x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
Wiem, wiem, ale miałam te swoje nadzieje i oczekiwania, które zostały tak brzydko zaprzepaszczone, że już chyba nie przeboleję xD
Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
Dlaczego mam przymykać oko na coś, co mi przeszkadza i nie zastanawiać się nad zgrzytami? Sam dostrzegasz pełno dziur, ale mi nie wolno?
Film wręcz zmęczyłam. Przecierpiałam jak jakąś karę. W kawałkach, przez niemal tydzień, byle tylko mieć z głowy. Nie było warto. No dobrze, może dla obsady, trochę.
Ogólnie zgadzam się z recenzją, we mnie jednak nie było oburzenia, jedynie nuda i zadziwienie. Chociaż pocieszające jest dowiedzenie się, że winna jest inwencja twórcza scenarzystów, nie rozwiązania oryginału. Odzyskałam nieco wiary w tę historię.
Dzieją się tu cuda na kiju. Wspomniana w recenzji scena tułaczki po plaży panny Kaoru zrobiła na mnie największe wrażenie (eghem) było to tak strasznie głupie! (W tym miejscu poczułam ochotę na rozpisanie się w kwestii innych głupot i bezsensów, ale wyszedłby z tego tekst niczym druga recenzja…)
Sceny treningu w leśnej gorzelni (sic) prezentują się zupełnie inaczej. Przede wszystkim mają jakby inny nastrój, wręcz inny klimat. Oczywiście to zasługa Fukuyamy, który jest po prostu genialny. Eh, nigdy nie uważałam się za jakiegoś skończonego fangirla, ale cały czas gdzieś pod czaszką kołatało mi „oto patrzysz na prawdziwego aktora, klasa sama w sobie”. Co nie znaczy, że reszta obsady nadaje się tylko do zmiatania pyłu spod jego stóp. Jednakże Hiko jest jedyną postacią, która zachowuje stabilność i nie miota się po ekranie jak kot z pęcherzem plotąc trzy po trzy ┐(‘~`;)┌ aż mi ich szkoda było, że grają w czymś tak słabym.
1) w mandze to wszystko wygląda jakoś lepiej, zgrabniej… Poczułam lekki zawód, ale nie chcę być złym prorokiem, może wyjdą na prostą (chcę tego)
2) Hosoyan! omg Hosoyan, mów do mnie~ :D (ech ten fangerlizm)
3) trochę zakochałam się w endingu…
Boleśnie kulejące zasady świata przedstawionego… Później okazało się, że miałam rację. kliknij: ukryte Kulały tak bardzo, że trzeba było zmienić dekoracje xp
Potem zaś było tylko gorzej. Absolutne zero zaskoczenia pod względem przebiegu fabuły. Widziałam już za dużo takich historii. Jednym słowem – nuda.
I litości, zapowiedź kolejnego odcinka wieje straszną porażkę. Wygląda na to, że dostaniemy wielki odgrzewany kotlet, dla niepoznaki w innej panierce. Szkoda, bo trailer był taki fajny i sziperski :|
I znowu kliknij: ukryte Jezeli wirus wybił wszystkich 14+ i wąpierze wyłapały dzieci, to sąd się wzięło to całe fajne wojsko w szpanerskich mundurach? I kto uczy w szkole? Chyba tylko dla poznania odpowiedzi na te pytania przemęczę kolejny odcinek.
Re: END
A co do drugiego, wiem (dzięki mandze) i wolałam się za to nie brać, bo pewnie zagrałoby mi na nerwach ;)
Re: END
Ale wiesz, celem mojego komentarza nie była krytyka religijnych wytycznych, albo pochwała ich braku. To były tylko odczucia na temat świata przedstawionego i nie mają nic wspólnego z moim osobistym wyznaniem. A posiadam takowe, jak najbardziej ;)
Po obejrzeniu całości przychyliłabym się do opinii masowyzgon(y/a?)
Abstrahując od samych osądów, tutaj nie ma dobrego rozwiązania. „Piekło” to wieczna tłuczenie się przez nicość, „Niebo” to reinkarnacja i ponownie przechodzenie przez cały ten młyn, by ostatecznie znów zagrać i znowu i znowu, aż któremuś z sędziów się nie spodobamy i… będziemy tłuc się przez wieczność w nicości. Bardzo BARDZO niefajna wizja zaświatów xP jedynym kluczem do „pozytywnego” rozwiązania wydaje się być wewnętrzne zen, odpuszczenie sobie złych emocji, które duszę psują. Ale ostatecznie i tak wszystko zależy od widzimisię sędziego.
kliknij: ukryte Tak naprawdę chodziło jednak tylko o rozwiązanie sprawy Chiyuki i przemianę Decima, reszta to tło… niestety?
Re: Easter Egg w 11 odcinku?
Ano mylisz się, to jest wersja buddyjska, nawet linka dałaś, ale… Czy w „Wielkim Piekle Bezkresnego Cierpienia” chodzi o wędrówkę w nicości? Na pewno nie wg przytoczonego źródła.
Co do piekła chrześcijańskiego, to najgorszym cierpieniem jest świadomość zmarnowanej szansy bycia z Bogiem. Wiem, twórczość Dantego i wszystkie płomienne wizje kotłów ze smołą bardziej przemawiają do wyobraźni…
A w DP? Shinto w ogóle nie wchodzi w grę, tam jest tylko jedna opcja. Jeśli trzymać się buddyzmu, to po raz: jest wiele piekieł, zależnie od przewinienia, a w DP mowa jest tylko o jednym. Po dwa: buddyjskie piekło nie jest na wieczność, odpokutujemy swoje i wychodzimy. Tutaj nie ma końca.
kliknij: ukryte Podobno. Kiedy powiedziano, że można duszę wyciągnąć, zgłupiałam do reszty…
Ale jeśli przyjmujemy, że się tułają te nasze duszyczki przez wieczność, to co może być karą w takiej tułaczce? Brak spełnienia, samotność i nuda aż do szaleństwa. kliknij: ukryte Jeśli nasza dwójka będzie dla siebie nawzajem dobra, to nie odczują żadnego trudu tułania się w niebycie. A co to za piekło, kiedy jest nam dobrze? Ale jeśli nie będą dla siebie dobrzy, to sprawa przedstawi się gorzej niż samotność.
Tak czy inaczej chyba będę się trzymać opinii z mojego pierwszego komentarza. „Niebo” nie jest równoznaczne z nagrodą, „Piekło” nie musi równać się karze. Nawet, a może zwłaszcza, jeśli wizja świata przedstawionego nie jest już tak oczywista.
kliknij: ukryte
A na koniec jeszcze się okaże, że Decim jest człowiekiem z wyczyszczoną pamięcią, na którym Nona wesoło eksperymentuje :D
No i nie ma tu miejsca na dywagacje na temat tego, w co wierzymy. Mamy tylko to, co pokazują nam twórcy. kliknij: ukryte Ale to, co widzę, sprawia, że jestem jeszcze bardziej w kropce. Pamiętam, jak mi się wydaje, dobrze, że Nona powiedziała: Niebo i Piekło to tylko figury retoryczne, naprawdę jest reinkarnacja i unicestwienie. Teraz Ginti opowiada o czymś, co faktycznie wygląda na piekło, na dodatek w bardzo chrześcijańskiej wersji. Nie rozumiem.
Dla Mayu to nagroda, ale dla Harady? Ma czuć wdzięczność? Przecież nic z tego nie ma, żadnej ulgi, tylko dodatkowy balast. My się tutaj wzruszamy piękna miłością i poświęceniem, a oni po kilku setkach lat będą się nienawidzić… Oczywiście mogą też grzać się nawzajem swoją obecnością i wtedy nie będzie piekła. Ale to życzeniowe myślenie, czyli, w gruncie rzeczy też wyraz naszych własnych wierzeń ;)
Re: rozkmina
Re: Co za dużo, to nie zdrowo
No chyba, że chodziło o coś innego xp
Ciekawa rzecz, że wszyscy kliknij: ukryte (poza rysowniczką emerytką, która pewnie zeszła ze starości i parą z drugiego odcinka) zginęli bardzo głupią śmiercią – przez egoizm, bezmyślność etc. Przypadek?
Zastanawia mnie też kwestia kliknij: ukryte utylizacji ciał, których absolutnie nie powinno tam być. Nawet jeśli jest już po kremacji. A może powinnam rozumieć te manekiny jako tymczasowe naczynia na dusze? Żeby gra była bardziej realistyczna? Wtedy jednak mogłyby być wielokrotnego użytku…
Re: gorszy niż część pierwsza
Jakby nie patrzeć dwójki jednak nie przewijałam XD
gorszy niż część pierwsza
O ile mnie stary słuch nie myli, muzyka była dokładnie tym samym, co zaprezentowano nam w pierwszej części :( Pewien fragment miasta też wydał mi się dziwnie znajomy, nawet drzewka te same… chociaż powiedziano mi, że jest w innej części kraju. Co to ma niby znaczyć…?
Ale ponieważ do tej produkcji przyciągnęły mnie przede wszystkim nazwiska w obsadzie, więc nie powinnam za bardzo wybrzydzać. Dostałam Kamikiego (tu miejsce na płynące prosto z serca westchnienie zachwytu nad chłopcem), dostałam Fujiwarę… kliknij: ukryte Pućku drogi, trzymaj się lepiej teatru, z teatrem Ci bardziej do twarzy :(, a na sam koniec, całkiem niespodziewanie, wyskoczył Fukuyama przyprawiając mnie o mały spazm.
Tak więc dla tych kilku miłych chwil kontemplacji urody i/lub talentów aktorów chyba było warto się przemęczyć *wzdech*
Re: nie najgorszy
Coś w tym jest… Czyż nie doświadczyłam swego czasu głębokiego szoku, słysząc od osoby śliniącej się na postaci z anime, że, pod względem urody, mieszkańcy Azji Wschodniej są „be” (tylko dosadniej)?
Ale myślę, że zjawisko, o którym wspominasz, działa w obie strony. Ktoś w komentarzach pod przywołanym przez Ciebie klipem słusznie zauważa, że postać będzie postrzegana jako „swój” w konkretnym kręgu kulturowym i dopiero nadanie jej stereotypowych cech „obcej” rasy „udowodni” jej inne pochodzenie.
Poza tym bardzo wiele (wszystko?) zależy od stylu danego artysty. Trzymanie się zasady azjatyckiego typu twarzy prowadzi w ślepą uliczkę, bo nagle może się okazać, że posiada je wiele postaci‑nieazjatów.
w takiej roli sprawdzają się wyłącznie koty…
To byłaby ta lepsza fabularnie opcja.
(oczywiście bez yaoi i innych hentajów, o ile wyszukiwarka nie oszukiwała)
Opening zdecydowanie mi się nie podoba. To znaczy utwór sam w sobie jak najbardziej, ale do animacji już zupełnie mi nie pasuje. Podobnie muzyka wewnątrz odcinków, momentami tak okrutnie, karykaturalnie patetyczna, że tylko wstać i zasalutować…
Bohaterka wykazuje cechy pozwalające rokować rozwój, nawet da się ją lubić, nawet nie drażni, a to już coś. Gorzej niestety z jej ekipą. Co prawda z imienia poznałam na razie tylko czarnowłosego kandydata na oblubieńca, który to jest wielce uroczy, ale migawki z pozostałymi nie wyglądają obiecująco. Ktoś tam biega z wiewiórką? O_o rozumiem, że maskotka musi być, ale ta wiewiórka jest trochę straszna ^^;