x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Re: No elo
O istnieniu kliknij: ukryte Gilgamesha faktycznie bezpośrednio sama Ilya nie wiedziała ale mogli się przecież spodziewać, że nie każdy pojedynczy servant będzie ich atakował bezpośrednio nastawiając się na walkę wręcz. W ogóle mam wrażenie, że mistrzowie najnowszej generacji nie mieli większego pojęcia jak wykorzystać swoich sługusów ze względu na ich klasę – w Zero planowanie wyglądało całkiem inaczej i miało to faktycznie ręce i nogi, tutaj to kliknij: ukryte rzucali się z jakimiś prymitywnymi planami typu „a nóż uda nam się ich przechytrzyć”... ale to już taka osobista dygresja.
Rozumiem również, że zapewne VN'ka jak i uniwersum rządzi się pewnymi prawami ale po prostu kilku rzeczy nie mogłem przeoczyć.
Pierwszy sezon UBW był jak najbardziej udany, natomiast w drugim wszystko zaczęło tak jakby gnać do przodu i może nie odczuwa się tego tak bezpośrednio ale serii przydałoby się przynajmniej jeszcze kilkanaście odcinków i nie mówię tutaj o „podsumowaniu” serii, tylko o wątkach z postaciami drugoplanowymi, które dostały co prawda pokaźną część czasu antenowego ale nie na tyle, aby móc się z nimi jakoś utożsamić albo ich charakterystyki nie były na tyle wyraźne, żeby móc odnieść się jakoś konkretniej do danej postaci(piję tutaj głównie do postaci Saber, która wypadła o niebo lepiej w Fate Zero).
Shirou był nadal irytujący – być może nie aż tak bardzo, jak w pierwszym wydaniu ale nadal jest to postać, którą bardzo ciężko polubić i nie chodzi tutaj nawet już o ideały, tylko brak logiki w większości działań.
Zabolało mnie również spłycenie wątku Einzbernów – postacie( kliknij: ukryte Ilya i Berserker), które prezentowały się bardzo „wyraźnie” skończyły jako kliknij: ukryte mięso armatnie na potrzeby wątku głównego, który został wepchnięty w gardło widzowi. Pomijam w ogóle kwestię kliknij: ukryte Graala – ona, jako „jądro” samego graala oraz naczynie chroniona jedynie przez dwie służki? Cały ród przez wieki dążył do perfekcji i gdy już doszli do niej, to ich dzieło jest trzymane w dużym, pustym zamku będąc pod ochroną dwóch klonów – przykro mi ale ja tego nie kupuję.
Z jakiegoś powodu również kliknij: ukryte Gilgamesh wydawał mi się zupełnie inny, niż w Zero – zachował oczywiście swój kliknij: ukryte cyniczny charakter i manię wyższości ale miałem wrażenie, jakoby była to zupełnie inna postać – z doczepioną ideologią, która znajduje się co najwyżej na poziomie przeciętnych kliknij: ukryte antagonistów.
Ostatni mój sprzeciw kieruję w stronę filozofii postaci, która zaczęła nagle wylewać się z ekranu w czasie drugiego sezonu – rozumiem wewnętrzną i zewnętrzną walkę z własną ideologią oraz to, że niektóre motywy postaci musiały być jakoś sensownie przedstawione ale im więcej zaczęli o tym dyskutować, tym mniej sensu to miało. Poważnie.
Swojej opinii nie opieram jedynie na narzekaniach – serię oglądało się naprawdę przyjemnie i realizacja stoi tutaj na naprawdę wysokim poziomie. Rzadko stosowano sztuczną ścieżkę dźwiękową – słuchając nie raz gry skrzypiec, bębnów i piana można było dostać ciarek z zachwytu, a zdarza się to naprawdę rzadko w japońskiej animacji. CGI również jak na serię telewizyjną sprawuje się naprawdę okazale – nie są to kilkunasto‑polygonowe modele 3D, tylko starannie wykonana grafika komputerowa bardzo dobrze zlewająca się z animacją. Walki były naprawdę dynamiczne i widowiskowe, nie przycinano tutaj scen i nie skracano ich na siłę – było to coś, co naprawdę warto obejrzeć. Pod względem technicznym właściwie jedyna rzecz, do której mógłbym się przyczepić, to profile twarzy ludzi – już w Zero jakoś nie mogłem się do tego przyzwyczaić. W tym przypadku jednak mogę powiedzieć śmiało i z czystym sumieniem, że żadne inne studio nie byłoby w stanie tak dobrze zrealizować Fate'a, należą się szczere gratulacje dla studia Ufotable.
Następną rzecz, którą jestem w stanie powiedzieć to, że jeśli ktokolwiek miałby zaczynać swoją przygodę z Fate, to powinien właśnie obejrzeć najpierw Zero a potem UBW, jest to naprawdę kawał dobrej roboty i realizacja daje dobre podstawy do polubienia uniwersum.
Podobał mi się również epilog – rzadko kiedy w seriach twórcy potrafią tak zręcznie przedstawić domknięcie serii, gdzie widz czuję się usatysfakcjonowany obejrzeniem całości, nie pozostaje mu niedosyt(ewentualnie niewielki) i może dumnie wspomnieć o tym, że warto jest obejrzeć Fejta(a przynajmniej tego w wykonaniu Ufotable).
Naprawdę długo się zastanawiałem nad oceną dla tej serii – rzadko kiedy bywam w takim impasie, gdzie pod względem oceny muszę postawić tego typu animacje na tym samym podium, co dobrze zrealizowaną przygodówkę, dramę, czy cokolwiek innego, dlatego też moją oceną końcową jest mocne 7/10 ale jeśli miałaby się pojawić obok innych na wcześniej wspomnianym podium, to byłaby na pewno najwyraźniejsza.
Mój problem z serią zapewne jest taki, że nie postrzegam tego po prostu jako mystery‑horror, tylko w znacznej części jako kliknij: ukryte zombie post‑apo, czego nie powinienem robić(choć we względu na „tło” dość ciężko mi wyzbyć się tej myśli). Mimo tego ich sytuacja powinna być nieco lepiej kliknij: ukryte odwzorowana wizualnie, przynajmniej w tej drugiej wersji świata – imho byłoby to wskazane, choćby dla wyraźnego kontrastu sytuacji.
Na siłę nie będę narzekać – jest to jedna z najciekawszych serii sezonu mimo wszystko.
Na razie poczekam ze swoimi spekulacjami, bo coś czuję, że w ciągu następnych 2‑3 odcinków zostaną rozwiane moje wątpliwości :)
Wynikające ze zdrowego rozsądku.
kliknij: ukryte 1. Koniec dnia, wszyscy zbierają się do domu i pół godziny później po boisku biegają żywe trupy, nadmieniam, że jeszcze w strojach sportowych – nikt nie wpadł na pomysł, że wyjące zwłoki rozgryzające ludzi mogą być niebezpieczne? Przeżywają tylko dziewczyny, które przypadkiem znalazły się na dachu?
2. Tyle hałasu, co dziewczyny generują przy codziennych czynnościach i goście z zewnątrz kompletnie się nimi nie interesują? Blokady blokadami ale powiedzmy sobie wprost, te „blokady” nie zatrzymałyby nawet wkurzonej 9‑latki, a co dopiero hordę żywych trupów.
3. Minęło już dobre kilka(lub kilkanaście) dni(jak mniemam) od rozpoczęcia epidemii, a dziewczyny mają na sobie czyste i zadbane ubrania. Wiem, że mają tam bieżącą wodę i prawdopodobnie jakieś środki czystości, być może nawet proszek do prania ale po tym całym „bajzlu” wyglądać w ten sposób to musiałby być nie lada wyczyn.
Plus kilka innych pytań, których chwilowo nie pamiętam(nasuwały się bezpośrednio w poszczególnych scenach).
Chodzi mi głównie o czynniki realizmu(lub bardziej logicznego przebiegu pewnych wydarzeń w teoretycznej sytuacji), o których zapewne autor prawdopodobnie nie myślał w czasie tworzenia swojego dzieła. Być może się czepiam ale są to rzeczy, na które siłą rzeczy zawsze zwracam uwagę.
Jeśli chodzi o sam kliknij: ukryte wirus i epidemię, to podejrzewam, że później zostanie to jakoś wyjaśnione, choć w tym momencie raczej jest to mniej istotna kwestia.
Można by powiedzieć, że całość całkiem fajnie ze sobą kontrastuje ale jest to w trochę jakby aż za słodkiej oprawie. Nawet twarze kliknij: ukryte mniej‑żywych kolegów są tak jakby cenzurowane – rozumiem, że nie jest to przyjemny widok ale w świecie nimi wypełnionym to chyba ciężko nonstop uciekać się do urwania scen albo przyciemniania kadrów.
W ogóle już pomijam wiele pytań, które nasuwają się w związku z sytuacją(w ogóle jako fan post‑apo) ale jak mniemam jest to typ serii, w której nie uzyskam odpowiedzi na ten konkretne pytania, zwłaszcza w japońskiej animacji.
Koncept jest ciekawy – może nie oryginalny ale można powiedzieć, że jest to całkiem świeże. Kibicuje im i mam głęboką nadzieję, że fabuła jest o wiele bardziej skomplikowana i sama seria jeszcze zdąży zaskoczyć, horrorów ostatnio to jak na lekarstwo, zwłaszcza tych dobrych.
Bardzo możliwe, że kliknij: ukryte istnieje ona jeszcze tylko i wyłącznie w głowie Yuki ale z drugiej strony pojawia się ona w „dwóch” wersjach rzeczywistości.
Fajnie było do momentu poznania wszystkich postaci z alternatywnego uniwersum i na tym tak właściwie cała zabawa się skończyła, ponieważ seria nie ma jako takiej fabuły – są tylko ze dwa/trzy motywy główne, plus kilka bardzo mało wyraźnych zaczepień pod romans, reszta to tylko jakieś przypadkowe sceny z życia bohaterów, którzy w takim wydaniu są niestety bardzo mało interesujący. Mniej lub bardziej udane swaty, wzdychania, trochę „szalonych przygód” i brak konkretów. Nie pogardziłbym nawet większą dozą dramy albo chociażby trochę lepszą komedią ale nie dostałem żadnej z tych rzeczy.
Od strony technicznej jest „ok” – największym mankamentem jest tutaj podmiana wizerunku Kyona, charakterystykę miał podobną ale chyba nie do końca taką samą… czegoś tutaj brakowało.
Zakończenie również poniekąd rozczarowujące – po tylu odcinkach mogli faktycznie stworzyć coś bardziej wyraźnego i nie kończyć z lekkim akcentem, który towarzyszył serii od samego początku. Manga nadal wychodzi, więc zapewne to wszystko nie jest ostatnim słowem autora ale wolałbym, żeby już nikt tego się nie tykał.
Jest to poniekąd gratka dla osób, które są zaznajomione z Haruhi i mają ochotę obejrzeć ich w nieco innej odsłonie z tym, że przed rozpoczęciem powinno się znacznie obniżyć wymagania, inaczej wynudzenie gwarantowane już po kilku odcinkach. Osoby nie znające uniwersum raczej nie znajdą tutaj nic dla siebie – oczywiście jak najbardziej można obejrzeć(nie ma żadnych wyraźniejszych nawiązań), natomiast od tej strony jest to naprawdę przeciętna komedia romantyczna, która nie wyróżnia się zupełnie niczym w tłumie.
Ode mnie podciągnięte do 5/10, co i tak jest dość wygórowaną oceną.
Fabularnie(jeśli tak to można nazwać) jest podobnie jak w bardzo wielu innych, podobnych seriach – znów atakują potwory, znów nikt nie wie dlaczego, a ludzkość utworzyła specjalny ruch anty‑stworków i protagonistą jest nabuzowany nastolatek.
Podoba mi się ten mroczny klimat, choć nie wiem czy jest on w stanie przytrzymać mnie przy serii przez całe 13 odcinków… zobaczymy.
Odnośnie „intergracji” – wiele kwestii pozostaje w myślach bohatera, poza tym musiał wybadać trochę grunt pod nogami, w końcu nie miał gwarancji, że po uzyskaniu wolnej woli wszyscy nadal będą walczyli pod jego sztandarem. Jak mniemam również był to po prostu zwykły facet IRL, więc też może mieć małe problemy z przystosowaniem do sytuacji(większość NPC to były puste AI, nigdy nie musiał z nimi prowadzić rozmowy), nie na codzień zostaje się overlordem :) Podejrzewam również, że wszystkie elementy roleplay pozostawały jedynie po stronie przysposobienia członków gildii i opisówkach, które zostały przypisane do NPC – reszta robiła za tło, tak jak w każdym innym mmo(bywają sytuacje, że można grać latami w pewne tytuły mmo i tak naprawdę niewiele zna się samego świata od strony wiedzy/historii), więc zarówno integracja jak i przyzwyczajenie się do sytuacji trochę zajmą.
Spodziewam się powolnego tempa akcji ale nie przeszkadza mi to szczerze mówiąc, ogląda się to naprawdę przyjemnie – nawet chyba bardziej niż LH, czego kompletnie się nie spodziewałem.
Sceny bywają naprawdę zabawne(zwłaszcza z udziałem żeńskich postaci drugoplanowych), fabuła zapowiada się ciekawie i ma to wszystko ręce i nogi, przynajmniej na razie.
Oczywiście nadal zastanawia mnie w jaki sposób lisz miałby kliknij: ukryte spłodzić potomka ale takie kwestie to chyba lepiej odstawić na bok ;p
Humor jest dość „nachalny” i momentami wręcz przesadzony ale w wielu przypadkach śmiałem się jak głupi, więc nie będę narzekał. Często też stosuje się tzw. „deforming”(czy deformed, nie wiem jak to się zwie), czyli deformację animacji w celu wyobrazowania pewnych emocji – z tego co czytałem, to wielu może się to nie spodobać, tutaj jest to stosowane nader często(dla mnie akurat na plus).
Dla zwykłego amatora komedii/echhi może brakować tutaj wyraźnego punktu zaczepienia(powiedzmy, że setting jest dość świeży ale już sam koncept/pomysł niekoniecznie), a jeszcze inni mogą być zdegustowani dość przesadną przemocą w stronę postaci pierwszoplanowych(samym panom oczywiście jak na zboczuchów przystało nie przeszkadza oblizywanie butów dyżurnej dominy).
Jak to wygląda w praktyce? Generalnie jest pięciu bohaterów, wśród nich jest jeden, który posiada względne poczucie moralności ale też trafiają się jemu najbardziej „pikantne” sytuacje, podczas gdy reszta zachwyca się samym widokiem panien i są gotowi zrobić wszystko. Zaraz, czy gdzieś to już nie było?…
Warto też wspomnieć o zbędnej cenzurze – jest tutaj wykorzystywana nawet przy pantsu‑shotach, więc amatorzy golizny(czy po prostu erotycznych poz) wiele nie uświadczą przed wydaniem BR/DVD.
Protagonista – Pan doskonały, który gdzieś kiedyś tam popełnił błąd(który de facto błędem nie był, bo ktoś źle zinterpretował jego działania ale o tym zapewne widz zostanie poinformowany pod koniec serii) i pod koniec serii będzie bohaterem, na którego będzie liczyła cała szkoła, bo na scenę wejdzie big‑badass‑żuk, który z jakiegoś powodu nie lubi ludzi. Oczywiście Pan doskonały również jest prawdopodobnie najlepszym wojownikiem(czy tam czarnoksiężnikiem?) w szkole, bo tak.
Motyw główny przepisany na kolanie, fabuła zapewne jak w innych zapełniaczach tego typu.
Do zwieńczenia sukcesu potrzebny jest oczywiście seiyu, który podkładał głos Kirito w SAO(on to chyba ma albo słabego menadżera albo naprawdę potrzebuje pieniędzy, że daje się na takie ochłapy).
Serii nie ratuje nawet fakt, że jest to harem, ponieważ jakościowo jest tak słabe, że nadaje się być może tylko i wyłącznie dla desperatów albo dla osób, które nie miały wcześniej styczności z tego typu zapychaczami antenowymi.
Typowa klasyczna charakterystyka bohatera głównego, elementy komediowe są zabawne ale też nienachalne(całkiem fajnie się komponują) i pierwszy odcinek zleciał jak z bicza strzelił.
Jestem na tak i mam nadzieję, że utrzyma poziom aż do końca.
Setting wydaje się ciekawszy, niż w innych produkcjach anime opartych o MMO – mamy tutaj wiele różnych ras, rozbudowany system gildijny, całkiem ciekawe avatary dostępne dla graczy(nie pamiętam kiedy ostatnio jakiś tytuł pozwalał na grę liszem), system lojalnościowy NPC, bitwy gildijne(jak rozumiem guardianów postawiali z jakiegoś konkretnego powodu) i wiele więcej. Ciekaw tylko jestem, czy jest on jedynym graczem, który pozostał, czy może są jeszcze inni.
Bohater jest w miarę ciekawy, stara się myśleć racjonalnie i nie jest „odważnym” nastolatkiem, to jest oczywiście na plus – unikniemy na pewno bardzo wielu głupich i nielogicznych sytuacji(mam nadzieję).
Zapowiada się ciekawie – choć znów może nie tak bardzo, jakbym chciał ale na to zapewne miał wpływ LH i po części SAO.
Od strony technicznej wypada całkiem nieźle – na razie nie było przesytu CG(szkielety powiedzmy, że wyszły im całkiem znośnie) i sama kreska jest wyraźna, bez widocznych uproszczeń.
No i kto nie chciałby być wymaksowanym liszem w rozbudowanym świecie RPG? Cóż… może ewentualnie bardziej humanoidalną rasą, która pozwalałaby na więcej cielesnych rozrywek ale i tak nie jest źle :)
Na pewno jest to nie lada gratka dla fanów potworzyc, dla przeciętnego widza może przypominać po prostu zwykłą haremówkę. Sam mam raczej neutralne podejście do kwestii panien w takiej odsłonie i bardziej interesuje mnie jakość samej haremówki, jako iż to jest mój osobisty punkt zaczepienia.
Po pierwszym odcinku ciężko stwierdzić coś konkretniejszego ale podejrzewam, że jest to ten typ serii, który pozostawia się z otwartym zakończeniem, a bohater główny nie wybiera swojej konkubiny koniec końców, choć największe szanse ma zawsze ta, która pojawia się na samym początku.
Pewnie pomarudzę i obejrzę do końca ale na hit sezonu raczej się nie zapowiada.
Od technicznej strony wypada naprawdę nieźle, na coverach wyglądało jak coś, co było rysowane na odwal, ku mojemu zaskoczeniu postacie tutaj są bardzo wyraźne, oczywiście na plus.
Humor do mnie nie przemawiał, sam pierwszy odcinek jednak oglądało się całkiem przyjemnie – nie dłużył się.
Zapowiada się na dość przeciętną haremówkę, którą da się obejrzeć w przerwie pomiędzy innymi seriami i być może jeden odcinek na tydzień w zupełności wystarczy.
Wracając jednak do tematu – nie spodziewałbym się walk, a przynajmniej nie fizycznych, jeśli już to będą jakieś „intelektualne”, w końcu to oni mają kliknij: ukryte walczyć z wykorzystaniem mocy w imię zła. Poza tym tak jak mówiłeś – trochę dramy, trochę komedii, a gdzieś pomiędzy być może wątek miłosny(najprawdopodobniej na wzdychaniach się skończy).
Swoją drogą motyw z mocami jest całkiem ciekawy – w takich seriach bohaterowie zazwyczaj są wyposażeni w potężne moce, których nijak nie potrafią wykorzystać, tutaj zdaje się, że żadna z tych mocy kliknij: ukryte nie jest doskonała, więc są zmuszeni ruszyć głową.
Prognozy? Będzie przeciętnie, na „dobrze” to jeszcze musi zasłużyć. Czasami przeciętna seria wystarczy, choć tych w sezonie letnim coś dużo.
Zapowiada się ciekawie.
Nie sądzę, żeby seria miała wiele do zaoferowania ale BYĆ może jeszcze czymś zachęci do siebie.
1. Jest niezręcznie poprowadzona – pierwsze odcinki dają wrażenie jakby miała to być jakaś szalona komedia ecchi z akcją w tle. To nie jest komedia, tylko 'ala przygodówka „z tajemnicami” i elementami komediowymi, które de facto są niepotrzebne. Pokazuje się również na początku kwestie kompletnie nieistotne.
2. Styl kreski i podłożone głosy – historia pomimo, że nie jest jakaś oryginalna to wydaje się być w miarę poważna. Do poważnej historii powinno się zastosować wyraźniejszy styl kreski z dorosłym stylu(być może coś w stylu Zankyou no Terror ?) i bardziej „życiowe” głosy postaci.
Autorzy starają się pokazać przeszłość bohaterów(która nie należała do najłatwiejszych) jako przejściowy epizod, jest to bagatelizowanie dramy, którą próbowali docisnąć w niektórych momentach i na końcu po prostu nie było efektu. Mam o to do nich żal. Może też być tak, że niepotrzebnie spodziewałem się czego innego.
Twór jest oryginalny, więc autorzy mieli duże pole do popisu a skończyło się na czymś, co przypomina historię z amerykańskiego komiksu zabarwioną japońskimi schematami z mang. Mam naprawdę żal o to do twórców, ponieważ mogło z tego wyjść coś naprawdę przyzwoitego – w obecnej formie jest to coś, o czym kompletnie można zapomnieć na przestrzeni lat.
Czy warto obejrzeć? Może i tak ale raczej jako przerwę pomiędzy innymi, poważniejszymi seriami.
Ode mnie 6/10.
Tak jak już ktoś wspominał wcześniej jest to całkiem dobra propozycja na komedię romantyczną, natomiast jako po prostu komedia, okruchy życia, czy zwyczajnie seria szkolna wypada przeciętnie – co nie oznacza, że samo oglądanie było nieprzyjemne.
Bohaterowi wyciągnięci z typowej komedii szkolnej, sam humor nie do końca trafiony, a fabuła mocno skondensowana i mimo, że nie czytałem pierwowzoru, to nie miałem problemu z wyczuciem tego.
Zastanawiam się tylko czy jest to coś, co dałoby się dalej ciągnąć w wersji anime, mimo wszystko zakończenie było całkiem satysfakcjonujące(tj. bez większych niedomówień) i seria prawdopodobnie bardzo wiele straciła na przycięciu materiału. Może będzie warto sięgnąć po mangę?
Tak czy siak ode mnie 7/10 – warto obejrzeć choćby ze względu na dość ciekawy wątek jak na komedię romantyczną.
Widzowie muszą wiedzieć, czy król haremu będzie miał potem czego żałować :)
Nowe nabytki do haremu zawsze są mile widziane, natomiast te dziewczyny po prostu są nudne i nie różnią się wiele od siebie charakterystykami. Poza tym Raku prawdopodobnie i tak skończy z Chitoge jak na złość, Tsundere to zawsze muszą mieć pierwszeństwo :\
PS. Witamy na Tanuki.
Do 2‑4 odcinków było całkiem nieźle, później było już tylko gorzej. Bohaterowie z naprawdę przeciętnymi charakterystykami, fabuły praktycznie żadnej i nawet do tak krótkiej serii udało im się upchać fillery. O braku logiki w wielu rozwiązaniach nie wspomnę.
Obejrzeć i zapomnieć albo nie obejrzeć w ogóle, wiele się nie straci.
Ode mnie 5/10 za względną realizację techniczną, na więcej niestety seria nie zasługuje.