Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

tamakara

  • Avatar
    A
    tamakara 20.05.2014 20:44
    Komentarz do recenzji "Rurouni Kenshin [2012]"
    Jestem z pokolenia, które Kenshina po prostu zna. Moje pokolenie zwyczajnie musi kojarzyć, kto jest kto, z kim i dlaczego, przynajmniej „mniej więcej”. Wiem to więc i ja, chociaż nigdy nie obejrzałam jednego całego odcinka, ani nie przeczytałam jednego całego rozdziału mangi. Ale w tamtych czasach wszędzie było Kenshina pełno i nie dało się przed nim umknąć ;) Z tego może powodu posiadam pewien sentyment do tego tytułu i bohaterów. Sentyment, którego dorobiłam się z drugiej ręki.
    Uczestniczyłam w oczekiwaniach na film, byłam świadkiem wątpliwości i obaw, głównie z gatunku „czy ten szczeniak Sato sobie poradzi?!”. Przeszła premiera, film pojawił się w sieci, a ja… nic. Obejrzałam go dopiero teraz. Chociaż przecież ta obsada! Jako fanka zarówno Takeru, jak i, a wręcz przede wszystkim, Aoi Yuu, nie mam usprawiedliwienia dla swojego ociągania się.
    No ale do rzeczy.
    Film jest przede wszystkim poezją dla oczu. Słusznie zauważa recenzja, że im większy ekran, tym lepiej. Zdjęcia, choreografia walk, kostiumy, wystrój wnętrz i wszystko wszystko. Pasłam swoje oczęta każdym detalem. Jedynym zgrzytem był  kliknij: ukryte , poza tym – cudowności!
    Obsada dobrana wspaniale. Takeru był naprawdę niezły, Yuu była wspaniała, chociaż ta rola nie oddaje jej sprawiedliwości (bias), Eguchi­‑san był jak marzenie w porównaniu z dość szpetną wersją oryginalną :P Emi­‑chan zaś, no cóż, żadna z niej wielka aktorka, ale dała radę.
    Im dalej od linii pierwszego planu, tym bardziej wszelako się robiło, ale obawiałam się, że będzie gorzej… Na nikogo nie zgrzytałam zębami, a nawet zostałam pozytywnie zaskoczona.
    Muzyka… oh, to było doznanie! Wspaniała. I motyw końcowy~ Kiedy usłyszałam głos Taki, buzia sama mi się roześmiała. A btw roześmianej buzi, po prostu rozpływałam się w zachwycie nad samurajskim „de aru” Kenshina <3 Chętnie wdałabym się tu w barwną dygresję na temat uroku Takeru w hakama (uwaaa hakama są sexy!) i ogólnej estetyki rozchełstanych kimon i machania kataną, ale sobie daruję…
    Nad scenariuszem nie będę się rozwodzić. Był w miarę spójny, zaoszczędzono nam tego wszystkiego, czym charakteryzuje się japońskie kino ku pokrzepieniu serc, czyli biegania za głównym bohaterem, by trzymać za niego kciuki.  kliknij: ukryte  Ogólnie więc duży plus. Nie dało się, co prawda, uniknąć wrażenia, że wszelkie sceny mówione służyły jako pomost pomiędzy walkami. Co z tego jednak, kiedy walki były wspaniałe? Ich dynamizm zrobił na mnie duże wrażenie i kilka razy miałam szczere „wow” na ustach. Niesamowicie mi się podobało. Fabuła więc sobie jest, prosta jako ten drut i szału nie robi, wszystko inne natomiast wręcz przeciwnie – szał.
    Film miał naprawdę dobry budżet, to rzuca się w oczy i uszy. Jeny nie zostały zmarnowane :D
  • Avatar
    A
    tamakara 16.05.2014 21:37
    Komentarz do recenzji "No Game, No Life"
    Anime byłoby genialne, gdyby nie żałosne i nachalne machanie cycem do widza. Całe to „majtkowanie” działa mi na nerwy, mam więc mocno mieszane uczucia, bo sama intryga i założenia fabularne są naprawdę ciekawe.
  • Avatar
    A
    tamakara 14.05.2014 23:03
    Komentarz do recenzji "Uzumaki [2000]"
    Pamiętam, że kiedyś oglądałam ten film. Możliwe, że nawet w tym samym roku, w którym SixTonBudgie pisał swój komentarz. Pamiętam, że było wtedy gorące lato i razem z koleżanką jadłyśmy ramen. Stwierdziłam wtedy, że nie lubię ramenu i, że Uzumaki to naprawdę bardzo dziwny film. Bardziej niż straszyć, wywołał we mnie uczucie ogólnego obrzydzenia i serii emocji, które da się streścić w „ale o co biega?”. Można powiedzieć, że poziom ogólnego surrealizmu zabił wszelką „horrorwatość”. Paradoksalnie poczułam zawód, chociaż mój poziom tolerancji horrorów wynosi -1. Jedyną sceną, która wywołała u mnie dreszcze był  kliknij: ukryte , bo opowieściami o podobnym zdarzeniu raczono mnie w dzieciństwie brrr
  • Avatar
    tamakara 8.05.2014 19:54
    Re: Przegięcie
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    łeee, ja naprawdę uwielbiam Ikalgo xD
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 8.05.2014 19:21
    Re: Przegięcie
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Orzi napisał(a):
    no i zbytnio się skupili na postaciach, które nikogo nie obchodzą


    Wypraszam sobie, mnie obchodzą ;) Dawanie tyle miejsca postaciom pobocznym jest jednym z elementów, które czynią HxH wyjątkowym. Ciekawa odmiana od wałkowanego we wszystkich shounenach motywu walki głównego bohatera z głównym złym, podczas gdy reszta drużyny stoi z boku i ogranicza się do biernego kibicowania. Powiem wręcz, że mamy tu do czynienia z drużyną idealną.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 7.05.2014 19:28
    Re: Przegięcie
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    To chyba jest ukłon w stronę dragon ball (nie jedyny zresztą) XD
  • Avatar
    tamakara 7.05.2014 17:17
    Re: Przegięcie
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Tak, to zastanawiające, czy tak wielu ludzi nie lubi tego arcu ze względu na tę jedną scenę. Moim zdaniem to właśnie początek i sam fakt  kliknij: ukryte  było pójściem na łatwiznę. A potem okazało się, że Togashi potrafił to ogarnąć. Teraz, po przyzwyczajeniu się do konwencji, raczej płyniemy z prądem… I dlaczego przegięcie?  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    A
    tamakara 5.05.2014 18:47
    Komentarz do recenzji "Hanasakeru Seishounen"
    Gdybym była nastolatką, rozpływałabym się w zachwycie… Pamiętam siebie w wieku Kajiki, pożerałam wtedy takie historie po trzy na raz. Intrygi, przygoda i miłość~!
    Ale, niestety, już nie jestem nastolatką i wynudziłam się podczas oglądania jak mops. W ogóle nie mogłam się wczuć. Męczyłam serię, męczyłam, przewijałam… Chwila na ogarnięcie akcji, narastające irytacja i znowu przewijanie. I tak dobrnęłam do końca. Wreszcie mam to z głowy, otworzę maślankę na wiwat!
    Po co ja to w ogóle zaczęłam oglądać? Chyba z przekory, i z przekory (albo z masochizmu) skończyłam. Po cichu liczyłam też, że jednak mnie zaskoczą w kwestii rozwiązania „gry o męża”, ale nie :( Gdyby mnie zaskoczyli, to pewnie dałabym punkt więcej XD
  • Avatar
    tamakara 25.04.2014 12:54
    Re: Jestem na tak
    Komentarz do recenzji "Ping Pong"
    To jest jedna z tych sytuacji, kiedy jedyną reakcją wydaje się „ale jak można nie wiedzieć czegoś tak oczywistego?” xD
  • Avatar
    A
    tamakara 25.04.2014 11:49
    Komentarz do recenzji "Ping Pong"
    To straszne (?), ale jedynym słusznym Peco jest dla mnie Kubozuka Y. Słuszniejszym niż oryginał, oj, cóż za herezje. To samo Smile, China, Akuma… Nawet babcia z salki do gry XD Wersje filmowe rządzą.
    Ta moja, trwająca już dekadę, sympatia dla filmu sprawia, że w anime wszystko wygląda gorzej, dziwaczniej, „nie­‑tak­‑jak­‑trzeba”, heh.
    Jestem obrzydliwie wręcz uprzedzona. Oczywiście należy pamiętać, że kinematografia japońska ma tendencję do przerabiania takich historii na dzieła „ku pokrzepienie serc”, więc może anime jeszcze mnie zaskoczy? Jakieś elementy fabuły pogłębi i okażą się one mniej ugrzecznione? Kto wie. Mam zamiar oglądać do końca.
    Kreska specyficzna, animacja koszmarna. To, co zachwyciło mnie w tekkon kinkreet, tutaj po prostu straszy. Od razu widać niski budżet. Szkoda. Muzyczka natomiast przyjemna, ładnie plumka w tle. Opening super. Seiyuu też super.
  • Avatar
    tamakara 24.04.2014 17:58
    Re: Na to czekałem
    Komentarz do recenzji "Hunter X Hunter [2011]"
    Po prostu zabrakło mi słów XD Znaczy owszem, walka była wspaniała na wielu poziomach, ale… naprawdę, jako fance HxH, brakuje mi słów.
  • Avatar
    tamakara 16.04.2014 23:03
    Re: Coraz dziwniejsze(gorsze ?)
    Komentarz do recenzji "Yowamushi Pedal"
    Zaczęłam wyobrażać sobie wyścigi samochodowe z super mocami i ukazało mi się coś bardzo dziwnego…

    Super moce nie są „ostatnią deską ratunku”. Autor musiał je założyć już na samym początku. Inaczej nie dawałby swoim bohaterom wrodzonych super talentów, nie rysował im puszczonych na wiatr włosów po pas i nie tworzył „generacji marzeń”. Widząc taki wstęp jak można się dziwić, że ktoś się później teleportuje?
    Czy to oszustwo? Nie, to konwencja.
  • Avatar
    tamakara 16.04.2014 20:57
    Re: Coraz dziwniejsze(gorsze ?)
    Komentarz do recenzji "Yowamushi Pedal"
    Zaczęłam oglądać pierwszy odcinek i chyba jednak nie zmienię zdania, bo widzę, że perspektywa jest trochę inna, nie „odzawodnicza.” W każdym razie anime zapowiada się interesująco, bo ja, niestety, lubię piłkę nożną xD
    A reszta wrażeń pójdzie do innego tematu.
  • Avatar
    tamakara 16.04.2014 20:38
    Re: Coraz dziwniejsze(gorsze ?)
    Komentarz do recenzji "Yowamushi Pedal"
    To aż muszę obejrzeć i sprawdzić :P ale naprawdę trudno mi w to uwierzyć. Cóż, zawsze może „stać się ciałem” przysłowie, że tylko krowa nie zmienia poglądów xD
  • Avatar
    tamakara 16.04.2014 19:25
    Re: Coraz dziwniejsze(gorsze ?)
    Komentarz do recenzji "Yowamushi Pedal"
    Sezonowy napisał(a):
    Na dobrą sprawę większość produkcji mających sport za motyw przewodni a zawierających solidną historię i ciekawych, pełnokrwistych bohaterów obywa się bez „czarów”,


    I o to właśnie chodzi. Czary­‑mary, albo jakieś wypełnienie fabularne. Jeżeli seria ma być tylko i wyłącznie o sporcie, że się powtórzę, 24/7, widz by zasnął, albo przełączył na mecz. Nie ma sportowca, który wyłącznie trenuje, nie ma ucznia, który zajmuje się wyłącznie pozalekcyjnym klubem. Jeżeli historia ma do zaprezentowania tylko ten klub, to musi dodać magię i kolorowe światełka.
    Jeśli chodzi o Yowamushi pedal, wystarczyło, że obejrzałam opening i od razu wiedziałam, że będą cuda na kiju. Nawet o tym wspominam w pierwszym komentarzu do tego anime.
  • Avatar
    tamakara 16.04.2014 19:13
    Re: Coraz dziwniejsze(gorsze ?)
    Komentarz do recenzji "Yowamushi Pedal"
    A mi się w takich momentach przypomina Capitan Tsubasa i wspaniały atak bliźniaków jak­‑im­‑tam­‑było na bramkę przeciwnika. Zresztą nawet sztandarowa przewrotka Tsubasy może być uznana za super technikę. Na tym się wychowywałam i to mi zostało w pamięci.
    Oczywiście mam na myśli seria sportowa typu shonen, bazująca na zbieraniu wokół siebie kolegów i polegająca na pokonywaniu kolejnych przeciwników. Taki typ serii po prostu musi mieć czary­‑mary i standardowo jest oderwana od rzeczywistości. Inaczej będzie nudne. To jest szkolny klub, do jasnej anielki xD Uczniowie nie mają prawa poświęcać się wyłącznie zajęciom dodatkowym, muszą zdawać egzaminy semestralne, albo z klubu polecą. Uczniowie ostatnich klas powinni mieć wręcz zakaz uczestnictwa, bo egzaminy na wyższy stopień edukacji, żeby szkoła miała odpowiednie statystyki. (No chyba, że to szkoła sportowa i wtedy kładzie się nacisk na inne wyniki). Pretensje, że coś tu jest nierealne, uważam za śmieszne i o taką konwencję mi chodziło.
    Jeśli seria ma jakieś inne aspiracje fabularne, chce zaprezentować sobą coś więcej, wtedy tych „świecących piłek” jest mniej. Ale wtedy na ogół dotyczy to życia bohaterów, jakiś ich osobistych dramatów albo miłości, albo jednego i drugiego.
    Takie Shoot, które bardzo ciepło wspominam, pamiętam głównie z sytuacji pozaboiskowych.
    Gdyby to było cały czas sport i treningi, w koło Macieju 24/7, to widzowie by posnęli, albo przełączyli na mecz.
  • Avatar
    tamakara 16.04.2014 14:03
    Re: Coraz dziwniejsze(gorsze ?)
    Komentarz do recenzji "Yowamushi Pedal"
    Ale o co to całe halo? Super moce i magiczne techniki są wpisane w konwencję sportowych anime. Owszem, to męczące, ale nie powinno nikogo dziwić.
  • Avatar
    tamakara 10.04.2014 12:58
    Re: Miłość od pierwszego obejrzenia!
    Komentarz do recenzji "No Game, No Life"
    Uwaga ogólna: mam wrażenie, że ta rozmowa zmierza w stronę dywagacji filozoficzno­‑światopoglądowych, co absolutnie nie było moim zamiarem.
    Trochę mnie korci, by podrążyć wątek „czy miłość to uczucie, czy raczej stan umysłu?” ale się powstrzymam xD

    Hiromi:
    Powołujesz się na anime, którego nie znam, nie mogę się więc ustosunkować. Nie mogę też rozmawiać na temat no game, no life, bo dzielnie powstrzymuję się przed oglądaniem.
    Komentarz bloba skłonił mnie jedynie do refleksji, że zjawisko kazirodztwa między rodzeństwem utraciło rangę tabu, a stało się kliszą. Oczywiście jest w tym pewne generalizowanie, ale…
    Kiedy milion lat temu czytałam angel sanctuary, byłam wzruszona, miałam jakieś tam przemyślenia. A teraz co? Widzimy dziesiąte i kolejne anime o tym, jak brat i siostra „mają się ku sobie”, albo jedno z nich ma chrapkę na drugie i taka sytuacja nie ma budzić dylematów, tylko jest pretekstem do zagrywek komediowych/ecchi. Nie jestem jakimś wielkim wrogiem kliszy jako takiej, czasem jest to wesołe. Stwierdzam tylko fakt jej istnienia ;)
  • Avatar
    tamakara 9.04.2014 22:05
    Re: Miłość od pierwszego obejrzenia!
    Komentarz do recenzji "No Game, No Life"
    „Animowa” rzeczywistość wygląda wręcz tak, że podteksty stają się normą i ich brak to ewenement ;) Ale Twój komentarz można zrozumieć też tak, że ktoś zacznie marudzić z powodu braku tych podtekstów XD  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    tamakara 9.04.2014 21:37
    Re: Miłość od pierwszego obejrzenia!
    Komentarz do recenzji "No Game, No Life"
    Chciałam poczekać i obejrzeć tę serię, kiedy ukażą się już wszystkie odcinki, ale komentarz jest kuszący… mogę nie wytrzymać.

    blob napisał(a):
    Podoba mi się ta szczera miłość między nimi, bez żadnych podtekstów

    to prawdziwy znak czasu, że przy pisaniu o miłości między rodzeństwem, czymś, wydawałoby się – normalnym, trzeba zaznaczać „bez podtekstów” xD trochę smutne.
  • Avatar
    A
    tamakara 6.04.2014 17:49
    Komentarz do recenzji "Haikyuu!!"
    A ja, w odróżnieniu od moich szanownych przedmówców, do siatkówki odnoszę się z niechętną obojętnością, która kiedyś była żywą nienawiścią, ale trochę wystygła.
    Haikyuu zaczęłam oglądać dla „heternormatywnych” zachowań bohaterów. Hmmm, niby dlaczego mam kłamać? Bądźmy szczerzy, gdyby nie nadzieja na ubaw, nie tknęłabym tej serii.
    Oczywiście wyśmiewam równo pomysł z płaszczem i koroną. Powtarzanie ujęć itp. Kiwam głową nad kolegami rudzielca z drużyny gimnazjalnej. Ach, jak ja ich rozumiem!  kliknij: ukryte 
    Ze zdumieniem stwierdzam jednak, że mi się nawet podoba. Głównie przez zapał rudego. Zapał, którego nie pojmuję, ale szanuję. Tak czy inaczej, liczę na duuużo kwaśnych tekstów.
  • Avatar
    tamakara 6.04.2014 10:56
    Komentarz do recenzji "Kamigami no Asobi"
    A może to są rumianki? ;)
    Swoją drogą masz zacięcie. Mi by się nie chciało poświęcać tym bukietom dwóch sekund uwagi więcej, niż czas ich prezentacji xD
    Z drugiej strony – nie łatwiej zgadywać znaczenie kwiatów po charakterach panów?
  • Avatar
    tamakara 6.04.2014 09:10
    Komentarz do recenzji "Kamigami no Asobi"
    Okazji do płaczu ze śmiechu na pewno nie zabraknie.

    Mimo wszystko zostałam utwierdzona w przekonaniu, że po prostu nie jestem targetem takich produkcji. Te wszystkie „łomantycne” scenki wywołują u mnie jedynie facepalma i dziką potrzebę czepiania się. A bohaterka może i ma charakter, ale w obliczu pięknego młodziana zaraz omdlewa. Przynajmniej trzy razy powinna zastosować ultra kopnięcie kolanem w punkt strategiczny. No ale yamato nadeshiko nie przystoi takie zachowanie :P
    Piękne młodziany natomiast… To może być jedyny powód, dla którego będę oglądać dalej xD są, jak to się mówi, fazowi. Te kwiaty wyrastające z głów, coś wspaniałego xD
    i jakże pięknie i bezczelnie się szipują, wzruszenie odbiera mi mowę.
  • Avatar
    A
    tamakara 4.04.2014 20:47
    karameru~ tengoku~ doki doki
    Komentarz do recenzji "Hoozuki no Reitetsu"
    To anime jest złe… Chociaż, pisząc po polsku, wypadałaby użyć innego słowa. Niecne? Tak, chyba pasuje. Czyli jeszcze raz. To anime jest niecne.
    Kiedyś sięgnęłam po mangowy oryginał i zrezygnowałam w połowie pierwszego rozdziału. Stwierdziłam że, nie chce mi się przez to przedzierać. Pomysł jest genialny, ale jakoś tak wizualnie mnie odrzuciło. Dlatego animowa wersja budziła moje wątpliwości, jednak w ruchu i kolorze wszystko zaczęło wyglądać lepiej.
    Tematyka, jak już powiedziałam, to strzał w dziesiątkę. Buddyjskie (i kawałek „europejskiego”) piekło w pozornie
    rzywym zwierciadle. Opłacało się pisać prace naukowe o japońskich obrzędach, miałam zaplecze teoretyczne do rozumienia dowcipów XD
    Można też na to spojrzeć z innej strony. W piekielnych dekoracjach pokazano działanie korporacji a także pięknie zażartowano z reguł panujących w show­‑biznesie.
    Peach Maki to przecudowna parodia Kyary pamyu pamyu! Oczywiście nie mogę dać głowy, że taki był zamiar, ale… no, ja tak ją odbieram xD
    Humor, jak to mówią, nie dla dzieci i oj, czasem ostro jechano po bandzie. Można powiedzieć, że poziom żartów jest taki trochę gintamowaty, aczkolwiek nie jest to idealne porównanie. Tak czy inaczej, przez większość czasu bawiłam się naprawdę dobrze. Czarny humor i groteska w naprawdę dobrym wydaniu.
    Bohaterowie straszni z zawodu, „rozkosznieli” z każdą chwilą. Nawet Hozuki­‑san, ten arcymistrz sadyzmu w każdej postaci~ jego „trudna przyjaźń” z Hakutaku przysporzyła mi wielu radosnych chwil. Znęcanie się nad Enmą już mnie tak nie bawiło, bo bardzo królowi współczułam.
    Absolutnie kocham Shiro i Nasubiego, cóż za rozkoszne stworzenia, chcę ich adoptować.
    Ogólnie bardzo dobra seria, oryginalna i niecna.
  • Avatar
    tamakara 4.04.2014 20:08
    Re: Pierwsze wrażenia
    Komentarz do recenzji "Bokura wa Minna Kawaisou"
    Mogłabym skopiować Twój komentarz słowo w słowo :|