x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Dzięki żabie dowiedzieli się tylko tyle, że jeden z obserwowanych jest „nosicielem”, a sam transport widzieli przez lornetkę. Potem przez kilka godzin bawili się w podchody i analizowali ślady stóp. Gdzie wtedy była żaba?
NKWD, serio? Może po prostu SWAT…
Widać, że studio miało szereg ciekawych pomysłów na świat przedstawiony, ale z prowadzeniem fabuły radzi sobie nieszczególnie. Mogło być Violet Evergarden spotyka Witch Hunter Robin, chyba czegoś takiego chciałam, ale raczej nie to się tam szykuje.
Ogólnie zmęczyłam się, nie chce mi się więcej pisać na ten temat.
Pokój z Tobą.
Serio nie pamiętam, jak doszło do tego, że tam w ogóle pojechali O_o chyba przysnęłam.
Mało ludzi czyt. żadnych innych ludzi gdzieś bliżej.
Jak miało być po cichu i skutecznie, to trzeba było zdjąć Wolfiego jednym strzałem wróżkowego karabinu pana snajpera a pozostałych zaaresztować i przejąć transport. Tymczasem dostaliśmy powtórkę z pierwszego odcinka, tylko w męskim wykonaniu.
Free/Maria: Przyjacielu z dawnych lat! Weź się ogarnij, przecież twoja przeszłość!
Wolf/Weronika: Niet. Bijemy się.
Zero konkluzji.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie mogli Wolfa naprawdę ubić na samym początku historii.
Klara ze swoją żabą była tam jeszcze mniej przydatna niż Marysia, która -oczywiście- musi mieć najfajniejszą wróżkę, bo tak, ale sama z siebie tylko przeszkadza.
Nie wiem co robili komandosi SAS, więc nie będę się wypowiadać. Mam nadzieję, że wykazali większą skuteczność, niż bohaterowie tego tutaj :D
Oh joy, tak się rozpisać…
A mówiąc serio, czuję, że FG chętnie byłoby „czymś więcej”, tylko nie bardzo wie jak się za to zabrać. Co nie znaczy, że nie ma prawa się komuś podobać. Na zdrowie.
Jak mało ludzi ma ta armia/policja? :D
Muzyka będąca podkładem do scen walki… uhhh. Za dużo, za głośna. Rozumiem, że było to obliczone na dodanie dynamiki, ale tylko mnie denerwowała.
Niby jest wszystko, co powinno sprawiać frajdę, a wychodzi tak nieciekawie.
Re: drugi odcinek
Poza tym – jak zwykle nie skarżę się na cgi, tak tutaj wydało mi się po prostu koszmarne.
Co więcej? Fakt, że zarówno Marysia jak i jej nowy przełożony mają blond przyjaciół, którzy przeszli na złą stronę (bo nie uwierzę, że Wolfie nie aspiruje do tytułu ważnego bossa w tej grze) ... jest zabawny.
Re: Porównanie
Ale dobrze, że ktoś zrobił porównanie, wrażenie deja vu nie było złudzeniem – zwłaszcza na scenach z liściem i „tysiąca szczurów”.
Ucieczka jest – wystarczy przestać karmić i zdechnie – jak wszystko JEDNAK na razie nie zdycha i ma się dobrze, a ja rysuję fanarty jakby mnie ktoś nakręcił. Trailer drugiej serii pompuje hajp, chociaż nie zapowiada ani grama miłości.
btw – Twój komentarz pod tłumaczeniem sześćdziesiątego trzeciego rozdziału wzrusza mnie to tej pory. To się nazywa niewinność w joju.
kliknij: ukryte Mio może i pojawiła się na krótko, ale ciągle była pierwszą miłością Hyakkimaru. To ważna dla niego osoba i teraz mamy się jej pozbyć? A Dororo to Dororo, też jest ważna, na swój własny sposób. Stapianie ich dwóch w jedną byłoby okropnym spłyceniem. Tak to widzę.
NAWET jeśli z Dorotą miałby wiązać się twist jak grze, to wcale nie trzeba pozbywać się Mio, która chyba też jest w grze obecna, prawda?
A przede wszystkim nie zależy mi na oglądaniu adaptacji‑adaptacji. Wolę, żeby anime opowiedziało swoją własną historię na bazie oryginału.
kliknij: ukryte Dororo to Dororo, a Mio to Mio… wystarczy, że nowe anime odinfantylizuje nieco oryginał, wytnie nieco biegania po łączkach i będzie git.
Prawdę mówiąc, gdyby zrobili jak piszesz, to ta nowa wersja bardzo straciłaby w moich oczach :D
No ale mniejsza z tym, jestem fudziosiem, wyłapuję hinty jak wykrywacz metalu ukryte w ziemi monety.
24 odcinki to miła wizja, nie mam nic przeciwko.
Posągi to ich oryginalna forma, ale dzięki częściom ciała Hyakkimaru mogą sobie hasać po świecie. Zabicie demona sprawia, że jego posąg też się rozpada.
I kto powiedział, że to są jedyne ayakashi w Japonii? To są tylko te zakontraktowane. Anime ograniczyło ich liczbę do dwunastu, więc pewnie tyle odcinków będzie miała seria. Być może jeden więcej?
A co do Mio w openingu. No tak, ciekawe kto to może być. Opening wcale nie krzyczy „wielka miłość bohatera” :D
materiał filmowy na ten temat
wzięłam i machnęłam recenzję ;3
Re: Dakaretai Otoko 1-i ni Odosarete Imasu - recenzja
obejrzyj sobie papa datte, shitai, na pewno Ci się spodoba.
*dobra fujoshi poleca innej fujoshi porno joja na zgodę*