niż wszystkie xD
  • Avatar
    A
    tamakara 19.01.2014 20:49
    Komentarz do recenzji "Tonari no Seki-kun"
    To jest wspaniałe… xD te oczekiwanie, co też Seki­‑kun wymyśli tym razem. Tyle napięcia! lol Naprawdę świetnie się bawię. Odkryłam w Sekim pokrewną duszę. Wszak kiedyś zdarzyło mi się nawet robić meble z papieru. I te jego pomruki, normalnie rola życia pana Shimono :D
    Z drugiej strony Yokoi, biedne dziewczę. Jak ja jej współczuję! Taki sąsiad to istny dopust Boży. Ale weź tu zignoruj i zajmij się lekcją…
    Nic w tym sezonie nie zapewnia mi równie beztroskiej rozrywki.
  • Avatar
    tamakara 15.01.2014 20:07
    Re: Przyjemne "co ja pacze"
    Komentarz do recenzji "Sekai Seifuku ~Bouryaku no Zvezda~"
    I. napisał(a):
    Tak jak tytuł tego komentarza – z jednej strony stroje projektowane przez… Kogoś z dziwnym gustem, delikatnie mówiąc (to „seifuku” w tytule to specjalnie?),


    lol no raczej specjalnie. Ja tam mistrzynią języka krzaków nie jestem, ale te konkretne krzaki z tytułu mówią o podboju, nie uniformach ;3
    Aczkolwiek „świat przebieranek – knowania zvezdy” brzmi bosko xD
  • Avatar
    A
    tamakara 13.01.2014 15:53
    Komentarz do recenzji "Sekai Seifuku ~Bouryaku no Zvezda~"
    Nie wiem, czy tego się właśnie spodziewałam. Prawdopodobnie nie. Ale to, co dostałam jest tak kretyńskie, że aż fajne. Może akurat jestem w nastroju na taki poziom rozrywki? Może szybko mi przejdzie? Tak czy inaczej obejrzę następny odcinek, a potem się zobaczy…
    Główny bohater jest taki pocieszny, myślę, że go lubię. Dostrzegam w nim cień osobowości, ale może to tylko myślenie życzeniowe.
    Pozostaje jedno pytanie: czy małej dziewczynce nie jest zimno w tak skąpym ubranku? Błagam, niech te wszystkie wycięcia służą jedynie dodaniu sobie animuszu w niecnej misji podboju świata…
  • Avatar
    tamakara 10.01.2014 19:04
    Re: Wrażenia po pierwszym odcinku.
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    każdy ma swoje traumy, dziękuję bardzo :P piosenka o radosnym piekiełku będzie mnie prześladować w koszmarach.
  • Avatar
    tamakara 10.01.2014 17:48
    Re: Wrażenia po pierwszym odcinku.
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    akurat SoftBank nie jest bankiem, tylko firmą telekomunikacyjną ;) ale to tylko potwierdza Twoje słowa, trzeba się orientować nie tylko w mitologii i niuansach buddyzmu, ale też w popkulturze. Muszę tu zaznaczyć, że motyw z psem był pierwszym momentem, w którym się szczerze uśmiechnęłam… Chyba jakoś wtedy otrząsnęłam się z traumy wywołanej openingiem xD
  • Avatar
    A
    tamakara 7.01.2014 13:53
    Komentarz do recenzji "Issho ni Sleeping"
    Wyskoczyło mi toto w losowej recenzji, weszłam więc, przeczytałam i zacieszyłam, jeśli można tak powiedzieć.
    Nie wiem, chyba wyjdę na adwokata diabła, co jest szczególnie wesołe, bo przecież to pierwszy raz, kiedy spotykam się z recenzowanym Zjawiskiem. Nie zapowiada się też, żebym miała toto kiedykolwiek oglądać, ale…
    Jako osoba, która nieraz kładła się do łóżka ze słuchowiskiem mającym mnie 'ukołysać', w pierwszej chwili podeszłam do tej produkcji jako czegoś mającego spełniać podobne zadania. Po chwili refleksji jednak nie wiem, czy da się przy tym naprawdę zasnąć, czy raczej ma to być pretekst do masturbacji, jak to ktoś niżej zauważył. Im dłużej trwa refleksja, tym bardziej skłaniam się do tej drugiej opcji.
    Tak więc wydaje mi się, że zarówno recenzent, jak i większość komentujących, popełnili zasadniczy błąd. Potraktowali tę produkcję jako anime, co, moim zdaniem, jest błędem.
    To tak, jakby recenzować klipy z niconico, albo (w dziale manga) ilustrowane historyjki z podręczników. :D Chociaż w powyższych przypadkach może to mieć więcej sensu. Chodzi mi o to, że wzięte na tapetę Zjawisko należy postrzegać jako produkt, który ma spełniać określone cele i fakt jego „animowatości” jest kwestią drugorzędną.
    Że nudne, że sprawia wrażenie reality show? Przecież jest o spaniu xD nie jest to najbardziej dynamiczna ludzka czynność, chyba, że lunatykujesz. Dziewuszka mówi do widza? Klasyczny motyw burzenia czwartej ściany, chociaż podrasowany do potęgi. Tak, animacja dla otaku i fetyszystów. Prawdopodobnie wyprodukowana na tej samej zasadzie co lalki z otworami w strategicznych punktach z dołączoną płytką, na której nagrano głos :|
    Smutne może być to, że istnieje na te rzeczy tak duży popyt, ale to już inny temat.
  • Avatar
    A
    tamakara 6.01.2014 13:36
    Komentarz do recenzji "Noragami"
    Za mną dopiero pierwszy odcinek, ale już widać, że będą gnać z akcją na złamanie karku. Nie bardzo mi się to podoba.
    Podoba mi się jednak wszystko inne i jestem trochę rozdarta.
  • Avatar
    A
    tamakara 5.01.2014 11:24
    zaskakująco pozytywne wrażenia
    Komentarz do recenzji "Pupipoo!"
    urocze, dla oka miłe i nawet potrafi wciągnąć haha nie spodziewałam się takie obrotu sprawy, ale nie mogę się doczekać następnego odcinka. Akurat kiedy pojawia się suspens XD
  • Avatar
    tamakara 3.01.2014 19:19
    Re: Świetne piosenki są w tym anime :)
    Komentarz do recenzji "Full Moon o Sagashite"
    eee… to nie jest piosenka, tylko kwestia wypowiadana w anime.
  • Avatar
    A
    tamakara 3.01.2014 16:50
    Komentarz do recenzji "Hal"
    Film zdecydowanie nie jest stratą czasu, oglądało się go bardzo dobrze. Pomysł z marzeniami wypisanymi na kostce Rubika uważam za coś absolutnie wspaniałego. I oh, to wszystko było takie estetycznie przyjemne. Poza tym emerytki rządzą i wymiatają. Wspaniały jest również Ryu, chociaż gości na ekranie jakieś 5 minut. Lubię ten typ postaci. Zgodzę z recenzją o tyle, że jego wątek został potraktowany po macoszemu. Poświęcenie mu dodatkowych dziesięciu minut, byłoby bardzo na miejscu. Myślę jednak, że ostatecznie jego intencje są wyjaśnione w całkiem czytelny sposób.
    Chociaż kilka szczegółów nie spotkało się z moją aprobatą.
    Dramat katastrofy z samego początku –  kliknij: ukryte 
    Nie mogę też powiedzieć, że ten kluczowy, wielki i niespodziewany zwrot akcji naprawdę mnie zaskoczył. kliknij: ukryte 
    Poza tym scena na dnie rzeki była trochę za bardzo wydumana.
    Gdyby nie takie motywy, może wzruszyłabym się trochę bardziej. Tak czy inaczej główny bohater i jego odkrywanie rzeczywistości/prawdy zrobiły na mnie wrażenie i bardzo go polubiłam. No i Hosoyan <3.
  • Avatar
    A
    tamakara 30.12.2013 17:59
    Komentarz do recenzji "Hakaba Kitarou"
    Postanowiłam odświeżyć sobie tę serię. Pamiętam, że swego czasu byłam pod jej wielkim wrażeniem. Głównie dlatego, że znany mi wcześniej Kitarou był raczej uroczy i miewał urocze, niegroźne przygody. Jakby nie patrzeć jest on przecież ikoną japońskiej popkultury. Poznanie jego prawdziwego oblicza okazało się naprawdę fascynujące. Szczerze, taki potworkowaty i złośliwy bohater o wiele bardziej przypadł mi do gustu. Nie sposób odmówić mu pewnego absurdalnego uroku i chyba naprawdę go lubię haha.

    Fabuła oscyluje na granicy groteski i swoistej makabry. Śmieszy, a jednocześnie wpędza w dziwne poczucie dyskomfortu. Momentami naprawdę trudno to znieść, ale jednak nie mogłam się oderwać wtedy i nie mogę się oderwać teraz. Animacja i kreska harmonizują z fabułą i nie jestem w stanie wyobrazić sobie niczego lepszego dla tej produkcji. Zwłaszcza opening. Prawdziwe z niego cudeńko xD a melodia wgryza się w pamięć.
    Jednak, mimo mojego osobistego sentymentu, nie mogę powiedzieć, żeby było to szczególnie wybitne anime i, że koniecznie trzeba je zobaczyć. To raczej coś dla koneserów i ludzi o specyficznym guście.
  • Avatar
    tamakara 29.12.2013 09:39
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    Tak, ktoś na pewno o tym myślał, niestety mam wrażenie, że na cracku. Wszystko kwestia gustu, mi się ta nagła przemiana zupełnie nie podoba. Zbyt nagle, zbyt gwałtownie z serii obyczajowej została super sentai.
    Kręcenie takich absurdów przez dwa sezony i utrzymanie przy tym aktualnego tempa będzie bardzo trudne.
  • Avatar
    tamakara 27.12.2013 14:44
    Re: Gratka dla Japońskich fanek
    Komentarz do recenzji "K"
    Szkolne kluby? urocze XD Ogólnie to może mieć więcej fabuły niż seria tv. Szkoda tylko, że nie da się(?) poderwać Yashiro.
  • Avatar
    tamakara 26.12.2013 21:27
    Re: HxH 2011 najlepszym shouenem jest.
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Oj no nie wiem, w stosunku do mangi to bardzo ocenzurowali i zupełnie zmienili wydźwięk tej sceny. Aczkolwiek w mandze rzeczywiście widać, że coś było na rzeczy. Nie trzeba się nawet zbytnio wpatrywać, żeby zobaczyć co…
  • Avatar
    tamakara 26.12.2013 21:11
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Oby nie fillery :| serce mi się kraja, kiedy to piszę, ale niech już lepiej zakończą serię przed wyczerpaniem się pierwowzoru, niż gdyby mieli wymyślać coś po swojemu. To rzadko wychodzi serii na zdrowie.
    W ogóle jeśli Togashi nie ma już ochoty/siły rysować, to mógłby zamknąć historią jakkolwiek. No chyba, że gdzieś tam cichaczem rysuje i nas wszystkich zaskoczy.
  • Avatar
    tamakara 21.12.2013 17:39
    Re: Ile wampira w wampirze?
    Komentarz do recenzji "Diabolik Lovers"
    To by wyjaśniało, dlaczego Yui tak dobrze się trzyma. Ja na jej miejscu odfrunęłabym między anioły po pierwszym odcinku :P Chociaż i tak naciągane jak ciasne rajstopy…

    Z tego co piszesz o zakończeniach gry, to taki standard w sumie,  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 20.12.2013 21:23
    Re: Ile wampira w wampirze?
    Komentarz do recenzji "Diabolik Lovers"
    Właśnie! Zakaz wyssania na śmierć jest po to, by bohaterka mogła dłużej pobyć z wąpierzami, lepiej ich poznać i żeby coś tam między nimi się zadziało. Naciągane to strasznie, czyli typowy motyw z produkcji tego typu. Wmawianie sobie fabuły/przesłania mija się z celem, bo chodzi tu tylko o interakcję. A o naturze tych interakcji już wiele powiedziano.
    Dodatkowo zakaz ów jest bez sensu z logicznego punktu widzenia, bo, bądźmy szczerzy, dlaczego oni w ogóle mają się podporządkować? Jeśli są takimi prawdziwymi wampirami, to powinni w pierwszej kolejności nasycić głód. Jest ich sześciu, nie ma prawa wystarczyć na długo. Jeśli oszczędzają ofiarę, to raczej z powodu fascynacji życiem, której tu nie dostrzegam. Jeśli chcą złamać bohaterkę, to niespecjalnie jest co łamać. Bohaterka jest w jakiś sposób specjalna? Ktoś powinien jej pilnować. Czyli co? Chodzi tylko o jedno. Pozwala się widzom wierzyć, że wampirom się wreszcie odwidzi i którejś pięknej nocy dojdzie do wyznań. A w międzyczasie można pofantazjować, że on taki zły ah. Lenneth wyżej ładnie to rozwinęła, nie będę przepisywać.

    Gdyby tak zrobili oavkę z drugiej płyty hakozume, o! Ale tam bohaterka ma osobowość, więc nic z tego xp
  • Avatar
    tamakara 20.12.2013 13:54
    Re: Ile wampira w wampirze?
    Komentarz do recenzji "Diabolik Lovers"
    A dlaczego w ogóle jest taki zakaz?
  • Avatar
    A
    tamakara 19.12.2013 22:29
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    Do czego zmierza ta seria? Straciła cały urok, przekorę i świeżość. Z zabawnej i w sumie optymistycznej historii przetransformowała się w parodię parodii, a teraz doświadczamy kolejnej, jeszcze bardziej absurdalnej zmiany. Fabuła coraz bardziej się zapętla i traci sens.
     kliknij: ukryte  Pytanie: o czym właściwie jest samurai flamenco?
    To anime robi się gorsze z odcinka na odcinek :/ Wręcz żenująco głupie.
  • Avatar
    tamakara 19.12.2013 21:04
    Re: Ile wampira w wampirze?
    Komentarz do recenzji "Diabolik Lovers"
    Przepraszam, zareagowałam za ostro. Nie będę się usprawiedliwiać, potraktowałam Cię trochę jak trolla :|
    Ja widzę to tak: nie mamy tu do czynienia z romansem w rozumieniu klasycznym, raczej jego wypaczonym obrazem. Prezentacją szeregu toksycznych związków, które widza nie bolą (teoretycznie), ale odpowiadają na fantazję. Nie miałam na celu bronienia tego tytułu, w żadnym wypadku, ale jest grupa odbiorczyń, które uznają, że wydarzenia przedstawione na ekranie były super romantyczne. Historia powstała w celach zaspokajanie potrzeb natury romansowej, więc powinna być traktowana jako romans. Jest to dla mnie sytuacja wyjątkowo trudna do zaakceptowania, ale rzeczywista. Dlatego napisałam, że patrzysz na to z niewłaściwej strony. Niewłaściwej nie od strony technicznej, ale hmm kulturowej?

    Zmierzchu nie tknęłabym kijem przez szmatę, rozumiem jednak, że najpopularniejszy współcześnie obraz wampira odbiega od wielowiekowej tradycji i Cię drażni. Ale tak tradycyjnie rozumiany wampir raczej wyssałby ofiarę na miejscu i nie zostawiałby jej do dręczenia. Stąd moje porównanie z Lestatem, który był sadystą i byłby w stanie się tak zachować, gdyby zabijanie nie stanowiło jego ulubionego zajęcia. Gdyby się zakochał i nie potrafił wyrazić się inaczej. Taka hybryda tsundere­‑yandere.
  • Avatar
    tamakara 18.12.2013 20:52
    Re: Ile wampira w wampirze?
    Komentarz do recenzji "Diabolik Lovers"
    Czytam ten komentarz i, szczerze mówiąc, drapię się w głowię. Jak do tego podejść… Aczkolwiek na hasło „z przyjemnością obejrzałem” nie mogłam powstrzymać sarkastycznego skrzywienia warg.
    Jako mężczyzna identyfikujesz się z którąś ze stron? Raczej nie z bohaterką… Świadczy o tym dalsza część wypowiedzi. To po części wyjaśnia tę przyjemność.

    _Hideki_ napisał(a):
    Bawią mnie komentarze rozczarowanych niewiast, które spodziewały się haremu. Przykro mi, drogie Panie, ale „Diabolik Lovers” (anime) nie jest romansem.


    Otóż, drogi panie, chcesz tego czy nie, to jest harem i romans. Wypaczony, ale jednak. Kobiety mają tu wzdychać, popiskiwać i wydać pieniądze na produkty rejeta. Bardzo wiele z nas tak właśnie postępuje. Nie chodzi o próbę psychologiczno/antropologicznej poprawności w przedstawieniu wampira. Autorzy mają ją w nosie. Ja widzę tu kalkę Lestata + swoiste yandere. Nic specjalnie odkrywczego w świecie otome game/cd, chociaż mocno podrasowane. Poza tym to jest reklama. Chodzi o to, by konsumentki o pewnych konkretnych gustach czy fantazjach, mogły się podjarać. Tak, podjarać się byciem mieszaną z błotem i bezlitośnie wysysaną. To jest harem, bo można sobie wybrać oprawcę. I tak, to jest romans, bo ten lub inny wąpierz bierze cię, znaczy ją i jesteś, to znaczy ona jest, taka maleńka i bezbronna w jego szponach i gdzieś tam po drodze pojawia się miłość (albo i nie). A poza tym jest fajnym bishounem.
    Doszukiwanie się w tym anime jakiejś głębi fabularnej mija się z celem. Sam to zresztą zauważyłeś w trzecim akapicie.
    Wrócę do słuchowisk, bo wszyscy tu piszą o grze, ale w końcu to cd były pierwsze :| A tych w słuchowiskach wampir mówi te wszystkie miłe inaczej rzeczy wprost do twojego ucha. I tylko do tego sprowadza się cała historia.

    Nieważne, czy ktoś tutaj oczekiwał czegoś po tym anime, czy nie. Jeśli mu się nie podoba, lub nawet oglądanie sprawia mu przykrość, ma pełne prawo do negatywnej oceny.
  • Avatar
    R
    tamakara 18.12.2013 10:22
    Komentarz do recenzji "Hyouka"
    taki mały błąd w recenzji Kysz: Satoshi nazywa się Fukube
  • Avatar
    tamakara 29.11.2013 16:51
    Re: I tak, pod koniec 7 odcinka, a zwłaszcza w 8...
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    Cóż, zgadzam się z Dearian
    Owszem, sprowadzanie fabuły na tory dziwności zaczęło się już przy Mayi i jej zabawkach, ale przeskok z siódmego odcinka był zbyt gwałtowny i teraz oglądam zupełnie inną serię. Z nieschodzącym z mych ust „co ja paczę?”, niestety. W odróżnieniu od wypowiedzi większości panów, mi się bardziej podobała wersja z okruchami życia :P Historię o prawdziwych superbohaterach z mocami oczywiście też byłam w stanie zaakceptować i polubić, gdyby nie strzelono mi nią z zaskoczenia w twarz.

     kliknij: ukryte 

    I jeszcze jedno
     kliknij: ukryte 

    A tak w ogóle, to już chyba nic mnie nie zdziwi w tej serii i nic chyba nie podciągnie oceny do stanu przed odcinkiem nr 7.
  • Avatar
    tamakara 29.11.2013 16:37
    Re: I tak, pod koniec 7 odcinka, a zwłaszcza w 8...
    Komentarz do recenzji "Samurai Flamenco"
    w openingu widać, że to wszystko jest snem…