x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Mnie po prostu od samego początku chodzi o niebotyczną sumę podatku za wynajem, jako filar pod fabułę. Nawet jeśli wynajem ważnego dla mechaniki gry budynku regulowałby jakąś zależność, to jaki jest sens umożliwiania takiej opcji, jeśli z góry wiadomo, że nie da się tego opłacić? Oczywiście może to być jakoś uzależnione od tego, że NPC zyskali w jakiś sposób świadomość, czy zmieniły się zasady gry, odkąd żywi gracze znajdują się w środku gry – jest to po prostu kwestia, nad którą się zastanawiałem :) Być może będzie to jeszcze jakoś wytłumaczone w dalszych odcinkach, kto wie.
Dziwi mnie tylko, że jest w ogóle możliwość wykupienia jakiegoś budynku, przy którym jego opłacenie jest niemożliwe „normalnymi” środkami nawet przez kilka większych gildii, byłby to zapewne dość duży problem w balansie(lub nawet z technicznego punktu widzenia brak potrzeby udostępnienia tego typu możliwości). Znów też nie do końca pamiętam jak wyglądało przejęcie tych budynków z pierwszego sezonu(zapewne na jakichś „specjalnych” zasadach), jednak w typowym mmo raczej taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca.
Generalnie jestem ciekawy procesu produkcji anime(choć znów na ten temat można poczytać w sieci) i czekałem na coś bardziej przystępnego, pokazanego bardziej „na luzie” ale jednocześnie poniekąd wnikającego w pewne tajniki produkcji animacji itd. Shirobako wydawał się idealny pod tym względem, jednak oglądając już jakoś niespecjalnie jestem zainteresowany dalszymi odcinkami, seria jakoś nie potrafi do siebie przekonać. Nie wiem, czy to po prostu przez nieco „ogólnikowy” i mało wyraźny charakter całości, czy coś innego. Elementy komediowe są niekoniecznie zabawne, a jako okruchy życia też jest mało przekonywujące(„realizacja marzeń”).
Dla odmiany – rzadko czytam mangi, jednak sam proces jej tworzenia bardzo mnie interesował – w serii Bakuman zostało to wszystko bardzo ładnie przedstawione(już pomijając nietrafiony wątek miłosny) i do tego w sposób ciekawy i przy którym dało się dobrze bawić i przy okazji czegoś dowiedzieć. Oglądając pierwszy odcinek Shirobako już przy połowie zaczęło mi się dłużyć…
Od strony technicznej seria prezentuje się całkiem nieźle, tyle akurat mogę przyznać.
Nie mówię też, że seria z góry jest skazana na porażkę(czy bycie zwykłym „przeciętniakiem”) ale przy pierwszym odcinku fajerwerków nie było i do drugiego raczej będę podchodził z nieco większym dystansem.
Podoba mi się minimalna ilość cenzury – widoki co prawda może i nie są ciekawe ale jeśli już faktycznie pojawia się jakaś krwawa scena, to nie widzę sensu, żeby na siłę ją cenzurować(nie jestem znów też jakimś fanatykiem gore).
Fabuła zapowiada się ponownie na licealista vs świat, jednak niespecjalnie to przeszkadza, ponieważ na dłuższą metę może być ciekawie(przynajmniej takie mam wrażenie).
Kreska jest naprawdę przyjemna, postacie nie są „upiększane” na siłę(czyt. nie ociekają lukrem), co często przeszkadza mi w niektórych seinenach, tutaj bardziej „życiowy” wygląd pozwala zachować poważniejszy ton. Znowu też dopatrzyłem się wykorzystania CGI przy tak prostym ujęciu, jak droga do szkoły(modele copy&paste…) – mam nadzieję, że będzie tego jak najmniej.
Ścieżka dźwiękowa widać też nieco bardziej wkomponowana w charakter różnych sytuacji, choć znów też zamiast dubstepu(jeśli się nie mylę) wolałbym mocniejszy DnB.
W każdym razie jest to jak dla mnie jedna z mocniejszych pozycji na sezon jesienny(który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył) i mam nadzieję, że seria utrzyma poziom przez następne 23 odcinki.
Autorzy gry chyba inspirowali się kilkoma różnymi grami/filmami, przyuważyłem kilka motywów:
kliknij: ukryte
- przy samej wejściówce walka powiedzmy „bogów‑summonów” Odin, Dark Lord, Bahamut(odniesienie do serii FF)
- później jazda konna po ogromnym moście(Shadow of Colossus),
- wbicie bounty huntera do jednego z poszukiwanych przypominało sceny rodem z Zorro
Nie będę się też tego jakoś specjalnie czepiał – sama seria jest na podstawie mobilnej gry, więc pewnie to nie pierwsze i ostatnie nawiązania(lub zwyczajnie moje spekulacje).
Podoba mi się dynamika, sama akcja i jakość kreski – jak na przygodówkę jest na przyzwoitym poziomie. Zdaje się też, że przykuto uwagę do ścieżki dźwiękowej. Pojawia się miejscami CGI ale jest również na całkiem dobrym poziomie i nie wciskali w każde możliwe miejsce.
W każdym razie zapowiada się całkiem ciekawie – magia, summony, szermierka, dynamiczne walki i możliwie wciągająca fabuła.
Oglądając praktycznie większość pierwszego odcinka trzyma on pozory typowej szkolnej haremówki(motyw kliknij: ukryte z nożem skojarzył mi się z Monogotari), dopiero kliknij: ukryte na sam koniec zmienia się charakter historii i to pogłębiło moje zainteresowanie.
Strasznie nie lubię jak do seinenów na siłę upycha się goliznę albo pants‑shoty, skoro sama historia jest dość interesująca, to chyba nie ma większego sensu posiłkować się takimi zabiegami(chyba, że jest tego jakiś inny cel, niż zwykły fanserwis – do tego być może zalicza się kliknij: ukryte przebieranie się Amane w pokoju Yuujiego z jakiegoś powodu…). W każdym razie był to dopiero pierwszy odcinek i nie ma co wiele spekulować ale zapowiada się całkiem interesująco.
Główny bohater faktycznie trochę oziębły.
Fabularnie zapowiada się całkiem interesująco, choć mam problem ze zrozumieniem jednej kwestii:
kliknij: ukryte Otóż po jakimś czasie rada doszła do wniosku, że nie będą w stanie opłacić podatku za wynajem – bo sam podatek jest bardzo wysoki i nawet przy składce gildii całej rady nie ma opcji, żeby poradzić sobie z regularnym opłacaniem. Teraz się tak zastanawiam – czy kiedykolwiek pojawiło się MMO, w którym byłby ustawiony tak wysoki podatek za wynajem czegokolwiek(czy prowadzenie gildii itd. ) gdzie dobrze prosperująca gildia nie byłaby w stanie tego opłacić? Oczywiście wynajmują kilka większych budynków ale znów w swoim ugrupowaniu zebrali z tego co pamiętam, to najpotężniejsze gildie z północy. Jaki byłby sens ustalania takich niebotycznych sum w grze mmo?
Oczywiście rozumiem też, że dochodzi do tego element wolnego wyboru NPC, w tym przypadku jakiś klan ustanawiający zasady ekonomii – w tym nawet drop golda od mobów ale z zasady nawet NPC chyba nawet powinni się trzymać jakichś ustalonych reguł?
Wiem, że jest to poniekąd czepianie się i szukanie dziury w całym ale ilekroć grałem w różne tytuły MMO, kliknij: ukryte to nie pamiętam, żeby jakiś podatek od wynajmu/dzierżawy itd. był niemożliwy do opłacenia nawet w dłuższym okresie czasu.
Nic, w każdym razie czekam na dalsze odcinki, jedynkę oglądało się całkiem ciekawie i mam nadzieję, że drugi sezon utrzyma poziom.
Po 14 odcinku
Swoją drogą dotychczas jestem nieco zawiedziony, pierwszy SOA to był dość oryginalny pomysł i dało się obejrzeć jednym ciągiem(w ogóle jako entuzjasta MMORPGów) – w tym przypadku 1 ep tygodniowo w zupełności mi wystarcza… strasznie byłem podniecony tym całym konceptem nowej gry z bronią palną w centrum ale wydaje mi się, że jest to bardziej tło, niż podstawa pod serię. Dużo nie zostało ale zastanawiam się, czy autorzy jeszcze będą w stanie czymś pozytywnie zaskoczyć. W każdym razie dotychczas nie wygląda to zbytnio na udaną kontynuację.
Co chcę od postaci? Są strasznie schematyczne, nie jest to może coś, czego powinno się czepiać w seriach rozrywkowych ale dla mnie po prostu zbyt wiele postaci przypominało te z ZnT.
DxD nie wiem czy akurat tutaj jest dobrym porównaniem – lepsza kreska i nieco bardziej oryginalna fabuła, nawet jak na haremówkę. Jednak nadal elementy ecchi stanowiły właściwie filar pod tą serię – z tym, że znów miała ona nieco więcej do zaoferowania oprócz wszechobecnej nagości i sam się całkiem nieźle przy niej bawiłem.
Moje przewidywania opierają się na moim doświadczeniu i dla mnie dana seria zawsze pozostanie na jakimś poziomie opierając się właśnie na tych przewidywaniach, dla innych drugi/każdy następny sezon może być jakimś elementem przełomowym/zwrotnym – ale to jest już zwyczajnie kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje :)
Tutaj raczej nie ma większego sensu dalej dyskutować, ponieważ najzwyczajniej w świecie obaj mamy odrębne gusta i ciężko będzie nam dojść do kompromisu :)
Oglądałem co najmniej kilka serii w podobnych klimatach i wiem czego mniej więcej się mogę spodziewać. Nie mówię, że jest zła – po prostu nie jest dla mnie dostatecznie interesująca i nawet jeśli nadrobią to w jakiś sposób historią(tutaj raczej nie spodziewałbym się niczego wzniosłego – jest to tytuł typowo rozrywkowy ecchi), to nadal pozostają ci sami bohaterowie i cała otoczka. Można by powiedzieć, że nie jestem zainteresowany tym konkretnym uniwersum. Zwyczajnie gustuje w haremówkach, które mają nieco więcej polotu(moim zdaniem).
Nie wiem dlaczego też tak mocno bronisz tej serii – spróbuj zobaczyć sobie Isekai no Seikishi Monogatari, Nyan Koi!, Baka to Test to Shoukanjuu, Kami nomi zo Shiru Sekai czy nawet Hagure Yuusha no Estetica – po tym być może zrozumiesz o co mi chodzi, gdy mówię, że „są lepsze”. Sam lubię serie rozrywkowe harem/ecchi ale de facto muszą one nieco wnieść tej rozrywki poza ogromnymi piersiami i słodkimi dziewczynami :)
Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania – mnie po prostu do bólu przypominało dwie serie, o których wspomniałem wcześniej, innym może przypominać co innego. Dla mnie akurat(lubię haremy/ecchi i obejrzałem ich trochę) nie miała zbyt wiele do zaoferowania, ponieważ kojarzy mi się fabularnie i według konceptu z seriami sprzed dekady, które wyczerpały zasób pewnych schematów niekoniecznie wartych powielania.
PS. Strasznie nie lubię słowa bajka w odniesieniu do anime, kojarzy mi się z muminkami albo gumisiami :)
Styl kreski mógłby być nieco lepszy(jest podobny do komedii szkolnych z nastawieniem dla młodszego widza) ale da się przeboleć.
Zapowiada się całkiem ciekawie.
Oryginalny koncept, jednak fabuła i postaci niekoniecznie...
Niesamowicie podobał mi się koncept działania magii – w końcu coś, co nie opiera się na zwykłym rzucaniu fireballi na lewo i prawo, tylko dopracowany(do pewnego stopnia) system magiczny oparty na logicznych zasadach i przede wszystkim wytłumaczony(nie, żeby miało to jakieś większe znaczenie – ponieważ elita magów wyciągała z rękawów coraz to nowsze czary zawsze jakoś cudownie dopasowując się do sytuacji). Pomijając kilka kwestii, które nie do końca mi się podobały – był to naprawdę interesujący koncept, na którym było warto oprzeć jakąś powieść, tylko niekoniecznie w japońskim wydaniu…
Fabuła – oparta na kilku chapterach, w których na sam koniec i tak niewiele wiadomo, co prawda starano się tłumaczyć widzowi zależności, powiązania klanów, stanowiska itd. jednak w tym natłoku informacji ogólnych z uniwersum po drodze gdzieś zagubiła się najważniejsza kwestia – czyli wytłumaczenie dlaczego właśnie działo się tak, a nie inaczej. W tym momencie oczywiście mógłby ktoś mnie zastopować i powiedzieć „przecież opisano cały konflikt i pozycję obu stron” – tak, jednak oglądając tą serię mimo wszystko ma się wrażenie, jakby całość ugrzęzła pomiędzy czymś poważniejszym, a zwykłą serią o licealistach, których jest na pęczki.
Bohaterowie. Przede wszystkim było ich po prostu za dużo – przez ten natłok wszyscy nie licząc Shiby wyglądali jak postacie drugoplanowe. Gdzieś tam opisywali umiejętności poszczególnych postaci, ich pochodzenie itd. – jednak charakterystyka nadal była co najwyżej na poziomie akceptowalnym. W zasadzie tylko dwie postacie zapadły mi w pamięć(bo szczerze mówiąc, do końca oglądania serii ciężko było mi wszystkich rozróżnić, co rzadko mi się zdarza):
Tatsuya – po pierwsze wyidealizowany stereotypowy „wojownik doskonały”, po drugie – ktoś na jednym z for bardzo krótko i celnie opisał jego postać:
kliknij: ukryte
- Shiba, jesteś taki suuuuper!
- Nie dbam o to…
- Shiba zrób mi dziecko!
- Nic mnie nie obchodzi!
Nieco skrajne podejście względem jego postaci, jednak nie mógłbym go lepiej opisać :)
Miyuki – ciężko nie zauważyć, że Tatsuya był dla niej kimś więcej niż bratem. W seriach komediowych czy ecchi ma to jeszcze jakiś sens, bo zatrzymuje się to w pewnych granicach i ewentualnie wynikają z tego jakieś zabawne sytuacje – tutaj było to zwyczajnie niepotrzebne.
Pomiędzy resztą postaci było widać jakieś rozwijanie stosunków, zawieranie przyjaźni itd. co było dobrym rozwiązaniem, jednak koniec końców przy tak przeciętnej charakterystyce postaci zwyczajnie niespecjalnie mnie to zainteresowało.
Szczerze powiedziawszy jest to najlepsza seria z magią, jaką oglądałem od dłuższego czasu(wcześniej przychodzi mi chyba tylko na myśl koncept magii fantasy ze slayersów), spodziewałem się wielkiego przełomu i miałem szczerą nadzieję, że seria znajdzie się w mojej topce, niestety do niej się nie kwalifikuje – na pewno zapamiętam tytuł ze względu na doskonały koncept magiczny ale w zasadzie na tym się całość kończy.
Komu polecić? Fanom serii wyrwanych z głównego nurtu, jeśli chodzi o filar‑koncept, jednak nie powinni się spodziewać cudów po samej serii – nadal jest to tytuł traktujący o super‑licealistach, tylko z nieco „poważniejszym” zabarwieniem. Należy również zwrócić uwagę na to, że jest dużo „technicznej” gadaniny, więc nie jest to raczej tytuł na rozluźnienie, czy przerwę w czymś innym i na pewno nie jest to coś, co dałoby się obejrzeć jednym ciągiem.
Podsumowując seria była całkiem niezła, jednak do dobrej/doskonałej brakuje jej jeszcze dużo. Warta zobaczenia choćby ze względu na oryginalny koncept magiczny ale względem fabuły/bohaterów nie ma fajerwerków. Ode mnie nieco wyciągnięte 7/10
Połączenie Zero no Tsukaima z Seikoku no Dragonar, jeszcze kilka lat temu(jeśli nie dalej) mogłoby odnieść jakiś sukces jednak na dzień dzisiejszy seria nie ma w zasadzie nic do zaoferowania, poza względnie dobrą kreską(dość „cukierkową”).
Fanserwis na granicy dobrego smaku, plot dość przeciętny i powielone znane schematy(zwłaszcza główna bohaterka do bólu przypomina tą z ZNT).
Nawet jako fan harem/ecchi mogę powiedzieć, że było to dość przeciętne – szczerze zdziwiłbym się, gdyby wyszedł drugi sezon ;p
Czy warto obejrzeć? Niespecjalnie. Ewentualnie jeśli ktoś lubuje się w haremówkach‑fantasy i nie wymaga od serii zbyt wiele.
Ode mnie wyciągnięte 5/10.
Ode mnie 5/10.
Żadnych większych dramatów, wątków romantycznych, ani zwrotów akcji – po prostu przygody „miastowego na wsi” według japończyków w komediowej oprawie i to faktycznie takiej, przy której pojawia się uśmiech na twarzy.
Dalej nie rozumiem istoty sztuki japońskiej kaligrafii i pewnie nigdy nie dam rady zrozumieć ale w żaden sposób nie przeszkadzało to przy mile spędzonych chwilach nad Barakamonem.
Ode mnie mocne 7/10.
Przykry jest trochę fakt, że kliknij: ukryte pokazano widzom zaledwie zalążek ogromnego świata(oglądając ostatni odcinek poczułem się, jakbym obejrzał naprawdę niewielką część przygód) i był to powiedzmy, że wstęp do ogromnej sagi(na miarę One Piece, jeśli nie większej), która najprawdopodobniej nie zostanie zekranizowana przez następną dekadę sądząc po progresie mangi…
Nie mniej jestem naprawdę zadowolony z nowej odsłony HxH, była to naprawdę przyjemna przygodówka(pomijając kilka „ale”) przystępna dla szerokiego grona widzów, będę miło wspominał tą serię po latach.
Jedyna co zabolało mnie, to kliknij: ukryte końcówka – byłem pewien, że tak się zakończy ale przykro tak czekać na nieuniknione, trochę żal zrobiło mi się Chiyo :\
Chętnie obejrzałbym kontynuację, jeśli będzie planowana :)
Podziękował za info, zwłaszcza dobrze wiedzieć od kiedy kończył się materiał z anime.
Najbardziej co mnie rozdrażniło, to ilość cenzury – seria jest ewidentnie przeznaczona dla starszej widowni, jednak mimo wszystko próbowano wszystko cenzurować, jak w nieco brutalniejszym shounenie.
Brutalny świat, w którym ghoule pożywiają się ludźmi, nawet nie raz strach wyjść z domu – i akcja serii skupia się na najspokojniejszych z ugrupowań i do tego na przeciętnym bohaterze, który po prostu przypadkowo źle trafił, brzmi raczej jak podstawka pod jakiś shounen. Jednak nie czepiając się już samej koncepcji serii(z tego, co czytałem to adaptacja względem mangi była strasznie pourywana), to brakowało mi klimatu brutalności świata, w którym żyli bohaterowie – w pewnym sensie próbowano tu wcisnąć „normalną” codzienność i dzielić na grupy „lepszych i gorszych” w poczuciu moralności, może nie jestem tyle zły, co raczej rozczarowany podejściem.
Grafiki i oprawy dźwiękowej nie można się uczepić – pomimo, że akcja często sprowadzała się do pomniejszych wydarzeń kliknij: ukryte w kawiarni, to również dla kontrastu akcja przenosiła się w ciemne ulice, czy jakieś przedmieścia.
W grupie tego typu serii akurat Shiki wygrywa tutaj pod praktycznie każdym względem. Czego najbardziej brakowało w Tokyo Ghoul? Najprawdopodobniej rozciągnięcia całości na 20+ odcinków bez pośpiechu i nieco większej staranności przy wytłumaczeniu widzowi sytuacji i wątków.
W obecnym układzie serię uznaje po prostu za „urwaną” i przez to nie jestem w stanie wystawić więcej, niż 7/10.
Swoją drogą, pytanie do bardziej obeznanych w temacie – kliknij: ukryte manga faktycznie kończy się ewidentnie w tym samym momencie, co anime bez planów na kontynuację?
Przede wszystkim podoba mi się wszechobecna przemoc – oczywiście sam koncept jest nieco wyolbrzymiony(no ale w shounenach postacie złe, po prostu muszą być „bardzo złe” i rzadko kiedy są od tego odstępstwa) i nie ma tutaj biegania na pomoc uciśnionym wieśniakom(generalnie nie mam nic przeciwko temu), tylko akcje są planowane stopniowo i z głową(przynajmniej w większości), tak samo dążenie do głównego celu.
Niektórym może przeszkadzać humor wciśnięty w tego typu serię(czy to psuje klimat, czy co innego) – mnie szczerze mówiąc się podoba, momentami daje co prawda zbyt duży kontrast ale jeśli mam dobrą okazję do pośmiania się, to narzekać nie będę :)
W tym momencie jestem po 9tym odcinku i jestem naprawdę zadowolony. Co prawda spodziewałem się kliknij: ukryte nieco innej relacji pomiędzy Esdeth i Tatsumim(od samego początku byłem przekonany, że trafi na Tatsumiego) ale może być zabawnie :)
Po jakimś czasie naczytałem się w sieci wielu pozytywnych komentarzy i nie mogłem zrozumieć, co takiego widzieli w tej serii. W każdym razie postanowiłem dać drugą szansę, jeśli faktycznie jest dużo humoru, to będzie warto.
Ogólnie nie narzekam, nie ma tutaj grupowego natarcia na jedną bohaterkę(odwrotność haremu?), czyli tego, czego najbardziej się obawiałem. Humor faktycznie jest i momentami nawet zdarzało mi się trochę pośmiać ale znów nie jest też aż tak cudownie, jak się naczytałem :)
Generalnie jest to całkiem pogodna historia z dość dużą dozą humoru i przyjemnymi bohaterami, ogląda się całkiem ciekawie(na chwilę obecną jestem po 5 odcinku) i na pewno dam szansę. Tylko dalej nie jestem pewien, czy faktycznie można zaliczyć serię do widowni shounen.
Tak jak wcześniej pisałem, był to mój pierwszy romans i odebrałem to na swój własny sposób ale chętnie wytłumaczę dlaczego właśnie tak napisałem o Yuzuki, a nie inaczej.
kliknij: ukryte Najbardziej nie pasowała mi jedna rzecz – po uświadomieniu sobie uczuć przez Haruto byli ze sobą przez jakiś czas, następnie Yuzuki z jakiegoś powodu wyjechała do Tokio – śledziłem całość bardzo uważnie i nigdzie nikt nie wytłumaczył, dlaczego musiała wyjechać. Na pierwszy rzut oka wyglądało to po prostu jak zwykłe widzimisie. Już nawet jednak pomijając tą kwestię, obaj byli w sobie bardzo zakochani, jednak ona po przyjeździe do Tokio utworzyła jakiś dystans do Haruto i została dziewczyną Kyousuke – oczywiście związek na odległość zawsze tworzy jakiś większy lub mniejszy dystans ale ona z jakiegoś powodu świadomie go powiększyła w pewien sposób odrzucając uczucia Haruto z dalej niewiadomego powodu. Nawet nie miała odwagi na jakiekolwiek wytłumaczenia – mogłoby to być co najwyżej jakieś ślepe poczucie powinności(będzie lepiej, jeśli po prostu „o niczym nie będzie wiedział”). W moim mniemaniu jej problemy wynikały tylko i wyłącznie z wyborów przez nią podjętych.
Być może problemem tutaj nie było samo zachowanie Yuzuki, tylko przedstawienie przez autorów jej postaci, brak wyjaśnień, czy chociażby rozwinięć fabularnych prowadzących do jej wyborów – bo tak naprawdę o samej niej było naprawdę niewiele poza tym, że od początku kochała się w Haruto. Oglądając serię czułem się, jakby autorzy z specjalnie nie chcieli przybliżać jej postaci ogółem, tylko ukierunkowali jej zachowanie pod to, co i tak miało się stać koniec końców.
Oczywiście jestem też świadom, że gdyby po prostu została od początku w hiroshimie, to nie byłoby materiału na dalszą historię ale jeśli autor prowadzi w ten sposób fabułę, to powinien również dać do zrozumienia widzowi dlaczego właśnie coś dzieje się w ten sposób, a nie inny. Dla mnie pozostało zbyt wiele pytań(być może manga wyjaśnia nieco więcej ale szczerze mówiąc nie mam ochoty zagłębiać się w shounen‑mangę :) ).