x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: dramat, Romans i Josei :)
Nie, żeby Japończycy nie robili łzawych dram, ale u nich wygląda to jakoś inaczej XD Japończycy popełniają inne grzechy.
W pierwszym odcinku wersji dramowej WS główna bohaterka wsiada do autobusu i zasypia. Kiedy śpi, opiera głowę na ramieniu swojego przyszłego amanta, wówczas nieznajomego. On tę głowę spycha. Bohaterka się budzi i zauważa, że zajechała dalej niż powinna. Podnosi więc wrzask na cały autobus, że musi wysiąść. Potem ma pretensję do przyszłego amanta, że jej nie obudził na właściwym przystanku :D nóż sam się otwiera! W anime widziałam tę scenę tylko w charakterze pojedynczych obrazków we flashbacku i wyglądała bardzo romantycznie, czyli zupełnie inaczej. Oczywiście może później pokazują, jak to było naprawdę, przecież nie wiem XD Jeśli tego nie ma, to dobrze. Z drugiej strony w anime więcej można wybaczy… ale tsundere na speedzie nigdy =.=
Re: dramat, Romans i Josei :)
Ale tutaj japońska ręka mogła trochę zmienić…
Re: dramat, Romans i Josei :)
Anime nie zapowiada takiej tragedii, ale okazuję nieufność XD
Re: dramat, Romans i Josei :)
Nie chcę odpowiedzi na samym początku anime, po prostu zawiązanie fabuły wydało mi się mocno na hurra, z przytupem, ale na bardzo chwiejnych podstawach. W moim odczuciu jest to przygodówka niższych lotów, na pewno nie do rozpamiętywania szczegółów, tylko „cieszenia się chwilą”. Skoro dosiadłam się do rozpamiętywania, to już nie potrafiłam się bawić, o brnięciu dalej w tę historię nie wspominając.
Re: Po 10tym epku.
Czyli miałam rację, dziękuję.
Najlepszy argument ze wszystkich, absolutnie kończy dyskusję.
Re: Po 10tym epku.
Nie wydaje mi się natomiast, żeby jakikolwiek język z literackimi tradycjami można było nazwać prymitywnym. Prymitywny może być jedynie człowiek, który danego języka używa i nie trzeba jechać do kraju anglosaskiego, żeby takiego osobnika spotkać, obawiam się.
Re: Po 10tym epku.
godzina z życia
Reasumując: pośmiałam się szczerze rozbawiona, ale trochę wrednie też, raz czy dwa zrobiłam AW, pozacieszałam na obsadę. To była całkiem przyjemna godzinka xD
Re: gdzie się podziały normalne Shoujo? T_T"
Tak naprawdę to największą wadą tego anime, jak i lwiej części shoujo i innych romansów, jest główna bohaterka. O Erice można powiedzieć tylko tyle, że sama jest sobie winna, ale to naprawdę jest groźne, bo jak tu usprawiedliwiać patologię?
Przeanalizowałam sprawę bardzo wnikliwie i wpędziłam się w głupawkę, ale wnioski są takie: lubię yandere i pewną dozę sadyzmu. (Oczywiście są nieprzekraczalne granice, które odbierają poczucie komfortu, sprawiają przykrość i wywołują gniew, ale to temat na inną dyskusję) Dlatego nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystko jest tutaj be. Sam pomysł, że Kyouya nie jest takim miłym chłopcem i stawia takie a nie inne warunki, chociaż wcale nie nowatorski, całkiem mi się spodobał. Panna zasłużyła sobie na takiego psikusa :| Całość jednak poszła w niewłaściwym, shoujowatym kierunku.
Re: gdzie się podziały normalne Shoujo? T_T"
Re: Po obejrzeniu 5 odcinka
Utena ma shoujo w tytule, bo Utena jest młodą dziewczyną, nie, żeby wskazać odbiorcę O_o Progeusz już zresztą zwrócił na to uwagę. Poza tym nie wiem, czy celem twórców anime była „walka ze stereotypem dziewczyny jako księżniczki czekającej na księcia o białym koniu”. To chyba bardziej skomplikowane.
a co do openingu cross ange, bo tylko tyle widziałam z tej serii, i trójkątów romantycznych. Jeśli jako love interest rozumiemy każdą postać, przy której bohaterka jest bez ubrania, to do tej konstelacji należy włączyć również tę czarnowłosą dziewoję z 0:57‑1:01.
Re: Wrażeia po 9 odcinku.
Właściwie porzuciłam oglądanie SMC po chwartym (chyba) odcinku, ale przyszedł jakiś atak potrzeb masochistycznych, więc odpaliłam tę dziewiątkę i… matko i córko. Zgadzam się absolutnie ze wszystkim, co napisałaś xD dodam od siebie, że większość odcinka po prostu się śmiałam, przed samą końcówką zaś pojawiło się nieprzyjemne uczucie, że niby wydarzyło się całkiem sporo, a tak jakby 20 minut o niczym.
To straszne, oczekiwać zbyt wiele :| Nie twierdzę, że seria nie ma prawa się podobać, ale ja ciągle zastanawiam się nad problemami typu: „a jak pójdą w jakieś mroźne rejony, to dziewczyny ciągle będą biegać z tyłkami na wierzchu? Dianka na pewno nie ma w tym plecaku ciepłych majtek, o kocyku nie wspominając. bidulka”, albo „co je mama świnia?” :D
albo: kliknij: ukryte skoro grzeszki pierwsze zobaczyły zamordowanego ojca naszego ulubionego Gilthundera, to dlaczego w chwilę potem zostały zaatakowane? przecież nikt nie powinien o ich „zdradzie” wiedzieć. jeśli ciało zostało znalezione wcześniej, to z oczywistych względów nie można było grzeszków obwiniać. a jeśli ciało zostało znalezione po rozpierdusze, której ogrom pokazał nam pierwszy odcinek, to skąd się tam wziął Gilthunder? tak się włóczył po zamku, zamiast siedzieć z królewskimi dzieciakami i „strzec” księżniczki? :D no ale pal sześć, wiem, że jak raz coś przestanie pasować, to potem można się czepiać w nieskończoność :D Tak czy inaczej zgrzyta mi, nurzam się w oparach absurdu i bawi mnie nie to, co powinno, a to co powinno – nie bawi. Może to taki dzień, a może to seria nie dla mnie?
Jednego jestem pewna: gdyby to była gra komputerowa, to pewnie bym się zakochała. Ot, paradoks.
Obawiam się, że w tej kwestii nie dojdziemy do porozumienia. Moje „osobiste” doświadczenia z Kaji Yuuki Hime każą mi twierdzić, że on doskonale spełnia się w roli małego zboczeńca. Czepiać się mogę jedynie głosu Gilthundera – nie seiyuu, brońcie niebiosa, ale samej postaci. Brzmi tak monotonnie, że mam ochotę go kopnąć, żeby krzyknął i pokazał trochę życia xD Właściwie, to kopnąć należałoby prawie każdą postać. W celu ogarnięcia…
Betty pomyliła chyba plany zdjęciowa. Teraz jakaś adaptacja gry otome nie może wystartować, bo zapodziała im się główna bohaterka :( Forma fanserwisu jest dość nieznośna, a nieporadność dziewoi pogarsza tylko ogólne wrażenie. Wiem, to wszystko ma być z założenia zabawne (chyba), ale ja jestem tylko zażenowana. Motyw z kliknij: ukryte Podstępną Kradzieżą Majtek™ był, jak do tej pory, szczytem wszystkiego.
Sam świat przedstawiony jest ciekawy, i wszelkie nieścisłości należy przyjmować na zasadach baśniowości, ok. Dlatego też nie będę wytykać elementów, które wydały mi się „bez sensu”. Sama fabuła jednak prezentuje się dość naiwnie i niezbyt odkrywczo. Może oczekuję zbyt wiele? Po bohaterach również? Jak na razie najcieplejsze uczucia żywię względem prosiaka.
Re: Japońskie anioły nie mają płci?