x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Mały plusik za Natsume. Eghem cóż, wyglądasz jak Natsume dzieciaku, bardzo mi przykro.
Drugi plus za odwrócenie ról, bo zazwyczaj jest to przecież genialny i ekscentryczny mężczyzna oraz biegająca za nim nadpobudliwa kobieta, rzadziej inny nadpobudliwy mężczyzna, nagminnie unieszczęśliwiani/doprowadzani do nerwicy przez akcje głównego bohatera… vide Mr. Brain, Galileo, ST, Kagi no kakatta heya czy chociażby Mentalista.
Jednak ów plus jest jednocześnie minusem. Sakurako jest bardziej irytująca niż fascynująca i absolutnie nie zabawna. Chłopię natomiast rzuca się jak powinien, ale nie ma siły przebicia i jest mało wiarygodny w swoich działaniach. Dlaczego w ogóle włóczy się za naszą socjopatką? Bo dostaje jeść? awww naprawdę? phhh
Między taką parą powinna być chemia, powinno sypać iskrami, a mamy tylko księżniczkę i jej pieska, któremu czasem wydaje się, że jest brytanem.
I jeszcze kryminału tyle, co kot napłakał.
Na co ja mam tu patrzeć? Na widoczki? :| Bo chyba nie na szkielety…?
I sama nie wiem, chyba powinnam poczekać, aż pojawią się wszystkie odcinki i obejrzeć za jednym posiedzeniem. Istnieje jednak obawa, że całość na raz strasznie mnie wymęczy, bo pierwszy odcinek nie pozwolił mi oderwać oczu od ekranu.
A przecież tylko gadali, prawda?
Re: Że co?
Parodia to też komedia.
A co do oprawy wizualnej. Zamiast snuć teorie, obejrzyj sobie trailer...
Re: Wow
Musicalowe adaptacje anime są bardzo popularne w Japonii, więc należy dopatrywać się tu raczej akcji „w drugą stronę”. Zabieg niewątpliwie ciekawy ;)
tańczących i śpiewających biszkoptów nigdy dość!
Bardzo pocieszne, bardzo głupiutkie, wspaniale się bawię.
Oczywiście boysbandem trafili w najczulszy punkt. BL academy, F6 *trzęsie się* taki kwik nie służy mojemu gardłu, o nie.
Aż szkoda, że następne odcinki będą już „normalniejsze” czy też szalone w inny sposób (???)
To była dobra strata czasu pełna zuego zacieszu, zwłaszcza przez wzgląd na bohaterów. Cóż za rozkoszna banda popaprańców. Yukki Yukki Yukki~!
7/10 daję.
Re: meh
Oczywiście, gdybym nie wiedziała „jak to się wszystko skończy” to pewnie trafiałby mnie szlag :D a tak tylko płakałam jak bóbr.
I czy wy się tu spieracie o inteligencję Gona? Naprawdę? To znaczy sdf się spiera… Gon to dobre dziecko i obiektywnie całkiem bystre, ale jednocześnie impulsywne i uparte jak osioł. On jest urodzony do działania, a nie układania piętrowych strategii. Kiedy coś sobie wbije w łeb, to nie da się mu wytłumaczyć. Gdzie tu mądrość? A motyw z wężami to już najgorszy możliwy argument. Kwalifikuje się raczej jako szaleńcze bohaterstwo i stawianie wszystkiego na łut szczęścia.
Gdyby był taki mądry, to Killua nie wściekałby się na niego tak często, że zrobił coś głupiego, bo go „poniosło” ;)
Re: ...
ep 11
Cóż cóż cóż… faktycznie król kripsterów z tego pana xD nawet nie wiem od czego zacząć. Ogólnie mówił same mądre, prawdziwe rzeczy, poza kripsterowaniem… I rozbawił mnie, mimo wszystko. Na dodatek mogę się z bohaterką uosabiać, z wyjątkiem tego fragmentu o byciu pijaną w przypadkowej budzie z jedzeniem…
Re: Znajomość poprzednich części
Re: merytoryczne podsumowanie
Z tego typu rozrywek z panami dla (potencjalnie) panów, to chyba tylko kurobara no yakata xD;;;;;;;;;;;;;;
Re: merytoryczne podsumowanie
merytoryczne podsumowanie
Mogło byc pięknie, wyszło rozmaicie. Raz zabawnie, raz… mniej zabawnie, ale za każdym razem jednakowo biednie. I, mam wrażenie, ogólna idea gdzieś tu uciekła. Naprawdę, naprawdę spodziewałam się samych pościelowych gadek i usypianek. Oh well. Prawdopodobnie nie zobaczę więcej czegoś podobnego, więc zawyżę ocenę i wystawię 5. Chyba, że ktoś kiedyś zanimuje shukan soine. Wtedy wrócę i zmienię na 3.
a na dobranoc seiyuu mojego ulubionego bohatera pokaże, jak powinien (w mojej skromnej opinii) wyglądać odcinek idealny...lol
Re: ep 10 T_T eh
Byłam rozchichotana przez jakieś półtorej minuty, potem mina zaczęła mi rzednąć. Bo, niestety, ale właśnie diabolikami mi zaleciało. Ten sam klimacik. Mogę być fanką yandere i kabedona, bycie osaczonym niewiniątkiem nie jest takie złe, ale tutaj miała miejsce jawna i bezpodstawna złośliwość ¯\_(ツ)_/¯ nie ten rodzaj dreszczyku. Jedna‑dwie kwestie inaczej i rozchichotanie trwałoby do końca.
Przyznam jednak, że w sprawie grafiki masz rację. Strasznie mi się na nich patrzyło. W wersji wyłącznie audio było lepiej.
ep 10 T_T eh
*nabiera tchu*
ta‑chi‑ba‑na‑shin‑no‑suke‑eee~!!! mów do mnie! mów mi wszystkie słowa! wyginaj moje łyżeczki~ o(≧▽≦)o
eghem znaczy taaa… fangerl wyłazi, co zrobić? Nawet nie próbuję udawać, że jest inaczej. A ponieważ wylazł zdziczały fangerl, zdolność merytorycznej oceny stanu rzeczy spadnie na niebezpiecznie niski poziom. ... Albo nie.
Po co to piszę? Żeby było jasne, że w tym odcinku twórcy już na starcie mieli mnie z rozmemłaną i naprawdę wystarczyłaby odrobinka…
...wzdech
powiedziałam, że odrobinka, odrobinka byłaby w sam raz. Ale jak całą serię owi twórcy kochani trzymali się na wodzy, żeby tylko czegoś zbyt sugestywnego nie palnąć, tak tu pojechali po całości. Ale to byłoby ok.
Z bliźniakami sprawa wygląda tak, że to jest straszna perwersja już w samym pomyśle. Ah guilty pleasure. Już to przerabiałam i wiem, z czym to się je. Spodziewałam się też pewnych doSowych zagrywek. To też nie byłby problem. Ale ciut za bardzo zbliżyli się do nieprzekraczalnej granicy w poniżaniu mojej szanownej osoby. To jest problem. Kiepsko czuję się w roli owieczki do poniewierania, NAPRAWDĘ nie moje klimaty. Gdyby nie robiono tu ze mnie jakiejś niewolnicy‑popychadła, to pewnie przyjęłabym to bez zgrzytów i z chęcią pobawiła się w szukanie listka. A pewnie!
Zamiast tego poczułam narastającą ochotę, by wdeptać obu w ziemię i słuchać błagań o litość.
Miałam nadzieję, że będą yanderować, w jakiś sposób o mnie zabiegać, a nawet zastosują przemoc bezpośrednią (najlepiej wobec siebie nawzajem), a nie się zmawiać przeciwko mnie T_T niefajnie, chłopcy.
Może gdyby był tu tylko Yayoi, to moja ślepa miłość by wystarczyła, by to znieść bez skargi. Może! lol…
eh eh a początek był taki fajny~
Aaaa spłakałam się i boli mnie twarz.
Ta psychoza, jaka wybuchła, kiedy zapowiedziano kinówkę.
I te fanboye na widowni aaaa
ooo nie płacz, Miyano‑san, nie zapomnę o Free! xD Nie, chłopaki, serio nie płaczcie D:
hahaha
Każdy powinien mieć w domu jedną sztukę Makoto. Świat byłby lepszym miejscem.
Miyano to jest szalone zwierzę sceniczne xD zdradzę swoje makoharu, ale motyw walki z koszulą Sousuke był imo najpiękniejszy. Popłakałam się przez nich.
Banda kawaii idiotów <3
ahhh ten pisk publiki ahhh moje serce.
I Utena w endingu :D
i jeszcze: HiroC, jesteś mną?
Jakoś tak miałam nadzieję, że usłyszymy w tym odcinku JunJuna albo OnoD, ale przecież nie będę narzekać xD bycie fangerlem jest wykańczające dla serca.
Re: ep 9
ale nie przejmuj się, przynajmniej każdy ma coś dla siebie.
Re: ep 9
edit, dajcie mi edit~!