Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

tamakara

  • Avatar
    tamakara 7.04.2015 16:25
    Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    ;)

    Wiem, wiem, ale miałam te swoje nadzieje i oczekiwania, które zostały tak brzydko zaprzepaszczone, że już chyba nie przeboleję xD
  • Avatar
    tamakara 7.04.2015 15:18
    Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    Jaki ładny przytyk do mojej skromnej osoby napisany tak, żebym musiała trafić na niego przypadkiem, Panie Blob :p
    Dlaczego mam przymykać oko na coś, co mi przeszkadza i nie zastanawiać się nad zgrzytami? Sam dostrzegasz pełno dziur, ale mi nie wolno?
  • Avatar
    A
    tamakara 7.04.2015 11:40
    Komentarz do recenzji "Rurouni Kenshin: Densetsu no Saigo Hen"
    Całość to gorsza wersja dwójki, czyli jest naprawdę kiepsko…
    Film wręcz zmęczyłam. Przecierpiałam jak jakąś karę. W kawałkach, przez niemal tydzień, byle tylko mieć z głowy. Nie było warto. No dobrze, może dla obsady, trochę.
    Ogólnie zgadzam się z recenzją, we mnie jednak nie było oburzenia, jedynie nuda i zadziwienie. Chociaż pocieszające jest dowiedzenie się, że winna jest inwencja twórcza scenarzystów, nie rozwiązania oryginału. Odzyskałam nieco wiary w tę historię.
    Dzieją się tu cuda na kiju. Wspomniana w recenzji scena tułaczki po plaży panny Kaoru zrobiła na mnie największe wrażenie (eghem) było to tak strasznie głupie! (W tym miejscu poczułam ochotę na rozpisanie się w kwestii innych głupot i bezsensów, ale wyszedłby z tego tekst niczym druga recenzja…)
    Sceny treningu w leśnej gorzelni (sic) prezentują się zupełnie inaczej. Przede wszystkim mają jakby inny nastrój, wręcz inny klimat. Oczywiście to zasługa Fukuyamy, który jest po prostu genialny. Eh, nigdy nie uważałam się za jakiegoś skończonego fangirla, ale cały czas gdzieś pod czaszką kołatało mi „oto patrzysz na prawdziwego aktora, klasa sama w sobie”. Co nie znaczy, że reszta obsady nadaje się tylko do zmiatania pyłu spod jego stóp. Jednakże Hiko jest jedyną postacią, która zachowuje stabilność i nie miota się po ekranie jak kot z pęcherzem plotąc trzy po trzy ┐(‘~`;)┌ aż mi ich szkoda było, że grają w czymś tak słabym.
  • Avatar
    tamakara 5.04.2015 22:45
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    tamakara 5.04.2015 21:43
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Po pierwszym odcinku mam do powiedzenia trzy rzeczy:
    1) w mandze to wszystko wygląda jakoś lepiej, zgrabniej… Poczułam lekki zawód, ale nie chcę być złym prorokiem, może wyjdą na prostą (chcę tego)
    2) Hosoyan! omg Hosoyan, mów do mnie~ :D (ech ten fangerlizm)
    3) trochę zakochałam się w endingu…
  • Avatar
    A
    tamakara 5.04.2015 20:35
    Komentarz do recenzji "Owari no Seraph"
    Wszystko ładnie pięknie, do połowy odcinka, kiedy zaczęłam się zastanawiać  kliknij: ukryte 

    Boleśnie kulejące zasady świata przedstawionego… Później okazało się, że miałam rację.  kliknij: ukryte 
    Potem zaś było tylko gorzej. Absolutne zero zaskoczenia pod względem przebiegu fabuły. Widziałam już za dużo takich historii. Jednym słowem – nuda.
    I litości, zapowiedź kolejnego odcinka wieje straszną porażkę. Wygląda na to, że dostaniemy wielki odgrzewany kotlet, dla niepoznaki w innej panierce. Szkoda, bo trailer był taki fajny i sziperski :|
    I znowu  kliknij: ukryte  Chyba tylko dla poznania odpowiedzi na te pytania przemęczę kolejny odcinek.
  • Avatar
    tamakara 30.03.2015 12:31
    Re: END
    Komentarz do recenzji "Junketsu no Maria"
    Biedny pogryziony pryncypał XD
    A co do drugiego, wiem (dzięki mandze) i wolałam się za to nie brać, bo pewnie zagrałoby mi na nerwach ;)
  • Avatar
    tamakara 30.03.2015 09:06
    Re: END
    Komentarz do recenzji "Junketsu no Maria"
    Hmmm pryncypałów czy pryncypiów?
  • Avatar
    tamakara 29.03.2015 22:15
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    Hmm? dziękuję? ;)
    Ale wiesz, celem mojego komentarza nie była krytyka religijnych wytycznych, albo pochwała ich braku. To były tylko odczucia na temat świata przedstawionego i nie mają nic wspólnego z moim osobistym wyznaniem. A posiadam takowe, jak najbardziej ;)

    Po obejrzeniu całości przychyliłabym się do opinii masowyzgon(y/a?)
    Abstrahując od samych osądów, tutaj nie ma dobrego rozwiązania. „Piekło” to wieczna tłuczenie się przez nicość, „Niebo” to reinkarnacja i ponownie przechodzenie przez cały ten młyn, by ostatecznie znów zagrać i znowu i znowu, aż któremuś z sędziów się nie spodobamy i… będziemy tłuc się przez wieczność w nicości. Bardzo BARDZO niefajna wizja zaświatów xP jedynym kluczem do „pozytywnego” rozwiązania wydaje się być wewnętrzne zen, odpuszczenie sobie złych emocji, które duszę psują. Ale ostatecznie i tak wszystko zależy od widzimisię sędziego.
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 29.03.2015 15:54
    Re: Easter Egg w 11 odcinku?
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    od tej chwili tak xD
  • Avatar
    tamakara 25.03.2015 15:32
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    No właśnie nie ^^; zrobiłam to dopiero dzisiaj, po przeczytaniu Twojego komentarza. Nawet nie wiedziałam, że była premiera, tak jestem na bieżąco.

    O ile się nie mylę to piekło w chrześcijańskiej wersji to miejsce gdzie ludzie doświadczają strasznych fizycznych cierpień


    Ano mylisz się, to jest wersja buddyjska, nawet linka dałaś, ale… Czy w „Wielkim Piekle Bezkresnego Cierpienia” chodzi o wędrówkę w nicości? Na pewno nie wg przytoczonego źródła.
    Co do piekła chrześcijańskiego, to najgorszym cierpieniem jest świadomość zmarnowanej szansy bycia z Bogiem. Wiem, twórczość Dantego i wszystkie płomienne wizje kotłów ze smołą bardziej przemawiają do wyobraźni…
    A w DP? Shinto w ogóle nie wchodzi w grę, tam jest tylko jedna opcja. Jeśli trzymać się buddyzmu, to po raz: jest wiele piekieł, zależnie od przewinienia, a w DP mowa jest tylko o jednym. Po dwa: buddyjskie piekło nie jest na wieczność, odpokutujemy swoje i wychodzimy. Tutaj nie ma końca.
     kliknij: ukryte 
    Ale jeśli przyjmujemy, że się tułają te nasze duszyczki przez wieczność, to co może być karą w takiej tułaczce? Brak spełnienia, samotność i nuda aż do szaleństwa.  kliknij: ukryte 
    Tak czy inaczej chyba będę się trzymać opinii z mojego pierwszego komentarza. „Niebo” nie jest równoznaczne z nagrodą, „Piekło” nie musi równać się karze. Nawet, a może zwłaszcza, jeśli wizja świata przedstawionego nie jest już tak oczywista.

     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 25.03.2015 08:36
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    Zdaj sobie sprawę, że pisząc cytowane przez Ciebie słowa, nie widziałam odcinka jedenastego.
    No i nie ma tu miejsca na dywagacje na temat tego, w co wierzymy. Mamy tylko to, co pokazują nam twórcy.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 23.03.2015 14:47
    Re: rozkmina
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 22.03.2015 21:58
    Re: Co za dużo, to nie zdrowo
    Komentarz do recenzji "Oniisama E..."
    Po japońsku trauma wymawia się torauma, czyli tygrys koń. Nieprzetłumaczalna gra słów.
    No chyba, że chodziło o coś innego xp
  • Avatar
    tamakara 22.03.2015 21:46
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    R
    tamakara 22.03.2015 19:53
    Komentarz do recenzji "Księżniczka Kaguya"
    Tablis, dziękuję Ci za tę recenzję. Film wywołał we mnie tak głęboki zachwyt, że potrafiłam wyrazić go jedynie wykrzyknikami (i zalaniem się łzami, ale to już całkowicie prywatnie…)
  • Avatar
    tamakara 22.03.2015 19:35
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    aha, odcinek z twisterem to mój faworyt :D
  • Avatar
    A
    tamakara 22.03.2015 19:34
    Komentarz do recenzji "Death Parade"
    Wydaje mi się, że postrzeganie odsyłania do „nieba” i „piekła” jako nagrody i kary jest błędne. W moim odczuciu proces ma za zadanie ocenienie wartości i jakości duszy. Czy warto ją wysyłać do ponownego wyeksploatowania i „budowania” świata, czy raczej nadaje się tylko na przemiał. Zasady relacji międzyludzkich są tu zbędne, wręcz przeszkadzają. Czysta kalkulacja gdzie nie ma miejsca na sentymenty i emocje, i dlatego arbiter może sobie pozwolić na czerpanie (sadystycznej) przyjemności z obserwowania zmagań „zawodników”. Tyle tam się dziennie tego przewija, istna taśmówka.
    Ciekawa rzecz, że wszyscy  kliknij: ukryte  Przypadek?
    Zastanawia mnie też kwestia  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 15.03.2015 14:04
    Re: gorszy niż część pierwsza
    Komentarz do recenzji "Rurouni Kenshin: Kyoto Taika Hen"
     kliknij: ukryte 

    Jakby nie patrzeć dwójki jednak nie przewijałam XD
  • Avatar
    A
    tamakara 15.03.2015 10:06
    gorszy niż część pierwsza
    Komentarz do recenzji "Rurouni Kenshin: Kyoto Taika Hen"
    Czar nowości, jaki roztaczała wokół siebie „jedynka”, przeminął. Niestety… Film fabularnie „nieco” mnie rozczarował. Bohaterowie zachowują się idiotycznie, wrogowie mają kretyńskie motywy i cała intryga służy tylko jako zapychacz między kolejnymi walkami :D Nie wiedziałam, czy przewijać, czy może zacząć czytać jakąś książkę… Walki natomiast, po raz kolejny, okazały się bardzo efektowne, dopracowane pod względem choreografii i patrzyło się na nie niezwykle przyjemnie.
    O ile mnie stary słuch nie myli, muzyka była dokładnie tym samym, co zaprezentowano nam w pierwszej części :( Pewien fragment miasta też wydał mi się dziwnie znajomy, nawet drzewka te same… chociaż powiedziano mi, że jest w innej części kraju. Co to ma niby znaczyć…?
    Ale ponieważ do tej produkcji przyciągnęły mnie przede wszystkim nazwiska w obsadzie, więc nie powinnam za bardzo wybrzydzać. Dostałam Kamikiego (tu miejsce na płynące prosto z serca westchnienie zachwytu nad chłopcem), dostałam Fujiwarę…  kliknij: ukryte , a na sam koniec, całkiem niespodziewanie, wyskoczył Fukuyama przyprawiając mnie o mały spazm.
    Tak więc dla tych kilku miłych chwil kontemplacji urody i/lub talentów aktorów chyba było warto się przemęczyć *wzdech*
  • Avatar
    tamakara 13.03.2015 12:32
    Re: nie najgorszy
    Komentarz do recenzji "Higurashi no Naku Koro ni [2008]"
    Jeśli przyjrzeć się liniom twarzy, można zauważyć, że pokrywają się one z azjatycką budową twarzy (o fakcie wspominam przede wszystkim dlatego, że bardzo wiele osób z powodu uwarunkowań kulturowych widzi rysowane w anime postacie jako osoby z zachodu).


    Coś w tym jest… Czyż nie doświadczyłam swego czasu głębokiego szoku, słysząc od osoby śliniącej się na postaci z anime, że, pod względem urody, mieszkańcy Azji Wschodniej są „be” (tylko dosadniej)?

    Ale myślę, że zjawisko, o którym wspominasz, działa w obie strony. Ktoś w komentarzach pod przywołanym przez Ciebie klipem słusznie zauważa, że postać będzie postrzegana jako „swój” w konkretnym kręgu kulturowym i dopiero nadanie jej stereotypowych cech „obcej” rasy „udowodni” jej inne pochodzenie.
    Poza tym bardzo wiele (wszystko?) zależy od stylu danego artysty. Trzymanie się zasady azjatyckiego typu twarzy prowadzi w ślepą uliczkę, bo nagle może się okazać, że posiada je wiele postaci­‑nieazjatów.
  • Avatar
    tamakara 5.03.2015 11:46
    Komentarz do recenzji "Akatsuki no Yona"
    Czyli mamy do czynienia ze zwykłym elementem humorystycznym, który miał pewnie pełnić rolę „odskoczni od trosk” i „być taaaki słodki” przez co dostaje więc czasu antenowego niż na to zasługuje? :D lipa
    w takiej roli sprawdzają się wyłącznie koty…
  • Avatar
    tamakara 5.03.2015 10:51
    Komentarz do recenzji "Akatsuki no Yona"
    Haha widzisz, jakoś tak przestałam oglądać i wiewiór nie został mi oficjalnie przedstawiony xD ale pierwsze wrażenie było iście demoniczne. Zakładam, że musi być jakimś youkai albo innym bytem nie z tego świata, gif tylko to potwierdza :D
    To byłaby ta lepsza fabularnie opcja.
  • Avatar
    tamakara 27.02.2015 16:12
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Zmoderowano odnośnik do nielegalnych źródeł. króciutka lista mang z tym niespotykanym super oryginalnym motywem.
    (oczywiście bez yaoi i innych hentajów, o ile wyszukiwarka nie oszukiwała)
  • Avatar
    A
    tamakara 26.02.2015 20:17
    Komentarz do recenzji "Akatsuki no Yona"
    Oglądam sobie, oglądam i na razie zachwytów we mnie nie wywołuje, nawet nieco przewijam. Takie trochę Fushigi Yuugi, trochę Arslan no Senki, trochę Hong Gildong. Co to się dzieje, że tak mi wesoło i to w zupełnie niewłaściwych momentach…? Przy okazji uruchamia mi się tryb czepiacza, co to każdą głupotę by analizował, ale po co ścierać sobie palce na szczegółach. Istotne są rzeczy istotne ;)
    Opening zdecydowanie mi się nie podoba. To znaczy utwór sam w sobie jak najbardziej, ale do animacji już zupełnie mi nie pasuje. Podobnie muzyka wewnątrz odcinków, momentami tak okrutnie, karykaturalnie patetyczna, że tylko wstać i zasalutować…
    Bohaterka wykazuje cechy pozwalające rokować rozwój, nawet da się ją lubić, nawet nie drażni, a to już coś. Gorzej niestety z jej ekipą. Co prawda z imienia poznałam na razie tylko czarnowłosego kandydata na oblubieńca, który to jest wielce uroczy, ale migawki z pozostałymi nie wyglądają obiecująco. Ktoś tam biega z wiewiórką? O_o rozumiem, że maskotka musi być, ale ta wiewiórka jest trochę straszna ^^;