x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
ale patrzcie patrzcie! Anime, którego nikomu nie chciało się nawet zajawkować, o którym za sezon nikt by nie pamiętał i pod którym wypowiedziały się trzy osoby, nagle potroiło liczbę komentarzy (swoich nie liczę), dostanie drugą recenzję (apologetyczną?), a określenie „pasza” nabrało cech memu. Na dodatek ktoś zupełnie wcześniej niezainteresowany wyraził potencjalną chęć obejrzenia serii. Czyżbym była geniuszem zła? Szkoda tylko, że zupełnie przez przypadek.
Myślę, że chociaż czasem zdrowo jest się z kimś trochę pokłócić w kwestii gustu i odbioru jakiegoś dzieła kultury, to mam wrażenie, że obecne tu niezadowolenie z recenzji nie otwiera pola do dyskusji. Można się za to dowiedzieć, że jestem okropnym człowiekiem :D
na koniec zostawię jeszcze linka do ciekawego (imo) materiału na temat roli recenzji. jest to mniej więcej również moje stanowisko, a skoro chłopak o tym gada, to ja nie muszę pisać: [link]
słowa słowa słowa teoria teoria teoria
Zastanówcie się przez chwilę, jeśli zechcecie, co takiego naprawdę dobrego jest w tym tytule? Jest gejowskim romansem i się nie gwałcą? To ma je wartościować dodatnio? Podkreślę jeszcze raz z całą mocą. Brak przemocy seksualnej na ekranie nie jest zaletą. Jest normą, albo powinien nią być. Czymś, co każdy odbiorca ma prawo oczekiwać na wstępie. Obecność przemocy seksualnej nie może być traktowana jako punkt wyjścia! Nic mnie nie obchodzi, że BL jako gatunek uczyniło z przemocy seksualnej fetysz i będę to zawsze piętnować. Być może za wyjątkiem sytuacji, kiedy owa przemoc jest pokazana naprawdę jako przemoc i nie stanowi tylko narzędzia fabularnego, ale to już kwestia oceny konkretnych przypadków.
Nazwanie recenzowanego tytułu paszą nie jest może najmilsze dla niektórych, ale (w mojej opinii) oddaje sedno problemu. Nie trzeba nas dopieszczać. Ucieszy nas byle co. Nie powinno tak być, powinniśmy mieć wymagania, ale nie mamy – jako grupa odbiorców. I bądźmy szczerzy, po ten tytuł nie sięgnie żadno „szersze grono”, ten tytuł nie ma nic do zaoferowania ludziom nie będących fanami gatunku. Podobnie jak w przypadku innych pasz: otome albo ecchi. A mogłoby mieć. Jakże pięknie by było, gdyby miało! Gdyby mogła przyjść taka mała tamakarka i postawić 8/10, albo wyżej. I na koniec – chęć sięgnięcia po paszę nie jest czymś nagannym, sama po nią sięgam (nie tylko BL) i się nawet bawię, ale to nie oznacza, że mam wypierać świadomość owej paszowatości.
nieustannie pozdrawiam.
Recenzję pisałam na bieżąco wraz z wychodzącymi odcinkami, chyba mi wolno? Stąd liczny zmiany. Zapewniam, mogłam i potrafiłabym naprawdę to zjechać, gdyby mi zależało.
nadal pozdrawiam.
Myślicie, ze w tej recenzji jest jad? Myślicie się. Jad był w pierwszej wersji tego tekstu, który potem zmieniałam, zmieniałam i zmieniałam, ponieważ anime okazało się lepsze, niż obawiałam się, że będzie, a mi zależało na uczciwym podejściu do tematu. To nie znaczy, że jest jakieś wybitne i że mam je oceniać wysoko. Na tle innych tytułów spod szyldu BL nie wyróżnia się niczym szczególnym. Za dużo mang z tego gatunku przeczytałam, oraz innych dzieł kultury doświadczyłam, żeby twierdzić inaczej. Powiecie mi, że „ale nie ma takich anime”. A co to w ogóle za argument? Nie muszę ograniczać się Waszą niewiedzą. Poza tym nawet w przypadku anime jest jeszcze doukyuusei, o wiele lepsze, moim skromnym zdaniem rzecz jasna.
Chciałabym wiedzieć, w którym miejscu mijam się z prawdą. W jaki sposób z tekstu wynika, że bohaterowie myślą tylko o seksie? Jestem pewna, że tego nie napisałam :D Jednak czy Hasekura nie powiedział Kensuke tego, co mu powiedział? Czy nie wymuszał na nim „innych czynności seksualnych”? Czy anime nie próbowało nam tego zaprezentować jako ah scen romantycznych? Czy jesteście na 100% pewne, że nie kieruje Wami to jakże urocze jaoistyczne zaślepienie? Jest „oficjalna” gejowska para, więc należy świętować i nieważne, że bohaterowie z dykty i że fabuła szyta grubymi nićmi? kliknij: ukryte a ta końcówka, odcinek dwunasty wygląda tak, że aż musiałam obejrzeć jedenasty jeszcze raz, bo myślałam, że coś przegapiłam… wyraźnie błąd realizacyjny. To jest tylko romansidło, na dodatek niezbyt lotne i bardzo w standardach gatunku. Nie było gwałtu na ekranie? No i chwała Bogu, ale wiecie, brak gwałtu nie jest czymś wyjątkowym. Brak gwałtu =/= zaleta. To jest stan normalny w relacjach międzyludzkich, niezależnie czy to BL, czy co innego.
Też jestem fujoshi i wiem, że ta pasza była skierowana również do mojego żłobu, średnio się nią najadłam, ale
cytat z recenzji:„Pozostaje mieć nadzieję, że to krok w dobrym kierunku i następna serialowa ekranizacja mangi BL to będzie już naprawdę coś dobrego. I być może z lepszym budżetem.”
Chcecie pisać alternatywne recenzje i rozpływać się, jakie to było wybitne, cudowne, kochane, najlepsze ever? ależ proszę uprzejmie. Opinia jest opinią :) z tego samego tytułu życzę sobie, abyście uszanowały moje zdanie.
a obrazek główny? jest przeuroczy przecież :D ta scena zrobiła na mnie prawdziwe wrażenie. bosz, zero dystansu…
pozdrawiam.
Re: Po 11 odcinkach
Zważywszy, że w animu taki dwuminutowy taniec potrafi trwać pół odcinka, towarzyszą mu komentarze dziesięciu osób i jeszcze rozmyślania tancerzy… jak to zrobić bez rozciągania w nieskończoność? Może w jakiejś innej historii, gdzie nie będzie sportówkowej narracji?
Argumentów z komentarza wyżej nie rozumiem. Znaczy nie czytasz mangi, ale masz opinię na jej temat. Ok, spoko. Dziwią mnie trochę te śmiałe proroctwa nie wiadomo na jakich podstawach, zwłaszcza, że kłóci się to z filozofią życiową Tatary, ale co tam :D poza tym może przecież tańczyć z Chinatsu, a prywatnie mieć dziewczynę (albo chłopaka?)
i eghem… nie napisałam tamtego ostatniego akapitu w poprzednim komentarzu, żebyś poszedł czytać moją recenzję _‑___ ot, zwróciłam uwagę na to jak można użyć argumentu, a w innej sytuacji właśnie z takim samym argumentem się nie zgodzić.
Re: Po 11 odcinkach
Re: Po 11 odcinkach
cóż, nie zgadzam się, że anime powinny być realizowane jako wydarzenia sportowe. głównie dlatego, że sport w anime ma być elementem fabuły, a nie celem samym w sobie. w ogóle czy oglądanie anime dla sportu może skończyć się czymś innym, niż rozczarowaniem? dla mnie, wielkiej fanki łyżwiarstwa, yoi było pod tym względem rozczarowaniem wręcz niewymownym. Uważam, że stawianie tej serii jako wzoru jest niepoważne, gdyż naszpikowana jest ona błędami, na slajdy z ballroom zaś można chociaż patrzeć. Zwłaszcza, kiedy się wie, że w prawdziwych zawodach tanecznych też pełno psycho uśmiechów i pozowania. mogło być więcej ruchu? mogło być, ale przynajmniej bohaterowie nie mają chronicznie jednej nóżki krótszej…
swoją drogą to zabawne, bo identyczne zarzuty o „wierność pierwowzorowi” stawiam anime, które w tym sezonie trafiło mi się recenzować. Niemal słowo w słowo tak samo, ale tamta seria jest naprawdę brzydka…
Re: Po 11 odcinkach
I ogólnie śmieszy mnie niesamowicie, że bronię sportówki, ale ponieważ jestem jedyną osobą na tanuku, której się to podoba… Poziom skomplikowania fabuły i głębia osobowości bohaterów o kilka stopni przewyższa inne serie tego typu.
suplement do recenzji
To nie hincenie jest problemem tej produkcji. Hincenie to wręcz najlepsze, co można tu zobaczyć! (o wiele ciekawszy materiał, niż hitorijimie mai hiiro z tego samego sezonu). Problemem są dziury w scenariuszu i ogólna głupota tegoż :D :D :D
wspominam w recenzji o pseudoreligijnym bełkocie, myśl ta wymaga rozwinięcia.
bohaterowie rozmawiają ze sobą w sposób straszny. nie jak teologowie po studiach, brzmią jakby dorwali się w Biblii i wymieniali się randomowymi cytatami, które akurat trochę pasują. I to brzmi tak strasznie sztucznie. Zero interpretacji, zero myślenia. i cuda, oh te cuda
kliknij: ukryte zakonnica w ciąży przytacza słowo w słowo tekst zwiastowania z Ewangelii. Nikt jej tego nie mówi. Nikt się nie zastanawia, że ciut za mało wkładu własnego w tej historii? Zamiast ją przycisnąć, by podała szczegóły. Zamiast podesłać jej psychiatrę, by ją zdiagnozował… Zamiast przyznać, że jeśli uznamy nawet ewentualność prawdziwości tej opowieści, to taka trochę herezja z naszej strony. Może, co? Nie! Dziewczyna nie wygląda, jakby kłamała… No na litość boską :D Tutaj wypada tylko wstawić obrazek z eksplodującą głową… Dlaczego w ogóle bohaterowie poświęcają na to czas? Gdyby nie udawali katolickich księży, to jeszcze miałoby to jakiś sens, ale niestety nie ma. Inaczej mówiąc: wyborem szkieletu fabularnego seria odbiera sobie sens. Ot, klasyczny strzał w stopę.
Pośmiać się można, ale to chyba miało być na poważnie…
kliknij: ukryte Muszę jeszcze napisać, że epizod z latającymi nazistami był bardzo mocnym wstępem dla serii, jednak akt afrykański przebija wszystko. Spójrzmy. Nasi dwaj egzrorcyści‑hobbyści wybierają się do Afryki. Zamiast ubrać się w jakieś krótkie gacie + koszule z koloratkami, jak rozsądek podpowiada, zapitalają na równik czy gdzie tam w swoich czarnych cosplayowych płaszczykach. Na miejscu udają się do rozległego kompleksu świątynnego w bramie którego wita ich dwóch braciszków. Braciszkowie biorą walizki gości i… wszyscy udają się do kościoła, gdzie świetlisty Julia w bieli (swoją drogą Obatala jak malowanie, jeśli to było specjalnie to wow, tylko czy twórcy naprawdę mogli spodziewać się, że ktoś to wyłapie?) powinien być może odprawiać mszę żałobną, ktoś tam podobno umarł, ale woli śpiewać arię. Po chwili rozmowy biedni czarni braciszkowie, jak na niewolników przystało, targają walizki gości do ich kwater. Wielki kompleks świątynny zamieszkuje zaledwie kilka osób a potencjalni parafianie przychodzą tam tylko, by się leczyć, prywatnie zaś praktykują swoją własną religię i rytuały. hmhmhm Jesteś na samym początku drogi misyjnej. Pójdziesz między miejscowych paść krowy i dawać świadectwo własnym życiem? Nie, walnij na ich ziemiach wielki ośrodek kultu i zamknij się w środku. Tak właśnie działają misjonarze… tylko, że nie. Jak chcieliście być lekarzami bez granic, to może trzeba było po prostu zbudować szpital? 8D
Ciekawa jest też kwestia węża. Jak już napisałam, wielki, murowany budynek z oszklonymi oknami i dachówką. Wąż przyczaił się w jednym z pokojów pod stołem i czekał kilka dni (?) na odpowiedni moment, by zaatakować. Po dokonaniu dzieła, ów wunsz, który spokojnie osiągnie 3 m długości i jest agresywną maszyną do zabijania, daje się odpędzić za pomocą książki i ucieka… choroba wie dokąd. Być może znika w niebycie. I nikt, nikt!! nie zainteresował się, skąd to jadowite bydlę się tam wzięło. Rozwiązanie tej sprawy przychodzi dopiero w retrospekcji, kiedy bohaterowie wyjaśniają sobie sprawy, które powinny być im znane. WTF
I jeszcze ta wielka konferencja na rzecz uznania świętości ojca Johna. Wielka‑Konferencja‑Z-Tłumem‑Gapiów‑I-Dziennikarzami. Nie w Rzymie, tylko od razu tam na afrykańskim zadupiu. Jeden ksiądz vs jeden pisarz – starcie transmitowane na cały świat. Drodzy twórcy, co wyście palili? A na koniec, po wyjaśnieniu głównego wątku, zupełnie od czapy, dowalili jeszcze jakimś satanizmem w piwnicach. To było potrzebne. Tak bardzo. No jak cholera.
:D :D :D :D
I kiedy myślałam, że już nie mogą wymyślić nic „lepszego”... Przyszła końcówka. Na końcówce lałam łzy rzęsiste. Naprawdę się popłakałam, wręcz się zanosiłam, tyle radości mi dostarczono. Taki wtf, taki random, takie cuda na kiju się tam wyprawiają, że prawie mam ochotę zmienić ocenę na 10/10… lol nic się tu nie trzymało kupy. NIC xDDD
to anime jest tak okropnie złe! nie mogłam przestać się cieszyć…
Re: MakoxTatara
Re: MakoxTatara
Ballroom e Youkoso is not a romance manga but they all have nice moments between them that you can ship everyone x everyone and is ok, because the only canon love is their love for dance.
kliknij: ukryte mam nadzieję, że chinatsu się pojawi ;_; dwa sezony są
Re: MakoxTatara
Tatara ogólnie jest szipowalny, można go szipować w wielorakich konfiguracjach i zawsze będzie pasować. Poczytaj fanfiki na otarcie łez ;p
Re: MakoxTatara
Re: Po seansie warto przeczytać recenzję
p.s kliknij: ukryte nie z przymiotnikami pisze się łącznie.
Re: Po 3 epkach
Re: Powstanie nowa seria
Re: Powstanie nowa seria
Re: shiperski raj
i wiesz kliknij: ukryte alluka nie jest transwestytą, alluka jest transpłciowa…
Następne, tak w okolicach trzeciego odcinka, stwierdziłam, że hej, ja oglądam horror sci‑fi. Ludzkość tego nie przeskoczy. Ludzkość musi zginąć.
no i co?
kliknij: ukryte wszystko szło dokładnie tak, jak się spodziewałam. zashunina okazał się diabłem, co kusi i miał Wielkie Mroczne Plany. Eh, za gładki był na brak złych zamiarów. Zrozumiałam to w momencie, kiedy zagłuszono na co, jego zdaniem, zasługuje ludzkość :D jednakowoż ta subtelna zmiana, jaka nastąpiła w nim pod koniec serii złapała mnie za serce i się, choroba, wzruszyłam. Wspaniała postać.
W ogóle liczyłam na dwa sposoby prowadzenia fabuły
1) ludzkość z przesytu popada w stan rozkładu.
2) ludzkość stoi na skraju upadku, ale zashunina odchodzi zabierając wszystkie gadżety, przekonany, ze jeszcze za wcześnie na wielki skok, albo – zgodnie ze zmianą wewnętrzną – zachwycony ludzkością odpuści.
ale nie, musi być wielka rozpierducha, 1 na 1, wybuchy i gwiezdny pył! Inaczej, jak to przy innej okazji zauważył jeden z moich ulubionych jutuberów, słupki nie będą się zgadzać. To co, zły obcy byt vs ludzkość? Nie tak szybko! Musi być magiczna kosmiczna spajsetka z aureolką, żebyście sobie nie myśleli, ze to jałoj jest OMG nie! Walnięto ROMANS zupełnie od czapy z kosmiczną spajsetką. No i super, ale to było tak bardzo bez sensu… Na wprowadzeniu dostajemy przecież Natsume. Natsume jest dojrzała, mądra, piękna, znającą się z Shindou już jakiś czas i wyraźnie czuje do niego tzw. „coś więcej”. Przekierowanie znajomości na intymniejsze tory miałoby uzasadnienie. No ale po co? Saraka jest tsundere (btw. jak na kogoś, kto istnieje od początku czasu i widział wszystko po milion razy, zachowuje się strasznie infantylnie) i robi moce! Oczywiście jest lepszą kandydatką! tłumy szaleją… Aureolka i krzywo wycięta kiecka lepiej wygląda na figurkach… zamiast więc w finale zaprezentować intelekt vs intelekt, mediacje, odwołanie do człowieczeństwa etc pokazano wyciągniętą z kapelusza hybrydową córeczkę… serio? serio? =_= kiedy Shindou zginął, byłam gotowa wybaczyć tej serii wszystko :D ale nie, bo córeczka… o rany jak mnie to zirytowało…. najgorszy, generyczny aż do wykręcenia twarzy happy end, jaki można wymyślić.
zashunina okazał się za dobry na tę serię lol ale przynajmniej ładne było.