x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Graficznie podobnie trzyma poziom jak pierwsza Grisaia, miejscami pojawia się CGI i na dłuższą metę raczej nie ma się czego przyczepić od tej strony, być może pominięcia części klatek podczas większych akcji ale tego raczej trzeba było się spodziewać.
Odcinek(który trwa niecałe 48 minut swoją drogą) na dopełnienie; można obejrzeć, jeśli chce się dowiedzieć czegoś więcej o protagoniście i jego siostrze, zalecam jednak przymknąć oko na wiele kwestii – autorzy chcą sprzedać widzom na siłę tragizm, często będzie to oscylowało na granicy dobrego smaku.
W zasadzie to wydarzyło się dość dużo jak na jeden odcinek ale nie byłem jeszcze w stanie poczuć „tego czegoś” od serii, koncept jest całkiem niezły i można zrobić z tego dobrą komedię(jak rozumiem oryginał ma wiele elementów komediowych) ale nie „pochwalili” się niczym zbytnio przez pierwszy odcinek, być może pojawiły się ze dwie nieco zabawniejsze sytuacje. W każdym razie ogląda się całkiem przyjemnie, choćby ze względu na przedstawionych bohaterów i na pewno będę śledzić dalej.
Kreska wyraźna(sam Yamada wydaje się trochę przeciętny pod tym względem), pojawia się kilka popularniejszych seiyu i ogółem mogę powiedzieć, że może nie jest to materiał na hit sezonu(choć pewnie trochę za szybko, żeby o tym mówić) ale na pewno zachęca do siebie przynajmniej pod kilkoma względami.
Re: Nagatochan
Natomiast Yukino przeszła na drugi i ciekaw jestem jak długo będą ją tam trzymać. Sama jej postać wydaje mi się też trochę mniej „wyraźna” z jakiegoś powodu.
Cóż, nie będę mówił za wczasu – bo jeszcze może wyjść z tego coś konkretniejszego poza wspólnym wyjściem na przypadkową randkę pod koniec serii ale po wstępie nabrałem trochę dystansu; próbują zahaczyć widza o elementy komediowe, fabułę dają na drugi plan i po przebiegu pierwszego odcinka wyraźnie widać, że się z tym nie kryją.
Przez następne 3‑4 odcinki sytuacja powinna się rozjaśnić i powinno być wiadomo, czy z tego spin‑offa ma szansę wyjść coś ponadprzeciętnego.
Jeśli dobrze rozumiem nie był to materiał promocyjny dla gry(wystarczyłoby w takim przypadku kilka‑kilkanaście odcinków na zachętę), tylko przedstawili całą historię od początku do końca według własnej interpretacji. Historię z gry dałoby się rozłożyć na taką ilość odcinków ale zakładając, że bardziej szczegółowo opisaliby operacje – i wcale nie musieliby tutaj spoilerować gry, wystarczyłoby wyeksponować elementy kluczowe.
Dalej – twórcy mieli naprawdę niewielkie(jeśli jakiekolwiek) pojęcie o militariach, zaczynając choćby od czołgów, które nie raz nie ustępowały szybkością bolidom… Pistolety nie posiadały muszek! Jakim cudem oni mieliby celnie z nich strzelać? Imperium przedstawili jako zgraję niezorganizowanych żołnierzy – w samej grze może AI nie grzeszyło zmysłem taktycznym ale nie raz trzeba było się nieźle natrudzić, żeby po prostu głupio nie paść. W ogóle już pomijam fakt, że nosili zwykłe odłamkowe granaty, a nie wywołujące wybuch ragnite'a, tak jak w grze – no ale kto by się tym przejmował?
Nie jestem też specjalistą militarnym ale jeśli widzę czołg wjeżdżający pod kątem po gładkiej powierzchni z prędkością 50‑60km/h to ewidentnie jest coś nie tak, poza tym wszystkie pojazdy pancerne niezależnie od klasyfikacji wybuchały po przyjęciu jednego strzału – w takim przypadku jaki był sens pakować grubszą blachę do czołgów i mocniej je uzbrajać? Jeszcze kilka takich kwiatków znalazłoby się, choć nie na wszystko zwracałem szczególną uwagę. To tak odnośnie moich frustracji względem kwestii technicznych.
Graficznie było całkiem niezłe – wyglądało bardzo podobnie do gry, choć niektóre postaci mogły być wyraźniej zarysowane. W ogóle zastanawiam się po co zastosowali „mgiełkę” – w grze jak rozumiem miało to zniwelować efekt niefiltrowanego 3D i ogólnie miało to dać efekt tak jakby historii opowiadanej z perspektywy czasu – zdało to egzamin całkiem nieźle, tutaj było to najzwyczajniej niepotrzebne, jeszcze wykorzystali ją w złych proporcjach.
Oprawa dźwiękowa – co to dużo mówić, większość seiyu z gry podkładało głos, podobnie było ze ścieżką dźwiękową, okazjonalnie dodawali coś swojego. Dla mnie akurat wykorzystanie z oryginału było na plus.
Postaci – twórcy mieli nie lada problem, ponieważ wielu żołnierzy w grze znajdowało się w rezerwie, a tutaj musieli ich przydzielić tak, żeby byli „widoczni”. Dodali jakieś tam pomniejsze paringi i próbowali również na siłę wpychać niektóre wątki‑romantyczno‑poboczne( kliknij: ukryte przykładowo zainteresowanie Faldio‑Alicia, w grze nie miało miejsca, Faldio interesował się Alicią od strony natury valkirii, nic poza tym), autorzy mieli ponownie pole do popisu i mogli rozwinąć przykładowo to, o czym nawiązywało się w samej grze ale nie… ponownie musieli zrobić po swojemu.
Fabuła – trzymała się oryginału w ok. 70%, reszta to były często własne interpretacje, dodatki i wymysły. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia i może nawet zrozumieć nie chcę, fabułę z gry pamiętam doskonale i wolę ją właśnie w takiej wersji.
Podsumowując – Valkyria Chronicles jest jedną z moich ulubionych gier‑portów z PS3 i spędziłem przy niej bardzo miło czas, w samej grze co prawda można było się uczepić wielu rzeczy ale w serii jest tych rzeczy jeszcze więcej i jestem po prostu rozczarowany. Mogło być zrobione o wiele lepiej, a tak po prostu jest to seria, która bardzo szybko odchodzi w zapomnienie – bo nawet nie warto o niej pamiętać, jeśli pierwowzór trzymał pewien poziom.
Ode mnie 5/10, gdyby nie seiyu i podobny poziom „graficzny”, to zapewne byłoby o wiele mniej.
Chyba pierwsza pozycja z sezonu, która od razu pójdzie w odstawkę.
Być może skojarzył się z bestią z X‑mena, który powinien mieć o wiele niższy ton głosu :) Faktem jednak jest, że seiyu dobrany pod bossa niefortunnie, mogliby głos nieco zmodyfikować i raczej nikt by się nie obraził.
Z tym hitem sezonu to poczekałbym jeszcze kilka odcinków – mają dość czasu, żeby to skopać(choć mam nadzieję, że tego nie zrobili).
Pomijając jednak – zbyt to chaotyczne(bardzo szybko przeskakujące sceny) i mało zabawne – lubię komedie w wielu odmianach ale ta wygląda, jakby była zrobiona na siłę(parodia Hayate no Gotoku?), być może gratka dla entuzjastów parodii/satyry.
Wracając jednak do samego odcinka – było tego naprawdę niewiele, taki jakby wstęp i przedstawienie świata/uniwersum w wielkim skrócie, wyraźnie widać tutaj czym się inspirowano i nikt tego nie ukrywa. Na razie ciężko mi powiedzieć, żeby wyróżniało się czymś z tłumu.
Graficznie raczej nie porywa – pójdę tutaj na łatwiznę i powiem, że podobnie jak w FMAB, z okazjonalnymi bardziej szczegółowymi zarysami. Zresztą oglądając postacie wyraźnie widać, kogo to kreska ;p
Ogólnie po tych wszystkich zapowiedziach i całym hype'ie na tą serię jestem nieco rozczarowany wstępem ale na pewno dam szansę i mam nadzieję, że nie będzie to tylko przeciętna przygodówka fantasy.
Jest to dość chaotyczne ale jednocześnie intrygujące i chętnie obejrzę dalej. Póki co jestem na tak.
Re: Wszystko zostanie później logicznie wytłumaczone
Podejrzewam, że po prostu rozprzestrzenili to drogą powietrzną, a niektórzy mieli tyle szczęścia, że znajdowali się w szczelnych pomieszczeniach lub/i niektórych dzieci nie wyłapali.
Ogółem jest to adaptacja mangi – więc być może gdzieś znajdują się jakieś bardziej szczegółowe informacje ale spodziewam się, że czeka tam tylko rozczarowanie więc cierpliwie poczekam po prostu na dalsze odcinki z nadzieją, że fabuła wyratuje resztę.
2. Motyw z kliknij: ukryte farmą ludzi zerżnięty żywcem z Daybrakers(2010), zebrali dzieci w różnym wieku, poza tym znajdowali się w zamknięciu, gdzie wirus nie miał dostępu – plus dawali im jakieś syntetyczne surowice, prawdopodobnie na szybszą regenerację, więc nie musieli się raczej martwić o stan swojej farmy.
Oczywiście historia nadal posiada dziury logiczne ale gdzieś tam mam jakąś nadzieję, że raczą później te kwestie wyjaśnić.
Tak czy siak wydaje się to być przyjemna seria na luzie z trochę poważniejszym wątkiem ale znów nie dramatycznym do przesady. No i w końcu być może dostaniemy domkniętą historię, jako iż nie jest to żadna adaptacja.
Myślę, że warto byłoby dodać komedię do tagów – sama seria być może nią nie jest, jednak ewidentnie pojawia się wiele humorystycznych sytuacji/gagów itd.
Powinno być całkiem dobre – zwłaszcza, że ostatnio niewiele oryginalnych serii, które nie byłyby oparte o cokolwiek.
Z drugiej strony jednak nie mogę trochę przeboleć tej „historii”, prawdopodobnie dlatego, że jestem przeżarty wizerunkiem wampirów z Wampir:Maskarada(mowa o grze fabularnej) – jako inteligentnych istot kryjących się w cieniu, ewentualnie coś na wzór tych z „wywiadu z wampirem”(powiedzmy, że po części wizerunek by pasował). Tutaj nagle pewnego dnia wampiry wyleciały z śmiercionośnym wirusem dla wszystkich ludzi powyżej 13‑stego roku życia, oczywiście ludzie nie mieli szans i w efekcie są na granicy wyginięcia. Rozumiem, że dla historii był to taki „mało znaczący wstęp” ale spójrzmy na to realnie – to nie miałoby szansy powodzenia, a przynajmniej nie na taką skalę.
Pomijając jednak już tą kwestię w pierwszym odcinku serwuje się widzom niebezpieczną dawkę dramy – taką, którą niektóre serie potrafią rozłożyć na 12 odcinków.
Trzy – kliknij: ukryte to jest na razie hipotetycznie – wampir umierający od strzału w łeb. Tutaj nie mam pewności, bo być może pojawi się po prostu później ale jeśli faktycznie umarł, to te całe wampiry wydawałyby się nad wymiar proste do pokonania niezależnie od swojej siły. No i jaki wampir trzymałby u siebie broń, która może go unicestwić -.-
Styl kreski taki trochę leniwy, klimat mroczny/post‑apo, choć na razie nie było tego zbyt wiele. Bohaterowie – wydają się być typowi, choć ostatnie zdanie pozostawię po obejrzeniu kilku odcinków.
Na razie wydaje się być w miarę ciekawe i jest to na pewno jakieś tam ciekawe odejście od głównej tematyki. No i obejrzałbym coś chętnie, co mnie usatysfakcjonuje po średnio zrealizowanym Tokyo Ghoul.
Zapowiada się lekka przygodówka z całkiem niezłym pomysłem, będącym mieszanką kilku innych idei(powiedziałbym, że ktoś tutaj zapożyczył przynajmniej jeden pomysł od Magi) – dlatego też nie powiem, że seria jest „oryginalna”, ponadto bije po oczach widoczny fanserwis. Ponownie trafiamy na protagonistę kierującego się bohaterskimi ideami i przy okazji z jakiegoś powodu pomyślał, że niezłym pomysłem byłoby zarywać laski w lochach pełnych krwiożerczych bestii, no i oczywiście jak to na shounen przystało nasz bohater posiada unikalną umiejętność dającą mu dużą przewagę względem innych(typowy gracz powiedziałby w tym momencie, że umiejętność naszego młodego awanturnika jest OP!!!11).
Postaci typowo shounenowe, bez złożonych charakterystyk i tak pewnie zostanie.
Ogółem jestem na tak – po pierwszym odcinku mam ochotę oglądać dalej.
Pierwszy odcinek taki „neutralny” i buduje powoli wątek, który z pozoru wygląda na nieistotny.
Zastanawia mnie właściwie jedna rzecz – na coverze dochodzi jeszcze jedna postać, jak mniemam do tego ich „klubu”, ciekaw tylko jestem, czy w tym sezonie nieco bardziej rozwiną się relacje pomiędzy bohaterami, czy to po prostu będzie taki bonus na odchodne.
Ogółem zapowiada się interesująco.
Mroczna historia młodych ludzi, których traumatyczne wydarzenia zamgliły racjonalny sposób widzenia świata i w efekcie poprowadziło to do serii przełamań moralnych i przestępstw. Ciekawym faktem jest to, jak większość przedstawionych postaci pierwszoplanowych ma problemy z psychiką i interpretuje sprawy na swój sposób – bardziej trafny i logiczny lub mniej, jednak seria nie próbuje na siłę wciskać swojej ideologii, tylko proponuje na swój sposób zaakceptowanie takiego stanu rzeczy.
Seria(jeśli tak to można nazwać) posiada również doskonały klimat, kadry pustych ulic w deszczowe dni oraz noc, budująca napięcie ścieżka dźwiękowa oraz sam progres historii.
Kreska była naprawdę niezła – a w niektórych scenach powiedziałbym, że bardzo dobra. Twórcy naprawdę nieźle oddali klimat serii łącząc codzienne życie w tle z tymi nie do końca normalnymi sytuacjami.
Postacie – Juu był takim trochę „nijakim” bohaterem i szczerze mówiąc nie wiele o nim samym wiadomo, poza jego samotnym stylem życia. Natomiast Ame była interesującą dziewczyną, która z jakiegoś powodu zawiesiła swoje zainteresowanie na Juu(seria sugeruje, że w wyniku pomocy w jakiejś sytuacji, a reszta to dopowiedzenie w umyśle bohaterki) – przerażało mnie trochę jej spojrzenie – można by powiedzieć, że wręcz apatyczne, do tego duże, ciemne oczy zasłonięte grzywką.
Jeśli miałbym się do czegoś uczepić – to przedstawione zbrodnie w realnym świecie byłyby „wykryte” o wiele szybciej, oczywiście rozumiem też, że wszystko to było potrzebne dla zbudowania historii.
Jak dla mnie to jest kawał dobrego filmidła i z czystym sumieniem wystawiam 8/10. Tutaj naprawdę przydałoby się jakieś rozwinięcie ale też jestem też zadowolony ilością przedstawionego materiału – jak na ~80 minut historia była dość bogata.
Pomysł był całkiem niezły – pamiętający poprzednie wcielenie mogli w sobie przebudzić nadnaturalne moce. Dałoby się zrobić z tego przynajmniej przyzwoitą serię – autor niestety albo nie miał pojęcia jak to wykorzystać.
Dwa, inkantacje – przypomina to trochę czarowanie z niektórych realii fantasy z zachodu i byłoby to całkiem niezłe ale teksty tych inkantacji to były zdania zmyślone chyba na przerwie w WC i nie raz wyglądało to komicznie.
Jeśli komuś nie przeszkadza kreska, ma bardzo małe wymagania i szuka jakiegoś zapychacza czasowego, to może spróbować – całej reszcie zalecam omijać z daleka.
Ode mnie 4/10.