x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Potencjał, mówisz? Szkoda, że nie recenzujemy tu dram cd, bardzo szkoda xD
O, ja się dobijałam do naczelnej o recenzowanie, ale nie zdążyłam z formalnościami ;) teraz arkusz rezerwacji mówi, że Easnadh ma pierwszeństwo.
ep 1
Dziwny i uroczy trzyminutowy pokaz slajdów ヽ(  ̄д ̄;)ノ ale właściwie w sam raz na dobranockę. Gdyby trwało dłużej, byłoby jeszcze dziwniej, więc nie ma co narzekać.
Hanae N. ma głos jak maślana bułeczka. Skillingsboller! Castella cake~
a owieczka, to znaczy Merry, jest… ぷにぷに… ぷにぷにぷにぷにぷにぷにぷにぷにぷにぷに...
i nie mogę zegnać tego głupiego uśmiechu.
wrażenia przedwstępne
Lol… oczywiście, że chodzi o odcięcie kuponów, jak mogę mieć wątpliwości >;p ale niech to chociaż będzie warte oglądania.
I tak, trwając w przesiąkniętym obawą zacieszu, doczekałam do dziś, kiedy to trafiłam na opening. Hmmmmm Niski budżet? No nie gadajcie… szok! :D Moje obawy wzrastają, jednak piosenka jest tak tendencyjnie rozkoszna, że jestem kupiona (chichocze w dłonie). Posłucham jeszcze dwadzieścia razy…
Po openingu stwierdzam, że za odcinek z panem brodaczem chyba podziękuję xp 'spanie' z przedszkolakiem też jakoś do mnie nie przemawia! Ale większości z łóżka nie wyrzucę…
mój bosz. Merry jest doprawdy uroczy. A Tachibana S. będzie jednym z bliźniaków kliknij: ukryte (najlepiej takim yanderującym. proszę. dziękuję)! *zgon na miejscu*
Dajcie mi jeszcze do tego dummy head mic i niech się dzieje wola nieba. Chociaż na takie luksusy chyba nie ma co liczyć… xD
Wiem za to (niestety), że nawet najlepszy materiał źródłowy można zniszczyć… Pożyjemy, zobaczymy.
No i co? Mogę zrozumieć, że nie chcieli po raz kolejny pokazywać kubek w kubek tego samego, ale jak zobaczyłam Raito po praniu mózgu, to prawie z krzesła spadłam xD biedaczek.
Chociaż tak jest nawet zabawniej.
Eru jako pierwszorzędny biszkopt z jogurtem (lol) bardzo do mnie przemawia. Fanserwisuje tak pięknie, pozwoliłam sobie dać się na to złapać. Boję się nieco panny Near kliknij: ukryte i jej lalki (omg ta lalka!), ale ogólne pierwsze wrażenie jest zaskakująco pozytywne. Wybawiłam się, będę oglądać dalej.
*Klaszcze*
Zaskakująco merytoryczne, co mnie niesamowicie cieszy, chociaż jak ktoś nie ma fetyszu na seiyuu, to pewnie nie będzie się tak ekscytował. I całkiem zabawne. I ogólnie urocze. Mam nadzieję, że takie zostanie. Liczę też na więcej pięknych cameo i takich niespodzianek, jak w endingu :D
Re: Odcinek 25.
Za to w tym, co wisi na netach po angielsku jest napisane, że to kolor „zmierzchu i nowego poranka”. Pluto ma duszę poetki i tyle.
Re: Odcinek 25.
Re: Odcinek 25.
Zobaczymy, na ile wystarczy mi głupawki…
Boję się mieć oczekiwania względem fabuły, pooglądam jednak dla świata przedstawionego (i głównego bohatera, bo jest uroczy). Zobaczymy, jak się rozwinie.
Podobnie ma się sprawa z mitycznym „dojrzałym widzem” i poszukiwaniem w serialu animowanym czegoś innego niż przaśna rozrywka.
Re: Pochwała Głupoty
Re: Pochwała Głupoty
Re: Pochwała Głupoty
Pytanie: Czy Ty naprawdę chcesz, żeby ekranowa śmierć z jakiegoś wyciskacza łez, gdzie owa śmierć jest zabiegiem artystycznym (dobrym czy nie – oto prawdziwy punkt wyjścia do dyskusji), była przedstawiona w 100% realistycznie, z brudem, wydzielinami i może jeszcze smrodem, jeśli tylko technika pozwoli na domowe odtwarzanie zapachów z tv? Powtórzę za Slovą.
Chcesz się czepiać niedokładności w przedstawianiu działań medycznych/objawów chorobowych/nie dość realistycznego zgonu? Idź komentować Ostry dyżur. A może jakiegoś slashera? Opisywanie swoich interesujących doświadczeń z praktyki jest bezcelowe, bo te dwie sytuacje do siebie nie przystają.
Ja widziałam. Przykłady: Go! na podstawie powieści Kaneshiro Kazukiego. Absolutnie genialny i do dziś jeden z moich ulubionych. Albo Kurai Tokoro de Machiawase.
I trochę z innym wydźwiękiem:
Witch of West is Death, My Darling is a Foreigner.
I jeszcze Aoi Tori, o nauczycielu, który się jąka. Ogólnie cała masa filmów i seriali o tym, że inny nie znaczy zły i „ludzie ludziom zgotowali ten los”.
Tak, Japończycy mają słabość do łzawych, poruszających serca fabuł, najlepiej jeszcze takich o przełamywaniu swoich słabości, w stylu przez ciernie do gwiazd i razem zwojujemy świat. O produkcjach przedstawiających ich heroiczną historię nie wspominając. No i co? Widać przemawia to do ich narodowego sentymentalizmu (ups, generalizuję) oraz jest przejawem (teoria spiskowa) odgórnych działań mających na celu unifikację i zachęcenie do pracy dla osiągnięcia wspólnego celu. Tak, źródeł należy szukać w czasach wojen z początku XX wieku. Tak, młodzieńczy bunt może być wzięty w karby reguł i spacyfikowany. Tak, „w kupie siła” jest mocno kultywowane i historia II wojny światowej ciągle jest wybielana, co nie znaczy, że wszyscy myślą tam w jeden sposób.
Japonia jest w trakcie wielkich przemian społecznych. Można powiedzieć, że (już od wielu lat) stoi w rozkroku i w kilku punktach masz nawet rację, ale przychodzenie tu i autorytatywne głoszenie prawd objawionych na temat swojej wiedzy zdobytej nie przez obserwację materiału źródłowego, ale zasłyszaną… To naprawdę jest wesołe, chociaż w taki smutny sposób. Szczególnie smutne jest opisywanie wrażeń „otaku”, których zaskoczyło, że Japonia nie jest siedliskiem „wielkookich”. Nie znam Twoich znajomych, ale oni tak na poważnie? Trochę to żenujące…
Na koniec mała lekcja języka polskiego. Murzyn nie jest odpowiednikiem słowa na N (:D). Murzyn oznacza dosłownie czarnego człowieka, jest całkowicie neutralne. Mamy w naszym języku słowo obraźliwe dotyczące czarnych i brzmi ono trochę inaczej.
no nie mogłam się powstrzymać…
Re: To już koniec?
Re: Pochwała Głupoty
Prawie mam ochotę zobaczyć to anime.
z czystej ciekawości
Re: Jako odmóżdżacz daje radę
Jestem jedyną osobą na świecie, której stara wersja Arslana się nie podoba. Mam taki okrutnie nowomodny gust. Już to przecież przerabialiśmy, musimy jeszcze raz? T_T Rozumiem, że tamta wersja to dla Ciebie świętość i niedościgły wzór, więc może naprawdę nie męcz się z remejkiem? Zdrowszy żołądek, zdrowszy sen… hmm? Ja z tego powodu nie oglądałam „nowych” ekranizacji Narnii.
Napisałam już co myślę o stroju Farangis, swoje zdanie -nietypowe i zaskakujące nawet dla mnie- podtrzymuję. Wabik na widza? Owszem, ale „mi nie robi”, bo to Farangis. Wierzę, że ktoś z taką osobowością mógłby się tak ubrać. Zresztą dostanie niedługo prawdziwy stanik. Poza tym Grieve jest, przepraszam za wyrażenie, cudowną kreaturą. Oglądałabym to tylko dla niego! Prawdziwy czaruś łachudra. Te miny, ten głos.. Mamo, ten głos!
Daj dziewczynie pofangerlować… ;_;
A jak będą wyglądać wzmiankowane zaloty? kliknij: ukryte Królowa usiądzie jako ten dumny posąg, a król najeźdźca będzie wokół niej dreptał, przestępując z jednej grubej nóżki na drugą i rumienił się po pensjonarsku… Ku konsternacji całego otoczenia.
Gieve i Farangis to najlepsza część odcinka nr siedem, czekałam z utęsknieniem na scenę ich spotkania. Kreska co prawda krzywa i kliknij: ukryte nie wiem jak pani kapłanka ładowała strzały na łuk, może to jakiś automat? :D ale puszczę to mimo oczu.
Pięknie było.
Re: wstrząśnięta i zmieszana...
To o czym piszesz nie ma więc związku z tym, co działo się na ekranie…