x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
po 4 odcinkach
Saitou‑san to nietypowo zarysowana epizodyczna manga, która posiada wręcz artystyczne szkice ale w innych miejscach potrafi być po prostu brzydka – bajka potrafiła znormalizować ten problem i prezentuje się technicznie na naprawdę solidnym poziomie. Byłem przekonany, że to będzie realizacja poziomem „szybko na kolanie” ale na szczęście tak się nie stało.
Epizodyczność też nie jest jakimś niewygodnym niuansem, ponieważ praktycznie każdy z bohaterów posiada swoją własną historię i poszczególne segmenty bardzo fajnie łączą się w mniejsze wątki(to też oczywiście zasługa materiału źródłowego ale chwali się, że twórcy chcę wiernie adaptować materiał).
Widać, że autorzy włożyli serce w tę adaptację.
Dodatkowo – zarówno op jak i ed wpadają w ucho, nieczęsto się to zdarza(a przynajmniej mi).
Re: Porzucone po 3 odcinkach
Co więcej, porównań tych słyszałem już dziesiątki, zarówno w przypadku mang jak i adaptacji bajkowych – prawie zawsze mijają się z rzeczywistością.
Jedną, jedyną rzecz faktycznie podobną humorem do konosuby(którą znalazłem na własną rękę) okazała się być pozycja w koreańskim komiksie – 4‑cut Yongsa(też ma się doczekać adaptacji w formie ONA ale nie wiadomo kiedy) – i to nawet nie jest isekai ale od razu bije podobizną. Poniekąd jeszcze Yuusha ga Shinda ale prawdę mówiąc szczerzę wątpię, żeby adaptacja oddała jej sprawiedliwość.
Ojisan to niszowa rzecz, a jeszcze dodatkowo cierpiąca na problemy produkcyjne, tutaj wygórowane oczekiwania najpewniej spotkają się z rozczarowaniem, jak powyżej.
Wiem, że wiele ludzi psioczyło na CGI ale prawda jest taka, że nawet jeśli w dobrym 2D to wszystko mogłoby być spektakularne, to w tej formie jest co najmniej dobre – inni animatorzy 3D mogliby się uczyć od ludzi z tego projektu w kontekście dynamiki scen, choreografii, czy ekspresji twarzy. Mogło być epicko ale i tak jest dobrze/b.dobrze.
Klimat zachowany, historia nie przypomina następnego fillera oraz Matsuoka zdecydowanie jest interesującym wyborem pod aktora dla Vasha.
Póki co jestem zachwycony.
Nowy ED meh, doceniam pomysł ale ani to chwytliwe ani zapamiętywalne.
ep3
Brakuje mi natomiast trochę impaktu w samym odcinku – można to było rozwiązać odpowiednim udźwiękowieniem ale ED mi to wynagrodził.
Jaram się bo w końcu mam coś w klimatach grim dark i do tego bardzo ładnie wyglądającego :3 Sam piłoman mógłby być full 2D ale jakoś to przeżyję, ze wszystkich cgi‑tworów mappy to wychodzi póki co najlepiej.
Tak więc zaczynając – dla mnie zdecydowanie jest zbyt jasna paleta kolorów, kojarzy mi się z czymś na miarę Nisekoi ale z mniejszą umiejętnością animacji i reżyserii. Da się przyzwyczaić ale wolałbym mniej żarówiaste kolory.
Dwa – pacing. Manga ma dość długą wejściówkę, przedstawienie relacji i całej reszty, adaptacja stara się to wszystko skondensować; powiedzmy że w kwestii zrozumienia materiału jest ok ale jest to niesprawiedliwe z perspektywy więzi, którą łączy męskiego protagonistę z jego pierwszą miłością. Bajka praktycznie od razu wskakuje na zasadzie „szybko, zanim pojmiemy jak bardzo to głupie”(no i założenia oczywiście są trochę absurdalne ale nic bardziej skrzywionego, niż Koi to Uso) i nie potrafię powiedzieć czy to działa na korzyść na tym etapie.
Trzy – przesiadka na komedię. Tutaj akurat chyba wyszło na dobre, manga potrafi momentami przynudzać, a tutaj od początku widzę przynajmniej chęć obrócenia romansowych sztamp w komedię.
Cztery – chardesigny średnio mi się podobają. Shiori prezentuje się zgoła inaczej, a ekranowa wersja Akari jest jakby… nazbyt uproszczona.
Ogólnie jednak pomijając to wszystko zapowiada się na całkiem niezłą komedię romantyczną – pomimo skakania po materiale i własnej interpretacji nie nudziłem się praktycznie wcale w ciągu całego, pierwszego odcinka.
Wstępnie jestem na tak.
PS. ED ma bardzo fajne, kolorowe kadry: [link]
[link] – piosenka ponoć też jest całkiem niezła :)
Strasznie to brzydkie i animacji praktycznie brak, jedyny plus którego się doszukałem to rysowane zwierzaki i akceptowalny cast seiyu.
W każdym razie jeśli ktokolwiek spodziewa się tutaj czegoś specjalnego to muszę rozczarować – to zwykłe power fantasy ubrane w przygodówkę z haremem(przeczytałem dosyć sporo adaptacji mangowej) i nie należy podchodzić z jakimikolwiek oczekiwaniami :>
solidny cyberpunk(nawet z takim w nazwie :D)
Davida zrobili bardzo udanym protagiem – tutaj wyszła bardzo fajna eksploracja w kliknij: ukryte cyberpsychozę – bo wcześniej w zasadzie wszystko odnosiło się do suchych informacji i nie mieliśmy okazji zobaczyć od deski do deski jak wygląda przejście w chorobę. CDPR w grze mimo, że dał dla postaci ich dotkniętą bardzo fajny background to nadal były tylko info od fixerów + eliminacje(choć przypadki bywały naprawdę intrygujące – jak choćby pani w lodówce, czy easter egg – czyli pani z pierwszego trailera, która uwaga – WYSZŁA z cyberpsychozy i trafiła do jednostki szybkiej reakcji).
Szkoda mi trochę kliknij: ukryte Becci – postacie typu ona, czy jej brat byli najbardziej fun z całej serii no ale w realiach CP każdy może kopnąć w kalendarz przy następnym gigu. Zresztą biorąc to pod uwagę dziwnym jest, że oni wszyscy nie przywitali się z kostuchą.
Bardzo podobało mi się również że nie próbowali się wciskać na siłę w grę, czy lore CP2020 ale rzucali pojedynczymi rzeczami na smak, czy ostatecznie dostaliśmy nawet kliknij: ukryte Smashera w całej okazałości, który wyszedł perfekcyjnie – wolę jego głos z gry co prawda ale realizacja maszyny do zabijania u triggerów wyszła miodzio.
Od strony wizualnej – jest znakomicie. Momentami dla mnie trochę nazbyt kolorowo ale tego już się spodziewałem po trailerach(no i po studiu :D). Niektóre segmenty z akcją mogły trwać ździebło dłużej, czy mogłyby zawierać trochę „pełniejsze” sceny ale wynagradzały to cudne kadry.
Audio – brakowało mi więcej twardej i „mocnej” oprawy synth w scenach akcji ale rozumiem, że to nie jest w charakterze japońskich twórców i muzyka z twardym bassem mogłaby też odrzucić część widowni. To oczywiście zwykła dygresja, bo nie dopatrzyłem się żadnych faktycznie istotnych problemów od tej strony.
Końcówka typowa dla tego studia nic w zasadzie czego bym się nie spodziewał ale flashbacki były w punkt, idealnie zbudowały katharsis.
Ogólnie mega mi się podobało, widać że goście faktycznie zrobili research w kierunku całego podgatunku i nie puszczali słów na wiatr przy wywiadach przedpremierowych. Tutaj czuć cybera całym ciałem – to nie jest tylko dodatek do serii, czy niewidoczne tło/setting.
PS. Jak będziecie kiedykolwiek robili rewatch lub po prostu oglądać pierwszy raz – nie oglądajcie tego z oryginalnymi napisami netflixa, są zwyczajnie okropne i znacznie pogarszają wrażenia z odbioru.
Ode mnie 9/10, jest kilka rzeczy, których mi zabrakło lub elementów, które niekoniecznie podobają mi się w realizacjach triggerowych ale to nadal znakomity kawał animacji.
ep2
Pierwszy odcinek był całkiem niezły i dawał wrażenie potencjalnie niezłej przygodówki ale w drugim już pojawiały się głupoty na potęgę, wymuszona drama i wydaje mi się, że technicznie też było gorzej, plus nie mam ochoty oglądać po raz n‑ty kliknij: ukryte antagonistycznego kościoła :\
Później może być lepiej jak całość nabierze obrotów ale zostawię to do sprawdzenia innym :D
Następnie kompletnie zapomina o kliknij: ukryte zarżniętych strażnikach i całym zajściu, jak tylko przybywa Pan rycerz :D
Materiału źródłowego również nie znam ale adaptacja mangowa to bardzo przyjemne i lekkie czytadło ze stylem rysunku ułatwiającym przechodzenie pomiędzy panelami i krótką oraz treściwą narracją; nie jest to nic nadzwyczajnego ale wśród tych wszystkich kliszowych historii typu isekai ta jest jedną z tych „lepszych”.
kliknij: ukryte Szkieleciaki oprócz fajnego wyglądu w rpg‑ach nierzadko dają bonusy/traity/resisty/immune'y, także wybór tym bardziej prawilny :>
Spodziewałem się jakiegoś podrzędnego zapychacza czasu ale to technicznie jest jak najbardziej akceptowalne(niektóre sceny są bardzo fajnie zanimowane), pomijając nudnego męskiego protagonistę ma niezłych bohaterów i historia trzyma się nawet kupy(aczkolwiek mam wrażenie, że to zasługa prequela).
Jest trochę fanserwisu(nierzadko kręci się w okół loli‑baby), aczkolwiek jest to w granicach dobrego smaku.
Pewnie tracę trochę nie znając "Zero kara Hajimeru Mahou no Sho", aczkolwiek po seansie mam wrażenie, że to nie jest jakoś specjalnie niezbędna wiedza, a przynajmniej niezbyt czuję potrzebę doinformowywania się.
Ma swoje pomniejsze głupotki, klisze itd. ale czuję się zaintrygowany. Czekam na więcej.
Pomijając wstęp – jestem pozytywnie zaskoczony, spodziewałem się czegoś o wiele gorszego technicznie i jeszcze gorszego cgi ale to razem trzyma się całkiem nieźle kupy.
Pierwowzór jest nieangażujący, aczkolwiek nadal przyjemny i lekki w odbiorze – jako seria tv całość mogła zyskać na wielu płaszczyznach ale to się jszcze okaże.
Póki co jestem pozytywnie nastawiony.
Miałem nadzieję na poprawę techniczną ale tutaj się wiele nie zmieniło poza kilkoma scenami.
Póki co jest po prostu ok.
Ta sama historia po raz n‑ty; Maou Gakuin jest przynajmniej o dwa poziomy wyżej. Zapowiada się na zwykły zapychacz czasu.
Nie nastawiam się na nic ambitniejszego – tutaj już nawet materiał źródłowy ma sporo problemów i rozwiązań, które niszczą własny setting. Nie zmienia to jednak faktu, że bohaterowie są przyjemni, a przygody integracyjne śledzi się bez nudy i czuć rozwijanie relacji pomiędzy bohaterami.
Z adaptacji bajkowej niezbyt podobają mi się chardesigny, są ewidentnie uproszczone aby nie sprawiać problemów animatorom.
Poza tym pierwszy odcinek był całkiem ok – komedia tutaj nie ma takiego impaktu ale to się może zmienić jak dojdzie się już do „realizowania planów mc”.
Strasznie ubolewam nd kierunkiem tej realizacji i mam nadzieję, że nikt nie będzie próbował tego kontynuować.
Polecam sięgnąć po adaptację mangową, to niebo a ziemia.
Za drugi sezon daje całe 4/10.
Technicznie jest majstersztyk, seiyu Marin brzmiała znakomicie przez całą serię i czuła swoją rolę, ponadto seria jest napakowana masą detali, które dodają jej uroku.
Tak powinna wyglądać prawidłowo zrealizowana adaptacja.
9/10.
Póki co chyba najsłabsza z pozycji typu „odbudowa królestwa”.
Szczerze to myślałem, że będzie przede wszystkim ładniejsze(tj. bardziej szczegółowo rozrysowane). Dwa – pomimo że na pierwszy rzut oka jest klimatyczne, to brak mi trochę kadrowań lepiej przedstawiających świat po apokalipsie(sceny takoweż są ale nie nie czuje „łączenia”). Może to moje głupie wrażenie ale wydaje mi się, że seria powinna dostać o wiele więcej miłości.
Cóż, w każdym razie jestem zaintrygowany i czekam na drugi odcinek.
Miałem wysokie oczekiwania i póki co jestem zachwycony.
Wiedziałem co będę oglądał i bawiłem się świetnie na pierwszym odcinku.
Seiyu głównego bohatera był po prostu okropny – ja rozumiem „skąd” wziął się ten wybór ale jego głos był dla mnie od początku do końca irytujący.
Polecam sięgnąć po adaptację mangową – jest o niebo lepsza i nie jest tak męcząca w odbiorze.
3/10.
Ja bym to raczej odebrał jako odruch mimowolny i fakt, że do kliknij: ukryte Rudego jeszcze nie dotarło iż na świecie są tak potężne istoty jak Dragon God.
W każdym razie nie zaptrzątałbym sobie tym głowy, bo nawet jeśli raz czy dwa zdarzają się takie głupotki, to cała reszta jest skrupulatnie przemyślana i sensowna.