Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

tamakara

  • Avatar
    A
    tamakara 23.12.2014 12:08
    Komentarz do recenzji "Ben-Tou"
    Próbowałam.
    Dla Shimono H. i dla niesławnych stoisk z przecenionym jedzeniem. Kto widział, ten wie, że to aż prosiło się o bitewną parodię.
    Niestety, poległam. Na fanserwisowe dwuznaczności mogłabym przymknąć oko, ale Ume była nie do zniesienia.
  • Avatar
    tamakara 22.12.2014 21:40
    Re: Odcinek 12
    Komentarz do recenzji "Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal"
     kliknij: ukryte 
  • tamakara 22.12.2014 17:27:48 - komentarz usunięto
  • tamakara 22.12.2014 17:25:24 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    tamakara 22.12.2014 11:29
    Komentarz do recenzji "Risky Safety"
    Przeurocze :D nieskomplikowane i naprawdę zabawne.
    Risky jest rozkosznym małym diablikiem, chociażby dla niego warto to oglądać.
  • Avatar
    tamakara 19.12.2014 16:01
    Komentarz do recenzji "Goong"
    Technicznie rzecz biorąc, to super deformed, w skrócie SD.
  • Avatar
    tamakara 19.12.2014 10:24
    Komentarz do recenzji "Goong"
    Przy wersji komiksowej odpadłam jeszcze szybciej.
  • Avatar
    A
    tamakara 18.12.2014 18:55
    Komentarz do recenzji "Mei-chan no Shitsuji"
    Drama do oglądania na fazie, najlepiej w towarzystwie, może nawet okazja do drinking game… Inaczej może być ciężko. Mówię to z ręką na sercu. Ale i tak wypada o oczko lub dwa wyżej niż mangowy pierwowzór.
    No i galeria biszkoptów­‑kamerdynerów. Głównego amanta niekoniecznie bym na tę listę wpisała, bo Hiro nigdy nie przemawiał do mojego poczucia estetyki, ale jest na czym oko zawiesić ;3
  • Avatar
    A
    tamakara 18.12.2014 18:41
    Komentarz do recenzji "Goong"
    Hahaaaa sztandarowa koreańska drama, moja pierwsza chyba. O tak, oglądałam to, aż w dwóch podejściach! Ale nie zmogłam. Za pierwszym i za drugim razem odpadłam jakoś w połowie serii. A przecież zarówno Jihoon jak i Jeonghoon to moje dwie wielkie miłości.  kliknij: ukryte  I setting ładny i w ogóle, ale jednak zabrakło mi cierpliwości do głównej bohaterki i całej tej romansowej przepychanki :(
  • Avatar
    tamakara 16.12.2014 23:24
    Re: Dysonans wrażeń
    Komentarz do recenzji "Kanashimi no Belladonna"
    Nie nie, nie każ mi wspominać :|
    Osobiście uważam, że nie warto się poświęcać, bo jednak pamiętam tylko okropieństwo wydarzeń, nie piękno formy.
  • Avatar
    tamakara 16.12.2014 23:03
    Re: Dysonans wrażeń
    Komentarz do recenzji "Kanashimi no Belladonna"
    Miałam dokładnie tak samo, dawno temu, kiedy oglądałam ten film. Nie mogłam go skończyć i ciągle straszą mnie wspomnienia. Ale zrobiony jest doskonale. Bueh. Jest jeszcze jedno anime, które obejrzałam w tym samym okresie, jeszcze bardziej odstręczające… uh czuję powracające mdłości.
  • Avatar
    tamakara 16.12.2014 19:49
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Z jakiegoś powodu strasznie mnie ten komentarz rozbawił XD To znaczy wiem z jakiego, ale nie chcę robić jeszcze większego offtopa.
  • Avatar
    tamakara 16.12.2014 12:49
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    Wiesz, możliwe, że wisi nade mną „klątwa pierwszej roli”, w której Kajiego słyszałam, czyli Shion z no.6, a później był jeszcze pewien nadpobudliwy uczłowieczony chomik. Ani się spostrzegłam, kiedy sama przypięłam mu łatkę „słodkiego chłopca”, w czym pomógł wygląd zewnętrzny i potem musiałam sobie światopogląd poprzestawiać słuchając Erena czy chociażby tego nieszczęsnego Kanato (chociaż tutaj z innych względów słuchawki poleciały dalej niż wzrok sięga). Ale w końcu to seiyuu, musi umieć wcielać się w różne postacie :D

    Kou jawi mi się jako cicha woda. Reakcje ma stonowane przez ogólne zmęczenie życiem, wywołane wiadomo czym, ale swoje za uszami ma i dobór głosu wydał mi się wręcz idealny.
  • Avatar
    tamakara 16.12.2014 11:27
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    No tak, nawet nie wspominałam o rynku drama/gry otome, bo (zwłaszcza te pierwsze) nie mają chyba u nas wielu odbiorców, ale masz rację. Kou doskonale wpisuje się w kanon jego ról.
  • Avatar
    A
    tamakara 16.12.2014 09:48
    Komentarz do recenzji "Ao Haru Ride"
    zdecydowanie udowodnił, że potrafi zagrać inny typ postaci niż zazwyczaj – kogoś, kto niekoniecznie musi nam rozsadzać bębenki przeraźliwym krzykiem, by wywołać odpowiednią reakcję emocjonalną.


    A to nie jest tak, że właśnie postać Erena jest wyjątkowa na liście ról tego pana? Nie lepiej byłoby napisać, zważywszy na ptencjalnych odbiorców serii, że Kaji grał w kuroshitsuji, no.6 czy tam sukitte ii na yo?
  • Avatar
    tamakara 15.12.2014 10:53
    Komentarz do recenzji "Free! Eternal Summer"
    Straszne rzeczy, jakieś zagłębie antyfanów :P
    Prawdą jest, że Rin to ciągle ukochany senpai, nawet odpowiedni image song jest – jako dowód rzeczowy. Ale w moich oczach Nitori powoli wyrasta z tej ślepej fascynacji i dostrzega wokół siebie innych. No i on też jest teraz senpaiem, to wiele znaczy.
  • Avatar
    tamakara 15.12.2014 10:42
    Komentarz do recenzji "Free! Eternal Summer"
    Sousuke jest dowodem na to, że bez dramy się po prostu nie da i już ;p lubię go, ale spodziewałam się po nim czegoś innego. To raczej o nim można powiedzieć, że jest materiałem dla fudziosiowych fantazji i miał wprowadzić zamieszanie w fandomie, a ostatecznie takie coś dziwnego wyszło. Tak jak Kissme. O Kissme można by napisać elaborat. Pojawia się na pięć minut, a fandom dostaje białej gorączki. Ale fandom dostawał gorączki nawet przez jakiegoś chłopaka z Sametsuki, który miał bodaj dwie sceny mówione.
    Przy takich zagrywkach studia, pisanie, że Nitori został na ekranie tylko dlatego, „żeby szip nie umarł” jest naprawdę niesprawiedliwe. Nitori tak naprawdę bardzo wyraźnie się od Rina „odkleił”, chociaż ciągle patrzy na niego, jak na idola.
  • Avatar
    R
    tamakara 15.12.2014 09:03
    Komentarz do recenzji "Free! Eternal Summer"
    I pomyśleć, że są na świecie ludzie, którzy nie lubią Nitorina, kaczuchy kochanej. Jakie to dziwne. W pierwszej serii było to jeszcze zrozumiałe, ale w drugiej? Myślę, że recenzentka zbyt surowo do niego podchodzi. Chłopak pokazał, że jest czymś więcej, niż fanboyem Rina i ma własne ambicje. A poza tym, gdzie niby miał zniknąć? Zmienić szkołę, czy umrzeć…?
  • Avatar
    tamakara 11.12.2014 19:17
    Re: Zakończenie
    Komentarz do recenzji "Hitsugi no Chaika: Avenging Battle"
    czy źle mówię? O_o
  • Avatar
    tamakara 11.12.2014 19:16
    Re: Zakończenie
    Komentarz do recenzji "Hitsugi no Chaika: Avenging Battle"
    Furigana pokazuje tylko jak czytać, nie wyjaśnia znaczenia. Gdyby jakiemuś autorowi przyszła fantazja zatytułować swoje dzieło: 猫 opisane furiganą ムルチェク, to zarówno „kot mruczek” jak i „mruczek” byłyby poprawnym tłumaczeniem, natomiast oficjalnie będzie Mruchiek ;D
    Tak więc „Hitsugime no Chaika” nie bardzo ma sens, ale „Chaika – The Coffin Princess” już tak.
  • Avatar
    tamakara 10.12.2014 15:43
    Re: Dopisek
    Komentarz do recenzji "Ookami Shoujo to Kuro Ouji"
    Pan Sakurai podkładał też głos pod jednego z wąpierzy w Diabolik Lovers i pod Suzaku w Code Geass. To absolutnie nie mógł być przypadek :P

    Tak czy inaczej, ten głos to najlepsze, co ma to anime do zaoferowania.
  • Avatar
    A
    tamakara 6.12.2014 20:42
    Komentarz do recenzji "Księżniczka Kaguya"
    Idealny, piękny, absolutnie zachwycający, w każdym calu doskonały, najlepszy film Ghibli…
  • Avatar
    tamakara 5.12.2014 19:28
    Re: Bravo
    Komentarz do recenzji "Yozakura Quartet ~Hana no Uta~"
    Chodziło mi o to, że każdy użytkownik powie tak o swoim własnym guście :P innymi słowy, każdy ma tyle samo racji, o ile nie zacznie sugerować innym głupoty czy innego daltonizmu.
  • Avatar
    tamakara 5.12.2014 17:27
    Re: Bravo
    Komentarz do recenzji "Yozakura Quartet ~Hana no Uta~"
    ...powiedział każdy użytkownik na tanuku.
  • Avatar
    A
    tamakara 3.12.2014 20:05
    ciekawostka dla fanów i nic ponadto
    Komentarz do recenzji "Gin no Saji [2014a]"
    I jako ciekawostka, wyszło całkiem nieźle. Można obejrzeć, nie pogryzie, ale zachwytów też raczej nie wzbudzi ;) Spodziewałam się klasycznego filmu ku pokrzepieniu serc i to dostałam. Z całym dobrodziejstwem inwentarza, jeśli mogę tak powiedzieć. Chociaż ogólny wydźwięk jest raczej nostalgiczny niż „hurra!razem pokonamy każdą górę” i to trzeba policzyć na plus. Do ideału jednak daleko.
    Fabuła koncentruje się wokół Hachikena, Mikage i Komaby, pozostali bohaterowie to statyści, niektórych w ogóle nie uwzględniono w scenariuszu, inni tylko mignęli. Najgorzej wychodzi na tym Ayame, ograbiona ze swej żywiołowości i wielkich wejść. Przez to też jest mniej humoru, niż mogłoby być. Ilość skrótów i uproszczeń nie pozwoliła mi się należycie wzruszyć we właściwych momentach.
    Aktorsko bez szaleństw, nikt jednak nie wypada tragicznie. Wszystko w granicach normy.

    Właściwie miałam zamiar pomarudzić bardziej, ale kiedy wraz z napisami końcowymi odezwało się yuzu, mój mózg wyparował w bąbelkach szczęścia i zaczęłam śpiewać. Za yuzu dwa punkty więcej :D kocham tę piosenkę!
    Aha, Fukiishi Kazue ma idealną figurę *_*